Miałam możliwość zapoznania się z nowym czasopismem Robótki na drutach. Planowana jest cała seria tych gazetek a właściwie wkładek do segregatora z podstawami nauki dziergania na drutach. Do pierwszego numeru są dołączone druty, gruba igła i dwa malutkie motki włóczki wełniano-akrylowej. Można więc natychmiast po zakupie zabrać się do nauki. Gazetka jest kolorowa z dużymi zdjęciami i praktycznymi radami. Jest to raczej czasopismo dla początkujących którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z robótkami. Na wyżej wymienionej stronie są też fajne , przejrzyste filmiki instruktażowe podstaw dziergania choć jest to technika inna niż ta jaką się ja posługuję. Pierwsze 2 numery czasopisma są dość tanie, kolejne są coraz droższe o czym trzeba pamiętać szczególnie w przypadku zamówienia prenumeraty. Osoby które chcą zacząć naukę dziergania pytają od czego zacząć , jaka włóczkę kupić, jakie druty do niej dobrać. Kupując pierwszy numer gazetki mają wszystko co potrzebne a potem to już tylko trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć....
czwartek, 28 stycznia 2016
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Rodzinne skarpety- banalny prezent.
Ta sama włóczka, z tego samego motka a wyszły mi zupełnie inne skarpetki. W jednej parze skarpet nitkę odwijałam od zewnątrz , w drugiej parze wyciągałam ze środka motka. To są takie domowe rodzinne skarpety ponieważ jedna para jest dla mnie a drugą dostała moja córka jako jeden z prezentów pod choinkę. Zastanawiałam się długo czy to jest fajny prezent bo skarpety to taka banalna rzecz. Okazało się jednak że trafiłam w dziesiątkę i skarpetki nie tylko się spodobały ale natychmiast zostały wypróbowane.
Skarpety wydziergałam na drutach bez żadnych wzorków, warkoczy i tym podobnych ozdóbek. Włóczka cieniowana najlepiej wygląda na gładkich wzorach a ponieważ była dość gruba to i szybko się skarpety robiło.
I jak tu wierzyć opiniom, że nie powinno się dawać w prezencie skarpet skoro sprawiły tyle radości.
piątek, 22 stycznia 2016
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Talizman na studniówkę.
Czerwona podwiązka to obowiązkowy talizman na studniówkę. Lata mijają a przesądy pozostają. Choć z drugiej strony co komu przeszkadza taki uroczy drobiazg a może jednak szczęście przyniesie. Trzeba się dużo uczyć ale na wszelki wypadek czerwona podwiązka na balu studniówkowym być powinna. Tak więc w styczniu niezmiennie dziergam czerwone podwiązki. Gdyby ktoś chciał podobną np. na wymianę to zapraszam do kontaktu.
środa, 13 stycznia 2016
Porwana wełenka.
Dostałam prezent - motek błękitnej włóczki wełnianej, nieduży 50 g. Komuś ta włóczka zalegała w domu od nie wiadomo ilu lat. Ten ktoś wie, że dziergam różne rzeczy wiec mi ją oddał chcąc mi sprawić przyjemność. Gdy dostanę włóczki niewiadomego pochodzenia staram się je przewinąć na pasma i wyprać tak na wszelki wypadek gdyby w środku mieszkały jakieś dziwne stworzonka. Tak też postąpiłam w tym motkiem i okazało się, ze wełenka jest wprawdzie w oryginalnym motku ale z racji upływu czasu niestety rwała się w rekach przy przewijaniu czasem na zupełnie malutkie kawałki. Właściwie powinnam ją wyrzucić ale przecież to była prawdziwa wełna więc zamiast do kosza trafiła na drucianą szczotkę i została wyczesana. Potem to już tylko woda , mydło i powstała filcowa broszka. Kwiatek jest całkiem spory - 8 cm średnicy , składa się z 3 warstw. Dodałam trochę innych kolorów a na samym końcu wyhaftowałam odrobinę atłasową nitką. Podoba się Wam ?
Mnie się broszka podoba i pozwoliła mi bez żalu pozbyć się porwanej wełenki.
