Obserwatorzy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjniki-necklaces- halsband. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjniki-necklaces- halsband. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 czerwca 2018

Kolorowo.

           Ostatnio mi nie po drodze z blogiem. Chciałam  publikować wpisy  choć raz na tydzień ale  ostatnio znów mi się to nie udaje.  Może spróbuję zrzucić  winę na  pogodę bo jakoś nic innego nie przychodzi mi do głowy.
           Drobne robótki sobie dziergam ale   wszystko  zaczęte , nie skończone, albo prute bo to nie to o co mi chodziło. Jednym słowem robótkowe lenistwo mnie opanowało.
         Ale dziś mam do pokazania naszyjnik zrobiony z resztki  kolorowej włóczki. Był to malutki kłębuszek pięknie barwionej bawełny, kolorowy jak lato więc wydziergałam z niego naszyjnik.  Prosty łańcuszek, kolorowe drewniane koraliki, zapięcie na drewniany guziczek-kwiatek. Wielkość naszyjnika ograniczała ilość włóczki.  Wyszedł mi  naszyjnik kolorowy,leciutki ,  chyba  fajny ( mnie się podoba)  tylko sama nie wiem czy go kiedykolwiek założę. 
         Jeden kłębuszek przerobiony , zostało mi jeszcze   "milion pięćset sto dziewięćset"  ale od przybytku głowa nie boli prawda? 




niedziela, 21 lutego 2016

Podałam dalej

Niedawno chwaliłam się prezentami jakie dostałam w zabawie "Podaj dalej". Teraz  moja kolej na przygotowanie niespodzianki. Chęć kontynuacji zabawy zgłosiła Mamma Mai   i to do niej poleciały moje prezenty. Gdyby ktoś chciał bawić się z nami to proszę zaglądać na jej blog bo pewnie wkrótce  ogłosi   zabawę  u siebie. A teraz to co  wysłałam, przesyłka już dotarła wiec mogę pokazać zdjęcia. W ozdobnym pudełeczku umieściłam  szydełkowy naszyjnik i  broszkę  z  drewnianym koralikiem. Dostałam wiadomość, że prezenty spodobały się   co mnie bardzo ucieszyło.



wtorek, 2 lutego 2016

Papier niekoniecznie do wyrzucenia.

            Przypadkowo znalazłam  filmik  jak z papieru wyczarować  naszyjnik, obejrzałam,  pomyślałam jakie to piękne, że  ludzie potrafią robić cuda właściwie  z niczego. Następne  wydarzenia to już  był czysty przypadek. Na drugi dzień po obejrzeniu filmiku dostałam paczkę, taka zwykłą pocztową  z zamówionymi rzeczami. Paczka była jednak zawinięta w niezwykły papier bo był to gruby miękki papier    idealny na zrobienie   kolorowej zawieszki. Sami rozumiecie, że los tak chciał bo  mając już materiał musiałam  spróbować  zrobić  naszyjnik choćby dla samej radości tworzenia.
           Wyciągnęłam  farby i spróbowałam zrobić coś podobnego  do tego co  widziałam na filmiku. Pocięłam papier , skleiłam sporo warstw przyciętego kształtu, pomalowałam farbami   niektóre nakładając  bardzo grubo aby uzyskać przestrzenny efekt, polakierowałam wielokrotnie. Miałam mnóstwo frajdy przy  tworzeniu rzeczy po raz pierwszy  życiu. To nie szydełko ani druty ani maszyna do szycia, nie robiłam tego nigdy więc tym bardziej się cieszę, że  jednak mi się udało  skończyć. 


Naszyjnik (  może to jednak zawieszka ?)  jest  jest spory 9x7 cm , delikatnie wygięty, zawiesiłam go na rzemyczku. Jestem z siebie dumna choć  nie wiem czy jeszcze kiedyś coś takiego zrobię ale to nie ma znaczenia bo najważniejsze  jest to,  że spróbowałam.
          U  jednej z blogowych koleżanek   przeczytałam fajny wpis o tym , że jeśli tworzysz rękodzieło to jesteś postrzegany jako dziwak przynajmniej przez część społeczeństwa. No cóż  może to i prawda bo kto "normalny" zarywa noce aby zrobić coś   ( czasem jest to kompletnie niepotrzebna rzecz)   dla samej radości tworzenia ? Trudno widocznie jestem dziwakiem ale mi z tym dobrze.



wtorek, 15 września 2015

Część trzecia kompletu i ostatnia.

