Obserwatorzy.

czwartek, 26 lutego 2015

Muffinki na osłodę.


Czasem tak już jest , że coś się  kończy. Nie zawsze wiemy dlaczego, nie zawsze tego chcemy, nie zawsze zależy to tylko od nas. Od kilku lat spotykałyśmy się w gronie zaprzyjaźnionych osób na spotkaniach robótkowych Czarnej Owcy. Pisałam o tych spotkaniach wiele razy zrobiłyśmy razem  wiele  fajnych rzeczy. Grono jednak  się  systematycznie zmniejszało aż zostało tylko kilka osób. Wczoraj miało być nasze  ostatnie spotkanie.W związku z tym postanowiłam zrobić koleżankom małą  niespodziankę  i choć w ten symboliczny sposób osłodzić  nasze pożegnanie. Prezenty wręczyłam  ale do pożegnania nie doszło postanowiłyśmy spotykać się nadal choć już bardziej prywatnie bo polubiłyśmy nasze spotkania i nie chcemy zrywać  znajomości tylko dlatego, że nie będzie ona firmowana  czy ubrana w jakąś  zorganizowana formę.
PS.
Babeczki to nie tylko dekoracja mogą pełnić całkiem użyteczna rolę.


piątek, 20 lutego 2015

Uśmiech losu.

Czasem los okazuje się łaskawy szczególnie w chwili gdy nam źle, gdy każdy dzień wydaje się gorszy od poprzedniego . Wystarczy wtedy miła wiadomość, życzliwy uśmiech lub słowo czasem zupełnie  obcej osoby aby świat wydał się  ładniejszy a przyszłość  mniej chmurna. W moim przypadku była to informacja o wygranej w zabawie blogowej u Anity. Wygrałam  cudne prezenty , piękna włóczkę, bransoletkę koralikową, gwiazdeczki, aniołka i książkę o robótkach na drutach. Anito bardzo Ci dziękuję , wreszcie mogłam zrobić zdjęcia i pochwalić się wygraną na blogu. Teraz możecie  podziwiać moją wygraną. 


środa, 18 lutego 2015

Róże

Szydełkowe róże , zrobione  dla ukojenia nerwów. Nie mają przeznaczenia , nie są zrobione w jakimś celu ot kolejna robótka   z cyklu muszę zająć ręce i głowę czymkolwiek. Czerwona róża jest duża  średnica ok 8 cm, różowa  jest mała  średnica ok 5 cm  ale to tyko różnica wynikająca z grubości włóczki i szydełka zrobione są tak samo choć wyglądają inaczej.



poniedziałek, 9 lutego 2015

Spalony kwiatek

           Dziękuje za wszystkie komentarze pod moim poprzednim wpisem. Tak jakoś  mi się zebrało  trochę   poplątanych przemyśleń i musiałam je gdzieś  przelać na  słowa. Tworzenie czegokolwiek sprawia mi przyjemność więc dlaczego miałabym z tego zrezygnować? Dlatego, że nikomu to nie jest potrzebne, że nie będzie z tego  pieniędzy, że nie zawsze uda mi się zrobić "arcydzieło"  a podobną rzecz mogę kupić za grosze na przecenach lub w lumpeksie ? Mimo niemałych już lat nadal  wytrwale i z przyjemnością uczę się nowych technik, wzorów  a nawet usiłuję przypomnieć sobie podstawy języków obcych w celu  czytania  objaśnień. 
          Życie mnie nie rozpieszcza, najwięcej  bólu zadają mi Ci  na których mi najbardziej zależy, Pewnie już nie zdają sobie sprawy jak bardzo mnie krzywdzą  ale  coraz trudniej mi działać  dla ich dobra wbrew ich woli i znosić upokorzenia , oskarżenie a nawet wrogie wobec mnie działania.
       Wszystko  co  robię dla "siebie"  w   chwilach spokoju (a mam  ich coraz mniej)  sprawia mi więc podwójną przyjemność. Pozwala choć na moment zapomnieć o rzeczywistości i bawić się rękodziełem.
        A teraz pora wyjaśnić tytuł wpisu. Spalony kwiatek jest rzeczywiście potraktowany żywym ogniem. Niektóre sztuczne materiały używane do robienia takich kwiatuszków pod wpływem ognia się topią co zabezpiecza brzegi przed strzępieniem. Część materiałów zamiast się topić zaczyna się palić. Przy takich zabawach warto zachować  dużą ostrożność.  Najlepiej  mieć pod ręką miseczkę z wodą do której w razie czego można wrzucić palący się skrawek materiału, doradzałabym też nie trzymać  materiału w ręku ale za pomocą szczypiec. Technika jest prosta podpal i zgaś  a efekt  zobaczcie na zdjęciu. Prawda, że  fajnie wyszło  ?