Nie wyrzucam nawet małych skrawków wełny , składam je do pudełeczka. Nigdy nie wiadomo jaki kolor i do czego może być mi użyteczny. Większość kolorowych niteczek wełnianych to pozostałości po moim ostatnim hafcie gobelinowym. Ale hafcik to może pokażę następnym razem.
środa, 6 stycznia 2016
Błękitna papuga
Kiedy dziecko prosi matka nie zastanawia się czy to czego dziecko chce wymaga dużo pracy, pieniędzy, umiejętności, czasu, materiału, nawet nie zastanawia się czy jest to potrzebne i czy aby na pewno będzie używane. Po prostu to robi , jest szczęśliwa widząc uśmiech i nawet nie oczekuje specjalnych podziękowań. Oczywiście jest miło widzieć, że moja praca jest używana, podziwiana bo kto z nas nie jest odrobinę próżny ale to nie jest najważniejsze.
Jakiś czas temu moje dziecko przysłało mi zdjęcie szala z papugą z prośbą zrób mi-papuga jest fantastyczna. Nie wiem czyje to było zdjęcie, nie miałam wzoru, nie potrafię powiedzieć czyj to jest projekt. Zrobiłam więc szal tak jak potrafiłam. Jest bardzo długi , bardzo puchaty, zrobiony ściegiem patentowym. W dziób włożyłam malutki ścisk stolarski także papuga bez problemu możne przytrzymać szal dziobem. Wzór jest ciekawy mało spotykany a takie lubię najbardziej więc robiłam go z prawdziwą przyjemnością. Zapakowałam , wysłałam, spodobał się bardzo, usłyszałam mnóstwo miłych słów i podziękowań.
Szal zrobiłam wiosną, zapomniałam Wam go pokazać wtedy ale teraz to nadrabiam. Zresztą dowiedziałam się w Święta, że to nadal jest to "nówka nie śmigana" bo moje dziecko po prostu zapomniało, że go ma. Podobno głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jestem ja bo moje dziecko ma zbyt dużą ilość chust i szali a i tak nosi jedną ulubioną czarną chustę którą robiłam 12 lat temu. Ręczna solidna robota to nie chińszczyzna która już po pierwszym praniu nadaje się często do wyrzucenia. Sama mam swetry robione jeszcze na studiach. Może więc przysłowiowa "chińska robota" ma jakiś głębszy sens bo zmusza do coraz to nowych zakupów. A moje prace służą "niestety" przez wiele , wiele lat.
sobota, 2 stycznia 2016
Rękawiczki na mroźne dni.
Zdążyłam na czas, akurat teraz gdy przyszły mrozy ja mam nowe cieplutkie rękawiczki.
W
zakamarkach szafy znalazłam trochę grubej cieniowanej włóczki z
domieszką wełny. Niestety nie było jej dużo, przypuszczałam , jak się
okazało całkiem słusznie, że nie starczy jej na całe rękawiczki na
moje dłonie choć mam je malutkie. Postanowiłam więc dobrać pasującą
kolorem włóczkę z której zrobiłam ściągacze i palce rękawiczek.
Rękawiczki są grube raczej zimowe idealne na dzisiejszą pogodę. Kuszą
mnie teraz grube podwójnie robione rękawiczki z norweskimi wzorami tylko
czy na pewno ich potrzebuję? Choć z drugiej strony od przybytku głowa
nie boli prawda?
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Śnieżynka
Przed Świętami obiecałam Wam, że pokażę sukieneczkę którą zrobiłam dla malutkiej dziewczynki. Sukieneczkę wydziergałam na szydełku z bielutkiej włóczki. Panienka nie ma jeszcze roku więc sukieneczka jest cieplutka z długimi rękawkami, tył ma zapinany na guziczki aby było wygodnie ją ubierać. Dół to trzy falbany na siatkowej szydełkowej haleczce.
Góra sukieneczki jest prawie gładka , przy szyjce falbaneczka, na przodzie przyszyta aplikacje.
W pasie atłasowa wstążeczka.
