Obserwatorzy.

środa, 3 czerwca 2015

Truskawki

Sezon truskawkowy w pełni. Codziennie pałaszuję miseczkę słodkich truskawek bo bardzo je lubię. Kiedy zobaczyłam u Modrak Cafe    "Majową truskawkową wymiankę"  postanowiłam wziąć w niej udział. Pary wymiankowe były ustalone metodą  łańcuszkową. Ja przygotowałam  prezenty dla Mam i ja  , dla mnie  prezenty przyszły od Aliny.
Pierwszym prezentem który przygotowałam był szydełkowy  jeż . Co jeż ma wspólnego z truskawkami? Otóż mój jeż uwielbia truskawki   co widać na zdjęciu. Drugim prezentem który przygotowałam była zielona torba na zakupy z  szydełkową aplikacją z truskaweczkami. Bardzo mi się spodobał  truskawkowy motyw  a nauczyłam się go robić specjalnie na potrzeby wymianki. Z pewnością jeszcze go wykorzystam bo jest wyjątkowo efektowny. Reszta  wymiankowych prezentów to  trochę przydasi i słodyczy.





Prezenty które przysłała mi Alina są wyjątkowo kruche ale dojechały do mnie w całości.Szklany  ozdobny talerz i szklaneczki oraz pudełko na chusteczki. Wszystko w smakowitych truskawkach.Alinko dziękuje za piękne oryginalne prezenty.


czwartek, 28 maja 2015

Pantofelki ze skarpetkami.

Nasza maleńka perełka czyli moja wnusia nie lubi leżeć w miejscu. Interesuje ją świat i wszystko co się wokół dzieje. Trudno ja utrzymać  na rękach, wierci się i kręci ściągając przy okazji  buciki które jej wydziergałam. Wpadłam więc na pomysł zrobienia  nowych pantofelków  razem ze skarpetkami. Teraz błyskawiczne  ściąganie bucików nie jest już takie proste  nawet dla wierzgających nóżek. Buciki wydziergałam na szydełku z bawełnianych nici. Szara podeszwa, obowiązkowy róż na cholewkach ,  paseczek imitujący zapięcie,białe skarpetki  z falbanką i na specjalne zamówienie   mojego małżonka po  trzy kwiatuszki na każdym buciku.  Dziadzio jest  zakochany w naszej kruszynce  i o dziwo zwraca uwagę na takie szczegóły jak falbanki i kwiatuszki.



wtorek, 26 maja 2015

Zadowolona.

W poprzednim wpisie opisałam historie   resztkowych kwadracików. Nie  każdy lubi rękodzieło  a ja nie lubię jak moje prace lądują w zakamarkach schowków bo ktoś uważa, że   są "obciachowe". Szukam wiec  takich  osób które się  z prezentów  autentycznie ucieszą. Poszewka z poprzedniego wpisu powędrowała do nowego domu i  zajęła miejsce na kanapie,  z przyjemnością zrobiłam więc kolejną ( tym razem uzgodniłam to wcześniej) wykorzystując pozostałe   kwadraciki wprawdzie w innych zestawieniach kolorów ale to ciągle te same włóczki. Po skończeniu poszewki pozostały mi dwa ostatnie kwadraty ale i te zostały zabrane jako podkładki pod kubki. Ja jestem zadowolona, resztki   włóczek twórczo wykorzystałam, moja praca  kogoś ucieszyła, poszewki zdobią czyjś dom. Ktoś może pomyśleć  co ja z tego mam. Włożyłam pracę, pieniądze ( włóczki, tkaniny, nici ), czas, umiejętności, trochę talentu otrzymując w zamian zwykłe dziękuję. Mnie to wystarcza , nie wszystko  trzeba przeliczać na złotówki choć świat jest coraz bardziej zmaterializowany. Nie potrafię  zrobić z mojej pasji interesu chyba  należę do wymierającego pokolenia idealistów  albo może akurat do interesów to ja talentu nie mam.



sobota, 16 maja 2015

Sprytny plan.

