Obserwatorzy.

poniedziałek, 10 lutego 2020

Kwiatowy sweterek

        Zachęcona motylami z poprzedniego wpisu wyciągnęłam kolejny sweterek do ozdobienia. Tym razem nic nie skracałam ani  zmniejszałam bo to mój sweterek. Też szary więc mogłam sobie pozwolić na dowolne kolory filcowanej ozdoby bo wszystko  do szarego pasuje. Ufilowałam sobie kwiat,  na sucho czyli igłą. Dodałam kilka nitek wełnianej włóczki, kilka nitek syntetycznej, kilka jedwabnej.
Dwa  dni  dobierania kolorów, szukania nitek i czesanki, rysowania małego projektu i dziubania igiełką. Muszę sobie zakupić przyrząd na kilka igieł  to szybciej mi pójdzie.
       
      Kto jeszcze nie próbował się tak bawić to polecam.  To fajny, szybki sposób na przerobienie zwykłego w niezwykłe. Motyle zaliczyły już wyjście na koncert i dyskretne spojrzenia na mój sweterek.

Już mam kolejny sweterek , zwykły,  bawełniany , biały i pomysł co z nim zrobić  choć  nie bedzie to filcowanie to zapraszam wkrótce do oglądania.





poniedziałek, 3 lutego 2020

Motyle

        Dziś odsłona kolorowego filcowanego "dzieła" więc  pokazuję co to jest. To zwykły, wełniany,  męski  sweter. Kolor też  męski czyli szary,  nijaki, gładki,  bez wzorów i ozdób słowem zwykły szaraczek. 
Sweter jest dla mnie za duży, za długi bo to męska M ,  ma za długie rękawy ale ma też kilka zalet. Jest z 100% wełny, jak dla mnie jest długi (taki za tyłek) w sam raz do sportowych spodni i chodzenia z kijkami,  nikt go  nie chciał nosić więc gdyby mi sie nie udało go przerobić dla siebie nikt go nie bedzie żałować.
Ufilcowałam na nim dwa kolorowe motyle, początkowo na mokro ale to trudna sztuka więc potem skupiłam sie na igle i filcowaniu na sucho.



Rękawy skróciłam ,zawinęłam pod spód i wyhaftowałam na nich szlaczek fastrygowy z wełenek. Tak sam szlaczek dorobiłam wokól dekoltu.




 Sweter jest  nie do poznania. Nie przypomina już męskiego szaraczka.  Jest leciutki, cieplutki, długi i kolorowy a ja już mam uszykowany następny sweterek i pomysł co na nim ufilcować. Muszę przyznać, że to fajna zabawa a efekty są zaskakująco ładne.



czwartek, 30 stycznia 2020

Kolorowo.

         Próbując przezwyciężyć lenistwo lub zniechęcenie zabrałam sie za coś nowego. Nie jest to dzierganie ani szydełkiem  ani drutami. Wyciągnęłam stare zapasy czesaniki wełnianej, igły do filcowania i coś tam zrobiłam. 
        Codziennie poprawiam moje "dzieło"  bo jak się człowiek dopiero uczy w trakcie robienia to nie wszystko wychodzi tak jak się myślało, że wyjdzie. Ponieważ humor ostatnio mi nie dopisuje postawiłam na kolor a właściwie na dużo kolorów. Zawsze do mnie przemawia muzyka i  obraz,  słowa jakoś mniej więc praca jest maksymalnie kolorowa.  Co to będzie zobaczycie jak  będę już zadolowona z efektu  końcowego.


poniedziałek, 27 stycznia 2020

Duma Babci.