Zdjęć na modelce nie będzie ale panienka wygląda w tej sukience jak Śnieżynka.
niedziela, 20 grudnia 2015
sobota, 12 grudnia 2015
Białe kozaczki
Niedawno pokazywałam białą czapeczkę dla cudownej panienki, dziś prezentuję białe "kozaczki". Buciki zrobiłam na szydełku Nie są może zbyt wyszukane i oryginalne ale zrobiłam je zgodnie z wzorem wybranym przez mamę panienki. Tylko trochę je "podrasowałam".
Miałam zamiar wydziergać coś zupełnie innego ale nie chciałam wkraczać z moimi pomysłami tam gdzie nie powinnam. Gust jest sprawą indywidualną ja lubię rzeczy nietypowe, "inne", nie takie jakie mają wszyscy. Wiem jednak, że sporo osób jest zadowolonych tylko wtedy gdy dostanie coś co mają wszyscy.
Dla tej samej panienki zrobiłam jeszcze coś. Tym razem nie na zamówienie tylko od siebie, według mojego gustu, w prezencie wydziergałam malutką sukieneczkę. Jeśli jesteście ciekawi zaglądajcie do mnie wkrótce pokażę zdjęcia.
piątek, 11 grudnia 2015
Piątek 13 wyniki
Przepraszam, za małą zwłokę w publikacji wyników rozdawajki. Remont wprawdzie skończyłam ale sprzątanie po nim zabiera mi dużo więcej czasu niż planowałam.
Zaproponowałam Wam w ramach prezentu 13 różnych drobiazgów, prosząc tylko o zamieszczenie banerka i ponumerowanie zgłoszeń. Przy dwóch pierwszych komentarzach gdzie nikt numeru nie wstawił zrobiłam to sama chcąc przypomnieć to co zapisałam wytłuszczonym drukiem. To nie jest trudna i skomplikowana rzecz a jednak ku mojemu zaskoczeniu numer zgłoszenia wstawiła tylko jedna osoba.
W związku z tym postanowiłam właśnie tą osobę obdarować prezentami które sobie wybrała.
Wygraną zapraszam do kontaktu , jeśli szybko podasz mi adres, przesyłka dotrze jeszcze przed Świętami.
piątek, 4 grudnia 2015
Zaległe podziękowania.
Mam trochę zaległości związanych z tym, że trwa u mnie remont. W domu przemieszczam się tunelami pomiędzy kartonami i meblami ale powoli widać światełko w tych tunelach. Mam nadzieję, że do Świąt zdążę wszystko uporządkować i posprzątać.
Chciałabym dziś podziękować za piękne nagrody otrzymane za udział w zabawach blogowych.
Pierwszą nagrodą którą wygrałam była gazetka "Twórcze inspiracje" oraz wstążeczki, magnes-serduszko, słodycze.Wszystko to wygrałam w zabawie u Paulyntolyny ale nagrodę otrzymałam od Sosnowygaik
Dziewczyny dziękuję za wspaniały prezent.
Chciałabym dziś podziękować za piękne nagrody otrzymane za udział w zabawach blogowych.
Pierwszą nagrodą którą wygrałam była gazetka "Twórcze inspiracje" oraz wstążeczki, magnes-serduszko, słodycze.Wszystko to wygrałam w zabawie u Paulyntolyny ale nagrodę otrzymałam od Sosnowygaik
Dziewczyny dziękuję za wspaniały prezent.
Drugą nagrodę otrzymałam od Haftytiny. To gazetka Cross Stitcher pełna wzorów do haftu, kanwa, nici do haftu, cudne drewniane, zimowe serduszko, i tkaniny. Wzory z gazetki są cudne i już zdążyłam wyhaftować jeden z nich. Bardzo dziękuje za wspaniałe prezenty , które zmobilizowały mnie do zabrania się za rękodzieło którym nie zajmowałam się od dawna. Wkrótce się pochwalę moimi nowymi haftami.
piątek, 27 listopada 2015
Czapeczka dla księżniczki.
