Obserwatorzy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bransoletki- armband- bracelets. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bransoletki- armband- bracelets. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lutego 2018

Po co mi to było.

     Poszłam do pasmanterii stacjonarnej. Teoretycznie tylko po kawałek czerwonej, płaskiej, gumki. Od samego początku wiedziałam, że to nie jest dobry pomysł. Wyszłam z pasmanterii z gumką za 4,30 zł ale dodatkowo jakoś tak wyszło, że nabyłam  szydełko Clover, to już  moja 13 sztuka szydełek tej firmy  ale  uwielbiam te szydełka a takiego rozmiaru to ja jeszcze nie miałam. Zupełnie przypadkowo kupiłam też  igły do frywolitek.  Zawsze chciałam nauczyć się tej techniki ale jakoś czółenko do mnie nie chciało przemówić. Kupiłam więc igły, żeby przekonać się czy  dam radę i kilka kordonków  w różnych rozmiarach bo nie wiedziałam które będą odpowiednie do igieł.   No więc powiedzmy  zakup usprawiedliwiony. Teraz siedzę i wiążę igiełką koroneczki a co gorsza technika mi się podoba i  nie jest to aż tak skomplikowane jak myślałam  przynajmniej w podstawowych wzorach. W związku z tym zakupiłam sobie dwa następne komplety igieł o różnej grubości. Zaczęłam też myśleć, że może jednak spróbować  czółenkiem bo podobno koronki ładniejsze wychodzą. Oczywiście czółenka jeszcze nie mam.
     A mogłam sobie zamówić gumkę przez internet nawet z przesyłką było by dużo taniej niż kosztowała mnie wizyta w pasmanterii. Chyba następnym razem wyślę do pasmanterii męża z karteczką : gumka 4 m czerwona 5 mm. 
        Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło , koroneczki ćwiczę , pierwszą bransoletkę  podarowałam córce. Mozolna to technika ale koroneczki są delikatne. Poniżej moje pierwsze próby z igiełką. 
        Tylko czasem tak sobie  myślę po co mi to. Nadwyrężam wzrok, ręce też powinnam oszczędzać bo kłopoty mam z  barkiem, łokciem. Co jednak robić z czasem gdy już się nie pracuje zawodowo,  nie ogląda  telewizji, nie  chodzi po sklepach i nie plotkuje bez umiaru  w mediach społecznościowych? 

PS.
Jeśli ktoś ma ochotę na prywatną wymiankę to proszę do mnie napisać,  adres e-mail jest podany na pasku bocznym. Trudno mi się odnosić do luźnych  propozycji  zawartych  w komentarzach.

sobota, 14 maja 2016

Bransoletki przy okazji

          Dziś o wymiance "przy okazji" . Wymieniając się prezentami  w wiosennej wymiance umówiłyśmy się z  szczęsliwy zakątek  na  wymiankę  prywatną. Beata  chciała  bransoletki szydełkowo-koralikowe  które wypatrzyła na moim blogu. Ustaliłyśmy kolory, wzory  i  tak powstały 3 bransoletki : cieniowana z przezroczystych koralików , biało-czarno-fioletowa i czarno-złota.




Taka wymianka to prawdziwa przyjemność. Sprawiłam komuś radość , zmobilizowałam się do wydziergania kolejnych  bransoletek a w zamian zyskałam  materiały potrzebne do  dalszych prac.
W zamian  za bransoletki dostałam  bransoletkę kamyczkową   oraz  włóczki, koraliczki, scrapki, filc.


         

