Szczęśliwy los sprawił mi kolejna niespodziankę. Zapisałam się do zabawy u Dasandy. Do wygrania była koralikowa bransoletka . Bransoletek było kilka i aż trudno było się zdecydować na jedną takie były śliczne Zrządzeniem losu udało mi się wygrać i wybrałam bransoletkę z zielonymi koralikami. Przyszła do mnie całkiem spora paczuszka a w niej wspaniałe prezenty bo po za bransoletką były jeszcze kolczyki do kompletu , druga para kolczyków , drewniana urocza zawieszka, motyle, wstążeczki, czekolada i piękna świeczka która nawet nie załapała się do zdjęcia bo już została porwana. Dasando bardzo Ci dziękuję za wspaniałe prezenty.Zapraszam wszystkich do zajrzenia na jej blog i zobaczenia na własne oczy jak piękne rzeczy tworzy.
poniedziałek, 20 lipca 2015
sobota, 18 lipca 2015
Zakochani tancerze.
Haftuję tylko sporadycznie jakoś mi nie po drodze z tą techniką choć potrafię haftować : krzyżykami , haftem płaskim, angielskim a nawet wstążeczkowym. Moje obie Babcie haftowały więc zostałam "wyszkolona" jeszcze w dzieciństwie. W swoim życiu parę rzeczy wyhaftowałam. Podusie, pościel, śliniaczki, sukieneczki, obrazki dla moich dzieci a nawet balową sukienkę ale ta technika jakoś nie została ze mną na co dzień. Z okazji uroczystości rodzinnych staram się czasem coś wyhaftować ale tylko dla tych co do których mam pewność, że z podarunku się ucieszą. Nie chciałabym uszczęśliwiać nikogo na siłę ani wkładać serca w prezent który natychmiast wyląduje w pawlaczu lub na strychu. Z okazji ślubu wyhaftowałam mały obrazek dla Młodej Pary a ponieważ Młodych połączył taniec jest to tańcząca para. Trochę się obawiałam czy Młodzi się ucieszą z prezentu ale o dziwo obrazek najbardziej się spodobał Panu Młodemu. Pierwowzór obrazka znalazłam gdzieś w sieci , trochę go zmieniłam, tu ujęłam , tam dodałam. Prezent wręczony mogę więc go pokazać.
środa, 15 lipca 2015
Po miesiącu miodowym.
Pokazywałam ostatnio ślubne drobiazgi ale przecież na ślubie życie się nie kończy tylko zaczyna. Po pięknych , bajkowych chwilach pora wracać do rzeczywistości uszyłam więc dla Panny Młodej kuchenny fartuszek. Znalazłam kiedyś kawałek materiału z nadrukowanym obrazkiem który teraz jak ulał pasuje do sytuacji bo jak już miesiąc miodowy się skończy to jakoś trzeba się podzielić obowiązkami domowymi. Samo się przecież nic nie zrobi!!!!!
poniedziałek, 6 lipca 2015
Bransoletka haftowana koralikami.
Jak Panna Młoda ma artystyczna duszę to ma też zupełnie nietypowe potrzeby. Najpierw miało nie być żadnych ozdób ani na sukni ani nigdzie indziej. Okazało się szybko, że kupienie skromnej ale oryginalnej sukni ślubnej zupełnie bez świecidełek jest praktycznie niemożliwe. Mało bo mało ale świecidełka na sukni są więc i jakieś świecące dodatki okazały się niezbędne. Wybór padł na haftowana gipiurę. Koronka została więc zakupiona , powycinana i wyhaftowałam ją różnymi koralikami. Niektóre koraliki są mikroskopijne wiec roboty było co niemiara na szczęście rączka Panny jest szczuplutka. Poduszka na obrączki ( to ta pod bransoletką ) , podwiązka z niebieska wstążeczką , torebka szydełkowa ( pożyczona od synowej) i spinka do włosów zrobiona ze starej broszki Babci. W ten sposób chyba mam już wszystko co potrzeba czyli nowe, stare, niebieskie i pożyczone. Chyba, że o czymś zapomniałam lub znacie inne ślubne przesady.
piątek, 3 lipca 2015
Bukiet z róż.