Czapeczka dla małej księżniczki powstała na zamówienie kogoś z rodziny. Dostałam zdjęcie tego czego mama panienki oczekuje. Nie miałam więc za bardzo pola do kreatywności. Pokazany model podobał mi się średnio. Wyznaję zasadę, że rzeczy muszą być nie tylko dekoracyjne ale również praktyczne. Czapeczka dla niemowlaka w formie kapelusika, bez wiązania, wydaje mi się tylko formą dekoracji. Szydełkowe czapeczki nie mogą być ciasne, takie "na wcisk". Sądzę, że 10- miesięczna panienka szybko pozbędzie się takiej czapeczki ale współczesne mamy nie bardzo chcą słuchać dobrych rad a ja unikam wtrącania się tam gdzie nikt mnie o radę nie prosi. Czapeczka miała być kapelusikiem bez wiązania to też taką zrobiłam choć w porównaniu z pierwowzorem zmieniłam co się dało czyli wzór na czapeczce, falbankę, kwiatuszek.
Czapeczka -kapelusik właśnie pojechała do właścicielki. Mam nadzieję, że się spodoba moja wersja choć pewnie nikt mi nie powie, że była nieładna bo jak wiadomo darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda a czapeczka jak się domyślacie została podarowana. Zresztą nikt nawet mnie nie zapytał czy może choć włóczkę kupić? Myślę, że największą zapłatą będzie dla mnie uśmiech księżniczki która nawet w worku na głowie wygląda uroczo.
Zrobiłam jeszcze buciki do kompletu ale o tym napiszę innym razem.
wtorek, 24 listopada 2015
Mitenki sfilcowane
Gruba wełniana włóczka posłużyła mi do zrobienia mitenek czyli rękawiczek bez palców. Ostatnio pełno takich rękawiczek widuje w sieci. Zawsze się zastanawiałam po co komu takie pół-rękawiczki. Zaczęłam się przyglądać kto je nosi i okazało się, że używa je sporo pracujących kobiet. Tam gdzie trzeba pracować na świeżym powietrzu lub w słabo ogrzewanych miejscach mitenki są bardzo użyteczne.
Moje mitenki są mi potrzebne w zupełnie innym celu. Ze względu na taki a nie inny stan zdrowia powinnam dużo się ruszać. Staram się więc w miarę możliwości chodzić z kijkami do Nordic Walking i korzystać w tzw. siłowni pod chmurką które mam w pobliskich parkach. Właśnie w tym celu zrobiłam mitenki, urządzenia do ćwiczeń stojące w parku są bardzo zimne więc wełniane mitenki są idealne do trzymania chłodnych uchwytów, jednocześnie zapewniają swobodę ruchów dzięki wolnym palcom. Mitenki wydziergałam na drutach, nie są ozdobne choć miałam pomysł wyhaftowania wzorków. Poprzestałam tylko na sfilcowaniu mitenek które specjalnie zrobiłam z 100% wełny. Chciałam przez filowanie sprawić, ze będą grubsze, cieplejsze i bardziej odporne na przecieranie. Wełna jak to wełna odrobinę podgryza ale na szczęście nie jestem na nią uczulona. Mitenki są już trochę sfatygowane bo używam je od jakiegoś czasu i niestety czasem zaczepiam je rzepem od kijków. Chyba skuszę się na jeszcze jedne może trochę cieńsze i bardziej ozdobne.
Zapraszam nadal do zabawy 13 drobiazgów czeka na chętnych.
piątek, 13 listopada 2015
Piątek 13 u Anko.
Kto mnie często odwiedza ten pewnie zauważył, że od jakiegoś czasu skupiam się na robótkach dla siebie. Postanowiłam nikogo nie uszczęśliwiać swoimi "dziełami". Część drobiazgów już rozdałam, część rzeczy wymieniłam.
Sprzedawać swoich prac za bezcen nie zamierzam. Wokół pełno ofert z rękodziełem za grosze. Widziałam już bransoletki szydełkowo-koralikowe za 10 zł, chusty szydełkowe (140x100 cm ) za 35 zł, dwustronne poszewki szydełkowe za 20 zł, duże chusty dziergane na drutach za 45 zł. Ktoś ostatnio chciał kupić ode mnie nowy szydełkowy kocyk (80x80 cm) za 19 zł. Jak ktoś musi to niech sprzedaje swoje dzieła za cenę włóczki., koralików albo nawet niech do nich dopłaca. Mnie to jakoś nie bawi a i potrzeb aż takich nie mam , żebym musiała to robić.