      Niedawno pokazywałam błękitny sweterek dla mojej księżniczki i opisywałam jej "kaprysy " . Dziś chcę pokazać, że księżniczka  potrafi też uczyć się praktycznych rzeczy i wykazuje przy tym zadziwiającą cierpliwość.
       Wnusia obserwuje mnie i jak to dziecko chce też szyć i dziergać jak Babcia. Jak się domyślacie bardzo mnie to cieszy.   Zostawiam wszystkie kolorowe szmatki i pozwalam je ciąć  w zupełnie dowolny sposób. Nie daję jej  nożyczek dla przedszkolaków bo nimi trudno ciąć tkaniny. Tnie moimi małymi nożyczkami tylko wybrałam dla niej takie z okrągłym końcówkami.  Uczę jak trzymać nożyczki ,  jak układać materiał, jak ciąć materiał aby nie zrobić sobie krzywdy. Choć ma tylko 4,5 roku świetnie sobie radzi i zapamiętuje moje uwagi. Potrafi też już szyć. Oczywiście to  narazie tylko fastryga ale  uważam , że robi to wspaniale. Daję jej dużą  metalową igłę z okrągłym czubkiem (taką do szycia wełny, nieostrą, ale prawdziwą nie zabawkową) i  kawałek syntetycznej siatki . Uczę jak się igłę trzyma , jak wbija i wyciąga z materialu.  W pudełku odkładam kolorowe końcówki wełenek  którymi wyszywa na siatce co tylko chce. 
     Na zdjęciach  dzieło mojej wnusi. Zrobiła je zupełnie sama, wybrała włóczki, ucięłam ile chciała, nawlekła igłę,  wyszyła wzorki, odcięła końcówkę. Zwróćcie uwagę, że zaczęła i skończyła każdy kształt w tym samym miejscu ,  ja ograniczyłam się tylko do związania supełka na włóczce.  Kiedy skończyła poinformowała mnie, że to są kamienie więc jak widzicie wyobrażnię też ma po Babci. Jestem z niej dumna i muszę pochwalić się jej "dziełem".





wtorek, 21 stycznia 2020

Nietoperze

Żeby mi się tak chciało jak mi sie nie chce....
Kryzys na blogu, kryzys w robótkach, kryzys w sprawach domowych, nawet na spacery  nie chce mi sie chodzić. Wszystko wydaje mi sie za  duże , za trudne, nie do zrobienia , nie do ogarnięcia. Przeczekać, czy jednak zmusić się do czegokolwiek? Sama nie wiem , nic mnie nie cieszy , nic nie interesuje i tak sobie wegetuję dzień po dniu. Zawsze mnie to denerwowało u innych a teraz mnie dopada niechęć do wszystkiego.
Zanim zrobię cokolwiek nowego pokaże Wam  dywanik do sypialni. Niezbyt duży bo i sypialnia malutka. Wydziergany na szydełku w technice mozaiki, mięciutki , milutki bo dołożyłam włóczkę trawkę.  Biało- miętowy żeby pasował do ścian, z motywem nietoperzy, podszyty  siatką antypoślizgową. To prezent  gwiazdkowy i chyba się spodobał bo natychmiast wylądował  koło łóżka. Tylko Pan domu był trochę zdezorientowany bo żona mu zabroniła deptania dywanika brudnymi kapciami  choć zapewniałam, że można go prać nawet w pralce.

A może ja jak te nietoperze przeszłam w stan hibernacji?





wtorek, 17 grudnia 2019

Dla Śnieżynki

To nie sa buty Mikołaja a raczej bamboszki dla Śnieżynki. Tradycyjnie robię skarpeto-kapciuszki dla córki . Wytrzymują rok intensywnego użytkowania mam więc gotowy  coroczny prezent gwiazdkowy. Dwa lata temu były osiołki kłapouszki, rok temu myszki. Podobno myszki wygryzły dziurkę na palcu więc wydziergałam bamboszki na zimę.



czwartek, 12 grudnia 2019

Replika.

Pamiętacie mój wpis o zgubionej chuście?   Zagubina ulubiona

Własnie skończyłam replikę, mam nadzieje, że ta nie zginie. Duża czarna chusta 220x 80 cm






sobota, 7 grudnia 2019

Mikołaj się spieszy.

