Obserwatorzy.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Peppa

         Gdy robiłam dla wnuka maskotkę pokemona Pikachu obiecałam wnusi świnkę Peppę. Wnusia jest malutka dopiero  uczy się mówić  więc właściwie to jej braciszek i tata powiedzieli mi jaką bajeczkę   lubi moja  ślicznotka. 
        Obiecać łatwo  zrobić trudniej zwłaszcza gdy   się nie ma pojęcia  jak wygląda bohaterka bajeczek. Sprawdziłam , obejrzałam i okazało się, że  świnka jest rysunkowa. W związku z tym, że jest to bajeczka dla najmłodszych dzieci   jej postać jest  bardzo uproszczona i tylko w ogólnych zarysach przypomina świnkę. Doszłam do wniosku, że moja świnka powinna wyglądać  tak jak ją widać w bajeczce i zrobiłam świnkę prawie płaską. Chodziło mi o to ,  aby  patrząc na nią  wnuczka widziała to co na ekranie telewizora. 


        

  Świnka wyszła trochę dziwna. Wydziergałam ją na szydełku,  ma 25 cm wysokości, grubość to około 5 cm, ma rączki, buciki, ogonek. Ozdobiłam jej sukienkę koronką i  przyczepiłam kokardę. Mój wnuczek, który już ją widział stwierdził, że jest taka sama jak w bajce a to jest najlepszy ekspert


A tu prawdziwa Peppa

PS.
Świnka odebrana, wnusia  rozpoznała w niej Peppę , aż miło było patrzeć jak "kocha" i przytula maskotkę.

piątek, 2 grudnia 2016

Zagajnik kolorowy

         Jakiś czas temu  opisywałam Wam  cudny czas spędzony w  szkole mojego wnuka.
      Wydziergałam dzieciom wtedy   małe sówki aby przypominały  im , że warto się uczyć nowych, wspaniałych rzeczy. Pani wychowawczyni podziwiała moje prace i zapytała czy nie przygotowałabym czegoś na szkolny kiermasz. Zastanawiałam się co by to mogło być , pomyślałam też, że trzeba odpowiednio wcześnie  zabrać  się za robotę. Wymyśliłam sobie szydełkowe  choinki bo kiermasz miał być  przed Świętami.. Wykorzystałam   włóczkę syntetyczną , cekiny, koraliki, nakrętki od butelek, które okleiłam grubą włóczką.   Kiedy  mój zagajnik już urósł i rozświetlił się cekinami  dowiedziałam się, że kiermaszu jednak nie będzie.
        Zostałam więc z  kolorowym zagajnikiem. Myślę jednak, ze choinki się nie zmarnują. Dwie  zabrał wnuczek do  klasy w szkole, jedną zamierzam podarować  miłej Pani masażystce która   ratuje jak może mój  kręgosłup, kolejną zaniosłam  sympatycznej Pani w SH który mam pod domem a która  zostawiam mi czasem włóczki, nici i kordonki,  w poniedziałek mam wizytę u stomatologa  więc i ją obdaruję choinką bo jest to super lekarz.
        Pewnie jeszcze  znajdę kogoś kogo chciałabym obdarować i w ten sposób moja praca nie pójdzie  na marne ale kogoś ucieszy.

środa, 30 listopada 2016

Moje cukiereczki

W ferworze  dziergania pokemonów   nie pochwaliłam się jeszcze moją wygraną w zabawie blogowej u Aszki
Zostałam obdarowana zestawem do haftu czyli kanwą plastikową i bawełnianą, mulinkami, świetną książeczką  z wzorami. Dodatkowo dostałam cały zestaw herbatek,  klej i  słodziaka.  Batonik zjadł mój wnuczek, herbatki  wypija moja synowa, klej podkrada mi małżonek więc dla mnie pozostał haft.
Aszko bardzo dziękuję za  super prezenty, jak już mi się znudzi szydełko to  znów sięgnę po igiełkę i kanwę.
Jak  ktoś zagląda czasem na mój blog to wie, że  trochę haftowanych prac już pokazywałam.

niedziela, 27 listopada 2016

Żółty stworek Pikachu.

