Obserwatorzy.

piątek, 29 kwietnia 2016

Wiosenna apaszka

          Kiedy  zaświeciło słoneczko i zrobiło się  cieplutko postanowiłam zrobić sobie przyjemność i wydziergać coś nowego  dla siebie. Obecna pogoda nie  zachęca do wiosennych spacerów ale mam nadzieje, że szybko zimno przeminie. 
          Mam sporo  różnych  "dziergadełek"  więc dla siebie robię bardzo niewiele. Ręcznie, porządnie  wykonane rzeczy  mają  tą niezbyt  teraz docenianą właściwość, że  służą nam bardzo długo. Czasem się znudzą, czasem się opatrzą, czasem wyjdą z mody   ale nadal są  w bardzo dobrym stanie zwłaszcza jak się o nie dba.
          Mam błękitny płaszczyk już niezbyt nowy więc  chciałam  mieć choć nową apaszkę. Chusteczka jest niewielka  wydziergana na  drutach z  cienkiej, pięknej kolorowej wełenki.
 

 Resztkę wełenki odkryłam niedawno  przeglądając zapasy. Było jej mało ot taka resztka nie wiadomo na co. Postanowiłam zrobić  ażurową chusteczkę   z góry zakładając, że  będzie to najprostszy wzór który mogę zakończyć w dowolnym miejscu gdy tylko  skończy mi się nitka.  Mogłam oczywiście  spróbować  połączyć  kilka wełenek ale miałam kaprys na małą chusteczkę  taką co  po zmotaniu ochroni szyję  przed chłodnym   wiatrem a gdy wyjdzie słoneczko, po   luźnym ułożeniu będzie tylko ozdobą.   Po zablokowaniu  chusteczka ma wymiary 100x45 cm . Miła przyjemna robótka na jeden dzień  dziergania  a ile lat ją będę nosić  to się okaże.



sobota, 23 kwietnia 2016

Resztkowa okładka

             Resztki, włóczek, nici, sznurków, tasiemek, wstążek a nawet papierów. Wszystko to zbieram nie wiadomo po co. Odkąd dzieci wyfrunęły z gniazda mam więcej miejsca na ich gromadzenie. Czasem patrzę z przerażeniem  na  coraz większą ilość pudeł, pudełek, woreczków, skrzyneczek. Lubię mieć wszystko posegregowane, nawet guziki mam pochowane w woreczki  według ich koloru. Kiedy już dopada mnie depresja  a ilość przydasi zaczyna  być dla mnie problemem  zawsze postanawiam zmniejszyć ilość zapasów.    
         Najłatwiej byłoby  oddać je w dobre ręce, pewnie znaleźli by się chętni na darmowe   szmatki, włóczki, tasiemki, guziczki. Niestety trudno mi się  z nimi rozstać  bo kiedy już uszykuję je do oddania to zawsze  mam milion pomysłów jak je wykorzystać. Tylko z ich realizacją jest już gorzej.  Nie zawsze  mam dla kogo  robić moje projekty a robienie nawet fajnych rzeczy do "szuflady" odbiera mi połowę radości z tworzenia. Nie zawsze to co mam ochotę zrobić nadaje się dla mnie. W pewnym wieku, przy pewnej figurze trudno ubierać  się w ażurowe sweterki, dziergane spódniczki,  fantazyjną biżuterię, oryginalne czapki, torebki, szaliki , chusty itd. Mój dom też  nie może być skansenem rękodzielniczym pełnym poduszek, serwetek, firanek, obrusów, dywaników i innych ozdóbek.
         Staram się robić rzeczy użyteczne i  jednocześnie wykorzystywać   posiadane zapasy  bo to przecież żal wyrzucić choćby prutą włóczkę nawet jeśli jest jej niewiele. Z takich właśnie resztek  czasem mikroskopijnych powstała okładka  kalendarza  z zakładką. Włóczek resztkowych  wykorzystałam niewiele ale lepsze to niż nic. Okładka jest  zdejmowana może więc posłużyć dłużej niż kalendarz. Zakładka jest łączona kolorową gumką może wiec służyć do  zamykania kalendarza lub  jako zwykła  zakładka. Ot taka moja  fanaberia bo przecież teraz można kupić kalendarze z całkiem ładnymi  okładkami ale ta moja jest jedyna w swoim rodzaju i nawet ja nie zrobię drugiej takiej samej.




sobota, 16 kwietnia 2016

Igielnik na szydełka.