środa, 4 lutego 2015

Robić nie robić ? Oto jest pytanie.

            Dziś a racji wspaniałej pogody przypominającej raczej   schyłek zimy a nie jej środek wybrałam się na  długi spacer. Przy okazji  przespacerowałam się również po jednej z galerii handlowych  a ponieważ miałam  dużo wolnego czasu przyjrzałam się kilku rzeczom na które   nigdy nie zwracam uwagi. Wszędzie królują wyprzedaże a ponieważ to już ich końcówka  to i ceny czasem są zaskakujące. Zobaczyłam dziś  czapkę włóczkową dla dziecka. Była tak ładna, że zwróciłam na nią uwagę . Zrobiona wprawdzie na maszynie ale  ozdobiona pomysłową, włóczkową aplikacją ,  z dwoma zabawnymi pomponikami,  pięknie podszyta polarem  więc nie tylko ładna ale i ciepła. Czemu o tym napisałam? Otóż czapka ta kosztowała 5 zł!!!   Pomyślałam więc sobie   po co  wyciągać  druty, włóczkę , maszynę do szycia, tracić swój czas, pieniądze i energię  skoro   można mieć  gotową czapkę za 5 zł. Czy rzeczy ręcznie robione  są  zawsze  lepsze, ładniejsze , staranniej wykonane? Robić czy nie robić rękodzieło?  Takie to oto pytania mnie nurtowały chyba z powodu nadmiaru wolnego czasu który ostatnio miałam ograniczony do minimum. Po powrocie do domu  wciągając   na nogi  skarpetki ręcznie robione na drutach pomyślałam jednak, że  gdy rękodzieło nie jest Twoim źródłem utrzymania  i robisz je dla siebie to ono jest bezcenne. Przecież mogłam kupić skarpetki w sklepie jest ich do wyboru do koloru  i kosztują kilka złotych . A jednak zrobiłam je sama i  to w tym wszystkim jest najlepsze. Już kiedyś zauważyłam, że najbardziej  podoba mi się proces tworzenia.  To co  w wyniku tego powstanie  choć czasem bardzo ładne jest tylko "produktem ubocznym"  tego co sprawia mi  największą frajdę  czyli  samej robocie czasem bardzo żmudnej i mozolnej.



wtorek, 27 stycznia 2015

Za długie spodnie

           Historia polarowego kwiatka  to właściwie historia za długich spodni. Były sobie szare spodnie z polaru , nic szczególnego ot zwyczajne domowe portki. Z racji posiadania niezbyt pokaźnego wzrostu każde kupione spodnie są za długie więc i te trzeba było skrócić. Zostały  odcięte kawałki polaru .W domu mam nadmiar wszelkiego rodzaju szmatek większych i mniejszych więc nie chciałam powiększać zapasów a wyrzucić jak wiadomo szkoda. W 10 minut powstał więc sporych rozmiarów kwiatek polarowy. Uspokoiłam w ten sposób  swoje sumienie nie powiększając zapasów niepotrzebnych szmatek choć  zyskałam  rzecz też niekoniecznie mi potrzebną ale może kiedyś  znajdę  zastosowanie dla kwiatka i wtedy będzie czekał  gotowy.


piątek, 23 stycznia 2015

Morza szum......

