Obserwatorzy.

wtorek, 21 marca 2017

Brzydki szalik.

         Każda rzecz kiedyś się zużywa, staje się brzydka, sprana, zmechacona uszkodzona itp.  Tak też i stało się z  szalikiem sprzed lat. Był już na tyle brzydki, że leżał od jakiegoś czasu i właściwie czekał na wyrzucenie. W czasie wiosennych porządków  już miał wylądować w koszu ostatecznym ale postanowiłam dać mu ostatnią szansę i drugie życie. Wybrałam najmniej  zmechaconą część szalika, uszyłam z niej okładkę na duży zeszyt w którym  zapisuje sobie  schematy  moich robótek lub robię projekty.




            Trochę wzbogaciłam  wzór szalika  fastrygą z  grubej włóczki  która została mi po   różanym hafcie   ukrywając w ten sposób  niezbyt  ładną powierzchnię.  Muszę się sama pochwalić bo okładka wyszła całkiem ładna, zawsze to miło  spojrzeć na taką okładkę  zamiast na zwykły karton.  



         Oczywiście  są też  mniej optymistyczne skutki, bo pozostała część szalika  zamiast w koszu wylądowała znów w pudle z "przydasiami" a odcięte frędzle już mnie kuszą aby coś z nich zrobić. Tak to już jest z rękodzielnikiem , że szkoda mu każdej szmatki ale niestety mieszkania nie są z gumy.



czwartek, 9 marca 2017

Czas na ślubne dodatki

Za oknem wiosna, na trawnikach widać pierwsze kwiaty a ja  jak co roku o tej porze  dziergam koronki ślubne. To miło, ze współczesne  dziewczyny  chcą w tym ważnym dniu mieć  ręcznie wykonane dodatki.
 Z prawdziwa przyjemnością dziergam podwiązki, poduszeczki na obrączki, chusty itd. Gdyby ktoś był  zainteresowany  to zapraszam do kontaktu.






poniedziałek, 6 marca 2017

Czerwona chusta z sercem.

Czas leci nieubłaganie, ani się nie spostrzegłam a już minął miesiąc od ostatniego wpisu. Życie realne ma jednak swoje prawa i wirtualny świat musiał zaczekać aż wszystko jakoś poskładam.
W tzw. międzyczasie  dziergałam niewiele ale coś tam powstało więc pora   się pochwalić nową chustą taką "walentynkową" bo nie dość, że czerwoną to jeszcze z wzorem serduszkowym.



Włóczkę  wypatrzyłam w moich zapasach przy okazji generalnych porządków.  To  czerwony polyacryl Frisco wyjątkowo mięciutki i puchaty z odrobiną białego koloru.


Chusta wyszła spora  200 x 100 cm ,  fragment wzoru serduszek  zapożyczyłam z zupełnie innej chusty ale jakoś tak mi pasował do czerwonej włóczki. Przy okazji wypróbowałam inny sposób dodawania oczek na środku chusty. Jestem z niego bardzo zadowolona bo środek wychodzi taki bardziej ozdobny.  Mam nadzieję, że nie będę musiała zniknąć z bloga na dłużej , serdecznie pozdrawiam  tych którym się chce do mnie zaglądać.



niedziela, 5 lutego 2017

Co robię jak nic nie robię

        Kiedy  nie mam weny  twórczej na jakąkolwiek robótkę a siedzieć z założonymi rękami nie potrafię wtedy najczęściej zabieram się  za "porządki"  w szmatkach. Wybieram pudło z  ścinkami uszykowanymi do wyrzucenia w celu  utylizacji  resztek. U  mnie to pudło  ma nawet nazwę  "kosz  nieostateczny" . Zaczynam kolejny raz przebierać  to co właściwie już wyrzuciłam. Część szmatek faktycznie ląduje w koszu tym razem już ostatecznym ale  zwykle połowę  chowam ponownie. Żeby  mieć choć odrobinę mniejsze wyrzuty sumienia część szmatek staram się natychmiast przerobić  na cokolwiek. 
        Z tego też powodu powstało ostatnio kilka kwiatuszków  z bawełnianych resztek pozostałych po szyciu pościeli, sukienki i koszuli.




 Kwiatki są mi zupełnie niepotrzebne ale sami przyznajcie, że lepiej wyglądają niż to z czego zostały zrobione. 

