Obserwatorzy.

wtorek, 17 maja 2022

Wiosna, wiosna.

 Kocham kwiaty szczególnie dzikie. Takie co to rosną gdzie chcą, kwitną kiedy chcą. Uwielbiam górskie łąki pełne kwiatów, ziół i zapachów. Niestety mieszkam w dużym mieście i to bliżej morza niż gór. Wprawdzie miasto zakłada dzikie łąki na trawnikach ale czy łąka wzdłuż ruchliwej ulicy  to to samo co prawdziwa? Dziergam więc sobie kwiatuszki na poprawę nastroju.




sobota, 7 maja 2022

Prawdziwe i prawie prawdziwe.

 Mikroskopijne resztki jedwabiu i satyny zamienione w trawę w towarzystwie prawdziwej suszonej lawendy. Miłej niedzieli Wam życzę. 



niedziela, 1 maja 2022

Golfowa chusteczka.



 Kamizelka dziergana na drutach miała duży, obszerny golf. Golf sprułam bo jakoś mi zupełnie nie pasował a kamizelkę wykończyłam wąskim ściągaczem. Z resztki włóczki odzyskanej po pruciu wydziergałam szydełkiem  małą chusteczkę. Ty sposobem zamiast  jednej rzeczy ma dwie. Chusteczka wyszła mała 90x34 cm. Z ostatnich kawałeczków włóczki wydziergałam wąski paseczek z oczkiem na końcu mogę więc tym paseczkiem dowolnie "spinać" końce chusteczki. Nie zostało mi zupełnie nic z poprutego golfu co mnie bardzo cieszy bo nie powiększyłam "przydasiów". Chusteczka powędrowała do szafy ale może kiedyś jednak się przyda.


piątek, 22 kwietnia 2022

Pelerynka wielofunkcyjna.

 Stary moher podarowała mi koleżanka. Był z zapasów mamy czy babci. Zakurzony, trochę zapiaszczony, choć w oryginalnych motkach z metką. Czujnie go przewinęłam sprawdzając  czy aby nie ma w nim niechcianych lokatorów. Na szczęście był  wolny od moli choć w trakcie  zwijania  wysypało się z niego mnóstwo kurzu i moherowych włosków. Było go tylko 100 g, 250 m. To mieszanka moheru, wełny i akrylu. Moher jak moher tylko ten miał piękny  turkusowy kolor. Nie chciałam powiększyć i tak już ogromnych zapasów włóczkowych więc moher trafił od razu na druty. Zaczęłam dziergać chustę strzałkę bo włóczki  było trochę mało na coś większego. 

W międzyczasie dziergałam  dodatki komunijne. Rozglądam się za wzorami na komunijną pelerynkę. Pelerynki do komunii nie wydziergałam ale przy okazji szukania wzorów znalazłam pelerynkę - narzutkę dla osoby dorosłej. Spodobała mi się prostota wzoru, grube druty, ścieg francuski, zapięcie na guziki. W oryginale wyglądało to trochę inaczej, duży dekolt opadający na ramiona, długość do pasa, rozcięcia po bokach. Ja miałam tylko 100 g moheru i tyle musiało mi wystarczyć. Poprułam zaczętą chustę i powstała mała pelerynka, długość boku to  38 cm. Zapięcie na 4 guziki. Do letnich bluzek na chłodny wieczór będzie jak znalazł. Po rozpięciu można  ją dowolnie zamotać na szyi a nawet opatulić głowę. Moher po praniu jeszcze zyskał na urodzie, kolor jest cudny inny w słońcu inny w cieniu, narzutka leciutka. Teraz czekam na ciepłe dni chyba, że postanowię nosić ją do płaszczyka. 













środa, 20 kwietnia 2022

wtorek, 12 kwietnia 2022

piątek, 1 kwietnia 2022

Małe co nieco.

 Mała chusta powstała z małej resztki wełenki. Lubię chustki, szaliczki i mam ich dużo. No może mam ich za dużo ale podobno od przybytku głowa nie boli tylko szafy się kurczą. 

