Obserwatorzy.

czwartek, 12 stycznia 2017

Stare swetry, nowe poduszki.

Dziś recykling swetra i bluzki.
           Jak się ma wyobraźnię i trochę umiejętności to  ma się problem. Wiele rzeczy  "przemawia do mnie", kiedy zaglądam do małego SH pod domem.  Nie szukam tam ubrań  ale tego co mogłoby mi się przydać  do moich robótek.   Najczęściej już na pierwszy rzut oka   widzę to co  chciałabym zrobić  z tego co mi wpadło w ręce.
         Tak było z poszewką   Muminki ukochane  przerobioną na  torbę zakupową i z wieloma innymi rzeczami. 
        Dziś  pokażę Wam dwie  poszewki na poduszki.   Jedna powstała ze swetra a druga z bluzki. Czarny sweterek ze  stylizowaną trupią czaszką spodobał mi się od razu. Sweterek był dziecięcy , prawdę powiedziawszy to nie ubrałabym w niego  małego dziecka . Trupia czaszka jest jednak fantastyczna więc  od razu wpadłam na pomysł zrobienia z niej poszewki na poduszkę. Wystarczyło obciąć rękawy, zszyć u góry i zrobić zapięcie u dołu. Robota szybka , a efekt sami oceńcie.



       W  białej bawełnianej bluzce moją uwagę przyciągnęły oczy  tygrysa. Nie wiem czy to dobrze widać na zdjęciach ale są one udekorowane malutkimi błyszczącymi kamyczkami. 

       Bluzka była młodzieżowa więc też nie wiele musiałam  pozszywać na bokach i u góry aby powstała   poszewka.

Poszewki uszyte,  leżą sobie na  kanapie  ale niespodziewanie okazało się , że jest mały problem. Moja  dwuletnia wnuczka za każdym razem gdy mnie odwiedza  podchodzi do kanapy i przekręca poduszki  na drugą stronę tak aby "nie patrzyły" bo spody  poszewek są gładkie jeden  biały , drugi czarny. Ponieważ wnusia jeszcze nie mówi więc pozostaje zagadką dlaczego odwraca te poduszki. Zaczynam mieć wątpliwości czy poduszki  aby na pewno są one "fajne". Może  któraś z Mama posiadająca małe dzieci potrafi  wyjaśnić mi tą zagadkę?

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mandala

         Dziękuję Wam na świąteczne życzenia. Nowy Rok zaczął mi się niezbyt dobrze bo niestety od choroby.  Święta też  nie były takie jak  chciałbym aby były. 
         W trudnych dla mnie chwilach wracam więc do  moich robótek niekoniecznie komuś potrzebnych.  Pamiętacie Moją mandalę w kolorach fioletu? Mandala leży sobie  i czeka, czasem wezmę ją do ręki  dziergam kawałek i odkładam,  rośnie bardzo powoli  ale ma już  średnicę 58 cm . Każde kolejne okrążenie  robi się coraz dłużej  ale  to nic , przecież to moja mandala, może ją kiedyś dokończę a może nie , nikomu nie jest potrzebna  więc czy ją zrobię czy nie  będzie zależało wyłącznie od potrzeby mojej duszy.. Ktoś powie, że to taka bezsensowna robótka , być może tak jest ale przecież prawdziwą mandalę unicestwia się  zaraz po skończeniu.
Szydełko, cichutka  muzyka z radia  lub z płyt pozwala mi choć na chwilę relaksu. 




Taka była poprzednio.

sobota, 17 grudnia 2016

Uzupełniłam zapasy.

            Czerwona , mała chusteczka. Zrobiona na drutach z pięknej cieniowanej włóczki, wzór własny wymyślany w trakcie roboty. Włóczki było malutko, dostałam kłębek  od znajomej,  nie wiem  ani jak się ta włóczka nazywa ani nie znam jej składu. Jest mięciutka i ma leciutki połysk a właściwie cała się mieni jakby była oszroniona. Ma wplecioną  cieniuteńką srebrną niteczkę ( cieńszą niż włos). Na zdjęciach niestety tego nie widać.