           Ostatni element kompletu to szydełkowa zawieszka, wisiorek lub naszyjnik  zależy jak kto chce to nazwać. Włóczka ta sama,  kuleczka sfilcowana  z  tej samej wełenki co w broszce tylko trochę mniejsza. Wykorzystałam też kolejne kółeczko  plastikowe spod nakrętki, choć  wydaje mi się, że jest odrobinę za lekkie do wisiorka. Trochę koralików, sznureczek skręcony własnoręcznie z  wełenki ( tej  samej z której filcowałam kulki) i tak oto powstała ostatnia część kompletu.



         Więcej części  nie będzie ze względu na fakt o którym pisałam  przy okazji prezentacji broszki czyli zostało mi 50 cm tej kolorowej  włóczki. 
Jeśli komplet Wam się  podoba to wkrótce  będzie go można  otrzymać bo zamierzam  zorganizować Candy.  
Muszę się tylko jakoś zorganizować po wakacyjnych wyjazdach.


czwartek, 23 lipca 2015

Pomieszanie z poplątaniem.

Cieniowana akrylowa włóczka i zwykły łańcuszek zrobiony na szydełku tylko  super  długi.  W tak prosty sposób powstał ten naszyjnik w  morskich kolorach Czasem niewiele potrzeba umiejętności aby zrobić coś  fajnego. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba  naszyjnik który mnie kojarzy się ze spienioną wodą.



czwartek, 23 kwietnia 2015

Morska wymianka

Brałam udział w morskiej wymiance zorganizowanej przez Dekupagekinii. Tematem wymianki były morskie klimaty. Moja parą wymiankową została Alina   i to dla niej przygotowałam kilka drobiazgów  z morskimi elementami . Podarowałam jej  filcową zawieszkę z perłą którą zapakowałam w małą , niebieską, szydełkową torebeczkę  z aplikacjami:  rozgwiazdą i muszelką. Dodałam zabawną ośmirniczkę , słodycze i przydasie.



 Alina przysłała mi piękne prezenty .Prześliczne pudełeczko z prawdziwymi i muszelkami , śliczną  niebieską broszkę, mnóstwo fantastycznych przydasi, słodkości . Alino dziękuje Ci za wspaniałe prezenty


piątek, 23 stycznia 2015

Morza szum......

Dziś chciałam pokazać jedną z moich eksperymentalnych prac. Jest to zawieszka filcowana na mokro na bazie  dużej metalowej podkładki, z dodatkiem haftu i małą perłą wprawdzie  nie do końca prawdziwą ale tylko taka wpadła mi w ręce. Ze względu na zastosowane kolory  nazwałam zawieszkę  "Szumem morza". Zawieszka jest spora  bo o średnicy 5 cm , ponieważ  w środku ma metalową podkładkę to pod jej ciężarem  układa się fajnie na  szyi. Ot taki jednorazowy eksperyment, żeby przekonać się co wyjdzie z połączenia  kilku różnych materiałów.



środa, 14 stycznia 2015

Kółko od karnisza

Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni.Pozostaje mi się trzymać tej teorii bo życie mnie nie rozpieszcza dlatego  coraz mniej wpisów na moim blogu. Blog nie jest jednak miejscem  gdzie wylewam swoje smutki  więc dziś  zamiast gorzkich żalów kółko od karnisza. To co widzicie na zdjęciu to zwykłe kółko od karnisza oplecione skrawkami  materiału , cieniowanymi nićmi i koralikami,  zawieszone na rzemyczku. Chciałam pokazać, że  nawet  skrawki   i  resztki można fajnie i twórczo wykorzystać. Ciekawa jestem czy założyłybyście taką ozdobę  czy tylko mnie się ona podoba?


