Obserwatorzy.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Nie tylko wymiankowo.

Wymianka Wielkanocna u Czarnej damy.. wygląda trochę inaczej niż zwykłe wymianki. Czarna dama stara się aby wszyscy byli zadowoleni
"A to wszystko dlatego, żeby nie było sytuacji, że jedna osoba
otrzyma skromny prezent, a druga bardzo bogaty.
Ja bym chciała żeby wszyscy byli obdarowani sprawiedliwie"
W myśl jej zasad  do paczuszki należało włożyć 5 rzeczy 
 JAJKO lub KURA
 KOSZYCZEK lub "UBRANKO" NA JAJKO
 BARANEK lub ZAJĄCZEK
Z każdej pary trzeba było wybierać  tylko jedną rzecz, np: jajko, koszyczek, baranek A do tego coś słodkiego koniecznie z motywem świątecznym oraz kartkę z życzeniami wielkanocnymi.

          Ja wybrałam  kurę,koszyczek i zajączka . Wykonałam też skromną karteczkę z życzeniami. Wszystko wydziergałam  na szydełku a całość prezentowała się tak jak na zdjęciu. Mam nadzieję, że obdarowana  a jest nią  Małgorzata Napiórkowska  jest zadowolona. 
         Tak się złożyło, że moją parą została  siostra zakonna  pomyślałam więc sobie, że zrobię jej specjalny prezent już po za wymianką i wysłałam też koronkową zakładkę do książki w postaci krzyżyka. Mam nadzieję, że zakładka się siostrze spodobała  , będzie jej używać i wtedy ciepło o mnie wspomni.

Koronkowa zakładka  z białych nici -prezent specjalny

Moje prezenty wymiankowe.Wybrałam kurę koszyczek i zajączka


Wymianka była metodą łańcuszkową  prezent dla mnie przygotowała Danuta Kielar
A oto co od niej otrzymałam.


Dziękuję Czarnej damie za organizację wymianki, dziękuję Danusi za prezenty wymiankowe.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Świątecznie.

Ciasteczka kruche upieczone, chleb w piekarniku, mam więc wolną  chwilę aby życzyć wszystkim którzy do mnie zaglądają  radosnych Świąt ,ciepłych, spokojnych spędzonych w gronie tych których kochacie w otoczeniu  pięknych przedmiotów wykonanych  własnoręcznie.


poniedziałek, 30 marca 2015

Wiosenny bukiet

O  szmatkach, szmateczkach i ścinkach  zbieranych nie wiadomo po co pisałam już nie raz. Czasem jednak jestem zadowolona, że je mam. Gdy zapragnę w środku nocy zrobić sobie wiosenny bukiet to wszystko co jest mi potrzebne akurat  zupełnie przypadkowo mam pod ręką. W czasie jednej bezsennej nocy powstał  szmatkowy bukiecik. Wykorzystałam  co miałam w koszu "nieostatecznym" czyli  paski tiulu, koronki, siatki, papierową rolkę  po taśmie klejącej, sznurek i kulę ze styropianu. Nie jest to nic odkrywczego ale efekt jest bardzo fajny choć mając do dyspozycji ścinki nie mogłam swobodnie decydować o doborze kolorów   materiałów. Gdyby ktoś chciał wiedzieć jak to zrobić to wyjaśniam. Paski tkanin ( u mnie około 4 cm szer) składam na pół , sklejam klejem na gorąco, nacinam złożony brzeg nie przejmując się za nadto aby było równo i zwijam w "palemkę". Takie palemki przyklejam do styropianowej kuli, kulę przyklejam do  rolki którą wcześniej okleiłam sznurkiem. Proste choć nie powiedziałabym, że do zrobienia w pół godziny. Jeśli używa się  cieniutkich szmatek tak jak ja to trzeba  ich trochę pozwijać. Jak widać postawiłam bukiecik na parapecie ale postał tam zaledwie  dwa dni bo ku mojej radości powędrował już do innego domu. Może jednak rękodzieło nie jest do końca takie staromodne skoro bukiecik podoba się nie tylko "babciom" takim jak ja.