           Pokazywałam ostatnio czapkę pokemonową  i  pisałam o obietnicy którą złożyłam, że  maskotka Pikachu będzie gotowa   jak tylko wnuczek odwiedzi mnie następnym razem.  Okazało się, że ten następny raz  ma nastąpić błyskawicznie. Jestem tzw. babcią awaryjną czyli zajmuję się wnukami gdy dzieje się coś nadzwyczajnego,  nigdy nie wiem  kiedy  będzie  taka potrzeba.


           Obietnica Babci  to rzecz święta więc gdy dowiedziałam się, że następnego dnia muszę się zająć wnukami  cały wieczór i  kawałek nocy spędziłam  nad maskotką. Szczegóły musiały się zgadzać, czarne paski na plecach,  dziwny ogon,  czarno żółte ni to uszy ni to rogi.  Mąż  mnie wyśmiewał , że  siedzę po nocy ale gdy zobaczył jak  nasz wnuczek szaleje, skacze w radości na widok  maskotki  przyznał mi rację,  warto było się nie wyspać.

       Maskotka zabrana,   zrobiłam wprawdzie dwa zdjęcia ale są kiepskiej jakości  z powodu mgły, która  za nic nie chciała zniknąć i przepuścić choć trochę światła.



             Wnuczek uradowany ale okazało się, że to nie koniec bohaterów bajkowych. Teraz mam kolejne zamówienie  tym razem mam wydziergać  świnkę Peppa dla wnuczki bo to jej ukochana bajeczka. I tak  znów wyrzucam na środek pokoju zapasy  szukając odpowiednich   włóczek, przy okazji  robiąc totalny  bałagan. Ale co tam z powodu bałaganu nikt jeszcze nie umarł, kiedyś może posprzątam  choć nadzieja na porządek w moim pokoiku jest niewielka.
Zapraszam Wymień się ze mną




piątek, 25 listopada 2016

Pikachu czapka

        Niedawno pokazywałam Wam   Pokemony   czyli  komplet czapkę, szalik i maskotkę które zrobiłam dla synka Akrimeks.
         Mojemu wnuczkowi który cierpliwie przymierzał komplet co nie jest takie oczywiste u 6 latka musiałam w zamian obiecać  pokemonową czapkę i maskotkę ale pokemon miał być inny. Znów musiałam  zacząć od  wujka Google aby zobaczyć   jak taki pokemon wygląda bo miał być tym razem Pikachu. Okazało się, że jest to sympatyczny żółty stworek. 
         Zaczęłam od wydziergania  czapki,  gdy już miałam zrobione wszystkie części niespodziewanie odwiedził mnie wnuczek. Oczy, buzia, czerwone policzki, uszy wszystko było przypięte do czapki szpileczkami. Gdy wnuczek zobaczył mój projekt oświadczył mi, że  zrezygnuje z zabawy ze mną  ( jak na niego jest to ogromne wyrzeczenie) ale w tym czasie mam  szybciutko wszystko przyszyć tak aby czapkę mógł zabrać ze sobą. Cóż było robić usiadłam,   przyszyłam, przymierzyłam i  czapka powędrowała razem z wnuczkiem który na drugi dzień wystroił się w nią do szkoły wzbudzając małą sensację. Nie zdążyłam nawet jednego zdjęcia zrobić. 




         Na szczęście   wnuczek mnie często odwiedza więc gdy tylko przywędrował do mnie w czapce Pikachu  z którą się teraz nie rozstaje zrobiłam  na szybko  dwa zdjęcia aby pokazać Wam  co tak bardzo spodobało się mojemu wnuczkowi.



