Historia polarowego kwiatka to właściwie historia za długich spodni. Były sobie
szare spodnie z polaru , nic szczególnego ot zwyczajne domowe portki. Z
racji posiadania niezbyt pokaźnego wzrostu każde kupione spodnie są
za długie więc i te trzeba było skrócić. Zostały odcięte kawałki polaru .W domu mam nadmiar wszelkiego rodzaju szmatek
większych i mniejszych więc nie chciałam powiększać zapasów a wyrzucić
jak wiadomo szkoda. W 10 minut powstał więc sporych rozmiarów kwiatek
polarowy. Uspokoiłam w ten sposób swoje sumienie nie powiększając zapasów niepotrzebnych szmatek choć zyskałam rzecz też niekoniecznie mi potrzebną ale może kiedyś znajdę
zastosowanie dla kwiatka i wtedy będzie czekał gotowy.
wtorek, 27 stycznia 2015
piątek, 23 stycznia 2015
Morza szum......
Dziś chciałam pokazać jedną z moich eksperymentalnych prac. Jest to zawieszka filcowana na mokro na bazie dużej metalowej podkładki, z dodatkiem haftu i małą perłą wprawdzie nie do końca prawdziwą ale tylko taka wpadła mi w ręce. Ze względu na zastosowane kolory nazwałam zawieszkę "Szumem morza". Zawieszka jest spora bo o średnicy 5 cm , ponieważ w środku ma metalową podkładkę to pod jej ciężarem układa się fajnie na szyi. Ot taki jednorazowy eksperyment, żeby przekonać się co wyjdzie z połączenia kilku różnych materiałów.
sobota, 17 stycznia 2015
Zaległe podziękowania.
Jeszcze przed Świętami udało mi się wygrać Candy u Iwony z bloga W wolnych chwilach lubię ...Z różnych względów nie zdążyłam jej jeszcze podziękować i jednocześnie pochwalić się przepiękną serwetą jaką otrzymałam. Dziś prezentuję otrzymaną śliczną serwetę patchworkową z misternym pikowaniem. Iwonko bardzo Ci dziękuję, prezent jest tym cenniejszy, że choć potrafię zrobić wiele rzeczy to takiej serwety sama bym nie zrobiła a tak dzięki Twojej nagrodzie zostałam posiadaczką pięknego przedmiotu który raduje moje serce.
środa, 14 stycznia 2015
Kółko od karnisza
Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni.Pozostaje mi się trzymać tej teorii bo życie mnie nie rozpieszcza dlatego coraz mniej wpisów na moim blogu. Blog nie jest jednak miejscem gdzie wylewam swoje smutki więc dziś zamiast gorzkich żalów kółko od karnisza. To co widzicie na zdjęciu to zwykłe kółko od karnisza oplecione skrawkami materiału , cieniowanymi nićmi i koralikami, zawieszone na rzemyczku. Chciałam pokazać, że nawet skrawki i resztki można fajnie i twórczo wykorzystać. Ciekawa jestem czy założyłybyście taką ozdobę czy tylko mnie się ona podoba?
piątek, 2 stycznia 2015
Zimowa chusta
Zwykłe , najprostsze tzw. babcine kwadraty potrafią zrobić nawet początkujące fanki szydełka. Resztki kolorowych włóczek na środki i trochę więcej włóczki na jednolite wykończenie. A potem to już tylko inwencja twórcza przy łączeniu w całość . W zależności od potrzeb lub upodobań powstają chusty poncha, torby, poszewki, koce,dywaniki , swetry , kurtki i płaszcze a nawet ubranka dla ulicznych słupków przez lokalem w moim mieście który gości dziergające towarzystwo . Ja wykorzystałam kwadraty do zrobienia ciepłej, zimowej chusty . Mam nadzieję, że nowej właścicielce się spodobała. Kolorowe kwadraty na czarnym tle pasują właściwie do wszystkiego. A zima podobno już się zbliża choć u nas dziś prawdziwie jesienna wichura. Pozdrawiam Was serdecznie w nowym roku oby był lepszy niż poprzedni czego i sobie życzę.
sobota, 27 grudnia 2014
Wymianka na Boże Narodzenie
Ostatnio biorę udział tylko w nielicznych zabawach blogowych choć bardzo je lubię. Zapisałam się tylko na jedną świąteczną wymiankę którą zorganizowała Czarna dama.
Wymianka miała ściśle określone zasady trzeba było wysłać trzy rzeczy
BOMBKĘ lub DZWONEK
CHOINKĘ lub SZYSZKĘ
ANIOŁKA lub BAŁWANKA
Z każdej pary należało wybrać tylko jedną rzecz a do tego coś słodkiego koniecznie z motywem świątecznym oraz kartkę z życzeniami gwiazdkowymi.
Ja przygotowałam prezenty dla Lucy z Mazur z proponowanych par wybrałam bombkę którą wydziergałam z kolorowych włóczek na szydełku na bazie styropianowej kuli. Z drugiej pary wybrałam choinkę a z trzeciej aniołka. Obie rzeczy wykonałam na szydełku.Choinka stoi na styropianowej podstawce ma w środku mięciutkie wypełnienie jest ozdobiona błyszczącymi kamykami i gwiazdą z koronki a aniołek jest wydziergany z włóczki tylko buzie ma malowaną na drewnianym koraliku. Karteczka i słodycze były ze sklepu więc nie robiłam im zdjęcia.
