Dawno temu kiedy moja córka była nastolatką uprosiła mnie aby zrobić jej koronkowe , szydełkowe majteczki. Wtedy były bardzo modne. Pomyślałam więc, że może zrobię podobne na sprzedaż kto wie może się komuś spodobają. To żmudna robótka z bawełnianych, cienkich nici które muszą być dobrej jakości, miękkie, odporne na częste pranie. Elementów nie można zszywać ale należy je łączyć w tracie robótki aby gatki były trwałe. Majteczki wyglądają efektownie ale to chyba bielizna raczej dla facetów do oglądania bo więcej odkrywa niż zakrywa. Tam gdzie umieściłam zdjęcia obejrzało gatki mnóstwo osób ponad 10000 w ciągu 2 dni. Oczywiście nikt nie kupił mimo, że cena ma się nijak do włożonej pracy i ceny materiału. Myślę jednak, że i Wam pokażę różowe stringi, może Was zainspiruję i wydziergacie coś podobnego dla siebie. Ja jako stateczna babcia nie noszę takiej bielizny stawiając raczej na wygodę a nie na modę ale zapewniam, że mężowie w każdym wieku będą zadowoleni jak sobie sprawicie takie koronkowe, seksowne gatki.
czwartek, 30 sierpnia 2012
Różowe gatki w kwiatki.
wtorek, 28 sierpnia 2012
Na pożegnanie lata.
Jako osoba bezrobotna mam nieustające wakacje ale inni czekają na urlop jak na zbawienie. Tak też jest z moimi dziećmi. Tak się złożyło, że córka będzie na urlopie dopiero we wrześniu. Mimo, ze mieszka daleko to wpada czasem do mamy jak po ogień i wtedy szyjemy, reperujemy, dziergamy, pieczemy co się da. Tak było i tym razem , nawet nie przypuszczacie ile rzeczy można zrobić przez 5 dni. Uszyłam bluzkę i sukienkę, zasłony, firanki, obrusy, woreczki na drobiazgi ,upiekłam chleby i babeczki. Matki tak już maja, że chcą dzieciom nieba przychylić. Nie zrobiłam, żadnych zdjęć bo nie miałam do tego głowy. Nie zdążyłam jednak zrobić wszystkiego bo z resztek materiału miała być jeszcze plażowa torba. Oczywiście torebka już gotowa poleciała w paczce ale dzięki temu choć jedną rzecz zdążyłam sfotografować aby Wam pokazać. Torba uszyta jest z drukowanej bawełny w fantastyczny wzór. Torba jest z podszewką, usztywniona, z kieszonkami wewnętrznymi, a z resztek uszyłam jeszcze kosmetyczkę z krótka rączką na drobiazki, klucze, telefon itp. ,Z tego samego materiału uszyłam plażową, długą do ziemi sukienkę. Córka odpoczywać będzie tam gdzie jest ciepło więc wszystko się przyda.
A ja mam okazję trochę się pochwalić nową robótką.
A ja mam okazję trochę się pochwalić nową robótką.
sobota, 25 sierpnia 2012
Papier i głupie pytania.
Czasem trzeba odpocząć od wełenek i zająć się czymś innym. Pokazywałam Wam już kilka moich prób recyklingu niepotrzebnych gazet. Jedne były udane jak np. papierowy kolaż lub kwiatki z gazety inne mniej jak np. koszyczek w kółeczek.
Spodobała mi się praca z papierem i możliwości jakie ona daje. Chciałam spróbować różnych technik i tak oto powstała papierowa miseczka. Tym razem to nie wiklina ale kawałki gazet uformowane na metalowej miseczce. Ponieważ są to eksperymenty a ja dalej bez pracy to staram się wykorzystać materiały które mam w domu nie inwestując zbytnio pieniędzy. W związku z tym wykorzystałam lakiero-bejcę która została mężowi po jakimś remoncie. Niestety kolor okazał się mało ciekawy więc miseczkę ozdobiłam jeszcze motywem z serwetki papierowej. Wyszło jak wyszło, trochę krzywo, trochę nierówno ale ja jestem zadowolona z efektu.
Nauczyłam się czegoś nowego , miseczkę wykorzystuję na różne drobiazgi i nie zwracam uwagi na głupie pytania po co ja to robię. Odpowiadam zawsze, że dla swojej przyjemności. Ciekawa jestem czy i Wy spotykacie się z takimi reakcjami otoczenia .Dlatego lubię pokazywać moje prace na blogu bo tu zaglądają w większości pasjonaci wszelkiego rękodzieła którzy takich pytań nie zadają. Wiedzą, że nie wszystko musi być na pokaz, dla pieniędzy itp. Czasem warto zrobić coś dla samego faktu tworzenia i radości z tego czerpanej.
Spodobała mi się praca z papierem i możliwości jakie ona daje. Chciałam spróbować różnych technik i tak oto powstała papierowa miseczka. Tym razem to nie wiklina ale kawałki gazet uformowane na metalowej miseczce. Ponieważ są to eksperymenty a ja dalej bez pracy to staram się wykorzystać materiały które mam w domu nie inwestując zbytnio pieniędzy. W związku z tym wykorzystałam lakiero-bejcę która została mężowi po jakimś remoncie. Niestety kolor okazał się mało ciekawy więc miseczkę ozdobiłam jeszcze motywem z serwetki papierowej. Wyszło jak wyszło, trochę krzywo, trochę nierówno ale ja jestem zadowolona z efektu.
Nauczyłam się czegoś nowego , miseczkę wykorzystuję na różne drobiazgi i nie zwracam uwagi na głupie pytania po co ja to robię. Odpowiadam zawsze, że dla swojej przyjemności. Ciekawa jestem czy i Wy spotykacie się z takimi reakcjami otoczenia .Dlatego lubię pokazywać moje prace na blogu bo tu zaglądają w większości pasjonaci wszelkiego rękodzieła którzy takich pytań nie zadają. Wiedzą, że nie wszystko musi być na pokaz, dla pieniędzy itp. Czasem warto zrobić coś dla samego faktu tworzenia i radości z tego czerpanej.
piątek, 24 sierpnia 2012
Wiara w ludzi czyni cuda.
