Obserwatorzy.

poniedziałek, 16 września 2019

Wyjątkowa pomarańcza


      Pomarańczowa włóczka skusiła mnie wyjątkowo fantazyjną  strukturą. Jedna nitka zmieniająca się co jakiś czas w zupełnie inną , raz to tak jakby tasiemka, raz sznureczek, raz trawka. Różni się nie tylko fakturą ale i kolorem.  
       Włóczka nie ma w składzie wełny była więc odpowiednią dla mojej alergicznej córki dla której wydziergam sweterek. Zgodnie z zapotrzebowaniem  sweterek jest prosty, krótki z rękawami o długości 3/4.  Dziergany od góry , wykończony ryżowy ściegiem. 
      Próbowałam sfotografować sweterek tak by pokazać walory włóczki ale kolor pomarańczowy nie chciał współpracować i albo wychodził mi  wściekłe odblaskowy albo  smętnie wyblakły. Musicie mi więc uwierzyć , że w rzeczywistości jest to ciepły pomarańczowy kolorek o bardzo ciekawej fakturze. Po praniu włóczka zrobiła się mięciutka i miła w dotyku. Sweterek przyjęty, zaakceptowany, noszony.








środa, 11 września 2019

Witam jesiennie po przerwie.

Czas leci  nieubłaganie i  właśnie   odkryłam , że nic nie publikowałam na blogu od wielu miesięcy. Muszę się szybko poprawić bo inaczej  nikt do mnie nie będzie zaglądał. Właściwie nic się nie stało co by usprawiedliwiało moją bezczynność.  Robótki powolutku dziergam, gorzej z ich fotografowaniem. Postaram się  być bardziej kreatywna jeśli chodzi o  blog, choć mam wrażenie, że teraz to wszyscy są na FB , Instagramie  i innych   aplikacjach do których jakoś nie mogę się przekonać.
Jakiś czas temu kupiłam sobie  przyrządy do robienia pomponików. To niezbyt skomplikowane urządzenia a jednak robienie pomponów jest dużo łatwiejsze niż  metodą tradycyjną  czyli oplatanie kółka z tekturki.
Jak już sobie kupiłam to i wypróbowałam  robiąc gromadkę króliczków. Wszystkie króliczki znalazły już nowe domy:  jedne poszły do dzieci w szpitalu, inne do Domu Kultury i przedszkola. Mogę więc z czystym sumieniem bawić się dalej. Ostatnio wpadłam na pomysł zrobienie dywanika z pomponów ale nie wiem czy to dobry pomysł.  Wydaje mi się, że będzie dość ciężki, będzie się  kurzył, słabo prał. Może ktoś z Was ma taki dywanik i podzieli się wrażeniami z użytkowania?

A teraz pomponikowe  króliki.





I jeszcze serduszko


czwartek, 23 maja 2019

Wiosenne tulipany

Spotkania robótkowe w realu a nie w wirtualnym świecie wymagają odrobiny wysiłku. Trzeba sobie tak zaplanować sprawy przyziemne aby znaleźć 2 godzinki  na relaks w towarzystwie osób które zrozumieją, że kupienie  53-go  motka włóczki  jest  absolutnie uzasadniony wydatkiem. Po prostu takiej włóczki jeszcze nie mamy więc zakup był koniecznością 😃.
Wbrew temu co można przeczytać na forach robótkowych chętnych na takie spotkania jest niewiele. Za późno, za wcześnie, nie ten dzień, nie ta godzina, nie takie towarzystwo, nie takie tematy to tylko kilka z tłumaczeń osób którym proponowaliśmy udział w bezpłatnych spotkaniach pasjonatów rękodzieła.  Podobno lepiej uczyć się z filmików z YT  niż przyjść zapytać, popatrzeć  na doświadczone dziewiarki które większość wątpliwości potrafią wyjaśnić w 3 minuty. Może faktycznie  lepiej spędzić kilka godziny gapiąc się w ekran telefonu i przewijać po raz 10 ten sam filmik licząc oczka.
  Skoro jednak jest kilka  stałych osób na naszych spotkaniach   postanowiłam zrobić dla nas jakieś robótkowe  umilacze. Kolorowe  tulipany to  podkładki pod kubki z herbatą.




 W końcu jak się dzierga i gada o robótkach przez 2 godziny to pić się chce. Obiecuję wydziergać podkładki dla wszystkich którzy zechcą wspólnie twórczo spędzić czas  w Kąciku Wesołego Dziergacza  albo jeszcze lepiej  nauczę chętnych aby takie kwiatuszki  każdy zrobił  sam.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Wesołych Świąt.

