czwartek, 29 marca 2018
wtorek, 20 marca 2018
Kolorowy zawrót głowy.
Kolejna wymianka zakończona. Tym razem wzięłam udział w wymiance pod tytułem "Gra w kolory" którą zorganizowała Magda z bloga Pasje Magos
Każda z osób, która wyraziła chęć udziału w wymiance musiała określić, w jakim kolorze chciałaby otrzymać podarki. Wszelkie podarunki powinny być skompletowane w kolorze zgodnym z życzeniem osoby obdarowywanej. Oczywiście dopuszczalne były różne odcienie danego koloru, chodziło o zachowanie koloru głównego. Trzeba tez było podać 3 tzw. przydasie z których należało przesłać choć jeden ale też w wybranym kolorze.
Moja parą wymiankową została Mariola. Wybrała ona jako kolor wiodący pomarańczowy a z przydasi chciała muliny, kanwę lub scraki.
Uszyłam jej dużą torbę zakupową na której naszyłam pomarańczowy szydełkowy listek jako aplikację. Wydziergałam też szydełkowe ubranko na jajko z cieniowanego pomarańczowego kordonka. Kilka pomarańczowych mulin, scrapki jakie miałam w pomarańczowym kolorze, piórka pomarańczowe, wstążeczki oraz coś słodkiego dopełniły paczuszkę.
Paczuszka dla mnie przyfrunęła od Gosi Ja wybrałam kolor zielony a z przydasi kordonki, koraliki lub akcesoria do tworzenia biżuterii.
Na zdjęciach są moje zielone prezenty, piękne pudełko , cudna haftowana karteczka, zakładka i zajączek. Dostałam wszystkie przydasie kordonki , koraliki i uchwyty do kolczyków oraz słodkości. Gosiu pięknie dziękuję za prezenty.
Każda z osób, która wyraziła chęć udziału w wymiance musiała określić, w jakim kolorze chciałaby otrzymać podarki. Wszelkie podarunki powinny być skompletowane w kolorze zgodnym z życzeniem osoby obdarowywanej. Oczywiście dopuszczalne były różne odcienie danego koloru, chodziło o zachowanie koloru głównego. Trzeba tez było podać 3 tzw. przydasie z których należało przesłać choć jeden ale też w wybranym kolorze.
Moja parą wymiankową została Mariola. Wybrała ona jako kolor wiodący pomarańczowy a z przydasi chciała muliny, kanwę lub scraki.
Uszyłam jej dużą torbę zakupową na której naszyłam pomarańczowy szydełkowy listek jako aplikację. Wydziergałam też szydełkowe ubranko na jajko z cieniowanego pomarańczowego kordonka. Kilka pomarańczowych mulin, scrapki jakie miałam w pomarańczowym kolorze, piórka pomarańczowe, wstążeczki oraz coś słodkiego dopełniły paczuszkę.
Paczuszka dla mnie przyfrunęła od Gosi Ja wybrałam kolor zielony a z przydasi kordonki, koraliki lub akcesoria do tworzenia biżuterii.
Na zdjęciach są moje zielone prezenty, piękne pudełko , cudna haftowana karteczka, zakładka i zajączek. Dostałam wszystkie przydasie kordonki , koraliki i uchwyty do kolczyków oraz słodkości. Gosiu pięknie dziękuję za prezenty.
sobota, 10 marca 2018
Babskie święto
Z okazji Dnia Kobiet Kgosia zorganizowała miłą wymiankę blogową. Nie wiem jak tam u Was ale u mnie to sympatyczne święto wiele straciło ze swej atrakcyjności. Zdawkowe życzenia od znajomych , czekoladki od najbliższych to nie jest to . Od czego mamy jednak babską solidarność? Wymienimy się prezentami i od razu święto Kobiet będzie wspaniałe. I jeszcze można było nieśmiało poprosić o ulubiony motyw.
