Obserwatorzy.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Śnieżynka

   
  Przed Świętami  obiecałam Wam, że  pokażę sukieneczkę którą zrobiłam dla  malutkiej dziewczynki. Sukieneczkę wydziergałam  na szydełku z bielutkiej włóczki. Panienka nie ma jeszcze roku więc sukieneczka  jest cieplutka z długimi rękawkami, tył ma zapinany na guziczki aby było wygodnie ją ubierać. Dół to trzy falbany na siatkowej szydełkowej haleczce.



 Góra sukieneczki jest  prawie gładka  , przy szyjce falbaneczka, na przodzie przyszyta aplikacje.



W pasie atłasowa wstążeczka.


Zdjęć na modelce nie będzie ale panienka wygląda w tej sukience jak Śnieżynka.



niedziela, 20 grudnia 2015

sobota, 12 grudnia 2015

Białe kozaczki

Niedawno pokazywałam  białą czapeczkę  dla cudownej panienki, dziś prezentuję białe "kozaczki". Buciki zrobiłam na szydełku  Nie są może zbyt wyszukane i oryginalne ale   zrobiłam je zgodnie z wzorem  wybranym przez mamę panienki. Tylko  trochę  je "podrasowałam".
Miałam zamiar  wydziergać coś zupełnie innego ale nie chciałam wkraczać  z moimi pomysłami  tam gdzie nie powinnam. Gust jest sprawą indywidualną ja lubię rzeczy nietypowe, "inne", nie takie jakie mają wszyscy. Wiem jednak, że sporo osób  jest zadowolonych  tylko  wtedy gdy  dostanie coś co mają wszyscy.
Dla tej samej panienki zrobiłam  jeszcze coś. Tym razem nie na zamówienie tylko od siebie, według mojego gustu, w prezencie  wydziergałam malutką sukieneczkę. Jeśli jesteście ciekawi   zaglądajcie do mnie wkrótce pokażę zdjęcia.
 


piątek, 11 grudnia 2015

Piątek 13 wyniki

Przepraszam, za małą zwłokę w publikacji wyników rozdawajki. Remont wprawdzie skończyłam ale sprzątanie po nim  zabiera mi dużo więcej czasu niż planowałam.
Zaproponowałam Wam  w ramach prezentu 13 różnych drobiazgów, prosząc  tylko o  zamieszczenie banerka i ponumerowanie zgłoszeń.  Przy dwóch pierwszych komentarzach  gdzie nikt  numeru nie wstawił zrobiłam to sama chcąc  przypomnieć to co zapisałam  wytłuszczonym drukiem. To nie jest  trudna i skomplikowana rzecz a jednak ku  mojemu zaskoczeniu  numer zgłoszenia wstawiła  tylko jedna osoba.
W związku z tym  postanowiłam właśnie tą osobę obdarować prezentami które sobie wybrała.
Wygraną zapraszam  do  kontaktu , jeśli szybko podasz mi adres, przesyłka  dotrze jeszcze przed Świętami.



piątek, 4 grudnia 2015

Zaległe podziękowania.

Mam trochę zaległości  związanych z tym, że trwa u mnie remont. W domu przemieszczam się tunelami pomiędzy kartonami i meblami ale powoli widać światełko w tych tunelach. Mam nadzieję, że do Świąt zdążę wszystko  uporządkować i posprzątać.
Chciałabym dziś podziękować  za  piękne nagrody  otrzymane   za udział w zabawach blogowych.
Pierwszą nagrodą którą wygrałam była gazetka "Twórcze inspiracje" oraz wstążeczki, magnes-serduszko, słodycze.Wszystko to wygrałam w zabawie u Paulyntolyny  ale nagrodę otrzymałam od  Sosnowygaik
Dziewczyny dziękuję za wspaniały prezent.


Drugą nagrodę otrzymałam od Haftytiny. To gazetka Cross Stitcher pełna  wzorów do haftu, kanwa, nici do haftu, cudne drewniane, zimowe serduszko, i tkaniny. Wzory z gazetki  są  cudne i już zdążyłam  wyhaftować jeden z nich. Bardzo dziękuje za  wspaniałe prezenty , które zmobilizowały mnie do  zabrania się za  rękodzieło  którym nie zajmowałam się  od dawna. Wkrótce się pochwalę moimi nowymi haftami. 




piątek, 27 listopada 2015

Czapeczka dla księżniczki.