Mikołaj jest strasznie zajęty, spieszy się aby zdążyć z prezentami. Nawet pisać na blogu nie ma czasu.
Chusta  200 x 70 cm.



wtorek, 12 listopada 2019

Zimno mi nie straszne.

        Czysta alpaca 100% , włókno szlachetne, mięciutkie, cieplutkie. Problem  był  taki, że miałam tylko dwa motki po 40 g, w każdym  88 m.  Na dodatek to były zupełnie różne kolory jeden brązowy,  jeden szary.  Jedynym plusem było to, że  była taka sama   grubości  wełny. Zupełnie nie wiedziałam co można zrobić z taką niewielką ilością ale szkoda mi było wrzucić ją do pudła na " wieczne przechowanie". Jak się ma duże zapasy to za miesiąc nie będę już o niej pamiętać bo wygrzebię z pudła coś zupełnie innego. 
    Zimno, wietrznie, deszcz pada za oknem  więc  wyciągnęłam  druty  i wydziergałam czapkę. Czapka ma być cieplutka  więc dziergałam  dwie nitki, trochę melanż brązowo-szary, trochę jednolitego koloru  brązowego i szarego. Fason mój ulubiony( to nic, że mam podobne 3 czapki). Wełnę wykorzystałam do ostatniego centymetra , jestem przygotowana na zimne dni.
        Modelka ma trochę za małą głowę ale lepsze to niż nic.



poniedziałek, 4 listopada 2019

Zagubiona , ulubiona.

    Niedawno dostałam "dramatyczny" telefon -Mamo zgubiłam czarną chustę!!!!! Wsadziła  chustę do rękawa w kurtce i pewnie jej wypadła w galerii handlowej. Była tak zdesperowana, że szukała jej przez godzinę ale niestety przepadła jak kamień w wodę.
       Jak się domyślacie zrobiłam córce wiele chust ale  to ta zagubiona  była ulubiona. Idealna  w rozmiarze 225 x 85 cm ,  kolorze( czarna!) , wzorze - czarne kwiaty na  czarnej siatce, z idealnej dla alergika  włóczki ( akryl z jedwabiem wiskozowym) .  Córka nawet pamiętała nazwę  włóczki z której ją dziergałam  i oczywiście chce  nową chustę   z takiej samej włóczki , w takim samym  rozmiarze,  słowem identyczną.  
      Chusta była wiekowa  miała 15 lat albo  więcej ale mimo ciągłego użytkowania i prania w pralce wyglądała jak  prawie nowa. Obiecałam ukoić  żal dziecka  i zrobić  kopię. I tu zaczęły się schody. Włóczkę przestali produkować jakiś czas temu musiałam więc szukać czegoś podobnego .Ani ja ani córka nie pamiętamy jaki to wzór był na tej chuście więc musiałam poszukać  wzoru który pasowałby  do tak dużej chusty. 
       Kiedy już zgromadziłam włóczkę, wzór ,szydełko  i wolny czas  coby natychmiast zabrać się za dzierganie  rehabilitantka kazała mi ograniczyć  szydełkowanie ze względu na problemy z ręką. W związku z tym  dziergam sobie powoli po kilka rzędów i  mam nadzieję , że do grudnia zdążę.


poniedziałek, 28 października 2019

Morza szum, ptaków śpiew.......

    Wspomnienie lata: plaża, morze, słońce, błękitne niebo.
     Nie potrafię malować, rysuję też  kiepsko co nie znaczy, że nie mogę tego robić  skoro sprawia mi to przyjemność. Zwykły kamień  taki leżący na polnej drodze pomalowałam  kredkami wnuka i polakierowałam. Służy mi  jako przycisk  na obrus  na działkowym stole bo wiadomo nad morzem zawsze trochę wieje . Kamień nieduży tak jak mój talent malarski  ale radość z tworzenia ogromna.