Wkrótce mam ważną uroczystość w rodzinie czyli ślub. Obecna moda nakazuje przynosić zamiast kwiatów jakiś dobry trunek. Sami młodzi o to proszą i chyba maja rację, bo pamiętam jeszcze z czasów mojego ślubu całe naręcza kwiatów które nie wytrzymały lipcowych temperatur. Może więc faktycznie szkoda wyrzucać pieniądze na bukiety i lepiej zakupić coś innego. Ja kocham kwiaty choć muszę przyznać , że wolę je jak rosną niż jak już są zerwane. Wymyśliłam więc kompromis czyli podaruję Młodym kwiaty ale dopilnuję, żeby nie zwiędły nim wesele się skończy. Zrobiłam więc bukiet z róż materiałowych. Wykorzystałam różne materiały i w różnych kolorach. Muszę powiedzieć, że było przy nim mnóstwo pracy , znacznie więcej niż przewidywałam. Trzeba było wyciąć każdy płatek każdego kwiatka, opalić go nad świecą, skleić klejem na gorąco. Potem to już tylko przyjemność w układaniu, choć zrobienie rączki i podstawy też mi trochę czasu zajęło. Bukiet nie jest duży 20 x12 cm - oczywiście to wymiary samych kwiatków bez rączki i podstawy. Mimo średnich rozmiarów zmieściło się na nim aż 35 kwiatków. Jestem ciekawa czy się spodoba Młodym w każdym razie ja będę zadowolona, że nie pójdę składać życzeń z "pustymi rękami". A Wy chciałybyście dostać taki bukiet bo ja to chyba taka staromodna jestem więc i gust mam staromodny?
PS.
Dziękuję za słowa wsparcia pod poprzednim wpisem. Sytuacja mnie przerasta ale życie toczy się dalej.
niedziela, 28 czerwca 2015
Pokochać siebie?
Lato w pełni a u mnie dziś deszcz i zimno , patrzę z nadzieją za okno bo jakby kawałek błękitnego nieba widać. Robótkuję mało bo znów kłopoty rodzinne mnie przerastają i nie jestem w stanie nawet się cieszyć najważniejszą chwilą w życiu mojego dziecka. Staram się jak mogę wszystko ogarnąć ale jest mi coraz trudniej udźwignąć problemy. Jestem z natury optymistką , staram się nie wyolbrzymiać problemów i jakoś je rozwiązywać a jednak z wiekiem mam coraz mniej sił na walkę z wiatrakami. Nie chcę już pomagać na siłę gdy druga strona wszystko traktuje jak zamach na swoją wolność lub pieniądze. Pewnie jest to skutkiem choroby ale mam wrażenie, że to właśnie ja cierpię najbardziej atakowana i oskarżana o całe zło świata. Boję się, że wkrótce się poddam depresji i sama będę potrzebować pomocy. Nie lubię pisać o sobie , nie chcę nikogo obarczać moim smutkiem. Z natury jestem skryta ale "czasem człowiek musi inaczej się udusi" jak brzmią słowa piosenki. Jeszcze walczę tylko jak długo starczy mi sił? Podobno mam silny charakter a jednak już raz straciłam kontakt ze światem , drugi raz mogę nie wrócić do żywych. Moje pokolenie jest wychowane w poczuciu obowiązku , muszę pomóc rodzicom, dzieciom, wnukom nawet kosztem siebie. Nie umiem tego zmienić a powinnam bo krzywdzę siebie. Muszę się nauczyć egoizmu bo chyba trzeba siebie pokochać i może wreszcie zacząć zaspakajać własne potrzeby a nie potrzeby innych którzy traktują moje uczynki jako coś im należnego za które nawet dziękuję nie trzeba powiedzieć.
Dość narzekania pewnie wkrótce usunę ten wpis bo dojdę do wniosku, że niepotrzebnie o tym napisałam.