                Czapeczka dla małej księżniczki powstała na zamówienie  kogoś z rodziny. Dostałam zdjęcie tego czego mama panienki oczekuje. Nie miałam więc  za bardzo pola do kreatywności. Pokazany  model  podobał mi się średnio. Wyznaję zasadę, że rzeczy muszą być nie tylko dekoracyjne ale również praktyczne. Czapeczka dla niemowlaka   w formie kapelusika, bez wiązania,  wydaje mi się tylko formą dekoracji. Szydełkowe czapeczki nie mogą być ciasne, takie  "na wcisk".  Sądzę, że 10- miesięczna panienka  szybko pozbędzie się  takiej czapeczki  ale współczesne mamy nie bardzo chcą słuchać  dobrych rad a ja   unikam wtrącania się tam gdzie  nikt mnie o radę nie prosi. Czapeczka miała być kapelusikiem bez wiązania   to też taką zrobiłam choć w porównaniu z pierwowzorem   zmieniłam co się dało czyli wzór na czapeczce, falbankę, kwiatuszek. 
               Czapeczka -kapelusik właśnie  pojechała  do właścicielki. Mam nadzieję, że się spodoba moja wersja choć  pewnie nikt mi nie powie, że była  nieładna bo  jak wiadomo darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda a czapeczka jak się domyślacie  została podarowana. Zresztą nikt nawet mnie nie zapytał czy może  choć włóczkę kupić? Myślę, że największą  zapłatą będzie dla mnie uśmiech księżniczki  która nawet w worku na głowie wygląda uroczo.
                Zrobiłam  jeszcze  buciki do kompletu ale o tym napiszę innym razem.


wtorek, 24 listopada 2015

Mitenki sfilcowane

               Gruba wełniana włóczka posłużyła mi do zrobienia  mitenek czyli rękawiczek bez palców. Ostatnio pełno takich rękawiczek widuje w sieci. Zawsze się zastanawiałam po co komu takie  pół-rękawiczki. Zaczęłam się przyglądać kto  je nosi i okazało się, że używa je sporo pracujących kobiet. Tam gdzie trzeba  pracować na świeżym powietrzu lub w słabo ogrzewanych miejscach mitenki są bardzo użyteczne. 

            Moje mitenki są mi potrzebne w zupełnie innym celu. Ze względu na taki a nie inny stan zdrowia powinnam dużo się ruszać. Staram się więc w miarę  możliwości chodzić z kijkami do Nordic Walking i korzystać w tzw. siłowni pod chmurką które mam w pobliskich parkach. Właśnie w tym celu  zrobiłam mitenki, urządzenia do ćwiczeń stojące w parku są bardzo zimne więc wełniane mitenki są idealne do trzymania chłodnych uchwytów, jednocześnie  zapewniają swobodę ruchów dzięki wolnym palcom. Mitenki wydziergałam na drutach, nie są ozdobne choć miałam pomysł wyhaftowania wzorków. Poprzestałam tylko na sfilcowaniu mitenek które specjalnie zrobiłam z 100% wełny. Chciałam przez filowanie sprawić, ze  będą grubsze, cieplejsze i bardziej odporne na przecieranie. Wełna jak to wełna odrobinę podgryza ale na szczęście nie jestem na nią uczulona.  Mitenki są już  trochę sfatygowane bo używam je od jakiegoś czasu  i niestety czasem zaczepiam je rzepem od  kijków. Chyba skuszę się na jeszcze jedne może trochę cieńsze i bardziej ozdobne.
Zapraszam nadal do zabawy  13 drobiazgów czeka na chętnych.





piątek, 13 listopada 2015

Piątek 13 u Anko.