Dziś chciałam pokazać jedną z moich eksperymentalnych prac. Jest to zawieszka filcowana na mokro na bazie  dużej metalowej podkładki, z dodatkiem haftu i małą perłą wprawdzie  nie do końca prawdziwą ale tylko taka wpadła mi w ręce. Ze względu na zastosowane kolory  nazwałam zawieszkę  "Szumem morza". Zawieszka jest spora  bo o średnicy 5 cm , ponieważ  w środku ma metalową podkładkę to pod jej ciężarem  układa się fajnie na  szyi. Ot taki jednorazowy eksperyment, żeby przekonać się co wyjdzie z połączenia  kilku różnych materiałów.



sobota, 17 stycznia 2015

Zaległe podziękowania.

Jeszcze przed Świętami udało mi się wygrać Candy u Iwony z bloga W wolnych chwilach lubię ...Z różnych względów nie zdążyłam jej jeszcze podziękować i jednocześnie pochwalić się  przepiękną serwetą jaką otrzymałam. Dziś  prezentuję otrzymaną śliczną serwetę patchworkową z  misternym pikowaniem. Iwonko bardzo Ci dziękuję,  prezent jest tym cenniejszy, że choć potrafię zrobić wiele rzeczy to  takiej serwety  sama bym nie zrobiła a tak dzięki Twojej nagrodzie zostałam posiadaczką pięknego przedmiotu który raduje moje serce.


środa, 14 stycznia 2015

Kółko od karnisza

Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni.Pozostaje mi się trzymać tej teorii bo życie mnie nie rozpieszcza dlatego  coraz mniej wpisów na moim blogu. Blog nie jest jednak miejscem  gdzie wylewam swoje smutki  więc dziś  zamiast gorzkich żalów kółko od karnisza. To co widzicie na zdjęciu to zwykłe kółko od karnisza oplecione skrawkami  materiału , cieniowanymi nićmi i koralikami,  zawieszone na rzemyczku. Chciałam pokazać, że  nawet  skrawki   i  resztki można fajnie i twórczo wykorzystać. Ciekawa jestem czy założyłybyście taką ozdobę  czy tylko mnie się ona podoba?


piątek, 2 stycznia 2015

Zimowa chusta

Zwykłe ,  najprostsze tzw. babcine kwadraty potrafią zrobić nawet  początkujące  fanki szydełka. Resztki kolorowych włóczek na środki i  trochę więcej włóczki na jednolite wykończenie. A potem to już tylko inwencja twórcza  przy  łączeniu w całość . W zależności od potrzeb lub upodobań powstają  chusty poncha, torby, poszewki, koce,dywaniki , swetry ,  kurtki i płaszcze  a nawet  ubranka dla  ulicznych  słupków przez lokalem w moim mieście który gości dziergające towarzystwo . Ja wykorzystałam kwadraty do zrobienia  ciepłej,  zimowej  chusty . Mam nadzieję, że nowej właścicielce  się spodobała. Kolorowe kwadraty na czarnym tle pasują właściwie do wszystkiego. A zima  podobno już się zbliża choć u nas dziś prawdziwie jesienna wichura. Pozdrawiam Was serdecznie w nowym roku oby był lepszy niż poprzedni czego i sobie życzę.



sobota, 27 grudnia 2014

Wymianka na Boże Narodzenie

          Ostatnio  biorę udział tylko w nielicznych zabawach blogowych choć bardzo je lubię. Zapisałam się tylko na jedną   świąteczną   wymiankę   którą   zorganizowała Czarna dama.
Wymianka miała ściśle określone zasady  trzeba było wysłać  trzy rzeczy
BOMBKĘ  lub  DZWONEK
CHOINKĘ  lub  SZYSZKĘ
ANIOŁKA  lub  BAŁWANKA
Z każdej pary  należało wybrać  tylko jedną rzecz a do tego coś słodkiego koniecznie z motywem świątecznym oraz kartkę z życzeniami gwiazdkowymi.
        Ja przygotowałam prezenty dla Lucy z Mazur  z proponowanych par wybrałam bombkę którą wydziergałam z kolorowych włóczek na szydełku na bazie styropianowej kuli. Z drugiej pary wybrałam choinkę a z trzeciej aniołka. Obie rzeczy wykonałam na szydełku.Choinka stoi  na styropianowej podstawce ma w środku mięciutkie wypełnienie jest ozdobiona  błyszczącymi kamykami i gwiazdą z koronki  a aniołek jest wydziergany z włóczki tylko buzie ma malowaną na drewnianym koraliku. Karteczka i słodycze były ze sklepu więc nie robiłam im zdjęcia.