Miałam trochę  włóczek w różnych kolorach. To były jakieś resztki po  skończonych robótkach. Chciałam  się ich pozbyć w twórczy sposób ale każdego koloru było zbyt mało na coś konkretnego. Zrobiłam  z włóczki kilka kolorowych kwadratów  i  początkowo chciałam je wykorzystać jako dół szydełkowego żakietu. Kwadraty połączyłam, żakiet zaczęłam dziergać ,  zrobiłam ze 20 cm i sprułam. Jakoś mi się nie spodobał mój własny pomysł.  Kolejnym pomysłem  było zrobienie z nich torebki, poukładałam , pomieszałam i doszłam do wniosku, ze torebki w takich kolorach nie potrzebuję. Kwadraty leżały i koniecznie chciałam je jakoś wykorzystać  bo inaczej wylądowałby w pudle i pewnie wkrótce bym o nich zapomniała jak o wielu innych niedokończonych projektach. Wtedy przypomniałam sobie, że mam w rodzinie kogoś  kto kocha  fiolety. Wymyśliłam  sprytny plan - zrobię z kwadratów  poduszkę. Zszyłam 4 kwadraty obrobiłam dookoła  ramkę jednolitą włóczką. Wprawdzie na zdjęciu wygląda ona na brązową  ale w rzeczywistości jest to kolor fioletowo-bordowy.  Miałam jej tyle, że na tył  poduszki mi już nie starczyło. Druga strona jest więc materiałowa. Na szczęście   miałam  w zapasach  grubą bawełnę w odpowiednim kolorze. Poduszkę uszyłam  włożyłam wkład  położyłam na fotelu i czekałam na  reakcję. 
Jak tylko usłyszałam,  tu cytat :  " jaka fajna poduszka  i to w moich kolorach też bym taką  chciała"   wtedy już wiedziałam, że mój plan się powiódł. Poszewka trafiła  do kogoś komu się podoba i nie będzie niechcianym   rękodziełem przyjętym tylko dlatego, że nie wypada odmówić.
Teraz myślę co zrobić z resztą kwadratów.


środa, 13 maja 2015

Małe, nieszkodliwe zboczenie

Uszyłam obrus z bawełny. Nie dodawałam żadnych ozdób,koronek  bo i tak wzorów było na nim co niemiara. Wyrównałam po prostu wyszperany w szafie  kawałek drukowanej tkaniny i obszyłam boki. Robota szybka , łatwa i przyjemna. Gdy już skończyłam i zabierałam się za sprzątanie to zamiast wyrzucić kawałeczki  tkaniny pozostałe po wyrównywaniu brzegów uszyłam z nich dwa kwiatuszki. Ścinki były niewielkie, nierówne ot jak to przy równaniu brzegów więc kwiatki uszyłam metodą "na ślimaka" .W ten sposób ścinki nie trafiły do kosza i zostaną  wykorzystane w bardziej przyjemny sposób  Powoli dochodzę do wniosku, że to może jakieś zboczenie jest gdy się  widzi  "coś"   w każdym przedmiocie do wyrzucenia ale to taki nieszkodliwy bzik. Przecież  ścinki- kwiatki też można wyrzucić jeśli nie wymyśli się dla nich sensownego przeznaczenia.




środa, 6 maja 2015

Muminki ukochane.

Moja córka jako dziecko była wielbicielką bajek o Muminkach. Do dziś pamięta wszystkich bohaterów  którzy się tam pojawiali. Gdy więc  znalazłam  poszewkę z postaciami z bajki postanowiłam   zrobić jej malutki prezencik. Na bajkowych podusiach to ona już nie sypia a swoich dzieci jeszcze nie ma. Przerobiłam więc poszewkę na torbę na zakupy.To nic wielkiego  zwykła torba z podszewką i solidnymi rączkami ale jest na niej rodzina Muminków  i córka była nią zachwycona.  Czasem niewiele trzeba aby  sprawić komuś przyjemność.
PS.
Ślubna chusta  już prawie skończona , niedługo się nią pochwalę.


środa, 29 kwietnia 2015

Wiosenne buciki

Moja wnuczka rośnie zdrowo mam więc okazje do robienia coraz to nowych rzeczy. Wprawdzie to tylko drobiazgi  ale zawsze to coś innego niż można dostać w każdym sklepie. Z wełnianych pantofelków  księżniczka  już powoli wyrasta zresztą jest już na nie trochę za ciepło. Dostała teraz  wiosenne buciki w liliowym kolorze. Wygląda w nich jak dama a ja się cieszę gdy widzę je na jej cudnych, maleńkich nóżkach. Jak każda babcia jestem zakochana we wnukach i cieszę się, że mam je  na tyle blisko, ze mogę obserwować jak rosną.


piątek, 24 kwietnia 2015

Koronkowo.

Od jakiegoś czasu dziergam sobie powolutku kwiatki, kwiatuszki, sznureczki. Teraz przyszedł  czas prawdy czyli trzeba z tego złożyć  chustę. Będzie to duża 250x90 cm ślubna chusta. Mam nadzieję, że efekt końcowy zadowoli wybredną Pannę Młodą. Trzymajcie kciuki, żeby się udało bo pracy dużo a projekt   do samego końca jest niewiadomą i zmienia się w trakcie pracy.


czwartek, 23 kwietnia 2015

Morska wymianka

Brałam udział w morskiej wymiance zorganizowanej przez Dekupagekinii. Tematem wymianki były morskie klimaty. Moja parą wymiankową została Alina   i to dla niej przygotowałam kilka drobiazgów  z morskimi elementami . Podarowałam jej  filcową zawieszkę z perłą którą zapakowałam w małą , niebieską, szydełkową torebeczkę  z aplikacjami:  rozgwiazdą i muszelką. Dodałam zabawną ośmirniczkę , słodycze i przydasie.