Prezenty dla mnie przygotowała Gembula
Dostałam śliczną kartkę w postaci dzwonka, maleńkiego aniołeczka oraz bombkę- karczocha.
Jak zwykle jest mi bardzo miło bawić się wspólnie , dziękuję Czarnej damie za organizację wymianki a Gembuli za prezenty
czwartek, 18 grudnia 2014
Pomponikowy jeż
Jeże to wyjątkowo sympatyczne zwierzątka. Te prawdziwe i te nie do końca prawdziwe zawsze wzbudzają ciepłe uczucia. Mój poprzedni szydełkowy jeżyk którego pokazywałam TU już ładnie skończony został wystawiony na aukcji i zlicytowany aż za 190 zł z przeznaczeniem na ratowanie zdrowia chorego zwierzaka .Bardzo się cieszę, że mogłam choć w ten skromny sposób pomóc Fundacja-Primum
Zachęcona powodzeniem aukcji zrobiłam kolejnego jeża tym razem jest to jeż pomponikowy czyli najpierw wykonałam spory kremowo-brązowy pompon a następnie go ostrzygłam, nakleiłam oczy i nos. Niezawodne koleżanki podesłały mi ten pomysł i tak mi się spodobał, że musiałam go natychmiast wypróbować. Jeż tak jak i poprzedni powędrował do fundacji i mam nadzieję, że znajdzie sobie nowy dom a przy okazji pomoże żywym jeżom.
czwartek, 11 grudnia 2014
Zimowy komplet c.d.
Dziś druga część zimowego kompletu czyli czapka.Wzór prosty prawe i lewe oczka w pasach na zmianę tyle, że trochę zakręcone. Na cieniowanej włóczce i tak wzór mało co widać. Czapkę zrobiłam z potrójnej nitki bo ma być ciepła a nie dekoracyjna. W planach były jeszcze rękawiczki ale nie mam więcej włóczki , po skończeniu czapki została mi 2 m resztka. Z konieczności jest to więc 2 częściowy komplet skończony w samą porę bo jakoś zimno się zrobiło.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Zimowy komplet
Za oknem coraz zimniej nie ruszam się z domu bez czapki i czegoś na szyję. To coś to najczęściej chusta. Chusta jest według mnie lepsza niż szal bo zasłoni i ogrzeje również dekolt zwłaszcza jeśli mamy płaszcz niekoniecznie zapinany pod samą brodę. Miałam w swoich zapasach cieniowaną włóczkę rudo-brązową wydziergałam z niej prostą chustę której główny urok to kolory włóczki. Na zdjęciach trudno uchwycić prawdziwe kolory ale to co wygląda na kolor czerwony jest w rzeczywistości pomarańczowo-rude. Do zwykłego pończoszniczego wzoru dołożyłam kilka rzędów dziureczek i maleńkie ząbki na końcu.
Chusta jest całkiem spora 160 x 80 cm tak by bez trudu owinąć ją wokół szyi. Mnie się podoba więc się chwalę , idealnie pasuje do mojego zimowego płaszcza. Zostało mi jeszcze włóczki na czapkę ale ją pokażę następnym razem bo jeszcze wymaga wykończenia.
piątek, 5 grudnia 2014
Papierowa zawieszka
Coraz mniej mnie na blogu i niestety na razie tak będzie. Wzięłam pod opiekę moich wiekowych rodziców niesprawnych i fizycznie i psychicznie. Dzięki mojemu cudownemu mężowi próbujemy jakoś podołać temu co nas spotyka ale czasami wydaje mi się, że to zadanie ponad nasze siły. Robótkuję coraz mniej , zamieniłam się w pielęgniarkę, opiekunkę , pomoc domową a właściwie służącą do wszystkiego. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że wszelkie nasze działania spotykają się z niezadowoleniem, żeby nie powiedzieć wrogością. Mama chce wracać do swojego domu ( 400 km) po za tym nic jej nie interesuje, a przebywanie u nas traktuje jak karę więzienia. Tatę trzeba pilnować jak dziecko bo nie potrafi wykonać przy sobie najprostszych czynności a wszelką mobilizację do działania tak wskazaną przy chorobie Parkinsona przyjmuje z ogromnymi oporami i jeszcze większą niechęcią. Teoretycznie wiemy, że to wszystko skutki chorób ale na co dzień jest to trudne do wytrzymania bo po za zmęczeniem fizycznym dochodzi ogromne obciążenie psychiczne. Gdyby ktoś z Was miał doświadczenie z opieką nad chorym na chorobę Parkinsona i chciał się ze mną nią podzielić to zapraszam do kontaktu.
Zastanawiałam się czy nie zamknąć bloga ale kontakt choćby wirtualny z ludźmi jest mi bardzo potrzebny.