       Pewnie nie jedna z Was też ma taki sam problem . Potrafimy zrobić dużo fajnych rzeczy tylko potem nie mamy co z nimi zrobić.
         Tak też jest ze mną. Rodzina  zaopatrzona w nadmiarze.  Jak rozdaję moje prace  to czasem mam wrażenie,  że  ktoś nimi obdarowany uważa, że  skoro dostał je za darmo to  są niewiele  warte a  czasem  nawet mam wrażenie, że ktoś uważa, że robi   "łaskę"  przyjmując moje rękodzieło. Skutek tego jest taki, że robię coraz mniej choć  tworzenie rękodzieła  nadal sprawia mi przyjemność.
  Wiec gdyby  ktoś  był  chętny na jakąś wymiankę to zapraszam do kontaktu. Jak widzicie   możemy się wymienić  nie tylko  swoimi pracami ale  również  przydasiami czy narzędziami do tworzenia rękodzieła .   Interesuje mnie nie tylko  włóczka , nici  ale i  materiały , półprodukty  czy narzędzia  do  innych technik   np.czesanka wełniana , igły  do filcowania , koraliki, końcówki, przekładki, sznurki i milion innych rzeczy. Każda z nas ma jakieś rzeczy  otrzymane w wymiankach  lub   zakupione a  nie   używane  bo wena twórcza się skończyła lub np. zapałałyśmy miłością do zupełnie innej techniki rękodzieła.
Mail nic nie kosztuje  a dzięki  wymianie  moje  prace będą   komuś służyć a nie pokrywać się kurzem  lub być sprzedawane za bezcen bo komuś nawet koszt materiałów wydaje się zbyt duży jako zapłata za  pracę.

wtorek, 15 września 2015

Część trzecia kompletu i ostatnia.

           Ostatni element kompletu to szydełkowa zawieszka, wisiorek lub naszyjnik  zależy jak kto chce to nazwać. Włóczka ta sama,  kuleczka sfilcowana  z  tej samej wełenki co w broszce tylko trochę mniejsza. Wykorzystałam też kolejne kółeczko  plastikowe spod nakrętki, choć  wydaje mi się, że jest odrobinę za lekkie do wisiorka. Trochę koralików, sznureczek skręcony własnoręcznie z  wełenki ( tej  samej z której filcowałam kulki) i tak oto powstała ostatnia część kompletu.



         Więcej części  nie będzie ze względu na fakt o którym pisałam  przy okazji prezentacji broszki czyli zostało mi 50 cm tej kolorowej  włóczki. 
Jeśli komplet Wam się  podoba to wkrótce  będzie go można  otrzymać bo zamierzam  zorganizować Candy.  
Muszę się tylko jakoś zorganizować po wakacyjnych wyjazdach.


poniedziałek, 7 września 2015

Bransoletka

         Dziś druga odsłona  cieniowanego kompletu czyli bransoletka. Właściwie to ona była pierwsza  zrobiona ot tak dla zabawy. Ponieważ nie zużyłam na nią całej włóczki a nie chciałam zostawiać  mikroskopijnego kłębuszka  powstały kolejne części kompletu czyli broszka z poprzedniego wpisu i naszyjnik- zawieszka. Wzór na bransoletkę to właściwie koronka znaleziona przy okazji poszukiwań wzorów na chustę z koronki irlandzkiej ale wykonana z włóczki  zupełnie na koronkę nie wygląda. Troszeczkę wzór zmieniłam dodałam cieniowane koraliki  i powstała  miękka, leciutka ,  wygodna ozdoba której właściwie się nie zauważa w trakcie noszenia. Jako zapięcie miał być zwykły guziczek ale przy okazji filcowania  kulek do broszki i zawieszki zrobiłam też guziczek z filcu, dodałam trochę kolorowych skrawków i wyszedł mi nawet cieniowany. Fajna zabawa idealna na skołatane nerwy. 


środa, 5 sierpnia 2015

Jak skóra węża

Powoli dziergam chustę, koronka irlandzka wymaga dużo  cierpliwości i czasu. Dziś więc  pokażę ostatnią z moich szydełkowo-koralikowych bransoletek.  Ta też jest  szaro- żółta tyle , że nie okrągła a płaska. Ta bransoletka wzbudziła  zainteresowanie mojego małego wnuczka który  ją oglądał, głaskał i stwierdził, że jest  jak skóra węża. Wyobraźnia dzieci nie zna granic bo bransoletka nie ma żadnego wzoru i jest zrobiona ze zwykłych koralików TOHO 11. Jemu się spodobała mogę więc spokojnie  pokazać ją i Wam.