piątek, 27 marca 2015

Pantofelki

           Widzę , że  cukierkowe pantofelki  spodobały się Wam bardziej niż księżniczce . To bardzo znany wzór i całkiem prosty do wykonania. Ktoś prosił mnie w komentarzu   o wzór  .W sieci pełno jest instrukcji jak je wykonać np. tu Pantofelki. Ja  trochę zmodyfikowałam wzór  bo jak pisałam wcześniej pantofelki prułam więc miałam okazję co nieco zmienić, żeby  rozmiar był  malusi. Księżniczka ma już kilka innych rzeczy  wydzierganych specjalnie dla niej ale jakoś nie doczekały się zdjęć. Postaram się  fotografować następne.
        Ostatnio na FB przeczytałam gorzką dyskusję na temat  ręcznie wydzierganych  ubranek dla dzieci. Jedna z Pań opisała smutną historię jak to poprosiła krewną o podanie wymiarów dziecka. Krewna się ucieszyła, że  dziecko dostanie  prezent  ale gdy usłyszała, że to ma być coś ręcznie wydzierganego  oświadczyła, że to nie  jest potrzebne bo teraz takich rzeczy się nie nosi, są nie modne, nie wygodne, obciachowe i śmieszne. 
       Muszę  przyznać, że choć potrafię zrobić wiele rzeczy to często rezygnuję z ich wykonania bo  obawiam się, że   gdy je podaruję komuś z rodziny lub znajomych to będzie to uszczęśliwianie na siłę. Ja będę oczekiwała, że obdarowani będą te rzeczy używać a co  jeśli  one im się nie podobają ? Będzie mi szkoda pracy i zaangażowania bo w moje prace wkładam mnóstwo serca. Może mi nie uwierzycie ale do pantofelków zrobiłam kwiatuszki w trzech kolorach: białe, różowe i biało-różowe. Przymierzałam, dobierałam, żeby było jak najładniej ale co by było, gdyby mama  księżniczki wolała zwykłe skarpetki bo uznałaby, że pantofelki  są "babcine"? Na szczęście dla mnie  księżniczka nosi wszystko co dla niej wydziergam i mam nadzieję, że  nie  tylko dla tego, żeby nie sprawić mi przykrości.
      Córka lubi moje prace i ma ich dużo ale mówi mi wprost   tego nie chcę,to nieładne,  to "babcine", to nie modne, to nie w moim stylu, tego mam za dużo , to nie ten kolor lub wzór ale inni   nie są tacy szczerzy i zawsze mam dylemat zrobić coś dla nich z rękodzieła, czy kupić w sklepie. Sama choć lubię rękodzieło to nie mam za dużo swoich prac w domu, nie lubię serwetek,obrusów, nie wieszam girland, dekoracje ograniczyłam do kilku przedmiotów, szydełkową poduszkę mam jedną, firankę szydełkową oddałam synowej, mój  wnuczek woli samochody niż maskotki wydziergane przez babcię, jak zrobię sobie czapkę,szal czy chustę to noszę to potem latami, torebkę szydełkową mam jedną i chyba wolę zwykłe torebki z mnóstwem kieszonek niż szydełkowe cudo które wydziergałam, biżuterią się nie obwieszam ,  jakoś nie mam przekonania , że dziergane  ubrania ( sukienki, spódnice) pasują do mnie choć  ręcznie robionych swetrów mam kilkanaście.       
      Ostatnio sama otrzymałam prezent-rękodzieło,  rzecz jest  bardzo pracochłonna, starannie wykonana. Osoba która mi go podarowała chciała mi sprawić przyjemność, nie miałam sumienia powiedzieć, że nie przyjmę prezentu ale  to rzecz  kompletnie  nie w moim stylu i szczerze mówiąc nie postawię jej u siebie w domu choć to przedmiot dekoracyjny.  Mam szczęście bo osoba która mnie obdarowała nie bywa u mnie więc nie sprawię jej przykrości ( rzecz już oddałam  w dobre ręce). Przy tej okazji pomyślałam sobie jednak, że z moim rękodziełem może być podobnie.
    Takie ostatnio naszły mnie refleksje po przeczytaniu kilku wpisów na blogach o tym, że  nie opłaca się sprzedawać rękodzieła bo nikt nie docenia ilości pracy w nie włożonej    lepiej je  komuś podarować. A Wy jak sądzicie  czy czasem nie uszczęśliwiamy wszystkich wokół swoim pracami tylko dlatego aby mieć pretekst do robienia następnych rzeczy? Nie każdy musi kochać wszystko co ręcznie wykonane.
Może jednak lepiej  sprzedać swoją pracę  nawet za grosze ( tylko co z poczuciem, że jest się  się wykorzystywanym jak dzieci w trzecim świecie) tym co chcą ją mieć niż rozdawać za darmo na prawo i lewo tym co owszem wezmą  nie chcąc robić nam przykrości lub tylko dlatego, że jest za darmo ale potem  po cichu wyrzucą. Można się jeszcze wymieniać pracami ale i to jest trudny temat bo nie zawsze to co otrzymujemy w zamian jest  tym czego oczekiwaliśmy.  Chyba nie mam dobrego pomysłu co zrobić ze swoimi pracami  no bo przestać  robić to chyba najgorsze rozwiązanie.


środa, 25 marca 2015

Pantofelki dla księżniczki

        Jajeczka rozdane króliko-zajączki też czas wracać do spraw ważniejszych.
Niedawno pojawiła się u nas maleńka księżniczka. Przez jakiś czas była to głównie śpiąca księżniczka ale mijają dni jeden za drugim i  jej wysokość  już nie chce cały czas spać.Zaczął ją interesować świat i inni ludzie oprócz ukochanej mamusi. Skoro więc księżniczka  zaczyna poznawać świat to musi mieć  pantofelki. Zrobienie pantofelków wydawało mi się banalnie proste  do czasu gdy zaczęłam je  dziergać. Największym problemem okazał się ich rozmiar. Na długości 9 cm trzeba było zmieścić przód bucika , tył , otwór na nóżkę i kwiatuszek do ozdoby. Choć jestem doświadczoną dziewiarką prułam dwa razy zanim udało mi się zrobić odpowiednio mały pantofelek. Zależało mi jednak na tym aby pantofelek był na "już" a nie na przyszłość. Nasz mały "Kopciuszek"  nie wykazał zainteresowania pantofelkami ale chyba wyszły dostatecznie   cukierkowe.


niedziela, 22 marca 2015

Króliki a może zajączki?

Kto to wie czy to króliki czy zajączki?  Wykonane w ten sam sposób a jednak zupełnie inne. Biały zszyty z kwadratu wykonanego na drutach z  włóczki z moherem tylko uszy na szydełkowe, szary uszyty ręcznie z kwadratowej szmatki dzianinowej. Siedzą sobie i radzą kto do kogo powędruje na Święta.


piątek, 20 marca 2015

Jak w kurniku

          Przed każdą Wielkanocą   obiecuję sobie , żadnych jaj nie będzie  i jak  zwykle  obietnice sobie a życie sobie. W  tym roku   postanowiłam więc się nie buntować i jaja przygotowałam wcześniej. Na szczęście teraz bez większego problemu można dostać styropianowe  formy kupiłam więc ich kilka i ubrałam w szydełkowe ubranka. Jaja są spore 9-10 cm , ubranka są z bawełnianych nici ,do niektórych jaj przykleiłam koraliki a niektóre są  tylko  w ubrankach. Mam nadzieję, że się spodobają   bo zamierzam je podarować. Dziś  jajo białe.