 Alina przysłała mi piękne prezenty .Prześliczne pudełeczko z prawdziwymi i muszelkami , śliczną  niebieską broszkę, mnóstwo fantastycznych przydasi, słodkości . Alino dziękuje Ci za wspaniałe prezenty


wtorek, 21 kwietnia 2015

Czapeczka z kwiatkami

Niedawno pokazywałam Kapturek księżniczki   ale przecież  jedna  czapeczka to zdecydowanie za mało  zwłaszcza kiedy   babcia czyli ja nie może się powstrzymać przed dzierganiem coraz to innych rzeczy dla naszego maleństwa. Zrobiłam kolejną czapeczkę.Ta jest kolorowa,wydziergana na  drutach i nie mogłam się tym razem powstrzymać przed  umieszczeniem na niej haftowanych kwiatuszków.  Podobno  teraz  modne rzeczy dla dzieci powinny wyglądać tak jak te dla dorosłych. Pewnie tak jest sądząc po tym co znajduje się w sklepach ale ja wolę słodkie ubranka szczególnie dla dziewczynek bo kiedy będą cukiereczkami jak nie teraz? 



czwartek, 16 kwietnia 2015

Kwiaty bez wody.

Kwiaty wymagają naszej uwagi, trzeba o nie dbać , podlewać, przesadzać a najlepiej  jeszcze  do nich mówić bo podobno wtedy lepiej rosną. Jeśli jednak jesteśmy zapracowane, zakręcone twórczo, zajęte, aktywne itd. i nie zawsze pamiętamy o naszych  kwiatuszkach to możemy sobie sprawić kwiatki bezproblemowe. Pokazywałam już mój  bukiecik  z resztek szmatek  Wiosenny bukiet Bukiecik szybko wywędrował z mojego domu musiałam więc "wyhodować" sobie nowe kwiatuszki. Tym razem inne ale myślę, że równie ładne. Wykorzystałam  resztkę satyny, kawałki filcu, koraliki i szydełkowy listek. Kwiatuszki troszeczkę podmalowałam dla lepszego efektu a listki wyhaftowałam. Kwiatki rosną w drewnianej "doniczce"  czyli szpulce po kordonku oklejonej drewnianymi klamerkami które celowo   "zepsułam" rozdzielając na dwie części. Kwiatki stoją sobie na parapecie i zupełnie im nie szkodzi  brak  wody. To taka mała rzecz która  cieszy oko i  poprawia humor.



środa, 15 kwietnia 2015

Dziękuję.

Dziś  wpis  z podziękowaniami.Miałam ostatnio  bardzo dużo szczęścia w blogowych zabawach.Dostałam piękne prezenty za które chciałabym , teraz już  publicznie , serdecznie podziękować i jednocześnie pochwalić się tym co otrzymałam.

Udało mi się wygrać Candy urodzinowe  u Majeczki . Wygraną w zabawie  miała być niespodzianka i wierzcie mi była to ogromna niespodzianka.Tylu pięknych prezentów się nie spodziewałam, dostałam prześliczny koszyczek z jajeczkiem, cudnego baranka i ogromnie dużo różnorodnych przydasi. Majeczko bardzo Ci dziękuję. Koszyczek podziwiało już wiele osób a baranek siedzi sobie na parapecie i towarzyszy mi na co dzień.

To  jeszcze nie koniec podziękowań. Dostałam też prezenty od Akrimdolls. Nie wygrałam wprawdzie u niej zabawy ale dostałam nagrodę   za przesłane jej moje pomysły na ogarnięcie  zapasów przydasi. Chyba nie powinnam radzić innym jak  opanować twórczy bałagan bo   moje przydasiowe zapasy wyglądają z każdego miejsca w moim mieszkaniu. Staram się je przynajmniej segregować aby w razie czego móc coś znaleźć bez wysypywania kartonów na środek pokoju.

