Obserwatorzy.

czwartek, 30 czerwca 2016

Postaram się wrócić.

Czasem to nie my ale los decyduje co będziemy robić dziś , jutro, za miesiąc czy rok. Wystarczył jeden telefon abym wykreśliła miesiąc z własnego życia biegając między szpitalem z jedną chorą osobą a mieszkaniem w którym  jest  druga osoba nie mniej chora  i to wszystko 400 km od domu.  Już nie mam sił aby się martwić, już nie mam pomysłu jak rozwiązać problemy. Nie potrzebuję współczucia , mnie potrzeba pomocy , działania, podpowiedzi a chętnych  do tego niestety nie widać. Spróbuję wrócić do bloga, bo przecież go  lubię. Zaglądajcie do mnie spróbuje  go jakoś prowadzić, rękodzieło pozwala mi zachować równowagę psychiczną więc pewnie coś tam będę  dłubać.


środa, 25 maja 2016

Różowe róże.

        Kanwa  z nadrukiem  i kompletem włóczek  leżała u mnie kilka lat. Jakoś  nie miałam weny do haftowania  zwłaszcza, że nie bardzo wiedziałam co  zrobić   z haftem gdy już go skończę. W założeniach  jest to poszewka na poduszkę ale zupełnie nie w moim guście , nie pasuje do mojego mieszkanka. Kiedy jednak zaczęłam haftować to żal mi było nie skończyć.


 Mimo, że to  gruba  kanwa, haftuje się  włóczką  to jednak jest to dużo pracy bo wypełnia się haftem krzyżykowym sporą  powierzchnię  40x40 cm. Haftowałam sobie powolutku, zabierałam haft na spacery  do parku. Dzięki temu, że haftowałam publicznie spotkałam się z bardzo miłymi komentarzami. Jeden z Panów spacerujących z wnukiem  zapytał mnie czy może popatrzeć jak haftuję i z sentymentem wspominał swoją  żonę i jej robótki. Mocno starsza Pani aż się do mnie przysiadła, żeby powspominać stare czasy gdy i ona zajmowała się robótkami. Zaglądały  do mojej robótki  bardzo zainteresowane dzieciaczki. Haft z nadrukiem ma swoje dobre strony bo można w każdej chwili odłożyć robótkę  a wracając do niej nie trzeba się zastanawiać co dalej , wszystko jest namalowane.


Właśnie skończyłam moje różowe róże,  teraz zastanawiam się co  z nim zrobić. Najgorsze co może je spotkać to skazanie na zapomnienie i  schowanie do kuferka.  Myślałam o uszyciu torby ale nie wiem czy  to dobry pomysł.  Może Wy mi coś podsuniecie?  W sumie to całkiem ładny haft.




czwartek, 19 maja 2016

W kroplach rosy.

          Miałam  w zapasach dziwną włóczkę,  cieniowaną  z miękkim włosem i połyskiem.  Kilka razy  próbowałam coś z niej zrobić ale trudno   wykorzystać resztkę   cieniowanej włoczki do zrobienia czegoś konkretnego zwłaszcza, że  cieniowanie  kolorów przy pracach na szydełko wychodzi niezbyt fajnie. Zresztą szydełko jest "włóczkożerne"  a miałam tylko jeden nieduży kłębuszek. Zaczynałam kilka razy i prułam swoje projekty bo nic mi się nie podobało. Włóczka kilka razy wracała do pudła z  nieśmiertelnymi  zapasami.  Wreszcie zachęcona  efektem jaki osiągnęłam   wykorzystując   cieniowaną resztkę wełny na zrobienie wiosennej apaszki   i tą  włóczkę  przerobiłam  na   niedużą  chusteczkę 100x52 cm. 



Wykorzystałam    wzór który  dawno temu znalazłam w czeluściach internetu  i z którego już kiedyś robiłam chustę tyle   tylko, że dużą.  Chusteczka wyszła  bardzo efektowna, bo nie dość, że ma fantastyczne cieniowanie  to jeszcze dodatkowo     cała się mieni jakby była   w kropelkach rosy . 



