Obserwatorzy.

niedziela, 6 października 2013

Jesienne klimaty

         Dawno nie brałam udziału w wymiankach postanowiłam więc teraz to trochę nadrobić. Zapisałam się na Jesienną wymiankę   u dekupagekinii - dziękuję Ci tą droga za zorganizowanie wymianki.
         Moją para wymiankową została mARTa.  Jak zwykle  najtrudniej jest mi zdecydować się co  zrobić i w jakiej technice. Najłatwiej mi szydełkować, ale nie wszyscy lubią szydełkowe prace. Staram się więc  połączyć techniki  aby  moje prace nie były nudne i powtarzalne. Dla mARTy  przygotowałam więc jesienny naszyjnik,  zapakowałam go w szydełkową torebeczkę z liściem  i dorzuciłam   włóczkowy liść który może służyć jako podstawka pod kubek lub być po prostu liściem. Naszyjnik jest rudy upleciony na dysku Kumihimo z fajnych cieniowanych rudych sznureczków . Ma  szydełkową zawieszkę, szydełkowe  aplikacje , doszyłam też  drewniane  koraliki. Część aplikacji jest wykonana na bazie metalowej , żeby obciążyć naszyjnik bo wtedy lepiej się układa . Dorzuciłam jeszcze garść przydasi : serwetki, papier ryżowy, wstążeczki, kwiatuszki i trochę słodkości.
.

W zamian dostałam  przepiękne jesienne świeczniki  ,całą górę przydasi i słodyczy. Wszystko było pięknie opakowane w serweteczki i przewiązane sznureczkami. Niestety  paczuszkę otwierał ze mną wnuczek więc nie zdążyłam  zrobić zdjęć pięknych opakowań. Dziękuję za piękne prezenty tym razem publicznie na blogu.



sobota, 5 października 2013

Jesienne liście

Nazbierałam dziś kolorowych liści, przyniosłam gałązki jarzębiny i worek kasztanów. To efekt spaceru z wnuczkiem. Liście zasuszę ale  suszone są bardzo kruche i długo nie będą cieszyć oczu. zrobiłam więc trochę liści szydełkowych. Nie są to popularne serwetki a raczej dekoracje bo wykonane z grubych włóczek. W ramach uwalniania szafy wykorzystałam trochę resztek wełenek  bo  muszę przyznać, że chomikowanie zaczyna mi przeszkadzać. Pewnie pojawi się  u mnie więcej  drobnych prac aby  zwolnić trochę miejsca  i by móc w czystym sumieniem kupować  nowe przydasie.
Liście w założeniu mają stanowić ozdobę  siedziby Czarnej Owcy czyli Piwnicę Kany. To takie artystyczne miejsce gdzie  co środę pasą się nasze owieczki . Mam nadzieję , że liście zatrzymają  atmosferę złotej  jesieni   na deszczowy listopad.


wtorek, 1 października 2013

Kumihimo

Obiecałam w poprzednim wpisie dalszy ciąg plecionek kumihimo. Dziś więc kolejna odsłona tym razem  upleciona z większej liczby sznureczków na dysku z 32 nacięciami . Okazało się, że można znaleźć sporo instrukcji jak te sznureczki zaplatać wystarczy wpisać w wyszukiwarkę kumihimo Dyski też można kupić  za niezbyt wygórowaną cenę . Ja jednak postawiłam na  technikę " zrób to sam"  czyli wydrukowałam sobie gotową tarczę dysku kumihimo  nakleiłam na  opakowanie termoizolacyjne do  żywności  ( może też być np. tacka na której sprzedają warzywa, pieczarki itp.) Najlepiej , żeby styropian był twardy. Nacięcia zrobiłam nożyczkami i zabrałam się za wyplatanie. To naprawdę świetna zabawa , zajmująca ręce  np. przy  oglądaniu telewizji ( ja to robiłam dopingując A.Radwańską) , pomimo braku jakiegokolwiek doświadczenia w tym  temacie  udało mi się upleść  bardzo ładne wzorki . Jeśli ktoś zamierza się tylko bawić w wyplatanie to można to zrobić bez jakichkolwiek kosztów  bo do  wyplatania można użyć włóczki, muliny, kordonków, sznurków, rzemyków i tasiemek itp. przydasiów , co kto ma pod ręką. Fajne w tym jest to , że można dowolnie dobierać kolory i materiały i tworzyć sznureczki takie jakie się zamarzą.
Jak już sznurki  były gotowe pozostało mi  wymyślić   do czego je można zastosować. Pierwsza powstała  bransoletka. upleciona z  bawełnianych brązowych nici i  nabłyszczanych wiskozowych. Trochę ją jeszcze poplątałam , zszyłam, założyłam końcówki  i powstało takie oto "dzieło".
PS.
Wyplatanie z koralikami też jest super.