No i przechowywanie kwiatuszków   mniej mnie  frustruje niż zbieranie szmatek.
Gdyby komuś kwiatki były do czegoś potrzebne to wrzucę je do zakładki Wymień się ze mną

sobota, 28 stycznia 2017

Wymiana z Pchełką

Czas leci i już jest koniec stycznia a ja mam   zaległości jeszcze zeszłoroczne.  Opisywałam Wam już moją wymiankę  z Pchełką
 Wymieniłam czarno- srebrną szydełkową chustę którą zamieściłam w mojej zakładce   Wymień sie ze mną
 na  biżuterię i mnóstwo fantastycznych przydasi. Przy okazji umówiłyśmy się na   wymiankę kolejną tym razem już  indywidualną. Pchełka przejrzała mój blog  i spodobało się jej kilka rzeczy.
Zrobiłam więc dla niej     koronkowe gwiazdki na choinkę, szydełkowe szyszki, buciki,  grube ciepłe rękawiczki, mięciutką, puchatą owieczkę,  szydełkową serwetkę, aniołka.









W zamian dostałam od Pchełki świąteczne gadżety: zawieszkę, mikołajka i świecę, fajne metalowe pudełko, kosmetyki, słodycze i haftowaną karteczkę z zajączkiem. Pchełko Bardzo dziękuje za wymiankę.
A Was zapraszam do zaglądania do mojej zakładki Wymień się ze mną 


sobota, 21 stycznia 2017

Poświątecznie.

         Prezenty pod choinką muszą być zapakowane. Wiele razy  miałam zamiar uszyć  woreczki na prezenty  z kolorowej bawełny w  świąteczne wzorki. Nawet zakupiłam odpowiedni materiał ale  woreczków nadal nie uszyłam. 
        Po konsultacjach rodzinnych doszliśmy wspólnie do wniosku, że największą radość sprawia wszystkim odpakowywanie prezentów.  Pracowicie pakuję więc w ozdobny papier każdy prezent oddzielnie nawet jeśli jest on malutki to i tak stanowi oddzielną całość.  Inni członkowie rodziny też zawijają prezenty w ozdobny papier. Pod choinka piętrzą się więc  kolorowe pakunki z karteczkami co dla kogo przyniósł  Mikołaj. W odpowiednim momencie najmłodsi członkowie rodziny  rozdają  prezenty a potem następuje darcie tego co pracowicie  zawijałam i oglądanie z ciekawością   co też Mikołaj  wymyślił tego roku.
          Opisałam szczegółowo  ten nasz rodzinny zwyczaj bo za każdym razem "marnujemy" w ten sposób mnóstwo papieru. Przy okazji  darcia  opakowań postanowiłam więc uratować  kilka kawałków ozdobnego papieru i wykorzystałam je do zrobienia najprostszych  kwiatuszków.




Papierowe kwiatki używam potem do ozdobienia karteczek lub kolejnych prezentów. Jak się dobrze przyjrzycie to wykorzystałam nawet  papierowe opakowania   czekoladek. Tak to  resztki świąt zostaną zachowane na poświąteczny czas.
Zapraszam Wymień się ze mną   niedługo coś tam dołożę. 


czwartek, 12 stycznia 2017

Stare swetry, nowe poduszki.

Dziś recykling swetra i bluzki.
           Jak się ma wyobraźnię i trochę umiejętności to  ma się problem. Wiele rzeczy  "przemawia do mnie", kiedy zaglądam do małego SH pod domem.  Nie szukam tam ubrań  ale tego co mogłoby mi się przydać  do moich robótek.   Najczęściej już na pierwszy rzut oka   widzę to co  chciałabym zrobić  z tego co mi wpadło w ręce.
         Tak było z poszewką   Muminki ukochane  przerobioną na  torbę zakupową i z wieloma innymi rzeczami. 
        Dziś  pokażę Wam dwie  poszewki na poduszki.   Jedna powstała ze swetra a druga z bluzki. Czarny sweterek ze  stylizowaną trupią czaszką spodobał mi się od razu. Sweterek był dziecięcy , prawdę powiedziawszy to nie ubrałabym w niego  małego dziecka . Trupia czaszka jest jednak fantastyczna więc  od razu wpadłam na pomysł zrobienia z niej poszewki na poduszkę. Wystarczyło obciąć rękawy, zszyć u góry i zrobić zapięcie u dołu. Robota szybka , a efekt sami oceńcie.