 Niestety nie bardzo potrafię  pokazać to na zdjęciach.



Włóczka wykorzystana do ostatniej nitki,  chusta zrobiona i  wygląda całkiem fajnie. Zapasy zmniejszone o kolejny kłębek,  to taki mały sukces. Gdyby ktoś miał chęć na chusteczkę to zapraszam do kontaktu.


A tu ten sam wzór tylko włóczka inna . Prawda, że zupełnie niepodobne ?


sobota, 14 maja 2016

Bransoletki przy okazji

          Dziś o wymiance "przy okazji" . Wymieniając się prezentami  w wiosennej wymiance umówiłyśmy się z  szczęsliwy zakątek  na  wymiankę  prywatną. Beata  chciała  bransoletki szydełkowo-koralikowe  które wypatrzyła na moim blogu. Ustaliłyśmy kolory, wzory  i  tak powstały 3 bransoletki : cieniowana z przezroczystych koralików , biało-czarno-fioletowa i czarno-złota.




Taka wymianka to prawdziwa przyjemność. Sprawiłam komuś radość , zmobilizowałam się do wydziergania kolejnych  bransoletek a w zamian zyskałam  materiały potrzebne do  dalszych prac.
W zamian  za bransoletki dostałam  bransoletkę kamyczkową   oraz  włóczki, koraliczki, scrapki, filc.


         

       Pewnie nie jedna z Was też ma taki sam problem . Potrafimy zrobić dużo fajnych rzeczy tylko potem nie mamy co z nimi zrobić.
         Tak też jest ze mną. Rodzina  zaopatrzona w nadmiarze.  Jak rozdaję moje prace  to czasem mam wrażenie,  że  ktoś nimi obdarowany uważa, że  skoro dostał je za darmo to  są niewiele  warte a  czasem  nawet mam wrażenie, że ktoś uważa, że robi   "łaskę"  przyjmując moje rękodzieło. Skutek tego jest taki, że robię coraz mniej choć  tworzenie rękodzieła  nadal sprawia mi przyjemność.
  Wiec gdyby  ktoś  był  chętny na jakąś wymiankę to zapraszam do kontaktu. Jak widzicie   możemy się wymienić  nie tylko  swoimi pracami ale  również  przydasiami czy narzędziami do tworzenia rękodzieła .   Interesuje mnie nie tylko  włóczka , nici  ale i  materiały , półprodukty  czy narzędzia  do  innych technik   np.czesanka wełniana , igły  do filcowania , koraliki, końcówki, przekładki, sznurki i milion innych rzeczy. Każda z nas ma jakieś rzeczy  otrzymane w wymiankach  lub   zakupione a  nie   używane  bo wena twórcza się skończyła lub np. zapałałyśmy miłością do zupełnie innej techniki rękodzieła.
Mail nic nie kosztuje  a dzięki  wymianie  moje  prace będą   komuś służyć a nie pokrywać się kurzem  lub być sprzedawane za bezcen bo komuś nawet koszt materiałów wydaje się zbyt duży jako zapłata za  pracę.

sobota, 7 maja 2016

Czas Komunii

Jak co roku o tej porze dziergam torebeczki i rękawiczki do Komunii. Najlepsze są sprawdzone wzory. Woreczki choć staromodne   nadal podobają się dziewczynkom.  W tym roku  wydziergałam jednak  nowy wzór torebeczki. Wzór prosty , ozdobą są kwiatuszki z kryształkami. Mam nadzieje, że panienki pokochają  i ten projekt