Ja prezenty przygotowałam dla Szczęsliwy zakątek Dostałam informację, że jej ulubiony motyw to kwiaty: róże, maki, fiołki, lawenda. Wydziergałam na drutach torbę z fantazyjnej włóczki i naszyłam szydełkową różę. Torba na długim sznureczku , zapinana na zamek, z podszewką. Mam nadzieję, że przyda się na wiosenne spacery
Dodatkowo zrobiłam jeszcze broszkę - mak. Ze szmatek, tiulu i filcowanej wełny.
Torebkę wydziergałam z włóczki siateczkowej, to taka z której robi się skręcone szaliki Boa. Potraktowałam ją jak zwyczajną włóczkę , jest bardzo gruba, wygląda ciekawie tyle tylko, że zamiast długiego szala wychodzi wtedy nieduża torebka.
Prezenty dla mnie przysłała z dalekiej Irlandii Kasia. Mimo przeszkód, śniegu i mrozu paczka dotarła akurat w Dniu Kobiet. Dostałam haftowaną karteczkę i zakładkę. Haft jest przepiękny, mulinka na zakładce jest cieniowana, a róża na karteczce jak żywa. W paczuszce było jeszcze mnóstwo fantastycznych przydasi: wełenki, druty, agrafki- znaczniki, kordonki, szmatki słowem wszystko co raduje dusze rękodzielnika. Kasiu jeszcze raz serdecznie dziękuję.
poniedziałek, 5 marca 2018
Na zimową herbatkę.
Nie wiem jak Wy ale ja kiedy dziergam to potrafię zapomnieć o przyziemnych sprawach takich jak np. jedzenie i picie o sprzątaniu nawet nie wspominam. Herbata zaparzona stoi w kubku, stygnie a ja jeszcze jedno oczko, jeden rząd, jeden ażur. Przydaje się wtedy ocieplacz na kubek. Widocznie nie tylko ja lubię ciepłą herbatkę bo ostatnio dziergała takie oto dwa komplety ocieplaczy i podkładek pod kubek.
Miały być grube , cieplutkie i koniecznie "norweskie" . Jak norweskie to gwiazdki-śnieżynki i renifery. Trudno się wrabia wzory żakardowe w dzianinach szydełkowych , szczególnie gdy jest to bardzo mała powierzchnia. Połączyłam więc dwie techniki , wydziergałam ocieplacz szydełkiem i haftowałam go igłą. Po drugiej stronie jest wyhaftowany tajemniczy napis ale ocieplacze są już dawno u nowej właścicielki więc nie zdradzam niespodzianki jaką chciał zrobić dla wielbicielki "norweskich klimatów" pewien sympatyczny Pan.
Miały być grube , cieplutkie i koniecznie "norweskie" . Jak norweskie to gwiazdki-śnieżynki i renifery. Trudno się wrabia wzory żakardowe w dzianinach szydełkowych , szczególnie gdy jest to bardzo mała powierzchnia. Połączyłam więc dwie techniki , wydziergałam ocieplacz szydełkiem i haftowałam go igłą. Po drugiej stronie jest wyhaftowany tajemniczy napis ale ocieplacze są już dawno u nowej właścicielki więc nie zdradzam niespodzianki jaką chciał zrobić dla wielbicielki "norweskich klimatów" pewien sympatyczny Pan.
poniedziałek, 26 lutego 2018
Po co mi to było.
Poszłam
do pasmanterii stacjonarnej. Teoretycznie tylko po kawałek czerwonej,
płaskiej, gumki. Od samego początku wiedziałam, że to nie jest dobry
pomysł. Wyszłam z pasmanterii z gumką za 4,30 zł ale dodatkowo jakoś
tak wyszło, że nabyłam szydełko Clover, to już moja 13 sztuka szydełek tej firmy ale uwielbiam te szydełka a
takiego rozmiaru to ja jeszcze nie miałam. Zupełnie przypadkowo kupiłam też igły do frywolitek. Zawsze
chciałam nauczyć się tej techniki ale jakoś czółenko do mnie nie chciało przemówić. Kupiłam więc igły, żeby przekonać się czy dam radę i kilka kordonków w różnych rozmiarach bo nie wiedziałam które będą odpowiednie do igieł. No więc powiedzmy zakup usprawiedliwiony. Teraz siedzę i
wiążę igiełką koroneczki a co gorsza technika mi się podoba i nie jest to aż tak skomplikowane jak myślałam przynajmniej w podstawowych wzorach. W związku z tym zakupiłam sobie dwa następne komplety igieł o różnej grubości. Zaczęłam też myśleć, że może jednak spróbować czółenkiem bo podobno koronki ładniejsze wychodzą. Oczywiście czółenka jeszcze nie mam.