środa, 29 lipca 2015

Bransoletka

W poprzednim wpisie pokazałam bransoletkę koralikowo- szydełkową szarą w żółty wzorek. Dziś kolejna bransoletka która jest w zasadzie identyczna czyli  żółto- szara tyle tylko, ze w odwrotnym układzie tzn. bransoletka jest żółta a wzorek szary. Może się komuś wydaje, że innego wzoru nie potrafię robić ale zapewniam, że tak nie jest. Tak to sobie od początku wymyśliłam. Miałam nawet zamiar zrobić z nich jedną bransoletkę,  taką podwójną ale doszłam do wniosku, że dwie to lepsze rozwiązanie bo zawsze mogę nosić je oddzielnie. Gdyby ktoś jeszcze nie umiał szydełkować koralikowych sznurów a  chciał się nauczyć polecam wspaniały blog Weraph  Znajdziecie tam wszystko co potrzeba:  kursy, wzory, porady. Koraliki są tanie za kilka złotych możecie sobie sami wyczarować taką biżuterię jaką sami wymyślicie. W następnym wpisie pokażę już ostatnią bransoletkę tym razem płaską  ( no prawie płaską).




poniedziałek, 27 lipca 2015

Dla siebie.

Bransoletki koralikowo-szydełkowe  nauczyłam się robić już dawno. Zrobiłam  ich już wiele ale jak to bywa  z przysłowiowym szewcem  co bez butów chodzi i ja nie zrobiłam żadnej bransoletki dla siebie. Całe szczęście, że   kilka pięknych bransoletek dostałam od Was  (w wymianach i Candy) bo inaczej nie miałabym  żadnej.  Postanowiłam jednak to zmienić i wreszcie zadbać również o siebie. Zmobilizowała mnie uroczystość rodzinna, zakupiona nowa sukienka i brak biżuterii w odpowiednim kolorze. A może jednak świadomość, że ciągle robię  coś dla innych , nigdy dla siebie  była motorem mojego działania?   Nie ważne  z jakiej przyczyny ale bransoletki powstały. Zamiast bowiem jednej  zrobiłam ich aż 3  sztuki w tym jedną dwustronną. Wzory niezbyt skomplikowane  ale mnie się podobają,  koraliki Toho 11, roboty nie  dużo bo mam szczuplutki nadgarstek. Muszę powiedzieć, że  z dumą  je  nosiłam w końcu to moja robota.
Dziś pokażę pierwszą z nich- szarą z żółtym wzorkiem. Jeśli chcecie zobaczyć dwie pozostałe zapraszam  do zaglądania do mnie.


poniedziałek, 6 lipca 2015

Bransoletka haftowana koralikami.

Jak Panna Młoda ma  artystyczna duszę to   ma też  zupełnie nietypowe potrzeby. Najpierw miało nie być żadnych ozdób ani na sukni ani nigdzie indziej. Okazało się szybko, że kupienie skromnej ale oryginalnej sukni ślubnej zupełnie  bez świecidełek jest praktycznie niemożliwe. Mało bo mało ale świecidełka na sukni są więc i jakieś świecące dodatki okazały się niezbędne. Wybór padł na  haftowana gipiurę. Koronka została więc zakupiona , powycinana i wyhaftowałam ją różnymi koralikami. Niektóre koraliki są mikroskopijne wiec roboty było co niemiara  na szczęście rączka Panny jest szczuplutka. Poduszka na obrączki  ( to ta pod bransoletką ) , podwiązka  z niebieska wstążeczką , torebka  szydełkowa ( pożyczona od  synowej) i  spinka do włosów    zrobiona ze starej broszki Babci. W ten sposób chyba mam już wszystko co potrzeba   czyli nowe, stare, niebieskie i pożyczone. Chyba, że o czymś zapomniałam lub znacie inne ślubne przesady.