         Igielnik służy do wbijania igieł. Nie wiem jak nazwać to coś co  zrobiłam  bo przeznaczenie tego jest zupełnie inne. To taki podręczny  organizer  szydełek, nożyczek, grubych igieł do wełny, drutów i innych drobiazgów. Lubię mieć  wszystko pod ręką gdy zasiadam  w kąciku z robótką  stąd pomysł na taki podręczny drobiazg. Nie  porzucam dzięki temu szydełek, igieł  na kanapie czy fotelu. 
        Pewnie się zastanawiacie jak  wbijam  w moją "poduszeczkę" nożyczki czy grube końcówki szydełek. Otóż to nie jest poduszeczka  tylko zwykły pasek. Wydziergany  wieki temu na drutach z surowej  owczej wełny. Kiedyś były modne duże  swetry z wełny  z szalowymi kołnierzami. Swetra już dawno nie ma ale pasek się ostał. Pasek jest zwinięty, ściągnięty  ozdobną gumką do włosów do której przyczepiłam szydełkowy kwiatuszek.  Szybko, łatwo, bez kosztów. Miedzy warstwy  paska bez problemu można włożyć  nawet grube szydełka  czy końcówkę nożyczek.  Prawda, że to fajny użyteczny drobiazg właściwie z niczego? 


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Muchy

          Za oknem coraz cieplej, pogoda zachęca do spacerów.  Czasem jest jednak zdradliwa, niby słoneczko świeci a wiatr jeszcze całkiem zimny.Wędrując  z kijkami najczęściej  zakładam  mitenki. Zrobiłam ich sobie kilka par  ale ponieważ dziergałam je z  wełny jest mi w nich teraz za ciepło.  Potrzeba jest jednak matką wynalazków  więc  przeszukałam zapasy i wydziergałam mitenki z czystej bawełny. Bawełna jaką znalazłam jest w kolorze tzw. brudnego różu czyli nijakim.  Niby to rękawiczki do  spacerów z kijkami ale  czemu nie miałyby  być  choć trochę ozdobione?  Postanowiłam je wyhaftować.Początkowo myślałam o jakimś małych kwiatowym , wiosennym hafcie. Szukałam jakieś inspiracji i  zamiast kwiatuszków znalazłam  muchy. Może to niezbyt  ładne stworzonka   ale wzór spodobał mi się  tak bardzo, że to  właśnie czarne muchy ozdobiły   moje mitenki. To znaczy  mitenki były moje tylko przez chwilę bo  okazało się, że spodobały się nie tylko mnie. Dziecku się jednak nie odmawia i muchy sobie już odfrunęły  do innego miasta. Na szczęście muchy szybko się mnożą  i już "wyhodowałam"  kolejną parę. Mam nadzieję, że ta para nie odfrunie.




piątek, 8 kwietnia 2016

Koszyczek z serduszkami.