A mogłam sobie zamówić gumkę przez internet nawet z przesyłką było by dużo taniej niż kosztowała mnie wizyta w pasmanterii. Chyba następnym razem wyślę do pasmanterii męża z karteczką : gumka 4 m czerwona 5 mm.
A mogłam sobie zamówić gumkę przez internet nawet z przesyłką było by dużo taniej niż kosztowała mnie wizyta w pasmanterii. Chyba następnym razem wyślę do pasmanterii męża z karteczką : gumka 4 m czerwona 5 mm.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło , koroneczki ćwiczę , pierwszą bransoletkę podarowałam córce. Mozolna to technika ale koroneczki są delikatne. Poniżej moje pierwsze próby z igiełką.
Tylko czasem tak sobie myślę po co mi to. Nadwyrężam wzrok, ręce też powinnam oszczędzać bo kłopoty mam z barkiem, łokciem. Co jednak robić z czasem gdy już się nie pracuje zawodowo, nie ogląda telewizji, nie chodzi po sklepach i nie plotkuje bez umiaru w mediach społecznościowych?
PS.
Jeśli ktoś ma ochotę na prywatną wymiankę to proszę do mnie napisać, adres e-mail jest podany na pasku bocznym. Trudno mi się odnosić do luźnych propozycji zawartych w komentarzach.
PS.
Jeśli ktoś ma ochotę na prywatną wymiankę to proszę do mnie napisać, adres e-mail jest podany na pasku bocznym. Trudno mi się odnosić do luźnych propozycji zawartych w komentarzach.
poniedziałek, 19 lutego 2018
Dzień Kota- wymianka.
Wymianka z okazji Dnia Kota. Zapisałam się na kocią wymiankę choć kota nie posiadam, no prawie nie posiadam bo kota Franka mają moje wnuki. Temat fajny więc i przygotowanie własnoręcznie zrobionych podarków to prawdziwa przyjemność. Wymiankę zorganizowała Kgosia , bardzo Ci dziękuję.
Ja przygotowałam prezenty dla Eda-1 z bloga Szafirowy zakątek Wydziergałam małą torebeczkę z wizerunkiem kociaka zapinaną na ogon kota. Dodatkowo zrobiłam kocie podkładki pod kubki oraz małego kotka -maskotkę w zimowym szaliku.
Jeszcze była karteczka z kotem, przydasie i coś na ząb dla kota.
Dla mnie prezenty przygotowała Bożena z bloga Mojecudawianki. Dostałam obrazek z uroczymi kotkami, pudełeczko, zabawki dla kota, karteczkę oraz przydasie. Pudełeczko przygarnęła moja wnusia, obrazek wnuczek, zabawki są dla kota-Franka a przydasie dla mnie. Wszyscy zadowoleni , bardzo dziękuję za prezenty.
Ja przygotowałam prezenty dla Eda-1 z bloga Szafirowy zakątek Wydziergałam małą torebeczkę z wizerunkiem kociaka zapinaną na ogon kota. Dodatkowo zrobiłam kocie podkładki pod kubki oraz małego kotka -maskotkę w zimowym szaliku.
Jeszcze była karteczka z kotem, przydasie i coś na ząb dla kota.