Dziś wpis wyjątkowy bo dotyczy wyjątkowej osoby, jest nią Ewa z blogu w-ewkowie . Przy okazji wyników mojej zabawy ze zwierzakami zaproponowałam Wam ewentualną wymiankę TU. Przypada mi się do moich robótek każdy niepotrzebny Wam kłębek wełny lub nici , każde szydełko lub druty lub inne akcesoria które czasem macie ale nie używacie. Mogę wymienić się na dowolną pracę, mogę zrobić coś na zamówienie, możemy umówić się na coś specjalnego. Już wiecie, że szydełkuję, dziergam na drutach oraz szyję na tyle dobrze, że mogę zaproponować na wymianę moje prace.
Na moja propozycję szybciutko odpowiedziała Ewa. Zaproponowała mi zbędną jej włóczkę ale wyobraźcie sobie, że nic za nią nie chciała. Próbowałam ją przekonać , żeby choć pozwoliła mi zwrócić koszty przesyłki ale nawet tego nie chciała. Jestem jej ogromną dłużniczką, to wspaniała osoba która jest najlepszym przykładem tego, że ludzie są dobrzy i życzliwi a Ci źli to tylko wyjątki.
To jednak nie koniec historii ponieważ wczoraj dostałam od niej paczkę. Spodziewałam się kłębuszków różnych włóczek a dostałam ponad kilogram nowych wełenek. Prawdę mówią to się nawet wzruszyłam, że są jeszcze tak bezinteresowne osoby. Ewo chciałam Ci publicznie podziękować za wspaniały prezent który umacnia mnie w przekonaniu, że trzeba wierzyć w ludzi.
A na koniec sami zobaczcie, że mam za co dziękować.
środa, 22 sierpnia 2012
W marynarskim stylu.
Dzis podsumowanie kolejnej wymianki którą zorganizowała Diana. której dziękuję za trud poświęcony na organizację. Była to wymianka w marynarskim stylu. Moją parą wymiankową została Ruda S. Diana wymyśliła, że marynarski styl to paski, połączenie bieli,
czerwieni i granatu, wszelkie żeglarskie emblematy jak np. kotwica. Tym razem postanowiłam potraktować temat dość dosłownie i uszyłam lniany marynarski worek na drobiazgi z aplikacją, zawieszkę lub podkładkę w kształcie żaglówki, granatowo- czerwono- białą broszkę , koło ratunkowe na wszelki wypadek oraz szydełkowy koszyczek na orzechy bo miało być tez coś zdrowego jako przekąska. Dodałam do tego trochę przydasi w marynarskich kolorach i trochę mniej zdrowych ale jakże smacznych słodziaków .
Ruda S przysłała mi przepiękne prezenty. Cudowny naszyjnik , bransoletkę i kolczyki oraz mnóstwo innych drobiazgów. Naszyjnik i bransoletka były tak śliczne, że zostały porwane zanim zdążyłam się nimi nacieszyć. Nawet zdjęcia nie zrobiłam ale nie mogłam przecież odmówić mojej córeczce, która wpadła z krótką wizytą i zachwyciła się biżuterią. Ruda S była tak miła, że przesłała mi zdjęcia abym mogła Wam pokazać na blogu jakie śliczne rzeczy dostałam w wymiance. Jeszcze raz dziękuję Rudej S za prezenty. Dzięki takim wspaniałym osobom już dawno zapomniałam o nieudanej wymiane pachnącej różami i dalej mam ochotę na kolejne zabawy.
Ruda S przysłała mi przepiękne prezenty. Cudowny naszyjnik , bransoletkę i kolczyki oraz mnóstwo innych drobiazgów. Naszyjnik i bransoletka były tak śliczne, że zostały porwane zanim zdążyłam się nimi nacieszyć. Nawet zdjęcia nie zrobiłam ale nie mogłam przecież odmówić mojej córeczce, która wpadła z krótką wizytą i zachwyciła się biżuterią. Ruda S była tak miła, że przesłała mi zdjęcia abym mogła Wam pokazać na blogu jakie śliczne rzeczy dostałam w wymiance. Jeszcze raz dziękuję Rudej S za prezenty. Dzięki takim wspaniałym osobom już dawno zapomniałam o nieudanej wymiane pachnącej różami i dalej mam ochotę na kolejne zabawy.
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Zaległa wymianka kuchenna
Nie było mnie parę dni a już narobiłam sobie zaległości blogowych. Jedną z nich jest podsumowanie wymianki kuchenne zorganizowanej przez Bożenkę. Termin chwalenia się prezentami był do 15 sierpnia więc jestem trochę spóźniona ale wymianka była cudowna. Moją parą została Lucyna .
Prezenty dla niej przygotowałam już wcześniej tak aby nie spóźnić się z wysłaniem. A oto co wysłałam.
Bawełniany fartuszek z lawendową koronką haftowaną w różyczki.Mam nadzieję, ze jeszcze takie fartuszki są w użyciu. Szydełkowe łapki do chwytania gorących garnków, troszkę słodkości, przydasi , szydełkowych kwiatków i suszoną bazylię z mojego ogródka , którą nawet spróbowałam narysować kredkami na torebce.
Lucyna przysłała mi wielką paczkę ze wspaniałymi ślicznie zapakowanymi prezentami.
Proszę bardzo podziwiajcie tak jak ja jakie wspaniałości dostałam.
Bardzo dziękuję Lucynie za prześliczne prezenty, Bożenie za zorganizowanie wspaniałej wymianki..
Aż się chce brać udział w następnych zabawach.
Prezenty dla niej przygotowałam już wcześniej tak aby nie spóźnić się z wysłaniem. A oto co wysłałam.
Bawełniany fartuszek z lawendową koronką haftowaną w różyczki.Mam nadzieję, ze jeszcze takie fartuszki są w użyciu. Szydełkowe łapki do chwytania gorących garnków, troszkę słodkości, przydasi , szydełkowych kwiatków i suszoną bazylię z mojego ogródka , którą nawet spróbowałam narysować kredkami na torebce.
Lucyna przysłała mi wielką paczkę ze wspaniałymi ślicznie zapakowanymi prezentami.
Proszę bardzo podziwiajcie tak jak ja jakie wspaniałości dostałam.
Bardzo dziękuję Lucynie za prześliczne prezenty, Bożenie za zorganizowanie wspaniałej wymianki..
Aż się chce brać udział w następnych zabawach.
Candy ze zwierzakami.
Przepraszam, że tak późno ale udało mi się wyjechać z miasta w czasie upałów i stąd małe opóźnienie. Do zabawy ze zwierzakami zgłosiło się sporo osób. Każda z nich miała swojego faworyta nawet świnka. Losować już nie wolno więc z pomocą Pana R. " wybrałam" osobę która napisała komentarz nr 47.

