Dziś kolejne nietypowe świąteczne ozdoby, tym razem nie dla mnie. Blogowa znajoma poprosiła mnie o zrobienie zawieszek choinkowych w kształcie samochodów dla syna. Robiłam już wcześniej samochody jako aplikacje szydełkowe wiec pomyślałam, że podobne usztywnione i zawieszone na niewidocznej żyłce będą fajną oryginalną ozdobą. Co myślicie o takich dekoracjach świątecznego drzewka? Zdjęcie narazie na krzaku róży bo choinka jeszcze w lesie.
czwartek, 13 grudnia 2012
wtorek, 11 grudnia 2012
Choinkowe ozdoby mniej tradycyjne,
Zrobiłam więc szydełkowe szyszki, ze "śniegiem" i bez śniegu. Prawda, że fajne?
To proste , ale sympatyczne ozdoby, można do ich wykonania wykorzystać resztki włóczek albo włóczki z recyklingu.
Przy okazji wysyłania paczki dla Marcinka powstały tez duże wełniane gwiazdki, które lekko sfilcowałam na mokro i ozdobiłam srebrnym sznureczkiem. Bardzo prosta forma, łatwa do wykonania nawet dla początkujących dziewiarek a wygląda efektownie. Szkoda, że na zdjęciu nie widać jak błyszczy sznureczek na brzegach gwiazdki.
Jabłuszka, gruszki i inne owoce już Wam pokazywałam TU.
Dla przypomnienia tak wyglądają.
Wydaje mi się , że choinka ozdobiona ręcznie robionymi ozdobami nabiera takiego domowego ciepła, nie jest wystrojona a ślicznie ubrana.
PS.
Skoro szyszunie się Wam tak spodobały to podaję gdzie jest opis wykonania TU. Ja tylko trochę go zmodyfikowałam. Miłego dziergania.
niedziela, 9 grudnia 2012
Mikołaj.
Dziś chciałabym napisać o wyjątkowej wymiance. Zorganizowała ją Wiola z Klubu Twórczych Mam.
Wyjątkowość tej wymianki polegała na tym, że prezenty nie były dla nas ale dla dzieci, wnuków, siostrzeńców, bratanków lub innych zaprzyjaźnionych dzieciaczków. Wiolu dzięki za pomysł i organizację. Dzięki szczęściu lub Wioli moją parą wymiankową została Lila Babcia malutkiego wnuczka. Jako wzorowe Babcie wymieniłyśmy poglądy na temat słodyczy i ponieważ nasze wnuki to jeszcze małe dzieci ( Lili wnuk nie ma jeszcze roku) ustaliłyśmy, że paczka będzie bez słodyczy dla dzieci tylko z malutka przekąska dla Babć.
Niełatwo przygotować coś oryginalnego dla maluszka a chciałam mu podarować coś czego nie można kupić w pierwszym lepszym sklepie. Zrobiłam mu więc na szydełku fraczek-śliniaczek. Z mięciutkiej bawełny z malutką muszką i guziczkami.Mam nadzieję, że będzie się prezentował elegancko przy świątecznym stole. Ponieważ niedługo będzie kończył roczek to i malutki krawacik z jedyneczką wydziergałam z bawełny. Prawdziwy mężczyzna krawat musi mieć choć jeden. A żeby było się czym pobawić to jeszcze szydełkowy, mięciutki samolot poleciał od Mikołaja.Czekolada dla Babci też też się znalazła.
Paczkę od Mikołaja czyli Lili mój wnuczek odebrał osobiście. Już na schodach chciał ją otwierać taki był ciekawy prezentów. Kopertę rozerwał na strzępy, żeby było szybciej. Dostał od Lili cudne prezenty. Przepiękną haftowaną poszewkę. Są na niej samochody które uwielbia mój wnuczek, a co ważniejsze jest kurz za samochodami i sygnalizacja świetlna!!!! Z tym kurzem to oddzielna historia , są to wspomnienia wnusia po obserwowaniu terenowego rajdu samochodowego. To Hołowczyc, Małysz tak kurzyli więc dobrze to zapamiętał. Wracam jednak do prezentów bo to nie koniec. Wnuczek dostał jeszcze śliczne zawieszki choinkę, bałwanka i dwa buciki w których były dalsze prezenty, wspaniały drewniany samochodzik, ręcznie robione cukiereczki i co nie co dla Babuni. Lilko-Mikołaju dziękujemy, duży buziaczek dla Ciebie.
czwartek, 6 grudnia 2012
Jagodowy komplecik.
Mam trochę zaległości blogowych więc muszę je nadrobić. Dziś wpis o owocowej wymiance którą zorganizowała Etoile. Zgodnie z tytułem wymianki jej tematem były owoce. Moja parą wymiankową została AgapeArt.