         Teraz dziergam maskotkę. Obiecałam, ze będzie gotowa gdy przyjdzie do mnie  następnym razem   a obietnica  Babci to po prostu "święta rzecz".


poniedziałek, 21 listopada 2016

Gwiazdkowo


           Koronkowe gwiazdeczki z białych  bawełnianych nici  dzierga się całkiem przyjemnie. Jak już się zabiorę za  gwiazdeczki to nigdy nie robię  hurtem takich samych no bo ile można powielać jeden wzór, to nudne zajęcie.    Przez cały rok zapisuję sobie wzory aby  potem   mieć w czym wybierać a i tak najczęściej kończy się tym, że  biorę sobie kawałek jednego wzoru dokładam kawałek drugiego i wychodzi  wzór trzeci. Czasem ktoś mnie prosi o jakiś konkretny wzór gwiazdeczki która się mu spodobała  a ja nie zawsze taki wzór mam. Bo jak już gwiazdeczka zrobiona  oddana  to kto by pamiętał jak ją robiłam.




Dziergać gwiazdeczki lubię ale niestety potem trzeba je krochmalić i upinać a tego to ja znoszę. Zresztą trudno polubić  upaprane, klejące  palce którymi trzeba  naciągać  drobniutkie wzorki i wbijać szpileczki.





W tym roku postanowiłam wydziergać tak na próbę  kilka gwiazdeczek z bardzo cieniutkich nici, szydełkiem 0,8 . Chcę je podarować  komuś kto ma malutką choinkę. Gwiazdki wyszły  niewiele większe od zapałki i bardzo cieniutkie , no cóż zobaczymy czy się spodobają.




sobota, 19 listopada 2016

Znów wymiankowo

           Dotarła do mnie paczuszka   wymiankowa od  Dusi więc spieszę się pochwalić tym co dostałam w zamian za szydełkową torebkę i kolorową chustę które pokazywałam w tym wpisie.
         Jak Wam wcześniej pisałam  Dusia miała uszyć coś dla mojej  malutkiej wnusi.  Dostałam dla niej podusie  chmurkę z kokardą i  kota klamkowca. Dodatkowo Dusia przysłała mi cudną,   uszytą i ozdobioną choinkę w gwiazdeczki.  Podziwiajcie proszę Dusi uszytki , za które jeszcze raz jej dziękuję. 
           W tajemnicy Wam powiem, że z Dusią  wymianka też będzie miała dalszy ciąg. 
Zapraszam nadal  do zakładki Wymień się ze mną   wprawdzie szybko ubyło tam sporo rzeczy ale obiecuję wkrótce wrzucić następne. 


A tu urocza, dopracowana choineczka z szydełkową gwiazdą


środa, 16 listopada 2016

Pokemony.

W poprzednim wpisie pokazywałam chustę i poszewkę  które wysłałam w ramach wymianki do Akrimeks Dziś druga część wymianki  czyli  zapowiadane pokemony.
Akrimeks poprosiła mnie o zrobienie dla swojego  synka  maskotki  pokemona Horsea oraz  zimowego kompletu czapka i szalik nawiązującego kształtem do ukochanego stworka. Nie jestem fanką Pokemonów więc  musiałam zacząć od obejrzenia  tego cudaka aby zaprojektować  komplet dla sześciolatka. Chciałam aby maskotka  była   podobna do oryginału choć  przeniesienie rysunkowej postaci na  szydełkowego stworka  ma swoje ograniczenia  Maskotka  wyszła  mi  całkiem spora  bo ma  26 cm wzrostu.


Czapka i szalik to raczej stylizacja na pokemona..