Podziwiajcie prezenty


czwartek, 9 kwietnia 2015

Kapturek księżniczki

         Nasza księżniczka   rośnie  i pierwsze   ubranka  są już za małe. Zresztą  grube czapeczki które zrobiłam jako pierwsze są już za ciepłe. Mam więc przyjemność dziergania kolejnych cukierkowych  rzeczy. Swoją drogą  gdy przyjrzałam się ofercie w sklepach dla dzieci to dla dziewczynek  ubranka są prawie  wyłącznie białe  lub różowe. Tak więc , nasza księżniczka ma mnóstwo ubrań  w cukierkowych kolorkach i okazało się, że chcąc nie chcąc i czapeczki muszą być  białe lub różowe aby pasowały do reszty ciuszków. Tym razem wydziergałam dla  naszej ślicznotki  biały kapturek. Miałam  ochotę  dołożyć  kolorowe kwiatuszki ale zamówienie było na białą czapeczkę więc kwiatuszki zostawiłam sobie na kolejne  kreacje dla Jej Wysokości  a właściwie Jej Maleńkości. 
          No cóż jak każda babcia nie mogę się nacieszyć  naszym maleństwem i najchętniej nie wypuszczałabym jej z objęć. Muszę  jednak  dzielić swoją uwagę na dwoje bo wnuczek jest zazdrosny. Nie jest to zazdrość o siostrę ale o czas jaki jej poświęcam. Zawsze przecież w tym czasie gdy przytulam księżniczkę mogłabym  budować tor wyścigowy dla jego aut. Korzysta na tej sytuacji  mój mąż bawiąc się z wnusią  do woli  w czasie gdy ja ścigam się autami.  Strach pomyśleć co będzie gdy liczba wnuków wzrośnie a babcia nadal będzie jedna. Myślę jednak, że dam radę kocham je przecież tak samo mocno.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Nie tylko wymiankowo.

Wymianka Wielkanocna u Czarnej damy.. wygląda trochę inaczej niż zwykłe wymianki. Czarna dama stara się aby wszyscy byli zadowoleni
"A to wszystko dlatego, żeby nie było sytuacji, że jedna osoba
otrzyma skromny prezent, a druga bardzo bogaty.
Ja bym chciała żeby wszyscy byli obdarowani sprawiedliwie"
W myśl jej zasad  do paczuszki należało włożyć 5 rzeczy 
 JAJKO lub KURA
 KOSZYCZEK lub "UBRANKO" NA JAJKO
 BARANEK lub ZAJĄCZEK
Z każdej pary trzeba było wybierać  tylko jedną rzecz, np: jajko, koszyczek, baranek A do tego coś słodkiego koniecznie z motywem świątecznym oraz kartkę z życzeniami wielkanocnymi.

          Ja wybrałam  kurę,koszyczek i zajączka . Wykonałam też skromną karteczkę z życzeniami. Wszystko wydziergałam  na szydełku a całość prezentowała się tak jak na zdjęciu. Mam nadzieję, że obdarowana  a jest nią  Małgorzata Napiórkowska  jest zadowolona. 
         Tak się złożyło, że moją parą została  siostra zakonna  pomyślałam więc sobie, że zrobię jej specjalny prezent już po za wymianką i wysłałam też koronkową zakładkę do książki w postaci krzyżyka. Mam nadzieję, że zakładka się siostrze spodobała  , będzie jej używać i wtedy ciepło o mnie wspomni.

Koronkowa zakładka  z białych nici -prezent specjalny

Moje prezenty wymiankowe.Wybrałam kurę koszyczek i zajączka


Wymianka była metodą łańcuszkową  prezent dla mnie przygotowała Danuta Kielar
A oto co od niej otrzymałam.


Dziękuję Czarnej damie za organizację wymianki, dziękuję Danusi za prezenty wymiankowe.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Świątecznie.

Ciasteczka kruche upieczone, chleb w piekarniku, mam więc wolną  chwilę aby życzyć wszystkim którzy do mnie zaglądają  radosnych Świąt ,ciepłych, spokojnych spędzonych w gronie tych których kochacie w otoczeniu  pięknych przedmiotów wykonanych  własnoręcznie.


poniedziałek, 30 marca 2015

Wiosenny bukiet

O  szmatkach, szmateczkach i ścinkach  zbieranych nie wiadomo po co pisałam już nie raz. Czasem jednak jestem zadowolona, że je mam. Gdy zapragnę w środku nocy zrobić sobie wiosenny bukiet to wszystko co jest mi potrzebne akurat  zupełnie przypadkowo mam pod ręką. W czasie jednej bezsennej nocy powstał  szmatkowy bukiecik. Wykorzystałam  co miałam w koszu "nieostatecznym" czyli  paski tiulu, koronki, siatki, papierową rolkę  po taśmie klejącej, sznurek i kulę ze styropianu. Nie jest to nic odkrywczego ale efekt jest bardzo fajny choć mając do dyspozycji ścinki nie mogłam swobodnie decydować o doborze kolorów   materiałów. Gdyby ktoś chciał wiedzieć jak to zrobić to wyjaśniam. Paski tkanin ( u mnie około 4 cm szer) składam na pół , sklejam klejem na gorąco, nacinam złożony brzeg nie przejmując się za nadto aby było równo i zwijam w "palemkę". Takie palemki przyklejam do styropianowej kuli, kulę przyklejam do  rolki którą wcześniej okleiłam sznurkiem. Proste choć nie powiedziałabym, że do zrobienia w pół godziny. Jeśli używa się  cieniutkich szmatek tak jak ja to trzeba  ich trochę pozwijać. Jak widać postawiłam bukiecik na parapecie ale postał tam zaledwie  dwa dni bo ku mojej radości powędrował już do innego domu. Może jednak rękodzieło nie jest do końca takie staromodne skoro bukiecik podoba się nie tylko "babciom" takim jak ja.