niedziela, 15 marca 2015

Bransoletka dla leniwych

               Można znaleźć w sieci setki różnych wzorów  koralikowych , szydełkowych  bransoletek. Misterne wzory wymagają jednak uważnego  nawlekania koralików w określony sposób. Niektóre sekwencje wzorów są długie i skomplikowane ale bransoletki wychodzą cudne .  Ja jestem jednak z   natury leniwa a może po prostu lubię proste formy  więc wykonałam już kolejną bransoletkę z jednokolorowych koralików a właściwie z koralików bez koloru bo przezroczystych. Nawlekanie idzie szybciutko zwłaszcza długą igłą ,  raz dwa i mamy nawleczoną paczuszkę koralików a potem to już tylko cieniutkie szydełko i  proste dzierganie w kółeczko.  Jedyną ozdobą tych bransoletek jest kolor nici użytych do dziergania, ja użyłam cieniowanego kordonku.
            Oczywiście to nie ja  wymyśliłam taką wersję bransoletek koralikowych  i nie przypisuję sobie autorstwa pomysłu ale też nie zamierzam bawić się w detektywa i szukać kto był pierwszym pomysłodawcą. Zrobiłam takich bransoletek kilka  , próbując wszystkie cieniowane kordonki jakie udało mi się znaleźć z moich zapasach. Niestety bransoletki nie doczekały się zdjęć i już ich nie mam. Została mi tylko ta  z konikiem i  różowo- biała z przezroczystych opalizujących koralików. No cóż szybko się robią to i szybko znikają. Za każdym razem słyszę to samo " o jaka ładna , takiej jeszcze nie mam". Pozostaje mi się cieszyć, że  mam dla kogo je robić.
Podoba się Wam  bransoletka dla "leniwych"?


sobota, 14 marca 2015

Podziękowania.

Tym razem dziękuję Damii  za nagrody jakie otrzymałam w jej zabawie blogowe.Kalendarz robótkowy z naklejkami i serduszko ze skrzydełkami już zawiesiłam w swoim pokoju, bałwanka  może uszyję na kolejne zimowe święta, bransoletka gumkowa już cieszy  małą damę a reszta przydasi też znajdzie swoje zastosowanie. To już kolejny raz coś wygrywam, chyba los postanowił mnie pocieszyć w trudnym dla mnie okresie. Muszę sama zorganizować  zabawę aby odwdzięczyć się losowi za ostatnie wygrane.


poniedziałek, 9 marca 2015

Mało twórczo ale użytecznie

         Nie samymi przyjemnościami człowiek żyje. Czasem zamiast rękodziełem  trzeba zająć się rzeczami przyziemnymi. Już kiedyś  publikowałam wpis o Ratowaniu portek  i ku mojemu zdziwieniu  akurat ten wpis jest nadal odwiedzany i to dość często. Chyba więc jednak  nie tylko ja  zajmuje się tak prozaicznym zajęciem jak przedłużanie za krótkich spodni czy łatanie dziur w taki sposób , aby  dało o się  spodnie nadal użytkować bez wstydu. Jeśli więc  Wasze pociechy lub wnuki za szybko rosną tzn. nie zdążą  zmarnować spodni  zanim z nich wyrosną to pokazuję jak ja sobie z tym radzę. Po pierwsze jeśli kupione spodnie są za długie to  tylko je podkładam, nigdy nie ucinam zapasów. Przykładam  są 2 pary spodni z poniższego zdjęcia w których  wystarczyło teraz tylko odpruć podłożenie i spodnie są nadal odpowiednio długie. Oczywiście problemem  są ślady podłożenia szczególnie widoczne na spodniach ze sztruksu bo niestety sztruks się wyciera. W spodniach sztruksowych  zrobiłam wiec na powycieranych   liniach podłożenia  milimetrowe  zakładki które maskują co potrzeba. W drugich odłożonych spodniach zamiast zakładek przeszyłam powycierane linie kontrastowymi nićmi korzystając z tego, że identyczny kolor nici  znajduje się na  szwach bocznych i ozdobnych napisach  znajdujących się na spodenkach. Kto się nie zna pomyśli, że tak było od początku. Trzecie spodenki stały się za krótki bezpowrotnie i odłożenie zapasu niewiele dało. Do tych spodni doszyłam więc mankiet w dopasowanym kolorze. Oczywiście szmatka z jakieś   bawełnianej bluzy leżała sobie grzecznie w moich zapasach i czekała na odpowiednią chwilę. Ma kolejnym zdjęciu widać 4 parę spodni uratowanych przed  wyrzuceniem. Spodnie  znanej firmy ,były na tyle solidne, że przetrwały  noszenie aż do  wyrośnięcia choć mała dziurka w nich się jednak "sama" zrobiła. Na dziurkę naszyłam  małą aplikację z ptaszkiem w klatce  a dół spodni przedłużyłam mankietami ze ściągacza z jakiegoś nieużywanego swetra. Na zdjęciach tego nie widać ale ściągacz też jest granatowy. Ślady po odłożeniu zamaskowałam przeszyciami bo nie chciały się rozprasować. Cztery pary spodni uratowane choć nie powiem , żeby było to moje ulubione zajęcie. Macie inne pomysły na przykrótki spodenki  -podzielcie się patentami.


sobota, 7 marca 2015

Jajo.