       W  białej bawełnianej bluzce moją uwagę przyciągnęły oczy  tygrysa. Nie wiem czy to dobrze widać na zdjęciach ale są one udekorowane malutkimi błyszczącymi kamyczkami. 

       Bluzka była młodzieżowa więc też nie wiele musiałam  pozszywać na bokach i u góry aby powstała   poszewka.

Poszewki uszyte,  leżą sobie na  kanapie  ale niespodziewanie okazało się , że jest mały problem. Moja  dwuletnia wnuczka za każdym razem gdy mnie odwiedza  podchodzi do kanapy i przekręca poduszki  na drugą stronę tak aby "nie patrzyły" bo spody  poszewek są gładkie jeden  biały , drugi czarny. Ponieważ wnusia jeszcze nie mówi więc pozostaje zagadką dlaczego odwraca te poduszki. Zaczynam mieć wątpliwości czy poduszki  aby na pewno są one "fajne". Może  któraś z Mama posiadająca małe dzieci potrafi  wyjaśnić mi tą zagadkę?

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mandala

         Dziękuję Wam na świąteczne życzenia. Nowy Rok zaczął mi się niezbyt dobrze bo niestety od choroby.  Święta też  nie były takie jak  chciałbym aby były. 
         W trudnych dla mnie chwilach wracam więc do  moich robótek niekoniecznie komuś potrzebnych.  Pamiętacie Moją mandalę w kolorach fioletu? Mandala leży sobie  i czeka, czasem wezmę ją do ręki  dziergam kawałek i odkładam,  rośnie bardzo powoli  ale ma już  średnicę 58 cm . Każde kolejne okrążenie  robi się coraz dłużej  ale  to nic , przecież to moja mandala, może ją kiedyś dokończę a może nie , nikomu nie jest potrzebna  więc czy ją zrobię czy nie  będzie zależało wyłącznie od potrzeby mojej duszy.. Ktoś powie, że to taka bezsensowna robótka , być może tak jest ale przecież prawdziwą mandalę unicestwia się  zaraz po skończeniu.
Szydełko, cichutka  muzyka z radia  lub z płyt pozwala mi choć na chwilę relaksu. 




Taka była poprzednio.

sobota, 17 grudnia 2016

Uzupełniłam zapasy.

            Czerwona , mała chusteczka. Zrobiona na drutach z pięknej cieniowanej włóczki, wzór własny wymyślany w trakcie roboty. Włóczki było malutko, dostałam kłębek  od znajomej,  nie wiem  ani jak się ta włóczka nazywa ani nie znam jej składu. Jest mięciutka i ma leciutki połysk a właściwie cała się mieni jakby była oszroniona. Ma wplecioną  cieniuteńką srebrną niteczkę ( cieńszą niż włos). Na zdjęciach niestety tego nie widać.



          Włóczka w kłębku wyglądała niepozornie  bo cały jej urok to delikatne cieniowanie spowodowane  kolorową  niteczką wplecioną w nić główną a to widać dopiero w trakcie robótki. Już miałam  podarowaną włóczkę  dorzucić do   moich zapasów  ale wcześniej   wpadłam  na pomysł odwinięcia sporego kawałka  i wtedy to cieniowanie  zauważyłam. Włóczki było niewiele, robienie chusty nie zajęło mi dużo czasu  a  efekt sami zobaczcie. Chusteczka wyszła mała , ale wystarczająca  do okrycia szyi 115 x 55cm. Zużyłam całą posiadaną włóczkę. Początkowo zamierzałam  wykończyć chustę   szerokim brzegiem z innej np. czerwonej włóczki aby była większa. Zrobiłam nawet kilka rzędów ale sprułam  pozostawiając  tylko jednorodną włóczkę.

     
 Pozostaje teraz tylko jedno pytanie.  Po co mi taka chusteczka?  Miałam dwie  fajne, kolorowe  małe chusteczki ale  je wymieniłam  z   Dusią  i z Aldoną   Powiedzmy więc , że uzupełniłam zapasy.    Chusteczka teraz poleży , poczeka,   ja się namyślę czy ją  nosić czy umieścić z zakładce do wymiany. Gdybym miała jedną chustę to sprawa byłaby prosta  ale jak się samemu dzierga to czasem od przybytku głowa jednak boli.



poniedziałek, 12 grudnia 2016

Prawie prawdziwe

           W grudniu  "hoduję" szydełkowe szyszki. To prosta,  efektowna ozdoba a szyszki wyglądają prawie jak prawdziwe.  Zawsze robię je  przed Bożym Narodzeniem bo przydają się jako  dekoracja , zawieszka  na choinkę  lub  jako dodatek do prezentowych wizytówek.  Dziergam je co rok i   może mi nie uwierzycie ale nie mam dla siebie ani jednej. Zawsze  tak jakoś się dzieje, że szyszki się rozchodzą jak ciepłe bułeczki. Nawet te z choinki  dzieci ściągają po świętach do zabawy.