           Ostatnio są modne rzeczy  wydziergane z włóczki  dzianinowej czyli tzw. zpagetti. Ja nie jestem zwolenniczka tego rodzaju włóczki. Dla mnie jedyna zaletą tej włóczki jest jej grubość  a co za tym idzie szybkość wykonania  projektu. Dzierga się z tej włóczki trudno, mnie np. bolą  nadgarstki od  przerabiania   grubej włóczki szydełkiem  nr 10,  wydziergane projekty są ciężkie, nierówne,  nie ma możliwości zrobienia  precyzyjnych szczegółów i na dodatek jest to droga włóczka. Brałam jakiś czas temu udział w projekcie w którym dziergałyśmy opaski na  dwie stare lipy     właśnie z włóczki zpagetti. Opaski o wymiarach 220x100 cm  nie byłyśmy w stanie podnieść tak była ciężka, a część dziewiarek zrezygnowała z projektu do to była taka raczej  fizyczna praca. 
           Z modą i gustem jednak się nie dyskutuje.Choć teraz są modne  koszyczki-pojemniczki wykonane z zpagetti to ja wolę cienką włóczkę lub nici. Niedawno pokazywałam  czarny haft na białym tle Czarna-biedronka czyli obrazek do mojego na nowo urządzonego domowego  kącika . W to samo miejsce zrobiłam jeszcze  czarno-biały koszyczek. Wydziergałam go z  bawełny  techniką tapestry. Chciałam, żeby koszyczek był sztywny a jest dość spory bo o średnicy ok. 20 cm wiec w środek włożyłam  stary koszyk  z trawy morskiej. Brzegi zawinęłam i przyszyłam.   Oczywiście takiego koszyczka nie zrobi się w  ciągu pół godziny  ale ja jestem z efektu zadowolona a i porządek  łatwiej utrzymać.



poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Panna Misia szuka przyjaciółki.

      Z racji posiadania wnuków odwiedzam sklepy i stoiska z zabawkami.Są oddzielne  półki dla dziewczynek oddzielne dla chłopców a na nich miliony zabawek. Czasem mam wrażenie , ze wszystkie są jednakowe. Samochód mniejszy większy , zielony , niebieski, lalka  mała, duża koniecznie  w jaskrawym różowym lub cukierkowym ubranku. Najczęściej przechodzę między  regałami i  nic mi się nie podoba.
  Moja Panna Misia jest  inna niż te strojnisie w sklepach. Niepozorna , niewielka bo ma tylko 15 cm wysokości,  szara i mięciutka, ma oczy z koralików  i wyhaftowaną buźkę.  Powstała  z włóczki którą mi podarowała Małgosia. Oczy miała mieć czarne ale przyszywałam je w nocy i  w świetle dnia okazało się, że koraliki są  fioletowe ale to chyba dodaje jej uroku.
    Panna Misia powstała   ot tak aby wykorzystać  otrzymaną włóczkę. Kiedy już ją zrobiłam pomyślałam sobie, że  byłoby jej miło mieć jakiś fajny ciuszek. Wydziergałam jej  kamizelkę z kołnierzykiem, zapinaną na guziczek. Do kompletu dostała  ciepłą opaskę z kwiatkiem i maleńkim  różowym  kamyczkiem. Ale co to za panienka bez sukienki? Wydziergałam  jeszcze wełnianą sukienkę z falbankami.
      Wszystko co użyłam do stworzenia Misi  dostałam od Was  moje  drogie koleżanki blogowe. Włóczkę, koraliki, guziczek,  błyszczący kamyczek a nawet wypełnienie. To wszystko dostałam  w ramach wymian i zabaw blogowych. Jak tu nie kochać bloga skoro stwarza nam tyle możliwości.

Teraz Panna Misia  siedzi wystrojona i czeka na jakąś  miłą panienkę która się z nią zaprzyjaźni.  Gdyby ktoś chciał przygarnąć Misie w ramach np. wymiany to zapraszam.W przeciwnym razie Misia będzie musiała poczekać  aż podrośnie moja maleńka wnusia.




czwartek, 31 marca 2016

Wymianka wiosenno-wielkanocna

        Ostatnia  wymianka w której brałam udział. to  wiosenno-wielkanocna zorganizowana przez  Małgorzata Burczyk. Bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie w organizację  wymianki, to  sporo pracy.
            Moją para wymiankową została Sarenka Kiedy wymieniłyśmy się adresami okazało się, że Sarenka mieszka w Irlandii. Wysłałam więc w daleki świat moje prezenty ale doszły szybciutko. 
Zrobiłam w  ramach wymiankowych  prezentów  podkładki pod kubki ze  słonecznymi kółeczkami oraz wielkanocnego zajączka, dołożyłam   słodycze, trochę przydasi i karteczkę z barankiem.




