Obserwatorzy.

poniedziałek, 23 marca 2020

Antywirusowa róża

   


  Siedzenie w domu, oglądanie wiadomości, zamartwianie się o dzieci, wnuki może tylko depresję wywołać. Jak zaczęłam za dużo biadolić córka która odczuła kryzys bardzo mocno ale się nie poddaje sprowadziła mnie na ziemię. Zamiast słów pocieszenia usłyszałam - nie marudzić, działać.  Czytaj, ucz się nowych rzeczy , szyj, dziergaj, sprzątaj, gotuj, piecz,  ćwicz, oglądaj - takie rady usłyszałam.  
     No więc wyciągnęłam czółenko - może wreszcie nauczę się frywolitki na czółenku bo do tego czasu robiłam koronki tylko na igle. Wyciągnęłam z szafy wszystkie ufoki do szycia - podłożyć, odłożyć, skrócić.  Ciepły  wełniany sweter zrobiony do pachy może  też uda się powoli dokończyć . Chusta  z koronki irlandzkiej powolutku rośnie. Ciasto piernikowe ze śliwkami upieczone, rower treningowy wyciągnięty na balkon, żeby korzystać ze słońca i trochę poćwiczyć.  Uszyłam maseczki z bawełny i postanowiłam w nich chodzić do sklepu. Zalogowałam się w parę miejsc oferujących książki  do czytania i do słuchania za darmo. Jeszcze okna do umycia, jeszcze sprzątanie  pracowni i może jakoś przetrzymam paskudnego wirusa. Z domu nie wychodzę chyba, że z konieczności kupienia czegoś do jedzenia ale to raczej raz na kilka dni. Trzymajcie się jakoś w tym trudnym czasie,  odwiedzajmy się  wirtualnie , piszmy do siebie na blogach, stronach, forach, kontaktujmy sie z bliskim telefonicznie.  Co jeszcze robicie aby nie zwariować w czterech ścianach ?

     Na zdjęciu  róża którą postanowiłam ozdobić tuniko-sukienkę. Filcuję ją igłą , nie zdążyłam kupić przyrządu na kilka igieł więc chwilę to potrwa zanim skończę. W tych trudnych czasach nie będę zamawiała głupotek w postaci przyrządu do filcowania,  kurierzy i tak mają urwanie głowy.  To antywirusowa róża na poprawę humoru. 

wtorek, 17 marca 2020

Szare piórko

 

   Niteczka cieniuteńka, ciemno szara z "włoskiem" bo to 28% mohair Kid . Leżała i leżała bo przerażała mnie  grubość a właściwie cienkość niteczki. Wreszcie  nadszedł na nią czas i postanowiłam sobie zrobić tzw.  piórkowy sweterek.



      Miał być z jednej nitki ale  nie byłam aż tak zdeterminowana i zrobiłam w dwie nitki. Sweterek zwyklaczek bez żadnych wzorów, reglan robiony od góry, na okrągło, wykończony szydełkiem grubą szarą włóczką. Ponieważ sweter jest bez wzorów postanowiłam wypróbować na nim  coś co już dano chodziło mi po głowie a mianowicie  dopasowanie do sylwetki za pomocą rzędów skróconych.  Ponieważ  natura obdarzyła mnie  bardzo dużym atrybutem  kobiecości czyli biustem wszystkie  gotowe swetry  mam z przodu krótsze. Poogladałam wszystkie dostępne  instrukcje i  w piórkowym swetrze  z przodu zastosowałam rzędy skrócone . W ten sposób przód swetra jest dłuższy ale tylko w środkowej części. Boki  są równiutkie z tyłem. Jestem bardzo zadowolona  bo to pierwszy sweterek  który po założeniu  ma idealnie równą długość tyłu i przodu. Będę tak dziergała wszystkie swetry jeśli tylko  da się to zrobić nie psując wzoru. Jeszcze tylko malutki kwiatek nawinięty na kołeczki, kilka koralików i mam cieplutki sweterek który waży tyle co piórko.




środa, 11 marca 2020

Wymianka z motylami

    Zapisałam się na wymiankę u Czarnej damy  Misiowy zakątek To cykliczna wymianka którą Lidzia prowadzi  narzucając co miesiąc  inny temat.  W lutym były to motyle. Zajrzyjcie na strone Czarnej damy zobaczycie co przygotowały inne dziewczyny a może skusicie się  na kolejną wymiankę teraz jest to wymianka z kolorem różowym.
     Los wybrał mi Bożenę G Moje cudawianki i to dla mniej przygotowam prezenty z motylami. 
     Przygotowałam kilka moich prac : torebkę z motylem, ocieplacz na kubek, etui na cokolwiek, karteczkę oraz  szydełkowe motylki. Lidzia prosiła aby w paczuszkach nie było niczego co nie jest związane z motylami Słodyczy  z motylami nie znalazłam  zapakowałam więc słodkości  w papierki i przykleiłam papierowe motyle.



