Czasem to nie my ale los decyduje co będziemy robić dziś , jutro, za miesiąc czy rok. Wystarczył jeden telefon abym wykreśliła miesiąc z własnego życia biegając między szpitalem z jedną chorą osobą a mieszkaniem w którym jest druga osoba nie mniej chora i to wszystko 400 km od domu. Już nie mam sił aby się martwić, już nie mam pomysłu jak rozwiązać problemy. Nie potrzebuję współczucia , mnie potrzeba pomocy , działania, podpowiedzi a chętnych do tego niestety nie widać. Spróbuję wrócić do bloga, bo przecież go lubię. Zaglądajcie do mnie spróbuje go jakoś prowadzić, rękodzieło pozwala mi zachować równowagę psychiczną więc pewnie coś tam będę dłubać.
czwartek, 30 czerwca 2016
środa, 25 maja 2016
Różowe róże.
Kanwa z nadrukiem i kompletem włóczek leżała u mnie kilka lat. Jakoś nie miałam weny do haftowania zwłaszcza, że nie bardzo wiedziałam co zrobić z haftem gdy już go skończę. W założeniach jest to poszewka na poduszkę ale zupełnie nie w moim guście , nie pasuje do mojego mieszkanka. Kiedy jednak zaczęłam haftować to żal mi było nie skończyć.
Mimo, że to gruba kanwa, haftuje się włóczką to jednak jest to dużo pracy bo wypełnia się haftem krzyżykowym sporą powierzchnię 40x40 cm. Haftowałam sobie powolutku, zabierałam haft na spacery do parku. Dzięki temu, że haftowałam publicznie spotkałam się z bardzo miłymi komentarzami. Jeden z Panów spacerujących z wnukiem zapytał mnie czy może popatrzeć jak haftuję i z sentymentem wspominał swoją żonę i jej robótki. Mocno starsza Pani aż się do mnie przysiadła, żeby powspominać stare czasy gdy i ona zajmowała się robótkami. Zaglądały do mojej robótki bardzo zainteresowane dzieciaczki. Haft z nadrukiem ma swoje dobre strony bo można w każdej chwili odłożyć robótkę a wracając do niej nie trzeba się zastanawiać co dalej , wszystko jest namalowane.
Właśnie skończyłam moje różowe róże, teraz zastanawiam się co z nim zrobić. Najgorsze co może je spotkać to skazanie na zapomnienie i schowanie do kuferka. Myślałam o uszyciu torby ale nie wiem czy to dobry pomysł. Może Wy mi coś podsuniecie? W sumie to całkiem ładny haft.
Mimo, że to gruba kanwa, haftuje się włóczką to jednak jest to dużo pracy bo wypełnia się haftem krzyżykowym sporą powierzchnię 40x40 cm. Haftowałam sobie powolutku, zabierałam haft na spacery do parku. Dzięki temu, że haftowałam publicznie spotkałam się z bardzo miłymi komentarzami. Jeden z Panów spacerujących z wnukiem zapytał mnie czy może popatrzeć jak haftuję i z sentymentem wspominał swoją żonę i jej robótki. Mocno starsza Pani aż się do mnie przysiadła, żeby powspominać stare czasy gdy i ona zajmowała się robótkami. Zaglądały do mojej robótki bardzo zainteresowane dzieciaczki. Haft z nadrukiem ma swoje dobre strony bo można w każdej chwili odłożyć robótkę a wracając do niej nie trzeba się zastanawiać co dalej , wszystko jest namalowane.
Właśnie skończyłam moje różowe róże, teraz zastanawiam się co z nim zrobić. Najgorsze co może je spotkać to skazanie na zapomnienie i schowanie do kuferka. Myślałam o uszyciu torby ale nie wiem czy to dobry pomysł. Może Wy mi coś podsuniecie? W sumie to całkiem ładny haft.
czwartek, 19 maja 2016
W kroplach rosy.
