Obserwatorzy.

poniedziałek, 21 października 2019

Różowe śmieci.

    Ponieważ jestem niepoprawnym chomikiem wszyscy wokół obdarowują mnie  niechcianymi rzeczami. Różowy sweterek ze srebrną nitką po jakieś dorastajacej panience też trafił w moje ręce z tekstem "może Ci się przyda, sprujesz i zrobisz coś innego" . Okazało się jednak, że sweterek jest robiony maszynowo i w wielu miejscach jest cięty. Z prucia  nic nie wyszło choć odrobinę się namęczyłam prując szwy i obrzucenia zanim odkryłam cięcia. Sweterek trafił do kosza. Tyle tylko, że to jest tzw. kosz nieostateczny czyli kosz  na śmieci robótkowe, nici, ścinki, szmatki  itp.  
     Różowe śmieci poleżały w koszu 2 dni a potem niestety wpadłam na pomysł, że jednak coś z nich zrobię. Śmieci zostały wydobyte z kosza i tak powstały różowe róże do niczego mi niepotrzebne .  W rzeczywistości róż nie jest taki wściekły to tylko lampa  aparatu przełamuje kolory. Niczego to jednak nie zmienia.     
        Leczyć się tego nie da , trzeba z tym żyć, pocieszcie mnie , że nie jestem w tym szaleństwie jedyna 😔






3 komentarze:

  1. nie mój klimat, ale róże wyszły cudnie, a co najważniejsze uratowałaś resztki ze sweterka i może ktoś te róże przygarnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne różyczki! Nie wpadłabym na taki pomysł ;). U mnie od razu trafiłby do kosza, tego ostatecznego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Różyczki pierwsza klasa i na pewno znajdziesz pomysł jak je wykorzystać:-)
    Prócie takiego swetra jest możliwe, choć upierdliwe i czasochłonne. Moja mama takie kiedyś się tak bawiła, dziś to szkoda czasu. Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że mnie odwiedziłaś/łeś . Dziękuję za każdy komentarz.