Może więc pokażę Wam zdjęcie moich balkonowych kwiatków. To pięknie kwitnący niecierpek a ten kwiatuszek w koszyczku zrobiłam sama z krepiny. Stał sobie na słonecznym oknie i po wyblaknięciu wygląda jak żywy, prawda? Kwiaty poprawiają mi nastrój, chyba wybiorę się do różanego ogrodu od czegoś trzeba zacząć robienie sobie przyjemności.
sobota, 20 czerwca 2015
Gdzie to lato jest?
Za oknem deszcz, wiatr, zimno, chmury. Gdzie jest lato? Uszyłam już dużą plażową torbę a tu z plaży nici. Grube płótno, żeby słońce nie wypaliło dziury, podszewka z kieszonkami na zamek coby kluczy nie zgubić w piasku. Pojemność duża w końcu na plażę zabieramy mnóstwo potrzebnych i niepotrzebnych rzeczy. Zapięcie na zamek, solidne wzmocnione sztywnikiem rączki i szerokie dno. Teraz pozostaje mi czekać na ciepełko. jest nadzieja bo widzę teraz kawałeczek błękitnego nieba po całym dniu deszczu i chmur.
czwartek, 11 czerwca 2015
Chusta ślubna
Jakiś czas temu pokazywałam fragmenty chusty którą dziergałam na szydełku z bawełnianych nici. To duża ślubna chusta. Połączyłam kilka technik wykonania tzn. koronkę irlandzka, brugijską i rumuńską. To moja pierwsza tak duża koronkowa praca (250x90 cm). Musiałam się przy tej okazji sporo się nauczyć bo z koronki brugijskiej wykonywałam dotychczas tylko proste sploty a siateczki w koronce irlandzkiej nie robiłam nigdy. Chusta jeszcze nie jest wyprana ani naciągnięta (zrobię to przed samym ślubem) ale już ją pokażę . Nie wiem czy będzie jeszcze okazja do zrobienia jej zdjęć. Panna Młoda jeszcze jej w realu nie widziała , mam nadzieję, że jej się spodoba.
środa, 3 czerwca 2015
Truskawki
Sezon truskawkowy w pełni. Codziennie pałaszuję miseczkę słodkich truskawek bo bardzo je lubię. Kiedy zobaczyłam u Modrak Cafe "Majową truskawkową wymiankę" postanowiłam wziąć w niej udział. Pary wymiankowe były ustalone metodą łańcuszkową. Ja przygotowałam prezenty dla Mam i ja , dla mnie prezenty przyszły od Aliny.
Pierwszym prezentem który przygotowałam był szydełkowy jeż . Co jeż ma wspólnego z truskawkami? Otóż mój jeż uwielbia truskawki co widać na zdjęciu. Drugim prezentem który przygotowałam była zielona torba na zakupy z szydełkową aplikacją z truskaweczkami. Bardzo mi się spodobał truskawkowy motyw a nauczyłam się go robić specjalnie na potrzeby wymianki. Z pewnością jeszcze go wykorzystam bo jest wyjątkowo efektowny. Reszta wymiankowych prezentów to trochę przydasi i słodyczy.
Prezenty które przysłała mi Alina są wyjątkowo kruche ale dojechały do mnie w całości.Szklany ozdobny talerz i szklaneczki oraz pudełko na chusteczki. Wszystko w smakowitych truskawkach.Alinko dziękuje za piękne oryginalne prezenty.
Pierwszym prezentem który przygotowałam był szydełkowy jeż . Co jeż ma wspólnego z truskawkami? Otóż mój jeż uwielbia truskawki co widać na zdjęciu. Drugim prezentem który przygotowałam była zielona torba na zakupy z szydełkową aplikacją z truskaweczkami. Bardzo mi się spodobał truskawkowy motyw a nauczyłam się go robić specjalnie na potrzeby wymianki. Z pewnością jeszcze go wykorzystam bo jest wyjątkowo efektowny. Reszta wymiankowych prezentów to trochę przydasi i słodyczy.
Prezenty które przysłała mi Alina są wyjątkowo kruche ale dojechały do mnie w całości.Szklany ozdobny talerz i szklaneczki oraz pudełko na chusteczki. Wszystko w smakowitych truskawkach.Alinko dziękuje za piękne oryginalne prezenty.
czwartek, 28 maja 2015
Pantofelki ze skarpetkami.