Prezenty dla mnie przygotowała Gembula
Dostałam śliczną  kartkę w postaci dzwonka, maleńkiego aniołeczka oraz bombkę- karczocha.
Jak zwykle jest mi bardzo miło  bawić się wspólnie , dziękuję Czarnej damie za organizację wymianki a Gembuli za prezenty


czwartek, 18 grudnia 2014

Pomponikowy jeż

Jeże to wyjątkowo sympatyczne zwierzątka. Te  prawdziwe i te nie do końca prawdziwe zawsze wzbudzają  ciepłe uczucia. Mój poprzedni  szydełkowy jeżyk którego pokazywałam  TU   już ładnie skończony został wystawiony na aukcji i zlicytowany aż za  190 zł  z  przeznaczeniem  na  ratowanie  zdrowia  chorego  zwierzaka .Bardzo się cieszę, że mogłam   choć w ten skromny sposób pomóc  Fundacja-Primum 
Zachęcona powodzeniem aukcji  zrobiłam kolejnego jeża  tym razem jest to jeż pomponikowy  czyli  najpierw wykonałam spory  kremowo-brązowy pompon  a następnie go ostrzygłam, nakleiłam oczy i nos. Niezawodne koleżanki podesłały mi  ten pomysł  i tak mi się spodobał, że musiałam go natychmiast  wypróbować. Jeż  tak jak i poprzedni powędrował do fundacji i mam nadzieję, że znajdzie sobie nowy dom a przy okazji  pomoże żywym jeżom.


czwartek, 11 grudnia 2014

Zimowy komplet c.d.

Dziś druga część zimowego kompletu czyli czapka.Wzór prosty prawe i lewe oczka w pasach na zmianę tyle,  że trochę zakręcone. Na cieniowanej włóczce  i tak wzór  mało co widać. Czapkę  zrobiłam z potrójnej nitki  bo  ma być ciepła a nie dekoracyjna. W planach były jeszcze rękawiczki ale   nie mam więcej włóczki , po skończeniu czapki została mi  2 m resztka.  Z konieczności jest to więc 2 częściowy komplet  skończony w samą porę bo jakoś zimno się zrobiło.


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Zimowy komplet

Za oknem coraz zimniej   nie ruszam się z domu bez  czapki i czegoś na szyję. To coś  to najczęściej   chusta. Chusta jest według mnie lepsza niż szal  bo zasłoni  i ogrzeje również  dekolt  zwłaszcza  jeśli mamy  płaszcz niekoniecznie zapinany pod samą brodę. Miałam w swoich zapasach cieniowaną włóczkę rudo-brązową  wydziergałam  z niej prostą chustę której  główny urok to  kolory włóczki. Na zdjęciach trudno uchwycić prawdziwe kolory ale to co wygląda na kolor czerwony jest w rzeczywistości  pomarańczowo-rude.  Do zwykłego  pończoszniczego  wzoru dołożyłam  kilka rzędów  dziureczek i maleńkie ząbki na końcu.
Chusta jest całkiem spora  160 x 80 cm tak by bez trudu owinąć ją wokół szyi. Mnie się podoba więc  się chwalę , idealnie pasuje do mojego zimowego płaszcza.  Zostało mi jeszcze włóczki na  czapkę ale ją  pokażę następnym razem bo jeszcze wymaga wykończenia.