Miałam w zapasach dziwną włóczkę, cieniowaną z miękkim włosem i połyskiem. Kilka razy próbowałam coś z niej zrobić ale trudno wykorzystać resztkę cieniowanej włoczki do zrobienia czegoś konkretnego zwłaszcza, że cieniowanie kolorów przy pracach na szydełko wychodzi niezbyt fajnie. Zresztą szydełko jest "włóczkożerne" a miałam tylko jeden nieduży kłębuszek. Zaczynałam kilka razy i prułam swoje projekty bo nic mi się nie podobało. Włóczka kilka razy wracała do pudła z nieśmiertelnymi zapasami. Wreszcie zachęcona efektem jaki osiągnęłam wykorzystując cieniowaną resztkę wełny na zrobienie wiosennej apaszki i tą włóczkę przerobiłam na niedużą chusteczkę 100x52 cm.
Wykorzystałam wzór który dawno temu znalazłam w czeluściach internetu i z którego już kiedyś robiłam chustę tyle tylko, że dużą. Chusteczka wyszła bardzo efektowna, bo nie dość, że ma fantastyczne cieniowanie to jeszcze dodatkowo cała się mieni jakby była w kropelkach rosy .
Niestety nie bardzo potrafię pokazać to na zdjęciach.
Włóczka wykorzystana do ostatniej nitki, chusta zrobiona i wygląda całkiem fajnie. Zapasy zmniejszone o kolejny kłębek, to taki mały sukces. Gdyby ktoś miał chęć na chusteczkę to zapraszam do kontaktu.
A tu ten sam wzór tylko włóczka inna . Prawda, że zupełnie niepodobne ?
sobota, 14 maja 2016
Bransoletki przy okazji
Dziś o wymiance "przy okazji" . Wymieniając się prezentami w wiosennej wymiance umówiłyśmy się z szczęsliwy zakątek na wymiankę prywatną. Beata chciała bransoletki szydełkowo-koralikowe które wypatrzyła na moim blogu. Ustaliłyśmy kolory, wzory i tak powstały 3 bransoletki : cieniowana z przezroczystych koralików , biało-czarno-fioletowa i czarno-złota.
Taka wymianka to prawdziwa przyjemność. Sprawiłam komuś radość , zmobilizowałam się do wydziergania kolejnych bransoletek a w zamian zyskałam materiały potrzebne do dalszych prac.
W zamian za bransoletki dostałam bransoletkę kamyczkową oraz włóczki, koraliczki, scrapki, filc.
Pewnie nie jedna z Was też ma taki sam problem . Potrafimy zrobić dużo fajnych rzeczy tylko potem nie mamy co z nimi zrobić.
Tak też jest ze mną. Rodzina zaopatrzona w nadmiarze. Jak rozdaję moje prace to czasem mam wrażenie, że ktoś nimi obdarowany uważa, że skoro dostał je za darmo to są niewiele warte a czasem nawet mam wrażenie, że ktoś uważa, że robi "łaskę" przyjmując moje rękodzieło. Skutek tego jest taki, że robię coraz mniej choć tworzenie rękodzieła nadal sprawia mi przyjemność.
Wiec gdyby ktoś był chętny na jakąś wymiankę to zapraszam do kontaktu. Jak widzicie możemy się wymienić nie tylko swoimi pracami ale również przydasiami czy narzędziami do tworzenia rękodzieła . Interesuje mnie nie tylko włóczka , nici ale i materiały , półprodukty czy narzędzia do innych technik np.czesanka wełniana , igły do filcowania , koraliki, końcówki, przekładki, sznurki i milion innych rzeczy. Każda z nas ma jakieś rzeczy otrzymane w wymiankach lub zakupione a nie używane bo wena twórcza się skończyła lub np. zapałałyśmy miłością do zupełnie innej techniki rękodzieła.
Tak też jest ze mną. Rodzina zaopatrzona w nadmiarze. Jak rozdaję moje prace to czasem mam wrażenie, że ktoś nimi obdarowany uważa, że skoro dostał je za darmo to są niewiele warte a czasem nawet mam wrażenie, że ktoś uważa, że robi "łaskę" przyjmując moje rękodzieło. Skutek tego jest taki, że robię coraz mniej choć tworzenie rękodzieła nadal sprawia mi przyjemność.
Wiec gdyby ktoś był chętny na jakąś wymiankę to zapraszam do kontaktu. Jak widzicie możemy się wymienić nie tylko swoimi pracami ale również przydasiami czy narzędziami do tworzenia rękodzieła . Interesuje mnie nie tylko włóczka , nici ale i materiały , półprodukty czy narzędzia do innych technik np.czesanka wełniana , igły do filcowania , koraliki, końcówki, przekładki, sznurki i milion innych rzeczy. Każda z nas ma jakieś rzeczy otrzymane w wymiankach lub zakupione a nie używane bo wena twórcza się skończyła lub np. zapałałyśmy miłością do zupełnie innej techniki rękodzieła.