Nie będę Was zanudzać na blogu problemami rodzinnymi ten wpis jest tylko formą wyjaśnienia mojej mniejszej aktywności. Mało publikuję wpisów, mało się udzielam w blogowych zabawach, mam nadzieję, że stali bywalcy będą do mnie jednak zaglądać. Wszelakie robótki pomagają mi nie roztkliwiać się nad swoim losem więc coś tam jednak robię.
Dziś jedna z moich prac z zupełnie innej bajki. Papierowa zawieszka z broszury reklamowej. Zrobiona jakiś czas temu nie doczekała się jeszcze publikacji. Sztywne kawałki kartek naklejone jedna na drugą, przetarte papierem ściernym i wielokrotnie polakierowane. Taki mały drobiazg którego główną zaletą jest niepowtarzalność. To jedna z moich prac z cyklu coś z niczego. Ciekawa jestem czy Wam się spodoba bo mam jeszcze kilka papierowych prac w zanadrzu.
niedziela, 23 listopada 2014
Święte nożyczki
Dawno a nawet bardzo dawno temu dostałam w prezencie nożyczki krawieckie z czerwonymi rączkami. Te nożyczki to takie moje "święte akcesoria" których nikt z domowników nie ma prawa używać niezgodnie z przeznaczeniem. Moi chłopcy gdy trzeba było uciąć wykładzinę, kabel , tapetę itp zawsze w ramach dowcipu proponowali użycie moich nożyczek. Ale nożyczki dzięki temu , że są "święte" służą mi od kilkunastu lat do dziś mimo, że nigdy nie były ostrzone (mają drobne ząbki na całych ostrzach i nie wymagają ostrzenia) . Ostatnio jednak zauważyłam , że czubki nożyczek jakby straciły dawną ostrość więc moje dziecię sprezentowało mi nową parę nożyczek tym razem z ostrzałką . Prezent nie jest całkiem bezinteresowny , oprócz nożyczek dostałam jeszcze roczną prenumeratę Burdy . W zamian mam uszyć "tylko parę" zaznaczonych karteczkami modeli. Skoro mam już dwie pary super fajnych nożyczek postanowiłam uszyć im ubranko. Widziałam gdzieś w sieci takie cudne ręcznie haftowane pokrowce ale mnie nie starczyło zapału więc moje ubranko jest proste , bez ozdób, uszyte z grubego bawełnianego płótna. Mieszczą się w nim jednak dwie pary nożyczek o różnej wielkości. Dobre nożyczki najbardziej doceniają Ci, którzy przez lata męczyli się krojeniem zwykłymi.
Ubranko-pokrowiec na dwie pary nożyczek
Moje " święte" nożyczki
"Kilka " modeli do uszycia . To te zaznaczone karteczkami.
środa, 19 listopada 2014
Kocurek na słuchawki
Moje słuchawki do telefonu są wiecznie popłatane. Próbowałam je zwijać , układać,spinać ale wszystko na nic. Postanowiłam je ujarzmić w inny sposób . Zrobiłam szydełkowego kota z długim jęzorkiem. Kota wydziergałam z wełny i sfilcowałam Wyszedł mi po filcowaniu wprawdzie trochę za duży ale co tam pierwsze koty za płoty. Słuchawki są wreszcie porządnie złożone i nie dostaję "białej gorączki" w momencie kiedy chcę ich użyć. Wprawdzie moje dziecię stwierdziło, że kot jest wyjątkowo paskudny no ale nie liczy się uroda ale to jak jest użyteczny.
sobota, 15 listopada 2014
Jeż.
W naszym mieście kreatywne osoby potrafią się zorganizować tak aby się spotkać , wspólnie coś fajnego porobić, pouczyć jedna drugą , wymienić się doświadczeniami, materiałami i wiedzą. Wszędzie wokół pełno jest warsztatów i kursów ale są one płatne, czasem niemałe pieniądze. Tymczasem my w miłej atmosferze i zupełnie za darmo nauczamy jedna drugą. Kolejne spotkanie Szczecińskich Włóczkomaniaczek zaplanowane jest na poniedziałek. I właśnie na to spotkanie przygotowałam prostą szydełkową maskotkę specjalne niedokończoną aby każdy kto chce mógł zobaczyć jak jest zrobiona. Ukończę ja na naszym spotkaniu i przeznaczę na akcje charytatywną ratowania jeży. Bardzo lubię nasze wielopokoleniowe spotkania .
środa, 12 listopada 2014
Ślubne drobiazgi
Zbliża się ślubny sezon więc kolejna romantyczna Panna Młoda poprosiła i mnie o koronkową ślubną podwiązkę. Zrobiłam ich już wiele i wzory trochę mi się znudziły. Tym razem więc wymyśliłam nowy wzór , bardziej bogaty. Podwiązkę zrobiłam na cienkim szydełku 1 mm z cieniutkich białych bawełnianych nici , błękitna wstążeczka z satyny zapewniła nieodzowny niebieski element w stroju Panny Młodej.