piątek, 5 grudnia 2014

Papierowa zawieszka

Coraz mniej mnie na blogu i niestety na razie tak  będzie. Wzięłam pod opiekę  moich  wiekowych rodziców  niesprawnych i  fizycznie i psychicznie. Dzięki  mojemu cudownemu mężowi próbujemy  jakoś podołać temu  co nas spotyka  ale  czasami wydaje mi się, że to zadanie ponad nasze siły. Robótkuję coraz mniej , zamieniłam  się w  pielęgniarkę, opiekunkę , pomoc domową a właściwie służącą  do wszystkiego. Najgorsze  z tego wszystkiego jest to, że wszelkie nasze działania  spotykają się z  niezadowoleniem, żeby nie powiedzieć wrogością. Mama  chce wracać do swojego domu ( 400 km)  po za tym nic jej nie interesuje, a przebywanie u nas traktuje jak karę więzienia. Tatę trzeba pilnować jak dziecko bo nie potrafi  wykonać  przy sobie  najprostszych czynności a wszelką mobilizację do działania tak wskazaną przy chorobie Parkinsona  przyjmuje z ogromnymi oporami i jeszcze większą niechęcią. Teoretycznie wiemy, że to wszystko skutki chorób ale na co dzień jest to trudne do wytrzymania bo po za zmęczeniem fizycznym dochodzi ogromne obciążenie psychiczne. Gdyby ktoś z Was miał doświadczenie   z opieką nad chorym na chorobę  Parkinsona i chciał się ze mną nią  podzielić to zapraszam do kontaktu.
 Zastanawiałam się czy nie  zamknąć bloga  ale kontakt  choćby wirtualny z ludźmi jest mi bardzo potrzebny.
Nie będę Was zanudzać na blogu  problemami rodzinnymi  ten wpis jest tylko formą wyjaśnienia mojej  mniejszej aktywności. Mało publikuję wpisów, mało się udzielam w blogowych zabawach, mam nadzieję, że stali bywalcy  będą do mnie jednak zaglądać. Wszelakie robótki pomagają mi nie   roztkliwiać się nad swoim losem  więc  coś tam jednak robię.
Dziś jedna z moich prac z  zupełnie  innej bajki. Papierowa  zawieszka  z  broszury reklamowej. Zrobiona jakiś czas temu nie doczekała się jeszcze publikacji. Sztywne kawałki kartek  naklejone jedna na drugą, przetarte papierem ściernym  i wielokrotnie  polakierowane. Taki mały   drobiazg  którego główną zaletą jest  niepowtarzalność. To jedna z moich   prac  z cyklu  coś z niczego. Ciekawa jestem czy Wam się  spodoba  bo   mam jeszcze kilka   papierowych prac w zanadrzu.

piątek, 10 października 2014

Zimowy naszyjnik

        Zimowy naszyjnik  - tak mi się skojarzyła nazwa  tego co udało mi się  wydziergać z zielonej   włóczki. Naszyjnik  zmieniał się w trakcie  roboty bo zaczynając go nie miałam  planu  ani wzoru  ani nawet wizji jak ma on wyglądać. To jedna z takich prac które się tworzy dla  samej radości  tworzenia. Włóczka o nieznanym mi składzie składająca się z cieniutkich niteczek w różnych zielonych odcieniach. Pisałam już o  niej  wcześniej a nawet pokazywałam Wam robótki z niej robione coś w innych zestawieniach kolorystycznych   Miseczka-pojemniczek  Naszyjnik jest bardzo gruby ale ponieważ jest z włóczki nie jest ciężki tak sobie myślę, że  będzie pasował do   jakieś dzianinowej bluzki lub sukienki. Długość zrobiłam regulowaną bo nie mogłam się zdecydować  jak należałoby go nosić. To jedna z  moich prac na poprawę nastroju czyli mój  freeform   o  innej pracy w tym stylu możecie poczytać  tu  Freeform.
Tak jak i inne  praca tak też nie rozwiązała problemów ale sprawiła, że zapomniałam o nich choć na chwilkę.




