Nic w tym roku na Święta nie robię, żadnych dekoracji, koszulek na jajeczka, zajączków, pisanek, serwetek, koszyczków i tym podobnych rękodzielniczych fanaberii. Będzie to co już było zrobione w latach ubiegłych, albo nic nie będzie. Nie mam weny, nie mam ochoty, mam zwykłego lenia albo i co gorszego. Robótki pokończyłam, nic nowego nie zaczęłam - no zupełnie siebie nie poznaję. Jak tak dalej pójdzie nie będę mieć co pokazywać na blogu. W planach mam większe szycie ale nie chce mi się za to zabrać. Koleżanka stwierdziła, że taki nastrój trzeba przeczekać bo walczyć się z tym nie da. A może Wy macie jakieś cudowne pomysły jak sobie radzić z nic nie robieniem?
Zanim zacznę użalać się nad sobą krótka historia o zajączku. Zrobiłam szydełkowego zajączka, chcę go wysłać jako prezent wielkanocny. Taki sobie wesoły kicuś do dekoracji stołu lub koszyczka. Zajączek całkiem spory z uszami ma całe 15 cm wysokości. Zrobiłam , wyhaftowałam, wydał mi się całkiem sympatyczny a tak oto wyglądał.
Postawiłam go na biurku i wtedy niestety okazało się, że zajączek jest niekompletny. Najlepszy ekspert świata który nigdy nie kłamie i jak mu się coś nie podoba to mówi to wprost zapytał mnie :
Babulko a gdzie zajączek ma nóżki?
Cóż było robić , zajączek wrócił do poprawki, teraz ma już nóżki i rączki i wreszcie się wnuczkowi podoba. Zajączek po korekcie wygląda tak.
A Wam która wersja zajączka przypadła do gustu?