A tu sznureczki czekające na  wykorzystanie.




sobota, 28 września 2013

Pleciemy sznureczki

Umiem robić sznureczki na szydełku ,umiem i na drutach, nawet  makramowe już plotłam ale ostatnio odkryłam   nową technikę czyli kumihimo. Technika ta jest nowa wyłącznie dla mnie  bo tak naprawdę  to
Kumihimo – sztuka wyplatania jedwabnych taśm znana jest w Japonii od wielu wieków.
Widziałam nieraz  w sieci  tajemnicze dyski z mnóstwem , nacięć i sznureczków no i piękne już uplecione sznury. Jakoś zawsze wydawało mi się to strasznie trudne no i wymagało zakupienia dysku. Ponieważ nie wiedziałam czy  zdołam się tego nauczyć odkładałam naukę i zakup  na później. Aż raz w sieci znalazłam instrukcję  TU    która nie wymagała żadnych nakładów i była tak prosta, że  musiałam spróbować. Ku mojemu zaskoczeniu proste przekładanie jednego sznureczka  na tarczy wyciętej z tekturowego pudełka dawało w efekcie  super sznureczek. Oczywiście pokazałam to Czarnym Owcom  i już wszystkie pleciemy sznureczki świetnie się przy tym  bawiąc.Polecam tą bardzo prostą odmianę  kumihimo do nauki dla dzieci , super zabawa efekty widać natychmiast zwłaszcza jak weźmiemy grubsze  sznureczki do plecenia.

Tu plecionka kolorowa w jesiennych barwach. z  prawdziwej  wełny i wklejoną końcówką


Tu moje pierwsze  plecionki wraz z "super" dyskiem.




A tu z cieniowanej włóczki

Wszystkie zrobione na "super"  dysku w ramach nauki. Oczywiście  nauczyłam się już pleść i inne wzory zachęcona efektem ale o tym napiszę  w następnym poście bo ten i tak wyszedł mi strasznie długi. 

czwartek, 26 września 2013

Na zimne wieczory i ranki.

Zimno rano, zimno wieczorem czas wyciągnąć ciepłe chusty. A jak nie wyciągnąć to zrobić nowe. W zeszłym sezonie zrobiłam  kilka chust   (TU są do obejrzenia)   głównie wzorem Gail . Wzór piękny nadal mi się podoba ale   tym razem chciałam coś mniej ażurowego. Poszperałam w sieci i znalazłam  taki oto piękny , prosty  wzór Holden Shawlette
Włóczka to mieszanka wiskozy, akrylu i moheru. Włóczka jest w ślicznym jasno - siwym kolorze a supełki wiskozowe wyglądają jak jedwab. Zresztą  wiskozę czasem nazywają sztucznym jedwabiem.  Wyszła mi średniego rozmiaru 160 cm x 80 cm. Wykończona jest pikotkami wykonanymi na drutach. Robiłam je pierwszy raz ale to naprawdę fajne wykończenie. A chusta w moim wykonaniu wygląda tak .
PS.
Klikajcie na zdjęcia w powiększeniu lepiej widać.







