Obserwatorzy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2020

Kiwi



Ptaka kiwi wydziergałam jeszcze w grudniu. Był prezentem świątecznym  dla fanów kitesurfingu. Są oni zakochani w Nowej Zelandii , byli tam ze swoimi latawcami i bardzo by chcieli tam jeszcze wrócić. Ptak kiwi jest symbolem Nowej Zelandii więc choć tak chciałam im przypomnieć cudownie spędzone chwile. Chyba mi się udało sprawić im przyjemność.



 
A tak ptak kiwi wyglada w rzeczywistości.

środa, 11 września 2019

Witam jesiennie po przerwie.

Czas leci  nieubłaganie i  właśnie   odkryłam , że nic nie publikowałam na blogu od wielu miesięcy. Muszę się szybko poprawić bo inaczej  nikt do mnie nie będzie zaglądał. Właściwie nic się nie stało co by usprawiedliwiało moją bezczynność.  Robótki powolutku dziergam, gorzej z ich fotografowaniem. Postaram się  być bardziej kreatywna jeśli chodzi o  blog, choć mam wrażenie, że teraz to wszyscy są na FB , Instagramie  i innych   aplikacjach do których jakoś nie mogę się przekonać.
Jakiś czas temu kupiłam sobie  przyrządy do robienia pomponików. To niezbyt skomplikowane urządzenia a jednak robienie pomponów jest dużo łatwiejsze niż  metodą tradycyjną  czyli oplatanie kółka z tekturki.
Jak już sobie kupiłam to i wypróbowałam  robiąc gromadkę króliczków. Wszystkie króliczki znalazły już nowe domy:  jedne poszły do dzieci w szpitalu, inne do Domu Kultury i przedszkola. Mogę więc z czystym sumieniem bawić się dalej. Ostatnio wpadłam na pomysł zrobienie dywanika z pomponów ale nie wiem czy to dobry pomysł.  Wydaje mi się, że będzie dość ciężki, będzie się  kurzył, słabo prał. Może ktoś z Was ma taki dywanik i podzieli się wrażeniami z użytkowania?

A teraz pomponikowe  króliki.





I jeszcze serduszko


czwartek, 29 marca 2018

Wesołych Świąt

Bez trosk i zmartwień, z uśmiechem, radością i nadzieją przywitajmy ten świąteczny czas.

Wesołych Świąt

 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Peppa

         Gdy robiłam dla wnuka maskotkę pokemona Pikachu obiecałam wnusi świnkę Peppę. Wnusia jest malutka dopiero  uczy się mówić  więc właściwie to jej braciszek i tata powiedzieli mi jaką bajeczkę   lubi moja  ślicznotka. 
        Obiecać łatwo  zrobić trudniej zwłaszcza gdy   się nie ma pojęcia  jak wygląda bohaterka bajeczek. Sprawdziłam , obejrzałam i okazało się, że  świnka jest rysunkowa. W związku z tym, że jest to bajeczka dla najmłodszych dzieci   jej postać jest  bardzo uproszczona i tylko w ogólnych zarysach przypomina świnkę. Doszłam do wniosku, że moja świnka powinna wyglądać  tak jak ją widać w bajeczce i zrobiłam świnkę prawie płaską. Chodziło mi o to ,  aby  patrząc na nią  wnuczka widziała to co na ekranie telewizora. 


        

  Świnka wyszła trochę dziwna. Wydziergałam ją na szydełku,  ma 25 cm wysokości, grubość to około 5 cm, ma rączki, buciki, ogonek. Ozdobiłam jej sukienkę koronką i  przyczepiłam kokardę. Mój wnuczek, który już ją widział stwierdził, że jest taka sama jak w bajce a to jest najlepszy ekspert


A tu prawdziwa Peppa

PS.
Świnka odebrana, wnusia  rozpoznała w niej Peppę , aż miło było patrzeć jak "kocha" i przytula maskotkę.

niedziela, 27 listopada 2016

Żółty stworek Pikachu.

           Pokazywałam ostatnio czapkę pokemonową  i  pisałam o obietnicy którą złożyłam, że  maskotka Pikachu będzie gotowa   jak tylko wnuczek odwiedzi mnie następnym razem.  Okazało się, że ten następny raz  ma nastąpić błyskawicznie. Jestem tzw. babcią awaryjną czyli zajmuję się wnukami gdy dzieje się coś nadzwyczajnego,  nigdy nie wiem  kiedy  będzie  taka potrzeba.