A tu druga strona mojego "dzieła" , zwykły kamień.


poniedziałek, 21 października 2019

Różowe śmieci.

    Ponieważ jestem niepoprawnym chomikiem wszyscy wokół obdarowują mnie  niechcianymi rzeczami. Różowy sweterek ze srebrną nitką po jakieś dorastajacej panience też trafił w moje ręce z tekstem "może Ci się przyda, sprujesz i zrobisz coś innego" . Okazało się jednak, że sweterek jest robiony maszynowo i w wielu miejscach jest cięty. Z prucia  nic nie wyszło choć odrobinę się namęczyłam prując szwy i obrzucenia zanim odkryłam cięcia. Sweterek trafił do kosza. Tyle tylko, że to jest tzw. kosz nieostateczny czyli kosz  na śmieci robótkowe, nici, ścinki, szmatki  itp.  
     Różowe śmieci poleżały w koszu 2 dni a potem niestety wpadłam na pomysł, że jednak coś z nich zrobię. Śmieci zostały wydobyte z kosza i tak powstały różowe róże do niczego mi niepotrzebne .  W rzeczywistości róż nie jest taki wściekły to tylko lampa  aparatu przełamuje kolory. Niczego to jednak nie zmienia.     
        Leczyć się tego nie da , trzeba z tym żyć, pocieszcie mnie , że nie jestem w tym szaleństwie jedyna 😔






środa, 16 października 2019

Barwy jesieni początek

     Coś będzie w jesiennych barwach. Zachęcona  piękną , jesienną pogodą ( wczoraj  siedziałam na słoneczku w krótkim rękawku) , zniechęcona   zakazem dziergania bez umiaru zwłaszcza szydełkiem  ( jakieś tam problemy z łokciem i barkiem) zaczęłam nową robótkę . Mam się samoograniczać no to robię  dużo przerw w czasie których grzecznie wykonuję zlecone ćwiczenia  bo zrezygnować z robótek  nie potrafię. Zaglądajcie  do mnie  niedługo opiszę co i z czego powstało. Dziś tylko kolorami Was zachęcam.




poniedziałek, 7 października 2019

Księżniczki nie noszą zwykłych sweterków.

👸     Sweterek miał być  niezbyt gruby, zapinany na guziki, taki pod kurteczkę do przedszkola. Łatwy do zakładania, zdejmowania, prania, nie wymagający prasowania, blokowania, bez zbędnych  ozdóbek i fanaberii,  słowem "zwykły".
      Kiedy wnusia przymierzała prawie gotowy sweterek  już widziałam, że łatwo nie będzie. 😔
      Pierwszy problem to kolor . Sweterek nie jest różowy!!!
      Jak się ma 4,5 roku to każdy inny kolor jest zły a niebieski kolor to  podobno jest tylko dla chłopaków.   Nie wiem skąd się to bierze ale nawet w sklepach trudno o fajne ciuszki dla takich panienek  w kolorach innych niż wszelkie odcienie różu, fioletu lub białego. Tłumaczyłam, że  to nie jest kolor niebieski tylko błękitny jak niebo albo niezapominajki i jakoś mi się udało ją przekonać.
      Pojawił się jednak kolejny problem. Dlaczego na sweterku nic nie ma? 
Bez  kwiatka, motylka,  misia,   kucyka, serduszka sweterek jest nieładny!!! 😝
Nic nie pomogło tłumaczenie, że  ma  ażurowe dziureczki a to prawie jak koroneczki.
No cóż sama jestem sobie winna . Ostatni  "zwykły" sweterek osobiście obszyłam  świecącymi  aplikacjami w kolorze różowym.  Cóż było robić i do tego zwykłego sweterka doszłam atłasowe różyczki i wreszcie usłyszałam, że sweterek jest ładny 😊