poniedziałek, 23 września 2013

Jesień

Kalendarzowa jesień przywitała mnie jesienną pogodą. Za oknem szaro, wieje i zimno. Dopadła  mnie jesienna melancholia , jakoś   mało rzeczy  mnie ostatnio cieszy. Wiadomo, na smutki najlepsze są robótki więc dziergam sobie  , szyję i plotę. Zastanawiam się tylko   komu to będzie  potrzebne i wtedy odpowiadam  sobie , że najbardziej jest  to potrzebne mnie. Nie zawsze do noszenia  czy używania czasem wystarczy mi samo robienie. Tym razem jednak moja robótka znalazła  chętną na przygarnięcie. Jesienna w kolorze  broszka z mieniącego się  zielenią i brązami  materiału. Nic szczególnego bo mnóstwo z Was takie robi ale skoro zrobiłam, skoro się spodobała jednej osobie to i Wam pokażę. Materiał jest wyjątkowo ciekawy, mam go spory kawałek i już myślę do czego można go jeszcze zastosować.Szkoda, że  nie umiem robić takich zdjęć , żeby  było  widać efekt mieniącego się materiału.Kliknijcie na zdjęcie może  wtedy będzie widać ten efekt


piątek, 20 września 2013

Witrażowa biżuteria

Jakiś czas temu wygrałam Candy   u Moniki   Gdy nagrody do mnie dotarły nie mogłam wyjść z podziwu .Dostałam  cudną , oryginalną biżuterię. Kolczyki, broszka  i wisior wyglądają  jakby były  prawdziwym witrażem, prześwieca przez nie światło. Zawieszka z pawiem do prawdziwe cudo z dopieszczonymi szczególikami. Biżuteria jest bardzo piękna postanowiłam więc  w ramach podziękowania wysłać Monice maleńki drobiazg  czyli kilka   koroneczek wykonanych z  cieniowanych nici. W korespondencji Monika napisała mi, że podoba się jej cieniowana szydełkowa biżuteria. Mam nadzieję, że tych kilka drobiazgów Monika twórczo wykorzysta w swoich przepięknych pracach. Koniecznie  zajrzyjcie na jej blog , ona tworzy przepiękne rzeczy.

PS.
Chciałam być miła i pomóc wszystkim którzy chcieliby się nauczyć  szydełkowego patchworku. Jako, że jestem umysłem matematycznym starałam się być precyzyjna w rysunku i opisie. Napisałam więc  "Bloki są wykonane oczkami ścisłymi ( czasem nazywanymi półsłupkami)" . Anonimowy komentator  zwrócił mi  niezbyt sympatycznie uwagę, że   "Półsłupki to nie to samo co oczka ścisłe". Anonimie może należałoby nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Nie napisałam, że oczka ścisłe i półsłupki to to samo . Po prostu w starszych książkach i opisach  oczko ścisłe było określane jako półsłupek. Natomiast to co obecnie  funkcjonuje jako  półsłupek było nazywane półsłupkiem nawijanym. Może należałoby  zapytać mnie  dlaczego użyłam takiego określenia  zanim zarzucisz mi brak wiedzy. To głupie ale  zabolała mnie ta  niesprawiedliwa  uwaga może dlatego, że  włożyłam trochę trudu w precyzyjny opis i rysunek.


 Oto  moja cudna nagroda

A tu malutkie drobiazgi w podziękowaniu dla Moniki


środa, 18 września 2013

Patchworkowy szydełkowy blok

Niedawno pokazywałam  na blogu torebkę wykonaną na szydełku  Patchwork. Torebka Wam się spodobała a wiele z Was prosiło mnie o  opis wykonania. Torebka jest naprawdę prosta do zrobienia. Wystarczy podstawowa znajomość szydełkowania. Całość jest  wykonana z bloków  i zszyta. Bloki są wykonane oczkami ścisłymi ( czasem nazywanymi półsłupkami). Cała filozofia to  ciekawy dobór kolorów. Trzeba tylko pamiętać, że włóczki muszą mieć podobną grubość  więc jeśli chcemy np.  użyć jednej cieńszej  bo ma fajny kolor to trzeba złożyć 2 lub 3 nitki aby  grubość się  zgadzała.  Ot cała filozofia wierzchu torebki. Kształty torebki można  dowolnie składać, układając kwadratowe bloki tak jak nam wygodnie. Zamieszczam  schemat , zaczynamy od  żółtego bloku  czyli 7 oczek łańcuszka, 7 oczek ścisłych , 7 rzędów, zmieniamy kolor i robimy 4 rzędy drugim kolorem( niebieski), teraz zmieniamy kolor na czerwony i zmieniamy kierunek robótki zgodnie ze strzałką. Robimy 11 oczek ścisłych na boku poprzednich rzędów, po zrobieniu 4 rzędów znów zmieniamy kolor i kierunek robótki ( kolor zielony) itd. Mam nadzieję, że pomogłam w zrozumieniu   jak to jest zrobione. Jeśli coś nie jest jasne pytajcie.