Do mnie  od Sarenki przyleciały  zajączki i  jajo sznurkowe. Sarenko dziękuję jeszcze raz.


wtorek, 29 marca 2016

Wymianka Wielkanocna

Już po Świętach a ja jeszcze nie pokazałam wszystkich wymiankowych prezentów.
Wymiankę  wielkanocną  zorganizowała Judyta Z  Moją parą wymiankową  została   chwilotrwaaj  i to dla niej przygotowałam  prezenty. Tęczowy zajączek w sweterku  wydzierganym  na szydełku,  haftowany portret zajączka  i karteczkę z barankiem. Trochę słodkości i przydasi  też do paczuszki trafiło.


A do mnie trafiły  takie oto prezenciki za które serdecznie dziękuję.


niedziela, 27 marca 2016

Ekspresowe pisanki


Pracowicie zdobione jajeczka aż żal  stłuc i zjeść. Nie zdobione są  mało "świąteczne". W ramach kompromisu w tym roku  pomalowałam jajeczka w sposób ekspresowy.  Potrzebne są zwykłe  mazaki  najlepiej takie dla małych dzieci (nietoksyczne) i około 15 sekund na pomalowanie. Kolorowe plamki  podkreślamy ciemniejszymi konturami nie przejmując się za bardzo jakimś konkretnym rysunkiem. To  jest łatwiejsze niż można by było przypuszczać patrząc na końcowy efekt.  Jajeczka kolorowe, wiosenne a że pracy przy nich tyle co nic,   bez żalu można tłuc i jeść do woli. Jutro drugi dzień świąt  może jeszcze zdążycie wykorzystać ten ekspresowy pomysł.
Dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia.

czwartek, 24 marca 2016

Radosnych Świąt Wam życzę.


Przesyłam życzenia spokoju, szczęścia, uśmiechu, smacznego jajeczka, mokrego dyngusa dla wszystkich twórczych osób, którym chce się chcieć.

środa, 23 marca 2016

Wymianka wiosenna

       Dawno nie brałam udziału w wymiankach blogowych . Postanowiłam to nadrobić i zapisałam się  aż na 4 wymianki odbywające się prawie jednocześnie. O jednej już pisałam  dziś kolejna tym razem wiosenna.
Wymiankę   zorganizowała Etoile  a moja parą została Szczesliwy zakątek. Dla mnie wiosna to zieleń i kwiaty. Przygotowałam więc kwiatowy, szydełkowy  komplecik  3  torebeczek. Torebki w różnych rozmiarach, kształtach  ale wszystkie z takim samym kwiatowym motywem. Trochę słodyczy, przydasi i  karteczka z zajączkiem dopełniły wymiankową paczuszkę.



Ja  otrzymałam w  zamian  wspaniałe prezenty. Pastelowe  jajko karczochowe, jajo cekinowe, wiosenne ozdoby na patyczkach i klamerkach, bransoletkę, broszkę , przydasie i słodycze. Beatko  bardzo dziękuję za wymiankę.
Przy okazji tej wymianki  wymieniłyśmy się jeszcze prywatnie ale o tym napiszę już następnym razem.


niedziela, 20 marca 2016

Wianuszek zamiast podwiązki.

W sezonie  studniówkowym pokazałam Wam czerwoną podwiązkę z koronki szydełkowej. Skontaktowała się ze mną  aguska31 i zaproponowała mi  wymiankę prywatną. Nie chciała jednak podwiązki ale koronkową  opaskę-wianuszek dla swojej córeczki. Ustaliłyśmy wzór, kolor  i kiedy już opaska była gotowa ,   nie mogłam się zdecydować jakie kwiatuszki   zrobić do udekorowania wianuszka. Zrobiłam więc ich kilka  a wybór zostawiłam właścicielce.