A tu  wzory "nieśmiertelne"




piątek, 29 kwietnia 2016

Wiosenna apaszka

          Kiedy  zaświeciło słoneczko i zrobiło się  cieplutko postanowiłam zrobić sobie przyjemność i wydziergać coś nowego  dla siebie. Obecna pogoda nie  zachęca do wiosennych spacerów ale mam nadzieje, że szybko zimno przeminie. 
          Mam sporo  różnych  "dziergadełek"  więc dla siebie robię bardzo niewiele. Ręcznie, porządnie  wykonane rzeczy  mają  tą niezbyt  teraz docenianą właściwość, że  służą nam bardzo długo. Czasem się znudzą, czasem się opatrzą, czasem wyjdą z mody   ale nadal są  w bardzo dobrym stanie zwłaszcza jak się o nie dba.
          Mam błękitny płaszczyk już niezbyt nowy więc  chciałam  mieć choć nową apaszkę. Chusteczka jest niewielka  wydziergana na  drutach z  cienkiej, pięknej kolorowej wełenki.
 

 Resztkę wełenki odkryłam niedawno  przeglądając zapasy. Było jej mało ot taka resztka nie wiadomo na co. Postanowiłam zrobić  ażurową chusteczkę   z góry zakładając, że  będzie to najprostszy wzór który mogę zakończyć w dowolnym miejscu gdy tylko  skończy mi się nitka.  Mogłam oczywiście  spróbować  połączyć  kilka wełenek ale miałam kaprys na małą chusteczkę  taką co  po zmotaniu ochroni szyję  przed chłodnym   wiatrem a gdy wyjdzie słoneczko, po   luźnym ułożeniu będzie tylko ozdobą.   Po zablokowaniu  chusteczka ma wymiary 100x45 cm . Miła przyjemna robótka na jeden dzień  dziergania  a ile lat ją będę nosić  to się okaże.



sobota, 23 kwietnia 2016

Resztkowa okładka

             Resztki, włóczek, nici, sznurków, tasiemek, wstążek a nawet papierów. Wszystko to zbieram nie wiadomo po co. Odkąd dzieci wyfrunęły z gniazda mam więcej miejsca na ich gromadzenie. Czasem patrzę z przerażeniem  na  coraz większą ilość pudeł, pudełek, woreczków, skrzyneczek. Lubię mieć wszystko posegregowane, nawet guziki mam pochowane w woreczki  według ich koloru. Kiedy już dopada mnie depresja  a ilość przydasi zaczyna  być dla mnie problemem  zawsze postanawiam zmniejszyć ilość zapasów.    
         Najłatwiej byłoby  oddać je w dobre ręce, pewnie znaleźli by się chętni na darmowe   szmatki, włóczki, tasiemki, guziczki. Niestety trudno mi się  z nimi rozstać  bo kiedy już uszykuję je do oddania to zawsze  mam milion pomysłów jak je wykorzystać. Tylko z ich realizacją jest już gorzej.  Nie zawsze  mam dla kogo  robić moje projekty a robienie nawet fajnych rzeczy do "szuflady" odbiera mi połowę radości z tworzenia. Nie zawsze to co mam ochotę zrobić nadaje się dla mnie. W pewnym wieku, przy pewnej figurze trudno ubierać  się w ażurowe sweterki, dziergane spódniczki,  fantazyjną biżuterię, oryginalne czapki, torebki, szaliki , chusty itd. Mój dom też  nie może być skansenem rękodzielniczym pełnym poduszek, serwetek, firanek, obrusów, dywaników i innych ozdóbek.
         Staram się robić rzeczy użyteczne i  jednocześnie wykorzystywać   posiadane zapasy  bo to przecież żal wyrzucić choćby prutą włóczkę nawet jeśli jest jej niewiele. Z takich właśnie resztek  czasem mikroskopijnych powstała okładka  kalendarza  z zakładką. Włóczek resztkowych  wykorzystałam niewiele ale lepsze to niż nic. Okładka jest  zdejmowana może więc posłużyć dłużej niż kalendarz. Zakładka jest łączona kolorową gumką może wiec służyć do  zamykania kalendarza lub  jako zwykła  zakładka. Ot taka moja  fanaberia bo przecież teraz można kupić kalendarze z całkiem ładnymi  okładkami ale ta moja jest jedyna w swoim rodzaju i nawet ja nie zrobię drugiej takiej samej.




sobota, 16 kwietnia 2016

Igielnik na szydełka.