Czas mija , życie się toczy niezależnie od nas. Życzę wszystkim dużo pogody ducha, dużo zdrowia,  mnóstwo optymizmu. Niech wena twórcza Was nie opuszcza, niech pomysły kiełkują jak młode roślinki na wiosnę. Obiecuję wrócić do blogowego świata mimo wszystko.


niedziela, 24 lutego 2019

Wiosenne .

Idzie wiosna pora się zmobilizować do  pracy. Na blogu wieje pustką  i nudą. Jakoś  straciłam wenę do pisania, pokazywania choć nadal  dziergam tylko trochę mniej. Kłopoty z barkiem ograniczają mój zapał do robótek.
 Zamiast więc   dziergać    wszystko pruję.   Za małe swetry- przecież już nigdy nie schudnę tak aby w  nich się zmieścić. Sweterki wnuków których  czasem  nie założyły ani razu.  Szaliki, czapki, chusty, poduszki, kocyki, torebki, serwety  leżą nie używane więc  są niepotrzebne. Próbowałam je   rozdać rodzinie ale  nikt ich nie chce. Za duże, za małe,  za krótkie, za długie, nie modne, nie w tym kolorze, nie z tego materiału .   Zresztą  rodzinę mam niewielką bo los nas rozrzucił po świecie. Ciuszki szyte, kupione w sklepie,  spakowałam   i zawiozę potrzebującym. Wszystko co dziergane pruję, piorę, prostuję.  Przyda się do zrobienia nowych projektów które dużo łatwiej    wykonać gdy nie trzeba  mieć   gotówki na materiał. Prucie własnej pracy jest jednak bardzo depresyjne bo trzeba odganiać  myśli w rodzaju  : nie rób nic więcej,  nikomu to nie jest potrzebne.
Żeby odganiać złe myśli  atakujące mnie podczas prucia  w przerwach miedzy pruciem  kolejnych prac  wydziergałam sobie chustę.




Czy jest mi potrzebna? To sprawa dyskusyjna ale mam stary błękitny płaszczyk  więc  będę mieć  do niego nową chustę. Włóczka pruta,  wcześniej był to szalik z frędzlami na końcach. Składu nie pamiętam to jakaś mieszanka wełny, moheru i jakiegoś syntetyku który to razem trzyma. Kolor też jakiś nieokreślony. Szalik mi się znudził  i nie używałam go więc poszedł do prucia. Pruło się kiepsko jak wszystkie mohery ale był na szczęście luźno robiony.  Wydziergałam  teraz z niego chustę. Nie pytajcie o wzór, schemat bo go nie ma. Włóczki było mało  bo to przecież był tylko szalik. Na chuście z pstrokatej  włóczki wzorów nie widać. Część chusty jest gładka, na części zrobiłam małe fale i dziurki.



Z frędzli zrobiłam 3 chwościki , dołożyłam  drewniane koraliki i  powstało takie coś jak na zdjęciach.  Chusta niezbyt wielka 150  x  70   ale do wiosennego  płaszczyka w sam raz. Włóczkę wykorzystałam w całości.  Sama siebie przekonuję, że prucie nie jest takie złe.















niedziela, 27 stycznia 2019

Dywanik wełniany

Znalazłam wzór  na szydełkową serwetkę i postanowiłam zrobić  dywanik. Nie jest to jednak tak ostatnio modny dywanik ze sznurka tylko zwykły włóczkowy  dywanik dziergany szydełkiem.  Gruba mięciutka  beżowa włóczka syntetyczna  o strukturze czesanki leżała w pudle i właściwie chciałam się jej pozbyć , brązowa wełna dywanowa której dostałam kilka kłębków "gryzie" od samego patrzenia.  Połączyłam  te dwie  włóczki i powstał mały dywanik. Ma mięciutki środek i gryzące  obrzeże ale komu to przeszkadza jeśli leży na podłodze.




W założeniu miał być do domku na działce ale  póki co zrezygnowałam z tego pomysłu. Dlaczego? Otóż przypomniałam sobie, że już jeden dywanik na działkę zrobiłam i zawiozłam. Ten  oto






Dywanik  wełniany  zasilił więc   pudło z rzeczami  zrobionymi nie wiadomo po co.

