Jakiś czas temu zrobiłam rękawiczki mitenki z serduszkami z zamiarem obdarowania nimi mojej córki. Mitenki powstały ale córka ich nie chciała bo ją "gryzły". Niestety jest ona alergikiem i czasem ja uczulają zupełnie niespodziewane rzeczy. Widocznie w składzie włóczki była domieszka wełny. Mitenki więc zostały , oczywiście mogłam je nosić sama ale czerwone z serduszkami jakoś mi nie pasowały nawet do spacerów z kijkami zwłaszcza, że mam kilka innych zrobionych specjalnie dla siebie. Mogłabym spróbować sprzedać mitenki w jakimś serwisie sprzedażowym ale pewnie za parę złotych bo to jeszcze koszty wysyłki trzeba doliczyć więc chętnych brak.
Zamiast więc sprzedawać mitenki za bezcen podarowałam je pewnej miłej młodej Pani. Chodzę do niej regularnie na masaże , jest świetna w tym co robi. Choć to jej praca, choć jej za nią płacę to doceniam umiejętności, zaangażowanie i reagowanie na moje potrzeby zdrowotne. Taki masaż to ciężka fizyczna praca pomyślałam więc, że powinna dbać o swoje dłonie , trzymać je w ciepełku miedzy jednym a drugim masażem.
Okazało się, że trafiłam w dziesiątkę i Pani z mitenek była bardzo zadowolona, cieszyła się jak dziecko a mnie było bardzo miło. Tak oto nie zarobiłam ani grosza a nawet wydałam kolejne niemałe pieniążki na prywatny masaż (masaż na NFZ mam zaplanowany na czerwiec 2017 roku) a mimo to jestem ogromnie zadowolona i z masażu i z faktu, że moja praca sprawiła komuś radość.
Podobno dobre uczynki będą nam policzone wcześniej czy później mnie na razie wystarczy, że kręgosłup będzie mnie mniej bolał.