          Włóczka w kłębku wyglądała niepozornie  bo cały jej urok to delikatne cieniowanie spowodowane  kolorową  niteczką wplecioną w nić główną a to widać dopiero w trakcie robótki. Już miałam  podarowaną włóczkę  dorzucić do   moich zapasów  ale wcześniej   wpadłam  na pomysł odwinięcia sporego kawałka  i wtedy to cieniowanie  zauważyłam. Włóczki było niewiele, robienie chusty nie zajęło mi dużo czasu  a  efekt sami zobaczcie. Chusteczka wyszła mała , ale wystarczająca  do okrycia szyi 115 x 55cm. Zużyłam całą posiadaną włóczkę. Początkowo zamierzałam  wykończyć chustę   szerokim brzegiem z innej np. czerwonej włóczki aby była większa. Zrobiłam nawet kilka rzędów ale sprułam  pozostawiając  tylko jednorodną włóczkę.

     
 Pozostaje teraz tylko jedno pytanie.  Po co mi taka chusteczka?  Miałam dwie  fajne, kolorowe  małe chusteczki ale  je wymieniłam  z   Dusią  i z Aldoną   Powiedzmy więc , że uzupełniłam zapasy.    Chusteczka teraz poleży , poczeka,   ja się namyślę czy ją  nosić czy umieścić z zakładce do wymiany. Gdybym miała jedną chustę to sprawa byłaby prosta  ale jak się samemu dzierga to czasem od przybytku głowa jednak boli.



poniedziałek, 12 grudnia 2016

Prawie prawdziwe

           W grudniu  "hoduję" szydełkowe szyszki. To prosta,  efektowna ozdoba a szyszki wyglądają prawie jak prawdziwe.  Zawsze robię je  przed Bożym Narodzeniem bo przydają się jako  dekoracja , zawieszka  na choinkę  lub  jako dodatek do prezentowych wizytówek.  Dziergam je co rok i   może mi nie uwierzycie ale nie mam dla siebie ani jednej. Zawsze  tak jakoś się dzieje, że szyszki się rozchodzą jak ciepłe bułeczki. Nawet te z choinki  dzieci ściągają po świętach do zabawy.

          A nie mówiłam , że szyszki same znikają? Właśnie przed chwilą  jedną świeżutko skończoną zabrał mój wnuczek.  Jest mu koniecznie potrzebna na  jego własną malutką choinkę . Nawet sznureczka nie zdążyłam zrobić ale oświadczył mi, że  to nic nie szkodzi bo  położy ją na gałązce.

Gdybyście chciały wiedzieć jak są zrobione to informuję, że to zwykłe szydełkowe spiralki wykończone pikotkami. To nic trudnego dla  szydełkomaniaczek a efekt  jest świetny bo szyszki są prawie jak prawdziwe. 

czwartek, 8 grudnia 2016

Na ten rok wystarczy

            Już miałam nie  dziergać gwiazdeczek. Pokazywałam Wam niedawno  mój  tegoroczny gwiazdozbiór o TU   na którym chciałam zakończyć  tegoroczne  gwiazdkowanie.
         Są jednak osoby  którym  nie mogę odmówić  gdy proszą o gwiazdki. Wydziergałam więc jeszcze kilka a nawet pokusiłam się o gwiazdeczki czerwone  oraz  kremowe eksperymentalnie wykonane z cieniutkiej włóczki  zamiast z nici.  Gwiazdeczki  zapakowane  czekają aż nowa właścicielka   je odbierze. 



        Myślę, że na ten rok wystarczy,  jak już pisałam dziergać koronkowe gwiazdki  lubię , krochmalić nie lubię  więc bilans jest na zero. Do przyszłych Świąt pewnie znajdę   mnóstwo wzorów których nigdy nie robiłam więc  jeśli chodzi o gwiazdki to do zobaczenia za rok.