Tym razem obie po wymianie maili potraktowałyśmy temat owocowy dość luźno skupiając się bardziej na kolorach owoców niż na formie. Sprezentowałyśmy sobie wzajemnie komplety biżuterii. Ja przygotowałam dla AgapeArt szydełkowy komplet w kolorze jagodowym wisiorek, kolczyki, bransoletkę i pierścionek. Na deser wysłałam też moje szydełkowe ciasteczko w truskawkami ponieważ bardzo się jej spodobało. Oczywiście jeszcze do tego były przydasie i słodkości a nawet narysowałam krzaczek jagód na torebeczce, żeby nie było wątpliwości, że komplecik jest jagodowy.
AgapeArt przysłała mi komplet biżuterii w kolorach owocu granatu czyli czerwono- czarnym . Komplet jest wykonany w technice sutasz której ja niestety jeszcze nie opanowałam. Podziwiajcie bransoletkę, wisiorek i pierścionek i broszkę oraz całą resztę którą dostałam.
Dziękuję AgapeArt za wspaniałą wymiankę, dziękuję Etoile za organizacje. Narazie nie zapisuję się na inne wymianki , teraz jest czas na przygotowanie świątecznych niespodzianek dla bliskich.
wtorek, 4 grudnia 2012
Dla Marcinka
Dobroczynnością nie należy się chwalić , trzeba pomagać nawet wtedy gdy nikt o tym nie wie. Ja jednak mam też dług do spłacenia więc postanowiłam zamieścić zdjęcia tego co wysłałam na kiermasz organizowany przez Grodzię z Kuźni Upominkóww ramach pomocy dla Marcinka.
Przypominam Wam, że Ewa przysyłając mi wełenki nie chciała nic dla siebie, prosiła bym wysłała coś na kiermasz. Ewo w takim razie są to prezenty od Ciebie i ode mnie .
Przypominam Wam, że Ewa przysyłając mi wełenki nie chciała nic dla siebie, prosiła bym wysłała coś na kiermasz. Ewo w takim razie są to prezenty od Ciebie i ode mnie .
niedziela, 2 grudnia 2012
Coś za coś.
W jednym z poprzednich wpisów pisałam Wam o 3 wspaniałych dziewczynach które wymieniły niepotrzebne im włóczki, kordonki i inne przydasie na moje prace. Pokazywałam już co w zamian wysłałam do Krystyny Anny pisałam o tym tu skarby robótkowe do wymiany.
Dziś mogę już pokazać co przygotowałam dla Maris bo przesyłka do niej dotarła.Nie pokazuję Wam skarbów jakie od niej dostałam bo Krystyna przysłała mi jedną paczkę w której były również włóczki od Maris ( dziweczyny się spotkały i wspólnie o mnie pomyślały). Nie wiem więc ktore włóczki były od której , zresztą Maris przysłała mi jeszcze dodatkową paczuszkę. Maris chciała abym zrobiła 3 zwierzątka dla jej wnuczek. Przygotowałam więc dwa kotki i myszkę. Do przygotowania takich zwierzątek nie potrzeba ogromnych ilości włóczki, wystarczą podstawowe umiejętności szdełkowania. Cała tajemnica tkwi w wykończeniu zwierzatek bo to ono decyduje czy zwierzątko jest uśmiechnięte, czy groźne, wesołe czy smutne, radosne czy ponure.
Dla Maris też przygotowałam małą niespodziankę. Maris po raz kolejny bardzo Ci dziękuję
Jeśli podobają się Wam prace przygotowane dla dziewczyn , jesli macie niepotrzebne Wam kłębuszki włóczek ( mniejsze, większe albo całkiem małe- obojętnie bo przydaje się każdy kawałek) , nici , kordonki , sznurki lub inne rzeczy o których pisałam TU napiszcie do mnie chętnie się wymienię. Czasem potrzeba mi np. do zrobienia oczka kota intensywnie zielonej włóczki, szkoda mi wtedy biec do sklepu i kupować 10 dkg z której wykorzystam tylko kawałeczek, stąd mój apel do Was.
A teraz czas na pokazanie tego co wysłałam do Maris.
I mała niespodzianka dla Maris szydełkowa broszka.
Dziś mogę już pokazać co przygotowałam dla Maris bo przesyłka do niej dotarła.Nie pokazuję Wam skarbów jakie od niej dostałam bo Krystyna przysłała mi jedną paczkę w której były również włóczki od Maris ( dziweczyny się spotkały i wspólnie o mnie pomyślały). Nie wiem więc ktore włóczki były od której , zresztą Maris przysłała mi jeszcze dodatkową paczuszkę. Maris chciała abym zrobiła 3 zwierzątka dla jej wnuczek. Przygotowałam więc dwa kotki i myszkę. Do przygotowania takich zwierzątek nie potrzeba ogromnych ilości włóczki, wystarczą podstawowe umiejętności szdełkowania. Cała tajemnica tkwi w wykończeniu zwierzatek bo to ono decyduje czy zwierzątko jest uśmiechnięte, czy groźne, wesołe czy smutne, radosne czy ponure.