         Igielnik służy do wbijania igieł. Nie wiem jak nazwać to coś co  zrobiłam  bo przeznaczenie tego jest zupełnie inne. To taki podręczny  organizer  szydełek, nożyczek, grubych igieł do wełny, drutów i innych drobiazgów. Lubię mieć  wszystko pod ręką gdy zasiadam  w kąciku z robótką  stąd pomysł na taki podręczny drobiazg. Nie  porzucam dzięki temu szydełek, igieł  na kanapie czy fotelu. 
        Pewnie się zastanawiacie jak  wbijam  w moją "poduszeczkę" nożyczki czy grube końcówki szydełek. Otóż to nie jest poduszeczka  tylko zwykły pasek. Wydziergany  wieki temu na drutach z surowej  owczej wełny. Kiedyś były modne duże  swetry z wełny  z szalowymi kołnierzami. Swetra już dawno nie ma ale pasek się ostał. Pasek jest zwinięty, ściągnięty  ozdobną gumką do włosów do której przyczepiłam szydełkowy kwiatuszek.  Szybko, łatwo, bez kosztów. Miedzy warstwy  paska bez problemu można włożyć  nawet grube szydełka  czy końcówkę nożyczek.  Prawda, że to fajny użyteczny drobiazg właściwie z niczego? 


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Muchy

          Za oknem coraz cieplej, pogoda zachęca do spacerów.  Czasem jest jednak zdradliwa, niby słoneczko świeci a wiatr jeszcze całkiem zimny.Wędrując  z kijkami najczęściej  zakładam  mitenki. Zrobiłam ich sobie kilka par  ale ponieważ dziergałam je z  wełny jest mi w nich teraz za ciepło.  Potrzeba jest jednak matką wynalazków  więc  przeszukałam zapasy i wydziergałam mitenki z czystej bawełny. Bawełna jaką znalazłam jest w kolorze tzw. brudnego różu czyli nijakim.  Niby to rękawiczki do  spacerów z kijkami ale  czemu nie miałyby  być  choć trochę ozdobione?  Postanowiłam je wyhaftować.Początkowo myślałam o jakimś małych kwiatowym , wiosennym hafcie. Szukałam jakieś inspiracji i  zamiast kwiatuszków znalazłam  muchy. Może to niezbyt  ładne stworzonka   ale wzór spodobał mi się  tak bardzo, że to  właśnie czarne muchy ozdobiły   moje mitenki. To znaczy  mitenki były moje tylko przez chwilę bo  okazało się, że spodobały się nie tylko mnie. Dziecku się jednak nie odmawia i muchy sobie już odfrunęły  do innego miasta. Na szczęście muchy szybko się mnożą  i już "wyhodowałam"  kolejną parę. Mam nadzieję, że ta para nie odfrunie.




piątek, 8 kwietnia 2016

Koszyczek z serduszkami.

           Ostatnio są modne rzeczy  wydziergane z włóczki  dzianinowej czyli tzw. zpagetti. Ja nie jestem zwolenniczka tego rodzaju włóczki. Dla mnie jedyna zaletą tej włóczki jest jej grubość  a co za tym idzie szybkość wykonania  projektu. Dzierga się z tej włóczki trudno, mnie np. bolą  nadgarstki od  przerabiania   grubej włóczki szydełkiem  nr 10,  wydziergane projekty są ciężkie, nierówne,  nie ma możliwości zrobienia  precyzyjnych szczegółów i na dodatek jest to droga włóczka. Brałam jakiś czas temu udział w projekcie w którym dziergałyśmy opaski na  dwie stare lipy     właśnie z włóczki zpagetti. Opaski o wymiarach 220x100 cm  nie byłyśmy w stanie podnieść tak była ciężka, a część dziewiarek zrezygnowała z projektu do to była taka raczej  fizyczna praca. 
           Z modą i gustem jednak się nie dyskutuje.Choć teraz są modne  koszyczki-pojemniczki wykonane z zpagetti to ja wolę cienką włóczkę lub nici. Niedawno pokazywałam  czarny haft na białym tle Czarna-biedronka czyli obrazek do mojego na nowo urządzonego domowego  kącika . W to samo miejsce zrobiłam jeszcze  czarno-biały koszyczek. Wydziergałam go z  bawełny  techniką tapestry. Chciałam, żeby koszyczek był sztywny a jest dość spory bo o średnicy ok. 20 cm wiec w środek włożyłam  stary koszyk  z trawy morskiej. Brzegi zawinęłam i przyszyłam.   Oczywiście takiego koszyczka nie zrobi się w  ciągu pół godziny  ale ja jestem z efektu zadowolona a i porządek  łatwiej utrzymać.



poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Panna Misia szuka przyjaciółki.

      Z racji posiadania wnuków odwiedzam sklepy i stoiska z zabawkami.Są oddzielne  półki dla dziewczynek oddzielne dla chłopców a na nich miliony zabawek. Czasem mam wrażenie , ze wszystkie są jednakowe. Samochód mniejszy większy , zielony , niebieski, lalka  mała, duża koniecznie  w jaskrawym różowym lub cukierkowym ubranku. Najczęściej przechodzę między  regałami i  nic mi się nie podoba.
  Moja Panna Misia jest  inna niż te strojnisie w sklepach. Niepozorna , niewielka bo ma tylko 15 cm wysokości,  szara i mięciutka, ma oczy z koralików  i wyhaftowaną buźkę.  Powstała  z włóczki którą mi podarowała Małgosia. Oczy miała mieć czarne ale przyszywałam je w nocy i  w świetle dnia okazało się, że koraliki są  fioletowe ale to chyba dodaje jej uroku.
    Panna Misia powstała   ot tak aby wykorzystać  otrzymaną włóczkę. Kiedy już ją zrobiłam pomyślałam sobie, że  byłoby jej miło mieć jakiś fajny ciuszek. Wydziergałam jej  kamizelkę z kołnierzykiem, zapinaną na guziczek. Do kompletu dostała  ciepłą opaskę z kwiatkiem i maleńkim  różowym  kamyczkiem. Ale co to za panienka bez sukienki? Wydziergałam  jeszcze wełnianą sukienkę z falbankami.
      Wszystko co użyłam do stworzenia Misi  dostałam od Was  moje  drogie koleżanki blogowe. Włóczkę, koraliki, guziczek,  błyszczący kamyczek a nawet wypełnienie. To wszystko dostałam  w ramach wymian i zabaw blogowych. Jak tu nie kochać bloga skoro stwarza nam tyle możliwości.

Teraz Panna Misia  siedzi wystrojona i czeka na jakąś  miłą panienkę która się z nią zaprzyjaźni.  Gdyby ktoś chciał przygarnąć Misie w ramach np. wymiany to zapraszam.W przeciwnym razie Misia będzie musiała poczekać  aż podrośnie moja maleńka wnusia.




czwartek, 31 marca 2016

Wymianka wiosenno-wielkanocna

        Ostatnia  wymianka w której brałam udział. to  wiosenno-wielkanocna zorganizowana przez  Małgorzata Burczyk. Bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie w organizację  wymianki, to  sporo pracy.
            Moją para wymiankową została Sarenka Kiedy wymieniłyśmy się adresami okazało się, że Sarenka mieszka w Irlandii. Wysłałam więc w daleki świat moje prezenty ale doszły szybciutko. 
Zrobiłam w  ramach wymiankowych  prezentów  podkładki pod kubki ze  słonecznymi kółeczkami oraz wielkanocnego zajączka, dołożyłam   słodycze, trochę przydasi i karteczkę z barankiem.