         Kto mnie często odwiedza ten pewnie zauważył, że od jakiegoś czasu skupiam się na robótkach  dla siebie. Postanowiłam  nikogo nie uszczęśliwiać  swoimi "dziełami". Część drobiazgów już  rozdałam, część rzeczy wymieniłam.
         Sprzedawać swoich prac za bezcen nie zamierzam. Wokół pełno ofert z rękodziełem za  grosze. Widziałam już bransoletki szydełkowo-koralikowe za 10 zł, chusty szydełkowe (140x100 cm ) za 35 zł, dwustronne poszewki szydełkowe za 20 zł,  duże chusty dziergane na drutach za 45 zł. Ktoś ostatnio chciał kupić ode mnie  nowy szydełkowy kocyk   (80x80 cm) za 19 zł. Jak ktoś musi to niech sprzedaje swoje dzieła za cenę włóczki., koralików  albo nawet niech do nich dopłaca. Mnie to jakoś nie bawi  a i potrzeb  aż takich nie mam , żebym musiała to robić.
          Trochę rzeczy jednak zrobiłam i zamiast trzymać je w kuferku   zupełnie bez okazji oddam   w dobre ręce jeśli znajdzie się ktoś chętny. Może komuś moja praca sprawi radość i przyda się do czegoś.
       
          Ponieważ dziś jest piątek 13 to i drobiazgów jest 13. Co można wybrać ? To co na zdjęciach poniżej Wystarczy napisać  w komentarzu  co by się chciało dostać . Czekam na komentarze do 6.12.1015. Potem "Mikołaj"mi podpowie do kogo drobiazgi mają trafić. Proszę numerujcie  swoje zgłoszenia  wstawcie banerek na swoim blogu.

1.Zawieszka na sznureczku
 2.Broszka
 3.Bransoletka
 4.Naszyjnik
 5.Pudełeczko
 6.Zawieszka na rzemyku

 7.Gruby szydełkowy naszyjnik
 8. Makramowa bransoletka
 9.Korale z recyklingu
 10.Kolczyki szydełkowe
 11.Bransoletka
 12.Zawieszka na sznureczku

 
13. Gruba zimowa bransoletka



 Można wybrać  jedną, dwie  lub 3 rzeczy. Może wtedy szczęśliwców będzie więcej niż jedna osoba.

sobota, 7 listopada 2015

Resztki

          Każdy kto dzierga ma mnóstwo resztek różnych włóczek. Przecież  szkoda wyrzucić nawet mikroskopijne kłębuszki bo może, kiedyś do czegoś się przydadzą. Nie wiem jak u Was ale moje resztkowe zapasy przekroczyły ilość którą jestem zdolna zagospodarować w rozsądny sposób. Robienie drobiazgów problemu nie rozwiązuje bo zapasy zmniejszają się minimalnie a cały czas muszę zwalczać ochotę na zakupy nowych włóczek. Postanowiłam  zagospodarować resztki  w jakimś większym projekcie. Zrobiłam sweterek trochę na szydełku, trochę na drutach. 



                 Projekt był inny ale jak to z resztkami bywa nie na wszystko mi starczyło odpowiednich kolorów. Tył sweterka, ściągacze i rękawy miały być brązowe. Okazało się jednak, że na rękawy posiadanej  włóczki mi nie starczy więc z konieczności i rękawy są kolorowe.  Włóczki są najróżniejsze grube,cieniutkie,akrylowe, wełniane, mieszane. Zanim zabrałam się za sweterek  dobrałam włóczki tylko kolorystycznie od kremowego koloru przez beże, rudości , brązy do szarości. W  pudełku  zestaw kolorów wyglądał na stonowany. 
               W trakcie pracy okazało się jednak, że sweterek wychodzi totalnie kolorowy. Gdy zabrakło mi  włóczki na jednolite  rękawy   zniechęciłam się  do roboty i ją odłożyłam. Doszłam jednak do wniosku, że pruć jej nie będę, wyrzucać też nie , zostawiać nieskończoną to głupota więc po jakimś czasie do niej wróciłam aby ją dokończyć.


Dorobiłam rękawy, zszyłam , zrobiłam dla Was zdjęcia  mimo mgły,   powiesiłam na wieszaku w widocznym miejscu i teraz się zastanawiam nosić , czy nie nosić.

środa, 4 listopada 2015

Skarpetki.