           Obietnica Babci  to rzecz święta więc gdy dowiedziałam się, że następnego dnia muszę się zająć wnukami  cały wieczór i  kawałek nocy spędziłam  nad maskotką. Szczegóły musiały się zgadzać, czarne paski na plecach,  dziwny ogon,  czarno żółte ni to uszy ni to rogi.  Mąż  mnie wyśmiewał , że  siedzę po nocy ale gdy zobaczył jak  nasz wnuczek szaleje, skacze w radości na widok  maskotki  przyznał mi rację,  warto było się nie wyspać.

       Maskotka zabrana,   zrobiłam wprawdzie dwa zdjęcia ale są kiepskiej jakości  z powodu mgły, która  za nic nie chciała zniknąć i przepuścić choć trochę światła.



             Wnuczek uradowany ale okazało się, że to nie koniec bohaterów bajkowych. Teraz mam kolejne zamówienie  tym razem mam wydziergać  świnkę Peppa dla wnuczki bo to jej ukochana bajeczka. I tak  znów wyrzucam na środek pokoju zapasy  szukając odpowiednich   włóczek, przy okazji  robiąc totalny  bałagan. Ale co tam z powodu bałaganu nikt jeszcze nie umarł, kiedyś może posprzątam  choć nadzieja na porządek w moim pokoiku jest niewielka.
Zapraszam Wymień się ze mną




piątek, 22 lipca 2016

Słońce nadal świeci.

           Życie toczy się dalej , słońce nadal świeci, wiatr wieje, uśmiechają się moje wnuki.  Na każdego przychodzi jego pora  i żadne zaklęcia tego nie zmienią. Pół problemów mi   zniknęło choć wolałbym je mieć nadal. Wróciłam  do domu ale  już  tylko z  jednym z rodziców choć właściwie powinnam napisać z  dorosłym  dzieckiem które nawet nie wie co się stało ani  kim ja jestem Taka starość jest okrutna, zabiera spokój,  godność. Ogranicza potrzeby tylko do jedzenia i spania, a umiejętności właściwie do zera. Sprawia, że świat wydaje się jednym wielkim koszmarem a wokół kłębią  się  tylko   źli ludzie. Boję się, że sobie nie poradzę i fizycznie i psychicznie ale  walczę ze sobą.
Robótki na razie leżą bo choć  prawie nie wychodzę z domu to  jak się domyślacie  wena twórcza mnie jakoś omija a i sił mi nie bardzo wystarcza.
Wracam jednak do bloga i choć może robótek będzie mniej to mam nadzieję, że czasem do mnie zajrzycie.
Dziś  ptaszek uszyty dla przyjaciół ot tak  bez okazji aby umilić nasze spotkanie. Ogon  pomalowałam pęczniejącymi farbkami do tkanin. Drobny gest a sprawił i mnie i tym dla kogo go uszyłam wiele radości.




poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Panna Misia szuka przyjaciółki.

      Z racji posiadania wnuków odwiedzam sklepy i stoiska z zabawkami.Są oddzielne  półki dla dziewczynek oddzielne dla chłopców a na nich miliony zabawek. Czasem mam wrażenie , ze wszystkie są jednakowe. Samochód mniejszy większy , zielony , niebieski, lalka  mała, duża koniecznie  w jaskrawym różowym lub cukierkowym ubranku. Najczęściej przechodzę między  regałami i  nic mi się nie podoba.
  Moja Panna Misia jest  inna niż te strojnisie w sklepach. Niepozorna , niewielka bo ma tylko 15 cm wysokości,  szara i mięciutka, ma oczy z koralików  i wyhaftowaną buźkę.  Powstała  z włóczki którą mi podarowała Małgosia. Oczy miała mieć czarne ale przyszywałam je w nocy i  w świetle dnia okazało się, że koraliki są  fioletowe ale to chyba dodaje jej uroku.
    Panna Misia powstała   ot tak aby wykorzystać  otrzymaną włóczkę. Kiedy już ją zrobiłam pomyślałam sobie, że  byłoby jej miło mieć jakiś fajny ciuszek. Wydziergałam jej  kamizelkę z kołnierzykiem, zapinaną na guziczek. Do kompletu dostała  ciepłą opaskę z kwiatkiem i maleńkim  różowym  kamyczkiem. Ale co to za panienka bez sukienki? Wydziergałam  jeszcze wełnianą sukienkę z falbankami.
      Wszystko co użyłam do stworzenia Misi  dostałam od Was  moje  drogie koleżanki blogowe. Włóczkę, koraliki, guziczek,  błyszczący kamyczek a nawet wypełnienie. To wszystko dostałam  w ramach wymian i zabaw blogowych. Jak tu nie kochać bloga skoro stwarza nam tyle możliwości.