Torebka zakupowa na długich rączkach  z wrabianym wzorem motyla. Wykorzystałam cieniowana włóczkę aby motyl był kolorowy.


Karteczka skromna bo nie bardzo umię robić kartki ale obowiązkowy szydełkowy , cieniowany motylek  na karteczce się znalazł. 




Dla mnie prezenty przygotowała  Basia z bloga Tworzenie z pasją i zamiłowaniem.Zobaczcie jakie cudeńka do mnie dotarły.
Piękna zawieszka motyl, niezwykłej urody karteczka, włóczki, kordonek ,słodycze (były jeszcze cukiereczki ale nie doczekały do zdjęcia-porwały je wnuki), aplikacje motyle  i przepiękne pudełeczko a w nim cudny album.


Już samo pudełeczko jest dziełem sztuki a w nim był taki oto album .


Obfotografowałam go z obu stron , każda jest inna , każda piękna.




Dziękuję Basiu  za  przepiękne prezenty. To rzeczy których sama nie potrafię zrobić  i tylko dzięki wymiance mogę  sie nimi nacieszyć. Lidziu Tobie też bardzo dziękuję bo  dzięki Tobie ta wymianka została zorganizowana. 

piątek, 6 marca 2020

Malutkie podziękowania.

Jakiś czas temu zapisałam sie  na Candy u Esophie szyje Udało mi sie wygrać  zabawę i otrzymałam    upragniona nagrodę:  cekinową, złotą kosmetyczkę ale oprócz niej dostałam dużo więcej prezentów. Opisałam wszystko  tu   Szczęściara  i kto nie widział wspaniałych "uszytków" Esophie to zapraszam do ogładania.
Dziękowałam już  Esophie    mailowo, podziękowałam  na blogu  ale chciałam też podziękować jej inaczej.  Wysłałam jej koronkowe jajeczka zawieszki. Wydziergane szydełkiem z kordonka  w wiosennych kolorach. Jajeczka doszły mogę więc je pokazać i po raz kolejny podziękować za piękne, dopracowane  prezenty.

PS.
Ostatnio na spotkaniu musiałam długo tłumaczyć  jak to jest możliwe, że ktoś  przysłał mi  tyle pięknych rzeczy za darmo , na swój koszt.  W zmaterializowanym świecie  gdzie jest tylko coś za coś  taka postawa nie mieści się w głowie. Kto nie jest rękodzielnikiem z pasją nie potrafi tego zrozumieć, że chcemy się dzielić tym co robimy.





niedziela, 1 marca 2020

Motyle i kwiaty




  Kilka osób pytało mnie  o moje swetry z ozdobami  z  czesanki  filcowanej igłą. Jak się zachowują w noszeniu i po praniu .
 Swetry z filcowanymi ozdobami już prałam, ale  ręcznie.  Nic się z nimi nie dzieje, nic nie farbuje, nie ma dziur, nic się nie psuje.
Swetry noszę pod kurtkami więc czasem  trzeba odciąć skulkowaną czesankę bo wełna lubi tworzyć kuleczki gdy jest pocierana.  
     
     Jak zauważę jakieś  luźne   pasma czesanki , albo zaczepię czesankę zamkiem kurtki lub rzepem to kilka ruchów igłą i temat załatwiony. I jeszcze jedno jak już się wzór "opatrzy" to zawsze można  go odrobinę zmienić dokładając kolejne rzeczy np. kwiaty, liście, ptaki albo co tam jeszcze nam się w głowie narodzi.







poniedziałek, 24 lutego 2020

Prywatna zima.