Trochę rzeczy jednak zrobiłam i zamiast trzymać je w kuferku zupełnie bez okazji oddam w dobre ręce jeśli znajdzie się ktoś chętny. Może komuś moja praca sprawi radość i przyda się do czegoś.
Ponieważ dziś jest piątek 13 to i drobiazgów jest 13. Co można wybrać ? To co na zdjęciach poniżej Wystarczy napisać w komentarzu co by się chciało dostać . Czekam na komentarze do 6.12.1015. Potem "Mikołaj"mi podpowie do kogo drobiazgi mają trafić. Proszę numerujcie swoje zgłoszenia wstawcie banerek na swoim blogu.
1.Zawieszka na sznureczku
2.Broszka
3.Bransoletka
4.Naszyjnik
5.Pudełeczko
6.Zawieszka na rzemyku
7.Gruby szydełkowy naszyjnik
8. Makramowa bransoletka
9.Korale z recyklingu
10.Kolczyki szydełkowe
11.Bransoletka
12.Zawieszka na sznureczku
Sprzedawać swoich prac za bezcen nie zamierzam. Wokół pełno ofert z rękodziełem za grosze. Widziałam już bransoletki szydełkowo-koralikowe za 10 zł, chusty szydełkowe (140x100 cm ) za 35 zł, dwustronne poszewki szydełkowe za 20 zł, duże chusty dziergane na drutach za 45 zł. Ktoś ostatnio chciał kupić ode mnie nowy szydełkowy kocyk (80x80 cm) za 19 zł. Jak ktoś musi to niech sprzedaje swoje dzieła za cenę włóczki., koralików albo nawet niech do nich dopłaca. Mnie to jakoś nie bawi a i potrzeb aż takich nie mam , żebym musiała to robić.
Trochę rzeczy jednak zrobiłam i zamiast trzymać je w kuferku zupełnie bez okazji oddam w dobre ręce jeśli znajdzie się ktoś chętny. Może komuś moja praca sprawi radość i przyda się do czegoś.
Ponieważ dziś jest piątek 13 to i drobiazgów jest 13. Co można wybrać ? To co na zdjęciach poniżej Wystarczy napisać w komentarzu co by się chciało dostać . Czekam na komentarze do 6.12.1015. Potem "Mikołaj"mi podpowie do kogo drobiazgi mają trafić. Proszę numerujcie swoje zgłoszenia wstawcie banerek na swoim blogu.
1.Zawieszka na sznureczku
2.Broszka
3.Bransoletka
4.Naszyjnik
5.Pudełeczko
6.Zawieszka na rzemyku
7.Gruby szydełkowy naszyjnik
8. Makramowa bransoletka
9.Korale z recyklingu
10.Kolczyki szydełkowe
11.Bransoletka
12.Zawieszka na sznureczku
13. Gruba zimowa bransoletka
Można wybrać jedną, dwie lub 3 rzeczy. Może wtedy szczęśliwców będzie więcej niż jedna osoba.
sobota, 7 listopada 2015
Resztki
Każdy kto dzierga ma mnóstwo resztek różnych włóczek. Przecież szkoda wyrzucić nawet mikroskopijne kłębuszki bo może, kiedyś do czegoś się przydadzą. Nie wiem jak u Was ale moje resztkowe zapasy przekroczyły ilość którą jestem zdolna zagospodarować w rozsądny sposób. Robienie drobiazgów problemu nie rozwiązuje bo zapasy zmniejszają się minimalnie a cały czas muszę zwalczać ochotę na zakupy nowych włóczek. Postanowiłam zagospodarować resztki w jakimś większym projekcie. Zrobiłam sweterek trochę na szydełku, trochę na drutach.
Projekt był inny ale jak to z resztkami bywa nie na wszystko mi starczyło odpowiednich kolorów. Tył sweterka, ściągacze i rękawy miały być brązowe. Okazało się jednak, że na rękawy posiadanej włóczki mi nie starczy więc z konieczności i rękawy są kolorowe. Włóczki są najróżniejsze grube,cieniutkie,akrylowe, wełniane, mieszane. Zanim zabrałam się za sweterek dobrałam włóczki tylko kolorystycznie od kremowego koloru przez beże, rudości , brązy do szarości. W pudełku zestaw kolorów wyglądał na stonowany.