          A nie mówiłam , że szyszki same znikają? Właśnie przed chwilą  jedną świeżutko skończoną zabrał mój wnuczek.  Jest mu koniecznie potrzebna na  jego własną malutką choinkę . Nawet sznureczka nie zdążyłam zrobić ale oświadczył mi, że  to nic nie szkodzi bo  położy ją na gałązce.

Gdybyście chciały wiedzieć jak są zrobione to informuję, że to zwykłe szydełkowe spiralki wykończone pikotkami. To nic trudnego dla  szydełkomaniaczek a efekt  jest świetny bo szyszki są prawie jak prawdziwe. 

czwartek, 8 grudnia 2016

Na ten rok wystarczy

            Już miałam nie  dziergać gwiazdeczek. Pokazywałam Wam niedawno  mój  tegoroczny gwiazdozbiór o TU   na którym chciałam zakończyć  tegoroczne  gwiazdkowanie.
         Są jednak osoby  którym  nie mogę odmówić  gdy proszą o gwiazdki. Wydziergałam więc jeszcze kilka a nawet pokusiłam się o gwiazdeczki czerwone  oraz  kremowe eksperymentalnie wykonane z cieniutkiej włóczki  zamiast z nici.  Gwiazdeczki  zapakowane  czekają aż nowa właścicielka   je odbierze. 



        Myślę, że na ten rok wystarczy,  jak już pisałam dziergać koronkowe gwiazdki  lubię , krochmalić nie lubię  więc bilans jest na zero. Do przyszłych Świąt pewnie znajdę   mnóstwo wzorów których nigdy nie robiłam więc  jeśli chodzi o gwiazdki to do zobaczenia za rok.


         Mam tylko  nadzieję, że  skończą się moje kłopoty ze wzrokiem bo coraz trudniej mi się dzierga z nici. Jeśli chodzi o robótki  to powoli dochodzę do wniosku : co masz zrobić jutro zrób dziś bo nie wiadomo czy jutro jeszcze będziesz  w stanie  to zrobić.
        Czas oczekiwania na święta to czas radosny, pełen nadziei więc i ja mam nadzieję, że  zrealizuję wszystkie projekty które  mam  w mojej głowie mimo przeciwności losu.



poniedziałek, 5 grudnia 2016

Peppa

         Gdy robiłam dla wnuka maskotkę pokemona Pikachu obiecałam wnusi świnkę Peppę. Wnusia jest malutka dopiero  uczy się mówić  więc właściwie to jej braciszek i tata powiedzieli mi jaką bajeczkę   lubi moja  ślicznotka. 
        Obiecać łatwo  zrobić trudniej zwłaszcza gdy   się nie ma pojęcia  jak wygląda bohaterka bajeczek. Sprawdziłam , obejrzałam i okazało się, że  świnka jest rysunkowa. W związku z tym, że jest to bajeczka dla najmłodszych dzieci   jej postać jest  bardzo uproszczona i tylko w ogólnych zarysach przypomina świnkę. Doszłam do wniosku, że moja świnka powinna wyglądać  tak jak ją widać w bajeczce i zrobiłam świnkę prawie płaską. Chodziło mi o to ,  aby  patrząc na nią  wnuczka widziała to co na ekranie telewizora. 