Dla Maris też przygotowałam małą niespodziankę. Maris po raz kolejny bardzo Ci dziękuję
Jeśli podobają się Wam prace przygotowane dla dziewczyn , jesli macie niepotrzebne Wam kłębuszki włóczek ( mniejsze, większe albo całkiem małe- obojętnie bo przydaje się każdy kawałek) , nici , kordonki , sznurki lub inne rzeczy o których pisałam TU napiszcie do mnie chętnie się wymienię. Czasem potrzeba mi np. do zrobienia oczka kota intensywnie zielonej włóczki, szkoda mi wtedy biec do sklepu i kupować 10 dkg z której wykorzystam tylko kawałeczek, stąd mój apel do Was.
A teraz czas na pokazanie tego co wysłałam do Maris.
piątek, 30 listopada 2012
Odrobina szczęscia
Do Świąt jeszcze daleko a ja już mam pierwszy prezent. Wygrałam nagrodę pocieszenia u Edy.
Jakiś czas temu trafiłam na na jej blog , koniecznie zobaczcie jak cudne rzeczy ona tworzy. Jej prace to prawdziwe perełki.
Paczuszka od Edy przywędrowała do mnie aż z dalekiej Holandii. Eda obdarowała mnie tyloma prezentami jakby to była nagroda główna a nie pocieszenia. Zresztą sami zobaczcie.
Prześliczna zawieszka świąteczna, cynowe wytłaczane serduszko, serwetki świąteczne, kalkomania, koroneczka, werniks , słodycze ,był jeszcze marcepan ale się nie załapał do zdjęcia bo w tajemniczy sposób zniknął.
Edo bardzo dziękuję za śliczne prezenty, wszystko wykorzystam bo może nie jestem mistrzynią decu ale mam dużo zapału do nauki.
Jakiś czas temu trafiłam na na jej blog , koniecznie zobaczcie jak cudne rzeczy ona tworzy. Jej prace to prawdziwe perełki.
Paczuszka od Edy przywędrowała do mnie aż z dalekiej Holandii. Eda obdarowała mnie tyloma prezentami jakby to była nagroda główna a nie pocieszenia. Zresztą sami zobaczcie.
Prześliczna zawieszka świąteczna, cynowe wytłaczane serduszko, serwetki świąteczne, kalkomania, koroneczka, werniks , słodycze ,był jeszcze marcepan ale się nie załapał do zdjęcia bo w tajemniczy sposób zniknął.
Edo bardzo dziękuję za śliczne prezenty, wszystko wykorzystam bo może nie jestem mistrzynią decu ale mam dużo zapału do nauki.
środa, 28 listopada 2012
Dobrzy ludzie są wśród nas.
Wczoraj napisałam Wam o Ewie wobec której mam dług wdzięczności za śliczne, nowiutkie wełenki , które mi przysłała i nic za nie nie chciała. Po wczorajszym wpisie Ewa odezwała się i wreszcie będę mogła spłacić dług ale ponieważ Ewcia jest cudownie bezinteresowną osobą zaproponowała mi ,abym przeznaczyła moją pracę nie dla niej ale na kiermasz organizowany przez Grodzię z Kuźni Upominków
Kiermasz organizowany jest na rzecz wspaniałego, dzielnego chłopca Marcin Sporek który walczy z bardzo ciężką chorobą.
Ja już szykuję przesyłkę bo czasu do kiermaszu jest niewiele. Jeśli któraś z Was też chciałaby pomóc to byłoby cudownie. Więcej informacji znajdziecie tu Pomoc dla Marcinka
Z tego co widziałam na blogach i FB jest mnóstwo dobrych ludzi wśród nas.
Kiermasz organizowany jest na rzecz wspaniałego, dzielnego chłopca Marcin Sporek który walczy z bardzo ciężką chorobą.
Ja już szykuję przesyłkę bo czasu do kiermaszu jest niewiele. Jeśli któraś z Was też chciałaby pomóc to byłoby cudownie. Więcej informacji znajdziecie tu Pomoc dla Marcinka
Z tego co widziałam na blogach i FB jest mnóstwo dobrych ludzi wśród nas.
wtorek, 27 listopada 2012
Skarby robótkowe do wymiany.
W jednym z moich wpisów zaproponowałam Wam wymianę moich prac na niepotrzebne Wam włóczki, kordonki, resztki czesanek do filcowania , druty, szydełka, widełki , laleczki dziewiarskie, guziczki, koronki i inne akcesoria potrzebne do robótek wszelakich. Pisałam o tym TU.
Na moją propozycję odpowiedziała wtedy Ewa z blogu W -Ewkowie która przysłała mi śliczne wełenki i u której dalej mam dług wdzięczności. Ewo miałaś wybrać sobie coś z moich prac, dalej czekam może coś Ci się spodoba.