poniedziałek, 30 czerwca 2014

Koraliki z nici i szmatek

        Ostatnio niewiele  robię większych prac. Nie dlatego, że brak mi pomysłów lub czasu na ich wykonanie. Przyczyna jest inna a jest nią przewaga podaży nad  popytem  czyli inaczej mówiąc  nie chce mi się robić prac które wylądują w  pudle z braku osoby chętnej do ich przygarnięcia.  Swoją  potrzebę tworzenia muszę więc zaspokajać robiąc drobiazgi które  nie zużywają dużo materiałów a  już  wykonane  nie zajmują  dużo  miejsca w pudle  gdzie gromadzę moje prace.
           Przeglądając sieć  w  poszukiwaniu   inspiracji trafiłam na pomysł zrobienia  koralików  z tkanin  i włóczek.  Pomyślałam sobie, że to coś w sam raz dla mnie bo  nazwa mojego bloga to " Rękodzieło wyczarowane z nici i szmatek" .   Technika  wykonania   jest podobna  do techniki koralików z  papieru. Czyli zwijamy, sklejamy i ozdabiamy. Muszę przyznać, że efekt mnie zaskoczył w sensie pozytywnym. Koraliki są oryginalne, jedyne w swoim rodzaju i można je zastosować do wszystkiego. Można je wykonać w dowolnym rozmiarze, kolorze a do ich zrobienia  potrzebne są resztki materiałów i włóczek. Już zabrałam się za inne eksperymentalne  koraliki np. z cieniutkich nici a także  za koraliki papierowe. niekoniecznie zwijane. Będę   Wam  je  pokazywać  od czasu do czasu. Dziś pierwsza odsłona ścinkowych koralików wykonanych z  żółtej  tkaniny o strukturze przypominającej gazę oraz  2 ozdobnych  włóczek .
        Z  szmatkowych koralików zrobiłam  naszyjnik, żeby pokazać jedno z  możliwych zastosowań. W naszyjniku dołożyłam  koraliki drewniane i zawiesiłam wszystko na  woskowanym sznureczku o regulowanej długości. Można to nazwać upcykling , recykling  dla mnie to zwyczajne rękodzieło w tego co  akurat mam pod ręką. 
       Jest tylko jedna mała tajemnica. Ja mam " pod ręką"  bardzo dużo różnorodnych materiałów , włóczek,sznurków , koralików  i  wtedy łatwiej  dobrać wszystko pod względem koloru ,wielkości, faktury tak by  nie było to zupełnym  pomieszaniem z poplątaniem. ale raczej realizacją pomysłu  na jakąś spójną całość.
 Ciekawa jestem Waszych opinii  na temat   koralików z nici i szmatek. Tylko zgodnie z zasadą "dość słodzenia" proszę o szczere komentarze bo  tylko tak mogę się dowiedzieć czy to "hit czy kit"

Tak wygląda naszyjnik z szmatek i włóczek


 A to pojedyńcze koraliki



środa, 21 maja 2014

Freeform

                Co robicie  kiedy   problemy zaczynają  Was  przerastać, kiedy nie widać żadnego sensownego rozwiązania a każdy następny dzień jest groszy od poprzedniego ? Ja wtedy sięgam po szydełko i robię rzeczy kompletnie niepotrzebne,  bez żadnego planu , wzoru , schematu. Nie zastanawiam się   do czego to  da się wykorzystać , szydełkowanie  jest moją odskocznią  i ratunkiem przed złą energią. 
               Dziś  chcę Wam pokazać jedną z takich rzeczy . Na razie zawiesiłam to na  łańcuszku i traktuję jako naszyjnik. Technika wykonania  to tzw. freeform .  Element jest wykonany z różnych kordonków na bazie metalowych kółeczek i jest całkiem spory 11x9 cm.. Problemów mi nie rozwiązał ale jego wykonanie dało mi chwilę przyjemności.