W zamian dostałam cudne rzeczy. Piękną poszewkę na poduszkę z konikiem, który ma  zaplecione warkoczyki, kwiatuszki i jest cudownie mięciutki oraz maskotkę. Moja wnusia jest nimi zachwycona.
Bardzo dziękuję za wymiankę.

piątek, 18 marca 2016

Wymianka wielkanocna

Dziś  postanowiłam pokazać Wam  co przygotowałam w ramach   wymianki wielkanocnej  którą  zorganizowała    Anna   .  Moją parą została Basia  i to do niej wysłałam wielkanocnego baranka i podkładki pod kubki w formie tulipanów. Załączniki to jak zwykle słodycze, przydasie i karteczka.



Basia przysłała mi mnóstwo drobiazgów. Śliczne cekinowe jajka, urocze bibułkowe kurczaki, koszyk z papierowej wikliny,  biżuterię,kalendarz  i słodycze. Basiu bardzo dziękuję za wymiankowe prezenty.


Zapisałam się na kilka wielkanocnych wymianek , tak w ramach wiosenne mobilizacji. Trudno się   cieszyć każdą skończoną pracą jeśli nie ma się potem co z nią zrobić a tak w ramach wymianki można komuś  sprawić przyjemność i jeszcze dostać  w zamian coś fajnego.

PS.
Małgosiu poznajesz swoją włóczkę?

czwartek, 17 marca 2016

Świecidełka od Ody

Jakiś czas temu pokazywałam  szydełkową koronę   Korona była  tylko z nici nie zdążyłam jej niczym ozdobić oprócz atłasowej wstążki. Po pokazaniu jej na blogu odezwała się do mnie dawno nie widziana  koleżanka  z grupy  szyciowo-robótkowej. Zaproponowała  mi  "trochę świecidełek"  abym następnym razem  miała  czym ozdobić  moje robótki.  Oddała mi je zupełnie za darmo i nawet nie chciała słyszeć o rewanżu. Podzieliła się ze mną zapasami twierdząc, że   ma ich za dużo na własne potrzeby.  Zamiast kilku świecidełek dostałam  kopertę z  mnóstwem  kolorowych kamyczków i  folią do ich przyklejania. Były tam też  maluteńkie  różyczki ze wstążek i kawałki organzy w różny kolorach.Oda mam  u Ciebie  dług wdzięczności , przesyłam buziaki i mam nadzieje na spotkanie w realu..

poniedziałek, 14 marca 2016

Moher -odsłona czwarta, ostatnia

Dziś czwarta  odsłona cieniowanego moheru. Odsłona ostatnia bo włóczki już nie ma. Zostało mi tak około
 3 m w sam raz do ewentualnych napraw gdyby coś się  popruło. Ostatnia część jest najbardziej  niezwykła. To właściwie opaska do włosów. Nie jestem zwolenniczką czapek, jeśli  nie muszę  to ich nie noszę. Powracające problemy z zatokami zmuszają mnie jednak do  ochrony okolic uszu. Zdjęcie tej opaski znalazłam gdzieś w czeluściach internetu.



 To prosty kawałek dzianiny zrobiony na drutach, można go nosić na głowie , można używać jako szalika. Mnie się opaska  bardzo podoba , jest funkcjonalna, wygodna . Banalnie prosta do zrobienia nawet dla osoby początkującej   ale wyglądająca "bogato" , lubię ją i uważam, że  jest twarzowa. Lalka ma trochę mniejsza głowę niż ja  więc na niej to wygląda prawie jak czapka ale w rzeczywistości można zwijać brzegi opaski na dowolną szerokość



Moher wykorzystałam  do ostatniej nitki. Moher pochodził ze starych zapasów także trudno mi podać jego skład, włóczka  jest cieplutka choć  raczej cienka, ma długi, miękki  włos, odrobinę pogryza ale wtedy gdy się spocę. Kłaczków zostawia niewiele, kolory fajne, pasują mi do kurtki  a  komplet mogę  nosić w różnych zestawieniach . Nareszcie zrobiłam coś dla siebie choć muszę przyznać, że  kolejna czapka niekoniecznie była mi potrzebna. Robiąc jednak  szalik, opaskę,  czapkę, mitenki i broszkę z tej samej włóczki mogę mieć  tyle   zestawień ile chcę. Czapka z broszką, czapka bez broszki, szalik z czapką , opaska z szalikiem, mitenki  z czapką, szalik z broszką  itd.