Ostatnio pokazywałam  Wam bamboszki co to tak grzeją nóżki, że nie trzeba skarpetek. Po śniegu jednak w bamboszkach biegać nie będę więc  do zimowych bucików zrobiłam sobie wełniane skarpetki.  Z cieniutkiej kolorowej wełny skarpetkowej na cieniutkich drutach. Dawno już nie dziergałam na drutach nr 2   ale chciałam mieć skarpetki do zimowych butów  więc gruba wełna nie wchodziła w grę. Mam bardzo małe stopy i wydawało mi się , że  robota szybko mi pójdzie,  raz dwa i skarpetki będą  gotowe. Nic bardziej błędnego. Robiłam na dwóch parach drutów z żyłkami dwie skarpetki jednocześnie i choć się  starałam   to robota szła mi strasznie wolno. Skarpetki są  wreszcie skończone  ale  za drugą  parę to się  chyba   szybko nie zabiorę. Wełna skarpetkowa układała się w jakiś dziwny wzór  ni to paseczki  ni to plamki, każda skarpetka wyszła mi inna ale nic to skarpety   mają być  ciepłe a nie dekoracyjne w końcu będą schowane w kozaczkach i  nikt ich nie będzie oglądał a mnie się podobają.
Mam jeszcze  jeden kłębuszek cieniutkiej wełny  skarpetkowej w bardzo ciekawe wzorki ale po  żmudnej robótce na cienkich drutach  nad poniższymi skarpetkami  wymyśliłam sobie inny  sposób na robienie skarpetek.  Teraz go testuję i jak się uda to niedługo pokażę co wyszło choć niestety nie będzie to sposób dla każdego.

sobota, 31 października 2015

Serdeczne podziękowania.

Jakiś czas temu brałam udział w blogowej zabawie zorganizowanej przez Klub Twórczych Mam. Nie udało mi się wygrać głównych nagród których było kilka ale dostałam nagrodę pocieszenia. Nagrodę przysłała mi Tynka    Chciałabym serdecznie podziękować jej i jej małej córeczce dzięki której dostałam te urocze prezenty. Bursztynowy pierścionek, cudna bransoletka,  trochę przydasi , coś słodkiego  oto moja nagroda. Dziewczyny przesyłam wielkie buziaki. 


poniedziałek, 26 października 2015

Bamboszki

         Dostałam od znajomej kompletnie zniszczony  wełniany szal  w celu  recyklingu. Ktoś go wyprał w pralce , bardzo mocno sfilcował   więc  nie nadawał się  do użytku. Zastanawiałam się długo co z niego zrobić bo skurczył się okrutnie  i bardziej przypominał dywanik a nie szal z frędzlami .Wełny odfilcować się  nie da wiec pozostało mi  zrobienie  czegoś z tego czym się szal stał  czyli z filcu. Pomysłów za bardzo nie miałam, wyrzucić go   było mi szkoda, trzymać w nieskończoność nie miało sensu. Idzie zima , postanowiłam więc  spożytkować go w najprostszy sposób czyli wyciąć z niego wełniane wkładki do zimowych butów. Odrysowałam swoją stopę i gdy już miałam ciąć szal  na wkładki  pomyślałam, że siedząc z robótkami  w zimowe,  długie, ciemne dni  fajnie by było mieć cieplutkie, mięciutkie, wełniane  bamboszki. Uszyłam więc z szala  kapciuszki-bamboszki. Proste,  nieskomplikowane, uszyte ręcznie z trzech części. Już po uszyciu trochę je  filcowałam na mokro  aby części dodatkowo się połączyły.  Potem podkleiłam je pianką  abym się nie ślizgała. 
        Coś tam na nich ponaszywałam  bo jakieś takie skromne  i  niezbyt atrakcyjne mi  się wydawały.


        
       Kapciuszki są przytulne, cieplutkie, wygodne,  mam je na nogach pisząc te słowa i nawet skarpetek  nie muszę zakładać tak mi ciepło w stopy. Ostatnio robię rzeczy dla siebie a że potrzeby mam przyziemne to i moje robótki niezbyt są skomplikowane ale za to użyteczne.



Kapciuszki-bamboszki  postanowiłam zgłosić do  zabawy - wyzwania   ogłoszonej na  blogu Szuflada

Otwórz szufladę -filc

Otwórz Szufladę

środa, 21 października 2015

Torebeczka.