          Dziś obiecane  jajo przydasiowe  czyli ciąg dalszy  zmniejszania zapasów. Jajo jest ze styropianu i było  już trochę sfatygowane bo padło ofiarą moich eksperymentów. Próbowałam na nim kilka technik zdobienia  łącznie z igłą do filcowania. W kilku miejscach miało wiec nawet małe ubytki i właściwie powinnam je wyrzucić. Zamiast tego pocięłam je jeszcze bardziej tylko teraz już w sposób zamierzony poupychałam  szmatki, zakryłam koronką i powstało jajo jak nowe.  Nawet mnie się spodobało choć perfekcyjne nie jest  i co ważniejsze  znalazłam już kogoś kto je przygarnie więc nie powiększy moich zapasów.


środa, 4 marca 2015

Pudełko po serkach topionych

Dziękuję Wam za  komentarze pod moim poprzednim wpisem. To, że jest nas więcej niepoprawnych zbieraczy  nie  stłumiło moich wyrzutów sumienia spowodowanych  narastającą ilością przechowywanych  "skarbów"  ale poprawiło mi humor. Miedzy jedną chmurą a drugą zrobiłam kilka zdjęć kolejnych prac zrobionych  z przydasiowych rzeczy (zawsze to lepiej brzmi niż zrobione ze śmieciuszków). Tym razem to pudełko po serkach topionych i szmatki. Widziałam już pięknie zdobione pudełka ale najczęściej były oklejane papierami , kwiatkami z papieru i innymi ozdobami. Wyglądały jak dzieła sztuki. Moje jest skromniejsze bo to tylko dwa skrawki  satyny , wycięty z innej szmatki kolorowych haft , zwykłe pudełko po trójkątnych serkach, trochę kleju i kawałek kartonu z pudełka po kaszy. Zabawa była  fajna tylko przydasi za mało ubyło a i pudełko  też  nie wiadomo do czego mi potrzebne choć jak mówi przysłowie  "jeść nie woła"  i może kiedyś , komuś , do czegoś się przyda.
W następnym wpisie będzie  przydasiowe jajo. Zapraszam.

 A tu szmatki z których pudełko  powstało .

poniedziałek, 2 marca 2015

Nie potrafię sprzatać.

                Za oknem coraz jaśniej  świeci słoneczko  niedługo wiosna a jak wiosna to i wiosenne porządki. Ilość  szmatek włóczek, sznureczków, koralików i  jeszcze miliona innych rzeczy  już dawno  przerosła moje  możliwości ich przechowywania. Nawet zakupienie pudełek nie rozwiązało tego problemu. Owszem wszystko jest posegregowane a nawet poukładane ale jest tego zbyt wiele. Co jakiś czas zabieram się więc za porządki  w moich "skarbach". Tylko, że kończy się to  zawsze w ten sam sposób czyli oglądam każdą rzecz z pięć razy, odkładam do wyrzucenia ale do tzw." kosza nieostatecznego" . A potem zamiast dalej  sprzątać  wyciągam te  szmatki,  resztki  itp i  siedzę sobie zadowolona w bałaganie  przerabiając niedoszłe śmieci na  rzeczy  niekoniecznie mi potrzebne. Chyba więc nie potrafię sprzątać  i "śmieci"  zwyciężą. Oczywiście zawsze  znajduję jakieś usprawiedliwienie dla  mojej mani zbieractwa bo gdy potrzebny jest jakiś drobiazg to z reguły ja to mam albo mam coś  podobnego. Kleje, narzędzia, sznurki, podkładki, sprężynki  to wszystko też się znajdzie w moich pudełkach i gdy jest potrzebne to moi chłopcy  bez namysłu przychodzą  do mnie jak do marketu budowlanego. Trzeba przedłużyć spodnie wnuczka? Proszę bardzo  szmatka w odpowiednim kolorze  z pewnością   leży w pudle. Trzeba zamaskować małą dziurkę ? Mała naszywka  dopasowana kolorystycznie też się znajdzie. Rozkleiły się buty  - nie ma sprawy kilka rodzajów kleju też mam. Niby wszystko fajnie  a jednak zastanawiam się czy tego aby nie należy leczyć?
           A może Wy też tak macie? Nie wiem czy mnie to pocieszy ale zawsze będzie mi raźniej , że nie ja jedna  zostałam pokonana przez "śmieci".
           Zanim jednak  wpadnę po raz kolejny w czarną rozpacz  patrząc na stosy  właściwie  niepotrzebnych mi rzeczy które mnie straszą swoją ilością  pokażę Wam  co powstało w wyniku ostatniego "sprzątania".

Ścinki dzianiny pozostałe po szyciu sukienki ( niektóre były  naprawdę malutkie) zyskały nowe życie jako kwiatki. Szmatki były niepotrzebne, kwiatki też  są niepotrzebne ale przynajmniej nie są "śmieciami".


Resztę "śmieciowych"  rzeczy pokażę następnym razem jak już mi się uda je   utrwalić na fotografii.

czwartek, 26 lutego 2015

Muffinki na osłodę.


Czasem tak już jest , że coś się  kończy. Nie zawsze wiemy dlaczego, nie zawsze tego chcemy, nie zawsze zależy to tylko od nas. Od kilku lat spotykałyśmy się w gronie zaprzyjaźnionych osób na spotkaniach robótkowych Czarnej Owcy. Pisałam o tych spotkaniach wiele razy zrobiłyśmy razem  wiele  fajnych rzeczy. Grono jednak  się  systematycznie zmniejszało aż zostało tylko kilka osób. Wczoraj miało być nasze  ostatnie spotkanie.W związku z tym postanowiłam zrobić koleżankom małą  niespodziankę  i choć w ten symboliczny sposób osłodzić  nasze pożegnanie. Prezenty wręczyłam  ale do pożegnania nie doszło postanowiłyśmy spotykać się nadal choć już bardziej prywatnie bo polubiłyśmy nasze spotkania i nie chcemy zrywać  znajomości tylko dlatego, że nie będzie ona firmowana  czy ubrana w jakąś  zorganizowana formę.
PS.
Babeczki to nie tylko dekoracja mogą pełnić całkiem użyteczna rolę.


piątek, 20 lutego 2015

Uśmiech losu.