Nasza maleńka perełka czyli moja wnusia nie lubi leżeć w miejscu. Interesuje ją świat i wszystko co się wokół dzieje. Trudno ja utrzymać na rękach, wierci się i kręci ściągając przy okazji buciki które jej wydziergałam. Wpadłam więc na pomysł zrobienia nowych pantofelków razem ze skarpetkami. Teraz błyskawiczne ściąganie bucików nie jest już takie proste nawet dla wierzgających nóżek. Buciki wydziergałam na szydełku z bawełnianych nici. Szara podeszwa, obowiązkowy róż na cholewkach , paseczek imitujący zapięcie,białe skarpetki z falbanką i na specjalne zamówienie mojego małżonka po trzy kwiatuszki na każdym buciku. Dziadzio jest zakochany w naszej kruszynce i o dziwo zwraca uwagę na takie szczegóły jak falbanki i kwiatuszki.
wtorek, 26 maja 2015
Zadowolona.
W poprzednim wpisie opisałam historie resztkowych kwadracików. Nie każdy lubi rękodzieło a ja nie lubię jak moje prace lądują w zakamarkach schowków bo ktoś uważa, że są "obciachowe". Szukam wiec takich osób które się z prezentów autentycznie ucieszą. Poszewka z poprzedniego wpisu powędrowała do nowego domu i zajęła miejsce na kanapie, z przyjemnością zrobiłam więc kolejną ( tym razem uzgodniłam to wcześniej) wykorzystując pozostałe kwadraciki wprawdzie w innych zestawieniach kolorów ale to ciągle te same włóczki. Po skończeniu poszewki pozostały mi dwa ostatnie kwadraty ale i te zostały zabrane jako podkładki pod kubki. Ja jestem zadowolona, resztki włóczek twórczo wykorzystałam, moja praca kogoś ucieszyła, poszewki zdobią czyjś dom. Ktoś może pomyśleć co ja z tego mam. Włożyłam pracę, pieniądze ( włóczki, tkaniny, nici ), czas, umiejętności, trochę talentu otrzymując w zamian zwykłe dziękuję. Mnie to wystarcza , nie wszystko trzeba przeliczać na złotówki choć świat jest coraz bardziej zmaterializowany. Nie potrafię zrobić z mojej pasji interesu chyba należę do wymierającego pokolenia idealistów albo może akurat do interesów to ja talentu nie mam.
sobota, 16 maja 2015
Sprytny plan.
Miałam trochę włóczek w różnych kolorach. To były jakieś resztki po skończonych robótkach. Chciałam się ich pozbyć w twórczy sposób ale każdego koloru było zbyt mało na coś konkretnego. Zrobiłam z włóczki kilka kolorowych kwadratów i początkowo chciałam je wykorzystać jako dół szydełkowego żakietu. Kwadraty połączyłam, żakiet zaczęłam dziergać , zrobiłam ze 20 cm i sprułam. Jakoś mi się nie spodobał mój własny pomysł. Kolejnym pomysłem było zrobienie z nich torebki, poukładałam , pomieszałam i doszłam do wniosku, ze torebki w takich kolorach nie potrzebuję. Kwadraty leżały i koniecznie chciałam je jakoś wykorzystać bo inaczej
wylądowałby w pudle i pewnie wkrótce bym o nich zapomniała jak o wielu
innych niedokończonych projektach. Wtedy przypomniałam sobie, że mam w rodzinie kogoś kto kocha fiolety. Wymyśliłam sprytny plan - zrobię z kwadratów poduszkę. Zszyłam 4 kwadraty obrobiłam dookoła ramkę jednolitą włóczką. Wprawdzie na zdjęciu wygląda ona na brązową ale w rzeczywistości jest to kolor fioletowo-bordowy. Miałam jej tyle, że na tył poduszki mi już nie starczyło. Druga strona jest więc materiałowa. Na szczęście miałam w zapasach grubą bawełnę w odpowiednim kolorze. Poduszkę uszyłam włożyłam wkład położyłam na fotelu i czekałam na reakcję.