poniedziałek, 16 września 2013

Przedszkolak

Mój   dopiero co malutki wnuczek poszedł do przedszkola. Ja chyba bardziej to przeżywam niż on.  Zgodnie z nieocenionymi radami szyjących koleżanek  wszystkie przedszkolne rzeczy  oznakowałyśmy imieniem i nazwiskiem pieczątką  z tuszem który można prać w temp. do 90 stopni. Oszczędziło mi to trudu haftowania oznaczeń.   Żeby coś przypominało wnuczkowi  Babulkę gdy będzie  smutno uszyłam   mu   poszewkę na poduszkę w motyle.  Dostałam ten piękny materiał w jednej z wymianek, teraz  bardzo się przydał. Tak więc i wnuczek skorzystał z babcinego blogowania. Każdy przedszkolak ma swój znaczek., mój ma plażową  piłkę  więc to do poduszki  zrobiłam dużą  zawieszkę  kolorową piłkę. Zawieszek z piłką uszyłam  kilka tak więc oznaczyliśmy wszystko co się da aby dziecko bez trudu rozpoznało swoje rzeczy bo  napisu z pieczątki to on jeszcze nie przeczyta. Mam teraz więcej czasu na robótki choć brakuje mi jego radosnej codziennej obecności. Na szczęście przedszkole jest blisko więc zamierzam go często porywać.


piątek, 13 września 2013

Ślubne dodatki

Dodatki ślubne powinny być piękne i romantyczne bo  ślub to wyjątkowa jedyna w życiu chwila.  Wymaga więc pięknej, niepowtarzalnej oprawy. Sukienkę, buty trudno zostawić sobie na pamiątkę. Koronkowa podwiązka czy poduszka na obrączki   nawet po latach będzie nam przypominać  ten jedyny w życiu dzień. Robiąc  dodatki ślubne staram się aby były wyjątkowe tak jakbym robiła je  dla siebie. Nie doszywam  mnóstwa błyskotek  i falbanek bo w nich nie gustuję. Mam nadzieję, że moje prace cieszą  niejedną Młodą Pannę.
Jedną  koronkową poduszkę na obrączki  i kilka podwiązek pokazywałam  TU
Dziś kolejny wzór poduszeczki na obrączki która  cieszy już nową właścicielkę. Jest to  biała koronka z cieniutkich nici  zrobiona na szydełku  i naszyta na atłasową poduszeczkę z syntetycznym wypełnieniem.
Jak napisała mi jedna z komentujących dla pięknych rzeczy warto wyjść za mąż  drugi raz. Nie polecam drugiego męża ale  np. rocznice lub  odnowienie ślubów  też można świętować.




 

wtorek, 10 września 2013

Niespodzianka z Candy

Ogłaszając moje Złote Candy obiecałam , że oprócz  złotego szala , złotych drobiazgów i przydasi  będzie też niespodzianka. dla wygranej  osoby.  Lucy z Mazur do której uśmiechnął się los  poprosiła mnie o późniejsze wysłanie nagrody ze względu na  wakacyjny wyjazd. Dlatego też dopiero teraz pokazuję przygotowaną niespodziankę. Wszystko w Złotym Candy mieniło się złotem  tylko niespodzianka   nie jest  złota  ale żółta. To mała torebeczka  z żółtych kwadracików, ozdobiona szydełkowym kwiatkiem, wszyłam w nią żółtą podszewkę , żeby było wygodniej nią używać.

Niespodzianka z Candy


 A tu reszta nagród


czwartek, 5 września 2013

Kwiatuszkowo- wymiankowo.