Czasem los okazuje się łaskawy szczególnie w chwili gdy nam źle, gdy każdy dzień wydaje się gorszy od poprzedniego . Wystarczy wtedy miła wiadomość, życzliwy uśmiech lub słowo czasem zupełnie  obcej osoby aby świat wydał się  ładniejszy a przyszłość  mniej chmurna. W moim przypadku była to informacja o wygranej w zabawie blogowej u Anity. Wygrałam  cudne prezenty , piękna włóczkę, bransoletkę koralikową, gwiazdeczki, aniołka i książkę o robótkach na drutach. Anito bardzo Ci dziękuję , wreszcie mogłam zrobić zdjęcia i pochwalić się wygraną na blogu. Teraz możecie  podziwiać moją wygraną. 


środa, 18 lutego 2015

Róże

Szydełkowe róże , zrobione  dla ukojenia nerwów. Nie mają przeznaczenia , nie są zrobione w jakimś celu ot kolejna robótka   z cyklu muszę zająć ręce i głowę czymkolwiek. Czerwona róża jest duża  średnica ok 8 cm, różowa  jest mała  średnica ok 5 cm  ale to tyko różnica wynikająca z grubości włóczki i szydełka zrobione są tak samo choć wyglądają inaczej.



poniedziałek, 9 lutego 2015

Spalony kwiatek

           Dziękuje za wszystkie komentarze pod moim poprzednim wpisem. Tak jakoś  mi się zebrało  trochę   poplątanych przemyśleń i musiałam je gdzieś  przelać na  słowa. Tworzenie czegokolwiek sprawia mi przyjemność więc dlaczego miałabym z tego zrezygnować? Dlatego, że nikomu to nie jest potrzebne, że nie będzie z tego  pieniędzy, że nie zawsze uda mi się zrobić "arcydzieło"  a podobną rzecz mogę kupić za grosze na przecenach lub w lumpeksie ? Mimo niemałych już lat nadal  wytrwale i z przyjemnością uczę się nowych technik, wzorów  a nawet usiłuję przypomnieć sobie podstawy języków obcych w celu  czytania  objaśnień. 
          Życie mnie nie rozpieszcza, najwięcej  bólu zadają mi Ci  na których mi najbardziej zależy, Pewnie już nie zdają sobie sprawy jak bardzo mnie krzywdzą  ale  coraz trudniej mi działać  dla ich dobra wbrew ich woli i znosić upokorzenia , oskarżenie a nawet wrogie wobec mnie działania.
       Wszystko  co  robię dla "siebie"  w   chwilach spokoju (a mam  ich coraz mniej)  sprawia mi więc podwójną przyjemność. Pozwala choć na moment zapomnieć o rzeczywistości i bawić się rękodziełem.
        A teraz pora wyjaśnić tytuł wpisu. Spalony kwiatek jest rzeczywiście potraktowany żywym ogniem. Niektóre sztuczne materiały używane do robienia takich kwiatuszków pod wpływem ognia się topią co zabezpiecza brzegi przed strzępieniem. Część materiałów zamiast się topić zaczyna się palić. Przy takich zabawach warto zachować  dużą ostrożność.  Najlepiej  mieć pod ręką miseczkę z wodą do której w razie czego można wrzucić palący się skrawek materiału, doradzałabym też nie trzymać  materiału w ręku ale za pomocą szczypiec. Technika jest prosta podpal i zgaś  a efekt  zobaczcie na zdjęciu. Prawda, że  fajnie wyszło  ?


środa, 4 lutego 2015

Robić nie robić ? Oto jest pytanie.

            Dziś a racji wspaniałej pogody przypominającej raczej   schyłek zimy a nie jej środek wybrałam się na  długi spacer. Przy okazji  przespacerowałam się również po jednej z galerii handlowych  a ponieważ miałam  dużo wolnego czasu przyjrzałam się kilku rzeczom na które   nigdy nie zwracam uwagi. Wszędzie królują wyprzedaże a ponieważ to już ich końcówka  to i ceny czasem są zaskakujące. Zobaczyłam dziś  czapkę włóczkową dla dziecka. Była tak ładna, że zwróciłam na nią uwagę . Zrobiona wprawdzie na maszynie ale  ozdobiona pomysłową, włóczkową aplikacją ,  z dwoma zabawnymi pomponikami,  pięknie podszyta polarem  więc nie tylko ładna ale i ciepła. Czemu o tym napisałam? Otóż czapka ta kosztowała 5 zł!!!   Pomyślałam więc sobie   po co  wyciągać  druty, włóczkę , maszynę do szycia, tracić swój czas, pieniądze i energię  skoro   można mieć  gotową czapkę za 5 zł. Czy rzeczy ręcznie robione  są  zawsze  lepsze, ładniejsze , staranniej wykonane? Robić czy nie robić rękodzieło?  Takie to oto pytania mnie nurtowały chyba z powodu nadmiaru wolnego czasu który ostatnio miałam ograniczony do minimum. Po powrocie do domu  wciągając   na nogi  skarpetki ręcznie robione na drutach pomyślałam jednak, że  gdy rękodzieło nie jest Twoim źródłem utrzymania  i robisz je dla siebie to ono jest bezcenne. Przecież mogłam kupić skarpetki w sklepie jest ich do wyboru do koloru  i kosztują kilka złotych . A jednak zrobiłam je sama i  to w tym wszystkim jest najlepsze. Już kiedyś zauważyłam, że najbardziej  podoba mi się proces tworzenia.  To co  w wyniku tego powstanie  choć czasem bardzo ładne jest tylko "produktem ubocznym"  tego co sprawia mi  największą frajdę  czyli  samej robocie czasem bardzo żmudnej i mozolnej.