W trakcie pracy okazało się jednak, że sweterek wychodzi totalnie kolorowy. Gdy zabrakło mi włóczki na jednolite rękawy zniechęciłam się do roboty i ją odłożyłam. Doszłam jednak do wniosku, że pruć jej nie będę, wyrzucać też nie , zostawiać nieskończoną to głupota więc po jakimś czasie do niej wróciłam aby ją dokończyć.
Dorobiłam rękawy, zszyłam , zrobiłam dla Was zdjęcia mimo mgły, powiesiłam na wieszaku w widocznym miejscu i teraz się zastanawiam nosić , czy nie nosić.
środa, 4 listopada 2015
Skarpetki.
Ostatnio pokazywałam Wam bamboszki co to tak grzeją nóżki, że nie trzeba skarpetek. Po śniegu jednak w bamboszkach biegać nie będę więc do zimowych bucików zrobiłam sobie wełniane skarpetki. Z cieniutkiej kolorowej wełny skarpetkowej na cieniutkich drutach. Dawno już nie dziergałam na drutach nr 2 ale chciałam mieć skarpetki do zimowych butów więc gruba wełna nie wchodziła w grę. Mam bardzo małe stopy i wydawało mi się , że robota szybko mi pójdzie, raz dwa i skarpetki będą gotowe. Nic bardziej błędnego. Robiłam na dwóch parach drutów z żyłkami dwie skarpetki jednocześnie i choć się starałam to robota szła mi strasznie wolno. Skarpetki są wreszcie skończone ale za drugą parę to się chyba szybko nie zabiorę. Wełna skarpetkowa układała się w jakiś dziwny wzór ni to paseczki ni to plamki, każda skarpetka wyszła mi inna ale nic to skarpety mają być ciepłe a nie dekoracyjne w końcu będą schowane w kozaczkach i nikt ich nie będzie oglądał a mnie się podobają.
Mam jeszcze jeden kłębuszek cieniutkiej wełny skarpetkowej w bardzo ciekawe wzorki ale po żmudnej robótce na cienkich drutach nad poniższymi skarpetkami wymyśliłam sobie inny sposób na robienie skarpetek. Teraz go testuję i jak się uda to niedługo pokażę co wyszło choć niestety nie będzie to sposób dla każdego.
sobota, 31 października 2015
Serdeczne podziękowania.
Jakiś czas temu brałam udział w blogowej zabawie zorganizowanej przez Klub Twórczych Mam. Nie udało mi się wygrać głównych nagród których było kilka ale dostałam nagrodę pocieszenia. Nagrodę przysłała mi Tynka Chciałabym serdecznie podziękować jej i jej małej córeczce dzięki której dostałam te urocze prezenty. Bursztynowy pierścionek, cudna bransoletka, trochę przydasi , coś słodkiego oto moja nagroda. Dziewczyny przesyłam wielkie buziaki.
poniedziałek, 26 października 2015
Bamboszki
Dostałam od znajomej kompletnie zniszczony wełniany szal w celu recyklingu. Ktoś go wyprał w pralce , bardzo mocno sfilcował więc nie nadawał się do użytku. Zastanawiałam się długo co z niego zrobić bo skurczył się okrutnie i bardziej przypominał dywanik a nie szal z frędzlami .Wełny odfilcować się nie da wiec pozostało mi zrobienie czegoś z tego czym się szal stał czyli z filcu. Pomysłów za bardzo nie miałam, wyrzucić go było mi szkoda, trzymać w nieskończoność nie miało sensu. Idzie zima , postanowiłam więc spożytkować go w najprostszy sposób czyli wyciąć z niego wełniane wkładki do zimowych butów. Odrysowałam swoją stopę i gdy już miałam ciąć szal na wkładki pomyślałam, że siedząc z robótkami w zimowe, długie, ciemne dni fajnie by było mieć cieplutkie, mięciutkie, wełniane bamboszki. Uszyłam więc z szala kapciuszki-bamboszki. Proste, nieskomplikowane, uszyte ręcznie z trzech części. Już po uszyciu trochę je filcowałam na mokro aby części dodatkowo się połączyły. Potem podkleiłam je pianką abym się nie ślizgała.