         Mam tylko  nadzieję, że  skończą się moje kłopoty ze wzrokiem bo coraz trudniej mi się dzierga z nici. Jeśli chodzi o robótki  to powoli dochodzę do wniosku : co masz zrobić jutro zrób dziś bo nie wiadomo czy jutro jeszcze będziesz  w stanie  to zrobić.
        Czas oczekiwania na święta to czas radosny, pełen nadziei więc i ja mam nadzieję, że  zrealizuję wszystkie projekty które  mam  w mojej głowie mimo przeciwności losu.



poniedziałek, 5 grudnia 2016

Peppa

         Gdy robiłam dla wnuka maskotkę pokemona Pikachu obiecałam wnusi świnkę Peppę. Wnusia jest malutka dopiero  uczy się mówić  więc właściwie to jej braciszek i tata powiedzieli mi jaką bajeczkę   lubi moja  ślicznotka. 
        Obiecać łatwo  zrobić trudniej zwłaszcza gdy   się nie ma pojęcia  jak wygląda bohaterka bajeczek. Sprawdziłam , obejrzałam i okazało się, że  świnka jest rysunkowa. W związku z tym, że jest to bajeczka dla najmłodszych dzieci   jej postać jest  bardzo uproszczona i tylko w ogólnych zarysach przypomina świnkę. Doszłam do wniosku, że moja świnka powinna wyglądać  tak jak ją widać w bajeczce i zrobiłam świnkę prawie płaską. Chodziło mi o to ,  aby  patrząc na nią  wnuczka widziała to co na ekranie telewizora. 


        

  Świnka wyszła trochę dziwna. Wydziergałam ją na szydełku,  ma 25 cm wysokości, grubość to około 5 cm, ma rączki, buciki, ogonek. Ozdobiłam jej sukienkę koronką i  przyczepiłam kokardę. Mój wnuczek, który już ją widział stwierdził, że jest taka sama jak w bajce a to jest najlepszy ekspert


A tu prawdziwa Peppa

PS.
Świnka odebrana, wnusia  rozpoznała w niej Peppę , aż miło było patrzeć jak "kocha" i przytula maskotkę.

piątek, 2 grudnia 2016

Zagajnik kolorowy

         Jakiś czas temu  opisywałam Wam  cudny czas spędzony w  szkole mojego wnuka.
      Wydziergałam dzieciom wtedy   małe sówki aby przypominały  im , że warto się uczyć nowych, wspaniałych rzeczy. Pani wychowawczyni podziwiała moje prace i zapytała czy nie przygotowałabym czegoś na szkolny kiermasz. Zastanawiałam się co by to mogło być , pomyślałam też, że trzeba odpowiednio wcześnie  zabrać  się za robotę. Wymyśliłam sobie szydełkowe  choinki bo kiermasz miał być  przed Świętami.. Wykorzystałam   włóczkę syntetyczną , cekiny, koraliki, nakrętki od butelek, które okleiłam grubą włóczką.   Kiedy  mój zagajnik już urósł i rozświetlił się cekinami  dowiedziałam się, że kiermaszu jednak nie będzie.
        Zostałam więc z  kolorowym zagajnikiem. Myślę jednak, ze choinki się nie zmarnują. Dwie  zabrał wnuczek do  klasy w szkole, jedną zamierzam podarować  miłej Pani masażystce która   ratuje jak może mój  kręgosłup, kolejną zaniosłam  sympatycznej Pani w SH który mam pod domem a która  zostawiam mi czasem włóczki, nici i kordonki,  w poniedziałek mam wizytę u stomatologa  więc i ją obdaruję choinką bo jest to super lekarz.
        Pewnie jeszcze  znajdę kogoś kogo chciałabym obdarować i w ten sposób moja praca nie pójdzie  na marne ale kogoś ucieszy.

środa, 30 listopada 2016

Moje cukiereczki

W ferworze  dziergania pokemonów   nie pochwaliłam się jeszcze moją wygraną w zabawie blogowej u Aszki
Zostałam obdarowana zestawem do haftu czyli kanwą plastikową i bawełnianą, mulinkami, świetną książeczką  z wzorami. Dodatkowo dostałam cały zestaw herbatek,  klej i  słodziaka.  Batonik zjadł mój wnuczek, herbatki  wypija moja synowa, klej podkrada mi małżonek więc dla mnie pozostał haft.
Aszko bardzo dziękuję za  super prezenty, jak już mi się znudzi szydełko to  znów sięgnę po igiełkę i kanwę.
Jak  ktoś zagląda czasem na mój blog to wie, że  trochę haftowanych prac już pokazywałam.

niedziela, 27 listopada 2016

Żółty stworek Pikachu.