wtorek, 27 stycznia 2015

Za długie spodnie

           Historia polarowego kwiatka  to właściwie historia za długich spodni. Były sobie szare spodnie z polaru , nic szczególnego ot zwyczajne domowe portki. Z racji posiadania niezbyt pokaźnego wzrostu każde kupione spodnie są za długie więc i te trzeba było skrócić. Zostały  odcięte kawałki polaru .W domu mam nadmiar wszelkiego rodzaju szmatek większych i mniejszych więc nie chciałam powiększać zapasów a wyrzucić jak wiadomo szkoda. W 10 minut powstał więc sporych rozmiarów kwiatek polarowy. Uspokoiłam w ten sposób  swoje sumienie nie powiększając zapasów niepotrzebnych szmatek choć  zyskałam  rzecz też niekoniecznie mi potrzebną ale może kiedyś  znajdę  zastosowanie dla kwiatka i wtedy będzie czekał  gotowy.


piątek, 23 stycznia 2015

Morza szum......

Dziś chciałam pokazać jedną z moich eksperymentalnych prac. Jest to zawieszka filcowana na mokro na bazie  dużej metalowej podkładki, z dodatkiem haftu i małą perłą wprawdzie  nie do końca prawdziwą ale tylko taka wpadła mi w ręce. Ze względu na zastosowane kolory  nazwałam zawieszkę  "Szumem morza". Zawieszka jest spora  bo o średnicy 5 cm , ponieważ  w środku ma metalową podkładkę to pod jej ciężarem  układa się fajnie na  szyi. Ot taki jednorazowy eksperyment, żeby przekonać się co wyjdzie z połączenia  kilku różnych materiałów.



sobota, 17 stycznia 2015

Zaległe podziękowania.

Jeszcze przed Świętami udało mi się wygrać Candy u Iwony z bloga W wolnych chwilach lubię ...Z różnych względów nie zdążyłam jej jeszcze podziękować i jednocześnie pochwalić się  przepiękną serwetą jaką otrzymałam. Dziś  prezentuję otrzymaną śliczną serwetę patchworkową z  misternym pikowaniem. Iwonko bardzo Ci dziękuję,  prezent jest tym cenniejszy, że choć potrafię zrobić wiele rzeczy to  takiej serwety  sama bym nie zrobiła a tak dzięki Twojej nagrodzie zostałam posiadaczką pięknego przedmiotu który raduje moje serce.


środa, 14 stycznia 2015

Kółko od karnisza

Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni.Pozostaje mi się trzymać tej teorii bo życie mnie nie rozpieszcza dlatego  coraz mniej wpisów na moim blogu. Blog nie jest jednak miejscem  gdzie wylewam swoje smutki  więc dziś  zamiast gorzkich żalów kółko od karnisza. To co widzicie na zdjęciu to zwykłe kółko od karnisza oplecione skrawkami  materiału , cieniowanymi nićmi i koralikami,  zawieszone na rzemyczku. Chciałam pokazać, że  nawet  skrawki   i  resztki można fajnie i twórczo wykorzystać. Ciekawa jestem czy założyłybyście taką ozdobę  czy tylko mnie się ona podoba?


piątek, 2 stycznia 2015

Zimowa chusta

Zwykłe ,  najprostsze tzw. babcine kwadraty potrafią zrobić nawet  początkujące  fanki szydełka. Resztki kolorowych włóczek na środki i  trochę więcej włóczki na jednolite wykończenie. A potem to już tylko inwencja twórcza  przy  łączeniu w całość . W zależności od potrzeb lub upodobań powstają  chusty poncha, torby, poszewki, koce,dywaniki , swetry ,  kurtki i płaszcze  a nawet  ubranka dla  ulicznych  słupków przez lokalem w moim mieście który gości dziergające towarzystwo . Ja wykorzystałam kwadraty do zrobienia  ciepłej,  zimowej  chusty . Mam nadzieję, że nowej właścicielce  się spodobała. Kolorowe kwadraty na czarnym tle pasują właściwie do wszystkiego. A zima  podobno już się zbliża choć u nas dziś prawdziwie jesienna wichura. Pozdrawiam Was serdecznie w nowym roku oby był lepszy niż poprzedni czego i sobie życzę.



sobota, 27 grudnia 2014

Wymianka na Boże Narodzenie

          Ostatnio  biorę udział tylko w nielicznych zabawach blogowych choć bardzo je lubię. Zapisałam się tylko na jedną   świąteczną   wymiankę   którą   zorganizowała Czarna dama.
Wymianka miała ściśle określone zasady  trzeba było wysłać  trzy rzeczy
BOMBKĘ  lub  DZWONEK
CHOINKĘ  lub  SZYSZKĘ
ANIOŁKA  lub  BAŁWANKA
Z każdej pary  należało wybrać  tylko jedną rzecz a do tego coś słodkiego koniecznie z motywem świątecznym oraz kartkę z życzeniami gwiazdkowymi.
        Ja przygotowałam prezenty dla Lucy z Mazur  z proponowanych par wybrałam bombkę którą wydziergałam z kolorowych włóczek na szydełku na bazie styropianowej kuli. Z drugiej pary wybrałam choinkę a z trzeciej aniołka. Obie rzeczy wykonałam na szydełku.Choinka stoi  na styropianowej podstawce ma w środku mięciutkie wypełnienie jest ozdobiona  błyszczącymi kamykami i gwiazdą z koronki  a aniołek jest wydziergany z włóczki tylko buzie ma malowaną na drewnianym koraliku. Karteczka i słodycze były ze sklepu więc nie robiłam im zdjęcia.