Osobą tą jest skimmia której spodobał się konik. Czekam do piątku na adres do wysyłki . Pozostałym osobom dziękuję za udział w zabawie.
Jakby ktoś chciał jakieś zwierzątko lub inną moją pracę to zapraszam do kontaktu. Chętnie wymienię się na np. przydasie do robótek : włóczki, kordonki, ozdobne taśmy lub koronki itp. a może masz niepotrzebne np odziedziczone po babci szydełka , druty drewniane, laleczki dziewiarskie , kółeczka do kwiatków lub inne akcesoria do robótek które chętnie wymienię na moje prace.
Zapraszam wkrótce na nowe Candy bo upały maja się skończyć więc będę miała więcej chęci do wymyślania nowych robótek. Trzeba też zacząć projektowanie nowych czapek dla mojego coraz starszego wnusia.
Jeszcze raz dziękuję za odwiedzanie mojego bloga i wszystkie komentarze. Ponieważ liczba obserwujących przekroczyła 200 przygotuję jakąś niespodziankę dla obserwatorów.
Osobą tą jest skimmia której spodobał się konik. Czekam do piątku na adres do wysyłki . Pozostałym osobom dziękuję za udział w zabawie.
Jakby ktoś chciał jakieś zwierzątko lub inną moją pracę to zapraszam do kontaktu. Chętnie wymienię się na np. przydasie do robótek : włóczki, kordonki, ozdobne taśmy lub koronki itp. a może masz niepotrzebne np odziedziczone po babci szydełka , druty drewniane, laleczki dziewiarskie , kółeczka do kwiatków lub inne akcesoria do robótek które chętnie wymienię na moje prace.
Zapraszam wkrótce na nowe Candy bo upały maja się skończyć więc będę miała więcej chęci do wymyślania nowych robótek. Trzeba też zacząć projektowanie nowych czapek dla mojego coraz starszego wnusia.
Jeszcze raz dziękuję za odwiedzanie mojego bloga i wszystkie komentarze. Ponieważ liczba obserwujących przekroczyła 200 przygotuję jakąś niespodziankę dla obserwatorów.
niedziela, 19 sierpnia 2012
Wyniki Candy w poniedziałek.
Dziś króciutko , nie było mnie przez tydzień. Okazało się, że można żyć bez dostępu do dóbr cywilizacji takich jak telefon komórkowy i internet a nawet bez prysznica i wody bieżącej. Jutro nadrobię wszystkie zaległości. "Wybiorę" kogoś ze zgłoszonych chętnych chcących zwierzątko szydełkowe. Pochwalę się prezentami z wymianki kuchennej. Ale to wszystko jutro, bo dziś muszę odpocząć po podróży w takim upale.
piątek, 10 sierpnia 2012
Romantyczny facet i nieudany eksperyment z papierową wikliną
Drogie Pani przekonałam się na własnej skórze, że są jeszcze romantyczni faceci. Wyobraźcie sobie, że koronkową podwiązkę dla narzeczonej zamówił u mnie sympatyczny Pan i to chyba w tajemnicy przed nią czyli ma to być niespodzianka. Zdarzyło mi się pierwszy raz , że rękodzieło zamówił mężczyzna. A u Was u tych co coś sprzedają jak to jest ? Zgłaszają się Panowie?
Dzisiejszy wpis jest jednak głównie o nieudanym eksperymencie w temacie papierowej wikliny. Znalazłam TU. filmik jak zrobić koszyczek z kółeczek. Zabrałam się dzielnie do dzieła , skręciłam rurki, zwinęłam kółeczka. Połączyłam gorącym klejem z pistoletu. Koszyczek wyszedł mi całkiem zgrabny i byłam zadowolona. Postanowiłam go polakierować półmatowym białym lakierem nie dla tego, że taki mi się spodobał ale głównie dla tego, że taki znalazłam w w królestwie małżonka czyli w piwnicy. Lakierowanie szło mi szybciutko choć lakier strasznie śmierdział bo okazało się, że nie jest to lakier rozcieńczalny wodą . Jak już skończyłam malować to z przerażeniem stwierdziłam, że koszyczka nie ma. Sam się rozłożył na czynniki pierwsze, bo lakier rozpuścił klej. Polakierowałam więc każdą część osobno a potem skleiłam na nowo. Niestety nie jest już taki ładny jak poprzednio, bo resztki kleju zostały, ale trudno za naukę trzeba płacić. Pokażę Wam mój koszyczek choć nie bardzo jest się czym chwalić. A jak Wy początkujące adeptki papierowej wikliny będziecie coś plotły z papieru to pamiętajcie o moim wpisie. Doświadczone blogowiczki które plotą z papieru cudeńka pewnie o tym wiedzą. Nie zniechęciło mnie to jednak do papierowej wikliny wie niedługo będą nowe eksperymenty.
Dzisiejszy wpis jest jednak głównie o nieudanym eksperymencie w temacie papierowej wikliny. Znalazłam TU. filmik jak zrobić koszyczek z kółeczek. Zabrałam się dzielnie do dzieła , skręciłam rurki, zwinęłam kółeczka. Połączyłam gorącym klejem z pistoletu. Koszyczek wyszedł mi całkiem zgrabny i byłam zadowolona. Postanowiłam go polakierować półmatowym białym lakierem nie dla tego, że taki mi się spodobał ale głównie dla tego, że taki znalazłam w w królestwie małżonka czyli w piwnicy. Lakierowanie szło mi szybciutko choć lakier strasznie śmierdział bo okazało się, że nie jest to lakier rozcieńczalny wodą . Jak już skończyłam malować to z przerażeniem stwierdziłam, że koszyczka nie ma. Sam się rozłożył na czynniki pierwsze, bo lakier rozpuścił klej. Polakierowałam więc każdą część osobno a potem skleiłam na nowo. Niestety nie jest już taki ładny jak poprzednio, bo resztki kleju zostały, ale trudno za naukę trzeba płacić. Pokażę Wam mój koszyczek choć nie bardzo jest się czym chwalić. A jak Wy początkujące adeptki papierowej wikliny będziecie coś plotły z papieru to pamiętajcie o moim wpisie. Doświadczone blogowiczki które plotą z papieru cudeńka pewnie o tym wiedzą. Nie zniechęciło mnie to jednak do papierowej wikliny wie niedługo będą nowe eksperymenty.
wtorek, 7 sierpnia 2012
Łapki żabki.