 Ktoś mi ostatnio opowiadał o grupie na FB " Po co  to kupiłam?"  Ja chyba powinnam założyć grupę po co to zrobiłam? Gdzieś tam w głębi duszy  zawsze znajdę odpowiedź na to pytanie np.
  • podobał mi się wzór,
  • chciałam wykorzystać posiadaną włóczkę,
  • nudziłam się,
  • wydawało mi się, że ta rzecz jest mi niezbędna ale po zrobieniu okazało się, że jednak nie
  • chciałam  zobaczyć,czy potrafię to zrobić,
  • musiałam czymś zająć ręce aby uwolnić z głowy złe myśli
  • zrobiona rzecz nie jest tym czego oczekiwałam
  • itd......
Mogłabym wymyślać jeszcze inne  równie "mądre" powody choć właściwie powinnam napisać zrobiłam bo chciałam i to zamyka temat.

PS. Kocyka dla WOŚP sprzedany za 510 zł !!!! Jesteśmy szczęśliwe nasza praca kogoś ucieszy a pieniądze uratują czyjeś zdrowie. Już myślimy o  następnym kocyku.



poniedziałek, 14 stycznia 2019

Kocyk dla WOŚP

Kocyk z sercem, kocyk od serca to wspólna praca kilku  fantastycznych osób. Każda z nich  ma swój wkład w jego wykonanie i  wystawienie na charytatywnej aukcji. Powstał w ekspresowym tempie z szydełkowych kwadracików stąd i króciutka aukcja  ale jeszcze dziś można go licytować.


 https://charytatywni.allegro.pl/ii-szczecinski-pledzik-wosp-rekodzielo-akryl-kocyk-i8759698?fbclid=IwAR0wrhSZiHvlMFOjydIesvaCcrUv7QuMmQwvrgXS3ev5aoqIBFgbYFjmczg

 Mamy nadzieję, że ucieszy  kogoś kto go kupi i zasili w ten sposób Wielką Orkiestrę.
Zdjęcia twórczyń, etapy tworzenia kocyka jak również kocyk zeszłoroczny możecie obejrzeć  na FB stronie    Szczeciński pledzik
Oto nasze dzieło.




sobota, 29 grudnia 2018

Po Świętach

       Święta minęły nie wiadomo kiedy. W moim wypadku  wyjątkowo  spokojnie i leniwie bo  życie ma własny pomysł jak jak ma być i nasze plany ma za nic. Zamiast  rodzinnego spotkania  była mała kolacja wigilijna w gronie kilku osób. Wnuczka  zachorowała na wietrzną ospę przed samymi Świętami i  plany świąteczne musiały się błyskawicznie zmienić. Jakoś musiałam przeboleć  brak   wszystkich najbliższych  w czasie Bożego Narodzenia choć było mi  smutno. Zapakowałam do toreb prezenty, ciasteczka, pasztety, pierogi i przekazałam  synowi aby  choć tyle było wspólnego świętowania.  Muszę być cierpliwa nie narażać ani wnusi ani siebie ,  potem nadrobię stracony czas choć  atmosfera  Świąt już  nie wróci.

Dziś pokażę ostatnie świąteczne akcenty czyli spersonalizowane czapki mikołajowe.





 Każda w innym kolorze,  z wyhaftowanym imieniem.






Czerwona i błękitna dla maluszków, różowa dla dorastającej panienki.




wtorek, 25 grudnia 2018

niedziela, 16 grudnia 2018

Choinki

Pierniki i  kruche ciasteczka z cukrową posypką upieczone w ilościach hurtowych. Mogę  na chwilę przysiąść do komputera aby pokazać Wam koronkowe choinki. Robiłam je  po raz pierwszy na prośbę miłej osoby.  Nie pytajcie mnie o wzór po go nie posiadam ale nie jest to mój pomysł.  Choineczki wyszły bardzo efektowne.  Dziergałam białe i zielone, mniejsze i większe. Dziergałam je na podstawie zdjęcia ( niestety nie wiem czyjego) bo to prosta robótka   oczywiście dostosowując  wszystko do grubości nici, szydełka  i wielkości  choinek jaką  chciałam uzyskać. Podobają się Wam? Muszę przyznać , że coraz trudniej znaleźć  wzory inne niż wszystkie chyba trzeba zacząć samemu coś wymyślać.



wtorek, 11 grudnia 2018

Świąteczne klimaty.

