Obserwatorzy.

czwartek, 14 listopada 2013

Nie kochane szydełko.

       Namawiałam Was ostatnio do wymianek . Uważam, że to super sposób na   to aby  mieć możliwość  otrzymania  rzeczy ręcznie robionych których same nie potrafimy wykonać ofiarując w zamian własna pracę. Do tego czasu chętnie zapisywałam się na różne tematyczne wymianki ,  zawsze byłam  z nich bardzo zadowolona i miałam nadzieję, że  druga strona wymianek również.  
       Teraz  sporo osób organizujących wymianki wprowadza   zasady w których  można  zapisując się  podać swoje preferencje  lub napisać czego by się nie chciało dostać. I tu zaczyna się problem. W założeniach  chyba  chodziło o to aby np. nie dostać kolczyków jeśli nie ma się przebitych uszu  lub neonowych kolorów jeśli się takich nie lubi. W praktyce wygląda to jednak inaczej. Chciałam się ostatnio zapisać na jedną z świątecznych  wymianek  ale z niej zrezygnowałam bo  prawie połowa  uczestniczek napisała, że nie życzy sobie  niczego szydełkowego. Zrobiło mi się trochę przykro , że tak dużo osób uważa  moje koronne rękodzieło za niewarte wymianki. Szydełko to nie tylko serwetki i staram się to pokazać na moim blogu. Z wymiany zrezygnowałam ale z szydełkowania nie. 

          Czy Wy też uważacie, że szydełkowe rzeczy  są  " babcine"  , niemodne i nie warte uwagi? Może jakieś młode osoby  czyli nie babcie   napiszą w komentarzu  co według nich oznacza określenie "babcine" . Będzie mi łatwiej  sprawić komuś przyjemność przy  ewentualnych następnych wymiankach.

Babcina broszka?


21 komentarzy:

  1. chyba jeszcze "młoda" jestem ;) bo ostatni rok z 2 na przodzie ;) i osobiście uwielbiam koronki, serwetki, i inne szydełkowe tworki! podkładki pod kubeczki, dzwoneczki i aniołki...motylki, woreczki, abażury na lampki...części akcesoriów kuchennych też...czy zazdrostki w oknie, szale, szydełkowe zabawki itp...!
    babcine? nie uważam, że szydełko to babciny kunszt tylko!
    chociaż nie zawsze kochałam koronkę, to tak jak ogólnie z człowiekiem, że zmienia sie cale życie tak i z gustami jego jest...ja pokochałam jakis czas temu:)
    zaglądam do Ciebie zawsze z ciekawością co nowego szydełkowego powstało i wzdycham sobie tylko bo po zajęciach techniki w podstawówce szydełko poszło w niepamięć :( a szkoda...pamiętam że serwetkę nawet wydziergałam wieki temu ;)
    ja się chętnie z Tobą wymienię na coś szydełkowego :)
    ostatnio wszystkie moje wymianki są na bazie szydełka z drugiej strony hihi...
    a takim gadaniem, że szydełko to babcina sprawa nie przejmuj się, tyle gustów i opinii co ludzi :)
    pozdrawiam...się rozpisałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No bardzo babcina hi hi:)Też zauważyłam przy okazji wymianki,że nie chcą szydełka...i też mnie to zdziwiło,bo przecież szydło to narzędzie,którym można wyczarować dosłownie wszystko-nawet motocykl:)też się nie zapisałam,a teraz staram się bardziej na prywatne wymianki umawiać-wiadomo,że obydwie strony będę zadowolone:)A tą piękną broszkę z chęcią bym do mojej kolekcji przygarnęła:)Mam na imię Malwina i jestem...szydełkoholiczką i nic tego nie zmieni!!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kocham szydełko, i mimo że jestem "młoda" (Tyncia napisała że to jej ostatni rok z 2 z przodu, u mnie to przedostatni roczek ;) to uwielbiam nim działać. I wcale nie uważam żeby wytworki spod szydełka były babcine. A T woja brosza jest przecudna :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam szydełko i wcale nie uważam aby było babcine:) Tyle cudnych rzeczy można za jego pomocą wyczarować:) Ja właśnie uczę się tej sztuki i jestem coraz bardziej nim zachwycona:)
    A ta broszencja jest śliczna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dopiero posiadłam tę umiejętność, raczkuję w szydełkowaniu ale nigdy bym nie powiedziała, że to babcine. Popieram przedmówczynie, że można z niego wyczarować wszystko jeśli się tylko potrafi. A Ty to chyba umiesz ;). Myślę, że te osoby, które tak napisały nie zdają sobie z tego sprawy i zatrzymały się na etapie kocyka z kwadracików :)
    Pozdrowionka i czekam na kolejne szydełkowe tworki w Twoim wykonaniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Broszka jest zachwycająca. W kwestii szydełkowania - też nie rozumiem tej dziwnej niechęci...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam 30stke i uważam się jeszcze za młodą, a szydełko uwielbiam, zwłaszcza jak widzę, te piękne rzeczy, które można wykonać. Od serwetek po torebki, no ale cóż ile ludzi tyle opinii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anko, nie spotkałam się z opinią, że szydełkowe wyroby to takie baciowate. Może to powiedzenie wzięło się stąd, że od zawsze babcia kojarzyła się z koczkiem, okularkami, fotelem i szydełkiem albo drutami, no i oczywiście kotkiem bawiącym się kłębuszkiem włóczki. To było lata świetlne temu, bo obecne babcie nie zapadają w fotelach, tylko cieszą się życiem i są coraz młodsze. A to co wytworzone własnymi rękami jest o niebo wartościowsze, niż produkt taśmowy. Jest niepowtarzalne, a o to przecież kobietom chodzi. Być może są jakieś panie inaczej patrzące na szydełkowe wyroby, ale to zniechęci nas do szydełkowania. Uwielbiam szydełkować, wymyślać swoje projekty, oglądać Wasze i odkąd zaczęłam szydełkować, każdy dzień przynosi mi nowe doznania.
    Twoja broszka jest cudna, chętnie bym ją przygarnęła. Może jakaś wymianka? Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkie szydełkowiczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być; "ale to nie zniechęci..."