Prezenty dla mnie przygotowała Gembula
Dostałam śliczną  kartkę w postaci dzwonka, maleńkiego aniołeczka oraz bombkę- karczocha.
Jak zwykle jest mi bardzo miło  bawić się wspólnie , dziękuję Czarnej damie za organizację wymianki a Gembuli za prezenty


czwartek, 18 grudnia 2014

Pomponikowy jeż

Jeże to wyjątkowo sympatyczne zwierzątka. Te  prawdziwe i te nie do końca prawdziwe zawsze wzbudzają  ciepłe uczucia. Mój poprzedni  szydełkowy jeżyk którego pokazywałam  TU   już ładnie skończony został wystawiony na aukcji i zlicytowany aż za  190 zł  z  przeznaczeniem  na  ratowanie  zdrowia  chorego  zwierzaka .Bardzo się cieszę, że mogłam   choć w ten skromny sposób pomóc  Fundacja-Primum 
Zachęcona powodzeniem aukcji  zrobiłam kolejnego jeża  tym razem jest to jeż pomponikowy  czyli  najpierw wykonałam spory  kremowo-brązowy pompon  a następnie go ostrzygłam, nakleiłam oczy i nos. Niezawodne koleżanki podesłały mi  ten pomysł  i tak mi się spodobał, że musiałam go natychmiast  wypróbować. Jeż  tak jak i poprzedni powędrował do fundacji i mam nadzieję, że znajdzie sobie nowy dom a przy okazji  pomoże żywym jeżom.


czwartek, 11 grudnia 2014

Zimowy komplet c.d.

Dziś druga część zimowego kompletu czyli czapka.Wzór prosty prawe i lewe oczka w pasach na zmianę tyle,  że trochę zakręcone. Na cieniowanej włóczce  i tak wzór  mało co widać. Czapkę  zrobiłam z potrójnej nitki  bo  ma być ciepła a nie dekoracyjna. W planach były jeszcze rękawiczki ale   nie mam więcej włóczki , po skończeniu czapki została mi  2 m resztka.  Z konieczności jest to więc 2 częściowy komplet  skończony w samą porę bo jakoś zimno się zrobiło.


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Zimowy komplet

Za oknem coraz zimniej   nie ruszam się z domu bez  czapki i czegoś na szyję. To coś  to najczęściej   chusta. Chusta jest według mnie lepsza niż szal  bo zasłoni  i ogrzeje również  dekolt  zwłaszcza  jeśli mamy  płaszcz niekoniecznie zapinany pod samą brodę. Miałam w swoich zapasach cieniowaną włóczkę rudo-brązową  wydziergałam  z niej prostą chustę której  główny urok to  kolory włóczki. Na zdjęciach trudno uchwycić prawdziwe kolory ale to co wygląda na kolor czerwony jest w rzeczywistości  pomarańczowo-rude.  Do zwykłego  pończoszniczego  wzoru dołożyłam  kilka rzędów  dziureczek i maleńkie ząbki na końcu.
Chusta jest całkiem spora  160 x 80 cm tak by bez trudu owinąć ją wokół szyi. Mnie się podoba więc  się chwalę , idealnie pasuje do mojego zimowego płaszcza.  Zostało mi jeszcze włóczki na  czapkę ale ją  pokażę następnym razem bo jeszcze wymaga wykończenia.




piątek, 5 grudnia 2014

Papierowa zawieszka

Coraz mniej mnie na blogu i niestety na razie tak  będzie. Wzięłam pod opiekę  moich  wiekowych rodziców  niesprawnych i  fizycznie i psychicznie. Dzięki  mojemu cudownemu mężowi próbujemy  jakoś podołać temu  co nas spotyka  ale  czasami wydaje mi się, że to zadanie ponad nasze siły. Robótkuję coraz mniej , zamieniłam  się w  pielęgniarkę, opiekunkę , pomoc domową a właściwie służącą  do wszystkiego. Najgorsze  z tego wszystkiego jest to, że wszelkie nasze działania  spotykają się z  niezadowoleniem, żeby nie powiedzieć wrogością. Mama  chce wracać do swojego domu ( 400 km)  po za tym nic jej nie interesuje, a przebywanie u nas traktuje jak karę więzienia. Tatę trzeba pilnować jak dziecko bo nie potrafi  wykonać  przy sobie  najprostszych czynności a wszelką mobilizację do działania tak wskazaną przy chorobie Parkinsona  przyjmuje z ogromnymi oporami i jeszcze większą niechęcią. Teoretycznie wiemy, że to wszystko skutki chorób ale na co dzień jest to trudne do wytrzymania bo po za zmęczeniem fizycznym dochodzi ogromne obciążenie psychiczne. Gdyby ktoś z Was miał doświadczenie   z opieką nad chorym na chorobę  Parkinsona i chciał się ze mną nią  podzielić to zapraszam do kontaktu.
 Zastanawiałam się czy nie  zamknąć bloga  ale kontakt  choćby wirtualny z ludźmi jest mi bardzo potrzebny.
Nie będę Was zanudzać na blogu  problemami rodzinnymi  ten wpis jest tylko formą wyjaśnienia mojej  mniejszej aktywności. Mało publikuję wpisów, mało się udzielam w blogowych zabawach, mam nadzieję, że stali bywalcy  będą do mnie jednak zaglądać. Wszelakie robótki pomagają mi nie   roztkliwiać się nad swoim losem  więc  coś tam jednak robię.
Dziś jedna z moich prac z  zupełnie  innej bajki. Papierowa  zawieszka  z  broszury reklamowej. Zrobiona jakiś czas temu nie doczekała się jeszcze publikacji. Sztywne kawałki kartek  naklejone jedna na drugą, przetarte papierem ściernym  i wielokrotnie  polakierowane. Taki mały   drobiazg  którego główną zaletą jest  niepowtarzalność. To jedna z moich   prac  z cyklu  coś z niczego. Ciekawa jestem czy Wam się  spodoba  bo   mam jeszcze kilka   papierowych prac w zanadrzu.