Mail
nic nie kosztuje a dzięki wymianie moje prace będą komuś służyć a
nie pokrywać się kurzem lub być sprzedawane za bezcen bo komuś nawet
koszt materiałów wydaje się zbyt duży jako zapłata za pracę.
sobota, 7 maja 2016
Czas Komunii
Jak co roku o tej porze dziergam torebeczki i rękawiczki do Komunii. Najlepsze są sprawdzone wzory. Woreczki choć staromodne nadal podobają się dziewczynkom. W tym roku wydziergałam jednak nowy wzór torebeczki. Wzór prosty , ozdobą są kwiatuszki z kryształkami. Mam nadzieje, że panienki pokochają i ten projekt
A tu wzory "nieśmiertelne"
A tu wzory "nieśmiertelne"
piątek, 29 kwietnia 2016
Wiosenna apaszka
Kiedy zaświeciło słoneczko i zrobiło się cieplutko postanowiłam zrobić sobie przyjemność i wydziergać coś nowego dla siebie. Obecna pogoda nie zachęca do wiosennych spacerów ale mam nadzieje, że szybko zimno przeminie.
Mam sporo różnych "dziergadełek" więc dla siebie robię bardzo niewiele. Ręcznie, porządnie wykonane rzeczy mają tą niezbyt teraz docenianą właściwość, że służą nam bardzo długo. Czasem się znudzą, czasem się opatrzą, czasem wyjdą z mody ale nadal są w bardzo dobrym stanie zwłaszcza jak się o nie dba.
Mam błękitny płaszczyk już niezbyt nowy więc chciałam mieć choć nową apaszkę. Chusteczka jest niewielka wydziergana na drutach z cienkiej, pięknej kolorowej wełenki.
Resztkę wełenki odkryłam niedawno przeglądając zapasy. Było jej mało ot taka resztka nie wiadomo na co. Postanowiłam zrobić ażurową chusteczkę z góry zakładając, że będzie to najprostszy wzór który mogę zakończyć w dowolnym miejscu gdy tylko skończy mi się nitka. Mogłam oczywiście spróbować połączyć kilka wełenek ale miałam kaprys na małą chusteczkę taką co po zmotaniu ochroni szyję przed chłodnym wiatrem a gdy wyjdzie słoneczko, po luźnym ułożeniu będzie tylko ozdobą. Po zablokowaniu chusteczka ma wymiary 100x45 cm . Miła przyjemna robótka na jeden dzień dziergania a ile lat ją będę nosić to się okaże.
sobota, 23 kwietnia 2016
Resztkowa okładka
Resztki, włóczek, nici, sznurków, tasiemek, wstążek a nawet papierów. Wszystko to zbieram nie wiadomo po co. Odkąd dzieci wyfrunęły z gniazda mam więcej miejsca na ich gromadzenie. Czasem patrzę z przerażeniem na coraz większą ilość pudeł, pudełek, woreczków, skrzyneczek. Lubię mieć wszystko posegregowane, nawet guziki mam pochowane w woreczki według ich koloru. Kiedy już dopada mnie depresja a ilość przydasi zaczyna być dla mnie problemem zawsze postanawiam zmniejszyć ilość zapasów.
Najłatwiej byłoby oddać je w dobre ręce, pewnie znaleźli by się chętni na darmowe szmatki, włóczki, tasiemki, guziczki. Niestety trudno mi się z nimi rozstać bo kiedy już uszykuję je do oddania to zawsze mam milion pomysłów jak je wykorzystać. Tylko z ich realizacją jest już gorzej. Nie zawsze mam dla kogo robić moje projekty a robienie nawet fajnych rzeczy do "szuflady" odbiera mi połowę radości z tworzenia. Nie zawsze to co mam ochotę zrobić nadaje się dla mnie. W pewnym wieku, przy pewnej figurze trudno ubierać się w ażurowe sweterki, dziergane spódniczki, fantazyjną biżuterię, oryginalne czapki, torebki, szaliki , chusty itd. Mój dom też nie może być skansenem rękodzielniczym pełnym poduszek, serwetek, firanek, obrusów, dywaników i innych ozdóbek.