Miło mi, że  patchworkowa torebka  tak Wam się spodobała. Postaram się wkrótce opisać jej wykonanie. Dziś  będzie kwiatuszkowo  aby zatrzymać lato jak najdłużej. Jakiś czas temu pokazywałam  już moje malutkie szydełkowe kwiatuszki  . Robiłam je  dla koleżanek które  tworzą karteczki i albumy  w ramach prywatnych wymianek .Pisałam o nich   TU  i TU
Kwiatki spodobały się również  J.Dark   więc wymieniłam się nimi z kolejną osobą która ma zamiar je twórczo wykorzystać. Tym razem kwiatuszki wymieniłam na bransoletkę z zawieszkami. Sami zobaczcie jaka jest śliczna.    J.Dark   dziękuję za wspaniałą wymiankę. Przepraszam, że na zdjęciu nie ma słodkości , które otrzymałam ale przesyłkę otwierałam z wnuczkiem więc cukiereczki nie doczekały się fotografii.
Gdyby ktoś chciał wymienić jakąś moją pracę na coś swojego lub przydasie  to zapraszam do kontaktu. Będzie mi miło jeśli moja praca będzie komuś służyć.

Oto moje kwiatuszki


A tu śliczna bransoletka  którą dostałam.


niedziela, 1 września 2013

Patchwork

Część  koleżanek z grupy  Szczecin szyje   tworzy  przepiękne patchworki. Niektóre to prawdziwe dzieła sztuki. Ja niestety tak nie potrafię i mimo usilnych namów  trudno mi się zdecydować na   naukę tych cudeniek.  Żeby jednak  nie było, że   nie wiem co to patchwork dziś   prezentuję torebkę zrobioną wprawdzie na szydełku ale w technice patchworku. Różne włóczki,  różne kolory,  w środku bawełniana podszewka z kieszonkami. rączki wzmocnie linką aby się nie rozciągały. Torebka jest spora  32x25 cm, ma szerokie dno - 15 cm jest więc pojemna.  Mam nadzieję, że  moje koleżanki zaliczą mi tę pracę   jako patchwork  do którego nauki usilnie mnie namawiają. Choć z drugiej strony gdy takie   wspaniałe osoby proponują pomoc to czy nie warto  się jednak szycia patchworków nauczyć? Jolu obiecuję, że  jeszcze nad tym pomyślę.




czwartek, 29 sierpnia 2013

Krawacik na 1 urodziny.

Przy okazji jednej z wymianek zrobiłam  krawacik  dla maluszka  na pierwsze urodziny. Teraz  na zamówienie powstała kolejna wersja krawacika tym razem w  eleganckim cienmoniebieskim kolorze z białą obwódką i aplikacją szydełkową.. Krawacik jest z czystej bawełny zapinany na guziczek którym można regulować obwód pod szyjką. Aplikację można odpruć i krawacik  używać na inne  uroczyste okazje. Aż żałuję, że nie   nauczyłam się go robić wcześniej i nie zrobiłam takiego na roczek mojego wnuczka  choć myślę, że bardziej by się podobał Mamie i babciom niż maluszkowi. Zresztą   nigdy nic nie wiadomo bo można go używać  w całkiem innym celu np. do gryzienia.


niedziela, 25 sierpnia 2013

Różowy komplet

Przygotowany dla  8 letniej dziewczynki różowy komplet. Kolczyki z motylami i bransoletka.. Nie mam wnuczki  więc nie wiem co jest teraz w modzie,  co się  nosi    w tym wieku  i czy jeszcze obowiązuje różowy  kolor.  Mam nadzieję, że się spodoba. Gdyby jakaś miła panienka w tym wieku wyraziła swoje zdanie na temat kompletu to napiszcie mi o tym. Będę mądrzejsza na przyszłość.