piątek, 27 marca 2015

Pantofelki

           Widzę , że  cukierkowe pantofelki  spodobały się Wam bardziej niż księżniczce . To bardzo znany wzór i całkiem prosty do wykonania. Ktoś prosił mnie w komentarzu   o wzór  .W sieci pełno jest instrukcji jak je wykonać np. tu Pantofelki. Ja  trochę zmodyfikowałam wzór  bo jak pisałam wcześniej pantofelki prułam więc miałam okazję co nieco zmienić, żeby  rozmiar był  malusi. Księżniczka ma już kilka innych rzeczy  wydzierganych specjalnie dla niej ale jakoś nie doczekały się zdjęć. Postaram się  fotografować następne.
        Ostatnio na FB przeczytałam gorzką dyskusję na temat  ręcznie wydzierganych  ubranek dla dzieci. Jedna z Pań opisała smutną historię jak to poprosiła krewną o podanie wymiarów dziecka. Krewna się ucieszyła, że  dziecko dostanie  prezent  ale gdy usłyszała, że to ma być coś ręcznie wydzierganego  oświadczyła, że to nie  jest potrzebne bo teraz takich rzeczy się nie nosi, są nie modne, nie wygodne, obciachowe i śmieszne. 
       Muszę  przyznać, że choć potrafię zrobić wiele rzeczy to często rezygnuję z ich wykonania bo  obawiam się, że   gdy je podaruję komuś z rodziny lub znajomych to będzie to uszczęśliwianie na siłę. Ja będę oczekiwała, że obdarowani będą te rzeczy używać a co  jeśli  one im się nie podobają ? Będzie mi szkoda pracy i zaangażowania bo w moje prace wkładam mnóstwo serca. Może mi nie uwierzycie ale do pantofelków zrobiłam kwiatuszki w trzech kolorach: białe, różowe i biało-różowe. Przymierzałam, dobierałam, żeby było jak najładniej ale co by było, gdyby mama  księżniczki wolała zwykłe skarpetki bo uznałaby, że pantofelki  są "babcine"? Na szczęście dla mnie  księżniczka nosi wszystko co dla niej wydziergam i mam nadzieję, że  nie  tylko dla tego, żeby nie sprawić mi przykrości.
      Córka lubi moje prace i ma ich dużo ale mówi mi wprost   tego nie chcę,to nieładne,  to "babcine", to nie modne, to nie w moim stylu, tego mam za dużo , to nie ten kolor lub wzór ale inni   nie są tacy szczerzy i zawsze mam dylemat zrobić coś dla nich z rękodzieła, czy kupić w sklepie. Sama choć lubię rękodzieło to nie mam za dużo swoich prac w domu, nie lubię serwetek,obrusów, nie wieszam girland, dekoracje ograniczyłam do kilku przedmiotów, szydełkową poduszkę mam jedną, firankę szydełkową oddałam synowej, mój  wnuczek woli samochody niż maskotki wydziergane przez babcię, jak zrobię sobie czapkę,szal czy chustę to noszę to potem latami, torebkę szydełkową mam jedną i chyba wolę zwykłe torebki z mnóstwem kieszonek niż szydełkowe cudo które wydziergałam, biżuterią się nie obwieszam ,  jakoś nie mam przekonania , że dziergane  ubrania ( sukienki, spódnice) pasują do mnie choć  ręcznie robionych swetrów mam kilkanaście.       
      Ostatnio sama otrzymałam prezent-rękodzieło,  rzecz jest  bardzo pracochłonna, starannie wykonana. Osoba która mi go podarowała chciała mi sprawić przyjemność, nie miałam sumienia powiedzieć, że nie przyjmę prezentu ale  to rzecz  kompletnie  nie w moim stylu i szczerze mówiąc nie postawię jej u siebie w domu choć to przedmiot dekoracyjny.  Mam szczęście bo osoba która mnie obdarowała nie bywa u mnie więc nie sprawię jej przykrości ( rzecz już oddałam  w dobre ręce). Przy tej okazji pomyślałam sobie jednak, że z moim rękodziełem może być podobnie.
    Takie ostatnio naszły mnie refleksje po przeczytaniu kilku wpisów na blogach o tym, że  nie opłaca się sprzedawać rękodzieła bo nikt nie docenia ilości pracy w nie włożonej    lepiej je  komuś podarować. A Wy jak sądzicie  czy czasem nie uszczęśliwiamy wszystkich wokół swoim pracami tylko dlatego aby mieć pretekst do robienia następnych rzeczy? Nie każdy musi kochać wszystko co ręcznie wykonane.
Może jednak lepiej  sprzedać swoją pracę  nawet za grosze ( tylko co z poczuciem, że jest się  się wykorzystywanym jak dzieci w trzecim świecie) tym co chcą ją mieć niż rozdawać za darmo na prawo i lewo tym co owszem wezmą  nie chcąc robić nam przykrości lub tylko dlatego, że jest za darmo ale potem  po cichu wyrzucą. Można się jeszcze wymieniać pracami ale i to jest trudny temat bo nie zawsze to co otrzymujemy w zamian jest  tym czego oczekiwaliśmy.  Chyba nie mam dobrego pomysłu co zrobić ze swoimi pracami  no bo przestać  robić to chyba najgorsze rozwiązanie.