       Zbierałam się za napisanie  wpisu  już od dłuższego czasu. Kiedy jednak masz głowę  zaprzątniętą  czymś innym  trudno się  zmusić do napisania choć kilku słów. Dziś  jednak jest mój szczęśliwy dzień, dowiedziałam się, że   nic złego się nie dzieje a wyniki biopsji  pozwalają mi mieć nadzieję na dalsze, spokojne życie. To tylko rutynowe badania ale zawsze  gdzieś w  głębi  duszy czai się strach. 

       Wszystko ostatnio odkładałam na później,  mam trochę zaległych spraw  również w stosunku do Was  moich blogowych znajomych- wybaczcie. Postaram się wszystko nadrobić. W ostatnich dniach zamiast zajmować się robótkami  przemierzałam   całe kilometry  na długich spacerach. Widocznie jednak  akurat to mi było  najbardziej potrzebne. Na spacerach zebrałam  sobie  czerwono-rudych liści i uzupełniłam liściasty bukiet o kolejne róże. Miło mi, że bukiet  Wam się spodobał. Zielono-żółte róże całkowicie się już zasuszyły i choć są odrobinę  mniejsze to nadal wyglądają rewelacyjnie. W ubiegłych latach suszyłam kolorowe liście do bukietów w tym po raz pierwszy zrobiłam różyczki i  bardzo mi się podobają.

       Coś tam sobie  powolutku dziergam ,   kończę tzw. "ufoki"  czyli robótki zaczęte i nieskończone które leżakują w pudłach  od długiego czasu. Takim "ufokiem"  jest   szydełkowa kosmetyczka z wrabianymi wzorami. To ściegi  tzw tkane bo z  lewej strony nie ma przeciąganych niteczek wszystko jest wrabiane w środku ściegu. Wzór znalazłam chyba z rok temu, kosmetyczkę  zrobiłam szybko bo wzór mi się spodobał a potem  wrzuciłam ją do pudła bo właściwie nie była mi potrzebna. Niedawno  miałam jednak małe wyjście na koncert  w ogrodzie zimowym Akademii  Sztuki. Pomyślałam, że  szydełkowa kosmetyczka będzie  idealna do zabrania  kluczy , telefonu  i chusteczek. Wszyłam więc szybciutko podszewkę,  zamek i króciutką  rączkę do założenia na dłoń. Zamiast kosmetyczki mam więc niedużą bo to tyko 20x 15 cm torebeczkę. Drobiazgi się w niej mieszczą bez problemu no i wreszcie zrobiłam coś dla siebie.



środa, 14 października 2015

Jesienny bukiet zielonych róż

                   Dziś za oknem prawdziwa twarz jesieni, zimno, mokro i wieje. Z tego też powodu siedzę sobie  przed komputerem  a nie jak ostatnio  w parku gdzie starałam się ostatnio złapać ostatnie słoneczne chwile. Spacerując wśród drzew, podziwiając coraz to bardziej kolorowe  drzewa postanowiłam zrobić sobie jesienny bukiet. Mogłam nazbierać liści i zamieść do domu ale pogoda w zeszłym tygodniu była cudowna więc  zabrałam  nożyczki, grube  nici i na ławeczce , na słoneczku skręcałam kwiatki. 


          Gdy tak sobie pracowicie  skręcałam listki wokół mnie  spacerowało kilka osób, obserwowano mnie jakbym była  dziwolągiem. Jakoś mi to nie przeszkadza, chyba się już do tego przyzwyczaiłam bo  często jadąc  tramwajem  dziergam sobie na drutach lub na szydełku. Czas mi  szybciej mija  a  czasem ktoś nawet sympatycznie do mnie  zagada. Przeważnie są to starsze panie które wspominają jak to za młodu też same  dziergały lub robiły  to ich matki. Muszę się przyznać , że raz  wieczorem zdarzyło mi się  nawet przejechać mój przystanek. Tak się  zapracowałam dziergając chustę, że nie spojrzałam za okno tramwaju. 

          W parku obok domu nie znalazłam liści wybarwionych na czerwono więc moje róże są  żółto- zielone. Bukiet powoli schnie,  pięknie pachnie i  zdobi mój stół sprawiając mi przyjemność.




piątek, 9 października 2015

Trzecie życie.