Tytuł dzisiejszej notki to nie żart. To co chcę pokazać do są prawdziwe łapki żabki. Tylko żabka nie jest żywa a kuchenna. Taki praktyczny, użyteczny drobiazg może uchronić nasze kuchenne ściereczki przed przypaleniem przy przenoszeniu gorących garnków.
Kuchenne łapki to para żabek. Pani żabka z kokardą i szminką na ustach, Pan żabka trochę skromniejszy.
Super się bawiłam przy ich robieniu. Włóczki potrzeba niewiele, może być z recyklingu choć łapki muszą być dość grube aby nie poparzyć rąk i najlepiej przynajmniej z dużą domieszką wełny aby się nie podpaliły przypadkowo. Myślę , że i u Was wywołają one uśmiech na twarzy.
czwartek, 2 sierpnia 2012
Torebka
W ramach eksperymentów szyciowo-dzierganych uszyłam ostatnio kolejną torebkę. Tym razem jest to torebka uszyta z kremowo-beżowego płótna z bawełnianą kwiatową podszewką. Jest usztywniona klejonym sztywnikiem więc zachowuje formę. Eksperymentem jest ozdobienie torby pomarańczową serwetą wykonana na drutach i innymi pomarańczowymi elementami. Myślę, że efekt końcowy jest całkiem fajny. Pomarańczowe elementy bardzo ożywiły torebkę i podkreśliły jej indywidualny charakter. Po ostatnich wybrzydzaniach rodziny na błękitną torebkę od razu wystawiłam ją na sprzedaż na Allegro. Ciekawa jestem czy się komuś spodoba na tyle aby ją kupić? Jak nie to zrobię z niej Candy i ktoś się ucieszy (przynajmniej mam taka nadzieję)
środa, 1 sierpnia 2012
Koty
Dziś relacja z kolejnej fajnej wymianki która zorganizowała Ania z bloga I wyszło szydło z worka.
Tematem wymianki były koty. To bardzo wdzięczny temat więc z przyjemnością pracowałam nad prezentami dla mojej pary którą została Lusiaczka. Przygotowałam koty w 3 wersjach, uszytego, wyhaftowanego , wydzierganego.Powstała więc maskotka, obrazek i zawieszka. Oto one.
Ja natomiast otrzymałam śliczne kocie serduszko oraz okrągłe pudełeczko na drobiazgi ozdobione kocim wizerunkiem. Dostałam też mnóstwo przydasi i słodkości.
Bardzo dziękuję Lusiaczko za śliczne prezenty, Ani dziękuję za organizację wymianki.
Należy Wam się też informacja jak zakończyła się moja wymianka pachnąca różami z Aniołowo o której pisałam na blogu TU. Otóż po kilku moich mailach z prośbą o zwrot moich prezentów , po mailach od organizatorki , po przesłaniu mi błędnej informacji, że przesyłka została wysłana dwa tygodnie temu otrzymałam w końcu wczoraj prezenty wymiankowe ( wysłane w piątek). Mają one niewiele wspólnego z rękodziełem. Jest to chustka w róże kupiona w sklepie, skromniutka szydełkowa bransoletka, jeden kordonek i 1 saszetka kawy 3w1. Nie będę jednak wybrzydzać. Prezent to prezent ale zdania nie zmieniam i nie chciałabym spotkać tej koleżanki w żadnej kolejnej wymiance.
Tematem wymianki były koty. To bardzo wdzięczny temat więc z przyjemnością pracowałam nad prezentami dla mojej pary którą została Lusiaczka. Przygotowałam koty w 3 wersjach, uszytego, wyhaftowanego , wydzierganego.Powstała więc maskotka, obrazek i zawieszka. Oto one.
Ja natomiast otrzymałam śliczne kocie serduszko oraz okrągłe pudełeczko na drobiazgi ozdobione kocim wizerunkiem. Dostałam też mnóstwo przydasi i słodkości.
Bardzo dziękuję Lusiaczko za śliczne prezenty, Ani dziękuję za organizację wymianki.
Należy Wam się też informacja jak zakończyła się moja wymianka pachnąca różami z Aniołowo o której pisałam na blogu TU. Otóż po kilku moich mailach z prośbą o zwrot moich prezentów , po mailach od organizatorki , po przesłaniu mi błędnej informacji, że przesyłka została wysłana dwa tygodnie temu otrzymałam w końcu wczoraj prezenty wymiankowe ( wysłane w piątek). Mają one niewiele wspólnego z rękodziełem. Jest to chustka w róże kupiona w sklepie, skromniutka szydełkowa bransoletka, jeden kordonek i 1 saszetka kawy 3w1. Nie będę jednak wybrzydzać. Prezent to prezent ale zdania nie zmieniam i nie chciałabym spotkać tej koleżanki w żadnej kolejnej wymiance.
poniedziałek, 30 lipca 2012
Słoneczna broszka
Mam mnóstwo fantazyjnych włóczek.Grubsze, cieńsze, z włoskami, z pomponikami, supełkami , wstążkami itd. Leżą sobie w szufladach i czekają co też wymyślę aby je zastosować. Dziś w roli głównej pomarańczowe i zółte włóczki o fantazyjnych splotach i fakturze. Powstała z nich słoneczna broszka, albo kwiatek, albo ozdoba do włosów. Zastosowania jeszcze nie wymyśliłam
Zapraszam na moje Candy jeszcze 2 tygodnie do końca.
.
Zapraszam na moje Candy jeszcze 2 tygodnie do końca.
.
sobota, 28 lipca 2012
Chabrowy komplet z nici
Lato jednak wróciło i to z temperaturami które trudno znieść. Dziś więc pokażę Wam letni komplet szydełkowej biżuterii zrobiony dla bardzo sympatycznej osoby w jej ulubionym kolorze.Komplet składa się z bransoletki, wisiorka na sznureczku, kolczyków oraz
pierścionka z regulowanym obwodem. Zrobiłam go z nici bawełnianych merceryzowanych w chabrowym kolorze.Nowa właścicielka zdjęcia już widziała więc mogę je Wam pokazać. Mam nadzieję, że i jej i Wam komplet się spodoba.
Zapraszam do moich maleńkich sklepików, gdzie można kupić niektóre moje prace. Mogę też się wymienić głównie na przydasie do robótek lub szycia.
poniedziałek, 23 lipca 2012
Sowy
Wiecie, ze lubię wymianki jeśli tylko mogę to biorę w nich udział. Nie zniechęciła mnie nawet przykra sytuacja z wymianki pachnącej różami ( dalej nie mam prezentu ).