Dla mnie prezenty przygotowała Bożena z bloga Mojecudawianki. Dostałam obrazek z uroczymi kotkami, pudełeczko, zabawki dla kota, karteczkę oraz przydasie. Pudełeczko przygarnęła moja wnusia, obrazek wnuczek, zabawki są dla kota-Franka a przydasie dla mnie. Wszyscy zadowoleni , bardzo dziękuję za prezenty.
piątek, 16 lutego 2018
Wymianka z zimą w tle.
W nowym roku postanowiłam wrócić do zabaw blogowych i zapisałam się na kilka wymianek. Kto się już tak bawił to wie, że polega to na wysyłaniu i odbieraniu prezentów. Tym razem kto inny wysyłał prezent mnie a kto inny przyjmował moje podarki. Wymiankę zorganizowała Katarzyna z bloga Krzyżykowe szaleństwo Kasiu bardzo dziękuję za trud organizacyjny jaki włożyłaś w tą wymiankę.
A teraz pora pokazać podarunki. Miały być to prezenty nawiązujące do zimy oczywiście własnoręcznie wykonane.
Ja przygotowałam niespodzianki dla Kseni z bloga Haft krzyżykowy Kseni
W zimowe długie wieczory to najlepiej zaszyć się na kanapie z kubkiem gorącej herbatki lub kawki. Przyda się wtedy cieplutki, gruby ocieplacz na kubek a pod niego podkładka, żeby mebli nie odparzyć.
Dodatkowo wydziergałam jeszcze etui na cokolwiek np. telefon, okulary lub inne drobiazgi oraz breloczek z gwiazdką.
Karteczka, przydasie, słodycze to reszta zawartości paczuszki dla Kseni.
Dla mnie prezenty przygotowała Asia z bloga Jeniulkowo Otrzymałam śliczny obrazek zimowy haftowany krzyżykami, zakładkę mnóstwo przydasi i słodkości oraz karteczkę . Asiu bardzo dziękuję za wymiankowe prezenty.
poniedziałek, 12 lutego 2018
Wreszcie coś dla siebie zrobiłam.
Opaska warkoczowa i szalik bandana to coś dla mnie. Nie lubię czapek a czapki nie lubią mnie. Niewiele jest takich fasonów w których wyglądam dobrze. Mam małą głowę, kupne czapki i kapelusze wpadają mi na oczy i wglądam w nich jak strach na wróble. Póki mogę, póki nie jest zbyt zimno noszę więc cieplutkie opaski. Tą wydziergałam na drutach z 100% wełny.
Opaska robiona tym wzorem jest włóczkożerna bo zużyłam na nią aż 50 g włóczki ( tyle samo co na szalik) ale za to jest cieplutka.
Szalik bandanę robiłam już po raz kolejny. Poprzedni możecie zobaczyć TU, tam też znajdziecie link do wzoru. To jak dla mnie wyjątkowo udany wzór. Cieplutko pod szyją, niezbyt ciasno bo to nie golf, wydłużony przód pasuje do kurtki z klapkami , krótki tył układa się idealnie pod kurtką ( jak sweterek).
Nic się nie marszczy, nie zwija, nie jestem okręcona szalikiem , owinięta chustą a jest mi cieplutko i wygodnie. Gdy trzeba się trochę rozebrać np. w hipermarkecie to bez problemu ściągam szalik i chowam do kieszeni kurtki. Ta wersja bandany jest trochę mniejsza niż zakładał wzór ale miałam tylko 100 g wełenki a opaska pożarła mi jej połowę musiałam więc wzór trochę zmodyfikować.
poniedziałek, 5 lutego 2018
Plecak wieczorowy.
Dziś wpis o szyciu na zamówienie. Szyję na zamówienie moich dzieci i
wnuków. Czasem to co mam uszyć jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem.
Tak też było i teraz.
Moja córka zażyczyła sobie plecak-worek. To niezbyt
skomplikowana robota . Zwykły prostokąt ze sznureczkami do ściągania i
małymi kółeczkami przelotowymi na rogach aby można go było nosić na
plecach jak zwykły plecak. Problem był tylko taki, ze to miał być
plecak- worek wieczorowy.
