Obserwatorzy.

czwartek, 11 maja 2017

Dmuchawce, latawce, wiatr.....

Sweterek w  szarym kolorze. Nie bardzo go lubiłam  bo wydawał mi się smutny i niezbyt twarzowy. Sweterek jest  z  czyściutkiej wełny, dość cienki, leciutki, bardzo ciepły i jak na wełnę mało gryzący. Postanowiłam  coś z nim zrobić aby go polubić. Ponieważ sweterek jest wełniany to zrobiłam na nim  aplikacje  wełniane.




 Najpierw  igłą do filcowania, potem trochę filcowałam na mokro. Nie jestem żadną specjalistką od filcowania ale  moje umiejętności  muszą wystarczyć  na moje potrzeby. Teraz mam sweterek z dmuchawcami i o dziwo  od razu go polubiłam. Ostatnio ktoś mi powiedział, że dmuchawce wyglądają jak żywe i normalnie byłam dumna z siebie nawet jeśli  ten komplement był na wyrost.



Czasem niewiele potrzeba aby zmienić swoje nastawienie. Zamiast wyrzucać nielubianą rzecz wystarczy ją odrobinę przerobić i popatrzeć  na nią z innej lepszej strony.
PS.
Odpowiadając na uwagi z komentarzy. Sweterek piorę ręcznie  w letniej wodzie jak wszystkie moje wełniane rzeczy. Prania chemicznego nie lubię i unikam jak mogę.   W trakcie noszenia  aplikacja  odrobinę się  kulkuje  i mechaci ale wtedy dofilcowuję ją cieniutką igłą  do filcowania  i jest jak nowa.  Czasem nawet dokładam sobie coś nowego.

poniedziałek, 8 maja 2017

Egzotyczne kwiaty.

            Przez lata nazbierało mi się mnóstwo  mniejszych i większych kłębuszków włóczek najrozmaitszych we wszystkich kolorach tęczy. Szukam  dla nich jakiegoś sensownego zastosowania. Mogłabym robić maskotki ale moje wnuki jakoś  maskotkami się nie bawią. Mogłabym   robić kolorowe kwiatuszki, kwadraciki   ale nie bardzo wiem po co.  Mogłabym robić  kolorowe czapeczki, torebki  ale moja wnusia ma 2,5 roku  i zupełnie wystarczającą ilość kolorowych rzeczy a wnuczek to typ sportowca więc właściwie tylko dres i koszulka FC Barcelona jest mu potrzebna.

           Przeszukując YouTube   znalazłam filmiki instruktażowe jak zrobić  ozdobne kwadraty.  Wyciągnęłam  włóczki  pomarańczowo- żółte i  zrobiłam  tylko środek tylko  kwadratów. Powstał  duży,  kolorowy energetyczny  element  który przypomina mi egzotyczny kwiat.  Wykorzystałam  resztki włóczek, o różnej grubości, składzie, kolorze. Efekt końcowy mnie zaskoczył  bo kwiat jest wyjątkowo dekoracyjny. 


        Teraz  zastanawiam się   co dalej z nim zrobić  Kwiat jest bardzo duży , średnica to 34 cm , nie jest też plaski  bo to robótka przestrzenna. 



Wygląda wszystko skomplikowanie ale uwierzcie mi, ze nie jest bardzo trudny .
 Zamieszczam link do  instrukcji   gdyby komuś się spodobał    LINK



Zrobiłam jeszcze drugą wersję , mniejszą w zupełnie innym kolorze i znów zaskoczenie bo efekt  końcowy jest kompletnie inny.  Jak mi się uda ją uwiecznić na zdjęciu to Wam pokażę.
A teraz  wracam do wymyślania  co by Tu zrobić z egzotycznym kwiatem.