        

  Świnka wyszła trochę dziwna. Wydziergałam ją na szydełku,  ma 25 cm wysokości, grubość to około 5 cm, ma rączki, buciki, ogonek. Ozdobiłam jej sukienkę koronką i  przyczepiłam kokardę. Mój wnuczek, który już ją widział stwierdził, że jest taka sama jak w bajce a to jest najlepszy ekspert


A tu prawdziwa Peppa

PS.
Świnka odebrana, wnusia  rozpoznała w niej Peppę , aż miło było patrzeć jak "kocha" i przytula maskotkę.

piątek, 2 grudnia 2016

Zagajnik kolorowy

         Jakiś czas temu  opisywałam Wam  cudny czas spędzony w  szkole mojego wnuka.
      Wydziergałam dzieciom wtedy   małe sówki aby przypominały  im , że warto się uczyć nowych, wspaniałych rzeczy. Pani wychowawczyni podziwiała moje prace i zapytała czy nie przygotowałabym czegoś na szkolny kiermasz. Zastanawiałam się co by to mogło być , pomyślałam też, że trzeba odpowiednio wcześnie  zabrać  się za robotę. Wymyśliłam sobie szydełkowe  choinki bo kiermasz miał być  przed Świętami.. Wykorzystałam   włóczkę syntetyczną , cekiny, koraliki, nakrętki od butelek, które okleiłam grubą włóczką.   Kiedy  mój zagajnik już urósł i rozświetlił się cekinami  dowiedziałam się, że kiermaszu jednak nie będzie.
        Zostałam więc z  kolorowym zagajnikiem. Myślę jednak, ze choinki się nie zmarnują. Dwie  zabrał wnuczek do  klasy w szkole, jedną zamierzam podarować  miłej Pani masażystce która   ratuje jak może mój  kręgosłup, kolejną zaniosłam  sympatycznej Pani w SH który mam pod domem a która  zostawiam mi czasem włóczki, nici i kordonki,  w poniedziałek mam wizytę u stomatologa  więc i ją obdaruję choinką bo jest to super lekarz.
        Pewnie jeszcze  znajdę kogoś kogo chciałabym obdarować i w ten sposób moja praca nie pójdzie  na marne ale kogoś ucieszy.

środa, 30 listopada 2016

Moje cukiereczki

W ferworze  dziergania pokemonów   nie pochwaliłam się jeszcze moją wygraną w zabawie blogowej u Aszki
Zostałam obdarowana zestawem do haftu czyli kanwą plastikową i bawełnianą, mulinkami, świetną książeczką  z wzorami. Dodatkowo dostałam cały zestaw herbatek,  klej i  słodziaka.  Batonik zjadł mój wnuczek, herbatki  wypija moja synowa, klej podkrada mi małżonek więc dla mnie pozostał haft.
Aszko bardzo dziękuję za  super prezenty, jak już mi się znudzi szydełko to  znów sięgnę po igiełkę i kanwę.
Jak  ktoś zagląda czasem na mój blog to wie, że  trochę haftowanych prac już pokazywałam.

niedziela, 27 listopada 2016

Żółty stworek Pikachu.

           Pokazywałam ostatnio czapkę pokemonową  i  pisałam o obietnicy którą złożyłam, że  maskotka Pikachu będzie gotowa   jak tylko wnuczek odwiedzi mnie następnym razem.  Okazało się, że ten następny raz  ma nastąpić błyskawicznie. Jestem tzw. babcią awaryjną czyli zajmuję się wnukami gdy dzieje się coś nadzwyczajnego,  nigdy nie wiem  kiedy  będzie  taka potrzeba.


           Obietnica Babci  to rzecz święta więc gdy dowiedziałam się, że następnego dnia muszę się zająć wnukami  cały wieczór i  kawałek nocy spędziłam  nad maskotką. Szczegóły musiały się zgadzać, czarne paski na plecach,  dziwny ogon,  czarno żółte ni to uszy ni to rogi.  Mąż  mnie wyśmiewał , że  siedzę po nocy ale gdy zobaczył jak  nasz wnuczek szaleje, skacze w radości na widok  maskotki  przyznał mi rację,  warto było się nie wyspać.

       Maskotka zabrana,   zrobiłam wprawdzie dwa zdjęcia ale są kiepskiej jakości  z powodu mgły, która  za nic nie chciała zniknąć i przepuścić choć trochę światła.