Mój zięć jest tancerzem towarzyskim, córka często mu towarzyszy na
turniejach choć nie jest jego partnerką do tańca. Sama tańczyła 15 lat,
teraz jest trenerem i pozostał jej sentyment do tej pięknej dyscypliny
sportu.
Niektóre światowej klasy turnieje szczególnie w Wielkiej Brytanii są prawdziwym świętem nie tylko dla tancerzy. Wieczorowe stroje obowiązują również widzów a przecież trzeba mieć przy sobie sporo rzeczy, które trudno zostawiać w ogólnodostępnej szatni. Tak więc córka chcąc nie chcąc zostaje z portfelami, telefonami, biletami na samolot , kluczami, butelkami z wodą itp drobiazgami oczywiście pomnożonymi przez 3 osoby. Można to nosić w torebce ale turniej tańca trwa wiele godzin córka więc wymyśliła worek-plecak z aksamitu.
Niektóre światowej klasy turnieje szczególnie w Wielkiej Brytanii są prawdziwym świętem nie tylko dla tancerzy. Wieczorowe stroje obowiązują również widzów a przecież trzeba mieć przy sobie sporo rzeczy, które trudno zostawiać w ogólnodostępnej szatni. Tak więc córka chcąc nie chcąc zostaje z portfelami, telefonami, biletami na samolot , kluczami, butelkami z wodą itp drobiazgami oczywiście pomnożonymi przez 3 osoby. Można to nosić w torebce ale turniej tańca trwa wiele godzin córka więc wymyśliła worek-plecak z aksamitu.
Czarny aksamit zachomikowany w szafie to pozostałości po jej
tanecznych sukienkach które sama szyłam. Tak powstał wieczorowy
worek do którego doszyłam atłasowe, czarne róże żeby podkreślić jego
charakter. Muszę powiedzieć, że w zestawieniu z aksamitnym, czarnym,
wieczorowym spodniumem plecak wygląda rewelacyjnie. Został już
wypróbowany na UK OPEN 2018 i podobno spisał się znakomicie.
Tak to już jest , że całe życie człowiek uczy się czegoś nowego zwłaszcza gdy ma córkę która uważa, że Mama potrafi zrobić wszystko co tylko jej dziecku wyobraźnia podpowie.
Tak to już jest , że całe życie człowiek uczy się czegoś nowego zwłaszcza gdy ma córkę która uważa, że Mama potrafi zrobić wszystko co tylko jej dziecku wyobraźnia podpowie.
poniedziałek, 29 stycznia 2018
Naleweczka z Mikołajem
Nie jestem amatorką trunków ale w domu zawsze jest nalewka z zielonych orzechów zalanych spirytusem. Traktuję ją jako lekarstwo w razie problemów żołądkowych. Taką też nalewką domową postanowiłam się podzielić z zaprzyjaźnioną rodziną. Nalewka do był taki mały prezent świąteczny więc buteleczkę ukryłam w ubranku Mikołaja.
Niby nic takiego ale śmiechu było co niemiara. Nalewka musi być w ciemnym miejscu więc butelka jest z brązowego grubego szkła i dodatkowo to ubranko z czapeczką. Jak łatwo sprawić komuś radość takim drobiazgiem, liczy się fajny pomysł a nie gruby portfel.
Niby nic takiego ale śmiechu było co niemiara. Nalewka musi być w ciemnym miejscu więc butelka jest z brązowego grubego szkła i dodatkowo to ubranko z czapeczką. Jak łatwo sprawić komuś radość takim drobiazgiem, liczy się fajny pomysł a nie gruby portfel.
poniedziałek, 22 stycznia 2018
Studniówka-kiedy to było?
Studniówkę miałam wieki temu ale z przyjemnością co rok wracam do niej pamięcią dziergając czerwone, koronkowe podwiązki. Nieodłączny atrybut, talizman mający zagwarantować szczęście na maturze. Jeszcze trzeba się trochę pouczyć aby wspomóc to szczęście ale przecież wiara czyni cuda więc czerwona podwiązka na studniówce jak nie pomoże to z pewnością nie zaszkodzi.