Teraz Panna Misia  siedzi wystrojona i czeka na jakąś  miłą panienkę która się z nią zaprzyjaźni.  Gdyby ktoś chciał przygarnąć Misie w ramach np. wymiany to zapraszam.W przeciwnym razie Misia będzie musiała poczekać  aż podrośnie moja maleńka wnusia.




czwartek, 31 marca 2016

Wymianka wiosenno-wielkanocna

        Ostatnia  wymianka w której brałam udział. to  wiosenno-wielkanocna zorganizowana przez  Małgorzata Burczyk. Bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie w organizację  wymianki, to  sporo pracy.
            Moją para wymiankową została Sarenka Kiedy wymieniłyśmy się adresami okazało się, że Sarenka mieszka w Irlandii. Wysłałam więc w daleki świat moje prezenty ale doszły szybciutko. 
Zrobiłam w  ramach wymiankowych  prezentów  podkładki pod kubki ze  słonecznymi kółeczkami oraz wielkanocnego zajączka, dołożyłam   słodycze, trochę przydasi i karteczkę z barankiem.




Do mnie  od Sarenki przyleciały  zajączki i  jajo sznurkowe. Sarenko dziękuję jeszcze raz.


piątek, 18 marca 2016

Wymianka wielkanocna

Dziś  postanowiłam pokazać Wam  co przygotowałam w ramach   wymianki wielkanocnej  którą  zorganizowała    Anna   .  Moją parą została Basia  i to do niej wysłałam wielkanocnego baranka i podkładki pod kubki w formie tulipanów. Załączniki to jak zwykle słodycze, przydasie i karteczka.



Basia przysłała mi mnóstwo drobiazgów. Śliczne cekinowe jajka, urocze bibułkowe kurczaki, koszyk z papierowej wikliny,  biżuterię,kalendarz  i słodycze. Basiu bardzo dziękuję za wymiankowe prezenty.


Zapisałam się na kilka wielkanocnych wymianek , tak w ramach wiosenne mobilizacji. Trudno się   cieszyć każdą skończoną pracą jeśli nie ma się potem co z nią zrobić a tak w ramach wymianki można komuś  sprawić przyjemność i jeszcze dostać  w zamian coś fajnego.

PS.
Małgosiu poznajesz swoją włóczkę?

czwartek, 23 kwietnia 2015

Morska wymianka

Brałam udział w morskiej wymiance zorganizowanej przez Dekupagekinii. Tematem wymianki były morskie klimaty. Moja parą wymiankową została Alina   i to dla niej przygotowałam kilka drobiazgów  z morskimi elementami . Podarowałam jej  filcową zawieszkę z perłą którą zapakowałam w małą , niebieską, szydełkową torebeczkę  z aplikacjami:  rozgwiazdą i muszelką. Dodałam zabawną ośmirniczkę , słodycze i przydasie.



 Alina przysłała mi piękne prezenty .Prześliczne pudełeczko z prawdziwymi i muszelkami , śliczną  niebieską broszkę, mnóstwo fantastycznych przydasi, słodkości . Alino dziękuje Ci za wspaniałe prezenty


czwartek, 26 lutego 2015

Muffinki na osłodę.


Czasem tak już jest , że coś się  kończy. Nie zawsze wiemy dlaczego, nie zawsze tego chcemy, nie zawsze zależy to tylko od nas. Od kilku lat spotykałyśmy się w gronie zaprzyjaźnionych osób na spotkaniach robótkowych Czarnej Owcy. Pisałam o tych spotkaniach wiele razy zrobiłyśmy razem  wiele  fajnych rzeczy. Grono jednak  się  systematycznie zmniejszało aż zostało tylko kilka osób. Wczoraj miało być nasze  ostatnie spotkanie.W związku z tym postanowiłam zrobić koleżankom małą  niespodziankę  i choć w ten symboliczny sposób osłodzić  nasze pożegnanie. Prezenty wręczyłam  ale do pożegnania nie doszło postanowiłyśmy spotykać się nadal choć już bardziej prywatnie bo polubiłyśmy nasze spotkania i nie chcemy zrywać  znajomości tylko dlatego, że nie będzie ona firmowana  czy ubrana w jakąś  zorganizowana formę.
PS.
Babeczki to nie tylko dekoracja mogą pełnić całkiem użyteczna rolę.


sobota, 15 listopada 2014

Jeż.