Jak już skończyłam  moje robótki  zaprosiłam eksperta  aby ocenił czy tak może być. Mój ekspert jest niezawodny, zawsze mówi mi prawdę bez względu na wszystko, jeśli mu się nie podoba to też mi mówi prosto w oczy. Ekspertem od pokemonów  został mój wnuczek będący w tym samym wieku co synek Akrimeks.
Lustracja wypadła pozytywnie, czapka została przymierzona, szalik założony na szyję, maskotka obejrzana z każdej strony a ponieważ od razu wiedział jaki to pokemon więc chyba jest podobna do oryginału.


Przy maskotce było trochę problemów  bo  spodobała się wnuczkowi za bardzo i chyba miał ochotę ją zabrać dla siebie. Jakoś trudno mu było pogodzić się z myślą, że coś co zrobiła babcia i jemu się podoba nie jest przeznaczone dla niego. Na szczęście  w czasie rozmowy o pokemonach okazało się, że  on najbardziej lubi innego pokemona Pikachu więc  natychmiast obiecałam zrobić kolejnego stworka a i zamówienie na czapkę też dostałam.


Akrimeks  napisała mi, że synek jest zadowolony z pokemonów  a ponieważ   ma  ona jeszcze malutkiego synka to dla niego wysłałam  mięciutkiego króliczka.






 Jak widzicie moja wymianka się rozrosła  wymieniłam nie tylko   moje prace  zalegające w  kuferku z ale zrobiłam też  coś specjalnego.
A teraz pora  na pokazanie tego co dostałam w zamian. Oglądajcie proszę wszystko co przyfrunęło do mnie w ogromnym pudle. Zupełnie się nie spodziewałam aż tylu rzeczy. Chciałam pudełeczko na biżuterię  dla synowej i jakieś użyteczne dla mnie  drobiazgi,  zostawiłam  Akrimeks   wolną rękę więc moje zaskoczenie jest ogromne. Dostałam mnóstwo fajnych rzeczy i dla mnie i dla wnuków i dla  dziewczyn w mojej rodzinie.





Będę miała prezenty na Święta, zawsze to coś innego niż to co ja   potrafię zrobić.

Szmatki, guziczki, włóczki  i gazetki których zapomniałam  sfotografować  posłużą mi do kolejnych prac .



Akrimeks  bardzo dziękuję za super wymiankę a Was wszystkich zapraszam do zakładki   Wymień się ze mną   albo do kontaktu gdybyście chcieli  coś ekstra  tak jak np. pokemony.
Ja wracam do upinania koronkowych gwiazdek, lubię je robić ale krochmalenie i naciąganie nie  jest fascynującym zajęciem.

czwartek, 10 listopada 2016

Wymianka trzecia

       Nie  spodziewałam się, że moja zakładka   spotka się z tak dużym zainteresowaniem. W krótkim czasie wymieniłam się  aż z  trzema  osobami.  Miło mi, że moje prace Wam się spodobały. 
Z moich propozycji Akrimeks wybrała  słoneczną poszewkę  oraz była zainteresowana chustą. W zakładce do wymiany  zaproponowałam  dwie chusty:  dużą czarną i małą kolorową. Dużą  wymieniłam z  Pchełką  a małą z Dusią
 Akrimeks  zaproponowałam więc inną cieplutką  chustę   wydzierganą z włóczki Nako Moher Special Ebruli  (10% moheru, 10% wełny , 80%  premium akryl) . Włóczka była cieniowana a do jej wykonania  zużyłam calutki motek 550m . 




Wzór  z zastosowaniem skróconych rzędów znalazłam w czeluściach internetu. Kształt chusty  jest trochę dziwny , chusta wyszła  bardzo długa bo prawie 250 m  ale niezbyt szeroka. W sam raz do omotania  na szyi.

 

Włóczkę  dostałam w prezencie, chustę  robiłam dla siebie ale jak już skończyłam to przypomniałam sobie, że chustę  cieniowaną  w podobnym zestawie kolorystycznym to ja już mam i to nawet w komplecie z czapką. Beż żalu  wymieniłam wiec tą kolejną na coś innego.
Chustę i powłoczkę ponieważ były gotowe wysłałam natychmiast   umawiając się  na wymianę na  pudełeczko  ozdobione decoupage zrobione specjalnie dla mnie. Jak  pudełeczko "się zrobi" to zaraz się nim pochwalę.