Minęło już kilka miesięcy i o tym wpisie zapomniałam, aż tu pewnego dnia napisała do mnie Krystyna Anna i zaoferowała mi , że podzieli się swoimi zapasami.Tym razem bardzo nalegałam na wymianę nie chcąc być niewdzięczną..Krysia przysłała mi cały worek skarbów. Były tam kłębuszki wełenek, mniejsze, większe i całkiem duże, trochę wstążek, koralików, koronek. Krysia nie chciała abym je pokazała na blogu ale było tego całkiem sporo. Krysiu bardzo Ci dziękuję. Na szczęście znalazło się kilka moich rzeczy które Krysi się spodobały. Wczoraj dotarły one do Krysi więc mogę je pokazać.
To jednak nie koniec historii z włóczkami w tle, bo jeszcze jedna dobra dusza przysłała mi swoje skarby . Tą wspaniałą osobą jest Maris. Ponieważ jednak do Maris moja przesyłka jeszcze nie dotarła napiszę o tym osobny post bo nie chcę psuć jej niespodzianki.
Drodzy blogowicze gdyby ktoś jeszcze był chętny na wymiankę moich prac na wymienione wyżej robótkowe skarby to zapraszam do kontaktu.
A to moje dowody wdzięczności przesłane Krystynie Annie.
Na moją propozycję odpowiedziała wtedy Ewa z blogu W -Ewkowie która przysłała mi śliczne wełenki i u której dalej mam dług wdzięczności. Ewo miałaś wybrać sobie coś z moich prac, dalej czekam może coś Ci się spodoba.
Minęło już kilka miesięcy i o tym wpisie zapomniałam, aż tu pewnego dnia napisała do mnie Krystyna Anna i zaoferowała mi , że podzieli się swoimi zapasami.Tym razem bardzo nalegałam na wymianę nie chcąc być niewdzięczną..Krysia przysłała mi cały worek skarbów. Były tam kłębuszki wełenek, mniejsze, większe i całkiem duże, trochę wstążek, koralików, koronek. Krysia nie chciała abym je pokazała na blogu ale było tego całkiem sporo. Krysiu bardzo Ci dziękuję. Na szczęście znalazło się kilka moich rzeczy które Krysi się spodobały. Wczoraj dotarły one do Krysi więc mogę je pokazać.
To jednak nie koniec historii z włóczkami w tle, bo jeszcze jedna dobra dusza przysłała mi swoje skarby . Tą wspaniałą osobą jest Maris. Ponieważ jednak do Maris moja przesyłka jeszcze nie dotarła napiszę o tym osobny post bo nie chcę psuć jej niespodzianki.
Drodzy blogowicze gdyby ktoś jeszcze był chętny na wymiankę moich prac na wymienione wyżej robótkowe skarby to zapraszam do kontaktu.
A to moje dowody wdzięczności przesłane Krystynie Annie.
Lniana Pani Bałwankowa z długim sznurkowym warkoczem bo ja szyć też potrafię.
Zakładka do książki z cieniowanego kordonka z atłasową wstążeczką.
Broszka z perłą z kordonka
sobota, 24 listopada 2012
Rękodzieło na wagę.
Mój wpis o tym jak cenią nasze rękodzieło przeczytało sporo osób, dużo z Was zabrało też głos w tej sprawie. Postanowiłam więc jeszcze raz poruszyć ten temat. Dziś chodzi mi o rękodzieło którego sama nie wykonałam a konkretnie o rękodzieło kupione w w sklepach z używanymi rzeczami na wagę. Mam w pobliżu domu taki sklep, ciuchbuda jak każda inna a jednak to właśnie w niej spotykam super ludzi. Przychodzi młoda dziewczyna, plastyk i szuka wełnianych rzeczy do filcowania, przychodzi starsza Pani , wyszukuje koronkowe serwetki, potrzebne jej do odciskania w glinie, przychodzi inna i szuka materiałów do szycia. Czasem sobie trochę porozmawiamy na temat naszych prac. Jako te osoby które same coś robią nie możemy przejść obojętnie obok przepięknych haftów, koronek, plecionek rzuconych razem ze starymi ręcznikami. Ja też czasem kupuję przepiękne rzeczy , ręcznie robione , oczywiście na wagę. Jak pomyślę ile godzin pracy i ilu umiejętności potrzeba aby takie rzeczy stworzyć to jest mi zwyczajnie żal, że trafią one na śmietnik i czy mi potrzebne czy nie to biorę. Czasem dopiero w domu się zastanawiam po co mi to, ale jak już je wypiorę , wyprasuję to czasem po prostu cieszą moje oczy. Wyjmę z kuferka popatrzę i schowam.
Jest jednak i druga strona takich sklepów, otóż psują one rynek rękodzieła nowego. Gdy my robimy i chcemy sprzedać po godziwej acz minimalnej cenie nasze prace słyszymy za drogo. W hipermarkecie, w chińskim markecie( bo i coś takiego ostatnio widziałam ) , w ciuchbudzie kupuje się rękodzieło za grosze. To nic, że złej jakości, to nic, że używane ale tanie. Dlatego podziwiam tych co mają odwagę prowadzić działalność gospodarczą i zajmują się wytwarzaniem rękodzieła, to trudny kawałek chleba.