W tym roku pokusiłam się o nowe wzory bo dzierganie ciągle tego samego nie jest rozwijające, wydziergałam ich już z 10 sztuk więc chyba jednak rękodzieło nie zanika choć jest intensywnie wypierane przez tanią, syntetyczną masówkę.
PS.
Weronika Mieczkowska jeśli chcesz się ze mną wymienić napisz do mnie. Innych też zapraszam do kontaktu.
poniedziałek, 15 stycznia 2018
Szare myszki.
Tuż przed świętami dostałam "tragiczną" wiadomość od mojego całkiem już dorosłego dziecka, że Kłapouchy są " ciężko chore". Normalna tragedia bo Kłapouchy to zwykłe skarpety które przetarły się w wyniku intensywnego użytkowania. Obiecałam reanimacje osiołków i dodatkowo w biegu wydziergałam nowe, odlotowe skarpety domowe.
Jeśli się jest uczulonym na wszelką wełnę to trudno znaleźć właściwą włóczkę aby skarpety były trwałe i mięciutkie. Połączyłam dwie włóczki i szybciutko wydziergałam skarpetki. Zwykłe, bez wzorków, szare, grube, cieplutkie. Takie co to można w nich biegać po domu i wskoczyć w nich na kanapę. Znam jednak własne dziecko więc taki użyteczny drobiazg choć zostałby przyjęty z wdzięcznością to nie sprawiłby tyle radości co wzbogacona wersja czyli myszki.
Niby nic uszy, oczka, parę nitek na wąsiki ale to całkiem inne skarpety niż te poniżej.
Radości było wiele, myszki próbowały nawet wskoczyć na świąteczny stół. Skarpety tym razem podszyłam kawałkami cieniutkiej skórki zamszowej aby się nie ślizgały i były bardziej trwałe.
A poniżej zdjęcie osiołków . Wprawdzie te nie są mojego autorstwa a zdjęcia znalazłam w sieci ale moje są identyczne łącznie z kokardkami na ogonkach. Robiłam je jako prezent na poprzednie Święta, nawet nie zdążyłam ich sfotografować a teraz "uratowałam im życie" czyli załatałam dziury na piętach i jeszcze trochę "pożyją"
sobota, 6 stycznia 2018
Wymianka niespodzianka.
Rok temu wymieniałam się dwukrotnie z Pchełką Co było przedmiotem wymiany pokazałam TU i TU.
Byłam bardzo zadowolona z tego co otrzymałam w zamian za moje prace i nie oczekiwałam już nic dodatkowego. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie gdy przed Świętami dostałam paczkę od Pchełki. Moja miła koleżanka blogowa zapamiętała, że początkowo umawiałyśmy się w ramach wymiany na miód z pasieki. Pchełka pasieki nie ma i miała mały problem ze zdobyciem miodu ale przecież wysłała mi mnóstwo innych rzeczy więc pisałam jej, że wszystko jest w porządku i jestem zadowolona z wymiany. Teraz dostałam słoik prawdziwego, pachnącego miodu, jest tak pyszny, że podjadam go łyżeczką. Oprócz miodu dostałam też i inne podarki: cudne haftowane bombki, kosmetyki, gazetkę z wzorkami.
Droga Pchełko jestem Ci bardzo wdzięczna, zrobiłaś mi wspaniałą niespodziankę mam nadzieje, że będziemy mogły jeszcze się "powymieniać".
Zgodnie z noworocznym postanowieniem postaram się częściej bywać na
blogu. Zapisałam się na kilka blogowych wymianek ( banerki na bocznym
pasku). Zapraszam też do kontaktu tych co by chcieli wymienić się
indywidualnie. Muszę znaleźć motywację do robótek, odgonić złe myśli,
złapać trochę radości i pogody ducha, muszę się otworzyć na innych bo
rozpamiętywanie złego nie prowadzi do niczego dobrego a zatruwa życie.
środa, 3 stycznia 2018
Poświątecznie.