Jak tylko usłyszałam, tu cytat : " jaka fajna poduszka i to w moich kolorach też bym taką chciała" wtedy już wiedziałam, że mój plan się powiódł. Poszewka trafiła do kogoś komu się podoba i nie będzie niechcianym rękodziełem przyjętym tylko dlatego, że nie wypada odmówić.
Teraz myślę co zrobić z resztą kwadratów.
Teraz myślę co zrobić z resztą kwadratów.
środa, 13 maja 2015
Małe, nieszkodliwe zboczenie
Uszyłam obrus z bawełny. Nie dodawałam żadnych ozdób,koronek bo i tak wzorów było na nim co niemiara. Wyrównałam po prostu wyszperany w szafie kawałek drukowanej tkaniny i obszyłam boki. Robota szybka , łatwa i przyjemna. Gdy już skończyłam i zabierałam się za sprzątanie to zamiast wyrzucić kawałeczki tkaniny pozostałe po wyrównywaniu brzegów uszyłam z nich dwa kwiatuszki. Ścinki były niewielkie, nierówne ot jak to przy równaniu brzegów więc kwiatki uszyłam metodą "na ślimaka" .W ten sposób ścinki nie trafiły do kosza i zostaną wykorzystane w bardziej przyjemny sposób Powoli dochodzę do wniosku, że to może jakieś zboczenie jest gdy się widzi "coś" w każdym przedmiocie do wyrzucenia ale to taki nieszkodliwy bzik. Przecież ścinki- kwiatki też można wyrzucić jeśli nie wymyśli się dla nich sensownego przeznaczenia.
środa, 6 maja 2015
Muminki ukochane.
Moja córka jako dziecko była wielbicielką bajek o Muminkach. Do dziś pamięta wszystkich bohaterów którzy się tam pojawiali. Gdy więc znalazłam poszewkę z postaciami z bajki postanowiłam zrobić jej malutki prezencik. Na bajkowych podusiach to ona już nie sypia a swoich dzieci jeszcze nie ma. Przerobiłam więc poszewkę na torbę na zakupy.To nic wielkiego zwykła torba z podszewką i solidnymi rączkami ale jest na niej rodzina Muminków i córka była nią zachwycona. Czasem niewiele trzeba aby sprawić komuś przyjemność.
PS.Ślubna chusta już prawie skończona , niedługo się nią pochwalę.
środa, 29 kwietnia 2015
Wiosenne buciki
Moja wnuczka rośnie zdrowo mam więc okazje do robienia coraz to nowych rzeczy. Wprawdzie to tylko drobiazgi ale zawsze to coś innego niż można dostać w każdym sklepie. Z wełnianych pantofelków księżniczka już powoli wyrasta zresztą jest już na nie trochę za ciepło. Dostała teraz wiosenne buciki w liliowym kolorze. Wygląda w nich jak dama a ja się cieszę gdy widzę je na jej cudnych, maleńkich nóżkach. Jak każda babcia jestem zakochana we wnukach i cieszę się, że mam je na tyle blisko, ze mogę obserwować jak rosną.
piątek, 24 kwietnia 2015
Koronkowo.
Od jakiegoś czasu dziergam sobie powolutku kwiatki, kwiatuszki, sznureczki. Teraz przyszedł czas prawdy czyli trzeba z tego złożyć chustę. Będzie to duża 250x90 cm ślubna chusta. Mam nadzieję, że efekt końcowy zadowoli wybredną Pannę Młodą. Trzymajcie kciuki, żeby się udało bo pracy dużo a projekt do samego końca jest niewiadomą i zmienia się w trakcie pracy.
czwartek, 23 kwietnia 2015
Morska wymianka
Brałam udział w morskiej wymiance zorganizowanej przez Dekupagekinii. Tematem wymianki były morskie klimaty. Moja parą wymiankową została Alina i to dla niej przygotowałam kilka drobiazgów z morskimi elementami . Podarowałam jej filcową zawieszkę z perłą którą zapakowałam w małą , niebieską, szydełkową torebeczkę z aplikacjami: rozgwiazdą i muszelką. Dodałam zabawną ośmirniczkę , słodycze i przydasie.