sobota, 6 maja 2017

Wiosenne kwiatki

         Wiosenny akcencik na poprawę humoru i aby   usprawiedliwić zbieractwo.
      Niedawno opisywałam Wam  kwiatuszki   zrobione ze skrawków materiału  które właściwie były przeznaczone do wyrzucenia . Możecie je zobaczyć    TU
       Pisałam, że kwiatki nie  są mi do niczego  potrzebne i podzielą los wielu innych czyli trafią do pudła. Pudło jest spore kwiatków najróżniejszych  w nim mnóstwo ale  3 sztuki   właśnie  dostały nowe życie.
Zrobiłam z nich  wiosenną dekorację. Stara  zawieszka  z drewnianym  wazonikiem  leżała sobie w zakamarkach . Kiedyś  coś w tym wazoniku było  ale  nawet nie pamiętam co. Pewnie się zniszczyło, zakurzyło  więc to coś wyrzuciłam , zawieszkę schowałam a teraz  wróciła do łask.


    

    Trochę sobie poprawiłam samopoczucie bo   mam nową dekorację, zużyłam  część zapasów  ale   ilość zgromadzonych   "przydasiów" trochę mnie  przytłacza.  Choć z drugiej strony jakie to fajne gdy wszystko  co sobie wymyślisz możesz zrobić natychmiast  i właściwie  bez żadnych kosztów.   Kwiatki do dekoracji były gotowe, zawieszka z wazonikiem też, łodyżki  zrobiłam z powlekanego drutu  pozostałego po jakiś sztucznych kwiatach, wstążeczka atłasowa  na listki  też się znalazła, pistolet do kleju na gorąco  kupiony za kilka złotych służy mi  już kilka lat. I tak właściwie z niczego powstało coś.
         Chyba przestanę mieć wyrzuty sumienia, że zbieram wszystko co popadnie.



piątek, 21 kwietnia 2017

COŚ

         Jak wiecie dręczą mnie wyrzuty sumienia z powodu  kolekcjonowania  resztek   materiałów. Żeby to ja jeszcze szyła patchworki  to byłabym usprawiedliwiona bo tam przydają się nawet skrawki ale przecież patchworków nie szyję . Wprawdzie byłam do tego namawiana ale póki co   nie skusiłam się.  Przeglądam czasem czeluści sieci aby znaleźć jakąś  inspiracje co zrobić  z tym co mam. Tym razem trafiłam na  szycie ze szmatek   najróżniejszych rzeczy od tkanin ozdobnych , poprzez torby, dywaniki , poduszki.
         Z przyjemnością  spróbowałam i ja tej  techniki wykorzystania szmatek i uszyłam  COŚ.



       Specjalnie napisałam COŚ bo tak właściwie to jeszcze ne wymyśliłam do czego może mi być potrzebne to co powstało po naszyciu na  podkładzie o wymiarach 77 x 33 cm  wąskich paseczków tkanin w różnych kolorach. Paseczki nie są wykończone , obrzucone itd, to darte paski z bawełny przeszyte przez środek.           
       Oczywiście mogłam  lepiej dobrać kolory ale postanowiłam wykorzystać  resztki , które mam i nie drzeć  większych kawałków bawełny. Zużyłam resztki pozostałe mi po szyciu pościeli i pokrowców na balkonowe poduszki.


  Skłaniam się ku  uszyciu z tego COSIA  torby  ale   na razie wisi sobie  mój COŚ  na wieszaczku i nabiera "mocy".


     Gdyby ktoś chciał mi podrzucić jakiś pomysł  na inne  wykorzystanie COSIA  to będę wdzięczna.




sobota, 15 kwietnia 2017

wtorek, 11 kwietnia 2017

Depresyjne kwiatki

          Chyba powinnam się już leczyć ale  sama  sobie diagnozy nie postawię.  Ostatnio szyłam pościel , nic niezwykłego  2  poszwy , 2  poszewki. Materiał  miał odpowiednią szerokość więc tylko brzegi trzeba było  odciąć. Płótno  było bawełniane,  porządne więc można było bez problemu  "podrzeć" materiał wzdłuż   nitki. Po szyciu zostały mi oddarte brzegi , długie, kilkumetrowe paski szer. 2,5- 3 cm.  To właściwie śmieci  ale zamiast do kosza je wyrzucić , zaczęłam z nich kręcić różyczki. 