niedziela, 23 listopada 2014

Święte nożyczki

            Dawno  a nawet bardzo dawno temu dostałam   w prezencie nożyczki krawieckie  z czerwonymi rączkami.  Te nożyczki  to takie moje "święte akcesoria" których nikt z domowników nie ma prawa używać niezgodnie z przeznaczeniem. Moi  chłopcy  gdy trzeba było uciąć wykładzinę, kabel , tapetę  itp zawsze w ramach dowcipu  proponowali użycie moich nożyczek. Ale  nożyczki dzięki  temu , że są "święte"  służą mi od kilkunastu lat  do dziś  mimo, że nigdy nie były ostrzone (mają  drobne ząbki  na całych ostrzach i nie wymagają ostrzenia) . Ostatnio jednak zauważyłam , że czubki nożyczek  jakby straciły dawną ostrość  więc moje dziecię   sprezentowało mi  nową parę nożyczek tym razem z ostrzałką .  Prezent  nie jest  całkiem bezinteresowny , oprócz nożyczek dostałam jeszcze roczną prenumeratę Burdy . W zamian mam uszyć  "tylko parę"  zaznaczonych  karteczkami modeli. Skoro mam już dwie pary  super fajnych nożyczek postanowiłam uszyć im ubranko. Widziałam gdzieś w sieci takie cudne ręcznie haftowane pokrowce  ale mnie nie starczyło zapału więc  moje ubranko jest proste , bez ozdób, uszyte z grubego bawełnianego płótna. Mieszczą się w nim jednak dwie pary nożyczek o różnej wielkości. Dobre nożyczki  najbardziej doceniają Ci, którzy  przez lata męczyli się  krojeniem zwykłymi.

 Ubranko-pokrowiec na dwie pary nożyczek

 Moje " święte" nożyczki

 

"Kilka " modeli  do uszycia . To te zaznaczone karteczkami.
 

środa, 19 listopada 2014

Kocurek na słuchawki

Moje słuchawki  do telefonu są wiecznie popłatane. Próbowałam je zwijać , układać,spinać ale wszystko na nic. Postanowiłam je ujarzmić w inny sposób . Zrobiłam szydełkowego kota z długim  jęzorkiem. Kota wydziergałam z wełny i sfilcowałam Wyszedł mi po filcowaniu wprawdzie  trochę za duży ale  co tam pierwsze koty za płoty. Słuchawki są wreszcie porządnie  złożone i nie dostaję "białej gorączki" w momencie kiedy chcę ich użyć. Wprawdzie  moje dziecię stwierdziło, że kot jest wyjątkowo paskudny no ale nie liczy się uroda ale to jak jest  użyteczny.



sobota, 15 listopada 2014

Jeż.

W naszym  mieście kreatywne osoby   potrafią się zorganizować  tak aby się  spotkać , wspólnie coś fajnego porobić, pouczyć jedna drugą , wymienić się doświadczeniami, materiałami i wiedzą. Wszędzie wokół pełno jest   warsztatów  i  kursów  ale są one płatne, czasem niemałe pieniądze. Tymczasem my w miłej atmosferze i zupełnie za darmo nauczamy jedna drugą. Kolejne spotkanie Szczecińskich Włóczkomaniaczek  zaplanowane jest na poniedziałek. I właśnie na to spotkanie przygotowałam prostą  szydełkową maskotkę specjalne  niedokończoną   aby każdy kto chce mógł zobaczyć jak jest zrobiona. Ukończę ja na naszym spotkaniu i przeznaczę  na akcje charytatywną  ratowania jeży. Bardzo lubię nasze wielopokoleniowe spotkania .


środa, 12 listopada 2014

Ślubne drobiazgi

Zbliża się ślubny  sezon więc kolejna  romantyczna Panna Młoda poprosiła i mnie o koronkową ślubną podwiązkę. Zrobiłam ich już wiele  i wzory  trochę mi się znudziły. Tym razem więc   wymyśliłam nowy wzór , bardziej bogaty. Podwiązkę  zrobiłam na cienkim szydełku 1 mm  z cieniutkich białych  bawełnianych nici , błękitna  wstążeczka z satyny   zapewniła nieodzowny  niebieski element w stroju Panny Młodej.


Rzepy

Jakiś czas temu  dostałam do przetestowania  taśmy rzepowe. Nigdy nie byłam zwolennikiem  takich zapięć bo  rzepy mnie  drapały, były sztywne i  przyczepiało się do nich wszystko  cokolwiek do nich dotknęło. Rzepy  firmy Nolle okazały się jednak zupełnie inne , nie maja one    ostrej części haczykowej jest zastąpiona taśmą która  wygląda na gładką  a jednak łączy się z mięciutką  częścią pętelkową w   solidny sposób. Firma oferuje kilka rodzajów  zapięć rzepowych możecie je obejrzeć na stronie Nolle. Ja dostałam do przetestowania dwie z tych taśm. Jedna o symbolu SFH-1801 druga SFH-1802 . W obu część haczykowa jest gładka i zupełnie nie  drapiąca , część pętelkowa SFP-2501 zaś zupełnie mięciutka  na całej powierzchni  bez sztywnych brzegów.  Poproszono mnie o opinie o tym produkcie   mogę więc z czystym sumieniem polecić te taśmy  , zastosowałam je do sweterka dla dziecka  i sprawdziły się idealnie.
PS.
Namiary na sklepy stacjonarne i  sklep internetowy gdzie można nabyć   rzepy  znajdują się  tu  Gdzie kupić