Staram się robić rzeczy użyteczne i jednocześnie wykorzystywać posiadane zapasy bo to przecież żal wyrzucić choćby prutą włóczkę nawet jeśli jest jej niewiele. Z takich właśnie resztek czasem mikroskopijnych powstała okładka kalendarza z zakładką. Włóczek resztkowych wykorzystałam niewiele ale lepsze to niż nic. Okładka jest zdejmowana może więc posłużyć dłużej niż kalendarz. Zakładka jest łączona kolorową gumką może wiec służyć do zamykania kalendarza lub jako zwykła zakładka. Ot taka moja fanaberia bo przecież teraz można kupić kalendarze z całkiem ładnymi okładkami ale ta moja jest jedyna w swoim rodzaju i nawet ja nie zrobię drugiej takiej samej.
sobota, 16 kwietnia 2016
Igielnik na szydełka.
Igielnik służy do wbijania igieł. Nie wiem jak nazwać to coś co zrobiłam bo przeznaczenie tego jest zupełnie inne. To taki podręczny organizer szydełek, nożyczek, grubych igieł do wełny, drutów i innych drobiazgów. Lubię mieć wszystko pod ręką gdy zasiadam w kąciku z robótką stąd pomysł na taki podręczny drobiazg. Nie porzucam dzięki temu szydełek, igieł na kanapie czy fotelu.
Pewnie się zastanawiacie jak wbijam w moją "poduszeczkę" nożyczki czy grube końcówki szydełek. Otóż to nie jest poduszeczka tylko zwykły pasek. Wydziergany wieki temu na drutach z surowej owczej wełny. Kiedyś były modne duże swetry z wełny z szalowymi kołnierzami. Swetra już dawno nie ma ale pasek się ostał. Pasek jest zwinięty, ściągnięty ozdobną gumką do włosów do której przyczepiłam szydełkowy kwiatuszek. Szybko, łatwo, bez kosztów. Miedzy warstwy paska bez problemu można włożyć nawet grube szydełka czy końcówkę nożyczek. Prawda, że to fajny użyteczny drobiazg właściwie z niczego?
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Muchy
Za oknem coraz cieplej, pogoda zachęca do spacerów. Czasem jest jednak zdradliwa, niby słoneczko świeci a wiatr jeszcze całkiem zimny.Wędrując z kijkami najczęściej zakładam mitenki. Zrobiłam ich sobie kilka par ale ponieważ dziergałam je z wełny jest mi w nich teraz za ciepło. Potrzeba jest jednak matką wynalazków więc przeszukałam zapasy i wydziergałam mitenki z czystej bawełny. Bawełna jaką znalazłam jest w kolorze tzw. brudnego różu czyli nijakim. Niby to rękawiczki do spacerów z kijkami ale czemu nie miałyby być choć trochę ozdobione? Postanowiłam je wyhaftować.Początkowo myślałam o jakimś małych kwiatowym , wiosennym hafcie. Szukałam jakieś inspiracji i zamiast kwiatuszków znalazłam muchy. Może to niezbyt ładne stworzonka ale wzór spodobał mi się tak bardzo, że to właśnie czarne muchy ozdobiły moje mitenki. To znaczy mitenki były moje tylko przez chwilę bo okazało się, że spodobały się nie tylko mnie. Dziecku się jednak nie odmawia i muchy sobie już odfrunęły do innego miasta. Na szczęście muchy szybko się mnożą i już "wyhodowałam" kolejną parę. Mam nadzieję, że ta para nie odfrunie.
piątek, 8 kwietnia 2016
Koszyczek z serduszkami.
Ostatnio są modne rzeczy wydziergane z włóczki dzianinowej czyli tzw. zpagetti. Ja nie jestem zwolenniczka tego rodzaju włóczki. Dla mnie jedyna zaletą tej włóczki jest jej grubość a co za tym idzie szybkość wykonania projektu. Dzierga się z tej włóczki trudno, mnie np. bolą nadgarstki od przerabiania grubej włóczki szydełkiem nr 10, wydziergane projekty są ciężkie, nierówne, nie ma możliwości zrobienia precyzyjnych szczegółów i na dodatek jest to droga włóczka. Brałam jakiś czas temu udział w projekcie w którym dziergałyśmy opaski na dwie stare lipy właśnie z włóczki zpagetti. Opaski o wymiarach 220x100 cm nie byłyśmy w stanie podnieść tak była ciężka, a część dziewiarek zrezygnowała z projektu do to była taka raczej fizyczna praca.