W  miłej korespondencji  jaką prowadziłyśmy zaproponowałam też   ewentualną dalszą współpracę. Akrimeks poprosiła mnie abym spełniła marzenie jej synka  i zrobiła dla niego czapkę, szalik i maskotkę  ale nie takie zwykłe lecz  miały być to Pokemony a właściwie jeden szczególnie ukochany. Prośbę spełniłam ,  synek podobno zadowolony ale  o tym to może następnym razem napiszę.
Zapraszam nieustannie Wymień sie ze mną  jeśli nie znajdziesz tam nic  gotowego  co chciałabyś wymienić to zawsze możesz  do mnie napisać  z propozycją , jeśli dam rade spełnię Twoje życzenia.

PS
Nazwa wzoru  chusty  to  Nimphalidea

poniedziałek, 7 listopada 2016

Wymieniłam w ciemno.


Po  założeniu zakładki  Wymień się ze mną  zgłosiła się do mnie kolejna blogowa koleżanka Dusia    Z tego co zaproponowałam do wymiany  wybrała  torebkę i kolorową małą chustę. Torebkę wydziergałam na szydełku z bardzo grubych włóczek tak że nawet usztywnienia nie potrzebowała. W  środku wszyłam podszewkę , zapięcie na szydełkowy guziczek a całość zawieszona na długim szydełkowym sznurku .




 Do zrobienia sznurka-rączki  wykorzystałam  ścieg  używany  w koronkach,  szczególnie rumuńskiej i irlandzkiej. Zrobiony z cieniutkich nici , w koronce rumuńskiej służy do wykonania kształtów motywów  które następnie wypełnia się  różnymi koronkowymi ściegami. Dziergany  z grubej włóczki na grubym szydełku idealnie nadał się do torebki.
Torebkę zrobiłam  jakiś czas temu na  dobroczynny jarmark ale nie znalazła nabywcy. Bardzo się cieszę, że   Dusi torebka się spodobała . Dla mnie była zbyt kolorowa a moja wnusia nie ma jeszcze 2 lat więc torebek nie nosi.

            Mała chusta powstała z  pięknej kolorowej  wełenki która jest główną ozdobą tej chusty.  W teorii  zrobiłam ją dla siebie  do wiosennego płaszczyka , w praktyce nie założyłam jej ani razu. Dlatego też postanowiłam  umieścić ją w zakładce do wymiany. Cieszę się, że komuś się spodobała.   Teraz  mam motywacje do dziergania kolejnej chusty   "dla siebie"   choć tak miedzy nami mówiąc to  mam ich tyle , że kolejna nie jest mi  koniecznie potrzebna.




Jesteście ciekawi co dostałam w zamian?  Musicie się uzbroić w cierpliwość zresztą tak jak ja.  Moje rzeczy były gotowe więc wysłałam je jak najszybciej a to co dostanę w zamian dopiero powstanie, będzie przeznaczone dla mojej wnusi i będzie to  taka trochę  niespodzianka również dla mnie. Jak już będzie u mnie to  się pochwalę. Nie każdy ma tyle czasu aby tworzyć na zapas. Do wymiany nadal zapraszam. Postaram się wrzucać  do zakładki coraz to inne rzeczy  bo   Wasze zainteresowanie zmobilizowało mnie do dokończenia kilku rozpoczętych i porzuconych projektów.

środa, 2 listopada 2016

Coś za coś.