niedziela, 15 marca 2015

Bransoletka dla leniwych

               Można znaleźć w sieci setki różnych wzorów  koralikowych , szydełkowych  bransoletek. Misterne wzory wymagają jednak uważnego  nawlekania koralików w określony sposób. Niektóre sekwencje wzorów są długie i skomplikowane ale bransoletki wychodzą cudne .  Ja jestem jednak z   natury leniwa a może po prostu lubię proste formy  więc wykonałam już kolejną bransoletkę z jednokolorowych koralików a właściwie z koralików bez koloru bo przezroczystych. Nawlekanie idzie szybciutko zwłaszcza długą igłą ,  raz dwa i mamy nawleczoną paczuszkę koralików a potem to już tylko cieniutkie szydełko i  proste dzierganie w kółeczko.  Jedyną ozdobą tych bransoletek jest kolor nici użytych do dziergania, ja użyłam cieniowanego kordonku.
            Oczywiście to nie ja  wymyśliłam taką wersję bransoletek koralikowych  i nie przypisuję sobie autorstwa pomysłu ale też nie zamierzam bawić się w detektywa i szukać kto był pierwszym pomysłodawcą. Zrobiłam takich bransoletek kilka  , próbując wszystkie cieniowane kordonki jakie udało mi się znaleźć z moich zapasach. Niestety bransoletki nie doczekały się zdjęć i już ich nie mam. Została mi tylko ta  z konikiem i  różowo- biała z przezroczystych opalizujących koralików. No cóż szybko się robią to i szybko znikają. Za każdym razem słyszę to samo " o jaka ładna , takiej jeszcze nie mam". Pozostaje mi się cieszyć, że  mam dla kogo je robić.
Podoba się Wam  bransoletka dla "leniwych"?


niedziela, 5 października 2014

Szmatkowa bransoletka

           Rękodzieło z nici i szmatek tak brzmi tytuł mojego bloga. Większość moich prac jest z "nici"  jeśli  to  umowne  pojęcie   może  określać  wszelkiego rodzaju włóczki, sznurki, nici, kordonki i muliny. Tytuł bloga  jednak  zobowiązuję więc tworzę też ze  "szmatek". Czasem są to  całkiem duże "szmatki" potrzebne na uszycie czegoś konkretnego,  czasem to skrawki  szmatek  które zamiast wyrzucić do kosza  przerabiam na  rzeczy niekoniecznie mi potrzebne.  
         Skrawki materiału  pozostałe po szyciu  poszewki też do kosza nie trafiły choć było to zaledwie kilka  paseczków o szerokości kilku centymetrów.. Splotłam je w dwa warkocze , końcówki  wydziergałam na szydełku, skręciłam ze szmatek nieduży kwiatuszek który przyczepiłam na szydełkowym kółeczku, zapięcie za maleńki  guziczek i bransoletka gotowa. Czy to  recykling ?  Nie mam pojęcia. Szmatki wykorzystałam nowe choć to tylko ścinki po szyciu , włóczka też nowa  choć to maleńkie  resztki pozostałe po  innej robótce. Czy to recykling czy nie  bransoletkę  szmatkową prezentuję  na zdjęciach poniżej i mam nadzieję, że Wam się spodoba  takie  spożytkowanie  resztek materiałów.

PS
Odpowiadając na  komentarz Ewy Handmade Art pod moim  poprzednim    wpisem o bordowej chuście wyjaśniam, że chusta jest w całości zrobiona na drutach . Wykończenie o które pytałaś to pikotki  ale  wydziergane na drutach, to fajne i efektowne  zakończenie , łatwe do zrobienia. Filmiki instruktażowe są na YouTube.

Szmatkowa bransoletka i szmatki z jakich powstała


środa, 23 lipca 2014

Koraliki

             Sklepów  z koralikami jest u nas kilka. Staram się nie zaglądać do nich zbyt często bo zawsze kończy się to jakimiś zakupami . Niby wszystko tam jest taniutkie 10 gr, 20 gr , 2 zł , 3 zł itd  Tyle tylko, ze jest to cena za sztukę. Wrzucam więc beztrosko do malutkiego koszyczka koraliki, zawieszki, zapinki, sznureczki, końcówki a przy kasie okazuje się , że  uzbierała się całkiem spora  kwota. Sama  nosze mało świecidełek więc właściwie powinnam omijać te sklepy z daleka ale jest tam tyle  śliczności, że   samo oglądanie jest  przyjemnością. 
           Z ostatniego "oglądania"  przyniosłam do domu  miedzy innymi kilka koralików które zaraz zamieniłam na bransoletkę  plecioną zwykłymi  makramowymi płaskimi węzełkami. Teraz będę szukać osoby której mogłabym ją podarować i tym samym usprawiedliwić  zupełnie nie  planowany zakup koralików.
                 Dziś dzielnie ominęłam sklep z koralikami żeby znów mnie nie  skusiły jakieś błyskotki.
Jakiś czas temu   zamieściłam obrazkowy kurs  wykonania prostych węzełków  Makramowe węzełki.  to dla tych co chcą  upleść sobie podobną  bransoletkę.