Kiedy już sobie samej obiecam ani jednej chusty więcej nie zrobię dla siebie to zawsze  mnie skusi jakaś wyjątkowa wełenka. Nie bardzo wiem co robić z małymi resztkami szlachetnych wełenek pozostałych po większych pracach. Chusty, chusteczki, szaliczki mnożą się więc jak króliczki na wiosnę. Mam ich tyle, że mogę dopasować chustę kolorystycznie do każdego stroju. A że szafa  odrobinę się nie domyka to trudno. 

Mała  chusta z cieniowanej wełny ścieg gładki  na dość grubych drutach 130x55 cm. Milusia jest, kolorowa więc już nie żałuję, że ją zrobiłam. 






wtorek, 29 marca 2022

Od nowa.

 "Możesz zacząć wszystko od nowa przyroda robi tak każdej wiosny" takie motto znalazłam w środku lasu wyryte na zwalony drzewie.  Piękne, mądre i tego się trzymajmy.

Jajko to symbol początku życia choć dalej nie wiadomo, czy  pierwsze było jajko czy kura.







niedziela, 27 marca 2022

Czy mnie jeszcze pamiętasz?

 Zaraz minie rok mojego milczenia na blogu. Mimo wszystkich przeciwności losu chcę wrócić do blogowego świata bo gdzie mi będzie tak miło jak w Waszym towarzystwie.

Jest wiosna więc wracam z komunijnymi koronkami.

Mam nadzieję, że starczy mi samozaparcia i cierpliwości do regularnego pisania.




niedziela, 2 maja 2021

Biała chusta.

 W poprzednim wpisie pokazałam szydełkowy kwiat  dziś biała chusta którą podarowałam pannie młodej. Prezenty już wręczyłam choć ślub jest odwołany. Kolejny termin za 3 miesiące jeśli pandemia i rządzący pozwolą. Współczuję młodymi bo choć czasy inne i właściwie od dawna są rodziną to jednak ślub jest przeżyciem które się pamięta do końca życia. 






środa, 21 kwietnia 2021

Odwołany ślub.

 Zrobiłam ślubne prezenty. Koronkową podwiązkę, poduszeczkę na obrączki i białą chustę. Ponieważ para młoda nie jest moją rodzną nie jestem zaproszona ani na ślub ani tym bardziej na wesele. Prezenty zrobiłam z czystej sympatii do panny młodej. Dodatkiem do prezentów była też szydełkowa róża. Ślub planowany od dawna, ze względu na pandemię młodzi zrezygnowali z wesela, miał być tylko ślub w kościółku w górach i skromny obiad dla świadków i rodziców. Wszystko to miało się odbyć w majowy weekend. Niestety ślubu nie będzie z wiadomych względów. Całe szczęście, że szydełkowa róża nie zwiędnie i doczeka chwili gdy młodzi będą mogli spełnić swoje marzenia.





niedziela, 21 marca 2021

Zajączek

 Konkursowy, wielkanocny  zajączek mojej wnuczki. Zrobiony z małą pomocą babci. Dlaczego zajączek jest  różowy nie muszę wyjaśniać tym co mają dziewczynki w wieku przedszkolnym.  Reszta z Was musi zrozumieć, że tylko różowy kolor jest ładny i na dodatek nadaje się do zrobienia wszystkiego. Wnusia pracowicie  nawijała różową włóczkę na przyrząd do robienia pomponów ja tylko cięłam włóczkę i mocno wiązałam. Cała reszta to inwencja wnusi ja ograniczałam się do pilnowania aby nie pokleiła  wszystkiego wokół w ferworze doklejania ozdób. Przydały się różne przydasie otrzymane od Was z okazji wymian i zabaw. 

Duma mnie rozpiera, rośnie następne pokolenie twórczych kobiet. 









środa, 3 marca 2021

Pożegnanie zimy

 To moje pożegnanie z zimą. Gruby, długi, cieplutki, wełniany sweterek. Dziergany od góry na okrągło, karczek z żakardowym wzorem. Za nic nie mogę uchwycić na zdjęciu rzeczywistych  kolorów. Włóczka właściwa  jest cieniowana w różnych odcieniach fiofetu i różu. Swetr dziergałam podwójną nitką, trochę się namęczyłam dopasowując przejścia kolorów z dwu różnych motków. Swetr jest dopasowany  na linii biustu z zastosowaniem rzędów skróconych a na linii talii i bioder po bokach.