Rzepy
Jakiś czas temu dostałam do przetestowania taśmy rzepowe. Nigdy nie byłam zwolennikiem takich zapięć bo rzepy mnie drapały, były sztywne i przyczepiało się do nich wszystko cokolwiek do nich dotknęło. Rzepy firmy Nolle okazały się jednak zupełnie inne , nie maja one ostrej części haczykowej jest zastąpiona taśmą która wygląda na gładką a jednak łączy się z mięciutką częścią pętelkową w solidny sposób. Firma oferuje kilka rodzajów zapięć rzepowych możecie je obejrzeć na stronie Nolle. Ja dostałam do przetestowania dwie z tych taśm. Jedna o symbolu SFH-1801 druga SFH-1802 . W obu część haczykowa jest gładka i zupełnie nie drapiąca , część pętelkowa SFP-2501 zaś zupełnie mięciutka na całej powierzchni bez sztywnych brzegów. Poproszono mnie o opinie o tym produkcie mogę więc z czystym sumieniem polecić te taśmy , zastosowałam je do sweterka dla dziecka i sprawdziły się idealnie.
PS.
Namiary na sklepy stacjonarne i sklep internetowy gdzie można nabyć rzepy znajdują się tu Gdzie kupić
PS.
Namiary na sklepy stacjonarne i sklep internetowy gdzie można nabyć rzepy znajdują się tu Gdzie kupić
niedziela, 26 października 2014
Rudzielec
Podobają mi się filcowane rzeczy , mam na sobą pierwsze próby filcowania na mokro i na sucho. Aktualnie czasu na robótki mi brakuje więc jeśli już zabieram się za coś to raczej za proste małe formy. Tytułowy rudzielec to filcowana na mokro broszka w jesiennych barwach. To nic specjalnego i oryginalnego ale nowa właścicielka jest zadowolona z prezentu jaki dla niej wymyśliłam.
wtorek, 21 października 2014
Zakładka dla Julii
Szydełkowa zakładka do książki z beżowych nici, z atłasową wstążeczką. Taki maleńki prezent przygotowałam dla mojej koleżanki która podrzuca mi czasem resztki włóczek. Do zrobienia zakładki wykorzystałam grube nici do szycia bawełniano-poliestrowe w które otrzymałyśmy od sponsora- firmy COATS na bezpłatne warsztaty patchworkowe grupy Szczecin Szyje o których możecie poczytać na naszym blogu Szczecin Szyje.
Grupa miłośników rękodzieła się rozrasta i w naszym mieście wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie Szczecińskich Włóczkomaniaczek . Było tłoczno, gwarnie i bardzo twórczo. Jeśli nam zazdrościcie spotkań rozejrzyjcie się wokół Was i do dzieła wystarczy chcieć poświęcić swój czas aby spotkać się w gronie fantastycznych , twórczych osób.
piątek, 17 października 2014
Malinowa chusta
Jakiś czas temu otrzymałam od HM Pstro trzy skandynawskie romanse i dwa moteczki włóczki. Książki przeczytałam już dawno i przekazałam dalej w świat. Włóczka też znalazła swoje zastosowanie bo jest milusia , puchata , ma piękny malinowy kolor choć to akryl jeszcze z Jugosławii. Wydziergałam z niej kolejną chustę tym razem bardzo prostym wzorem. Ponieważ chusta nie jest wełniana musiałam ją blokować przy pomocy żelazka z parą. No cóż coś za coś wełniane chusty wyglądają "szlachetnie" blokują się cudnie ale co z tego jeśli "gryzą" szczególnie osoby alergiczne i psują radość z posiadania chusty. Podobno są wełny które nie :gryzą ale musiałabym sprawdzać to organoleptycznie bo na metkach i banderolach brak zapisu " niegryząca". Chusta jest średniej wielkości 180 x100 cm w sam raz do zamotania lub okrycia ramion. To moja kolejna chusta bo jakoś tak się dziwnie składa, że co jakąś zrobię to w tajemniczy sposób natychmiast znajduje się ktoś komu jest ona koniecznie potrzebna albo wymieniam ją na coś innego albo darowuję komuś w prezencie. W efekcie końcowym jestem jak ten przysłowiowy "szewc".
piątek, 10 października 2014
Zimowy naszyjnik
Zimowy naszyjnik - tak mi się skojarzyła nazwa tego co udało mi się wydziergać z zielonej włóczki. Naszyjnik zmieniał się w trakcie roboty bo zaczynając go nie miałam planu ani wzoru ani nawet wizji jak ma on wyglądać. To jedna z takich prac które się tworzy dla samej radości tworzenia. Włóczka o nieznanym mi składzie składająca się z cieniutkich niteczek w różnych zielonych odcieniach. Pisałam już o niej wcześniej a nawet pokazywałam Wam robótki z niej robione coś w innych zestawieniach kolorystycznych Miseczka-pojemniczek Naszyjnik jest bardzo gruby ale ponieważ jest z włóczki nie jest ciężki tak sobie myślę, że będzie pasował do jakieś dzianinowej bluzki lub sukienki. Długość zrobiłam regulowaną bo nie mogłam się zdecydować jak należałoby go nosić. To jedna z moich prac na poprawę nastroju czyli mój freeform o innej pracy w tym stylu możecie poczytać tu Freeform.