 

piątek, 23 sierpnia 2013

Naszyjnik

Ostatnio jakoś sama biżuteria u mnie. Było trochę bransoletek więc dziś dla odmiany naszyjnik. Zrobiłam go z cieniowanych nici bawełnianych. Bazą są metalowe kółeczka. Dzięki temu naszyjnik pięknie się układa  pod ich ciężarem. Sznureczek uplotłam z tych samych nici a jego długość jest regulowana  makramowymi węzełkami. Lubię robić  szydełkową biżuterię choć sama    noszę niewiele  ozdób ,  jeśli już coś zakładam to przeważnie jest to bransoletka  lub ciekawy wisiorek.Najczęściej więc to co stworzę  rozdaję, wymieniam lub sprzedaje  w moich małych sklepikach widocznych na pasku bocznym bloga. Tak też było z tym naszyjnikiem który  znalazł  już nabywcę do którego poleci w poniedziałek. Mam nadzieję, że w realu też się będzie podobał.






wtorek, 20 sierpnia 2013

Pleciona bransoletka

Lubię szperać w sieci w poszukiwaniu  czegoś czego jeszcze nie potrafię zrobić. Jak już to znajdę to zaraz muszę spróbować. Czasem się udaje zrobić coś fajnego ,  czasem nie ale ważna jest sama  radość z  nauki. Tym razem  spróbowałam zapleść bransoletkę z różnokolorowych włóczek bawełnianych. Efekt  jest taki jak na zdjęciu ale  super się bawiłam przekładając niteczki. Moja nie jest tak śliczna jak  ta  na podstawie której uczyłam się zaplatać  ale przecież nie od razu Kraków zbudowano. Poćwiczę, poćwiczę  może następne wyjdą mi bardziej okazałe bo  wplatanie koralików zostawiłam sobie na później.
Gdyby ktoś też chciał  sobie popleść to filmik instruktażowy jest  TU


czwartek, 15 sierpnia 2013

Bransoletka z niczego.

Dawno temu  zamieściłam na blogu wpis o tytule  Bransoletki z niczego.   Ku mojemu zaskoczeniu ten wpis  jest jednym z najbardziej  chętnie oglądanych na moim blogu. Widać dużo osób jest zainteresowanych jak zrobić coś z niczego.  Dziś  pomysł na kolejną  bransoletkę  w ramach pozbywania się zachomikowanych   różności. Tym razem to  obcięte za długie dżinsy. . Zawsze zostawiam to co odcinam bo czasem trzeba  ukochane dżinsy poratować, podszyć jakąś dziurę  lub rozdarcie a co dżins to inny kolor. W końcu jednak każde spodnie dokonują żywota  a pozostawione ścinki zaczynają żyć własnym życiem. W ten sposób  resztka  spodni  w ramach upcyklingu  przeobraziła się z bransoletkę. Obszyłam ją resztką koroneczki,  wystarczyło kilkanaście centymetrów, dodałam kwiatki  z koronki gipiurowej - to resztka z dawno wyrzuconego stanika  z koronkową wstawką, dodałam  metalowe kółeczka  zrobione zestawem kaletniczym kupionym  za kilkanaście złotych w Lidlu i  bransoletka gotowa.
      Nie trzeba mieć  kasy , wystarczy  pomysł i trochę cierpliwości w jego realizacji. Mam nadzieję, że i ta bransoletka Wam się spodoba. 
      Jedno mnie tylko martwi  to kolejna rzecz  przy realizacji  której okazało  się, że  zbieranie  "śmieci"  ma sens bo  została zrobiona z rzeczy zalegających szuflady. Jak więc pozbyć się nałogu zostawiania wszystkiego bo może się kiedyś przydać? 