    👰   Księżniczki zwykłych sweterków  nie noszą bo takie jest ich księżniczkowe prawo. Chyba nie warto z tym walczyć zwłaszcza, że szybko z różu wyrastają a co gorsze potem wchodzą w "czarny".






poniedziałek, 30 września 2019

Nieudany podarunek

       Kolejna bluzeczka dziergana na drutach tym razem z włóczki bawełniano wiskozowej w kolorze niejednolitym niebieskim , w odcieniu turkusowym. Włóczka  mięciutka niezbyt gruba w sam raz na letnią bluzeczkę. Wzór i projekt znaleziony  w internecie. Bluzka jest dziergana od góry na okrągło. Po zakończeniu ozdobnego wzoru rękawy, przód i tył robi się osobno ale tylko pod pachę potem znów łączy się tył i przód i dalej dzierga na okrągło. Dzięki takiemu sposobowi , dziergając przód i tył osobno dodaje się inną liczbę rzędów i oczek a bluzka wychodzi w tylu pod szyję a z przodu ma dość duży dekolt. Wystko to dzieje się po  zrobieniu ozdobnego okrągłego karczka, to ciekawy sposób który miałam okazję zrobić  po raz pierwszy.  Dekolt wyszedł mi spory musiałam go trochę ściągnąć  ściegiem szydełkowym rakowym. 
        Moja córka lubi takie kolory a że mieszka daleko to konsultacje co do bluzeczki odbywały się za pomocą zdjęć i konwersacji telefonicznej. Skończona bluzka  poleciała paczką i dopiero wtedy córka mogła ją przymierzyć. Niestety choć bluzka bardzo jej się spodobała to okazało się, że ozdobny szeroki  karczek i duży dekolt  powodują  zbyt duże przezroczystości w okolicy  biustu.  Bluzeczka wróciła do mnie i teraz mam dylemat pruć czy  przerabiać dla siebie.  W racji moich sporo większych gabarytów  niż mojego dziecka bluzeczka bardziej się rozciąga na szerokość przez co  na mnie dekolt jakby mniejszy , zamierzam go jeszcze trochę zmniejszyć dorabiając plisę. Wprawdzie bluzeczka jak na moje potrzeby jest krótka ale ponieważ dziergana jest  od góry  a włóczki mi zostało to da się to naprawić.  Tylko czy warto poprawiać czy może jednak lepiej spruć ?








wtorek, 24 września 2019

Wrzucamy szmatki.

           Szmatki, skrawki, resztki, końcówki wszystko co normalni ludzie wyrzucają do kosza tacy mniej normalni  przerabiają na cokolwiek. Obcięte rękawki pomarańczowej bluzeczki na dynie, końcówki włóczek  na okładkę na zeszyt, resztki satyny  na kwiatuszki. Muszę powiedzieć, że jak już przerobię takie byle co na coś konkretnego to poprawia mi się humor nawet wtedy gdy to coś nie jest nmi zupełnie potrzebne.


              Satynowe szmatki przerobione na róże trochę postoją  a jak się zakurzą to nie żal mi będzie je wyrzucić. Chyba , że wtedy  zabiorę je na działkę i zużyję do ozdobienia słupków podtrzymujących  daszek altanki. Tam na słońcu i wietrze dokonają żywota.


poniedziałek, 16 września 2019

Wyjątkowa pomarańcza


      Pomarańczowa włóczka skusiła mnie wyjątkowo fantazyjną  strukturą. Jedna nitka zmieniająca się co jakiś czas w zupełnie inną , raz to tak jakby tasiemka, raz sznureczek, raz trawka. Różni się nie tylko fakturą ale i kolorem.  
       Włóczka nie ma w składzie wełny była więc odpowiednią dla mojej alergicznej córki dla której wydziergam sweterek. Zgodnie z zapotrzebowaniem  sweterek jest prosty, krótki z rękawami o długości 3/4.  Dziergany od góry , wykończony ryżowy ściegiem. 
      Próbowałam sfotografować sweterek tak by pokazać walory włóczki ale kolor pomarańczowy nie chciał współpracować i albo wychodził mi  wściekłe odblaskowy albo  smętnie wyblakły. Musicie mi więc uwierzyć , że w rzeczywistości jest to ciepły pomarańczowy kolorek o bardzo ciekawej fakturze. Po praniu włóczka zrobiła się mięciutka i miła w dotyku. Sweterek przyjęty, zaakceptowany, noszony.