W naszym  mieście kreatywne osoby   potrafią się zorganizować  tak aby się  spotkać , wspólnie coś fajnego porobić, pouczyć jedna drugą , wymienić się doświadczeniami, materiałami i wiedzą. Wszędzie wokół pełno jest   warsztatów  i  kursów  ale są one płatne, czasem niemałe pieniądze. Tymczasem my w miłej atmosferze i zupełnie za darmo nauczamy jedna drugą. Kolejne spotkanie Szczecińskich Włóczkomaniaczek  zaplanowane jest na poniedziałek. I właśnie na to spotkanie przygotowałam prostą  szydełkową maskotkę specjalne  niedokończoną   aby każdy kto chce mógł zobaczyć jak jest zrobiona. Ukończę ja na naszym spotkaniu i przeznaczę  na akcje charytatywną  ratowania jeży. Bardzo lubię nasze wielopokoleniowe spotkania .


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Żółw

Mój wnuczek nie bawi się pluszakami. Preferuje  zabawki motoryzacyjne wiec nie mam motywacji do robienia   misiów i  zwierzątek  szydełkowych  choć te zrobione dawniej a widoczne na ostatnim zdjęciu   nadal  się dzielnie trzymają
Czasem jednak nabieram chęci i robię jakąś zabaweczkę. Tym razem zrobiłam małego żółwia i nakarmiłam go zielonym listkiem Wnuczek go obejrzał powiedział , że jest piękny i odłożył na półkę. Żółwik musi więc poczekać  na kogoś kto go pokocha.


piątek, 11 kwietnia 2014

Niekompletny zajączek.

Nic w tym roku na Święta nie robię, żadnych  dekoracji, koszulek na jajeczka, zajączków, pisanek, serwetek, koszyczków   i tym podobnych   rękodzielniczych  fanaberii. Będzie to co już  było zrobione w latach ubiegłych, albo nic nie będzie. Nie mam weny, nie mam ochoty,  mam  zwykłego lenia albo i co gorszego. Robótki pokończyłam, nic nowego nie zaczęłam - no zupełnie siebie nie poznaję. Jak tak dalej pójdzie nie będę mieć co pokazywać na blogu. W planach mam większe szycie ale nie chce mi się za to zabrać. Koleżanka  stwierdziła, że taki nastrój trzeba przeczekać  bo walczyć się z tym nie da. A może Wy macie jakieś cudowne pomysły jak sobie radzić z nic nie robieniem? 
Zanim  zacznę użalać się nad sobą  krótka historia o zajączku. Zrobiłam szydełkowego zajączka, chcę go wysłać jako prezent wielkanocny. Taki  sobie wesoły kicuś  do dekoracji stołu lub koszyczka. Zajączek całkiem spory  z uszami ma całe 15 cm wysokości. Zrobiłam , wyhaftowałam,  wydał mi się całkiem sympatyczny a tak oto wyglądał.


Postawiłam go  na biurku i  wtedy  niestety  okazało się, że zajączek jest  niekompletny. Najlepszy ekspert świata który nigdy nie kłamie i jak mu się coś nie podoba to mówi to wprost zapytał mnie :  
Babulko a gdzie zajączek  ma nóżki?
Cóż było robić , zajączek wrócił do poprawki, teraz ma już nóżki i rączki i wreszcie się  wnuczkowi podoba.  Zajączek po korekcie wygląda tak.

A Wam która wersja  zajączka przypadła do gustu?

wtorek, 8 kwietnia 2014

Wielkanocne drobiazgi

Wielkanoc  kojarzy  mi się z ciepłymi  pastelowymi barwami, kwitnącymi kwiatami i wiosną. Zapisałam się na  Wielkanocną wymiankę którą   zorganizowała  Diana P( dziękuję Ci za super wymiankę). Moją parą została  tynka   przemiła   właścicielka bloga   Przez krótką chwilę. Przygotowałam dla niej  kilka drobiazgów:  milusiego,  włochatego zajączka, koronkowe jajko. Ja je wieszam w oknie ale  zastosowanie może być zupełnie inne. Zrobiłam też serwetkę szydełkową do koszyczka wielkanocnego i zawieszkę  w kształcie  zabawnego jajka- kurczaka. Dołożyłam trochę serwetek , innych przydasi i słodyczy.