piątek, 5 grudnia 2014

Papierowa zawieszka

Coraz mniej mnie na blogu i niestety na razie tak  będzie. Wzięłam pod opiekę  moich  wiekowych rodziców  niesprawnych i  fizycznie i psychicznie. Dzięki  mojemu cudownemu mężowi próbujemy  jakoś podołać temu  co nas spotyka  ale  czasami wydaje mi się, że to zadanie ponad nasze siły. Robótkuję coraz mniej , zamieniłam  się w  pielęgniarkę, opiekunkę , pomoc domową a właściwie służącą  do wszystkiego. Najgorsze  z tego wszystkiego jest to, że wszelkie nasze działania  spotykają się z  niezadowoleniem, żeby nie powiedzieć wrogością. Mama  chce wracać do swojego domu ( 400 km)  po za tym nic jej nie interesuje, a przebywanie u nas traktuje jak karę więzienia. Tatę trzeba pilnować jak dziecko bo nie potrafi  wykonać  przy sobie  najprostszych czynności a wszelką mobilizację do działania tak wskazaną przy chorobie Parkinsona  przyjmuje z ogromnymi oporami i jeszcze większą niechęcią. Teoretycznie wiemy, że to wszystko skutki chorób ale na co dzień jest to trudne do wytrzymania bo po za zmęczeniem fizycznym dochodzi ogromne obciążenie psychiczne. Gdyby ktoś z Was miał doświadczenie   z opieką nad chorym na chorobę  Parkinsona i chciał się ze mną nią  podzielić to zapraszam do kontaktu.
 Zastanawiałam się czy nie  zamknąć bloga  ale kontakt  choćby wirtualny z ludźmi jest mi bardzo potrzebny.
Nie będę Was zanudzać na blogu  problemami rodzinnymi  ten wpis jest tylko formą wyjaśnienia mojej  mniejszej aktywności. Mało publikuję wpisów, mało się udzielam w blogowych zabawach, mam nadzieję, że stali bywalcy  będą do mnie jednak zaglądać. Wszelakie robótki pomagają mi nie   roztkliwiać się nad swoim losem  więc  coś tam jednak robię.
Dziś jedna z moich prac z  zupełnie  innej bajki. Papierowa  zawieszka  z  broszury reklamowej. Zrobiona jakiś czas temu nie doczekała się jeszcze publikacji. Sztywne kawałki kartek  naklejone jedna na drugą, przetarte papierem ściernym  i wielokrotnie  polakierowane. Taki mały   drobiazg  którego główną zaletą jest  niepowtarzalność. To jedna z moich   prac  z cyklu  coś z niczego. Ciekawa jestem czy Wam się  spodoba  bo   mam jeszcze kilka   papierowych prac w zanadrzu.

niedziela, 23 listopada 2014

Święte nożyczki

            Dawno  a nawet bardzo dawno temu dostałam   w prezencie nożyczki krawieckie  z czerwonymi rączkami.  Te nożyczki  to takie moje "święte akcesoria" których nikt z domowników nie ma prawa używać niezgodnie z przeznaczeniem. Moi  chłopcy  gdy trzeba było uciąć wykładzinę, kabel , tapetę  itp zawsze w ramach dowcipu  proponowali użycie moich nożyczek. Ale  nożyczki dzięki  temu , że są "święte"  służą mi od kilkunastu lat  do dziś  mimo, że nigdy nie były ostrzone (mają  drobne ząbki  na całych ostrzach i nie wymagają ostrzenia) . Ostatnio jednak zauważyłam , że czubki nożyczek  jakby straciły dawną ostrość  więc moje dziecię   sprezentowało mi  nową parę nożyczek tym razem z ostrzałką .  Prezent  nie jest  całkiem bezinteresowny , oprócz nożyczek dostałam jeszcze roczną prenumeratę Burdy . W zamian mam uszyć  "tylko parę"  zaznaczonych  karteczkami modeli. Skoro mam już dwie pary  super fajnych nożyczek postanowiłam uszyć im ubranko. Widziałam gdzieś w sieci takie cudne ręcznie haftowane pokrowce  ale mnie nie starczyło zapału więc  moje ubranko jest proste , bez ozdób, uszyte z grubego bawełnianego płótna. Mieszczą się w nim jednak dwie pary nożyczek o różnej wielkości. Dobre nożyczki  najbardziej doceniają Ci, którzy  przez lata męczyli się  krojeniem zwykłymi.

 Ubranko-pokrowiec na dwie pary nożyczek

 Moje " święte" nożyczki

 

"Kilka " modeli  do uszycia . To te zaznaczone karteczkami.
 