        Ostatnio były śnieżynki z białych nici dziś coś włóczkowego.  Mikołaj i dwa bałwanki dziergane z  kolorowych włóczek. Mikołaj spory  tak ok. 20 cm. ale musiałam zmieścić wszystkie charakterystyczne szczegóły.







 Czapka z pomponem,  buty z cholewkami, rękawice, pasek z klamerką i długa broda. Bałwanki   w ciepłych czapeczkach i szalikach z frędzlami  do towarzystwa , żeby Mikołaj nie czuł się samotny.



czwartek, 6 grudnia 2018

Miało ich nie być.

Żadnych gwiazdek, aniołków , reniferów, choinek , bombek miało w tym roku nie być. Nie planowałam robienia   niczego świątecznego . W końcu rodzina obdzielona już dawno, znajomi obdarowani  więc   postanowiłam nic świątecznego nie dziergać.  Ale jak to zwykle plany planami a życie   wymyśla coś innego.
Gwiazdki  powstały i to nawet całkiem sporo. Każda gwiazdka jest inna,  wszystkie dość duże bo na   dorodną choinkę. Nie bardzo lubię dziergać   hurtowo  tego samego  stąd  pokusiłam się o  różne  wzory. Świątecznych szydełkowych gwiazdek jest tyle, że tylko wybierać wśród  setek wzorów albo jeszcze lepiej samemu coś tam wymyślić. Dzierganie było przyjemne, krochmalenie i naciąganie  niekoniecznie  choć w tym roku zrobiłam sobie szablon  gwiazdki z przezroczystego plastiku  więc równe naciągnięcie było odrobinę łatwiejsze.   Święta mam więc  zaliczone dziergająco.







czwartek, 22 listopada 2018

Śmieciarka niepoprawna

        Próbowałam z tym walczyć ale  niestety poległam i muszę z tym żyć.  Próbowałam  szykować  reklamówkę, pakować ją i natychmiast wynosić do śmietnika, próbowałam pakować rzeczy do oddania do  opieki społecznej, próbowałam wykorzystywać resztki natychmiast ale  nic to nie pomaga. Jestem niepoprawną "śmieciarką" , zbieram wszystko, segreguję układam w kartonikach, woreczkach  choć wiem, że do końca życia nie jestem w stanie tego zużyć. Chyba się już pogodziłam z tym  bałaganem wynikającym z nadmiaru rzeczy przydatnych do prac wszelakich. Bardzo to miłe gdy  o każdej porze dnia i nocy , grzebiąc w moich skarbach  znajduje  to co akurat w tej chwili jest ni niezbędne ale niestety   moce przerobowe mam ograniczone a zapasy ciągle powiększam.
         Ponarzekałam  to teraz mogę pokazać efekty mojej śmieciowej działalności. 
       
        Białe bawełniane podkoszulki pozostały mi po moim tacie.  Nikt z rodziny ich nie chciał choć niektóre były nówki. Wyrzucić szkoda,  zostały  więc odłożone  nie wiadomo po co,  żałowałam, że nie spakowałam ich razem z  innymi rzeczami  taty gdy przekazywałam je do PKPS-u dla potrzebujących. Niestety ich magazyn jest na drugim końcu miasta i z kilkoma rzeczami nie chce mi się  gonić przez całe miasto. Podkoszulki zostały więc pocięte. Jedne na  sznureczki, inne na szmatki  jednorazówki do wycierania samochodu. Oczywiście zupełnie "przypadkowo" odcięłam brzegi koszulek a jak je już obcięłam to  zrobiłam z nich kwiatki. Nic specjalnego nie robiłam zwinęłam  lamówkę w koło i pomalowałam  mazakami. Powstało takie coś jak na zdjęciu, niekoniecznie mi potrzebne ale  co tam,  świetnie się bawiłam  malując  lamówkę a kwiatki teraz powędrują do pudła i poczekają aż wymyślę do czego też mogłabym je  przyczepić. W zamyśle początkowym miały być do dekoracji mojej skromnej działki  wypoczynkowej, ale  to już chyba w przyszłym roku.






A tu poniżej  lamówka odcięta byle jak  z której kwiatki powstały.



wtorek, 13 listopada 2018

Koronkowa robota

Delikatna koronka, biały atłas, wstążka w kolorze pudrowego różu czyli mała poduszka na obrączki.
Takie niby nic ale koronkę trzeba wydziergać z nici, uprać , krochmalić , równiutko naciągnąć, poczekać aż wyschnie. Uszyć poduszeczkę na wymiar koronki, pięknie wyprasować, napełnić  kulką silikonową , zszyć  ręcznie niewidocznym ściegiem , przyszyć na wierzchu  koronkę oczywiście ręcznie, przyszyć wstążkę  dokleić ozdobny element aby przykryć niteczki, zawiązać kokardkę i już gotowe. Jeszcze tylko pięknie zapakować Proste?  Pewnie, że proste tylko ilu osobom chce się to robić?