Zawsze uważałam, że większość blogujących to wspaniali ludzie z pasją i życzliwością dla ludzi. Zapisałam się więc na kolejną wymiankę którą zorganizowała Etoile . Dziękuje Ci za organizację tej sympatycznej wymianki.
Tematem wymianki były sowy. Moją parą wymiankowa została Hanka z Moje Anielskie skarby. Przygotowałam dla niej sowę szydełkową z puchatej , fantazyjnej włóczki oraz sowę uszytą z materiału z kieszonką na drobiazgi. Dołożyłam sowią kartkę, słodkości i kilka przydasi. Gdy otrzymałam wielką paczkę od Hanki pomyślałam sobie, że mój prezent był zbyt skromny w stosunku do tego co sama otrzymałam i mimo protestów Hanki ( jej się mój prezent podobał) wysłałam jej dodatkowo jeszcze jedną szydełkową sowę ( to ta z prawej strony u góry) oraz kolorowe motyle które Wam ostatnio pokazywałam ( ich akurat na zdjęciu brakuje)
A teraz pokażę Wam prezenty od Hanki. Drewniana deseczka i łopatka oraz buteleczka ozdobione fantastycznymi sowami w technice decoupage. Do tego sowie puchate serduszko, mnóstwo przydasi i słodkości. Wszystko było ślicznie opakowane w piękny szal , który jest tłem na drugim zdjęciu i sznureczkowe ozdoby Podziwiajcie cuda które dostałam.
Dziękuję za wspaniałą wymiankę , dzięki niej już przebolałam zawód jaki mnie spotkał w poprzedniej wymiance.
Zawsze uważałam, że większość blogujących to wspaniali ludzie z pasją i życzliwością dla ludzi. Zapisałam się więc na kolejną wymiankę którą zorganizowała Etoile . Dziękuje Ci za organizację tej sympatycznej wymianki.
Tematem wymianki były sowy. Moją parą wymiankowa została Hanka z Moje Anielskie skarby. Przygotowałam dla niej sowę szydełkową z puchatej , fantazyjnej włóczki oraz sowę uszytą z materiału z kieszonką na drobiazgi. Dołożyłam sowią kartkę, słodkości i kilka przydasi. Gdy otrzymałam wielką paczkę od Hanki pomyślałam sobie, że mój prezent był zbyt skromny w stosunku do tego co sama otrzymałam i mimo protestów Hanki ( jej się mój prezent podobał) wysłałam jej dodatkowo jeszcze jedną szydełkową sowę ( to ta z prawej strony u góry) oraz kolorowe motyle które Wam ostatnio pokazywałam ( ich akurat na zdjęciu brakuje)
A teraz pokażę Wam prezenty od Hanki. Drewniana deseczka i łopatka oraz buteleczka ozdobione fantastycznymi sowami w technice decoupage. Do tego sowie puchate serduszko, mnóstwo przydasi i słodkości. Wszystko było ślicznie opakowane w piękny szal , który jest tłem na drugim zdjęciu i sznureczkowe ozdoby Podziwiajcie cuda które dostałam.
Dziękuję za wspaniałą wymiankę , dzięki niej już przebolałam zawód jaki mnie spotkał w poprzedniej wymiance.
czwartek, 19 lipca 2012
Zapomniane kwadraty
Zrobiłam kiedyś, trochę włóczkowych kwadracików a potem o nich zapomniałam Miała być z nich poduszka, potem wymyśliłam kołderkę do wózka a skończyło się na schowaniu do szuflady . Jak je już odnalazłam to zrobiłam z nich torebkę. Torebka miała być dla kogoś w rodzinie ale pojawił się pewien problem. Jest to zjawisko znane wszystkim rękodzielnikom którzy uszczęśliwiają rodzinę swoimi pracami. Rodzina ma tyle różnych robótek, że zaczyna wybrzydzać. A to nie ten rozmiar, a to nie ten kolor, a to mamy tego już za dużo. Tak było i teraz więc postanowiłam, że tym razem oddam ją obcym i tak zapomniane kwadraty cieszą już nową właścicielkę.
Oto torebka z zapomnianych kwadratów.
Oto torebka z zapomnianych kwadratów.
sobota, 14 lipca 2012
Czerwone broszki bo dalej pada.
Ostatnio były broszki granatowe i niebieskie. Dziś recykling szmatek ,nici i wełny w kolorze czerwonym. U mnie nie pada ale leje deszcz więc energetyczny kolor się przyda na poprawę samopoczucia.
Przy okazji chciałabym z satysfakcją pokazać, że dwie moje broszki zostały ilustracją dla artykułu o trendach na lato 2012 zamieszczonego w Srebrnej Agrafce . Jedna z nich to czerwona broszka z organzy.
Jak widać na trzecim zdjęciu nie zapominam też o filcowaniu, tym razem na sucho.
Przy okazji chciałabym z satysfakcją pokazać, że dwie moje broszki zostały ilustracją dla artykułu o trendach na lato 2012 zamieszczonego w Srebrnej Agrafce . Jedna z nich to czerwona broszka z organzy.
Jak widać na trzecim zdjęciu nie zapominam też o filcowaniu, tym razem na sucho.
wtorek, 10 lipca 2012
Bransoletka wcale nie mini.
Ostatnio ponarzekałam na wymianke pachnącą różami ale przecież większość wymianek to sama przyjemność. Poznajemy nowe blogi , nowe koleżanki blogowe ( bo kolega jeszcze mi się nie trafił), możemy się pozachwycać ich pracami i umiejętnościami. Wiola z blogu Wioletkowy skrawek nieba
wymyśliła mini wymiankę bransoletkową . W tej wymiance wysyłałyśmy tylko bransoletkę i nic więcej. Koszty przygotowania i wysłania były mniejsze bo bez przydasiów i słodkości ale odpowiedzialność większa bo to tylko jeden jedyny prezent i powinien ucieszyć obdarowanego. Wiolu dziękuję za zorganizowanie wymianki , to były fajny pomysł bo przecież tak naprawdę zależy nam głównie na wymianie naszych prac a nie tego co kupimy w sklepie.
Ja tym razem miałam szczęście w losowaniu par i wylosowałam Malgoś 13.