 Tu opaska wykorzystana jako szaliczek.



A tu widać jak łatwe jest to do zrobienia 


wtorek, 8 marca 2016

Czarna biedronka

          Jakiś czas temu  dostałam w prezencie  Gazetki   od   Haftytiny  Gazetki są pełne wspaniałych haftów i z przyjemnością je oglądam  Zapragnęłam nawet  coś sobie wyhaftować  bo choć nie jestem mistrzynią w haftowaniu to jednak igłę  trzymać w rękach potrafię. Moją uwagę  przykuły  hafty  jednokolorowe a szczególnie czarny  owad ni to biedronka ni to żuczek. Zmieniłam ostatnio  wygląd   części mojego mieszkania i  czarna biedronka  idealnie wpasowała się w nowo urządzone miejsce. Tak więc dziś w moim robótkowym  królestwie coś innego niż  druty, szydełka, włóczki, nici i szmatki. Może jednak  nie do końca mówię prawdę  bo kanwa to jednak szmatka  a to czym wyszywałam to też  nici tyle że grube.
        Czarny haft  na białym tle, gruba kanwa, grube jedwabne nici bo chciałam , żeby owad  był  dobrze widoczny i spory.
Miło jest  zająć się innym niż zwykle  rękodziełem i jakoś tak nabrałam ochoty do następnych haftów.



Może ktoś wie jak to jest z  obserwatorami na blogu? Ja od lat ich nie widzę ani na swoim blogu ani na innych. Od kilku dni  obserwatorzy  na moim blogu czasem się pojawiają ale szybko znikają  ? Macie podobnie? A może ja coś  źle robię?

czwartek, 3 marca 2016

Moher odsłona trzecia.

     Brązowy cieniowany moher pokazywałam już wykorzystany w czapce i broszce    W  kolejnej odsłonie pokazałam golfik wydziergany na drutach a dziś to  rękawiczki mitenki. Takie zwykłe, najzwyklejsze. 
     Muszę powiedzieć, że coraz bardziej przekonuję się do mitenek zwłaszcza,  że mrozu u nas nie ma , w ciepłych rękawiczkach mi za gorąco a mitenki  chronią ręce przed chłodem zapewniając zupełną swobodę ruchów. Nareszcie nie muszę ściągać rękawiczek chcąc  skasować bilet, wyciągnąć coś z torebki, zapłacić w sklepie itp. Ściąganie rękawiczek kończy się upychaniem ich po kieszeniach, torebkach  i grozi zgubieniem najczęściej jednej rękawiczki. Dziś więc trzecia odsłona  moherowego kompletu  ale nie ostatnia.





wtorek, 1 marca 2016

Wymiana zakładkowa

        Zapisałam się na I część wymiany zakładkowej organizowanej przez Czarną damę   Do wykonania była  zakładka do książki  lecz  nie dowolna tylko  zainspirowana tematem   "Romans".
       Moją zakładkę wykonałam  z bawełnianych nici na szydełku. Umieściłam  na niej dwa serca  bo jak romans to jedno serce nie wystarczy. Zakładkę ufarbowałam w kawie bo jakoś tak mi się zapach kawy skojarzył z   gorącym romansem. Wysłałam ja do  Elżbieta K.   Mam nadzieję, że jej się spodobała.