Z modą i gustem jednak się nie dyskutuje.Choć teraz są modne koszyczki-pojemniczki wykonane z zpagetti to ja wolę cienką włóczkę lub nici. Niedawno pokazywałam czarny haft na białym tle Czarna-biedronka czyli obrazek do mojego na nowo urządzonego domowego kącika . W to samo miejsce zrobiłam jeszcze czarno-biały koszyczek. Wydziergałam go z bawełny techniką tapestry. Chciałam, żeby koszyczek był sztywny a jest dość spory bo o średnicy ok. 20 cm wiec w środek włożyłam stary koszyk z trawy morskiej. Brzegi zawinęłam i przyszyłam. Oczywiście takiego koszyczka nie zrobi się w ciągu pół godziny ale ja jestem z efektu zadowolona a i porządek łatwiej utrzymać.
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Panna Misia szuka przyjaciółki.
Z racji posiadania wnuków odwiedzam sklepy i stoiska z zabawkami.Są oddzielne półki dla dziewczynek oddzielne dla chłopców a na nich miliony zabawek. Czasem mam wrażenie , ze wszystkie są jednakowe. Samochód mniejszy większy , zielony , niebieski, lalka mała, duża koniecznie w jaskrawym różowym lub cukierkowym ubranku. Najczęściej przechodzę między regałami i nic mi się nie podoba.
Moja Panna Misia jest inna niż te strojnisie w sklepach. Niepozorna , niewielka bo ma tylko 15 cm wysokości, szara i mięciutka, ma oczy z koralików i wyhaftowaną buźkę. Powstała z włóczki którą mi podarowała Małgosia. Oczy miała mieć czarne ale przyszywałam je w nocy i w świetle dnia okazało się, że koraliki są fioletowe ale to chyba dodaje jej uroku.
Panna Misia powstała ot tak aby wykorzystać otrzymaną włóczkę. Kiedy już ją zrobiłam pomyślałam sobie, że byłoby jej miło mieć jakiś fajny ciuszek. Wydziergałam jej kamizelkę z kołnierzykiem, zapinaną na guziczek. Do kompletu dostała ciepłą opaskę z kwiatkiem i maleńkim różowym kamyczkiem. Ale co to za panienka bez sukienki? Wydziergałam jeszcze wełnianą sukienkę z falbankami.
Wszystko co użyłam do stworzenia Misi dostałam od Was moje drogie koleżanki blogowe. Włóczkę, koraliki, guziczek, błyszczący kamyczek a nawet wypełnienie. To wszystko dostałam w ramach wymian i zabaw blogowych. Jak tu nie kochać bloga skoro stwarza nam tyle możliwości.
Teraz Panna Misia siedzi wystrojona i czeka na jakąś miłą panienkę która się z nią zaprzyjaźni. Gdyby ktoś chciał przygarnąć Misie w ramach np. wymiany to zapraszam.W przeciwnym razie Misia będzie musiała poczekać aż podrośnie moja maleńka wnusia.
czwartek, 31 marca 2016
Wymianka wiosenno-wielkanocna
Ostatnia wymianka w której brałam udział. to wiosenno-wielkanocna zorganizowana przez Małgorzata Burczyk. Bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie w organizację wymianki, to sporo pracy.
Moją para wymiankową została Sarenka Kiedy wymieniłyśmy się adresami okazało się, że Sarenka mieszka w Irlandii. Wysłałam więc w daleki świat moje prezenty ale doszły szybciutko.
Zrobiłam w ramach wymiankowych prezentów podkładki pod kubki ze słonecznymi kółeczkami oraz wielkanocnego zajączka, dołożyłam słodycze, trochę przydasi i karteczkę z barankiem.
Do mnie od Sarenki przyleciały zajączki i jajo sznurkowe. Sarenko dziękuję jeszcze raz.
wtorek, 29 marca 2016
Wymianka Wielkanocna
Już po Świętach a ja jeszcze nie pokazałam wszystkich wymiankowych prezentów.