Na razie zrobiłam 5 sztuk, jedną nawet  pofarbowałam  wodnymi pisakami. Teraz patrzę na stos pozostałych ścinków i zastanawiam się czy to już zboczenie bo żal mi  je wyrzucić. Przecież nie zrobię sobie   dziesiątek zupełnie mi niepotrzebnych kwiatuszków.




Leczyć się czy nie? A może  zamknąć oczy, zacisnąć zęby  i wyrzucić szmatki ? Jak sobie radzicie z podobnymi dylematami? Moje "skarby" zajmują każdy kącik. Starannie je segreguję, układam, opisuję aby w miarę szybko coś odnaleźć   ale mieszkania nie są z gumy. Zawsze w okolicy świąt i świątecznych porządków  dopada mnie   depresja zbieracza.




sobota, 8 kwietnia 2017

Wianuszek zmotywowany.

       Pierwszą torebkę komunijną zrobiłam na prośbę koleżanki dla jej wnuczki,   zapytała mnie też czy potrafię zrobić rękawiczki  i tak powstały koronkowe mitenki. Spineczki w kształcie kwiatuszków i ozdobę na świecę zrobiłam "przy okazji". Sama pewnie bym się nie zmobilizowała do wymyślania komunijnych dodatków bo moja wnusia jest jeszcze maleńka więc dla kogo miałabym się starać. 
         Od tego czasu zrobiłam tych torebek, spineczek, rękawiczek już kilka bo co rok znajdzie się ktoś komu się one podobają. Już w zeszłym roku  miałam ochotę zrobić wianuszek szydełkowy.  Nic  z tego jednak nie wyszło bo  wizja robienia  czegoś  z opcją schowania   skończonej pracy do pudła skutecznie mnie zniechęciła. W tym roku przy okazji  dziergania torebki i innych dodatków zostałam też poproszona o  wianuszek.

     
 Lubię dzierganie koronek więc wianuszek powstał  z bawełnianych, merceryzowanych nici. Nie jest bardzo ozdobny,  to właściwie same kwiatuszki z dodatkiem perełek i atłasowej wstążki. Wianuszek usztywniłam fiszbiną , nadaje ona  kształt ale jest elastyczna więc wianek nie jest  sztywną obręczą.



      
 Największym problemem było znalezienie  wzoru kwiatków które byłyby  przestrzenne ale malutkie i delikatne.  Wypróbowałam  wiele wzorów ale  w końcu połączyłam szydełko , haft wstążeczkowy, a nawet uszyłam kilka atłasowych kwiatuszków.


        
        Wianuszek  czeka teraz  na ocenę i  decyzję ewentualnej   nowej właścicielki  a ja nabrałam ochoty  na zrobienie kolejnego wzoru choć  nie wiem czy zdążę bo sezon komunijny  zaraz się zacznie i szybko skończy.



Pewnie wiele z Was  potrafi  tworzyć  piękne rzeczy ale ich  nie robi bo nie ma  dla kogo. Mnie też potrzeba motywacji  choć muszę przyznać, że lubię też robić coś dla samego faktu tworzenia, zmierzenia się z nową techniką rękodzieła lub  nowym tworzywem.






czwartek, 6 kwietnia 2017

Dla mamy i córki.

Komunijne torebki  to najczęściej  niezbyt duże woreczki lub malusie torebeczki. Dziergając dla dzieci staram się aby torebki były  takie jakie lubią  małe dziewczynki czyli  urocze, kwiatuszkowe.
Moje torebki pokazywałam Wam już wiele razy  np.  TU
Tym razem zostałam poproszona o dodatkowe  zrobienie  komunijnej torebki  ale w innej  wersji. Torebka     miała być w kolorze głębokiego atramentowego granatu. Zamiast akrylu  zastosowałam włóczkę lnianą , granatową podszewkę i atłasową wstążkę. Dopiero przy odbiorze  dowiedziałam się, że torebka ma być przeznaczona dla mamy bo  obie  Panie i duża i mała chciały mieć taką samą torebkę.