           Pokazywałam ostatnio czapkę pokemonową  i  pisałam o obietnicy którą złożyłam, że  maskotka Pikachu będzie gotowa   jak tylko wnuczek odwiedzi mnie następnym razem.  Okazało się, że ten następny raz  ma nastąpić błyskawicznie. Jestem tzw. babcią awaryjną czyli zajmuję się wnukami gdy dzieje się coś nadzwyczajnego,  nigdy nie wiem  kiedy  będzie  taka potrzeba.


           Obietnica Babci  to rzecz święta więc gdy dowiedziałam się, że następnego dnia muszę się zająć wnukami  cały wieczór i  kawałek nocy spędziłam  nad maskotką. Szczegóły musiały się zgadzać, czarne paski na plecach,  dziwny ogon,  czarno żółte ni to uszy ni to rogi.  Mąż  mnie wyśmiewał , że  siedzę po nocy ale gdy zobaczył jak  nasz wnuczek szaleje, skacze w radości na widok  maskotki  przyznał mi rację,  warto było się nie wyspać.

       Maskotka zabrana,   zrobiłam wprawdzie dwa zdjęcia ale są kiepskiej jakości  z powodu mgły, która  za nic nie chciała zniknąć i przepuścić choć trochę światła.



             Wnuczek uradowany ale okazało się, że to nie koniec bohaterów bajkowych. Teraz mam kolejne zamówienie  tym razem mam wydziergać  świnkę Peppa dla wnuczki bo to jej ukochana bajeczka. I tak  znów wyrzucam na środek pokoju zapasy  szukając odpowiednich   włóczek, przy okazji  robiąc totalny  bałagan. Ale co tam z powodu bałaganu nikt jeszcze nie umarł, kiedyś może posprzątam  choć nadzieja na porządek w moim pokoiku jest niewielka.
Zapraszam Wymień się ze mną




piątek, 25 listopada 2016

Pikachu czapka

        Niedawno pokazywałam Wam   Pokemony   czyli  komplet czapkę, szalik i maskotkę które zrobiłam dla synka Akrimeks.
         Mojemu wnuczkowi który cierpliwie przymierzał komplet co nie jest takie oczywiste u 6 latka musiałam w zamian obiecać  pokemonową czapkę i maskotkę ale pokemon miał być inny. Znów musiałam  zacząć od  wujka Google aby zobaczyć   jak taki pokemon wygląda bo miał być tym razem Pikachu. Okazało się, że jest to sympatyczny żółty stworek. 
         Zaczęłam od wydziergania  czapki,  gdy już miałam zrobione wszystkie części niespodziewanie odwiedził mnie wnuczek. Oczy, buzia, czerwone policzki, uszy wszystko było przypięte do czapki szpileczkami. Gdy wnuczek zobaczył mój projekt oświadczył mi, że  zrezygnuje z zabawy ze mną  ( jak na niego jest to ogromne wyrzeczenie) ale w tym czasie mam  szybciutko wszystko przyszyć tak aby czapkę mógł zabrać ze sobą. Cóż było robić usiadłam,   przyszyłam, przymierzyłam i  czapka powędrowała razem z wnuczkiem który na drugi dzień wystroił się w nią do szkoły wzbudzając małą sensację. Nie zdążyłam nawet jednego zdjęcia zrobić. 




         Na szczęście   wnuczek mnie często odwiedza więc gdy tylko przywędrował do mnie w czapce Pikachu  z którą się teraz nie rozstaje zrobiłam  na szybko  dwa zdjęcia aby pokazać Wam  co tak bardzo spodobało się mojemu wnuczkowi.



         Teraz dziergam maskotkę. Obiecałam, ze będzie gotowa gdy przyjdzie do mnie  następnym razem   a obietnica  Babci to po prostu "święta rzecz".


poniedziałek, 21 listopada 2016

Gwiazdkowo


           Koronkowe gwiazdeczki z białych  bawełnianych nici  dzierga się całkiem przyjemnie. Jak już się zabiorę za  gwiazdeczki to nigdy nie robię  hurtem takich samych no bo ile można powielać jeden wzór, to nudne zajęcie.    Przez cały rok zapisuję sobie wzory aby  potem   mieć w czym wybierać a i tak najczęściej kończy się tym, że  biorę sobie kawałek jednego wzoru dokładam kawałek drugiego i wychodzi  wzór trzeci. Czasem ktoś mnie prosi o jakiś konkretny wzór gwiazdeczki która się mu spodobała  a ja nie zawsze taki wzór mam. Bo jak już gwiazdeczka zrobiona  oddana  to kto by pamiętał jak ją robiłam.