Alina przysłała mi piękne prezenty .Prześliczne pudełeczko z prawdziwymi i muszelkami , śliczną niebieską broszkę, mnóstwo fantastycznych przydasi, słodkości . Alino dziękuje Ci za wspaniałe prezenty
wtorek, 21 kwietnia 2015
Czapeczka z kwiatkami
Niedawno pokazywałam Kapturek księżniczki ale przecież jedna czapeczka to zdecydowanie za mało zwłaszcza kiedy babcia czyli ja nie może się powstrzymać przed dzierganiem coraz to innych rzeczy dla naszego maleństwa. Zrobiłam kolejną czapeczkę.Ta jest kolorowa,wydziergana na drutach i nie mogłam się tym razem powstrzymać przed umieszczeniem na niej haftowanych kwiatuszków. Podobno teraz modne rzeczy dla dzieci powinny wyglądać tak jak te dla dorosłych. Pewnie tak jest sądząc po tym co znajduje się w sklepach ale ja wolę słodkie ubranka szczególnie dla dziewczynek bo kiedy będą cukiereczkami jak nie teraz?
czwartek, 16 kwietnia 2015
Kwiaty bez wody.
Kwiaty wymagają naszej uwagi, trzeba o nie dbać , podlewać, przesadzać a najlepiej jeszcze do nich mówić bo podobno wtedy lepiej rosną. Jeśli jednak jesteśmy zapracowane, zakręcone twórczo, zajęte, aktywne itd. i nie zawsze pamiętamy o naszych kwiatuszkach to możemy sobie sprawić kwiatki bezproblemowe. Pokazywałam już mój bukiecik z resztek szmatek Wiosenny bukiet Bukiecik szybko wywędrował z mojego domu musiałam więc "wyhodować" sobie nowe kwiatuszki. Tym razem inne ale myślę, że równie ładne. Wykorzystałam resztkę satyny, kawałki filcu, koraliki i szydełkowy listek. Kwiatuszki troszeczkę podmalowałam dla lepszego efektu a listki wyhaftowałam. Kwiatki rosną w drewnianej "doniczce" czyli szpulce po kordonku oklejonej drewnianymi klamerkami które celowo "zepsułam" rozdzielając na dwie części. Kwiatki stoją sobie na parapecie i zupełnie im nie szkodzi brak wody. To taka mała rzecz która cieszy oko i poprawia humor.
środa, 15 kwietnia 2015
Dziękuję.
Dziś wpis z podziękowaniami.Miałam ostatnio bardzo dużo szczęścia w blogowych zabawach.Dostałam piękne prezenty za które chciałabym , teraz już publicznie , serdecznie podziękować i jednocześnie pochwalić się tym co otrzymałam.
Udało mi się wygrać Candy urodzinowe u Majeczki . Wygraną w zabawie miała być niespodzianka i wierzcie mi była to ogromna niespodzianka.Tylu pięknych prezentów się nie spodziewałam, dostałam prześliczny koszyczek z jajeczkiem, cudnego baranka i ogromnie dużo różnorodnych przydasi. Majeczko bardzo Ci dziękuję. Koszyczek podziwiało już wiele osób a baranek siedzi sobie na parapecie i towarzyszy mi na co dzień.
To jeszcze nie koniec podziękowań. Dostałam też prezenty od Akrimdolls. Nie wygrałam wprawdzie u niej zabawy ale dostałam nagrodę za przesłane jej moje pomysły na ogarnięcie zapasów przydasi. Chyba nie powinnam radzić innym jak opanować twórczy bałagan bo moje przydasiowe zapasy wyglądają z każdego miejsca w moim mieszkaniu. Staram się je przynajmniej segregować aby w razie czego móc coś znaleźć bez wysypywania kartonów na środek pokoju.