środa, 25 marca 2015

Pantofelki dla księżniczki

        Jajeczka rozdane króliko-zajączki też czas wracać do spraw ważniejszych.
Niedawno pojawiła się u nas maleńka księżniczka. Przez jakiś czas była to głównie śpiąca księżniczka ale mijają dni jeden za drugim i  jej wysokość  już nie chce cały czas spać.Zaczął ją interesować świat i inni ludzie oprócz ukochanej mamusi. Skoro więc księżniczka  zaczyna poznawać świat to musi mieć  pantofelki. Zrobienie pantofelków wydawało mi się banalnie proste  do czasu gdy zaczęłam je  dziergać. Największym problemem okazał się ich rozmiar. Na długości 9 cm trzeba było zmieścić przód bucika , tył , otwór na nóżkę i kwiatuszek do ozdoby. Choć jestem doświadczoną dziewiarką prułam dwa razy zanim udało mi się zrobić odpowiednio mały pantofelek. Zależało mi jednak na tym aby pantofelek był na "już" a nie na przyszłość. Nasz mały "Kopciuszek"  nie wykazał zainteresowania pantofelkami ale chyba wyszły dostatecznie   cukierkowe.


niedziela, 22 marca 2015

Króliki a może zajączki?

Kto to wie czy to króliki czy zajączki?  Wykonane w ten sam sposób a jednak zupełnie inne. Biały zszyty z kwadratu wykonanego na drutach z  włóczki z moherem tylko uszy na szydełkowe, szary uszyty ręcznie z kwadratowej szmatki dzianinowej. Siedzą sobie i radzą kto do kogo powędruje na Święta.


piątek, 20 marca 2015

Jak w kurniku

          Przed każdą Wielkanocą   obiecuję sobie , żadnych jaj nie będzie  i jak  zwykle  obietnice sobie a życie sobie. W  tym roku   postanowiłam więc się nie buntować i jaja przygotowałam wcześniej. Na szczęście teraz bez większego problemu można dostać styropianowe  formy kupiłam więc ich kilka i ubrałam w szydełkowe ubranka. Jaja są spore 9-10 cm , ubranka są z bawełnianych nici ,do niektórych jaj przykleiłam koraliki a niektóre są  tylko  w ubrankach. Mam nadzieję, że się spodobają   bo zamierzam je podarować. Dziś  jajo białe.



niedziela, 15 marca 2015

Bransoletka dla leniwych

               Można znaleźć w sieci setki różnych wzorów  koralikowych , szydełkowych  bransoletek. Misterne wzory wymagają jednak uważnego  nawlekania koralików w określony sposób. Niektóre sekwencje wzorów są długie i skomplikowane ale bransoletki wychodzą cudne .  Ja jestem jednak z   natury leniwa a może po prostu lubię proste formy  więc wykonałam już kolejną bransoletkę z jednokolorowych koralików a właściwie z koralików bez koloru bo przezroczystych. Nawlekanie idzie szybciutko zwłaszcza długą igłą ,  raz dwa i mamy nawleczoną paczuszkę koralików a potem to już tylko cieniutkie szydełko i  proste dzierganie w kółeczko.  Jedyną ozdobą tych bransoletek jest kolor nici użytych do dziergania, ja użyłam cieniowanego kordonku.
            Oczywiście to nie ja  wymyśliłam taką wersję bransoletek koralikowych  i nie przypisuję sobie autorstwa pomysłu ale też nie zamierzam bawić się w detektywa i szukać kto był pierwszym pomysłodawcą. Zrobiłam takich bransoletek kilka  , próbując wszystkie cieniowane kordonki jakie udało mi się znaleźć z moich zapasach. Niestety bransoletki nie doczekały się zdjęć i już ich nie mam. Została mi tylko ta  z konikiem i  różowo- biała z przezroczystych opalizujących koralików. No cóż szybko się robią to i szybko znikają. Za każdym razem słyszę to samo " o jaka ładna , takiej jeszcze nie mam". Pozostaje mi się cieszyć, że  mam dla kogo je robić.
Podoba się Wam  bransoletka dla "leniwych"?