Dodaj napis
Torebka biała i granatowa są robione  z identycznego wzoru a jednak kolor sprawia, że wyglądają inaczej.
 
 

czwartek, 30 marca 2017

Wiosna

Za oknem jeszcze nieśmiało ale już wiosnę widać. Postanowiłam więc i ja  zrobić sobie jakiś wiosenny akcencik. Zużyłam odrobinę szmatek z kosza nieostatecznego i postał żółty , wesoły  kwiatuszek  na poprawienie humoru.


wtorek, 21 marca 2017

Brzydki szalik.

         Każda rzecz kiedyś się zużywa, staje się brzydka, sprana, zmechacona uszkodzona itp.  Tak też i stało się z  szalikiem sprzed lat. Był już na tyle brzydki, że leżał od jakiegoś czasu i właściwie czekał na wyrzucenie. W czasie wiosennych porządków  już miał wylądować w koszu ostatecznym ale postanowiłam dać mu ostatnią szansę i drugie życie. Wybrałam najmniej  zmechaconą część szalika, uszyłam z niej okładkę na duży zeszyt w którym  zapisuje sobie  schematy  moich robótek lub robię projekty.




            Trochę wzbogaciłam  wzór szalika  fastrygą z  grubej włóczki  która została mi po   różanym hafcie   ukrywając w ten sposób  niezbyt  ładną powierzchnię.  Muszę się sama pochwalić bo okładka wyszła całkiem ładna, zawsze to miło  spojrzeć na taką okładkę  zamiast na zwykły karton.  



         Oczywiście  są też  mniej optymistyczne skutki, bo pozostała część szalika  zamiast w koszu wylądowała znów w pudle z "przydasiami" a odcięte frędzle już mnie kuszą aby coś z nich zrobić. Tak to już jest z rękodzielnikiem , że szkoda mu każdej szmatki ale niestety mieszkania nie są z gumy.



czwartek, 9 marca 2017

Czas na ślubne dodatki

Za oknem wiosna, na trawnikach widać pierwsze kwiaty a ja  jak co roku o tej porze  dziergam koronki ślubne. To miło, ze współczesne  dziewczyny  chcą w tym ważnym dniu mieć  ręcznie wykonane dodatki.
 Z prawdziwa przyjemnością dziergam podwiązki, poduszeczki na obrączki, chusty itd. Gdyby ktoś był  zainteresowany  to zapraszam do kontaktu.






poniedziałek, 6 marca 2017

Czerwona chusta z sercem.

Czas leci nieubłaganie, ani się nie spostrzegłam a już minął miesiąc od ostatniego wpisu. Życie realne ma jednak swoje prawa i wirtualny świat musiał zaczekać aż wszystko jakoś poskładam.
W tzw. międzyczasie  dziergałam niewiele ale coś tam powstało więc pora   się pochwalić nową chustą taką "walentynkową" bo nie dość, że czerwoną to jeszcze z wzorem serduszkowym.



Włóczkę  wypatrzyłam w moich zapasach przy okazji generalnych porządków.  To  czerwony polyacryl Frisco wyjątkowo mięciutki i puchaty z odrobiną białego koloru.