      Usuń
  9. Świetna broszka! Ja niestety nie umiem szydełkować, ale takie rzeczy bardzo mi się podobają. Wcale nie uważam, że są babcine

    OdpowiedzUsuń
  10. Absolutnie się nie zgadzam - absolutnie nie babcina broszka (nie obrażając żadnej Kochanej Babci:))));
    ja jeszcze nie skoczyłam czwartej dekady, babcią nie jestem , a urok szydełka odkryłam pólroku temu - czy to znaczy, że mam zrezygnować?? dopiero się rozkręcam :)))
    w życiu nigdy:)!!!
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. a mnie się wydaje, że na szydełku można zrobić i "babciowe" rzeczy i rzeczy zupełnie "nie-babciowe". Nie każdemu musi się szydełko podobać, nie każdemu musi pasować do garderoby/wnętrza. Ale pewnie jak ktoś od razu pisze, że nie chce szydełkowców, to znaczy, że nie trafił jeszcze na takie wyroby, które by go zauroczyły. A szydełko jest teraz w modzie i nie ma się co zniechęcać :))) Sama robię różne rzeczy na szydełku i je uwielbiam, ale wiele z szydełkowych wyrobów jest też zupełnie nie w moim guście.

    Pozdrawiam i popieram Cię w całej dyskusji, którą u Ciebie ostatnio śledzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu broszka świetna. A jeśli chodzi o szydełko to je uwielbiam. I z każdym dniem poznaję możliwości jakie daje do stworzenia nowych rzeczy. Poza tym, gdyby nie to, że zdecydowałam się, że zacznę nim robótkować to nie miałabym okazji poznać kilku przebojowych Czarnych Owieczek :) cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. To chyba zależy co kto rozumie pod pojęciem "babciowe". Moja córka mówi o czymś, że jest babciowe, czyli pasujące starszej osobie (a zawsze ma na myśli swoją babcię, czyli panią po 80:)) Co do rękodzieła jakoś nie mam skojarzeń babciowych. Szczególnie szydełkowe dzieła podziwiam, bo sama nie mam cierpliwości. Choć mama zadbała o to cobym się nauczyła obsługiwać druty, szydełko i maszynę, ja wybrałam maszynę :D Szydełko i druty pozostały domeną mamy:)
    Broszka naprawdę super i nie ustępuje w niczym filcowym, koralikowym czy z butelek pet!

    OdpowiedzUsuń
  14. Trudne pytanie - ogólnie "babciowe" w odniesieniu do mnie odbieram jako takie którego nie powinnam nosić ze względu na hm... sprzeczność z obecną modą lub tym czego się po mnie oczekuje. To takie coś co stawia wygodę ponad urodę - jak wełniane bamboszki w zestawieniu ze szpilkami. Problem zadowalania innych nie ma rozwiązania - jedni wolą bamboszki i dresik w domu, inni zawsze wyglądają modnie.

    Ostatnio mężu z troską spytał czy sweter który dziergam nie będzie babciowy... Może to też takie ogólne sformułowanie na lęki modowe :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje mi się, że nie ma co tak jednoznacznie oceniać, może ktoś nie chce szydełkowego prezentu bo same potrafią się nim posługiwać i wolą dostać coś wykonanego w technice dla siebie obcej.
    A broszka jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. dla mnie to te co maja duszę

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham szydełkowe cuda! Och ile ja bym dała, aby choć trochę lepiej posługiwać się TYM narzędziem... Czuję się na 18 ;)
    Co zaś się tyczy wymianek, to mi zawsze się wydaje, że cokolwiek zrobię (raczej z papieru), to i tak nie dorównam szydełkowym, czy krawieckim "wymienniczkom", bo Wasza praca jest niewspółmiernie duża do mojej...
    Pozdrawiam serdecznie i nie przejmuj się - mnóstwo ludzi szczerze Cię podziwia (nawet mój 6 letni syn ;))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpisuje koronczarka: broszka jest wspaniała, "dizajnerska" nowoczesna, cool i w ogóle !!! nie bierz do siebie, te same osoby które napisały, że nie chcą szydełka, na pewno spędzają długie godziny śliniąc się np. na "stylowi" Ale może mają skojarzenia typu serwetka lub kołnierzyk, bo ja sama tego nie chciałabym dostać, bo mam skojarzenia babcino-licealne.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja z pewnością tak nie uważam.Broszka jest ciekawa i z pewnością do wielu ubrań będzie pasowała.Jeżeli taka praca sprawia Ci przyjemność,to nie ma co zawracać sobie głowy otoczeniem,które ma inne poglądy niż Twoje.Rób to co lubisz robić.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że mnie odwiedziłaś/łeś . Dziękuję za każdy komentarz.