           Czasem rzeczy która się nam już nie przydaje dajemy drugie życie przerabiając ją na coś innego. Recykling, upcykling  jest teraz w modzie. Ja  za moda nie gonię ale niestety doświadczyłam czasów gdy przerabianie wszystkiego było koniecznością a nie fanaberią. Trochę mi to teraz przeszkadza bo trudno mi pozbywać się starych rzeczy które zalegają po kątach. 
            Szal wykonany na drutach ma już swoje lata. Służył  mi za szal, chustę, potem  schował się na długo w jakimś pudle. Pruć  go nie miało sensu  tak  więc co jakiś czas wyciągałam go , oglądałam  i chowałam. Kiedyś wpadłam na pomysł zrobienia z niego  obrusu na nieduży stolik. Szal zyskał drugie życie i  trochę na stoliku poleżał. Nawet fajnie wyglądał ale nieustannie o niego czymś zaczepiałam  więc wrócił do pudła. Ostatnio znów wpadł w moje ręce i zyskał trzecie życie. Tym razem został sweterkiem no może takim pseudo sweterkiem-wdziankiem- narzutką. 


         Widziałam podobne rzeczy w sieci i zastanawiałam się czy to jest rzeczywiście takie fajne i wygodne. Chciałam się o tym przekonać  osobiście ale najlepiej tak szybko i bez pracy. Wyciągnęłam więc stary  szal, zszyłam jego  boki po uprzednim złożeniu na pół  zostawiając tylko otwory na ręce. Trzy minuty i wdzianko gotowe. Na wieszaku jest takie trochę bezkształtne ale zapewniam, że jest wygodne i całkiem fajnie wygląda. Ponieważ szal jest dość cienki , nic nie sterczy,  nie robi się garb, miękko otula sylwetkę dopasowując się do właściwie dowolnego rozmiaru!!!! 
         Mam więc  wdzianko-sweterek na  chłodne wieczory z szydełkiem w ręku. Można się nim  opatulić , można  tylko narzucić na ramiona. Szal zalicza więc trzecie życie, a ponieważ dalej jest w całości, nie  jest pocięty tylko ręcznie,  delikatnie  zszyty  to może za jakiś czas  będzie miał kolejne wcielenie.  
PS.
W związku z pytaniami o wymiary szala,  ma on około 120 x 90 cm

poniedziałek, 5 października 2015

Ubranko na poduszkę

Pokazywałam jakiś czas temu o TU  poszewkę na poduszkę którą sprezentowałam  sąsiadom działkowym.  Początkowo miałam pomysł zrobienia poszewki dwustronnej   wydziergałam  więc   kwadracików więcej niż było potrzebne. Doszłam jednak do wniosku, że  uszyję  drugą stronę  poszewki z  bawełny. Na działeczce czasem się zostaje na noc a na bawełnie przyjemniej się układa głowę niż na włóczce. W związku z nadmiarem kwadracików powstała  kolejna poszewka z bawełnianym  spodem.



  Kwadraty trochę poleżały zanim je uszyłam bo tak właściwie to poszewka nie jest mi  potrzebna do szczęścia  więc nie miałam koniecznej motywacji do pracy. Tych co chcieli  brać obdarowałam poszewkami już  wcześniej  Zadowolona      Sprytny plan
 Zostawianie niedokończonych prac jest jednak mało motywujące do  tworzenia kolejnych  więc w  końcu przeprosiłam się z maszyną do szycia i poszewka powstała. Na szczęście "jeść nie woła" więc od przybytku głowa mnie nie boli. Jak nikt jej nie będzie chciał to w przyszłym roku sprezentuję ją sąsiadowi działkowemu co by  żonie nie zazdrościł.



Wszystkich których zainteresują moje prace i byliby chętni na prywatną wymianę zapraszam do kontaktu  na adres podany na  pasku bocznym.

wtorek, 29 września 2015

Czapeczka i chusteczka

Gdy  zrobiło się odrobinę chłodniej pomyślałam sobie , że już czas na  czapeczki. Uwielbiam robić rzeczy dla dzieci.  Ta jest zrobiona z grubej bawełny. Jest taka trochę ażurowa ale  w okolicach uszu ma  kolorowe dodatkowe rzędy wachlarzyków bo w końcu czapka ma być nie tylko do ozdoby. Obwód głowy to ok. 43-44 cm wys czapeczki 16 cm.