Do mnie  od Sarenki przyleciały  zajączki i  jajo sznurkowe. Sarenko dziękuję jeszcze raz.


wtorek, 29 marca 2016

Wymianka Wielkanocna

Już po Świętach a ja jeszcze nie pokazałam wszystkich wymiankowych prezentów.
Wymiankę  wielkanocną  zorganizowała Judyta Z  Moją parą wymiankową  została   chwilotrwaaj  i to dla niej przygotowałam  prezenty. Tęczowy zajączek w sweterku  wydzierganym  na szydełku,  haftowany portret zajączka  i karteczkę z barankiem. Trochę słodkości i przydasi  też do paczuszki trafiło.


A do mnie trafiły  takie oto prezenciki za które serdecznie dziękuję.


niedziela, 27 marca 2016

Ekspresowe pisanki


Pracowicie zdobione jajeczka aż żal  stłuc i zjeść. Nie zdobione są  mało "świąteczne". W ramach kompromisu w tym roku  pomalowałam jajeczka w sposób ekspresowy.  Potrzebne są zwykłe  mazaki  najlepiej takie dla małych dzieci (nietoksyczne) i około 15 sekund na pomalowanie. Kolorowe plamki  podkreślamy ciemniejszymi konturami nie przejmując się za bardzo jakimś konkretnym rysunkiem. To  jest łatwiejsze niż można by było przypuszczać patrząc na końcowy efekt.  Jajeczka kolorowe, wiosenne a że pracy przy nich tyle co nic,   bez żalu można tłuc i jeść do woli. Jutro drugi dzień świąt  może jeszcze zdążycie wykorzystać ten ekspresowy pomysł.
Dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia.

czwartek, 24 marca 2016

Radosnych Świąt Wam życzę.


Przesyłam życzenia spokoju, szczęścia, uśmiechu, smacznego jajeczka, mokrego dyngusa dla wszystkich twórczych osób, którym chce się chcieć.

środa, 23 marca 2016

Wymianka wiosenna

       Dawno nie brałam udziału w wymiankach blogowych . Postanowiłam to nadrobić i zapisałam się  aż na 4 wymianki odbywające się prawie jednocześnie. O jednej już pisałam  dziś kolejna tym razem wiosenna.
Wymiankę   zorganizowała Etoile  a moja parą została Szczesliwy zakątek. Dla mnie wiosna to zieleń i kwiaty. Przygotowałam więc kwiatowy, szydełkowy  komplecik  3  torebeczek. Torebki w różnych rozmiarach, kształtach  ale wszystkie z takim samym kwiatowym motywem. Trochę słodyczy, przydasi i  karteczka z zajączkiem dopełniły wymiankową paczuszkę.



Ja  otrzymałam w  zamian  wspaniałe prezenty. Pastelowe  jajko karczochowe, jajo cekinowe, wiosenne ozdoby na patyczkach i klamerkach, bransoletkę, broszkę , przydasie i słodycze. Beatko  bardzo dziękuję za wymiankę.
Przy okazji tej wymianki  wymieniłyśmy się jeszcze prywatnie ale o tym napiszę już następnym razem.


niedziela, 20 marca 2016

Wianuszek zamiast podwiązki.

W sezonie  studniówkowym pokazałam Wam czerwoną podwiązkę z koronki szydełkowej. Skontaktowała się ze mną  aguska31 i zaproponowała mi  wymiankę prywatną. Nie chciała jednak podwiązki ale koronkową  opaskę-wianuszek dla swojej córeczki. Ustaliłyśmy wzór, kolor  i kiedy już opaska była gotowa ,   nie mogłam się zdecydować jakie kwiatuszki   zrobić do udekorowania wianuszka. Zrobiłam więc ich kilka  a wybór zostawiłam właścicielce.




W zamian dostałam cudne rzeczy. Piękną poszewkę na poduszkę z konikiem, który ma  zaplecione warkoczyki, kwiatuszki i jest cudownie mięciutki oraz maskotkę. Moja wnusia jest nimi zachwycona.
Bardzo dziękuję za wymiankę.

piątek, 18 marca 2016

Wymianka wielkanocna

Dziś  postanowiłam pokazać Wam  co przygotowałam w ramach   wymianki wielkanocnej  którą  zorganizowała    Anna   .  Moją parą została Basia  i to do niej wysłałam wielkanocnego baranka i podkładki pod kubki w formie tulipanów. Załączniki to jak zwykle słodycze, przydasie i karteczka.