Tak jak i inne praca tak też nie rozwiązała problemów ale sprawiła, że zapomniałam o nich choć na chwilkę.
niedziela, 5 października 2014
Szmatkowa bransoletka
Rękodzieło z nici i szmatek tak brzmi tytuł mojego bloga. Większość moich prac jest z "nici" jeśli to umowne pojęcie może określać wszelkiego rodzaju włóczki, sznurki, nici, kordonki i muliny. Tytuł bloga jednak zobowiązuję więc tworzę też ze "szmatek". Czasem są to całkiem duże "szmatki" potrzebne na uszycie czegoś konkretnego, czasem to skrawki szmatek które zamiast wyrzucić do kosza przerabiam na rzeczy niekoniecznie mi potrzebne.
Skrawki materiału pozostałe po szyciu poszewki też do kosza nie trafiły choć było to zaledwie kilka paseczków o szerokości kilku centymetrów.. Splotłam je w dwa warkocze , końcówki wydziergałam na szydełku, skręciłam ze szmatek nieduży kwiatuszek który przyczepiłam na szydełkowym kółeczku, zapięcie za maleńki guziczek i bransoletka gotowa. Czy to recykling ? Nie mam pojęcia. Szmatki wykorzystałam nowe choć to tylko ścinki po szyciu , włóczka też nowa choć to maleńkie resztki pozostałe po innej robótce. Czy to recykling czy nie bransoletkę szmatkową prezentuję na zdjęciach poniżej i mam nadzieję, że Wam się spodoba takie spożytkowanie resztek materiałów.
PS
Odpowiadając na komentarz Ewy Handmade Art pod moim poprzednim wpisem o bordowej chuście wyjaśniam, że chusta jest w całości zrobiona na drutach . Wykończenie o które pytałaś to pikotki ale wydziergane na drutach, to fajne i efektowne zakończenie , łatwe do zrobienia. Filmiki instruktażowe są na YouTube.
Szmatkowa bransoletka i szmatki z jakich powstała
poniedziałek, 29 września 2014
Bordowa chusta
Bardzo lubię ten wzór chusty Holden-shawlette . Zrobiłam już kilka takich chust w różnych kolorach . Możecie je zobaczyć TU i TU. Wzór nie jest bardzo bogaty ale efektowny i co ważniejsze niezbyt trudny w wykonaniu. Bordową chustę dziergałam w czasie długiej jazdy samochodem. Chusta jest wykonana z wełny otrzymanej w czasie jednej z wymianek Podarowałam ją mojej koleżance wobec której mam dług wdzięczności. Chusta jej się spodobała ale niestety ją "gryzie" ( jak to prawdziwa wełna). Chyba będę musiała wydziergać coś innego ty razem z mniej szlachetnego surowca za to milszego w dotyku.
sobota, 20 września 2014
Słodycze które nie tuczą.
Ciasteczka, czekoladki,cukiereczki , babeczki, kawusie jednym słowem słodycze. Jedni je lubią i się do tego przyznają inni udają, że nie lubią i podjadają ukradkiem. Ja należę do jawnych wielbicieli słodyczy z przyjemnością zapisałam się więc na Słodką Wymiankę u Justyny Z. Zwłaszcza, że chodziło o słodycze które nie tuczą.
Wymianka była w formie łańcuszka ja robiłam prezenty dla Beaty B Przygotowałam dla niej białą kosmetyczkę z babeczką. Babeczka jest aplikacją 3D i na czubku szydełkowej śmietanki ma wisienkę . Do babeczki przydałaby się i słodka kawusia ze śmietanką wysłałam jej więc szydełkową filiżankę- igielnik ozdobioną maleńkim haftem. Całość uzupełniłam różowymi, cukierkowymi przydasiami i odrobiną prawdziwych słodkości.
Dla mnie prezenty przygotowała Viola Dostałam pachnące ręcznie wykonane mydełko, haftowany magnesik, drewniane serduszko i zawieszkę oraz super użyteczne przydasie i pyszne słodkości. Violu dziękuję za prezenty, Justyno dziękuję za organizację wymianki.
To ostatnia wymianka na którą się zapisałam gdyby ktoś był jednak chętny na wymianę prywatną to nadal zapraszam do kontaktu.
A teraz zdjęcia wymiankowych prezentów.
Kosmetyczka z babeczką
Filiżanka igielnik
A to moje prezenty od Violi
niedziela, 14 września 2014
Wiatraczki
Moje koleżanki z grupy Szczecin Szyje przygotowują cudną niespodziankę dla szczecińskiego Hospicjum Szyją wspólnie patchworkową kołderkę i poszewki na poduszki . Motywem przewodnim są tzw. wiatraczki. Ja jeszcze nie dojrzałam do szycia patchworków a może raczej boję się zarazić kolejną pasją robótkową. Z powodu braku umiejętności nie pomagam więc w szyciu i z tego powodu mam lekkie wyrzuty sumienia, że nie dokładam się do realizacji szczytnego celu . W związku z tym postanowiłam jednak dołączyć się do charytatywnej akcji i zrobić coś co potrafię. Tak powstała poszewka na poduszkę którą mam nadzieję uda mi się przekazać dla podopiecznych Hospicjum. Poszewka jest wykonana na szydełku ale to też "patchwork" z obowiązkowym motywem wiatraczka.