To wspaniała, sympatyczna osoba, wymieniłyśmy się mailami, uzgodniłyśmy nasze preferencje co do kolorów i nawet jednakowy termin wysyłki. Dostałam od niej wspaniała frywolitkową bransoletkę w kolorach morza bo o takie kolory prosiłam.
Nie potrafię robić frywolitki więc tym bardziej ucieszyłam się z prezentu który możecie podziwiać na zdjęciu poniżej.Jeszcze raz dziękuje za to cudo.
Ja podarowałam Małgoś 13 bransoletkę z wełny i szydełkowej koronki w kolorach o jakie prosiła.
To była jak dla mnie wspaniała wymianka. Dostałam piękny prezent, poznałam sympatyczną osobę , wymieniłyśmy się prezentami długo przed umownym terminem, dla mnie to była MAXI wymianka a nie mini.
wymyśliła mini wymiankę bransoletkową . W tej wymiance wysyłałyśmy tylko bransoletkę i nic więcej. Koszty przygotowania i wysłania były mniejsze bo bez przydasiów i słodkości ale odpowiedzialność większa bo to tylko jeden jedyny prezent i powinien ucieszyć obdarowanego. Wiolu dziękuję za zorganizowanie wymianki , to były fajny pomysł bo przecież tak naprawdę zależy nam głównie na wymianie naszych prac a nie tego co kupimy w sklepie.
Ja tym razem miałam szczęście w losowaniu par i wylosowałam Malgoś 13.
To wspaniała, sympatyczna osoba, wymieniłyśmy się mailami, uzgodniłyśmy nasze preferencje co do kolorów i nawet jednakowy termin wysyłki. Dostałam od niej wspaniała frywolitkową bransoletkę w kolorach morza bo o takie kolory prosiłam.
Nie potrafię robić frywolitki więc tym bardziej ucieszyłam się z prezentu który możecie podziwiać na zdjęciu poniżej.Jeszcze raz dziękuje za to cudo.
Ja podarowałam Małgoś 13 bransoletkę z wełny i szydełkowej koronki w kolorach o jakie prosiła.
To była jak dla mnie wspaniała wymianka. Dostałam piękny prezent, poznałam sympatyczną osobę , wymieniłyśmy się prezentami długo przed umownym terminem, dla mnie to była MAXI wymianka a nie mini.
niedziela, 8 lipca 2012
Zapomniana rocznica i Candy.
Dziś zaczęłam się zastanawiać kiedy to ja założyłam blog i okazało się , że równo rok temu zrobiłam pierwszy wpis. Zupełnie zapomniałam o tej rocznicy a przecież trzeba to jakoś uczcić. Tradycją są rocznicowej rozdawajki więc i ja taką ogłaszam. Zastanawiałam się co Wam podarować bo przez ten rok nauczyłam się robić tyle nowych rzeczy. Myślę jednak, że podaruję Wam coś robionego na szydełku. Szydełkowanie jest mi najbliższe, najbardziej lubię to robić a skoro dostałam wyróżnienie na najfajniejszą zabawkę szydełkową to niech jedno z tych zwierzątek będzie prezentem w moim Candy. Pewnie jeszcze coś dorzucę do zwierzaka ale to już niespodzianka.
Portret zwierzątek można zobaczyć TU , TU i TU
Zasady zabawy
Portret zwierzątek można zobaczyć TU , TU i TU
Zasady zabawy
1) Jeśli chcesz zwierzątko zostaw komentarz pod tym postem z kolejnym numerem , jeśli chcesz tylko komentować to nie wstawiaj numeru.
2) Jeśli jesteś posiadaczem bloga to dodaj informację i zdjęcie na swoim blogu z informacją i aktywnym linkiem do zabawy. To akurat warunek konieczny bo chciałabym aby bawiło się sporo osób.
2) Jeśli jesteś posiadaczem bloga to dodaj informację i zdjęcie na swoim blogu z informacją i aktywnym linkiem do zabawy. To akurat warunek konieczny bo chciałabym aby bawiło się sporo osób.
3) Miło mi również będzie jeśli przyłączysz się do grona moich obserwatorów ale jeśli nie masz zamiaru mnie odwiedzać po skończeniu rozdawajki to nie musisz.
4) Termin zgłoszenia chęci posiadania zwierzaka ustalam na 15 sierpnia.
Zgodnie z nowymi trendami ( czyli straszeniem nas konsekwencjami organizowania gier losowych) po tym terminie " wybiorę" sobie ze zgłoszonych osób tą do której wyślę maskotkę.
5) Napisz które zwierzątko chciałabyś/chciałbyś dostać i dlaczego akurat to.
Nie wysyłam prezentów za granicę ( no cóż koszty)
sobota, 7 lipca 2012
Wymianka brzydko pachnąca.
Zapisałam się jakiś czas temu na wymianke pachnąca różami u Luny z Uroczyska Luny.. Lubię wymianki, to okazja do poznania innych blogujących rękodzielniczek, otrzymania fajnych drobiazgów , czasem tak różnych od tego co same potrafimy robić. Czasem zachęcona prezentem uczę się nowych technik a czasem ktoś uczy się nowości na przykładzie moich robótek . Nigdy nie odmawiam pomocy czy wyjaśnień.
Wiele z Was miało przykre doświadczenia z wymiankami ale ja miałam same pozytywne. Wszystko co dobre kiedyś się jednak kończy i tak jest tym razem. Dziś mija termin realizacji wymianki pachnącej różami , na przygotowanie i wysłanie prezentu był aż miesiąc. Ja swój prezent wysłałam już dawno , jednak moja para wymiankowa czyli Aniołowo nie przysłała mi nic, nie napisała ani słowa wyjaśnienia, nie skontaktowała się z organizatorką wymianki aby przedłużyć termin ( sprawdziłam to wczoraj). Wiem z różnych blogów, że to nie jest pierwszy problem z Aniołowo Sama byłam już uczestnikiem zamieszania jakie ta blogująca koleżanka sprawiła w innej wymiance . Przechodzimy nad tym do porządku mówiąc sobie to tylko zabawa, ale nikt nie lubi być wykorzystanym. Każda wymianka oprócz naszego talentu i serca wymaga również pieniędzy. Materiały do zrobienia prezentu, przydasie i słodkości nie rosną na trawniku a i wysłanie prezentu kosztuje.