Dziergać gwiazdeczki lubię ale niestety potem trzeba je krochmalić i upinać a tego to ja znoszę. Zresztą trudno polubić  upaprane, klejące  palce którymi trzeba  naciągać  drobniutkie wzorki i wbijać szpileczki.





W tym roku postanowiłam wydziergać tak na próbę  kilka gwiazdeczek z bardzo cieniutkich nici, szydełkiem 0,8 . Chcę je podarować  komuś kto ma malutką choinkę. Gwiazdki wyszły  niewiele większe od zapałki i bardzo cieniutkie , no cóż zobaczymy czy się spodobają.




sobota, 19 listopada 2016

Znów wymiankowo

           Dotarła do mnie paczuszka   wymiankowa od  Dusi więc spieszę się pochwalić tym co dostałam w zamian za szydełkową torebkę i kolorową chustę które pokazywałam w tym wpisie.
         Jak Wam wcześniej pisałam  Dusia miała uszyć coś dla mojej  malutkiej wnusi.  Dostałam dla niej podusie  chmurkę z kokardą i  kota klamkowca. Dodatkowo Dusia przysłała mi cudną,   uszytą i ozdobioną choinkę w gwiazdeczki.  Podziwiajcie proszę Dusi uszytki , za które jeszcze raz jej dziękuję. 
           W tajemnicy Wam powiem, że z Dusią  wymianka też będzie miała dalszy ciąg. 
Zapraszam nadal  do zakładki Wymień się ze mną   wprawdzie szybko ubyło tam sporo rzeczy ale obiecuję wkrótce wrzucić następne. 


A tu urocza, dopracowana choineczka z szydełkową gwiazdą


środa, 16 listopada 2016

Pokemony.

W poprzednim wpisie pokazywałam chustę i poszewkę  które wysłałam w ramach wymianki do Akrimeks Dziś druga część wymianki  czyli  zapowiadane pokemony.
Akrimeks poprosiła mnie o zrobienie dla swojego  synka  maskotki  pokemona Horsea oraz  zimowego kompletu czapka i szalik nawiązującego kształtem do ukochanego stworka. Nie jestem fanką Pokemonów więc  musiałam zacząć od obejrzenia  tego cudaka aby zaprojektować  komplet dla sześciolatka. Chciałam aby maskotka  była   podobna do oryginału choć  przeniesienie rysunkowej postaci na  szydełkowego stworka  ma swoje ograniczenia  Maskotka  wyszła  mi  całkiem spora  bo ma  26 cm wzrostu.


Czapka i szalik to raczej stylizacja na pokemona..


Jak już skończyłam  moje robótki  zaprosiłam eksperta  aby ocenił czy tak może być. Mój ekspert jest niezawodny, zawsze mówi mi prawdę bez względu na wszystko, jeśli mu się nie podoba to też mi mówi prosto w oczy. Ekspertem od pokemonów  został mój wnuczek będący w tym samym wieku co synek Akrimeks.
Lustracja wypadła pozytywnie, czapka została przymierzona, szalik założony na szyję, maskotka obejrzana z każdej strony a ponieważ od razu wiedział jaki to pokemon więc chyba jest podobna do oryginału.


Przy maskotce było trochę problemów  bo  spodobała się wnuczkowi za bardzo i chyba miał ochotę ją zabrać dla siebie. Jakoś trudno mu było pogodzić się z myślą, że coś co zrobiła babcia i jemu się podoba nie jest przeznaczone dla niego. Na szczęście  w czasie rozmowy o pokemonach okazało się, że  on najbardziej lubi innego pokemona Pikachu więc  natychmiast obiecałam zrobić kolejnego stworka a i zamówienie na czapkę też dostałam.


Akrimeks  napisała mi, że synek jest zadowolony z pokemonów  a ponieważ   ma  ona jeszcze malutkiego synka to dla niego wysłałam  mięciutkiego króliczka.