Jak wiecie  odważyłam się założyć zakładkę  Wymień się ze mną   wrzucam tam moje prace które leżą sobie  skończone w pudle   i nie bardzo wiem co z nimi zrobić. Myślałam o takiej formie wymiany już wcześniej ale  sporo rzeczy  porozdawałam więc   moje pudło nie jest już takie pełne  Lubię robótki a że  ze względów  rodzinnych  jestem teraz  uziemiona w domu bo mam pod opieką osobę całkowicie niezdolną do samodzielnej egzystencji  więc  siedzę sobie  i dziubię dla ukojenia nerwów.
Mimo moich obaw szybko  znalazły się osoby chętne na moje prace , część  wymianek  już zrealizowałam, część jest w trakcie a część  z nich się rozrosła i  oprócz tego co  miałam gotowe  realizuję dla dziewczyn ich indywidualne  zamówienie czyli dziergam coś specjalne dla nich.

         Dziś opiszę Wam moją wymiankę z Pchełką  Trafiłam na jej blog przy okazji  Candy i  choć nic nie wygrałam  to tak się wirtualnie poznałyśmy.

Paulina wybrała  z moich propozycji  czarno-srebrną chustę z długimi frędzlami  wydzierganą na szydełku.
Te szare kropeczki  na zdjęciu to srebrna błyszcząca  niteczka więc cała chusta się mieni  srebrem.




 Do chusty w ramach upominku włożyłam  puchatego zajączka.



        Paulina zaproponowała mi  biżuterie którą sam wykonała. Pomyślałam sobie, że będę miała  fajne prezenty  świąteczne dla moich dziewczyn. Z przesłanych mi zdjęć wybrałam 4 bransoletki i dwa kompleciki zawieszka+kolczyki.  
      Gdy doszła do mnie przesyłka od Pauliny  z koperty wysypały się prawdziwe skarby. Zamiast 4  bransoletek i 2 kompletów  dostałam ich tyle ile widzicie na zdjęciach poniżej  a w  dodatku dostałam jeszcze   mnóstwo "przydasi" , koralików , kamyczków, zawieszek. Wszystko śliczne , eleganckie i w kolorystyce jaka wybrałam.  W ramach podziękowania chcę wysłać Paulinie   zimowe rękawiczki  bo jakoś mi się wydaje, że chusta i zajączek to za mało ale ona się trochę buntuje i twierdzi, że wszystko  jest w porządku. Paulinko jeszcze raz serdecznie dziękuję za  cudną wymiankę.  
          Nie myślcie jednak, ze to już koniec  historii  bo umówiłyśmy się na wymiankę  kolejnych  rzeczy tym razem  zrobionych już pod konkretne potrzeby  i Pauliny i moje. O tym to ja jednak napiszę w grudniu bo właśnie na ten termin jesteśmy umówione.

Zgłosiły się już dwie kolejne osoby zainteresowane wymianką  bardzo się z tego cieszę, miło mi , że moje prace będą cieszyć czyjeś oko.

 Postaram się systematycznie podrzucać nowe prace   więc zaglądajcie do Wymień się ze mną 
albo napiszcie do mnie bo jak widzicie jestem otwarta na propozycje


  A tu skarby które dostałam od  Pchełki




czwartek, 27 października 2016

Witaminki

        Jesień to czas słoty , zimna, deszczu trzeba się więc wspomagać witaminkami. Ale jak się już   zużyje rozpuszczalne witaminki to zostaje po nich plastikowa duża tubka. Teoretycznie to śmieciuszek  i powinien wylądować w koszu  na plastik. Tak wygląda teoria ale  moja praktyka   wygląda zupełnie inaczej. Odrobina wspaniałej cieniowanej włóczki skarpetkowej posłużyła mi do zrobienia ubranka na tubkę. Trochę dziergałam  na drutach, trochę na szydełku, nawet zszyłam niewidocznym ściegiem.



Jak widzicie  tubka z każdej strony jest inna


Jeśli zastanawiacie się po co ubierałam tubkę to wyjaśniam, że  służy mi  za pojemniczek na szydełka gdy zabieram je na nasze co miesięczne spotkania  szczecińskich włóczko-maniaczek.  W takim okryciu szydełka są bezpieczne i nie grozi im połamanie nawet w damskiej torebce.