 Zapraszam do wymiany



piątek, 2 listopada 2018

Straszna wymianka

        Wbrew tytułowi  mojego wpisu  wymianka zorganizowana  przez Czarną damę była wspaniała a nie straszna. To tylko  temat wymianki nawiązujący do  święta Halloween. Lidka  prosiła aby  każda z nas przygotowała pięć  prezentów , 3 związane z Halloween, karteczkę z pozdrowieniami i coś słodkiego. 

          Moją parą wymiankową dla której przygotowałam straszne prezenty była   Marzena
Ponieważ  tak jak pisałam wcześniej Halloween to nie jest moje ulubione święto   wybrałam raczej śmieszne prezenty czyli  szydełkową dynię, małego duszka ze szmatek i koronki, breloczek w kształcie  oka i duszkową podkładkę lub dekorację. Do tego   zrobiłam karteczkę z pająkiem i dołożyłam kilka słodkich rzeczy.  



Dynia uśmiechnięta,  duszki uśmiechnięte , pająk na karteczce  też z uśmiechem a jedyną  "straszną" rzeczą był breloczek.  Gałkę oczną z czerwoną tęczówką , czerwonymi żyłkami  można  wyjąć z czarnego oka i wisi ona wtedy na czerwonych żyłkach brrrr...😡. Straszne?  No chyba nikt się nie przestraszy szydełkowego oka 😃




          Prezenty dla mnie w ramach tej wymianki przygotowała dekupagekinii.  Gdy paczka do mnie dotarła  rozpakował ją mój wnuczek i wierzcie mi, że musiałam bronić zawartości przed natychmiastowym zagarnięciem bo chciałam choć zdjęcia zrobić.  Dostałam ceramiczną dynię ze światełkiem migającym w środku, świecącego duszka też z lampeczką, piękną świecę i torebkę z wampirkiem. Była jeszcze  karteczka, słodycze i przydasie do kartek.  Zdjęcia zrobiłam i rozdzieliłam prezenty. Wnuczek zabrał dynię i torebkę. Będzie ją miał ma  cukierki  bo ma zamiar nachodzić sąsiadów. Świecącego duszka dostała wnusia, czekoladę też.   Mąż zjadł wafelka a dla mnie  została świeca, przydasie  i  smakowite babeczki. Jedna wymianka a  cztery osoby zadowolone.
Już zaczynam szukać następnych wymianek Dajcie znać jak  wiecie kto je organizuje.
Zapraszam do wymiany








niedziela, 28 października 2018

Dyniowe święto

          Nie  przepadam za Halloween , ale widzę że dla moich wnuków jest to świetna   zabawa. "Straszne" przebrania,"straszne" dowcipy i zabawy sprawiają im wiele radości. Dziergam więc dynie, duszki starając się  żeby były bardziej śmieszne niż straszne. Zapisałam się nawet na blogową "Straszną wymiankę" głównie z myślą o wnukach i muszę powiedzieć, że prezenty które otrzymałam sprawiły im dużo frajdy bo oczywiście natychmiast je przejęły.
        Jeśli jesteście ciekawi co dostałam  i co sama zrobiłam  w ramach wymianki to niedługo  pochwalę się prezentami.
   Szydełkowa dynia miała być jedna ale pierwszą zrobioną zabrała wnuczka do przedszkola, drugą wnuk do szkoły, trzecia  została prezentem  wymiankowym, czwarta   prezentem  dla organizatorki Szczecińskiej Włóczkomani.
      Piąta  miała być dekoracją  miejsca  gdzie próbujemy zorganizować spotkania robótkowe ale póki co z marnym skutkiem.

Zapraszam do wymiany

     Miała być   w innym miejscu ale  została u mnie.