Moja wiatraczkowa poszewka. Może nie tak piękna jak uszyta ale zrobiona z sercem.
A tu wspólnie szyta kołdra jeszcze w trakcie pracy. . Prawda, że będzie piękna ?
sobota, 6 września 2014
Koty
Zgodnie z obietnica dziś dalsza część mojej wymianki z . Tynką Kapelusik i torebeczka była dla Zosieńki , dla Antosia malutkiego synka Tynki uszyłam poszewkę na poduszkę. Jedynymi wskazówkami otrzymanymi od Tynki co do wyglądu poszewki był jej kolor, miała być zgaszona zieleń i najważniejszy element kot, koniecznie czarny, żeby przypominał mu kotka prawdziwego, domowego. Poszewkę uszyłam z zielonej bawełny i ozdobiłam aplikacją. Kot jest z czarnego, grubego, mięciutkiego futerka, ma wąsiki z czarnej włóczki i przechadza się pod zielonymi listkami. Zosia dostała oprócz kapelusika torebeczkę w prezencie więc i dla Antosia przygotowałam małą niespodziankę. Skoro maluszek lubi kotki zrobiłam mu małą maskotkę w postaci pręgowanego kotka. Tynka napisał mi, że Antoś polubił swoich nowych przyjaciół choć kotka na razie pożyczyła Zosieńka.
Skoro była to wymianka to pora pokazać co otrzymałam w zamian. Nie mogłam się zdecydować co bym chciała więc uzgodniłyśmy, że będzie to niespodzianka.Tynka przysłała mi całe pudło niespodzianek. Skrzyneczkę, pudełeczko z pierścionkami do serwetek, podkładki w pudełeczku, urocze świeczniki, malutkie słoiczki, bransoletki oraz inne przydasie , słodkości i drobiazgi. Jestem bardzo zadowolona z wymianki, podobno dzieciom Tynki też przypadły do gustu prezenty przygotowane przez nieznaną ciocię. Tynko bardzo Ci dziękuję.
Wszystkich, którzy chcieliby się ze mną wymienić, zapraszam do kontaktu a ponieważ szykuje mi się w rodzinie ślub szczególnie zapraszam tych co chcieliby wymienić moje prace na jakieś ślubne gadżety prezentowe. Panna Młoda ma artystyczną dusze więc poszukuję czegoś oryginalnego , ewentualnie podpowiedzcie mi co by to mogło być. Jakoś wypadłam z obiegu w ślubnych tematach i potrzebuję podpowiedzi.
Koty dla Antosia
Niespodzianki od Tynki
czwartek, 4 września 2014
Kapelusik dla Zosieńki
Odkąd prowadzę bloga mam sporo nowych znajomych szkoda, że większość wirtualnych. Jedna z nich Tynka zaproponowałam mi prywatną wymainkę . Tynka chciała abym zrobiła kapelusik dla jej córeczki i poszewkę na poduszkę dla synka. Trochę trwało zanim uzgodniłyśmy jak to wszystko ma wyglądać ale koniec końców wymianka się odbyła. Tynka zostawiła mi sporo wolnej ręki określając tylko kolory. Wydziergałam dla Zosieńki bordowy kapelusik z małym rondem , aplikacjami z szydełkowych kwiatuszków i listków , sznureczkiem do regulacji obwodu główki . Niestety przymiarek nie było bo mieszkamy daleko od siebie ale udało mi się namówić wnuczka aby założył kapelusik na parę sekund, żebym zobaczyła czy wszystko dobrze leży.
Oprócz kapelusika wysłałam Zosi malutką niespodziankę w postaci torebeczki. Pomyślałam sobie , że kobietka nawet zupełnie malutka z pewnością nie pogardzi nową torebką. Torebeczka jest niewielka, z przodu ma aplikacje szydełkowe naszyte tak by przypominały wizerunek kotka, zapinana jest na zatrzask i ma sznureczek do noszenia.
Podobno wszystko Zosi się podoba więc jestem zadowolona ze swojej pracy i mogę ją Wam pokazać. W następnym wpisie będzie ciąg dalszy naszej wymianki, żeby Was nie zanudzić długą pisaniną.
Oprócz kapelusika wysłałam Zosi malutką niespodziankę w postaci torebeczki. Pomyślałam sobie , że kobietka nawet zupełnie malutka z pewnością nie pogardzi nową torebką. Torebeczka jest niewielka, z przodu ma aplikacje szydełkowe naszyte tak by przypominały wizerunek kotka, zapinana jest na zatrzask i ma sznureczek do noszenia.
Podobno wszystko Zosi się podoba więc jestem zadowolona ze swojej pracy i mogę ją Wam pokazać. W następnym wpisie będzie ciąg dalszy naszej wymianki, żeby Was nie zanudzić długą pisaniną.