 Jak widzicie moja wymianka się rozrosła  wymieniłam nie tylko   moje prace  zalegające w  kuferku z ale zrobiłam też  coś specjalnego.
A teraz pora  na pokazanie tego co dostałam w zamian. Oglądajcie proszę wszystko co przyfrunęło do mnie w ogromnym pudle. Zupełnie się nie spodziewałam aż tylu rzeczy. Chciałam pudełeczko na biżuterię  dla synowej i jakieś użyteczne dla mnie  drobiazgi,  zostawiłam  Akrimeks   wolną rękę więc moje zaskoczenie jest ogromne. Dostałam mnóstwo fajnych rzeczy i dla mnie i dla wnuków i dla  dziewczyn w mojej rodzinie.





Będę miała prezenty na Święta, zawsze to coś innego niż to co ja   potrafię zrobić.

Szmatki, guziczki, włóczki  i gazetki których zapomniałam  sfotografować  posłużą mi do kolejnych prac .



Akrimeks  bardzo dziękuję za super wymiankę a Was wszystkich zapraszam do zakładki   Wymień się ze mną   albo do kontaktu gdybyście chcieli  coś ekstra  tak jak np. pokemony.
Ja wracam do upinania koronkowych gwiazdek, lubię je robić ale krochmalenie i naciąganie nie  jest fascynującym zajęciem.

czwartek, 10 listopada 2016

Wymianka trzecia

       Nie  spodziewałam się, że moja zakładka   spotka się z tak dużym zainteresowaniem. W krótkim czasie wymieniłam się  aż z  trzema  osobami.  Miło mi, że moje prace Wam się spodobały. 
Z moich propozycji Akrimeks wybrała  słoneczną poszewkę  oraz była zainteresowana chustą. W zakładce do wymiany  zaproponowałam  dwie chusty:  dużą czarną i małą kolorową. Dużą  wymieniłam z  Pchełką  a małą z Dusią
 Akrimeks  zaproponowałam więc inną cieplutką  chustę   wydzierganą z włóczki Nako Moher Special Ebruli  (10% moheru, 10% wełny , 80%  premium akryl) . Włóczka była cieniowana a do jej wykonania  zużyłam calutki motek 550m . 




Wzór  z zastosowaniem skróconych rzędów znalazłam w czeluściach internetu. Kształt chusty  jest trochę dziwny , chusta wyszła  bardzo długa bo prawie 250 m  ale niezbyt szeroka. W sam raz do omotania  na szyi.

 

Włóczkę  dostałam w prezencie, chustę  robiłam dla siebie ale jak już skończyłam to przypomniałam sobie, że chustę  cieniowaną  w podobnym zestawie kolorystycznym to ja już mam i to nawet w komplecie z czapką. Beż żalu  wymieniłam wiec tą kolejną na coś innego.
Chustę i powłoczkę ponieważ były gotowe wysłałam natychmiast   umawiając się  na wymianę na  pudełeczko  ozdobione decoupage zrobione specjalnie dla mnie. Jak  pudełeczko "się zrobi" to zaraz się nim pochwalę.


W  miłej korespondencji  jaką prowadziłyśmy zaproponowałam też   ewentualną dalszą współpracę. Akrimeks poprosiła mnie abym spełniła marzenie jej synka  i zrobiła dla niego czapkę, szalik i maskotkę  ale nie takie zwykłe lecz  miały być to Pokemony a właściwie jeden szczególnie ukochany. Prośbę spełniłam ,  synek podobno zadowolony ale  o tym to może następnym razem napiszę.
Zapraszam nieustannie Wymień sie ze mną  jeśli nie znajdziesz tam nic  gotowego  co chciałabyś wymienić to zawsze możesz  do mnie napisać  z propozycją , jeśli dam rade spełnię Twoje życzenia.

PS
Nazwa wzoru  chusty  to  Nimphalidea

poniedziałek, 7 listopada 2016

Wymieniłam w ciemno.


Po  założeniu zakładki  Wymień się ze mną  zgłosiła się do mnie kolejna blogowa koleżanka Dusia    Z tego co zaproponowałam do wymiany  wybrała  torebkę i kolorową małą chustę. Torebkę wydziergałam na szydełku z bardzo grubych włóczek tak że nawet usztywnienia nie potrzebowała. W  środku wszyłam podszewkę , zapięcie na szydełkowy guziczek a całość zawieszona na długim szydełkowym sznurku .