środa, 16 lipca 2014

Bransoletka z niczego

         Dziś kolejna bransoletka z niczego czyli ze skrawków materiału przeznaczonych do wyrzucenia. Ścinki  dzianiny pozostały  mi z szycia bluzki. Z części zrobiłam kwiatki które pokazywałam  tu  Uratowane z pogromu.  Z długich paseczków z brzegów tkaniny zaplotłam  warkocz wplatając w  środek ozdobną fantazyjna włóczkę. Na końcu doszyłam  srebrno- szare koraliki i  w ten sposób powstała  miękka , wygodna bransoletka w której nawet można się   kąpać. 
      Kolejne szmatki  zutylizowane, niestety  zużyłam ich  na bransoletkę minimalną ilość więc  zapasy  zupełnie się nie zmniejszyły ale nie poddaję się  w  walce o   ograniczenie ilości przydasi. Muszę  wymyślić jakąś większą pracę bo  póki co zamiast  zabierać to tylko dokładam kolejne przydasie  i czuję się jak Don Kichot  w walce z wiatrakami. 




środa, 2 lipca 2014

Nici nie tylko do szycia

           Niedawno odbyły się w Szczecinie bezpłatne warsztaty szycia patchworków.  Dzięki wspaniałym sponsorom i jeszcze wspanialszym naszym  instruktorkom  kolejne osoby zostały zarażone  pasją szycia patchworków. Zupełnie przy okazji  odbyło się fantastyczne spotkanie  towarzyskie z domowymi wypiekani, kawką i pogaduszkami o wszystkim. Ja uczestnikiem warsztatów nie byłam  bo jakoś jeszcze nie dojrzałam do pokochania kolejnej pasji. Nie mogłam sobie jednak odmówić  przyjemności  spotkania  koleżanek z grupy Szczecin Szyje więc  wpadłam tam  tylko "na chwilkę" która trwała 3 godziny.  Obejrzałam  uszytki dziewczyn, pojadłam domowego ciasta, popodziwiałam  szmatki , nici i inne prezenty od naszych sponsorów. A na koniec  wyszłam z  torbą nici które podarował nam sponsor firma Coats. Są to grube nici które nie bardzo nadają się do  domowego szycia a  jak wszyscy stwierdzili ja  zawsze mogę je wykorzystać do tworzenia moich prac. Oczywiście jak tylko dotargałam nici do domu musiałam  natychmiast spróbować do czego by tu je zastosować. Na pierwszy  ogień   wyciągnęłam  dysk kumihimo i uplotłam sznur z nici w  naturalnych kolorach.  Nici nie są bawełniane ale z włókien mieszanych  i już teraz  wiem, że pleść z nich można choć trzeba łączyć wiele nitek ale to akurat przy kumihimo nie jest problem. Efekt moich zmagań z  nitkami możecie zobaczyć na zdjęciu. Teraz myślę  co dalej bo nici dostałam sporo.


Jeszcze raz dziękujemy naszym sponsorom których loga widnieją na zdjęciu poniżej.

wtorek, 24 czerwca 2014

Bransoletka z kwiatkami do kompletu

Dziś  kolejna część letniej biżuterii czyli bransoletka  stanowiąca komplet z kolczykami z poprzedniego wpisu.. Wykonana na szydełku z  bawełnianych nici, miękka niezbyt szeroka . Widziałam kiedyś  podobną  biżuterię w sieci  i tak bardzo mi się spodobała, że zrobiłam podobną  bo to nic trudnego - sami  próbujcie jeśli Wam się podoba. To prosta, szybka  praca a kolory można sobie dowolnie wybierać np. pod kolor letniej sukienki.   Dodatkowo oprócz kolczyków i bransoletki  wymyśliłam jeszcze   zawieszkę na plecionym sznureczku  ale pokażę ją w następnym wpisie .  