Kapelusik dla Zosieńki
Kocia torebeczka
poniedziałek, 1 września 2014
Kocurki
Koty, kotki, koteczki, kocury lubię je wszystkie i te milusie i te z charakterkiem. Z przyjemnością zapisałam się na Kocią wymiankę którą zorganizowała Ania
Temat koci jest bardzo wdzięczny ale też trochę oklepany. Zastanawiałam się jakby tu zrobić kota innego niż wszystkie.Tak powstał kocurek z charakterkiem zamiast słodziutkiego koteczka . Kocur jest czarny , włochaty i zamiast się uroczo uśmiechać liże swoją łapkę. Mam nadzieję, że podoba się Eluni... która została moja wymiankową parą. Oprócz kocurka wysłałam jej jeszcze kosmetyczkę z całym stadkiem kotów małych i dużych oraz trochę przydasi i słodkości.
W zamian od Eluni otrzymałam cudny koci haft. Gdy go wyjęłam z koperty mój mąż zapytał czy to malowany obrazek a tymczasem to haft krzyżykowy na białej kanwie tylko krzyżyki są mikroskopijne. Teraz mam dylemat jak wykorzystać ten cudny haft może poduszka, może torebka, może obrazek, sama jeszcze nie wiem. Oprócz tego dostałam też przepiękną karteczkę z wyhaftowanymi uroczymi kolorowymi kociakami. Jest naprawdę wyjątkowa. W paczuszce były też słodkości, włóczki, koraliki. Eluniu bardzo Ci dziękuję za wspaniałą wymiankę.
Nigdy bym nie wyhaftowała sobie jakich śliczności, pewnie też nigdy bym ich sobie nie kupiła a tak dzięki blogowi i naszym wymiankom mogę cię cieszyć posiadaniem pięknych rzeczy których sama zrobić nie potrafię.
Temat koci jest bardzo wdzięczny ale też trochę oklepany. Zastanawiałam się jakby tu zrobić kota innego niż wszystkie.Tak powstał kocurek z charakterkiem zamiast słodziutkiego koteczka . Kocur jest czarny , włochaty i zamiast się uroczo uśmiechać liże swoją łapkę. Mam nadzieję, że podoba się Eluni... która została moja wymiankową parą. Oprócz kocurka wysłałam jej jeszcze kosmetyczkę z całym stadkiem kotów małych i dużych oraz trochę przydasi i słodkości.
W zamian od Eluni otrzymałam cudny koci haft. Gdy go wyjęłam z koperty mój mąż zapytał czy to malowany obrazek a tymczasem to haft krzyżykowy na białej kanwie tylko krzyżyki są mikroskopijne. Teraz mam dylemat jak wykorzystać ten cudny haft może poduszka, może torebka, może obrazek, sama jeszcze nie wiem. Oprócz tego dostałam też przepiękną karteczkę z wyhaftowanymi uroczymi kolorowymi kociakami. Jest naprawdę wyjątkowa. W paczuszce były też słodkości, włóczki, koraliki. Eluniu bardzo Ci dziękuję za wspaniałą wymiankę.
Nigdy bym nie wyhaftowała sobie jakich śliczności, pewnie też nigdy bym ich sobie nie kupiła a tak dzięki blogowi i naszym wymiankom mogę cię cieszyć posiadaniem pięknych rzeczy których sama zrobić nie potrafię.
A oto prezenty od Eluni
czwartek, 28 sierpnia 2014
Papierowe koraliki
Papierowe koraliki zawsze kojarzyły mi się z tymi jakie robiła moja córeczka w przedszkolu. Nawet mam zachowany na pamiątkę sznur "korali" jaki mi podarowała. Myślałam , że to fajna zabawa dla kreatywnych dzieci dopóki nie znalazłam w czeluściach internetu przepięknej papierowej biżuterii. Nie wyglądała ona jak dziecięca zabawka.
Postanowiłam więc i ja wyprodukować sobie kilka papierowych cudeniek.Trochę dla sprawdzenia czy potrafię a trochę, żeby sprawdzić czy one rzeczywiście wyglądają jak biżuteria a nie pocięty papier. Cięcie i skręcanie paseczków nie jest skomplikowane choć przy wielu warstwach papieru i braku odpowiednich narzędzi nie było to banalnie proste szczególnie gdy w grę wchodzą cieniuteńkie paseczki. Uzyskany efekt zależy od papieru , sposobu jego cięcia, utrwalenia i ozdobienia.Ja poprzestałam na najłatwiejszych formach. To fajna propozycja biżuteryjnych ozdób w ramach upcyklingu. Powstałe prace są ekologiczne i niepowtarzalne. Jak się jednak dobrze przyjrzałam to Ci co zajmują się papierową biżuterią zawodowo nie korzystają do ich zrobienia ze starych papierów ale używają nowych specjalnie nadrukowanych tak by uzyskać jednakowe koraliki lub z góry założony efekt kolorystyczny. Dokładają to tego , metal, srebro, naturalne kamienie i wtedy dopiero wychodzą prawdziwe cuda. To tak jak z szyciem patchworków te najpiękniejsze nie powstają ze szmatek z recyklingu tylko z drogich specjalnie drukowanych materiałów które tnie się na odpowiednie elementy.