 Do zrobienia sznurka-rączki  wykorzystałam  ścieg  używany  w koronkach,  szczególnie rumuńskiej i irlandzkiej. Zrobiony z cieniutkich nici , w koronce rumuńskiej służy do wykonania kształtów motywów  które następnie wypełnia się  różnymi koronkowymi ściegami. Dziergany  z grubej włóczki na grubym szydełku idealnie nadał się do torebki.
Torebkę zrobiłam  jakiś czas temu na  dobroczynny jarmark ale nie znalazła nabywcy. Bardzo się cieszę, że   Dusi torebka się spodobała . Dla mnie była zbyt kolorowa a moja wnusia nie ma jeszcze 2 lat więc torebek nie nosi.

            Mała chusta powstała z  pięknej kolorowej  wełenki która jest główną ozdobą tej chusty.  W teorii  zrobiłam ją dla siebie  do wiosennego płaszczyka , w praktyce nie założyłam jej ani razu. Dlatego też postanowiłam  umieścić ją w zakładce do wymiany. Cieszę się, że komuś się spodobała.   Teraz  mam motywacje do dziergania kolejnej chusty   "dla siebie"   choć tak miedzy nami mówiąc to  mam ich tyle , że kolejna nie jest mi  koniecznie potrzebna.




Jesteście ciekawi co dostałam w zamian?  Musicie się uzbroić w cierpliwość zresztą tak jak ja.  Moje rzeczy były gotowe więc wysłałam je jak najszybciej a to co dostanę w zamian dopiero powstanie, będzie przeznaczone dla mojej wnusi i będzie to  taka trochę  niespodzianka również dla mnie. Jak już będzie u mnie to  się pochwalę. Nie każdy ma tyle czasu aby tworzyć na zapas. Do wymiany nadal zapraszam. Postaram się wrzucać  do zakładki coraz to inne rzeczy  bo   Wasze zainteresowanie zmobilizowało mnie do dokończenia kilku rozpoczętych i porzuconych projektów.

środa, 2 listopada 2016

Coś za coś.

Jak wiecie  odważyłam się założyć zakładkę  Wymień się ze mną   wrzucam tam moje prace które leżą sobie  skończone w pudle   i nie bardzo wiem co z nimi zrobić. Myślałam o takiej formie wymiany już wcześniej ale  sporo rzeczy  porozdawałam więc   moje pudło nie jest już takie pełne  Lubię robótki a że  ze względów  rodzinnych  jestem teraz  uziemiona w domu bo mam pod opieką osobę całkowicie niezdolną do samodzielnej egzystencji  więc  siedzę sobie  i dziubię dla ukojenia nerwów.
Mimo moich obaw szybko  znalazły się osoby chętne na moje prace , część  wymianek  już zrealizowałam, część jest w trakcie a część  z nich się rozrosła i  oprócz tego co  miałam gotowe  realizuję dla dziewczyn ich indywidualne  zamówienie czyli dziergam coś specjalne dla nich.

         Dziś opiszę Wam moją wymiankę z Pchełką  Trafiłam na jej blog przy okazji  Candy i  choć nic nie wygrałam  to tak się wirtualnie poznałyśmy.

Paulina wybrała  z moich propozycji  czarno-srebrną chustę z długimi frędzlami  wydzierganą na szydełku.
Te szare kropeczki  na zdjęciu to srebrna błyszcząca  niteczka więc cała chusta się mieni  srebrem.




 Do chusty w ramach upominku włożyłam  puchatego zajączka.



        Paulina zaproponowała mi  biżuterie którą sam wykonała. Pomyślałam sobie, że będę miała  fajne prezenty  świąteczne dla moich dziewczyn. Z przesłanych mi zdjęć wybrałam 4 bransoletki i dwa kompleciki zawieszka+kolczyki.  
      Gdy doszła do mnie przesyłka od Pauliny  z koperty wysypały się prawdziwe skarby. Zamiast 4  bransoletek i 2 kompletów  dostałam ich tyle ile widzicie na zdjęciach poniżej  a w  dodatku dostałam jeszcze   mnóstwo "przydasi" , koralików , kamyczków, zawieszek. Wszystko śliczne , eleganckie i w kolorystyce jaka wybrałam.  W ramach podziękowania chcę wysłać Paulinie   zimowe rękawiczki  bo jakoś mi się wydaje, że chusta i zajączek to za mało ale ona się trochę buntuje i twierdzi, że wszystko  jest w porządku. Paulinko jeszcze raz serdecznie dziękuję za  cudną wymiankę.  
          Nie myślcie jednak, ze to już koniec  historii  bo umówiłyśmy się na wymiankę  kolejnych  rzeczy tym razem  zrobionych już pod konkretne potrzeby  i Pauliny i moje. O tym to ja jednak napiszę w grudniu bo właśnie na ten termin jesteśmy umówione.