    Nie wiem jak tam u Was ale u mnie zimy nie ma.  Nie było śniegu ani mrozu. Nie wyciągnęłam zimowej kurtki ani ciepłych butów. Zrobiłam  więc sobie prywatną zimę.
   Duży sweter a właściwie tunikę dostałam w prezencie. Trochę poleżała w szafie  bo  miała za długie rękawy , za duży dekolt a na dodatek była strasznie długa (jestem niziutką osobą) ,  dół nie wykończony ściągaczem  zwijał się i falował  tworząc jakby falbankę. Żle się w niej czułam, wyglądałam jeszcze gorzej.
    Już miałam ją oddać potrzebującym ale  wymyśliłam sposób aby ją jednak  przerobić dla siebie.  Tunika jest  bawełniana , robiona maszynowo dość luźnym ściegiem ale nie cięta.  Poprułam   kawałek bocznych szwów i szwów rękawów , obcięłam  rękawy i dół tuniki , złapałam oczka na druty a potem zrobiłam wykończenie szydełkiem wykorzystując włóczkę z poprutych odciętych kawałków. Dekolt również obrobiłam  szydełkiem przy okazji zmiejszając go. Ścieg rakowy uzupełnił całość i przy rękawach i na dole i przy dekolcie.
    Następnie wyhaftowałam sobie  na  swetrze (bo to już nie jest tunika tylko długi sweter) zimowe drzewko   ze śniegiem i ptaszkami. To wzór na haft krzyżykowy ale ja go wykorzystałam  inaczej . Sweter nie jest haftowany krzyżykami ani haftem płaskim tylko  prowadziłam nitkę tak jak jest dziany sweter. Śnieg haftowałam  włóczką "trawką" , resztę grubą bawełną. Haftowałeście już swtery? Ja zrobiłam to pierwszy raz,  dotychczas to tylko rękawiczki i mitenki ozdabiałam w ten sposób.  Jak Wam sie podoba moja prywatna zima?








wtorek, 18 lutego 2020

Szczęściara

      Tytułowa szczęsciara to właśnie ja. Wygrałam Candy u Esophie szyje.  
    To moja druga wygrana u Esophie , w 2018 wygrałam u niej olbrzymią torbę . Opisywałam ją tu  Torba XXL. Torba ma swoją dalszą historię . Podarowałam ją pięknej , wysokiej  tancerce tańca towaryskiego. Dla niej torba jest w sam raz i mieści wszystko co potrzeba. Torba jeździ teraz sobie po całym świecie na największe turnieje tańca towarzyskiego. 

     Tym razem do wygrania była śliczna kosmetyczka cała w cekinkach. Lubię takie torebeczki na drobiazgi więc zapisłam się do zabawy i ją wygrałam. 


Kiedy przyszła paczka od Esophie okazało sie, ze wygrałam znacznie więcej. Dostałam drugą kosmetyczkę , dwa kalendarzyki, czekoladki,  breloczek do kluczy oraz super torbę  na zakupy. Wszystko śliczne starannie uszyte i wykończone, zajrzyjcie na jej  blog    , zobaczcie jakie fajne rzeczy tworzy. 
A tu zdjęcia moich prezentów. Prawda, że jestem szczęściarą?




poniedziałek, 10 lutego 2020

Kwiatowy sweterek

        Zachęcona motylami z poprzedniego wpisu wyciągnęłam kolejny sweterek do ozdobienia. Tym razem nic nie skracałam ani  zmniejszałam bo to mój sweterek. Też szary więc mogłam sobie pozwolić na dowolne kolory filcowanej ozdoby bo wszystko  do szarego pasuje. Ufilowałam sobie kwiat,  na sucho czyli igłą. Dodałam kilka nitek wełnianej włóczki, kilka nitek syntetycznej, kilka jedwabnej.
Dwa  dni  dobierania kolorów, szukania nitek i czesanki, rysowania małego projektu i dziubania igiełką. Muszę sobie zakupić przyrząd na kilka igieł  to szybciej mi pójdzie.
       
      Kto jeszcze nie próbował się tak bawić to polecam.  To fajny, szybki sposób na przerobienie zwykłego w niezwykłe. Motyle zaliczyły już wyjście na koncert i dyskretne spojrzenia na mój sweterek.

Już mam kolejny sweterek , zwykły,  bawełniany , biały i pomysł co z nim zrobić  choć  nie bedzie to filcowanie to zapraszam wkrótce do oglądania.





poniedziałek, 3 lutego 2020

Motyle

        Dziś odsłona kolorowego filcowanego "dzieła" więc  pokazuję co to jest. To zwykły, wełniany,  męski  sweter. Kolor też  męski czyli szary,  nijaki, gładki,  bez wzorów i ozdób słowem zwykły szaraczek. 
Sweter jest dla mnie za duży, za długi bo to męska M ,  ma za długie rękawy ale ma też kilka zalet. Jest z 100% wełny, jak dla mnie jest długi (taki za tyłek) w sam raz do sportowych spodni i chodzenia z kijkami,  nikt go  nie chciał nosić więc gdyby mi sie nie udało go przerobić dla siebie nikt go nie bedzie żałować.
Ufilcowałam na nim dwa kolorowe motyle, początkowo na mokro ale to trudna sztuka więc potem skupiłam sie na igle i filcowaniu na sucho.



Rękawy skróciłam ,zawinęłam pod spód i wyhaftowałam na nich szlaczek fastrygowy z wełenek. Tak sam szlaczek dorobiłam wokól dekoltu.