Postanowiłam więc i ja wyprodukować sobie kilka papierowych cudeniek.Trochę dla sprawdzenia czy potrafię a trochę, żeby sprawdzić czy one rzeczywiście wyglądają jak biżuteria a nie pocięty papier. Cięcie i skręcanie paseczków nie jest skomplikowane choć przy wielu warstwach papieru i braku odpowiednich narzędzi nie było to banalnie proste szczególnie gdy w grę wchodzą cieniuteńkie paseczki. Uzyskany efekt zależy od papieru , sposobu jego cięcia, utrwalenia i ozdobienia.Ja poprzestałam na najłatwiejszych formach. To fajna propozycja biżuteryjnych ozdób w ramach upcyklingu. Powstałe prace są ekologiczne i niepowtarzalne. Jak się jednak dobrze przyjrzałam to Ci co zajmują się papierową biżuterią zawodowo nie korzystają do ich zrobienia ze starych papierów ale używają nowych specjalnie nadrukowanych tak by uzyskać jednakowe koraliki lub z góry założony efekt kolorystyczny. Dokładają to tego , metal, srebro, naturalne kamienie i wtedy dopiero wychodzą prawdziwe cuda. To tak jak z szyciem patchworków te najpiękniejsze nie powstają ze szmatek z recyklingu tylko z drogich specjalnie drukowanych materiałów które tnie się na odpowiednie elementy.
Moje koraliki powstały z kolorowych reklamówek i są autentycznym upcyklingiem. Koraliki wyprodukowane , techniki wypróbowane . Niektóre koraliki są z paseczków papieru inne ( trzy żółto- zielone kulki) z papierowych serwetek a jeden to nawet z cieniowanych nici nawiniętych na słomkę do napojów. . Jedne polakierowane inne nie bo na razie nie wymyśliłam dla nich zastosowania. Zabawa fajna , jak dla mnie to taki odstresowywacz dziś pokazuję tylko koraliki. jak wymyśle co z nich zrobić to się pochwalę . A może Wy mi podpowiecie?
niedziela, 24 sierpnia 2014
Miodowy sweterek sprzed wieków.
Dawno, dawno a nawet bardzo dawno temu wydziergałam na drutach sweterek w miodowym kolorze. Wzór był z robótkowej gazetki z 1991 roku Sweterek należy do moich ulubionych więc noszę go nadal . Ma naszyte małe białe koraliki wzdłuż karczku . Kiedyś był dużo obszerniejszy miał szersze rękawy bo taka była moda. Gdy moda się zmieniła sweterek powędrował do szafy jednak szkoda mi było go pruć więc popełniłam świętokradztwo i sweterek zwęziłam tnąc go nożyczkami po szwach. oczywiście przedtem gęsto obrzucając zapasy na zszycie. Po takim liftingu sweterek był jak nowy i mogę cieszyć się nim do dziś. Rękodzieło dobrze wykonane i odpowiednio traktowane tzn. prane ręcznie , suszone rozłożone na płasko służy nam wiele wiele lat, Czasem nam się znudzi, czasem wyjdzie z mody a nadal wygląda dobrze. Zastanawiam się czy to zaleta czy wada rękodzieła. Z punktu widzenia współczesnego świata to raczej wada bo nie napędza popytu. Kto uwierzy, że ten sweterek ma ponad 20 lat?
piątek, 22 sierpnia 2014
Lepiej późno niż wcale.
Niedawno opisywałam historię mojej wymianki z Kalinka Czuję się w obowiązku poinformować Was, że historia skończyła się szczęśliwie. Dostałam długo wyczekaną herbaciarkę plus przeprosinowy prezent. Kalinka odesłała mi nawet moje kwiatuszki i przysłała długi list . Nie chowam do niej urazy, kwiatuszki jej odesłałam kolejny raz wraz z dodatkową małą niespodzianką w podziękowaniu za szkatułkę.
W życiu różnie bywa, czasem stanie się coś nieprzewidywalnego co uniemożliwi nam realizację zobowiązań w tym przypadku mam jednak wrażenie, wysłuchując tłumaczeń Kalinki i sądząc po wpisie na jej blogu , że zobowiązanie wobec mnie było po prostu na szarym końcu.
W życiu różnie bywa, czasem stanie się coś nieprzewidywalnego co uniemożliwi nam realizację zobowiązań w tym przypadku mam jednak wrażenie, wysłuchując tłumaczeń Kalinki i sądząc po wpisie na jej blogu , że zobowiązanie wobec mnie było po prostu na szarym końcu.
Wszystko jednak dobre co się dobrze kończy więc jestem zadowolona bo
otrzymałam to na co się umawiałyśmy czyli śliczną herbaciarkę plus
równie ładną szkatułkę która trochę zrekompensowała mi stracone
nerwy.
Historia wymianki ma szczęśliwy finał choć mam wrażenie , że wymusiłam to pozytywne zakończenie zamieszczając mój wpis na blogu , przesyłając Kalince link do niego i zamieszczając na jej blogu komentarz z linkiem do mojego wpisu. Mój komentarz Kalinka szybko usunęła ze swojego bloga ale Wasze komentarze dały jej sporo do myślenia i zmobilizowały do działania..
Subskrybuj:
Posty (Atom)