Zgłosiły się już dwie kolejne osoby zainteresowane wymianką  bardzo się z tego cieszę, miło mi , że moje prace będą cieszyć czyjeś oko.

 Postaram się systematycznie podrzucać nowe prace   więc zaglądajcie do Wymień się ze mną 
albo napiszcie do mnie bo jak widzicie jestem otwarta na propozycje


  A tu skarby które dostałam od  Pchełki




czwartek, 27 października 2016

Witaminki

        Jesień to czas słoty , zimna, deszczu trzeba się więc wspomagać witaminkami. Ale jak się już   zużyje rozpuszczalne witaminki to zostaje po nich plastikowa duża tubka. Teoretycznie to śmieciuszek  i powinien wylądować w koszu  na plastik. Tak wygląda teoria ale  moja praktyka   wygląda zupełnie inaczej. Odrobina wspaniałej cieniowanej włóczki skarpetkowej posłużyła mi do zrobienia ubranka na tubkę. Trochę dziergałam  na drutach, trochę na szydełku, nawet zszyłam niewidocznym ściegiem.



Jak widzicie  tubka z każdej strony jest inna


Jeśli zastanawiacie się po co ubierałam tubkę to wyjaśniam, że  służy mi  za pojemniczek na szydełka gdy zabieram je na nasze co miesięczne spotkania  szczecińskich włóczko-maniaczek.  W takim okryciu szydełka są bezpieczne i nie grozi im połamanie nawet w damskiej torebce.


Do zakładki  Wymień się ze mną   wrzucam coraz więcej rzeczy. Miło mi, że już znalazły się  osoby chętne na wymiankę ale jeszcze pozostało trochę niezagospodarowanych  moich prac- zapraszam do oglądania.

sobota, 22 października 2016

Sowa mądra głowa i taniec poplątaniec.

              Bycie babcią to  przyjemność ale i pewne miłe obowiązki. Mój wnuczek zaprosił mnie do swojej szkoły, gdzie w jego zerowej klasie obchodzony był dzień seniora.  Nie była to jednak "uroczystość ku czci"  ale godzinka pod  hasłem "zrobione z  babcią lub z dziadkiem". Spędziłam  cudowny czas z przemiłymi dzieciakami.  Razem z innymi  "dziadkami"  śpiewaliśmy piosenki, tańczyliśmy taniec poplątaniec. Jedna babcia gotowała z dziećmi kisiel, dziadek czytał bajki i zagadki, inna babcia kleiła z dziećmi jeżyka a ja robiłam klamerkowe samolociki i  motyle. Na koniec zostałam obdarowana pięknymi laurkami a od dziewczynek dostałam jarzębinowe koraliki i bransoletki. 
          Z okazji tego spotkania przygotowałam dla każdego dziecka  prezent-niespodziankę  czyli szydełkowe sowy. Oczy sówek zrobiłam z czarnej włóczki z błyszczącymi kolorowymi nitkami, żeby się mieniły i "patrzyły" na dzieciaczki czy się pilnie uczą.




Sowa to symbol mądrości, nauki więc prezent wydał mi się  odpowiedni. Pani wychowawczyni wykorzystała prezenty    do nauki , dzieci dzieliły słowo sowa na sylaby i głoski.


          Było gwarno, miło i niezwykle sympatycznie. Już zadeklarowałam się jako chętna  na kolejne spotkania. Zaczynam też myśleć nad kolejnymi niespodziankami dla małych uczniaków.

Do zakładki  Wymień się ze mną   wrzucam coraz więcej rzeczy. Miło mi, że już znalazły się  osoby chętne na wymiankę ale jeszcze pozostało trochę niezagospodarowanych  moich prac- zapraszam do oglądania.