Do zakładki  Wymień się ze mną   wrzucam coraz więcej rzeczy. Miło mi, że już znalazły się  osoby chętne na wymiankę ale jeszcze pozostało trochę niezagospodarowanych  moich prac- zapraszam do oglądania.

sobota, 22 października 2016

Sowa mądra głowa i taniec poplątaniec.

              Bycie babcią to  przyjemność ale i pewne miłe obowiązki. Mój wnuczek zaprosił mnie do swojej szkoły, gdzie w jego zerowej klasie obchodzony był dzień seniora.  Nie była to jednak "uroczystość ku czci"  ale godzinka pod  hasłem "zrobione z  babcią lub z dziadkiem". Spędziłam  cudowny czas z przemiłymi dzieciakami.  Razem z innymi  "dziadkami"  śpiewaliśmy piosenki, tańczyliśmy taniec poplątaniec. Jedna babcia gotowała z dziećmi kisiel, dziadek czytał bajki i zagadki, inna babcia kleiła z dziećmi jeżyka a ja robiłam klamerkowe samolociki i  motyle. Na koniec zostałam obdarowana pięknymi laurkami a od dziewczynek dostałam jarzębinowe koraliki i bransoletki. 
          Z okazji tego spotkania przygotowałam dla każdego dziecka  prezent-niespodziankę  czyli szydełkowe sowy. Oczy sówek zrobiłam z czarnej włóczki z błyszczącymi kolorowymi nitkami, żeby się mieniły i "patrzyły" na dzieciaczki czy się pilnie uczą.




Sowa to symbol mądrości, nauki więc prezent wydał mi się  odpowiedni. Pani wychowawczyni wykorzystała prezenty    do nauki , dzieci dzieliły słowo sowa na sylaby i głoski.


          Było gwarno, miło i niezwykle sympatycznie. Już zadeklarowałam się jako chętna  na kolejne spotkania. Zaczynam też myśleć nad kolejnymi niespodziankami dla małych uczniaków.

Do zakładki  Wymień się ze mną   wrzucam coraz więcej rzeczy. Miło mi, że już znalazły się  osoby chętne na wymiankę ale jeszcze pozostało trochę niezagospodarowanych  moich prac- zapraszam do oglądania.

wtorek, 18 października 2016

Sweterek zupełnie nie różowy dla mojej wnusi.

         W czasie porządków znalazłam nieduży kłębek  cieniowanej włóczki w  kolorach   szaro- niebieskich. Włóczki było mało i nie wyglądała zbyt efektownie. A jednak mnie zainspirowała  do zrobienia  sweterka dla mojej uroczej panienki. Sweterek nie ma ani kawałka różu który jest właściwie we wszystkich ubrankach dla małych dziewczynek.




Jest wydziergany na szydełku z kremowej włóczki. Jedynymi ozdobami sweterka są  cieniowane wstawki i  szydełkowy kwiatuszek.




     Ja jestem zadowolona z efektu, Wnusia jeszcze mi nie powie czy jej się podoba czy nie bo mówić  nie potrafi. Wszystko więc w rękach mojej synowej która albo będzie  zakładać  wnusi sweterek albo nie  ale na to to ja już wpływu nie mam.
        Może jakieś młode Mamy   powiedzą mi czy sweterek jest odpowiedni dla niespełna 2 letniej panienki?  A może jednak powinien mieć  różowe wstawki?

Przypominam o zakładce  Wymień się ze mną    będę tam sukcesywnie wrzucać   moje prace które chętnie wymienię.


czwartek, 13 października 2016

Warto pytać.