Tynka przysłała mi wielką paczkę a w niej piękną drewnianą tacę ozdobioną bratkami i koronką,  ślicznego  drewnianego ptaszka i  pastelowy świecznik. Dostałam  super przydasie  i  słodkości. Najlepsze  słodycze czyli własnoręcznie upieczone maślane ciasteczka z fiołkami nie doczekały do zdjęcia. Pachniały tak obłędnie , że zaczęłam je jeść już w trakcie odwijania papierków w które były  pięknie zapakowane prezenty. Ciasteczka możecie więc zobaczyć na jej blogu bo po moich nie ma już śladu. Tynko dziękuję Ci bardzo za wspaniałą wymiankę i spełnienie moich malutkich życzeń


środa, 15 stycznia 2014

Miś z wielkim sercem.

Na przekór  złym ludziom, złym słowom i uczynkom zrobiłam słodkiego misia z wielkim sercem.Nie wiem jak Wam ale  mnie się poprawia humor od samego patrzenia na jego pyszczek.
Miś jest średniego wzrostu ( 15 cm) ale serce ma ogromne, jeśli ktoś potrzebuje pozytywnych wrażeń to zapraszam do oglądania.




niedziela, 24 listopada 2013

Dobre anioły

Wszędzie  widzę  dobre anioły w postaci ludzi zaangażowanych w pomoc dla innych. Dla chorych,  ubogich, dzieci,  dorosłych , starych i młodych mnóstwo ludzi  robi coś dla innych ,  zbiera   pieniążki lub inne  rzeczy  chcąc im pomóc.  Z tymi wszystkimi jestem  całym sercem  i  chciałabym   każdemu coś ofiarować.  Nie  mogę jednak  wspomagać wszystkich potrzebujących. Piszę o tym bo dostałam ostatnio wiele próśb o przesłanie moich prac na aukcje charytatywne. Podjęłam już kilka zobowiązań i więcej nie dam rady. Jest mi bardzo przykro pisać , że odmawiam  ale ręce mam tylko dwie  a potrzebujących są tysiące.
Ten anioł  ze zdjęcia  wspomoże  osobę walcząca z ciężka chorobą i niech będzie  symbolem dobrych aniołów  ukrytych  w zwykłych ludziach  a ja wracam  do dziergania drobiazgów dla dzieci z naszego hospicjum na spotkanie  Mikołajkowe.
PS.
Link  do  wzoru  szyszek z poprzedniego wpisu które Wam się podobały  zamieściłam w     w grudniu 2012 roku  i tam go znajdziecie. Swoich obserwatorów   dalej  nie widzę a co gorsza nie widzę ich u Was i nie mogę się dopisywać do waszych blogów. Jeśli ktoś miał podobny problem i jakoś go rozwiązał  to może by mi coś podpowiedział.




czwartek, 31 października 2013

Halloween na wesoło.

Halloween chyba jednak u nas się nie przyjmie , może to i dobrze bo to nie nasza tradycja. Z każdej nowości wart jednak  coś  uszczknąć. Mnie osobiście najbardziej w tym  całym  szaleństwie podobają się dynie. Ponieważ w zeszłym roku przygotowałam z tej okazji "straszne"  drobiazgi  czyli : Straszne oczy  oraz   Czarnego pająka     w tym roku jest na  wesoło.  Wydziergałam więc szydełkową dynię i uśmiechniętego  duszka i wielką pajęczynę z pająkiem.   Bardzo lubię takie robótki  , nie potrzebuję schematów, wzorów ( co wyjdzie to wyjdzie) , nie dla pieniędzy  ale dla samej  przyjemności  robienia takich rzeczy a jeśli do tego jeszcze potem komuś się one podobają  to satysfakcja jest podwójna. Jeśli chcesz zobaczyć  moje prace na żywo  zajrzyj w Szczecinie do Piwnicy Kany.


czwartek, 24 października 2013

Czarny baranek.

Niedawno pokazywałam Wam szydełkowe liście dziś kolejne jesienne  dekoracje które już zdobią ( mam taką  nadzieję) Piwnicę Kany . To kasztany i  szydełkowy, czarny baranek dziergający na drutach. Baranek towarzyszy nam Czarnym Owieczkom  w czasie naszych spotkań promując jednocześnie  rękodzielnictwo. Bo na tych spotkaniach   uczymy się wzajemnie nie tylko robienia szalików ale i  szydełkowania tak modnych  koralikowych bransoletek, zaplatania  bransoletek w technice kumihimo , plecenia sznureczków na młynku dziewiarskim , robienia zabawek, biżuterii, przedmiotów użytkowych. Zapraszamy wszystkich chętnych bez względu na  posiadane umiejętności, wszystkiego cierpliwie uczymy i w dodatku to nic nie kosztuje.