Na koniec przydługiego wpisu pokażę coś co jest ilustracją moich nudnych wywodów. Kupiony w SH dywanik a może makatka , ręcznie haftowany wełną, ręcznie tkany i wiązany, wymiary 80 x 50 cm po wypraniu wygląda jak nowy i jest cudny. Kosztował mnie 3,5 zł no to same powiedzcie jak tu się nie skusić na coś takiego, jak pozwolić na to aby trafił do spalarni śmieci.
czwartek, 22 listopada 2012
Owoce nie tylko na kompocik
W tym roku choinka będzie "smaczna" bo udekorowana takimi oto owocami. Proste , dość szybkie w wykonaniu, można wykorzystać do ich wydziergania resztki wełenek. A resztek kolorowych wełenek mam teraz spory zapas i to dzięki 2 sympatycznym osobom, które podzieliły się ze mną swoimi skarbami. Kto to jest ? O tym napiszę wkrótce osobny post ale są między nami wspaniałe bezinteresowne osoby.
Polecam owocowe dekoracje świąteczne, kto umie niech dzierga, kto nie umie dziergać a chce mieć niech spojrzy w pasek boczny.
Co roku obiecuję sobie,że żadnych dekoracji robić nie będę a potem wymyślam jakieś nowe i koniecznie, ale to koniecznie muszę je mieć. Magia Świąt jednak działa.
środa, 21 listopada 2012
Aniołek.
W zeszłym roku aniołki szyłam , z błyszczącej satyny i koronki.Kto ich nie widział to zapraszam TU
W tym roku aniołki są szydełkowe z buziami malowanym na drewnianych koralikach z włóczkowymi włosami. Teraz siedzą sobie i czekają na Święta. Nie wiadomo kiedy zleciał ten rok dopiero co był Nowy Rok a tu już następne Święta. Całe szczęście, że my się nie starzejemy tylko nasze dzieci i wnuki tak szybko rosną. Dopiero co wnuczek cały mieścił mi się na kolanach a teraz nie mogę go doścignąć w naszej ulubionej zabawie w ganianego. No i pomysły ma już zupełnie abstrakcyjne. W związku z powyższym niedługo napiszę Wam co ma wspólnego Wiking z rodzimym żubrem. A dziś niech Was raduje aniołek.
W tym roku aniołki są szydełkowe z buziami malowanym na drewnianych koralikach z włóczkowymi włosami. Teraz siedzą sobie i czekają na Święta. Nie wiadomo kiedy zleciał ten rok dopiero co był Nowy Rok a tu już następne Święta. Całe szczęście, że my się nie starzejemy tylko nasze dzieci i wnuki tak szybko rosną. Dopiero co wnuczek cały mieścił mi się na kolanach a teraz nie mogę go doścignąć w naszej ulubionej zabawie w ganianego. No i pomysły ma już zupełnie abstrakcyjne. W związku z powyższym niedługo napiszę Wam co ma wspólnego Wiking z rodzimym żubrem. A dziś niech Was raduje aniołek.
sobota, 17 listopada 2012
Bałwanek i o tym jak cenią naszą pracę.
Dzisiejszy wpisy jest o bałwanku i jeszcze o czymś. Bałwanek dla odmiany nie jest dziergany ale uszyty.Z mięciutkiej bawełny, czapka i szalik to resztki materiałów jakie normalni ludzie wyrzucają do kosza a nienormalni czyli rękodzielnicy skrzętnie chowają w pudełkach, torebkach, skrzyneczkach i koszach. Wiadomo prędzej czy później wszystko się przyda.Jeszcze tylko trochę haftu, koraliki i bałwanek gotowy. Teraz czeka tylko na śnieg.
A teraz inna historia nie wiem czy śmieszna , czy raczej smutna. Jakiś czas temu pokazywałam Wam chustę Gail.Właśnie tą:
Chusta jest wełniana, duża . Kto czyta mój blog wie, że zrobiłam ją ot tak aby zająć czymś myśli. Postanowiłam ja więc sprzedać bo rodzina ma chusty w różnych kolorach , wzorach i następnych nie chce.
Wystawiłam ją w jednym serwisie , gdzie to kupujący podaje cenę za jaką by chciał kupić wystawiony przedmiot. Chciałam sprawdzić jak ludzie widzą i doceniają naszą pracę. Na blogach promowana jest akcja stop chińszczyźnie popierajmy rodzime rękodzieło. A rzeczywistość jest troszeczkę inna, zresztą co się dziwić skoro tyle osób jest bez pracy lub pracuje za grosze.