Wymiankę wielkanocną zorganizowała Judyta Z Moją parą wymiankową została chwilotrwaaj i to dla niej przygotowałam prezenty. Tęczowy zajączek w sweterku wydzierganym na szydełku, haftowany portret zajączka i karteczkę z barankiem. Trochę słodkości i przydasi też do paczuszki trafiło.
A do mnie trafiły takie oto prezenciki za które serdecznie dziękuję.
Wymiankę wielkanocną zorganizowała Judyta Z Moją parą wymiankową została chwilotrwaaj i to dla niej przygotowałam prezenty. Tęczowy zajączek w sweterku wydzierganym na szydełku, haftowany portret zajączka i karteczkę z barankiem. Trochę słodkości i przydasi też do paczuszki trafiło.
A do mnie trafiły takie oto prezenciki za które serdecznie dziękuję.
niedziela, 27 marca 2016
Ekspresowe pisanki
Pracowicie zdobione jajeczka aż żal stłuc i zjeść. Nie zdobione są mało "świąteczne". W ramach kompromisu w tym roku pomalowałam jajeczka w sposób ekspresowy. Potrzebne są zwykłe mazaki najlepiej takie dla małych dzieci (nietoksyczne) i około 15 sekund na pomalowanie. Kolorowe plamki podkreślamy ciemniejszymi konturami nie przejmując się za bardzo jakimś konkretnym rysunkiem. To jest łatwiejsze niż można by było przypuszczać patrząc na końcowy efekt. Jajeczka kolorowe, wiosenne a że pracy przy nich tyle co nic, bez żalu można tłuc i jeść do woli. Jutro drugi dzień świąt może jeszcze zdążycie wykorzystać ten ekspresowy pomysł.
Dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia.
Dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia.
czwartek, 24 marca 2016
środa, 23 marca 2016
Wymianka wiosenna
Dawno nie brałam udziału w wymiankach blogowych . Postanowiłam to nadrobić i zapisałam się aż na 4 wymianki odbywające się prawie jednocześnie. O jednej już pisałam dziś kolejna tym razem wiosenna.
Wymiankę zorganizowała Etoile a moja parą została Szczesliwy zakątek. Dla mnie wiosna to zieleń i kwiaty. Przygotowałam więc kwiatowy, szydełkowy komplecik 3 torebeczek. Torebki w różnych rozmiarach, kształtach ale wszystkie z takim samym kwiatowym motywem. Trochę słodyczy, przydasi i karteczka z zajączkiem dopełniły wymiankową paczuszkę.
Ja otrzymałam w zamian wspaniałe prezenty. Pastelowe jajko karczochowe, jajo cekinowe, wiosenne ozdoby na patyczkach i klamerkach, bransoletkę, broszkę , przydasie i słodycze. Beatko bardzo dziękuję za wymiankę.
Przy okazji tej wymianki wymieniłyśmy się jeszcze prywatnie ale o tym napiszę już następnym razem.
niedziela, 20 marca 2016
Wianuszek zamiast podwiązki.
W sezonie studniówkowym pokazałam Wam czerwoną podwiązkę z koronki szydełkowej. Skontaktowała się ze mną aguska31 i zaproponowała mi wymiankę prywatną. Nie chciała jednak podwiązki ale koronkową opaskę-wianuszek dla swojej córeczki. Ustaliłyśmy wzór, kolor i kiedy już opaska była gotowa , nie mogłam się zdecydować jakie kwiatuszki zrobić do udekorowania wianuszka. Zrobiłam więc ich kilka a wybór zostawiłam właścicielce.
W zamian dostałam cudne rzeczy. Piękną poszewkę na poduszkę z konikiem, który ma zaplecione warkoczyki, kwiatuszki i jest cudownie mięciutki oraz maskotkę. Moja wnusia jest nimi zachwycona.
Bardzo dziękuję za wymiankę.
piątek, 18 marca 2016
Wymianka wielkanocna
Dziś postanowiłam pokazać Wam co przygotowałam w ramach wymianki wielkanocnej którą zorganizowała Anna . Moją parą została Basia i to do niej wysłałam wielkanocnego baranka i podkładki pod kubki w formie tulipanów. Załączniki to jak zwykle słodycze, przydasie i karteczka.