Ja moja zakładkę otrzymałam  od Agaty Fleszar .  To urocza, papierowa zakładka z motywem różyczek, bardzo dziękuję. Zabawa zakładkowa trwa nadal  bo zakładek ma być kilka. Na bieżącą zabawę się nie zapisałam bo zgłosiłam się na kilka z wymianek wielkanocnych ale być może jeszcze do niej wrócę.

czwartek, 25 lutego 2016

Wymiana igielnikowa

         Igielników mam w domu kilka, mniejsze, większe,  wiszące, leżące a i tak zdarza mi się porzucić igiełkę  byle gdzie  lub co gorsza wpiąć ją sobie w bluzkę. To  takie niedobre przyzwyczajenie z czasów gdy szyłam więcej ubrań i przy przymiarkach wpinałam igłę we własne ubrania.  Kiedy znalazłam  informację,  że Małgoś 13    organizuje wymiankę igielnikową  pomyślałam sobie, że  warto wzbogacić się w kolejny igielnik  ale  żeby się wzbogacić trzeba coś samemu dać.  Robiłam już kilka różnych igielników  głównie szydełkowych możecie je  zobaczyć w  moich starych wpisach   ale tym razem postanowiłam igielnik uszyć. Miałam w swoich zbiorach haftowaną serwetkę, haft piękny  ale ja nie gustuję w serwetkach  więc przerobiłam ją na igielnik. Dość spory, taki jak sama lubię,  z uchwytem do powieszenia bo wokół maszyny mam powieszonych  kilka  igielników. Osobny na szpilki, osobny na igły, osobny na igły do haftu i wełny. Mam nadzieję, ze spodobał się mojej parze wymiankowej  czyli Akrimdolls


A ja dostałam igielnik od Beatki.   Pięknie uszyty z szydełkowym kwiatuszkiem i drewnianym guzikiem. Beatko dziękuję  igielnik już jest w użyciu., Małgosi dziękuję za organizację wymianki.
 Kto ma ochotę  zobaczyć wszystkie wymiankowe  igielniki to zapraszam  do Małgosi 13    przy okazji można zagłosować na najpiękniejszy.  Konkurs trwa do 27.02.2016.
PS.
Mój igielnik  startuje w dogrywce konkursu!  Głosowanie  TU tylko dziś ( niedziela), głosujcie lub trzymajcie kciuki .

środa, 24 lutego 2016

Moher odsłona druga.

          Czapka z broszką  z cieniowanego moheru według Was wygrała rywalizacje o palmę pierwszeństwa z czapką bez broszki. Dziś kolejna odsłona    cieniowanego moheru.  Włóczki miałam mało,  była w kilku niedużych kłębuszkach i robiąc  poszczególne rzeczy zastanawiałam się czy aby starczy mi na skończenie projektu. Włóczka okazała się bardzo  wydajna bo w rzeczywistości jest cienka więc starczyło mi na kilka rzeczy choć niezbyt dużych. Dziś  moja ulubiona  rzecz którą zrobiłam z tej włóczki  czyli golfik, komin, szalik czy  jak tam jeszcze sobie to nazwiecie. W przeciwieństwie do nieużywanej czapki golfik  noszę  bardzo często i bardzo go lubię.



 Robiony na okrągło na drutach  z zastosowaniem skróconych rzędów. Idealna rzecz do płaszczy i kurtek. Z tyłu wąski  więc nic się nie zwija a szyję chroni, z przodu  wydłużony, w kształcie trójkąta wiec chroni dekolt  nawet jeśli kurtka nie zapina się pod szyję. Jak dla mnie jest wygodniejszy niż chusta zwłaszcza kiedy nie ma dużych  mrozów.



Golfik jest  dopasowany za pomocą  ujmowania oczek w trakcie roboty i leży idealnie. Nie jest ciasny  jak klasyczny golf    więc nie ma problemu w zakładaniem przez głowę i fryzura się nie psuje. Na lalce wygląda dość obszernie ale na dorosłej osobie jest taki w sam raz. Wzór znalazłam TU.   i z czystym sumieniem polecam. Ja mam zamiar zrobić sobie jeszcze kilka w różnych kolorach.



niedziela, 21 lutego 2016

Podałam dalej

Niedawno chwaliłam się prezentami jakie dostałam w zabawie "Podaj dalej". Teraz  moja kolej na przygotowanie niespodzianki. Chęć kontynuacji zabawy zgłosiła Mamma Mai   i to do niej poleciały moje prezenty. Gdyby ktoś chciał bawić się z nami to proszę zaglądać na jej blog bo pewnie wkrótce  ogłosi   zabawę  u siebie. A teraz to co  wysłałam, przesyłka już dotarła wiec mogę pokazać zdjęcia. W ozdobnym pudełeczku umieściłam  szydełkowy naszyjnik i  broszkę  z  drewnianym koralikiem. Dostałam wiadomość, że prezenty spodobały się   co mnie bardzo ucieszyło.



czwartek, 18 lutego 2016

Broszka i prezent.