Czapeczka zrobiona została z myślą o konkretnej panience ale w  myśl zasady której się nadal trzymam  nie będę nadgorliwa, nie będę prosić aby ktoś wziął  moją pracę. Osóbka  dla której ją zrobiłam  nie jest w stanie o nią poprosić ale przecież  to nie o nią chodzi. Pomimo, że dzieli nas niezbyt duża odległość  nie widziałam  jej już ponad 2 miesiące Musiałabym ją sama odwiedzić i "wcisnąć" jej czapeczkę bo jej rodzice jakoś nie widzą potrzeby kontaktu ze mną gdy nie mają   konkretnej potrzeby. Chyba więc  czapeczka wraz z chusteczką do kompletu zasili moje zbiory rękodzieła. Mogłabym spróbować ją sprzedać na Allegro ale tam szydełkowe czapeczki oferowane są po 8 zł to nawet koszt materiału by mi się nie zwrócił.



 Trudno komplecik  poleży poczeka, może się  kiedyś przyda jakiemuś dziecku,  może będzie ubrankiem dla lalki, może znajdzie się ktoś chętny na wymianę  ( proszę wtedy do mnie napisać , adres jest na bocznym pasku) a  jak nie to może go spruję  i zrobię coś innego.




 Takie jest życie,  nie zawsze jest miło, wesoło i przyjemnie. Każdy ma swoje życie, swoje priorytety trzeba to uszanować, że nie zawsze starcza  tam miejsca dla nas. Na razie tylko miś jest zadowolony



PS.
Kgosia
Panienka dla której robiłam czapeczkę ma niecały rok, dzieci maja jednak różne główki trzeba by było zmierzyć obwód i wysokość. Robiłam czapeczkę "na oko" bo  jak napisałam wyżej panienki nie widziałam  od 2 miesięcy. Chusteczka jest zapinana na guziczek więc obwód  można regulować.




piątek, 25 września 2015

Dziekuję.

Kolejny raz  los o mnie zadbał i wygrałam blogowa zabawę,  tym razem u U Aneczki . Udało mi się zostać szczęśliwą posiadaczką  fantastycznej torby z ogromnym sercem. Torba jest  duża,  z podszewką, z zapinaną kieszonką i karabińczykiem  do przypięcia  np. kluczy.  Zmieści  się w niej mnóstwo zakupów ale ziemniaków to ja w niej nosić nie będę  bo jest piękna. Wewnątrz  wspaniałej torby znalazłam jeszcze  inne prezenty:  motek śliwkowej włóczki, małe etui na chusteczki  i słodkości. Aniu serdecznie dziękuję za cudne prezenty.



wtorek, 22 września 2015

Mały prezent

        Mam pod oknami  małą ciuchbudę, lumpeks czy jak to tam jeszcze jest nazywane. Czasem tam zaglądam w poszukiwaniu jakiś ciekawych rzeczy przydatnych do  twórczych przeróbek. Czasem trafię na  nowe kupony tkaniny, czasem na jakieś ciekawe rękodzieło, czasem na koronki, nici, tasiemki, włóczki. Nie jest tych rzeczy dużo, niezbyt często się trafiają  bo lumpeksy to  w większości ciuchy. Ostatnio też tam zajrzałam i ku mojemu zaskoczeniu  Pani  tam sprzedająca wręczyła mi reklamówkę z  nowymi włóczkami  i zapytała czy kupię. Widocznie już zauważyła co mnie interesuje i czego poszukuję.Oczywiście włóczkę kupiłam bo gdzie znajdę nową  włóczkę ze sporą  domieszką wełny  po 8 zł za kilogram?
          Pomyślałam sobie, że  skoro Pani była tak miła zostawiając dla mnie włóczkę  to zrobię jej malutki prezencik. Jak pisałam ostatnio miałam trochę szczęścia w blogowych zabawach może więc pora szczęście podać dalej. Podarowałam Pani broszkę z puchatej włóczki z filcową kuleczką w środku. Właściwie to prezencik nie był malutki bo broszka jest słusznych rozmiarów ale i Pani  dla której ją robiłam   raczej do małych i szczupłych nie należy. To drobiazg do niczego nie zobowiązujący ale trzeba było zobaczyć zaskoczenie tej kobiety. Widocznie  niezbyt często dostaje takie niespodzianki od klientki,  mam nadzieję, że broszka jej się spodobała.


