Niedawno pokazywałam kwiatki zrobione z resztek różnych materiałów. Jedne przyczepiłam do torebki inne wylądowały w pudełku i czekają na inwencję twórczą a jeden z kropkowych kwiatków doczepiłam do opaski do włosów.
Opaska zdobi teraz głowę lalki bo jeszcze nie znalazłam dla niej właścicielki
A tu reszta kwiatków czekających na zastosowanie.
Najfajniej jest "produkować" kwiatki. Musze się przyznać, że jak mam resztki sztucznych materiałów które powinny wylądować w koszu to zamiast je wyrzucić najczęściej wycinam z nich kółka i chowam do jednego z niezliczonych pudełek. Czasem topię ich brzegi a czasem zostawiam tylko wycięte. Prędzej czy później każdy kolor i materiał będzie mi pasował do tego co robię. Jak już zacznę to nigdy nie kończy się na jednym ani dwóch kwiatkach. Składanie, dobieranie kształtów , kolorów to świetna zabawa. Najczęściej produkuję ich sporo i chowam do pudła bo nie wiem co z nimi zrobić. Potem długo nie zabieram się za następne ale jakoś tak się zawsze składa, że powolutku ich ubywa z moich zbiorów. Komuś podaruję, wyślę w wymiance, dołączę do prezentu, przyczepię do czegoś itd. Jak już są gotowe i czekają grzecznie w pudełku to zawsze można szybciutko po nie sięgnąć i wtedy wydaje się, że właściwie to one zrobiły się same. Ot takie malutkie zboczenie i lekarstwo na niechęć do wyrzucania szmatek. Całe szczęście, że nie szyję ( jeszcze!) patchworków bo wtedy i skrawki bawełny trudno by mi było wyrzucać.