 A tu dla przypomnienia bransoletki  z resztek bawełnianych bluzek



wtorek, 13 sierpnia 2013

Pająki

Bardzo dziękuję wszystkim komentującym za miłe słowa. Jakoś ostatnio mam szczęście  zainteresować moimi wpisami   sporo osób które  zostawiły mi wiele ciepłych słów.Wasze  opinie i komentarze są dla mnie bardzo cenne bo właściwie nie mam dla kogo  robić moich robótek i to właśnie Wy  jesteście ich głównymi odbiorcami. Czasem coś porozdaję znajomym, czasem z kimś się  wymienię a reszta ląduje w szufladach. I zaglądanie do  już pełnych szuflad  zniechęca mnie do nowych robótek.  Ale  ja lubię rękodzieło, lubię tworzyć nowe  mam nadzieję ciekawe rzeczy więc coś tam nadal dłubię w różnych technikach  aby móc się przed Wami pochwalić. I właśnie w tym widzę sens blogowania.
Niedawno wyciągnęłam właśnie z szuflady  dwa białe okrągłe motywy szydełkowe. Kiedyś miałam z nich zrobić ażurową bluzkę ale jakoś  ochota mi przeszła a kilka  już zrobionych elementów zostało  bo pruć nie bardzo lubię zwłaszcza robótek z nici.  Pomyślałam sobie, że zrobię z nich pajęczyny do udekorowania naszego Sąsiedzkiego Ogrodu. Jeszcze tylko dwa czarne pająki  , trochę włóczki do naciągnięcia  pajęczyny i  efekt można oglądać w Sąsiedzkim Ogrodzie. Jedna pajęczyna  zdobi scenę ogrodu a druga namiot.. Uwolniłam więc robótkę  z szuflady,  zrobiłam coś miłego dla wszystkich , a mnie pozostaje satysfakcja, że  moją robótkę zobaczy   więcej niż jedna ( czyli ja ) osoba
PS.
Dziękuję za rady w komentarzach  dotyczące oddania moich prac na cele charytatywne. Kto zagląda często na mojego bloga  wie, że  działam w  Czarnej Owcy która tworzy dla dzieci z domów dziecka i hospicjum,  również nasza grupa szyciowa  prowadziła akcję szycia  jaśków dla  potrzebujących dzieci, czasem wysyłam indywidualnie  moje prace na aukcje  charytatywne.  Moje prace dla Ogrodu Sąsiedzkiego to również  działalność społeczna. Posiadam  umiejętności, mam pomysły, czas na ich realizację jednego czego nie mam to nadmiaru  środków finansowych  aby   tworzyć i rozdawać  swoje prace bo  materiały do ich wykonania  trzeba  zakupić a ja nie pracuję zawodowo.  Tworzę więc w oparciu o to co mam  ( np. pruję moje stare prace),  co uda mi się  gdzieś tanio zakupić lub wymienić  na moje prace. Pozdrawiam  i dziękuję za komentarze.


.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Ważka

Mój ostatni wpis  o  kwiatkach robionych na kołeczkach spotkał się z dużym zainteresowaniem. Postaram się odpowiedzieć na  kilka pytań z komentarzy.
Urządzenie do robienia kwiatków jest  banalnie proste  do zrobienia dla  każdego majsterkowicza.. Moje jest  kupione 100 lat temu  ale  teraz są  do kupienia  wersje z plastiku  Znalazłam nawet link do jednego z nich TU . Może i w dobrych pasmanteriach też takie są tylko nie zawsze wiemy do czego służy coś co leży na półce.
 Moja prymitywna wersja  to gruba sklejka z nawierconymi otworkami do połowy grubości podstawy (otwory nie są na wylot)  i większym otworem  już na wylot na środku. Do tego małe dopasowane średnicą kołeczki. Wersja z deseczką jest o tyle wygodniejsza, że można  kołeczki wyjmować i nawiercić ich  tyle ile się chce w kilku rozmiarach. Robienia kwiatków się ciągle uczę próbując różne  włóczki i tworzywa. Muszę też wymyślić  do czego można je zastosować.
Ostatnio stwierdziłam, że zapasy przydasi  zaczynają mnie przerastać muszę więc  jakoś zagospodarować resztki włóczek , szmatek i nie tylko. Na pierwszy ogień poszły stare zamki błyskawiczne, takie powypruwane z  ciuchów i zostawione  na " święty nigdy". Miejsce w szufladach  zajmują , do nowych ubrań ich nie wyszyję bo  teraz zamki łatwo kupić w dowolnych kolorach, wyrzucić szkoda  trzeba więc jakoś je zutylizować twórczo. W ramach takiej utylizacji  pokleiłam ważkę. Widziałam podobną na YouTube i bardzo mi się spodobał ten sposób  wykorzystania  niepotrzebnych do szycia zamków.  Ważki jak wiadomo  szybko latają więc moja tez szybko odleciała  ledwie zdążyłam jej zrobić zdjęcie.