Podziwiajcie prezenty
czwartek, 9 kwietnia 2015
Kapturek księżniczki
Nasza księżniczka rośnie i pierwsze ubranka są już za małe. Zresztą grube czapeczki które zrobiłam jako pierwsze są już za ciepłe. Mam więc przyjemność dziergania kolejnych cukierkowych rzeczy. Swoją drogą gdy przyjrzałam się ofercie w sklepach dla dzieci to dla dziewczynek ubranka są prawie wyłącznie białe lub różowe. Tak więc , nasza księżniczka ma mnóstwo ubrań w cukierkowych kolorkach i okazało się, że chcąc nie chcąc i czapeczki muszą być białe lub różowe aby pasowały do reszty ciuszków. Tym razem wydziergałam dla naszej ślicznotki biały kapturek. Miałam ochotę dołożyć kolorowe kwiatuszki ale zamówienie było na białą czapeczkę więc kwiatuszki zostawiłam sobie na kolejne kreacje dla Jej Wysokości a właściwie Jej Maleńkości.
No cóż jak każda babcia nie mogę się nacieszyć naszym maleństwem i najchętniej nie wypuszczałabym jej z objęć. Muszę jednak dzielić swoją uwagę na dwoje bo wnuczek jest zazdrosny. Nie jest to zazdrość o siostrę ale o czas jaki jej poświęcam. Zawsze przecież w tym czasie gdy przytulam księżniczkę mogłabym budować tor wyścigowy dla jego aut. Korzysta na tej sytuacji mój mąż bawiąc się z wnusią do woli w czasie gdy ja ścigam się autami. Strach pomyśleć co będzie gdy liczba wnuków wzrośnie a babcia nadal będzie jedna. Myślę jednak, że dam radę kocham je przecież tak samo mocno.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Nie tylko wymiankowo.
Wymianka Wielkanocna u Czarnej damy.. wygląda trochę inaczej niż zwykłe wymianki. Czarna dama stara się aby wszyscy byli zadowoleni
W myśl jej zasad do paczuszki należało włożyć 5 rzeczy
JAJKO lub KURA
KOSZYCZEK lub "UBRANKO" NA JAJKO
BARANEK lub ZAJĄCZEK
Z każdej pary trzeba było wybierać tylko jedną rzecz, np: jajko, koszyczek, baranek A do tego coś słodkiego koniecznie z motywem świątecznym oraz kartkę z życzeniami wielkanocnymi.
Wymianka była metodą łańcuszkową prezent dla mnie przygotowała Danuta Kielar
A oto co od niej otrzymałam.
Dziękuję Czarnej damie za organizację wymianki, dziękuję Danusi za prezenty wymiankowe.
"A to wszystko dlatego, żeby nie było sytuacji, że jedna osoba
otrzyma skromny prezent, a druga bardzo bogaty.
Ja bym chciała żeby wszyscy byli obdarowani sprawiedliwie"
otrzyma skromny prezent, a druga bardzo bogaty.
Ja bym chciała żeby wszyscy byli obdarowani sprawiedliwie"
JAJKO lub KURA
KOSZYCZEK lub "UBRANKO" NA JAJKO
BARANEK lub ZAJĄCZEK
Z każdej pary trzeba było wybierać tylko jedną rzecz, np: jajko, koszyczek, baranek A do tego coś słodkiego koniecznie z motywem świątecznym oraz kartkę z życzeniami wielkanocnymi.
Ja wybrałam kurę,koszyczek i zajączka . Wykonałam też skromną karteczkę z życzeniami. Wszystko wydziergałam na szydełku a całość prezentowała się tak jak na zdjęciu. Mam nadzieję, że obdarowana a jest nią Małgorzata Napiórkowska jest zadowolona.
Tak się złożyło, że moją parą została siostra zakonna pomyślałam więc sobie, że zrobię jej specjalny prezent już po za wymianką i wysłałam też koronkową zakładkę do książki w postaci krzyżyka. Mam nadzieję, że zakładka się siostrze spodobała , będzie jej używać i wtedy ciepło o mnie wspomni.
Koronkowa zakładka z białych nici -prezent specjalny
Moje prezenty wymiankowe.Wybrałam kurę koszyczek i zajączka
Wymianka była metodą łańcuszkową prezent dla mnie przygotowała Danuta Kielar
A oto co od niej otrzymałam.
Dziękuję Czarnej damie za organizację wymianki, dziękuję Danusi za prezenty wymiankowe.
czwartek, 2 kwietnia 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)