sobota, 14 marca 2015

Podziękowania.

Tym razem dziękuję Damii  za nagrody jakie otrzymałam w jej zabawie blogowe.Kalendarz robótkowy z naklejkami i serduszko ze skrzydełkami już zawiesiłam w swoim pokoju, bałwanka  może uszyję na kolejne zimowe święta, bransoletka gumkowa już cieszy  małą damę a reszta przydasi też znajdzie swoje zastosowanie. To już kolejny raz coś wygrywam, chyba los postanowił mnie pocieszyć w trudnym dla mnie okresie. Muszę sama zorganizować  zabawę aby odwdzięczyć się losowi za ostatnie wygrane.


poniedziałek, 9 marca 2015

Mało twórczo ale użytecznie

         Nie samymi przyjemnościami człowiek żyje. Czasem zamiast rękodziełem  trzeba zająć się rzeczami przyziemnymi. Już kiedyś  publikowałam wpis o Ratowaniu portek  i ku mojemu zdziwieniu  akurat ten wpis jest nadal odwiedzany i to dość często. Chyba więc jednak  nie tylko ja  zajmuje się tak prozaicznym zajęciem jak przedłużanie za krótkich spodni czy łatanie dziur w taki sposób , aby  dało o się  spodnie nadal użytkować bez wstydu. Jeśli więc  Wasze pociechy lub wnuki za szybko rosną tzn. nie zdążą  zmarnować spodni  zanim z nich wyrosną to pokazuję jak ja sobie z tym radzę. Po pierwsze jeśli kupione spodnie są za długie to  tylko je podkładam, nigdy nie ucinam zapasów. Przykładam  są 2 pary spodni z poniższego zdjęcia w których  wystarczyło teraz tylko odpruć podłożenie i spodnie są nadal odpowiednio długie. Oczywiście problemem  są ślady podłożenia szczególnie widoczne na spodniach ze sztruksu bo niestety sztruks się wyciera. W spodniach sztruksowych  zrobiłam wiec na powycieranych   liniach podłożenia  milimetrowe  zakładki które maskują co potrzeba. W drugich odłożonych spodniach zamiast zakładek przeszyłam powycierane linie kontrastowymi nićmi korzystając z tego, że identyczny kolor nici  znajduje się na  szwach bocznych i ozdobnych napisach  znajdujących się na spodenkach. Kto się nie zna pomyśli, że tak było od początku. Trzecie spodenki stały się za krótki bezpowrotnie i odłożenie zapasu niewiele dało. Do tych spodni doszyłam więc mankiet w dopasowanym kolorze. Oczywiście szmatka z jakieś   bawełnianej bluzy leżała sobie grzecznie w moich zapasach i czekała na odpowiednią chwilę. Ma kolejnym zdjęciu widać 4 parę spodni uratowanych przed  wyrzuceniem. Spodnie  znanej firmy ,były na tyle solidne, że przetrwały  noszenie aż do  wyrośnięcia choć mała dziurka w nich się jednak "sama" zrobiła. Na dziurkę naszyłam  małą aplikację z ptaszkiem w klatce  a dół spodni przedłużyłam mankietami ze ściągacza z jakiegoś nieużywanego swetra. Na zdjęciach tego nie widać ale ściągacz też jest granatowy. Ślady po odłożeniu zamaskowałam przeszyciami bo nie chciały się rozprasować. Cztery pary spodni uratowane choć nie powiem , żeby było to moje ulubione zajęcie. Macie inne pomysły na przykrótki spodenki  -podzielcie się patentami.


sobota, 7 marca 2015

Jajo.