niedziela, 15 czerwca 2014

Na okrągło

        Dawno już nie brałam udziału w blogowych wyzwaniach. Pora to nadrobić więc postanowiłam spróbować swoich sił w wyzwaniu Otwórz szufladę- czerwiec- " Na okrągło"
          Dozwolone kolory  w tym wyzwaniu to zieleń , błękit i piaskowy brąz ,  praca miała być okrągła a inspiracja było zdjęcie  morskiego brzegu. Wydziergałam więc szydełkową bransoletkę .Bransoletka jest dwustronna  i można ją nosić   w dowolny sposób albo jako gładką,  ciemnozieloną albo  jako beżową z fantazyjnymi wzorami. Mam nadzieję, że spełniłam wszystkie warunki organizatorów  a bransoletka się Wam spodoba , jest mięciutka, leciutka   i  wygodna.   Drugiej takiej samej nigdzie nie znajdziecie bo to taki   freeform.


niedziela, 1 czerwca 2014

Upleciona bransoletka

Wracam do bloga  mimo kłopotów,  nie wiem tylko na jak długo.  Dziś  bardzo króciutki wpis  o bransoletce. Uplotłam ją na dysku kumihimo . To dwie plecionki  zszyte razem  tak by tworzyły wzorek. Do plecionki wykorzystałam fantazyjną włóczkę i frędzle z zasłon w fioletowych kolorach. Takie właśnie kolory lubi nowa właścicielka bransoletki. 
PS.
Bardzo się cieszę z licznych odwiedzin mojego bloga mimo , że ostatnio na nim  nie było nic nowego. Dziękuję  i zapraszam.