Jak znam życie to Aniołowo pogonione przez organizatorkę pewnie coś , kiedyś mi wyśle , pewnie wymyśli też jak zwykle jakieś usprawiedliwienie ale to już nie będzie przyjemność. Jeśli ktoś nie potrafi wywiązywać się z terminów, a co gorsza nie poczuwa się do obowiązku napisania choć kilku słów wyjaśnień ( jeśli faktycznie coś się nieprzewidzianego zdarzyło) to ja z taka osobą bawić się nie chcę.
Nie chcę jednak przez jedną osobę rezygnować z wymianek. Zapisując się na następne wymianki będę zawiadamiać organizatorki o problemie jaki mnie spotkał z strony Aniołowo i jeśli nie będzie ona wykluczona z wymianki to w przypadku jej wylosowania zrezygnuję z wymiany , to ma to być dla mnie przyjemność i oczekuję zabawy a nie problemów. Już napisanie tego postu było dla mnie niemiłym obowiązkiem.
PS. Odpowiedź dla komentującej Ewy
Mnie tak jak napisałam nie chodzi o to, ze nie przysłała mi niczego w terminie ale o brak jakiegokolwiek kontaktu i zainteresowania. Ja nikogo nie osądzam i nie oceniam, nie wiem czy miała powody czy nie.Opisałam tylko fakty. Tak jak przypuszczałam znajdą się osoby które będą Aniołowo usprawiedliwiać szkoda, że tylko, że ona nie zdobyła się na słowo wyjaśnienia. A wystarczyłoby napisać teraz nie mogę wyślę np. za miesiąc.
14.07.2012
Informacja dla tych którzy uważali, że zbyt wcześnie napisałam o problemie z wymiankową parą. Minął tydzień i dalej sytuacja się nie zmieniła czyli brak jakiejkolwiek informacji.
PS. Odpowiedź dla komentującej Ewy
Mnie tak jak napisałam nie chodzi o to, ze nie przysłała mi niczego w terminie ale o brak jakiegokolwiek kontaktu i zainteresowania. Ja nikogo nie osądzam i nie oceniam, nie wiem czy miała powody czy nie.Opisałam tylko fakty. Tak jak przypuszczałam znajdą się osoby które będą Aniołowo usprawiedliwiać szkoda, że tylko, że ona nie zdobyła się na słowo wyjaśnienia. A wystarczyłoby napisać teraz nie mogę wyślę np. za miesiąc.
14.07.2012
Informacja dla tych którzy uważali, że zbyt wcześnie napisałam o problemie z wymiankową parą. Minął tydzień i dalej sytuacja się nie zmieniła czyli brak jakiejkolwiek informacji.
21.07.2012
Minął kolejny tydzień , sytuacja bez zmian czyli prezentu brak.
Na koniec pokażę co przygotowałam dla Aniołowo.
Minął kolejny tydzień , sytuacja bez zmian czyli prezentu brak.
Na koniec pokażę co przygotowałam dla Aniołowo.
Tematem wymianki były róże więc przygotowałam kilka ich wersji.
Różaną bransoletkę z wełnianej folkowej chusty i wstążki atłasowej ( w środku drewniana bransoletka)
piątek, 6 lipca 2012
Trochę reklamy.
Kto do mnie zagląda ten wie, że dłubie sobie raz na szydełku, raz na drutach, czasem haftuje , szyję, sklejam, plotę, filcuję. W zależności od humoru, pogody, namowy lub bez powodu. Zanim zaczęłam pisać blog wszystko to lądowało w szufladach i czasem wydawało mi się, że robienie rękodzieła niepotrzebnego nikomu nie ma sensu. Dzięki Wam wiem, że tak nie jest , moje prace się podobają i cieszą czyjeś oczy, ja lubię to robić, lubię uczyć się nowych rzeczy, nowych technik. Teraz zmuszona sytuacją wystawiam trochę tych niepotrzebnych mi rzeczy i czasem znajduję chętnych do ich zakupu. To nie jest działalność zarobkowa, raczej zdobywanie skromnych środków na nowe materiały. Przy okazji spotykam bardzo sympatyczne osoby które doceniają trud włożony w ręczną pracę. Tak było i ostatnio . Pisałam w Coś niebieskiego o sympatycznej osobie dla której robiłam podwiązkę i proszę bardzo jaka spotkała mnie miła niespodzianka. Osoba ta pofatygowała się aby odwiedzić mój blog i napisała pod Coś niebieskiego cudowny komentarz. Wybaczcie ale musiałam się pochwalić.
A teraz aby tytuł posta był prawdziwy to reklamuje letnie szydełkowe bransoletki które oferuję za grosze. Jeśli ktoś jest chętny to wystarczy do mnie napisać lub zajrzeć do galerii których namiary znajdziesz w prawym pasku bocznym.
Zapomniałam napisać, ze wymienić też się mogę.
Zapomniałam napisać, ze wymienić też się mogę.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Prawie prawdziwa róża.
Choć marzy mi się domek z ogródkiem to całe życie mieszkam w blokach. Namiastką ogródka jest mój balkon gdzie jak twierdzi mój mąż nie ma już miejsca dla niego bo wszędzie rośnie "zielsko". Kwitnie mi już chińska róża, begonie, lobelia i zasiane pierwszy raz kwiaty z mieszanki dzika łąka. Ale chciałam Wam pokazać coś innego. Prawie prawdziwą różę bo wykonaną z papieru a właściwie z filtrów do kawy. Znalazłam fajny kurs robienia takich kwiatków TU a ponieważ z zamierzchłych czasów zostały mi filtry do ekspresu którego już dawno nie mam to musiałam spróbować. Muszę powiedzieć, że efekt końcowy mnie zaskoczył , nie przypuszczałam, że te papierowe kwiaty są takie ładne.
PS. Dziękuję za pochwały to moje "zielsko" tak Was oszukuje.Skoro róża tak się podoba to spróbujcie zrobić same to całkiem łatwe. Tylko nie zniechęcajcie się bo po zanurzeniu w farbce róża wygląda smętnie.
niedziela, 1 lipca 2012
Coś niebieskiego.
Pamiętacie niedawno pokazywałam Wam ślubną podwiązkę wydzierganą na szydełku.Zgodnie z tradycją Panna Młoda powinna mieć coś nowego, coś niebieskiego...... Zwróciła się do mnie jedna sympatyczna osoba z prośbą o zrobienie dla niej podobnej podwiązki w kolorze jasnego złota z błękitną wstążeczką. Nie pisałabym o tym gdyby nie piękne słowa które przysłała mi w e-mailu:
"Chodzi mi o to, żeby była "moja", a nie taka jak
wszystkie - satynowe czy tiulowe"
Myślę, że te słowa oddają sens wykonywania naszych robótek.Rękodzieło zawsze ma indywidualny charakter, nawet jeśli robimy podobne rzeczy to nigdy nie są identyczne.