środa, 11 września 2019

Witam jesiennie po przerwie.

Czas leci  nieubłaganie i  właśnie   odkryłam , że nic nie publikowałam na blogu od wielu miesięcy. Muszę się szybko poprawić bo inaczej  nikt do mnie nie będzie zaglądał. Właściwie nic się nie stało co by usprawiedliwiało moją bezczynność.  Robótki powolutku dziergam, gorzej z ich fotografowaniem. Postaram się  być bardziej kreatywna jeśli chodzi o  blog, choć mam wrażenie, że teraz to wszyscy są na FB , Instagramie  i innych   aplikacjach do których jakoś nie mogę się przekonać.
Jakiś czas temu kupiłam sobie  przyrządy do robienia pomponików. To niezbyt skomplikowane urządzenia a jednak robienie pomponów jest dużo łatwiejsze niż  metodą tradycyjną  czyli oplatanie kółka z tekturki.
Jak już sobie kupiłam to i wypróbowałam  robiąc gromadkę króliczków. Wszystkie króliczki znalazły już nowe domy:  jedne poszły do dzieci w szpitalu, inne do Domu Kultury i przedszkola. Mogę więc z czystym sumieniem bawić się dalej. Ostatnio wpadłam na pomysł zrobienie dywanika z pomponów ale nie wiem czy to dobry pomysł.  Wydaje mi się, że będzie dość ciężki, będzie się  kurzył, słabo prał. Może ktoś z Was ma taki dywanik i podzieli się wrażeniami z użytkowania?

A teraz pomponikowe  króliki.





I jeszcze serduszko


czwartek, 23 maja 2019

Wiosenne tulipany

Spotkania robótkowe w realu a nie w wirtualnym świecie wymagają odrobiny wysiłku. Trzeba sobie tak zaplanować sprawy przyziemne aby znaleźć 2 godzinki  na relaks w towarzystwie osób które zrozumieją, że kupienie  53-go  motka włóczki  jest  absolutnie uzasadniony wydatkiem. Po prostu takiej włóczki jeszcze nie mamy więc zakup był koniecznością 😃.
Wbrew temu co można przeczytać na forach robótkowych chętnych na takie spotkania jest niewiele. Za późno, za wcześnie, nie ten dzień, nie ta godzina, nie takie towarzystwo, nie takie tematy to tylko kilka z tłumaczeń osób którym proponowaliśmy udział w bezpłatnych spotkaniach pasjonatów rękodzieła.  Podobno lepiej uczyć się z filmików z YT  niż przyjść zapytać, popatrzeć  na doświadczone dziewiarki które większość wątpliwości potrafią wyjaśnić w 3 minuty. Może faktycznie  lepiej spędzić kilka godziny gapiąc się w ekran telefonu i przewijać po raz 10 ten sam filmik licząc oczka.
  Skoro jednak jest kilka  stałych osób na naszych spotkaniach   postanowiłam zrobić dla nas jakieś robótkowe  umilacze. Kolorowe  tulipany to  podkładki pod kubki z herbatą.




 W końcu jak się dzierga i gada o robótkach przez 2 godziny to pić się chce. Obiecuję wydziergać podkładki dla wszystkich którzy zechcą wspólnie twórczo spędzić czas  w Kąciku Wesołego Dziergacza  albo jeszcze lepiej  nauczę chętnych aby takie kwiatuszki  każdy zrobił  sam.