Oglądających moją chustę było dużo i wreszcie ktoś się zdecydował zaproponować cenę za jaką by ją kupił. I tu historia robi się śmieszno-smutna. Było to 12 zł!!!!!!!!. Kolejnej oferty od tej osoby nie było widocznie tylko tyle była gotowa za chustę zapłacić. Najpierw się uśmiałam ale potem pomyślałam o tych co muszą się ze sprzedaży swoich prac utrzymać . I tak doszłam do wniosku , że chińszczyzna i tak wygra choć wszyscy wiemy, że jest złej jakości a i wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Ma jednak nad nami wszystkimi jedną przewagę ale jak ważną jest nią cena. Czasem tak niska, że zastanawiam się z czego ich wyroby są tak naprawdę zrobione.
A teraz inna historia nie wiem czy śmieszna , czy raczej smutna. Jakiś czas temu pokazywałam Wam chustę Gail.Właśnie tą:
Chusta jest wełniana, duża . Kto czyta mój blog wie, że zrobiłam ją ot tak aby zająć czymś myśli. Postanowiłam ja więc sprzedać bo rodzina ma chusty w różnych kolorach , wzorach i następnych nie chce.
Wystawiłam ją w jednym serwisie , gdzie to kupujący podaje cenę za jaką by chciał kupić wystawiony przedmiot. Chciałam sprawdzić jak ludzie widzą i doceniają naszą pracę. Na blogach promowana jest akcja stop chińszczyźnie popierajmy rodzime rękodzieło. A rzeczywistość jest troszeczkę inna, zresztą co się dziwić skoro tyle osób jest bez pracy lub pracuje za grosze.
Oglądających moją chustę było dużo i wreszcie ktoś się zdecydował zaproponować cenę za jaką by ją kupił. I tu historia robi się śmieszno-smutna. Było to 12 zł!!!!!!!!. Kolejnej oferty od tej osoby nie było widocznie tylko tyle była gotowa za chustę zapłacić. Najpierw się uśmiałam ale potem pomyślałam o tych co muszą się ze sprzedaży swoich prac utrzymać . I tak doszłam do wniosku , że chińszczyzna i tak wygra choć wszyscy wiemy, że jest złej jakości a i wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Ma jednak nad nami wszystkimi jedną przewagę ale jak ważną jest nią cena. Czasem tak niska, że zastanawiam się z czego ich wyroby są tak naprawdę zrobione.
czwartek, 15 listopada 2012
Czapka dla dziecka i powrót do blogowania.
Mam sprzęt zastępczy, dysk poszedł do naprawy gwarancyjnej mogę powoli wracać do życia blogowego. Na szczęście odzyskano bardzo dużo danych, więc nie jest tak źle jak na początku wyglądało. W międzyczasie sporo się wydarzyło wiec będę miała o czym pisać. Miło mi, że pomimo iż nowych wpisów było jak na lekarstwo to nadal odwiedzało mnie sporo osób. Dziękuję wszystkim za komentarze i słowa otuchy. Niestety rzeczy martwe bywają złośliwe i psują sie w najmniej odpowiednim momencie.
A teraz wracam do robótek. Może niektórzy pamiętają jeszcze czapki które w zeszłym roku dziergałam dla wnuczka.
Kto nie widział to może obejrzeć teraz:
czapka Miś
czapka Tygrys
czapka Hełmofon
czapka Żabka
Wnuczek uwielbia czapki: misia i tygryska i jeszcze je wciska na główkę. Zresztą czapki włóczkowe potrafią "rosnąć" wraz z dziećmi.
W tym roku zrobiłam już czapkę Kocurek no ale jedna czapka to za mało. Babcia musiała wymyślić coś nowego bo dla kogo tworzyć jak nie dla naszych milusińskich. Dziś pokażę nowego puchatego tygryska tym razem bardziej łagodnego niż zeszłoroczny.
A teraz wracam do robótek. Może niektórzy pamiętają jeszcze czapki które w zeszłym roku dziergałam dla wnuczka.
Kto nie widział to może obejrzeć teraz:
czapka Miś
czapka Tygrys
czapka Hełmofon
czapka Żabka
Wnuczek uwielbia czapki: misia i tygryska i jeszcze je wciska na główkę. Zresztą czapki włóczkowe potrafią "rosnąć" wraz z dziećmi.