Chusta wyszła spora  200 x 100 cm ,  fragment wzoru serduszek  zapożyczyłam z zupełnie innej chusty ale jakoś tak mi pasował do czerwonej włóczki. Przy okazji wypróbowałam inny sposób dodawania oczek na środku chusty. Jestem z niego bardzo zadowolona bo środek wychodzi taki bardziej ozdobny.  Mam nadzieję, że nie będę musiała zniknąć z bloga na dłużej , serdecznie pozdrawiam  tych którym się chce do mnie zaglądać.



niedziela, 5 lutego 2017

Co robię jak nic nie robię

        Kiedy  nie mam weny  twórczej na jakąkolwiek robótkę a siedzieć z założonymi rękami nie potrafię wtedy najczęściej zabieram się  za "porządki"  w szmatkach. Wybieram pudło z  ścinkami uszykowanymi do wyrzucenia w celu  utylizacji  resztek. U  mnie to pudło  ma nawet nazwę  "kosz  nieostateczny" . Zaczynam kolejny raz przebierać  to co właściwie już wyrzuciłam. Część szmatek faktycznie ląduje w koszu tym razem już ostatecznym ale  zwykle połowę  chowam ponownie. Żeby  mieć choć odrobinę mniejsze wyrzuty sumienia część szmatek staram się natychmiast przerobić  na cokolwiek. 
        Z tego też powodu powstało ostatnio kilka kwiatuszków  z bawełnianych resztek pozostałych po szyciu pościeli, sukienki i koszuli.




 Kwiatki są mi zupełnie niepotrzebne ale sami przyznajcie, że lepiej wyglądają niż to z czego zostały zrobione. 

No i przechowywanie kwiatuszków   mniej mnie  frustruje niż zbieranie szmatek.
Gdyby komuś kwiatki były do czegoś potrzebne to wrzucę je do zakładki Wymień się ze mną

sobota, 28 stycznia 2017

Wymiana z Pchełką

Czas leci i już jest koniec stycznia a ja mam   zaległości jeszcze zeszłoroczne.  Opisywałam Wam już moją wymiankę  z Pchełką
 Wymieniłam czarno- srebrną szydełkową chustę którą zamieściłam w mojej zakładce   Wymień sie ze mną
 na  biżuterię i mnóstwo fantastycznych przydasi. Przy okazji umówiłyśmy się na   wymiankę kolejną tym razem już  indywidualną. Pchełka przejrzała mój blog  i spodobało się jej kilka rzeczy.
Zrobiłam więc dla niej     koronkowe gwiazdki na choinkę, szydełkowe szyszki, buciki,  grube ciepłe rękawiczki, mięciutką, puchatą owieczkę,  szydełkową serwetkę, aniołka.









W zamian dostałam od Pchełki świąteczne gadżety: zawieszkę, mikołajka i świecę, fajne metalowe pudełko, kosmetyki, słodycze i haftowaną karteczkę z zajączkiem. Pchełko Bardzo dziękuje za wymiankę.
A Was zapraszam do zaglądania do mojej zakładki Wymień się ze mną 


sobota, 21 stycznia 2017

Poświątecznie.

         Prezenty pod choinką muszą być zapakowane. Wiele razy  miałam zamiar uszyć  woreczki na prezenty  z kolorowej bawełny w  świąteczne wzorki. Nawet zakupiłam odpowiedni materiał ale  woreczków nadal nie uszyłam. 
        Po konsultacjach rodzinnych doszliśmy wspólnie do wniosku, że największą radość sprawia wszystkim odpakowywanie prezentów.  Pracowicie pakuję więc w ozdobny papier każdy prezent oddzielnie nawet jeśli jest on malutki to i tak stanowi oddzielną całość.  Inni członkowie rodziny też zawijają prezenty w ozdobny papier. Pod choinka piętrzą się więc  kolorowe pakunki z karteczkami co dla kogo przyniósł  Mikołaj. W odpowiednim momencie najmłodsi członkowie rodziny  rozdają  prezenty a potem następuje darcie tego co pracowicie  zawijałam i oglądanie z ciekawością   co też Mikołaj  wymyślił tego roku.
          Opisałam szczegółowo  ten nasz rodzinny zwyczaj bo za każdym razem "marnujemy" w ten sposób mnóstwo papieru. Przy okazji  darcia  opakowań postanowiłam więc uratować  kilka kawałków ozdobnego papieru i wykorzystałam je do zrobienia najprostszych  kwiatuszków.