Basia przysłała mi mnóstwo drobiazgów. Śliczne cekinowe jajka, urocze bibułkowe kurczaki, koszyk z papierowej wikliny, biżuterię,kalendarz i słodycze. Basiu bardzo dziękuję za wymiankowe prezenty.
Zapisałam się na kilka wielkanocnych wymianek , tak w ramach wiosenne mobilizacji. Trudno się cieszyć każdą skończoną pracą jeśli nie ma się potem co z nią zrobić a tak w ramach wymianki można komuś sprawić przyjemność i jeszcze dostać w zamian coś fajnego.
PS.
Małgosiu poznajesz swoją włóczkę?
Basia przysłała mi mnóstwo drobiazgów. Śliczne cekinowe jajka, urocze bibułkowe kurczaki, koszyk z papierowej wikliny, biżuterię,kalendarz i słodycze. Basiu bardzo dziękuję za wymiankowe prezenty.
Zapisałam się na kilka wielkanocnych wymianek , tak w ramach wiosenne mobilizacji. Trudno się cieszyć każdą skończoną pracą jeśli nie ma się potem co z nią zrobić a tak w ramach wymianki można komuś sprawić przyjemność i jeszcze dostać w zamian coś fajnego.
PS.
Małgosiu poznajesz swoją włóczkę?
czwartek, 17 marca 2016
Świecidełka od Ody
Jakiś czas temu pokazywałam szydełkową koronę Korona była tylko z nici nie zdążyłam jej niczym ozdobić oprócz atłasowej wstążki. Po pokazaniu jej na blogu odezwała się do mnie dawno nie widziana koleżanka z grupy szyciowo-robótkowej. Zaproponowała mi "trochę świecidełek" abym następnym razem miała czym ozdobić moje robótki. Oddała mi je zupełnie za darmo i nawet nie chciała słyszeć o rewanżu. Podzieliła się ze mną zapasami twierdząc, że ma ich za dużo na własne potrzeby. Zamiast kilku świecidełek dostałam kopertę z mnóstwem kolorowych kamyczków i folią do ich przyklejania. Były tam też maluteńkie różyczki ze wstążek i kawałki organzy w różny kolorach.Oda mam u Ciebie dług wdzięczności , przesyłam buziaki i mam nadzieje na spotkanie w realu..
poniedziałek, 14 marca 2016
Moher -odsłona czwarta, ostatnia
Dziś czwarta odsłona cieniowanego moheru. Odsłona ostatnia bo włóczki już nie ma. Zostało mi tak około
3 m w sam raz do ewentualnych napraw gdyby coś się popruło. Ostatnia część jest najbardziej niezwykła. To właściwie opaska do włosów. Nie jestem zwolenniczką czapek, jeśli nie muszę to ich nie noszę. Powracające problemy z zatokami zmuszają mnie jednak do ochrony okolic uszu. Zdjęcie tej opaski znalazłam gdzieś w czeluściach internetu.
To prosty kawałek dzianiny zrobiony na drutach, można go nosić na głowie , można używać jako szalika. Mnie się opaska bardzo podoba , jest funkcjonalna, wygodna . Banalnie prosta do zrobienia nawet dla osoby początkującej ale wyglądająca "bogato" , lubię ją i uważam, że jest twarzowa. Lalka ma trochę mniejsza głowę niż ja więc na niej to wygląda prawie jak czapka ale w rzeczywistości można zwijać brzegi opaski na dowolną szerokość
Moher wykorzystałam do ostatniej nitki. Moher pochodził ze starych zapasów także trudno mi podać jego skład, włóczka jest cieplutka choć raczej cienka, ma długi, miękki włos, odrobinę pogryza ale wtedy gdy się spocę. Kłaczków zostawia niewiele, kolory fajne, pasują mi do kurtki a komplet mogę nosić w różnych zestawieniach . Nareszcie zrobiłam coś dla siebie choć muszę przyznać, że kolejna czapka niekoniecznie była mi potrzebna. Robiąc jednak szalik, opaskę, czapkę, mitenki i broszkę z tej samej włóczki mogę mieć tyle zestawień ile chcę. Czapka z broszką, czapka bez broszki, szalik z czapką , opaska z szalikiem, mitenki z czapką, szalik z broszką itd.
Tu opaska wykorzystana jako szaliczek.
A tu widać jak łatwe jest to do zrobienia
Subskrybuj:
Posty (Atom)