Coś tam na nich ponaszywałam bo jakieś takie skromne i niezbyt atrakcyjne mi się wydawały.
Kapciuszki są przytulne, cieplutkie, wygodne, mam je na nogach pisząc te słowa i nawet skarpetek nie muszę zakładać tak mi ciepło w stopy. Ostatnio robię rzeczy dla siebie a że potrzeby mam przyziemne to i moje robótki niezbyt są skomplikowane ale za to użyteczne.
Otwórz szufladę -filc

środa, 21 października 2015
Torebeczka.
Zbierałam się za napisanie wpisu już od dłuższego czasu. Kiedy jednak masz głowę zaprzątniętą czymś innym trudno się zmusić do napisania choć kilku słów. Dziś jednak jest mój szczęśliwy dzień, dowiedziałam się, że nic złego się nie dzieje a wyniki biopsji pozwalają mi mieć nadzieję na dalsze, spokojne życie. To tylko rutynowe badania ale zawsze gdzieś w głębi duszy czai się strach.
Wszystko ostatnio odkładałam na później, mam trochę zaległych spraw również w stosunku do Was moich blogowych znajomych- wybaczcie. Postaram się wszystko nadrobić. W ostatnich dniach zamiast zajmować się robótkami przemierzałam całe kilometry na długich spacerach. Widocznie jednak akurat to mi było najbardziej potrzebne. Na spacerach zebrałam sobie czerwono-rudych liści i uzupełniłam liściasty bukiet o kolejne róże. Miło mi, że bukiet Wam się spodobał. Zielono-żółte róże całkowicie się już zasuszyły i choć są odrobinę mniejsze to nadal wyglądają rewelacyjnie. W ubiegłych latach suszyłam kolorowe liście do bukietów w tym po raz pierwszy zrobiłam różyczki i bardzo mi się podobają.
Coś tam sobie powolutku dziergam , kończę tzw. "ufoki" czyli robótki zaczęte i nieskończone które leżakują w pudłach od długiego czasu. Takim "ufokiem" jest szydełkowa kosmetyczka z wrabianymi wzorami. To ściegi tzw tkane bo z lewej strony nie ma przeciąganych niteczek wszystko jest wrabiane w środku ściegu. Wzór znalazłam chyba z rok temu, kosmetyczkę zrobiłam szybko bo wzór mi się spodobał a potem wrzuciłam ją do pudła bo właściwie nie była mi potrzebna. Niedawno miałam jednak małe wyjście na koncert w ogrodzie zimowym Akademii Sztuki. Pomyślałam, że szydełkowa kosmetyczka będzie idealna do zabrania kluczy , telefonu i chusteczek. Wszyłam więc szybciutko podszewkę, zamek i króciutką rączkę do założenia na dłoń. Zamiast kosmetyczki mam więc niedużą bo to tyko 20x 15 cm torebeczkę. Drobiazgi się w niej mieszczą bez problemu no i wreszcie zrobiłam coś dla siebie.
środa, 14 października 2015
Jesienny bukiet zielonych róż
Dziś za oknem prawdziwa twarz jesieni, zimno, mokro i wieje. Z tego też powodu siedzę sobie przed komputerem a nie jak ostatnio w parku gdzie starałam się ostatnio złapać ostatnie słoneczne chwile. Spacerując wśród drzew, podziwiając coraz to bardziej kolorowe drzewa postanowiłam zrobić sobie jesienny bukiet. Mogłam nazbierać liści i zamieść do domu ale pogoda w zeszłym tygodniu była cudowna więc zabrałam nożyczki, grube nici i na ławeczce , na słoneczku skręcałam kwiatki.
Gdy tak sobie pracowicie skręcałam listki wokół mnie spacerowało kilka osób, obserwowano mnie jakbym była dziwolągiem. Jakoś mi to nie przeszkadza, chyba się już do tego przyzwyczaiłam bo często jadąc tramwajem dziergam sobie na drutach lub na szydełku. Czas mi szybciej mija a czasem ktoś nawet sympatycznie do mnie zagada. Przeważnie są to starsze panie które wspominają jak to za młodu też same dziergały lub robiły to ich matki. Muszę się przyznać , że raz wieczorem zdarzyło mi się nawet przejechać mój przystanek. Tak się zapracowałam dziergając chustę, że nie spojrzałam za okno tramwaju.