Papierowe kwiatki używam potem do ozdobienia karteczek lub kolejnych prezentów. Jak się dobrze przyjrzycie to wykorzystałam nawet  papierowe opakowania   czekoladek. Tak to  resztki świąt zostaną zachowane na poświąteczny czas.
Zapraszam Wymień się ze mną   niedługo coś tam dołożę. 


czwartek, 12 stycznia 2017

Stare swetry, nowe poduszki.

Dziś recykling swetra i bluzki.
           Jak się ma wyobraźnię i trochę umiejętności to  ma się problem. Wiele rzeczy  "przemawia do mnie", kiedy zaglądam do małego SH pod domem.  Nie szukam tam ubrań  ale tego co mogłoby mi się przydać  do moich robótek.   Najczęściej już na pierwszy rzut oka   widzę to co  chciałabym zrobić  z tego co mi wpadło w ręce.
         Tak było z poszewką   Muminki ukochane  przerobioną na  torbę zakupową i z wieloma innymi rzeczami. 
        Dziś  pokażę Wam dwie  poszewki na poduszki.   Jedna powstała ze swetra a druga z bluzki. Czarny sweterek ze  stylizowaną trupią czaszką spodobał mi się od razu. Sweterek był dziecięcy , prawdę powiedziawszy to nie ubrałabym w niego  małego dziecka . Trupia czaszka jest jednak fantastyczna więc  od razu wpadłam na pomysł zrobienia z niej poszewki na poduszkę. Wystarczyło obciąć rękawy, zszyć u góry i zrobić zapięcie u dołu. Robota szybka , a efekt sami oceńcie.



       W  białej bawełnianej bluzce moją uwagę przyciągnęły oczy  tygrysa. Nie wiem czy to dobrze widać na zdjęciach ale są one udekorowane malutkimi błyszczącymi kamyczkami. 

       Bluzka była młodzieżowa więc też nie wiele musiałam  pozszywać na bokach i u góry aby powstała   poszewka.

Poszewki uszyte,  leżą sobie na  kanapie  ale niespodziewanie okazało się , że jest mały problem. Moja  dwuletnia wnuczka za każdym razem gdy mnie odwiedza  podchodzi do kanapy i przekręca poduszki  na drugą stronę tak aby "nie patrzyły" bo spody  poszewek są gładkie jeden  biały , drugi czarny. Ponieważ wnusia jeszcze nie mówi więc pozostaje zagadką dlaczego odwraca te poduszki. Zaczynam mieć wątpliwości czy poduszki  aby na pewno są one "fajne". Może  któraś z Mama posiadająca małe dzieci potrafi  wyjaśnić mi tą zagadkę?

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mandala

         Dziękuję Wam na świąteczne życzenia. Nowy Rok zaczął mi się niezbyt dobrze bo niestety od choroby.  Święta też  nie były takie jak  chciałbym aby były. 
         W trudnych dla mnie chwilach wracam więc do  moich robótek niekoniecznie komuś potrzebnych.  Pamiętacie Moją mandalę w kolorach fioletu? Mandala leży sobie  i czeka, czasem wezmę ją do ręki  dziergam kawałek i odkładam,  rośnie bardzo powoli  ale ma już  średnicę 58 cm . Każde kolejne okrążenie  robi się coraz dłużej  ale  to nic , przecież to moja mandala, może ją kiedyś dokończę a może nie , nikomu nie jest potrzebna  więc czy ją zrobię czy nie  będzie zależało wyłącznie od potrzeby mojej duszy.. Ktoś powie, że to taka bezsensowna robótka , być może tak jest ale przecież prawdziwą mandalę unicestwia się  zaraz po skończeniu.
Szydełko, cichutka  muzyka z radia  lub z płyt pozwala mi choć na chwilę relaksu. 




Taka była poprzednio.