         Dostałam prezent  od  zupełnie mi nieznanej osoby. Takie cuda to tylko w blogowym świecie się zdarzają.   Małgosia.   to taka dobra dusza która sama mi zaproponowała swoje niepotrzebne włoczki. Nic za nie nie chciała  nawet  zwrotu kosztów przesyłki choć  nalegałam. Małgosia   się usprawiedliwiała, że to włóczki prute i niezbyt nowe ale przecież  to nie ma znaczenia. Dostałam od niej karton  różnych  włóczek , jedne w sporych kłębkach inne to mikroskopijne  kłębuszki.  Pewnie  niejedna z Was ma takie  resztki   schowane bo może się jeszcze przydadzą,  Małgosia  podzieliła się ze mną swoimi zapasami.  Skoro włóczki do mnie dotarły to część z nich została już przerobiona na różne drobiazgi. Dziś chcę pokazać  broszkę  szydełkową. Wykorzystałam do jej zrobienia   kilka metrów cieniowanej włóczki którą znalazłam w kartonie od Małgosi. Jest ona widoczna na zdjęciu kartonu z włóczkami-  to taki  mikroskopijny kłębuszek u góry zdjęcia. Dodałam resztkę moheru z moich zapasów, mały koralik  i tak powstała  nieduża broszka z plecionką w środku. Mnie się broszka podoba i mam  nadzieję, że  udowodniłam  wszystkim, że  każda włóczka nadaje się do zrobienia czegoś fajnego. Wystarczy tylko trochę fantazji, trochę pracy, trochę wyobraźni, odrobinę włóczki  no i może trochę umiejętności.


 Małgosiu  bardzo Ci dziękuje za włóczki. Broszka  nie pojechała  do Małgosi bo ona sama potrafi wydziergać sobie różne cudeńka. Małgosia  w ramach podziękowania dostała  trochę inne rzeczy, niekoniecznie dziergane ( nie wiem czy już do niej dotarły więc nie powiem co to jest).


niedziela, 14 lutego 2016

Śmiać się czy płakać?

       Pamiętacie   szydełkową koronę ?  To taki drobiazg który niedawno pokazywałam. Otóż niedługo po opublikowanie tego  wpisu dostałam  maila. Wiadomość była od  nieznajomej osoby , nie miała  tematu, nie było podpisu ani żadnych innych informacji.

     Mail to tylko jedno zdanie  które Wam  zacytuję w całości:   "Poproszę schemat tej korony"

      No i teraz  nie wiem czy śmiać się czy płakać?   Z zasady staram się pomagać, podsyłać wzory, uczyć, tłumaczyć, biorę udział w  spotkaniach robótkowych gdzie zupełnie bezinteresownie  przekazuję swoją wiedzę ale ten mail mnie  zaskoczył.  Osoba która do mnie napisała  nie była uprzejma  zapytać mnie czy   schemat mam, czy chcę go przekazać. Nie napisała nawet słowa  przywitania, wyjaśnienia, nie przedstawiła się, nie podpisała.  
      Zastanawiałam się czy  udzielić odpowiedzi ale doszłam do wniosku, że szkoda mojego  czasu. Schematu nie mam bo dziergam na tyle sprawnie, ze schematy  nie są mi  potrzebne  a nawet jeśli bym go miała to nie przesłałabym go  na prośbę   przesłaną mi w takiej formie. Nie pierwszy raz  ktoś prosi mnie o pomoc ale  tak obcesowej prośby to jeszcze nie otrzymałam.
        Czy i Wam zdarzają się takie historie? A może ja jestem nadwrażliwa  w końcu znalazło się tam słowo "poproszę" ?