W parku obok domu nie znalazłam liści wybarwionych na czerwono więc moje róże są żółto- zielone. Bukiet powoli schnie, pięknie pachnie i zdobi mój stół sprawiając mi przyjemność.
piątek, 9 października 2015
Trzecie życie.
Czasem rzeczy która się nam już nie przydaje dajemy drugie życie przerabiając ją na coś innego. Recykling, upcykling jest teraz w modzie. Ja za moda nie gonię ale niestety doświadczyłam czasów gdy przerabianie wszystkiego było koniecznością a nie fanaberią. Trochę mi to teraz przeszkadza bo trudno mi pozbywać się starych rzeczy które zalegają po kątach.
Szal wykonany na drutach ma już swoje lata. Służył mi za szal, chustę, potem schował się na długo w jakimś pudle. Pruć go nie miało sensu tak więc co jakiś czas wyciągałam go , oglądałam i chowałam. Kiedyś wpadłam na pomysł zrobienia z niego obrusu na nieduży stolik. Szal zyskał drugie życie i trochę na stoliku poleżał. Nawet fajnie wyglądał ale nieustannie o niego czymś zaczepiałam więc wrócił do pudła. Ostatnio znów wpadł w moje ręce i zyskał trzecie życie. Tym razem został sweterkiem no może takim pseudo sweterkiem-wdziankiem- narzutką.
Widziałam podobne rzeczy w sieci i zastanawiałam się czy to jest rzeczywiście takie fajne i wygodne. Chciałam się o tym przekonać osobiście ale najlepiej tak szybko i bez pracy. Wyciągnęłam więc stary szal, zszyłam jego boki po uprzednim złożeniu na pół zostawiając tylko otwory na ręce. Trzy minuty i wdzianko gotowe. Na wieszaku jest takie trochę bezkształtne ale zapewniam, że jest wygodne i całkiem fajnie wygląda. Ponieważ szal jest dość cienki , nic nie sterczy, nie robi się garb, miękko otula sylwetkę dopasowując się do właściwie dowolnego rozmiaru!!!!
Mam więc wdzianko-sweterek na chłodne wieczory z szydełkiem w ręku. Można się nim opatulić , można tylko narzucić na ramiona. Szal zalicza więc trzecie życie, a ponieważ dalej jest w całości, nie jest pocięty tylko ręcznie, delikatnie zszyty to może za jakiś czas będzie miał kolejne wcielenie.
PS.W związku z pytaniami o wymiary szala, ma on około 120 x 90 cm
poniedziałek, 5 października 2015
Ubranko na poduszkę
Pokazywałam jakiś czas temu o TU poszewkę na poduszkę którą sprezentowałam sąsiadom działkowym. Początkowo miałam pomysł zrobienia poszewki dwustronnej wydziergałam więc kwadracików więcej niż było potrzebne. Doszłam jednak do wniosku, że uszyję drugą stronę poszewki z bawełny. Na działeczce czasem się zostaje na noc a na bawełnie przyjemniej się układa głowę niż na włóczce. W związku z nadmiarem kwadracików powstała kolejna poszewka z bawełnianym spodem.
Kwadraty trochę poleżały zanim je uszyłam bo tak właściwie to poszewka nie jest mi potrzebna do szczęścia więc nie miałam koniecznej motywacji do pracy. Tych co chcieli brać obdarowałam poszewkami już wcześniej Zadowolona Sprytny plan
Zostawianie niedokończonych prac jest jednak mało motywujące do tworzenia kolejnych więc w końcu przeprosiłam się z maszyną do szycia i poszewka powstała. Na szczęście "jeść nie woła" więc od przybytku głowa mnie nie boli. Jak nikt jej nie będzie chciał to w przyszłym roku sprezentuję ją sąsiadowi działkowemu co by żonie nie zazdrościł.
Wszystkich których zainteresują moje prace i byliby chętni na prywatną wymianę zapraszam do kontaktu na adres podany na pasku bocznym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)