wtorek, 25 lutego 2014

Naszyjniki dla leniwych

        Niedawno pokazałam  Wam moje wełniane szydełkowe naszyjnik   Chyba się Wam spodobały sądząc po komentarzach. Dziś więc  inna ich wersja - naszyjniki dla leniwych do których i ja się zaliczam. Zamiast robić  dziesiątki  maleńkich kółeczek, zamiast żmudnie  wciągać  w środek końcóweczki   robimy sobie szydełkową spiralkę. Jedyny problem to  znalezienie  odpowiedniej włóczki. Musi być fajnie cieniowana , żeby efekt był podobny do tych wełnianych. Nie jest to oczywiście to samo, szlachetna wełna którą zastosowałam poprzednio  ma trochę inny wygląd niż turkusowy cieniowany akryl. Przy naszyjniku z kółeczek można samemu dowolnie dobierać kolory tworząc niepowtarzalne zestawienia. przy cieniowanej włóczce jesteśmy skazani na to co producent wymyślił. Wiele dziewczyn jednak samodzielnie farbuje wełny może więc  warto spróbować  dziergania takich " leniwych" naszyjników.  Robi się jej dużo szybciej a  sądzę, że efekt też jest fajny.
A tak przy okazji zapytam czy  ktoś mógłby dać mi namiary na zakup cienkich kolorowych rzemyczków na których mogłabym zawieszać naszyjniki? 



  Tu zapraszam chętnych na naszyjnik  Naszyjnik turkusowy

czwartek, 13 lutego 2014

Szydełkowe naszyjniki

             Moja koleżanka szyciowo-robótkowa  poprosiła mnie o zrobienie szydełkowych  naszyjników, które gdzieś wypatrzyła w internecie. Ochoczo zabrałam się do pracy. Zrobiłam na szydełku ok 200  malutkich   kółeczek. Wydziergałam  je z prawdziwej wełny, takiej gobelinowej, do haftu . Szydełkowanie było przyjemne, chowanie niteczek już mniej ale jakoś  się udało. Problem się zaczął gdy  zaczęłam układać kółeczka w jakąś  sensowną całość. Oczywiście nie mogłam się zdecydować  co do kolorów i ich zestawienia. Jolcia   zdała się na  mój gust a ponieważ jest ona  prawdziwą artystką  było to dla mnie  wyzwanie.  W efekcie  tak na wszelki wypadek powstały 3 wersje kolorystyczne  w brązach, zieleniach i niebieskościach. Kolory określiłam umownie bo jak sami widzicie jest tam sporo innych kolorów. Naszyjniki Jolcia    dostała do wyboru i ku mojej szczerej radości  wybrała wszystkie. Dzięki temu  Jola ma naszyjniki , ja mam satysfakcję, że moja praca się  spodobała a w perspektywie  mam coś jeszcze. Otóż  naszyjniki  Jola  " odpracuje" to znaczy, że i ja dostanę jej prace . A że jest ona mistrzynią  to mam gwarancję, że  cokolwiek by nie zrobiła  dostanę jakieś cudeńko. Zajrzyjcie na jej blog   Jolcine pasje  a sami zrozumiecie moją radość z takiej wymianki. 
          Robienie takich naszyjników jest całkiem  przyjemne , można zagospodarować nieduże resztki włóczek , należy jednak pamiętać, że powinny być jednakowej grubości. Ja moje zrobiłam z wełny bo chciałam aby  kółeczka z czasem delikatnie się połączyły i utworzyły całość. Kółeczka można  układać kolorami, można dowolnie mieszać a nawet zrobić każde inne  lub wszystkie takie same. Przy okazji robienia naszyjników powstało jeszcze coś ale o tym napisze następnym razem bo komu się chce czytać takie długie wpisy.





wtorek, 26 listopada 2013

Coś na szyję.

Prawie nie noszę  biżuterii  lubię  jednak ją robić .  Zawsze zastanawiam się czy to co  uda mi się  wykonać zasługuje na miano biżuterii  więc   dziś określę  mój wisiorek jako coś na szyję. Nie ma w nim srebra , złota ani żadnych kamieni nawet tych półszlachetnych. To zwykłe merceryzowane nici bawełniane i jeden drewniany koralik. Trochę szydełka,  odrobina haftu i mała plecionka makramowa. Nawet nie jest bardzo duży bo to tylko kółeczko o średnicy 6 cm zawieszone na długim sznureczku, jedyny gotowy element to mała krawatka do zawieszenia  bo jeszcze nie wymyśliłam  czy można ją zastąpić.