Basia przysłała mi mnóstwo drobiazgów. Śliczne cekinowe jajka, urocze bibułkowe kurczaki, koszyk z papierowej wikliny,  biżuterię,kalendarz  i słodycze. Basiu bardzo dziękuję za wymiankowe prezenty.


Zapisałam się na kilka wielkanocnych wymianek , tak w ramach wiosenne mobilizacji. Trudno się   cieszyć każdą skończoną pracą jeśli nie ma się potem co z nią zrobić a tak w ramach wymianki można komuś  sprawić przyjemność i jeszcze dostać  w zamian coś fajnego.

PS.
Małgosiu poznajesz swoją włóczkę?

czwartek, 17 marca 2016

Świecidełka od Ody

Jakiś czas temu pokazywałam  szydełkową koronę   Korona była  tylko z nici nie zdążyłam jej niczym ozdobić oprócz atłasowej wstążki. Po pokazaniu jej na blogu odezwała się do mnie dawno nie widziana  koleżanka  z grupy  szyciowo-robótkowej. Zaproponowała  mi  "trochę świecidełek"  abym następnym razem  miała  czym ozdobić  moje robótki.  Oddała mi je zupełnie za darmo i nawet nie chciała słyszeć o rewanżu. Podzieliła się ze mną zapasami twierdząc, że   ma ich za dużo na własne potrzeby.  Zamiast kilku świecidełek dostałam  kopertę z  mnóstwem  kolorowych kamyczków i  folią do ich przyklejania. Były tam też  maluteńkie  różyczki ze wstążek i kawałki organzy w różny kolorach.Oda mam  u Ciebie  dług wdzięczności , przesyłam buziaki i mam nadzieje na spotkanie w realu..

poniedziałek, 14 marca 2016

Moher -odsłona czwarta, ostatnia

Dziś czwarta  odsłona cieniowanego moheru. Odsłona ostatnia bo włóczki już nie ma. Zostało mi tak około
 3 m w sam raz do ewentualnych napraw gdyby coś się  popruło. Ostatnia część jest najbardziej  niezwykła. To właściwie opaska do włosów. Nie jestem zwolenniczką czapek, jeśli  nie muszę  to ich nie noszę. Powracające problemy z zatokami zmuszają mnie jednak do  ochrony okolic uszu. Zdjęcie tej opaski znalazłam gdzieś w czeluściach internetu.



 To prosty kawałek dzianiny zrobiony na drutach, można go nosić na głowie , można używać jako szalika. Mnie się opaska  bardzo podoba , jest funkcjonalna, wygodna . Banalnie prosta do zrobienia nawet dla osoby początkującej   ale wyglądająca "bogato" , lubię ją i uważam, że  jest twarzowa. Lalka ma trochę mniejsza głowę niż ja  więc na niej to wygląda prawie jak czapka ale w rzeczywistości można zwijać brzegi opaski na dowolną szerokość



Moher wykorzystałam  do ostatniej nitki. Moher pochodził ze starych zapasów także trudno mi podać jego skład, włóczka  jest cieplutka choć  raczej cienka, ma długi, miękki  włos, odrobinę pogryza ale wtedy gdy się spocę. Kłaczków zostawia niewiele, kolory fajne, pasują mi do kurtki  a  komplet mogę  nosić w różnych zestawieniach . Nareszcie zrobiłam coś dla siebie choć muszę przyznać, że  kolejna czapka niekoniecznie była mi potrzebna. Robiąc jednak  szalik, opaskę,  czapkę, mitenki i broszkę z tej samej włóczki mogę mieć  tyle   zestawień ile chcę. Czapka z broszką, czapka bez broszki, szalik z czapką , opaska z szalikiem, mitenki  z czapką, szalik z broszką  itd.

 Tu opaska wykorzystana jako szaliczek.



A tu widać jak łatwe jest to do zrobienia