W tym roku zrobiłam już czapkę Kocurek no ale jedna czapka to za mało. Babcia musiała wymyślić coś nowego bo dla kogo tworzyć jak nie dla naszych milusińskich. Dziś pokażę nowego puchatego tygryska tym razem bardziej łagodnego niż zeszłoroczny.
niedziela, 11 listopada 2012
Cath Kidston
Kłopoty z komputerem mocno mnie ograniczają technicznie wiec mój wpis o właśnie zakończonej wymiance z konieczności musi być inny niż zwykle. Wymiankę w stylu Cath Kidston zorganizowała Luna (dziękuję Ci Luno , Twoje wymianki zawsze są wzorowo zorganizowane). Mówiąc szczerze niewiele wiedziałam o tym stylu, zanim się zapisałam na wymiankę, musiałam poszukać co jest głównym motywem tego stylu. Okazało się, że to motyw róż, kropek a kolory to róż i pastele. Moja parą wymiankową została Martita1987
Jak zwykle nie bardzo wiedziałam co przygotować bo taki przesłodzony styl nie koniecznie jest w moim guście. Uszykowałam więc trochę drobiazgów z różowej włoczki : dużą broszkę- różę z cieniowanej włóczki z różowym wykończeniem, różowe pudełeczko na biżuterię lub inne drobiazgi ozdobione koronką, igielnik w kształcie babeczki z wisienką. Oprócz tego uszyłam woreczek na przydasie i różaną zawieszkę . Zdjęcie skopiowałam z poczty wysłanej do Luny mam nadzieję, ze coś na nim widać. Niestety nie mogę pokazać tego co otrzymałam od Martity. Ona jeszcze na blogu nie napisała o wymiance a ja nie mam narazie możliwości dodania swoich nowych zdjęć. O tym co dostałam napiszę więc trochę później ale już dziś dziękuję Marticie1987 za różane prezenty.
Martita zamieściła już informacje więc pożyczyłam zdjęcie od niej abyście mogli zobaczyć co ja dostałam w tej wymiance.
poniedziałek, 5 listopada 2012
Staruszek na pocieszenie.
Niestety komputer rozsypał się na dobre. Mąż wyciągnął z piwnicy staruszka- komputer aby można było choć pocztę odebrać. Przez jakiś czas będę na niego skazana. Nie ma więc mowy o nowych zdjęciach mogę tylko od czasu do czasu coś do Was napisać ewentualnie przypomnieć coś starego. Lepsze to niż nic więc nie wybrzydzam choć strony otwierają się w ślimaczym tempie. Zaczęłam już dłubać coś na Święta choć obiecywałam sobie , że nie będę. Ta choinka ze zdjęcia ma już swoje lata ale nadal ją lubię, prosta do zrobienia nawet dla początkujących dziewiarek a ile możliwości zdobienia!!!
Ta akurat jest z cekinami i łańcuszkiem choinkowym ale może być z koronkami, kokardkami, cukierkami i co tam jeszcze wymyślicie. Zrobić łatwo a zdobienie można zostawić trochę starszym dzieciom.
PS.
Dziękuję wszystkim za wsparcie, staram się trzymać nerwy na wodzy i "nie płakać nad rozlanym mlekiem".
Ta akurat jest z cekinami i łańcuszkiem choinkowym ale może być z koronkami, kokardkami, cukierkami i co tam jeszcze wymyślicie. Zrobić łatwo a zdobienie można zostawić trochę starszym dzieciom.
PS.
Dziękuję wszystkim za wsparcie, staram się trzymać nerwy na wodzy i "nie płakać nad rozlanym mlekiem".
piątek, 2 listopada 2012
Komputery też dokonują żywota.
W przeddzień wszystkich Świętych właśnie mój komputer dokonał żywota. Rozsypał się nowy dysk jeszcze na gwarancji. To żadna pociecha bo straciłam prawdopodobnie wszystkie dane, materiały, wzory i zdjęcia. No cóż siła wyższa, ale szkoda bo przez parę lat zbierałam różne ciekawe wzory , o sprawach ważniejszych niż robótki nawet nie wspominam. Piszę post korzystając z czyjejś uprzejmości , więc mam przymusową przerwę. Gdyby ktoś czegoś potrzebował to proszę pisać na maila.
niedziela, 28 października 2012
sobota, 27 października 2012
Zapraszam na kawę.
Zrobiło się zimno , dziś zmiana czasu , dni coraz krótsze więc zapraszam na gorącą kawkę z bitą śmietanką w białej filiżance z różyczką. Smacznego.
To tylko szydełkowe dzierganki, taki ozdobny igielnik. Sympatyczny drobny prezencik. Podoba się Wam?
Mam ostatnio chęć na robienie rzeczy mało praktycznych. no cóż czapek i szalików mam pół szafy i nie chce mi się robić kolejnych. Zresztą robienie takich drobiazgów jest bardzo przyjemne. Jutro będzie ciasteczko do kawy. Zapraszam.
To tylko szydełkowe dzierganki, taki ozdobny igielnik. Sympatyczny drobny prezencik. Podoba się Wam?
czwartek, 25 października 2012
Kto lubi pająki? Zapraszam.
wtorek, 23 października 2012
Śmieszno- strasznie.
czwartek, 18 października 2012
Czekając aż chleb wyrośnie.