Czerwono-niebieskie coś na szyję.


niedziela, 6 października 2013

Jesienne klimaty

         Dawno nie brałam udziału w wymiankach postanowiłam więc teraz to trochę nadrobić. Zapisałam się na Jesienną wymiankę   u dekupagekinii - dziękuję Ci tą droga za zorganizowanie wymianki.
         Moją para wymiankową została mARTa.  Jak zwykle  najtrudniej jest mi zdecydować się co  zrobić i w jakiej technice. Najłatwiej mi szydełkować, ale nie wszyscy lubią szydełkowe prace. Staram się więc  połączyć techniki  aby  moje prace nie były nudne i powtarzalne. Dla mARTy  przygotowałam więc jesienny naszyjnik,  zapakowałam go w szydełkową torebeczkę z liściem  i dorzuciłam   włóczkowy liść który może służyć jako podstawka pod kubek lub być po prostu liściem. Naszyjnik jest rudy upleciony na dysku Kumihimo z fajnych cieniowanych rudych sznureczków . Ma  szydełkową zawieszkę, szydełkowe  aplikacje , doszyłam też  drewniane  koraliki. Część aplikacji jest wykonana na bazie metalowej , żeby obciążyć naszyjnik bo wtedy lepiej się układa . Dorzuciłam jeszcze garść przydasi : serwetki, papier ryżowy, wstążeczki, kwiatuszki i trochę słodkości.
.

W zamian dostałam  przepiękne jesienne świeczniki  ,całą górę przydasi i słodyczy. Wszystko było pięknie opakowane w serweteczki i przewiązane sznureczkami. Niestety  paczuszkę otwierał ze mną wnuczek więc nie zdążyłam  zrobić zdjęć pięknych opakowań. Dziękuję za piękne prezenty tym razem publicznie na blogu.



sobota, 28 września 2013

Pleciemy sznureczki

Umiem robić sznureczki na szydełku ,umiem i na drutach, nawet  makramowe już plotłam ale ostatnio odkryłam   nową technikę czyli kumihimo. Technika ta jest nowa wyłącznie dla mnie  bo tak naprawdę  to
Kumihimo – sztuka wyplatania jedwabnych taśm znana jest w Japonii od wielu wieków.
Widziałam nieraz  w sieci  tajemnicze dyski z mnóstwem , nacięć i sznureczków no i piękne już uplecione sznury. Jakoś zawsze wydawało mi się to strasznie trudne no i wymagało zakupienia dysku. Ponieważ nie wiedziałam czy  zdołam się tego nauczyć odkładałam naukę i zakup  na później. Aż raz w sieci znalazłam instrukcję  TU    która nie wymagała żadnych nakładów i była tak prosta, że  musiałam spróbować. Ku mojemu zaskoczeniu proste przekładanie jednego sznureczka  na tarczy wyciętej z tekturowego pudełka dawało w efekcie  super sznureczek. Oczywiście pokazałam to Czarnym Owcom  i już wszystkie pleciemy sznureczki świetnie się przy tym  bawiąc.Polecam tą bardzo prostą odmianę  kumihimo do nauki dla dzieci , super zabawa efekty widać natychmiast zwłaszcza jak weźmiemy grubsze  sznureczki do plecenia.

Tu plecionka kolorowa w jesiennych barwach. z  prawdziwej  wełny i wklejoną końcówką


Tu moje pierwsze  plecionki wraz z "super" dyskiem.




A tu z cieniowanej włóczki

Wszystkie zrobione na "super"  dysku w ramach nauki. Oczywiście  nauczyłam się już pleść i inne wzory zachęcona efektem ale o tym napiszę  w następnym poście bo ten i tak wyszedł mi strasznie długi. 

piątek, 20 września 2013

Witrażowa biżuteria

Jakiś czas temu wygrałam Candy   u Moniki   Gdy nagrody do mnie dotarły nie mogłam wyjść z podziwu .Dostałam  cudną , oryginalną biżuterię. Kolczyki, broszka  i wisior wyglądają  jakby były  prawdziwym witrażem, prześwieca przez nie światło. Zawieszka z pawiem do prawdziwe cudo z dopieszczonymi szczególikami. Biżuteria jest bardzo piękna postanowiłam więc  w ramach podziękowania wysłać Monice maleńki drobiazg  czyli kilka   koroneczek wykonanych z  cieniowanych nici. W korespondencji Monika napisała mi, że podoba się jej cieniowana szydełkowa biżuteria. Mam nadzieję, że tych kilka drobiazgów Monika twórczo wykorzysta w swoich przepięknych pracach. Koniecznie  zajrzyjcie na jej blog , ona tworzy przepiękne rzeczy.