Tej zimy wydziergałam mnóstwo rzeczy dla siebie. Może kolejny sweterek nie był mi koniecznie potrzebny ale dzięki niemu nawet w czasie mrozów nie wyciągnęłam grubego zimowego płaszcza biegając cały czas w kurtce przejściowej. Zresztą u nas już wiosna, piękne słońce, ani śladu śniegu. Na spacer po lesie można zakładać sam cieplutki sweterek. 





piątek, 26 lutego 2021

Niespodziewana niespodzianka

 Zapukał kurier i wręczył mi paczkę. Nic nie zamawiałam, nie spodziewałam się żadnej przesyłki a jednak na paczce było moje imię i nazwisko. Zaintrygowana otworzyłam pudełko i ku mojej wielkiej radości znalazłam tam cudowne prezenty i wyjaśnienie zagadki.

Rok temu zapisałam się na blogu Składzik zapomnianych marzeń do zabawy "Podaj dalej". To taki łańcuszek szczęścia. Dostajesz prezenty niespodzianki i obdarowujesz dwie kolejne osoby. 

Sami zobaczcie co też dostałam. Jest piękny notes, brelok z cudną ceramiczną koniczynką, tęczowa włóczka, zestaw włóczek dzianinowych, tasiemki, kamyczki i jeszcze parę innych drobiazgów oraz słodycze. 







Bardzo dziękuję za wspaniałą niespodziankę, szczególnie w tych trudnych czasach ceni się takie drobne radości. 

Teraz moja kolej, obdaruję kogoś paczuszką dlatego ogłaszam zabawę "Podaj dalej".

Przypomnę zasady zabawy:

- w zabawie mogą wziąć udział tylko aktywni blogerzy;

- dwie pierwsze osoby, które wyrażą w komentarzu pod tym wpisem chęć udziału w zabawie otrzymają ode mnie prezent w ciągu 12 miesięcy;

- po otrzymaniu przesyłki należy ogłosić na swoim blogu zabawę "Podaj dalej" i obdarować kolejne dwie zgłaszające się osoby. To takie honorowe zobowiązanie. 

Zapraszam do zabawy. 


środa, 10 lutego 2021

Kolorowo

 Nie chodzę do sklepów, nie zaglądam do pasmanterii internetowych, nie kupuję nici, włóczek, tkanin. Koniec z kupowaniem na  zapas bo coś jest ładne, bo jest okazja, bo się przyda. Nie znaczy to, że rezygnuję z robótek. Pandemia sprawiła, że ogarnęłam posiadane skarby i ich ilość trochę mnie przeraziła. Dziergam więc z tego co mam. Kolejny sweterek powstaje z różnych włóczek, część to włóczki cieniowane, jedna nawet z maleńkimi cekinami, część jednokolorowe. Niektóre dziergam z dwóch nitek, większość z pojedyńczej nitki. Wzór  znalazłam w internecie ale musiałam go zmodyfikować do moich potrzeb. Sweterek będzie kolorowy ale niejaskrawy. Dziergam powoli prawe, lewe oczka. Jak mam co robić pokusa nowych "niezbędnych zakupów robótkowych"  jest jakby mniejsza.  Przy takiej robótce da się bez problemu słuchać audiobooki. Mam nadzieję, że do wiosny zdążę ze skończeniem swetra bo przód już mam, tył w połowie.




czwartek, 28 stycznia 2021

Zimowy sweterek

Zimowy sweterek zaczęłam dziergać wczesną wiosną, skończyłam latem a pokazuję zimą. 

Włóczki miałam  300 g. To beżowa cieniowana Azalea i jeden motek różowej też cieniowanej.  Skład to 50% wełny, 45% akrylu i 5% Mohair

piątek, 22 stycznia 2021

Wprawki

 Na naukę nigdy nie jest za późno. Szyję od prawie pół wieku ale jakoś nigdy mnie nie zainteresował patchwork ani quilting. Nawet nie kupiłam nigdy stopki do pikowania choć nam cały zestaw różnych dodatkowych stopek. Pandemia robi jednak swoje i z nudów postanowiłam nauczyć się czegoś nowego. Przy okazji zakupu nowej maszyny do szycia kupiłam stopkę do pikowania a teraz ćwiczę free motion quilt czyli pikowanie z wolnej ręki. To całkiem fajna zabawa choć wymaga wprawy. Trzeba dużo ćwiczyć aby udało się osiągnąć zamierzony efekt a nie cokolwiek co nam wyjdzie. Mimo braku umiejętności pokażę co wyszło z moich ćwiczeń a jak się już nauczę to może uszyję coś większego. Oto pierwszy wyszyty z wolnej ręki kwiatek, trochę krzywy, trochę nieudolny ale jest. Jak to mówią pierwsze koty za płoty.