             Wnuczek uradowany ale okazało się, że to nie koniec bohaterów bajkowych. Teraz mam kolejne zamówienie  tym razem mam wydziergać  świnkę Peppa dla wnuczki bo to jej ukochana bajeczka. I tak  znów wyrzucam na środek pokoju zapasy  szukając odpowiednich   włóczek, przy okazji  robiąc totalny  bałagan. Ale co tam z powodu bałaganu nikt jeszcze nie umarł, kiedyś może posprzątam  choć nadzieja na porządek w moim pokoiku jest niewielka.
Zapraszam Wymień się ze mną




piątek, 25 listopada 2016

Pikachu czapka

        Niedawno pokazywałam Wam   Pokemony   czyli  komplet czapkę, szalik i maskotkę które zrobiłam dla synka Akrimeks.
         Mojemu wnuczkowi który cierpliwie przymierzał komplet co nie jest takie oczywiste u 6 latka musiałam w zamian obiecać  pokemonową czapkę i maskotkę ale pokemon miał być inny. Znów musiałam  zacząć od  wujka Google aby zobaczyć   jak taki pokemon wygląda bo miał być tym razem Pikachu. Okazało się, że jest to sympatyczny żółty stworek. 
         Zaczęłam od wydziergania  czapki,  gdy już miałam zrobione wszystkie części niespodziewanie odwiedził mnie wnuczek. Oczy, buzia, czerwone policzki, uszy wszystko było przypięte do czapki szpileczkami. Gdy wnuczek zobaczył mój projekt oświadczył mi, że  zrezygnuje z zabawy ze mną  ( jak na niego jest to ogromne wyrzeczenie) ale w tym czasie mam  szybciutko wszystko przyszyć tak aby czapkę mógł zabrać ze sobą. Cóż było robić usiadłam,   przyszyłam, przymierzyłam i  czapka powędrowała razem z wnuczkiem który na drugi dzień wystroił się w nią do szkoły wzbudzając małą sensację. Nie zdążyłam nawet jednego zdjęcia zrobić. 




         Na szczęście   wnuczek mnie często odwiedza więc gdy tylko przywędrował do mnie w czapce Pikachu  z którą się teraz nie rozstaje zrobiłam  na szybko  dwa zdjęcia aby pokazać Wam  co tak bardzo spodobało się mojemu wnuczkowi.



         Teraz dziergam maskotkę. Obiecałam, ze będzie gotowa gdy przyjdzie do mnie  następnym razem   a obietnica  Babci to po prostu "święta rzecz".


poniedziałek, 21 listopada 2016

Gwiazdkowo


           Koronkowe gwiazdeczki z białych  bawełnianych nici  dzierga się całkiem przyjemnie. Jak już się zabiorę za  gwiazdeczki to nigdy nie robię  hurtem takich samych no bo ile można powielać jeden wzór, to nudne zajęcie.    Przez cały rok zapisuję sobie wzory aby  potem   mieć w czym wybierać a i tak najczęściej kończy się tym, że  biorę sobie kawałek jednego wzoru dokładam kawałek drugiego i wychodzi  wzór trzeci. Czasem ktoś mnie prosi o jakiś konkretny wzór gwiazdeczki która się mu spodobała  a ja nie zawsze taki wzór mam. Bo jak już gwiazdeczka zrobiona  oddana  to kto by pamiętał jak ją robiłam.




Dziergać gwiazdeczki lubię ale niestety potem trzeba je krochmalić i upinać a tego to ja znoszę. Zresztą trudno polubić  upaprane, klejące  palce którymi trzeba  naciągać  drobniutkie wzorki i wbijać szpileczki.





W tym roku postanowiłam wydziergać tak na próbę  kilka gwiazdeczek z bardzo cieniutkich nici, szydełkiem 0,8 . Chcę je podarować  komuś kto ma malutką choinkę. Gwiazdki wyszły  niewiele większe od zapałki i bardzo cieniutkie , no cóż zobaczymy czy się spodobają.




sobota, 19 listopada 2016

Znów wymiankowo

           Dotarła do mnie paczuszka   wymiankowa od  Dusi więc spieszę się pochwalić tym co dostałam w zamian za szydełkową torebkę i kolorową chustę które pokazywałam w tym wpisie.
         Jak Wam wcześniej pisałam  Dusia miała uszyć coś dla mojej  malutkiej wnusi.  Dostałam dla niej podusie  chmurkę z kokardą i  kota klamkowca. Dodatkowo Dusia przysłała mi cudną,   uszytą i ozdobioną choinkę w gwiazdeczki.  Podziwiajcie proszę Dusi uszytki , za które jeszcze raz jej dziękuję. 
           W tajemnicy Wam powiem, że z Dusią  wymianka też będzie miała dalszy ciąg. 
Zapraszam nadal  do zakładki Wymień się ze mną   wprawdzie szybko ubyło tam sporo rzeczy ale obiecuję wkrótce wrzucić następne. 


A tu urocza, dopracowana choineczka z szydełkową gwiazdą