Rzeczy produkowane taśmowo w ogromnych ilościach gdzieś na dalekim wschodzie, identyczne można kupić w Polsce, Niemczech czy Francji.
Nie pokażę Wam tej podwiązki, niech to będzie widok tylko dla tej miłej osoby no i dla jej przyszłego męża. Tak bardzo spodobało mi się to co napisała, że postanowiłam przesłać jej jeszcze małą niespodziankę. Zresztą ja zawsze staram się dołączyć jakiś maleńki drobiazg do każdej wysyłanej rzeczy, lubię sprawiać niespodzianki i mam nadzieję, że sprawiają one przyjemność. Zamiast leżeć w szufladzie cieszą czyjeś oko.
Dla Was zdjęcie w trakcie roboty tylko po to aby pokazać śliczne nici w kolorze ecri lub jasnego złota zależy jak kto patrzy.
piątek, 29 czerwca 2012
Zielono mi i papierowo.
Przy okazji kwiatków z gazety wspomniałam, ze skręcam rurki z papieru. Od jakiegoś czasu "chodziła" za mną papierowa wiklina postanowiłam więc zabrać się za skręcanie gazet Dziś pokażę Wam efekty.
Zielony kolaż powstał z katalogu jednego z hipermarketów budowlanych. Zależało mi aby utrzymać się w podobnej kolorystyce czyli zielono- brązowej. To wcale nie takie łatwe skręcić rurki tak by uzyskać założone kolory i podobną grubość rurki, chyba, że skorzystałabym z gotowych kolorowych papierów ale to nie byłoby to co chciałam osiągnąć. Frajdy miałam przy układaniu kolażu co niemiara tylko skręcanie rurek jest nudne ale można to robić oglądając telewizję jednym okiem. Poukładałam, posklejałam , oprawiam w ramkę z ozdobnej tektury falistej i tak to wygląda.
Albo tak w zależności od humoru
Dziś liczba oglądających mojego bloga przekroczyła 20000.To jak dla mnie jakaś abstrakcyjna liczba chociaż niezły ze mnie matematyk. Dziękuje wszystkim zaglądającym, jeszcze bardziej dziękuje wszystkim komentującym. Lubię nasze wirtualne miejsce, fajnie jest pokazać co się dłubie w zaciszu domowym. Super przyjemnością jest czytanie pozytywnych komentarzy na temat swoich "dzieł". Do tego czasu moje prace chowałam do szuflady lub rozdawałam rodzinie i na tym słuch o nich ginął. Nigdy nie robiłam zdjęć moich prac bo nie widziałam takiej potrzeby. Wszystko się zmieniło po założeniu bloga, zmieniło się na lepsze. Dziękuję Wam.
środa, 27 czerwca 2012
W prostocie siła.
Buszuję sobie po sieci podglądając na YouTube filmiki z kursikami tworzenia najróżniejszych rzeczy.. Jedne kursy są wspaniałe i można się wiele nauczyć, inne są inspiracja do tworzenia własnych prac. Ostatnio przeglądałam filmiki dotyczące papierowych kwiatków. Znalazłam kurs zrobienia prostego ale efektownego kwiatka z papieru TU
Pomyślałam, że w podobny sposób można by było zrobić kwiaty z materiału.. Znalazłam nikomu nie potrzebny kawałek materiału i postąpiłam identycznie jak w ww. instrukcji tylko zamiast papieru użyłam biały materiał. Nie związałam też środka drucikiem kreatywnym tylko mocną nitką. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że w ten prościutki sposób można w 5 minut zrobić sympatyczny kwiat. Można wykorzystać w ramach recyklingu niepotrzebne szmatki , najlepiej takie które się nie strzępią. Teraz mam tylko problem do czego przyczepić ten kwiatek bo przecież nie do kożucha.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Trochę szczęścia.
Mimo, że z wiadomych względów u mnie teraz "chude lata" to szczęście nie opuściło mnie tak całkiem. Czasem uda mi się wygrać u Was jakieś Candy i otrzymać wspaniałe prezenty. Tak było też niedawno kiedy Ania-w małym domku z bloga Prezenty z duszą wylosowała mnie jako szczęśliwą wygraną. Kilka dni temu otrzymałam przesyłkę a w niej same śliczności w czerwonym energetycznym kolorze. Aniu dziękuje po raz kolejny za prezenty .
Przy okazji mojego Candy jak i tych organizowanych u Was poznałam tyle wspaniałych osób , zapisałam się do obserwowania tylu blogów , ze Blogger zaczyna się mi buntować. Nie lubię jednak usuwać fajnych blogów tylko dlatego, że Candy się skończyło a Bloggerowi trudno przejrzeć wszystkie w poszukiwaniu nowych postów.
piątek, 22 czerwca 2012
Paw.
Tak, tak jestem dumna jak paw chociaż nie zamierzam się puszyć. Moje wesołe zwierzątka zostały wybrane w zabawie zorganizowanej przez Małopolanki jako najfajniejsza szydełkowa maskotka. Z uznaniem spotkała się moja dbałość o detale, doceniona największą pracochłonność i staranność wykonania.
Dziękuję za uznanie jest mi ogromnie miło, że maskotki podobają się Wam równie mocno jak mojemu wnuczkowi dla którego jej robiłam. Jednocześnie gratuluję pozostałym nagrodzonym. Wszystkie zgłoszone prace były wspaniałe.
Chciałabym przypomnieć, że TU możecie znaleźć instrukcje wykonania pieska. Do wykonania zwierzątek potrzeba niewiele materiałów, wystarczą resztki włóczek, a nawet włóczki z recyklingu . Trochę pracy i zaangażowania i można sprawić dziecku radość. Moje dorosłe już dzieci pamiętają każdą ręcznie zrobiona zabawkę. Każda miała imię i zapisała się szczególnie w ich pamięci.
A ponieważ doceniłyście dbałość o szczegóły i wykonanie to prezentuje portrety nagrodzonych zwierzątek.
Krówka Krysia i konik Zdzisio
Piesek Kapsel
Świnka Gosia
m
Subskrybuj:
Posty (Atom)