              Jakiś czas temu zapisałam się do zabawy na blogu Powoluśku.  Do wygrania w Candy były pakiety krawieckie , nici , guziczki itp. Niestety mimo, że Aldona  nagrodziła aż 3 osoby to  ja nie miałam szczęścia w losowaniu. Aldona napisała na blogu, że została obdarowana dużymi   zbiorami pewnej krawcowej pomyślałam więc, ze napiszę do niej  e-maila  z propozycją  wymianki.   Szybciutko uzgodniłyśmy  co będziemy wymieniać a nawet  umówiłyśmy się na   prezenty- niespodzianki.
         Ja wysłałam Aldonie dwie chusty  dziergane na drutach dużą  szarą z supełkami i małą  kolorową a w ramach niespodzianki   złote gwiazdki  szydełkowe i    podkładki-łapki w formie  tulipanów.





W zamian otrzymałam całe mnóstwo nici i guziczków, koroneczek i innych przydasi.


      Mimo, że się zupełnie nie znamy  warto  czasem  po prostu zapytać bo kto pyta nie błądzi a nóż druga osoba będzie zainteresowana naszymi propozycjami. Nie przeliczajmy wszystkiego na złotówki zresztą  po co mam trzymać  prace w kuferku  skoro mogą komuś przynieść radość a w zamian otrzymam coś co mi się przyda do dalszych prac. Czasem mamy obawy czy komuś nasze prace się spodobają ale jak nie zapytamy, spróbujemy to nie będziemy wiedziały czy tak jest.  Teraz obie jesteśmy zadowolone a Wy możecie zobaczyć efekty naszej wymianki.

           Chyba nawet zrobię na blogu zakładkę z pracami które chętnie wymienię na coś innego a nóż  ktoś z Was się na nie skusi. Ja myślicie czy to dobry pomysł?
PS.
ponieważ uważacie , że pomysł jest dobry to zapraszam  do wymiany Wymień się ze mną

wtorek, 11 października 2016

Pieniądze to nie wszystko.

              Jakiś czas temu zrobiłam rękawiczki mitenki z serduszkami z zamiarem obdarowania nimi mojej córki. Mitenki powstały ale  córka  ich nie chciała bo ją "gryzły".  Niestety jest ona alergikiem i  czasem ja uczulają zupełnie niespodziewane rzeczy. Widocznie w składzie włóczki była domieszka wełny. Mitenki  więc zostały , oczywiście mogłam je nosić sama ale czerwone z serduszkami jakoś mi nie pasowały nawet do spacerów z kijkami  zwłaszcza, że mam kilka innych zrobionych specjalnie dla siebie. Mogłabym spróbować sprzedać  mitenki w jakimś serwisie sprzedażowym  ale  pewnie   za parę złotych bo  to jeszcze koszty wysyłki trzeba doliczyć więc  chętnych  brak. 



 
            Zamiast więc sprzedawać  mitenki za bezcen  podarowałam je pewnej miłej młodej  Pani. Chodzę do niej regularnie na masaże , jest świetna w tym co robi. Choć to jej praca,  choć jej za nią płacę to doceniam umiejętności, zaangażowanie i reagowanie na moje potrzeby zdrowotne. Taki masaż to ciężka fizyczna praca  pomyślałam więc, że  powinna dbać  o swoje dłonie , trzymać je w ciepełku miedzy jednym a drugim masażem. 


         Okazało się, że trafiłam w dziesiątkę i Pani z mitenek była bardzo zadowolona, cieszyła się  jak dziecko  a mnie było bardzo miło.  Tak oto  nie zarobiłam ani grosza a nawet wydałam kolejne  niemałe pieniążki na prywatny  masaż  (masaż  na NFZ mam zaplanowany na czerwiec 2017 roku) a mimo to jestem ogromnie zadowolona i z masażu i z faktu, że moja praca  sprawiła komuś radość.
           Podobno dobre uczynki  będą nam policzone wcześniej czy później mnie na razie wystarczy, że kręgosłup będzie mnie mniej bolał.