          Dziś obiecane  jajo przydasiowe  czyli ciąg dalszy  zmniejszania zapasów. Jajo jest ze styropianu i było  już trochę sfatygowane bo padło ofiarą moich eksperymentów. Próbowałam na nim kilka technik zdobienia  łącznie z igłą do filcowania. W kilku miejscach miało wiec nawet małe ubytki i właściwie powinnam je wyrzucić. Zamiast tego pocięłam je jeszcze bardziej tylko teraz już w sposób zamierzony poupychałam  szmatki, zakryłam koronką i powstało jajo jak nowe.  Nawet mnie się spodobało choć perfekcyjne nie jest  i co ważniejsze  znalazłam już kogoś kto je przygarnie więc nie powiększy moich zapasów.


środa, 4 marca 2015

Pudełko po serkach topionych

Dziękuję Wam za  komentarze pod moim poprzednim wpisem. To, że jest nas więcej niepoprawnych zbieraczy  nie  stłumiło moich wyrzutów sumienia spowodowanych  narastającą ilością przechowywanych  "skarbów"  ale poprawiło mi humor. Miedzy jedną chmurą a drugą zrobiłam kilka zdjęć kolejnych prac zrobionych  z przydasiowych rzeczy (zawsze to lepiej brzmi niż zrobione ze śmieciuszków). Tym razem to pudełko po serkach topionych i szmatki. Widziałam już pięknie zdobione pudełka ale najczęściej były oklejane papierami , kwiatkami z papieru i innymi ozdobami. Wyglądały jak dzieła sztuki. Moje jest skromniejsze bo to tylko dwa skrawki  satyny , wycięty z innej szmatki kolorowych haft , zwykłe pudełko po trójkątnych serkach, trochę kleju i kawałek kartonu z pudełka po kaszy. Zabawa była  fajna tylko przydasi za mało ubyło a i pudełko  też  nie wiadomo do czego mi potrzebne choć jak mówi przysłowie  "jeść nie woła"  i może kiedyś , komuś , do czegoś się przyda.
W następnym wpisie będzie  przydasiowe jajo. Zapraszam.

 A tu szmatki z których pudełko  powstało .

poniedziałek, 2 marca 2015

Nie potrafię sprzatać.

                Za oknem coraz jaśniej  świeci słoneczko  niedługo wiosna a jak wiosna to i wiosenne porządki. Ilość  szmatek włóczek, sznureczków, koralików i  jeszcze miliona innych rzeczy  już dawno  przerosła moje  możliwości ich przechowywania. Nawet zakupienie pudełek nie rozwiązało tego problemu. Owszem wszystko jest posegregowane a nawet poukładane ale jest tego zbyt wiele. Co jakiś czas zabieram się więc za porządki  w moich "skarbach". Tylko, że kończy się to  zawsze w ten sam sposób czyli oglądam każdą rzecz z pięć razy, odkładam do wyrzucenia ale do tzw." kosza nieostatecznego" . A potem zamiast dalej  sprzątać  wyciągam te  szmatki,  resztki  itp i  siedzę sobie zadowolona w bałaganie  przerabiając niedoszłe śmieci na  rzeczy  niekoniecznie mi potrzebne. Chyba więc nie potrafię sprzątać  i "śmieci"  zwyciężą. Oczywiście zawsze  znajduję jakieś usprawiedliwienie dla  mojej mani zbieractwa bo gdy potrzebny jest jakiś drobiazg to z reguły ja to mam albo mam coś  podobnego. Kleje, narzędzia, sznurki, podkładki, sprężynki  to wszystko też się znajdzie w moich pudełkach i gdy jest potrzebne to moi chłopcy  bez namysłu przychodzą  do mnie jak do marketu budowlanego. Trzeba przedłużyć spodnie wnuczka? Proszę bardzo  szmatka w odpowiednim kolorze  z pewnością   leży w pudle. Trzeba zamaskować małą dziurkę ? Mała naszywka  dopasowana kolorystycznie też się znajdzie. Rozkleiły się buty  - nie ma sprawy kilka rodzajów kleju też mam. Niby wszystko fajnie  a jednak zastanawiam się czy tego aby nie należy leczyć?
           A może Wy też tak macie? Nie wiem czy mnie to pocieszy ale zawsze będzie mi raźniej , że nie ja jedna  zostałam pokonana przez "śmieci".
           Zanim jednak  wpadnę po raz kolejny w czarną rozpacz  patrząc na stosy  właściwie  niepotrzebnych mi rzeczy które mnie straszą swoją ilością  pokażę Wam  co powstało w wyniku ostatniego "sprzątania".

Ścinki dzianiny pozostałe po szyciu sukienki ( niektóre były  naprawdę malutkie) zyskały nowe życie jako kwiatki. Szmatki były niepotrzebne, kwiatki też  są niepotrzebne ale przynajmniej nie są "śmieciami".


Resztę "śmieciowych"  rzeczy pokażę następnym razem jak już mi się uda je   utrwalić na fotografii.