Szydełkowa dynia




Szydełkowe liście


wtorek, 23 października 2018

Moja wygrana w rozmiarze XXL

         Fantastyczną torbę w rozmiarze XXL wygrałam u Elizy z bloga  Esophie szyje  Na jej stronie  możecie  obejrzeć to cudo ze szczegółami     a tu jest link  do opisu Torba XXL
       Jestem niedużą osóbką  więc  gdybym chciała  trzymać torbę w ręku to musiałabym ją ciągnąć za sobą jak tren taka jest duża.  Myślę , że   do lata torba   będzie mi służyć  do przechowywania  włóczek  a latem będzie idealna    na wyprawy nad morze. Zmieści się  koc , ręcznik , ciuszki na zmianę coś na ząb i do picia, olejki, okulary , czapki itp niezbędne rzeczy. Torba ma długie paski takie w sam raz na ramię,   kieszonki , zameczek  zresztą zobaczcie zdjęcia .  Elizo  pięknie dziękuję za wspaniały prezent a Was wszystkich zapraszam na jej blog.

Zapraszam do wymiany


 


piątek, 19 października 2018

15 czapek

        Czapek nie lubię , pisałam to już niejednokrotnie. Zawsze przed zimą obiecuję sobie ani jednej czapki więcej nie zrobię. Ostatnio policzyłam te które mam i wyszło mi 15 sztuk. Wprawdzie nosze góra 2-3 sztuki ale to nie powód aby produkować następne.

Zawsze jednak znajdzie się dobry pretekst aby pominąć zdrowy rozsądek i zrobić kolejne nakrycie głowy. Tym razem świetnym powodem  była  ta oto chusta.



        Wydziergana z cieniowanej włóczki której za wiele nie było ale  tak bardzo mi się podobała, że zaryzykowałam  dzierganie nie mając pewności, czy aby jej nie zabraknie  na chustę.  Musiałam modyfikować wzór aby  starczyło na  chustę z wykończeniem.

       Po skończeniu  robótki okazało się, że zostało mi odrobinę włóczki.  Było jej tak mało , że  czapki nie dało się zrobić do kompletu. Czapka jest więc w włóczki innego koloru  a resztkę  cieniowanej wykorzystałam do zrobienia  oszukanego warkocza a ostatnie skrawki włóczki wplotłam w czapkę.



Włóczki nie zostało mi nic ani kawałeczka. Problem jest tylko taki, że chustę lubię i noszę a   czy będę nosić czapkę to jeszcze zobaczymy.




poniedziałek, 15 października 2018

Słoneczne pożegnanie lata.

         Za oknem widać jesień., choć jest ciepło to jednak liście już kolorowe i lecą, lecą... Czas wrócić do domku, do ciepłego kącika z włóczkami, szmatkami, szydełkami itp. niezbędnymi do życia rzeczami. Przez wakacje   dziergałam niewiele, bo to i gorąco było  i wyjazdów dużo a i zdrowie trochę musiałam podreperować.  Zupełnie jednak szydełka nie porzuciłam.
         Słoneczną torebkę zrobiłam w środku lata. Jest wydziergana szydełkiem  z resztek  włóczek w słonecznych, żółtych i pomarańczowych kolorach . Włóczki były różne jeśli chodzi o skład i grubość. Starając się zachować  mniej więcej jednakową grubość   torebki jedne paski  dziergałam  z 2 nitek a super cienkie nawet z  8.  Starałam się dodawać nowe nitki stopniowo aby torebka nie była w paski ale raczej cieniowana.



Torebka mieści zeszyt A4 więc jest całkiem spora , nie wszyłam do niej podszewki bo chciałam aby była ażurowa, a wzór jest dość ścisły więc nie powinnam zgubić zawartości.


  Dodałam   zapięcie na kolorowy chwościk  , drugi  chwościk przyczepiłam do rączki.


        

        Zużyłam  na nią  same resztki  pozostałe mi po innych robótkach jestem więc zadowolona, że zużyłam trochę kłębuszków zostawionych  nie wiadomo po co czyli tzw."przydasi". Muszę powiedzieć, że mniejszych i większych resztek zebrało mi się tyle, że  zaczyna mnie to przytłaczać. Posegregowane kolorami, zapakowane w woreczki   zajmują mi mnóstwo miejsca i  nie pozwalają z czystym sumieniem kupować nowych włóczek. Mam nadzieję, że jesienią i zimą zmobilizuję się do  wymyślenia sposobu na ich pozbycie się.  Nie zapakuję resztek włóczek  do worka i nie wyrzucę więc pozostanie mi dziergać  tylko  co to też mogłoby być?    Robiłam już z resztek kwiatki, zakładki, okładki , teraz torebkę Co robicie z resztek może mi podpowiecie?