Prawa strona 



A tak wygląda lewa strona 



wtorek, 12 stycznia 2021

Piórkowy

 Niedawno pokazywałam cieniowaną, cieniutką, małą chusteczkę Chusta  

Dziś  sweterek  piórkowy w którym wykorzystałam resztki różnych moherów. Teoretycznie nitki moherowe były podobnej grubości w praktyce okazało się że granatowa ma dłuższy włos i w robótce wygląda na grubszą. Zauważyłam  to po zrobieniu okrągłego karczka gdzie oprócz granatowego moheru użyłam też cieniowanej nitki. Moherków miałam niewiele dziergałam sweterek od góry na okrągło tak aby wykorzystać  to co mam do ostatniej niteczki. Dziergając przód, tył i rękawy do cieniowanej niteczki dołożyłam inny cieniuteńki moher pozostały mi z szarego sweterka który pokazałam  Szare piórko

Kolor wstawki na karczku różni się przez to odrobinę od tego na dole swetra.

Sweterek wyszedł puchaty, leciutki, cieplutki.



Na zdjęciach nie bardzo widać, że sweterek jest cieniutki więc zrobiłam zdjęcie na tle okna.



Jestem zadowolona sweterek gotowy, włóczka wykorzstana do końca ( na chusteczkę z kwiatkiem).

Tylko nie za bardzo mam gdzie nosić ten sweterek bo siedzę w domu jak my wszyscy.

sobota, 2 stycznia 2021

Najlepszego w Nowym Roku.

 Życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, dużo zdrowia, pogody ducha, mnóstwo cierpliwości. Jeśli spotkacie wirusy to tylko te  bez korony, bądźmy dla siebie wyrozumiali i życzliwi.

Mój sylwester był mało wystrzałowy. Ciepłe kapcie, dobre wino, książka, koncert Jean Michel  Jarre z wirtualnej katedry Notre Dame, zimne ognie o północy.

Nie rozstałam się też z drutami i tak powstała sylwestrowo-noworoczna szybka robótka. Są to najzwyklejsze rękawiczki z jednym palcem. Dziergane podwójną wełnianą włóczką bez żadnych wzorów i ozdób. Zaczęłam w Sylwestra skończyłam w Nowy Rok, dziś zostały wypróbowane. To rękawiczki dla mojego męża specjalnie do chodzenia z kijkami nordic walking. Z wiekiem zaczynają się problemy z krążeniem, marzną nam dłonie szczególnie końcówki palców. Już jakiś czas temu wydziergałam jednopalczaste rękawiczki wełniane dla siebie i sprawdzają się idealnie. W czasie pandemii staramy się chodzić z kijkami jak najczęściej, blisko mamy las miejski z mnóstwem ścieżek, urozmaicony teren, górki, dolinki, wąwozy ze strumykami. Jest gdzie chodzić a jak już spacerujemy to miło mieć cieplutko w łapki. Oczywiście było trochę oporu bo który facet  chce nosić jednopalczaste rękawiczki. Podobno takie noszą tylko małe dzieci, przecież ma on mnóstwo różnych rękawiczek więc kolejne nie są mu zupełnie potrzebne, są niewygodne, czepiają się do nich rzepy od kijków itd. To tylko kilka z wymówek. Jeśli jednak żona dzierga w sylwestrową  noc to trzeba choć wypróbować podarunek. A jak się już wypróbuje, jak okażę się, że ręce nie marzną, rękawiczki są mięciutkie, wygodne a w lesie  nikogo nie interesuje co też mamy na sobie to cały opór znika a pozostaje wdzięczność dla pomysłowej żony. Mam nadzieję, że rękawiczki jeszcze się sfilcują w trakcie noszenia, ułożą do dłoni.