Poświąteczne sprzątanie czyli mogę już pokazać na blogu co też przygotowałam w ramach świątecznych prezentów. Pierwszy prezent jest dla maluszka . Okruszek jeszcze nie ma roczku ale ze względu na problemy z oczkami musiał nosić okularki, wzrok się na szczęście już poprawił , okularki są odstawione ale pozostało skojarzenie z sympatycznym Minionkiem. Wydziergałam więc dla niego czapeczkę.
Minionek w okularkach z kolorowymi źrenicami wydzierganymi z resztki włóczki pozostałej z chusty. Czapka z nausznikami i wiązaniem bo wiadomo co roczne dzieci robią z czapkami jeśli tylko uda się im ją złapać a udaje się zawsze.
Czapka pasuje jak ulał , Okruszek wygląda w niej fantastycznie , jest ona wprawdzie mu zupełnie obojętna ale Mamie się czapeczka spodobała a to jest gwarancją, że będzie noszona.
sobota, 16 grudnia 2017
Radosne Święta dla wszystkich
Życzę wszystkim radosnych Świąt
i szczęśliwego Nowego Roku.
Trochę wyprzedzam czas ale wkrótce wyjeżdżam i nie będę mogła zajmować się blogiem aż do Nowego Roku a chcę złożyć życzenia osobom zaglądającym na moją skromną stronkę.
Blog mam trochę zaniedbany, jakoś trudno mi się ogarnąć po nieszczęściach i problemach jakie mnie spotykają. Staram się jak mogę zachować optymizm i pogodę ducha ale łatwo nie jest. Robótki nadal dziergam tylko jakoś nie mam weny aby je fotografować i opisywać. Mam nadzieję, że to się zmieni w Nowym Roku.
Czas na noworoczne postanowienia, czas na zmiany, czas na więcej asertywności, czas na odrobinę egoizmu. W Nowym Roku zamierzam stosować się do tego co "chcę" a nie do tego co chcą inni nawet kosztem fochów, obrażania się i tym podobnych "atrakcji". Zamierzam zadbać o siebie, o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, o swoje przyjemności. Zamierzam schudnąć 5 kilogramów, chodzić na długie spacery po lesie, koncerty i wystawy, uszyć sobie nowe ciuchy, zrobić dla siebie kilka nowych sweterków, szali, chust, torebek i innych drobiazgów. Możecie się więc spodziewać wielu nowych robótek i wpisów na blogu.
Do zobaczenia "wirtualnego" w Nowym mam nadzieję lepszym Roku.
A to moja bardzo skromna tegoroczna "choinka". Wyjeżdżam na Święta , po raz pierwszy w życiu spędzę Święta po za moim domem stąd tylko taki świąteczny akcent.
wtorek, 28 listopada 2017
Bombki wełniaczki.
Wełniane bombki są dla dzieciaczków z najmłodszej grupy przedszkolnej. Mięciutkie, bezpieczne, nie zgniotą się, nie stłuką.
Można je powiesić na choinkę można doczepić do plecaczka lub worka na kapciuszki, można z nich zrobić girlandę lub można się nim po prostu bawić. Są łatwe do zrobienia , wystarczą niewielkie resztki kolorowych włóczek. To zwykłe kółeczka wydziergane szydełkiem połączone ze sobą tak by bombka była sztywniejsza i dwustronna.
Początkowo chciałam zrobić kulki wełniane ale skończyło się na pomyśle na płaskie bombki. Niby robota łatwa ale muszę zrobić ponad czterdzieści kółeczek bo potrzeba po 2 szt na jedną bombkę. Musi wystarczyć bombek dla wszystkich dzieci a i o opiekunkach trzeba też pomyśleć.
Ktoś powie: po co Ty to robisz? Masz tylko 2 wnuków więc wystarczą 2 szt. Myślę jednak, że bombki sprawią przyjemność dzieciom a że nie tylko moim to tym lepiej. Wracam do dziergania jeszcze trochę kółeczek mi potrzeba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)