środa, 14 maja 2014

Jak NIE dostać się na staż pracy

                Jestem już starszą Panią ale do emerytury to mi jeszcze daleko  zwłaszcza po zmianie ustawy emerytalnej. Od jakiegoś czasu z różnych względów nie pracuję  zawodowo. Postanowiłam jednak  znów zacząć poszukiwania pracy.
              Jak wszyscy wiedzą  Urząd Pracy   pracy nikomu nie poszukuje ale ostatnio  w związku ze zmianami ich przepisów   pracownicy UP  usiłują  stwarzać choć fikcję pomocy. Ponieważ nigdy mi nic nie zaproponowano,  a należę do grupy  szczególnie zagrożonej bezrobociem tzn 50+ tym razem w czasie wizyty w UP spotkała mnie niespodzianka i zaproponowano mi staż pracy. Trochę mnie to zdziwiło bo zawsze myślałam , że staż pracy jest dla młodych bez doświadczenia ale ponieważ jestem otwartą osobą pomyślałam sobie , że może jest to jakiś sposób na   poznanie nowego miejsca, nowych przepisów zwłaszcza, że  miałby to być  staż w  poważnej dużej instytucji samorządowej. Poprosiłam o opis stażu chcąc sprawdzić czy czasem stażysta nie jest  potrzebny tylko do kserowania dokumentów i przekładania teczek w archiwum. Opis stażu  był bardzo ogólny wymagano jednak wyższego wykształcenia.  Skwapliwie podsunięto mi odpowiednie  papierki do podpisania w których musiałam się zobowiązać do przyjęcia stażu w ciemno nie znając   zakresu obowiązków i wysłano mnie do  pracodawcy u którego miałam odbyć staż. Gwoli wyjaśnienia co ma duże znaczenie w opisywanej  historii  wiele lat pracowałam jako urzędnik państwowy  moje doświadczenie zawodowe jest więc  bardzo duże i różnorodne.
               Pracodawca przyjął mnie z otwartymi ramionami bo kto nie  chciałby darmowego pracownika przez 6 miesięcy .  Schody się zaczęły gdy zapytałam co miałabym na tym stażu robić. Z założenia stażyści przychodzą na staż aby się uczyć , powinni być szkoleni tak by staż był pomocny w poprawie ich pozycji na rynku pracy. Chyba pierwszy raz trafiła do do urzędu  osoba taka jak ja która zamiast  dziękować Bogu za możliwość odbycia stażu chciała się na nim czegoś nauczyć.Z rozbrajającą szczerością  oświadczono mi jednak, że nikt mnie w niczym szkolił nie będzie bo pracodawca i tak nie zamierza mnie zatrudnić  więc szkoda na to czasu. Przez 6 miesięcy stażu miałabym archiwizować ich dokumenty. Kto nie wie na czym to polega to w skrócie wyjaśniam , dokumenty układa się w teczkach w chronologicznej kolejności,numeruje kartki,  robi się ich spis i stronę tytułową, nie  wiem dlaczego  pracodawca uznał, że do takich czynności trzeba mieć aż wyższe wykształcenie. Miałabym archiwizować dokumenty  przez 6 miesięcy przez 8 godzin dziennie. Korzyść dla pracodawcy jest bardzo duża  ma darmowego pracownika na pełny etat ,   stażyście niewielki    zasiłek stażowy  płaci UP. Tylko  po co mi taki staż? Jak poprawi to moją pozycję na rynku pracy lub choćby moją wiedzę o funkcjonowaniu tej instytucji którą mogłabym wykorzystać np. w czasie rozmów kwalifikacyjnych w czasie ewentualnych naborów? Przy archiwizacji nie ma czasu na czytanie dokumentów, trzeba je tylko odpowiednio posegregować.  Ponieważ nie boję się nowych wyzwań poprosiłam o skierowanie mnie   w ramach stażu  do jakiś innych prac ( instytucja zgłosiła zapotrzebowanie na 15 stażystów)  gdzie mogłaby się przydać moja wiedza i doświadczenie a ja mogłabym się czegoś nowego dla mnie nauczyć.  Jak się domyślacie nie mogłam odmówić przyjęcia stażu  bo równałoby się to  z utratą statusu osoby bezrobotnej . Stażysta po otrzymaniu skierowania na staż ,to taki niewolnik,  musi robić co mu każą, pracować wydajnie na pełen etat ( bo inaczej pracodawca zerwie umowę stażową robiąc kłopoty stażyście) , nie chorować  bo wtedy zmniejsza się mu zasiłek stażowy który i tak wynosi tylko ułamek najniższej krajowej   i najlepiej przyjmować wszystko  z wdzięcznością. Kiedy  oczami wyobraźni widziałam już ponurą wizję numerowania kartek w teczkach przez najbliższe pół roku pracodawca niespodziewanie oświadczył, że jednak nie chce mnie na staż bo nie spełniam ich oczekiwań. Po cichutku odetchnęłam z ulgą bo nie zmarnuję  czasu na   zajęcie  pożyteczne ale   mało rozwijające i  nie dające mi  nic. Przy okazji  między wierszami usłyszałam , że niepotrzebnie wybrzydzam , powinnam przyjść z radością na staż bo osób w moim wieku i tak  nikt nie zatrudni , szkoda  nawet zachodu na   bieganie po naborach.  Jednocześnie  oświadczono mi, że  chętnie by mnie zatrudniono ale w ramach prac interwencyjnych  gdzie  UP opłacał by część mojego wynagrodzenia. Wniosek z mojej historii jest taki: jeśli  NIE chcesz dostać się na staż to  wytłumacz pracodawcy, że chcesz się na nim czegoś nauczyć a nie tylko być " dziewczynką na posyłki".  Mimo szumnych  programów o   pomocy dla pokolenia 50 +  mentalności pracodawców nic nie zmieni.  Jak mi   powiedziano za młoda na emeryturę,  za stara na pracę.
Wpis  mój niekoniecznie dotyczy rękodzieła   ale gdzieś muszę wylać swoje frustracje mam nadzieję, że nie zniechęci to Was do  czytania mojego robótkowgo blogu.

Pozostaję więc nadal  bez pracy  i  mogę do woli się zajmować robótkami. Choć korzyści  materialnych z tego nie ma to przynajmniej nie mam poczucia, że ktoś mnie wykorzystuje. Trudno  tworzyć  fajne rzeczy bez nakładów finansowych trzeba   mieć  środki na  materiały  ale zawsze  można wykorzystać to co się  ma i tworzyć "z niczego"   Pamiętacie mój wpis o bransoletkach  Bransoletki z niczego. ?

niedziela, 11 maja 2014

Szczęśliwa bransoletka.