Inny sposób utylizacji starych zamków pokazywałam już wcześniej.
Teraz eksperymentuję z wełnianą czasanką  i zamkami ale na efekty musicie trochę poczekać.
Zapomniałam też wcześniej podziękować  za cudną nagrodę pocieszenia jaka otrzymałam od Fejferek.
Przepiękne papiery  w jeszcze piękniejszym opakowaniu. Jeszcze raz pięknie dziękuję.


piątek, 9 sierpnia 2013

Kwiatki na kołeczkach

Pisałam niedawno, że w  odnalazłam w szufladach  drewniane  kołeczki na których moja córka robiła kwiatki. Może którąś z Was ten temat zaciekawił więc  dziś prezentuję  wspomniane kołeczki. To bardzo proste i prymitywne  urządzenie. Ot deseczka z otworkami i małe kołeczki które można  wkładać w dowolne dziurki.. Sama jeszcze nie bardzo umiem wykorzystać wszystkich jego możliwości  ale zobaczcie moje pierwsze próby. To prosty  sposób wykorzystania resztek włóczek na zrobienie  całkiem ładnych kwiatków.



wtorek, 6 sierpnia 2013

Podałam dalej cd.

Jak wiadomo w zabawie "Podaj dalej"    o której pisałam  TU należy przygotować 2  niespodzianki. O jednej już Wam  napisałam  w Podałam dalej , dziś pora pokazać  to co wysłałam do Czarnej damy
Prezent jest podobny do przygotowanego dla Magdy Z , żeby było w miarę sprawiedliwie ale jednocześnie  inny. Czyli jest to kolejna malutka torebeczka szydełkowa  tym razem z  kwadracików i  kwiatek- zawieszka zapakowane w papierową torebkę z kwiatkiem robionym na kołeczkach.. Mam nadzieję, że prezent się spodobał i Czarna dama wkrótce ogłosi  kontynuacje zabawy na swoim blogu.



poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Złote Candy

Ponieważ udało mi się uciec przed upałem na łono natury wyniki Candy są trochę spóźnione. W mojej zabawie wzięło udział  30 osób.Wyboru pomógł mi dokonać tajemniczy Pan R. więc nie przedłużając i tak już spóźnionych wyników ogłaszam, że   Złote Candy wygrała osoba z numerem 3 czyli lucy z mazur


Proszę o adres do wysyłki , czekam do końca tygodnia. Wszystkim  biorącym udział w zabawie serdecznie dziękuję. Zdjęcie niespodzianki przygotowanej z okazji Złotego Candy zamieszczę wkrótce. Dziś chciałam szybko ogłosić wyniki.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Upcykling guzika

O moim zbieractwie pisałam już wiele razy. To co uda mi się "upolować" staram się twórczo wykorzystać bo inaczej "skarby" by mnie  zasypały.
Buszując bo sieci spotkałam się z określeniem upcykling . Postanowiłam się dowiedzieć co  ten termin znaczy i czym się różni od recyklingu. Może i Was zaciekawi  to określenie więc zamieszczam definicję jaką udało mi się odnaleźć.

Upcykling – forma przetwarzania wtórnego odpadów w wyniku którego powstają produkty o wartości wyższej niż przetwarzane surowce.
Wśród miłośników ekologicznego stylu życia upcykling zdobywa coraz większą popularność . Termin ten odnosi się do produktów wysokiej jakości, które powstały z surowców niskiej jakości, pochodzących z recyklingu. O ile recykling oznacza „wrzucenie do ponownego obiegu", to upcykling- „wrzucenie do wyższego obiegu".

Sądzę, że to co tworzą rękodzielnicy  z różnych, odzyskanych materiałów   jest zgodne z definicją upcyklingu. 
Dziś w ramach ilustracji tego określenia   pokażę mój pierścionek.  Właściwie  to on nie  jest już mój  bo  podarowałam go mojej koleżance której się spodobał ( było mi bardzo miło z tego powodu). Pierścionek  powstał z zwykłej, gotowej,  regulowanej bazy i  zwykłego guzika. No może guzik nie jest  taki zupełnie zwykły bo ozdobny ale kupiłam go wraz z innymi  w SH  na wagę. Jak tylko go zobaczyłam wiedziałam , że będzie z niego  fajny pierścionek. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć , że to co powstało z guzika  ma wyższą wartość niż surowce  użyte  do jego zrobienia i nie mam na myśli wartości materialnej