czwartek, 17 września 2015

Trochę szczęścia

           Od czasu do czasu los się do mnie uśmiecha i udaje mi się wygrać w blogowych zabawach. Muszę powiedzieć, że  najczęściej wygrywam wtedy gdy  moje samopoczucie sięga  przysłowiowego dna. Tak jakby  los chciał mnie jakoś podtrzymać na duchu dając mi  do zrozumienia, że  na świecie jest mnóstwo miłych, sympatycznych, bezinteresownych osób. Nawet jeśli  wokół mnie  jakoś nie mogę takich osób spotkać to nie znaczy, że ich nie ma. Każdy taki prezent zrobiony własnymi rękami ma wartość bezcenną. Przecież wkładamy w swoje prace nie tylko umiejętności, czas, materiały a co za tym idzie pieniążki  ale i kawałek siebie, kawałek swojego serca i talentu.
Jeśli tylko  mogę chętnie zapisuję się na wymianki i do innych zabaw blogowych. Staram wychodzić z domu  do ludzi,  staram się nie zamykać w czterech ścianach  ,  bo wiem, że to nie rozwiąże żadnych problemów.  Tym bardziej mi miło dostawać prezenty od zupełni mi nieznanych  ale z pewnością sympatycznych  osób.
Dziś chcę serdecznie podziękować aż dwóm  osobom.
         Jedna to Raeszka  od której dostałam piękne prezenty, cudowne hafty, książkę,  podstawkę do karteczek i lawendowe serwetki, dziękuję  najpiękniej jak umiem.



          Drugą osobą jest Karolina  od której otrzymałam  małą deseczkę  z malowanym  motylem, jest piękna, bardzo dziękuję.


wtorek, 15 września 2015

Część trzecia kompletu i ostatnia.

           Ostatni element kompletu to szydełkowa zawieszka, wisiorek lub naszyjnik  zależy jak kto chce to nazwać. Włóczka ta sama,  kuleczka sfilcowana  z  tej samej wełenki co w broszce tylko trochę mniejsza. Wykorzystałam też kolejne kółeczko  plastikowe spod nakrętki, choć  wydaje mi się, że jest odrobinę za lekkie do wisiorka. Trochę koralików, sznureczek skręcony własnoręcznie z  wełenki ( tej  samej z której filcowałam kulki) i tak oto powstała ostatnia część kompletu.



         Więcej części  nie będzie ze względu na fakt o którym pisałam  przy okazji prezentacji broszki czyli zostało mi 50 cm tej kolorowej  włóczki. 
Jeśli komplet Wam się  podoba to wkrótce  będzie go można  otrzymać bo zamierzam  zorganizować Candy.  
Muszę się tylko jakoś zorganizować po wakacyjnych wyjazdach.


poniedziałek, 7 września 2015

Bransoletka

         Dziś druga odsłona  cieniowanego kompletu czyli bransoletka. Właściwie to ona była pierwsza  zrobiona ot tak dla zabawy. Ponieważ nie zużyłam na nią całej włóczki a nie chciałam zostawiać  mikroskopijnego kłębuszka  powstały kolejne części kompletu czyli broszka z poprzedniego wpisu i naszyjnik- zawieszka. Wzór na bransoletkę to właściwie koronka znaleziona przy okazji poszukiwań wzorów na chustę z koronki irlandzkiej ale wykonana z włóczki  zupełnie na koronkę nie wygląda. Troszeczkę wzór zmieniłam dodałam cieniowane koraliki  i powstała  miękka, leciutka ,  wygodna ozdoba której właściwie się nie zauważa w trakcie noszenia. Jako zapięcie miał być zwykły guziczek ale przy okazji filcowania  kulek do broszki i zawieszki zrobiłam też guziczek z filcu, dodałam trochę kolorowych skrawków i wyszedł mi nawet cieniowany. Fajna zabawa idealna na skołatane nerwy.