Od 1, 5 roku regularnie piekę w domu chleb. Nie na drożdżach ale na samodzielnie hodowanym zakwasie. Za każdym razem chleb jest inny, eksperymentuję , mieszam mąki, proporcje, zmieniam dodatki, zioła. Taki chleb jest świeży nawet po tygodniu jeśli uda mu się do tego czasu dotrwać. Pieczenie chleba nie jest trudne wymaga tylko czasu. Czekając cierpliwie aż chleb wyrośnie wydziergałam włóczkową różyczkę a właściwie różę bo na ok. 9 cm średnicy. Cieniowana włóczka z połyskującymi włoskami z domowych zapasów, szydełko, dobre chęci , trochę umiejętności i dodatek do swetra, czapki lub torebki gotowy.
Polecam i pieczenie chleba i dzierganie.
Chlebek upieczony proszę się częstować, do wyboru pszenny lub orkiszowo-żytni, smacznego.
Polecam i pieczenie chleba i dzierganie.
Chlebek upieczony proszę się częstować, do wyboru pszenny lub orkiszowo-żytni, smacznego.
wtorek, 16 października 2012
Ostatnie motyle w tym roku.
sobota, 13 października 2012
Jesienna Gail z podróży
Pamiętacie zdjęcie z z papierową różą ? Tak wyglądała zieleń na moim balkonie a teraz mam prawdziwą jesień i kolorowe liście winobluszczu. Na ich tle zrobiłam zdjęcie kolejnej chusty Gail. Wydziergana z wełny na grubych drutach, cieplutka a jak ją ciasno złożyć to zmieści się w męskich dłoniach. Wydziergałam ją w czasie podróży do rodziców. To taki mój lek na skołatane nerwy. Mimo kłopotów trzeba przecież coś robić aby nie zwariować.
Wzór, schemat i opis chusty Gail znajduje się TU. Zresztą jest tam mnóstwo fantastycznych rzeczy wiec warto tam zajrzeć.
Jakby ktoś był chętny to zapraszam do moich sklepików. Namiary po prawej stronie bloga.
Wzór, schemat i opis chusty Gail znajduje się TU. Zresztą jest tam mnóstwo fantastycznych rzeczy wiec warto tam zajrzeć.
Jakby ktoś był chętny to zapraszam do moich sklepików. Namiary po prawej stronie bloga.
czwartek, 4 października 2012
Kotek
Za oknem listopad , leje od kilku godzin. Taka pogoda ma na mnie zły wpływ , nic mi się nie chce nawet pisać na blogu. Popatrzyłam jednak ile osób mnie odwiedza codziennie i postanowiłam zwalczyć lenistwo.
W ostatnim wpisie pokazywałam Wam co przygotowałam na wymiankę czekoladową. Między innymi był tam brązowy kotek. Zrobienie kotka jest banalnie proste nawet dla początkujących dziewiarek.
Wzór na zrobienie takiego kotka można znaleźć TU. Może komuś się przyda link i pokusi się o samodzielnie zrobionego kotka. Jest łatwy w robocie ale bardzo sympatyczny w razie czego pomogę.
A może chcielibyście takiego kotka w Candy?
A tak na marginesie powiem, że denerwują mnie kursy i tutoriale zamieszczone na blogach gdzie ktoś opisuje wykonanie rożnych rzeczy jakby to były jego pomysł nie wspominając ani słowa, że wzory i opisy znalazł w sieci. Dużo buszuję po sieci , zwiedzam mnóstwo stron robótkowych niekoniecznie polskich. Ludzie na świecie tworzą prawdziwe cuda i jak potem znajduję opis wykonania ze zdjęciami na jakimś polskim blogu to tak sobie myślę : fajnie, że opis jest po polsku tylko dlaczego nie ma odnośnika do strony z której ktoś zaczerpną inspirację. Oj marudzę, marudzę niech mnie usprawiedliwi paskudna pogoda.
W ostatnim wpisie pokazywałam Wam co przygotowałam na wymiankę czekoladową. Między innymi był tam brązowy kotek. Zrobienie kotka jest banalnie proste nawet dla początkujących dziewiarek.
Wzór na zrobienie takiego kotka można znaleźć TU. Może komuś się przyda link i pokusi się o samodzielnie zrobionego kotka. Jest łatwy w robocie ale bardzo sympatyczny w razie czego pomogę.
A może chcielibyście takiego kotka w Candy?
A tak na marginesie powiem, że denerwują mnie kursy i tutoriale zamieszczone na blogach gdzie ktoś opisuje wykonanie rożnych rzeczy jakby to były jego pomysł nie wspominając ani słowa, że wzory i opisy znalazł w sieci. Dużo buszuję po sieci , zwiedzam mnóstwo stron robótkowych niekoniecznie polskich. Ludzie na świecie tworzą prawdziwe cuda i jak potem znajduję opis wykonania ze zdjęciami na jakimś polskim blogu to tak sobie myślę : fajnie, że opis jest po polsku tylko dlaczego nie ma odnośnika do strony z której ktoś zaczerpną inspirację. Oj marudzę, marudzę niech mnie usprawiedliwi paskudna pogoda.
Subskrybuj:
Posty (Atom)