Obserwatorzy.

piątek, 12 lutego 2016

Moher w kilku odsłonach.

        Nie wiem czy jeszcze można nosić moherowe rzeczy  bez narażania się na  niedobre  skojarzenia z  wojującymi   grupami  spod skrzydeł pewnego "ojca".   
        Moher jednak miałam i to taki z dodatkiem wełny więc cieplutki. Włóczka cieniowana w różnych  kolorach brązu i beżu  postanowiłam więc zaryzykować i coś z niej zrobić. Pierwsza powstała   broszka z drewnianym koralikiem w środku. Wydziergana  na szydełku,  puchata dość duża ok.9 cm średnicy. Broszka sobie trochę poleżała bo jakoś nie miałam pomysłu do czego ją przypiąć.
         Włóczki  nadal miałam kilka kłębuszków zrobiłam więc jeszcze czapkę. Taką zwykłą, najzwyklejszą  bo przy cieniowanej włóczce wzory są niezbyt widoczne. Gdy już miałam czapkę przypomniałam sobie o broszce i w ten sposób  zamiast jednej wersji czapki mam dwie:  z broszką i bez broszki. 
         Czapka zrobiona, broszka zrobiona  ale  włóczki nadal mi zostało więc powstały kolejne "moherki".  Jeśli chcecie je zobaczyć to zapraszam na następne  wpisy   bo obiecałam w tytule kilka osłon. 
Oto moje dwie wersje tej samej czapki.  Jak myślicie która   fajniejsza? Ja nie mogę się zdecydować a czapki tak jak i broszki nie noszę  ale od przybytku głowa nie boli.

PS.
Czapka jest w normalnym damskim rozmiarze  choć prezentuje ją na głowie lalki. Udało mi się zakupić w SH  głowę do czesania   wyjątkowo dużą i o  ślicznych oczach. Wnuczka będzie miało co czesać  a ja mam na czym robić zdjęcia. Musze powiedzieć, że to jest największy problem jak zrobić w miarę przyzwoite zdjęcie w zwykłym mieszkaniu nie mając ani manekina, ani modelki, ani  miejsca , ani oświetlenia. Większość zdjęć robię na balkonie ze względu na  naturalne światło.



13 komentarzy:

  1. Moherowa czapka, to nie "moherowy beret", więc spokojnie Aniu - nie narazisz się na niedobre skojarzenia:)) A tak na poważnie - piękna czapka Ci wyszła i gdybyś nie napisała, że to z moheru, na pewno bym nawet nie pomyślała, że z takiej włóczki. Podoba mi się z broszką, to taka "kropka nad i".
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna czapka - wykonanie i sama włóczka!
    Ja zawsze bardzo lubiłam moher, moja babcia w dawnych czasach przywoziła te włóczki zza granicy i kojarzą mi się raczej z Europą Zachodnią i dzieciństwem.



    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna czapa, wygląda na ciepłą, podoba mi się z broszką i bez. A moher to moja ulubiona włóczka na czapki :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się obydwie podobają:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Czapka bardzo ładna sama w sobie, ale broszka jest idealnym dodatkiem,bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czapy przepiękne! Obie wyszły świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za udział w moim Kawowym Candy:) Życzę powodzenia w losowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. z broszką na 100 % :) ale to czapka chyba nieduża jak na lalce się zmieściła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czapa z broszka to cudo !!!!!! Sliczna. Dzisiaj by mi sie bardzo przydala bo mroz przylazl z nienacka.
    Znikam i ide welenki w moich zapasach szukac. Chce tez miec piekna czape ( mimo ze nie za chetnie nosze, ale marznac nie bede !!! )
    Pozdrawiam goraco i milego weekendu
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna czapka :-) Mnie bardziej podoba się z broszką :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moherowe czapulce są super :) a moher się mi kojarzy z beretem a nie czapką :) więc spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że mnie odwiedziłaś/łeś . Dziękuję za każdy komentarz.