              Ja to mam ostatnio szczęście w blogowych zabawach. Zapisałam się u Rocktechnika na Candy z  fioletową bransoletką. Niestety nie  wygrałam tej zabawy ale tu przydało się moje szczęście ponieważ Rocktechnika  postanowiła nagrodzić wszystkie osoby w liczbie 4 które zapisały się do zabawy na blogu a nie na FB na którą przeniosła zabawę. W  ten oto  sposób zostałam właścicielką pięknej bransoletki  za którą jeszcze raz serdecznie dziękuję.   Zapraszam Was na blog Rocktechniki sami zobaczcie jakie piękne rzeczy ona tworzy.


czwartek, 13 marca 2014

Przy okazji.

           Miło mi, ze spodobały się Wam  turkusowe prezenty przygotowane dla  anette196 Widzę, że z  największym  uznaniem  spotkał się  pasek.  Pasek jest  prosty   , pozostaje tylko znaleźć właściwy materiał do jego zrobienia. Ten turkusowy jest wykonany z płaskiej tasiemki syntetycznej o szerokości ok 1 cm.. Robiony dość ściśle nie wymaga usztywniania . 
         Spodobała się Wam też bransoletka  więc dziś krótka  historia jej powstania. Z czasów  młodzieńczych  mojej córki zostały mi trzy plastikowe bransoletki różowa, zielona i żółta. Z czasów  kariery tanecznej zostały mi  błyszczące kamyczki na taśmie  a kiedyś  od znajomej dostałam   malutkie  resztki włóczek w neonowych kolorach.. Szukając pomysłu na wymiankę  połączyłam te  trzy rzeczy  i powstały   trzy bransoletki : turkusowa, różowa i żółta. Turkusową już widzieliście dziś pokazuję  dwie pozostałe które  powstały przy okazji. Gdyby ktoś chciał je na coś wymienić to zapraszam do kontaktu na maila. Pozostałych zapraszam do przejrzenia szuflad w celu znalezienia pozornie  nie pasujących do siebie rzeczy w celu stworzenia czegoś ciekawego.






poniedziałek, 10 marca 2014

Turkus- zielony czy niebieski?

            Zawsze się zastanawiam czy turkusowy  kolor to taki bardziej niebieski czy zielony. Przygotowując prezenty na kolejną wymiankę tym razem  Turkusową którą zorganizowała Ania ( Aniu  bardzo Ci dziękuję) poszukiwałam więc  materiałów które mogłabym nazwać turkusowymi.Okazało się to nie takie łatwe zrobiłam więc kilka przedmiotów w kilku różnych odcieniach mniej lub bardziej turkusowych. Jednym z prezentów jest pasek wydziergany na szydełku  z cieniutkiej tasiemki, dość szeroki chyba bardziej do spodni niż sukienki.  Mam nadzieję, że przyda się do  czegoś mojej parze wymiankowej którą została    anette196. Drugi prezent to organzowy kwiat- broszka z białym koralikiem w środku. Nie bardzo wiem czy kwiatki takie są "babcine" czy niekoniecznie ( może podzielicie się swoją opinią na ten temat ?) ale zawsze można je  wykorzystać w inny sposób niż jako broszkę. Trzeci prezent to bransoletka z błyszczącymi kamyczkami , opleciona turkusową włóczką i już ostatni drobiazg to breloczek z kwiatuszkiem taki mały wiosenny akcencik niekoniecznie do kluczy.



              A teraz pora pochwalić się tym co dostałam w zamian od anette196.  Podziwiajcie proszę  cudny długaśny  włóczkowy sznur do zaplatania w dowolny sposób wykończony fajnymi  koralikowymi końcówkami  , przepiękny frywolitkowy naszyjnik z perłą i turkusową filcową broszkę. Anette196. bardzo Ci dziękuję, prezenty są cudne. 
Ja to mam szczęście w wymiankach zawsze trafiam na  wyjątkowo zdolne osoby. Musze jednak  zacząć  ograniczać sobie ilość wymianek bo ostatnio  znów strasznie mnie kuszą ale nie ma co się dziwić skoro dostaje takie piękne  prezenty.