PS.
Chciałam być miła i pomóc wszystkim którzy chcieliby się nauczyć  szydełkowego patchworku. Jako, że jestem umysłem matematycznym starałam się być precyzyjna w rysunku i opisie. Napisałam więc  "Bloki są wykonane oczkami ścisłymi ( czasem nazywanymi półsłupkami)" . Anonimowy komentator  zwrócił mi  niezbyt sympatycznie uwagę, że   "Półsłupki to nie to samo co oczka ścisłe". Anonimie może należałoby nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Nie napisałam, że oczka ścisłe i półsłupki to to samo . Po prostu w starszych książkach i opisach  oczko ścisłe było określane jako półsłupek. Natomiast to co obecnie  funkcjonuje jako  półsłupek było nazywane półsłupkiem nawijanym. Może należałoby  zapytać mnie  dlaczego użyłam takiego określenia  zanim zarzucisz mi brak wiedzy. To głupie ale  zabolała mnie ta  niesprawiedliwa  uwaga może dlatego, że  włożyłam trochę trudu w precyzyjny opis i rysunek.


 Oto  moja cudna nagroda

A tu malutkie drobiazgi w podziękowaniu dla Moniki


piątek, 23 sierpnia 2013

Naszyjnik

Ostatnio jakoś sama biżuteria u mnie. Było trochę bransoletek więc dziś dla odmiany naszyjnik. Zrobiłam go z cieniowanych nici bawełnianych. Bazą są metalowe kółeczka. Dzięki temu naszyjnik pięknie się układa  pod ich ciężarem. Sznureczek uplotłam z tych samych nici a jego długość jest regulowana  makramowymi węzełkami. Lubię robić  szydełkową biżuterię choć sama    noszę niewiele  ozdób ,  jeśli już coś zakładam to przeważnie jest to bransoletka  lub ciekawy wisiorek.Najczęściej więc to co stworzę  rozdaję, wymieniam lub sprzedaje  w moich małych sklepikach widocznych na pasku bocznym bloga. Tak też było z tym naszyjnikiem który  znalazł  już nabywcę do którego poleci w poniedziałek. Mam nadzieję, że w realu też się będzie podobał.






środa, 24 lipca 2013

Recyling

Kto nie zajmuje się rękodziełem ten nawet nie wie ile prostych rzeczy które codziennie wyrzucamy można twórczo wykorzystać powtórnie. Przestawanie z  twórcami rękodzieła  uczy  zaradności i  pozwala na  zrobienie czegoś z niczego.  Ma się w ten sposób oryginalne, piękne  rzeczy  właściwie za darmo bo przecież swojej pracy i talentu nikt nie liczy jeśli coś się robi dla siebie.  Ma też jednak swoje wady .Wadą jest zbieractwo najróżniejszych drobiazgów i nie tylko ,bo może się kiedyś przydadzą. Biorąc udział w spotkaniach  naszych dwu grup szyjącej i dziergającej  wymieniamy się więc nazbieranymi "skarbami"   ale też już gotowymi pracami z nich zrobionymi. Dziś  pokażę Wam  naszyjnik wykonany z bawełnianych, beżowych  nici   oraz  bambusowego kółeczka z  karnisza na okno. Jeszcze kilka drobnych koralików z jednej z moich wymian i naszyjnik gotowy.


  

A poniżej róża wykonana z papierowych opakowań po jajkach która ma przypominać   właścicielce o konieczności przemyślenia trzy razy zanim coś się wyrzuci do śmietnika. Jeśli nawet jej się coś nie przydaje to zawsze  w naszej grupie może być ktoś kto potrafi zrobić coś z niczego tak jak  np. taką różyczkę.