 Sweter jest  nie do poznania. Nie przypomina już męskiego szaraczka.  Jest leciutki, cieplutki, długi i kolorowy a ja już mam uszykowany następny sweterek i pomysł co na nim ufilcować. Muszę przyznać, że to fajna zabawa a efekty są zaskakująco ładne.



czwartek, 30 stycznia 2020

Kolorowo.

         Próbując przezwyciężyć lenistwo lub zniechęcenie zabrałam sie za coś nowego. Nie jest to dzierganie ani szydełkiem  ani drutami. Wyciągnęłam stare zapasy czesaniki wełnianej, igły do filcowania i coś tam zrobiłam. 
        Codziennie poprawiam moje "dzieło"  bo jak się człowiek dopiero uczy w trakcie robienia to nie wszystko wychodzi tak jak się myślało, że wyjdzie. Ponieważ humor ostatnio mi nie dopisuje postawiłam na kolor a właściwie na dużo kolorów. Zawsze do mnie przemawia muzyka i  obraz,  słowa jakoś mniej więc praca jest maksymalnie kolorowa.  Co to będzie zobaczycie jak  będę już zadolowona z efektu  końcowego.


poniedziałek, 27 stycznia 2020

Duma Babci.


      Niedawno pokazywałam błękitny sweterek dla mojej księżniczki i opisywałam jej "kaprysy " . Dziś chcę pokazać, że księżniczka  potrafi też uczyć się praktycznych rzeczy i wykazuje przy tym zadziwiającą cierpliwość.
       Wnusia obserwuje mnie i jak to dziecko chce też szyć i dziergać jak Babcia. Jak się domyślacie bardzo mnie to cieszy.   Zostawiam wszystkie kolorowe szmatki i pozwalam je ciąć  w zupełnie dowolny sposób. Nie daję jej  nożyczek dla przedszkolaków bo nimi trudno ciąć tkaniny. Tnie moimi małymi nożyczkami tylko wybrałam dla niej takie z okrągłym końcówkami.  Uczę jak trzymać nożyczki ,  jak układać materiał, jak ciąć materiał aby nie zrobić sobie krzywdy. Choć ma tylko 4,5 roku świetnie sobie radzi i zapamiętuje moje uwagi. Potrafi też już szyć. Oczywiście to  narazie tylko fastryga ale  uważam , że robi to wspaniale. Daję jej dużą  metalową igłę z okrągłym czubkiem (taką do szycia wełny, nieostrą, ale prawdziwą nie zabawkową) i  kawałek syntetycznej siatki . Uczę jak się igłę trzyma , jak wbija i wyciąga z materialu.  W pudełku odkładam kolorowe końcówki wełenek  którymi wyszywa na siatce co tylko chce. 
     Na zdjęciach  dzieło mojej wnusi. Zrobiła je zupełnie sama, wybrała włóczki, ucięłam ile chciała, nawlekła igłę,  wyszyła wzorki, odcięła końcówkę. Zwróćcie uwagę, że zaczęła i skończyła każdy kształt w tym samym miejscu ,  ja ograniczyłam się tylko do związania supełka na włóczce.  Kiedy skończyła poinformowała mnie, że to są kamienie więc jak widzicie wyobrażnię też ma po Babci. Jestem z niej dumna i muszę pochwalić się jej "dziełem".





wtorek, 21 stycznia 2020

Nietoperze

Żeby mi się tak chciało jak mi sie nie chce....
Kryzys na blogu, kryzys w robótkach, kryzys w sprawach domowych, nawet na spacery  nie chce mi sie chodzić. Wszystko wydaje mi sie za  duże , za trudne, nie do zrobienia , nie do ogarnięcia. Przeczekać, czy jednak zmusić się do czegokolwiek? Sama nie wiem , nic mnie nie cieszy , nic nie interesuje i tak sobie wegetuję dzień po dniu. Zawsze mnie to denerwowało u innych a teraz mnie dopada niechęć do wszystkiego.
Zanim zrobię cokolwiek nowego pokaże Wam  dywanik do sypialni. Niezbyt duży bo i sypialnia malutka. Wydziergany na szydełku w technice mozaiki, mięciutki , milutki bo dołożyłam włóczkę trawkę.  Biało- miętowy żeby pasował do ścian, z motywem nietoperzy, podszyty  siatką antypoślizgową. To prezent  gwiazdkowy i chyba się spodobał bo natychmiast wylądował  koło łóżka. Tylko Pan domu był trochę zdezorientowany bo żona mu zabroniła deptania dywanika brudnymi kapciami  choć zapewniałam, że można go prać nawet w pralce.

A może ja jak te nietoperze przeszłam w stan hibernacji?