środa, 19 listopada 2014

Kocurek na słuchawki

Moje słuchawki  do telefonu są wiecznie popłatane. Próbowałam je zwijać , układać,spinać ale wszystko na nic. Postanowiłam je ujarzmić w inny sposób . Zrobiłam szydełkowego kota z długim  jęzorkiem. Kota wydziergałam z wełny i sfilcowałam Wyszedł mi po filcowaniu wprawdzie  trochę za duży ale  co tam pierwsze koty za płoty. Słuchawki są wreszcie porządnie  złożone i nie dostaję "białej gorączki" w momencie kiedy chcę ich użyć. Wprawdzie  moje dziecię stwierdziło, że kot jest wyjątkowo paskudny no ale nie liczy się uroda ale to jak jest  użyteczny.



sobota, 15 listopada 2014

Jeż.

W naszym  mieście kreatywne osoby   potrafią się zorganizować  tak aby się  spotkać , wspólnie coś fajnego porobić, pouczyć jedna drugą , wymienić się doświadczeniami, materiałami i wiedzą. Wszędzie wokół pełno jest   warsztatów  i  kursów  ale są one płatne, czasem niemałe pieniądze. Tymczasem my w miłej atmosferze i zupełnie za darmo nauczamy jedna drugą. Kolejne spotkanie Szczecińskich Włóczkomaniaczek  zaplanowane jest na poniedziałek. I właśnie na to spotkanie przygotowałam prostą  szydełkową maskotkę specjalne  niedokończoną   aby każdy kto chce mógł zobaczyć jak jest zrobiona. Ukończę ja na naszym spotkaniu i przeznaczę  na akcje charytatywną  ratowania jeży. Bardzo lubię nasze wielopokoleniowe spotkania .


środa, 12 listopada 2014

Ślubne drobiazgi

Zbliża się ślubny  sezon więc kolejna  romantyczna Panna Młoda poprosiła i mnie o koronkową ślubną podwiązkę. Zrobiłam ich już wiele  i wzory  trochę mi się znudziły. Tym razem więc   wymyśliłam nowy wzór , bardziej bogaty. Podwiązkę  zrobiłam na cienkim szydełku 1 mm  z cieniutkich białych  bawełnianych nici , błękitna  wstążeczka z satyny   zapewniła nieodzowny  niebieski element w stroju Panny Młodej.


Rzepy

Jakiś czas temu  dostałam do przetestowania  taśmy rzepowe. Nigdy nie byłam zwolennikiem  takich zapięć bo  rzepy mnie  drapały, były sztywne i  przyczepiało się do nich wszystko  cokolwiek do nich dotknęło. Rzepy  firmy Nolle okazały się jednak zupełnie inne , nie maja one    ostrej części haczykowej jest zastąpiona taśmą która  wygląda na gładką  a jednak łączy się z mięciutką  częścią pętelkową w   solidny sposób. Firma oferuje kilka rodzajów  zapięć rzepowych możecie je obejrzeć na stronie Nolle. Ja dostałam do przetestowania dwie z tych taśm. Jedna o symbolu SFH-1801 druga SFH-1802 . W obu część haczykowa jest gładka i zupełnie nie  drapiąca , część pętelkowa SFP-2501 zaś zupełnie mięciutka  na całej powierzchni  bez sztywnych brzegów.  Poproszono mnie o opinie o tym produkcie   mogę więc z czystym sumieniem polecić te taśmy  , zastosowałam je do sweterka dla dziecka  i sprawdziły się idealnie.
PS.
Namiary na sklepy stacjonarne i  sklep internetowy gdzie można nabyć   rzepy  znajdują się  tu  Gdzie kupić


niedziela, 26 października 2014

Rudzielec

Podobają mi się  filcowane rzeczy , mam na sobą  pierwsze próby filcowania na mokro i na sucho. Aktualnie  czasu na robótki mi brakuje więc jeśli już zabieram się za coś to raczej za proste małe formy. Tytułowy rudzielec to  filcowana  na mokro broszka  w jesiennych barwach. To nic specjalnego i oryginalnego ale nowa właścicielka jest zadowolona z prezentu  jaki dla niej wymyśliłam.




wtorek, 21 października 2014

Zakładka dla Julii

Szydełkowa zakładka do książki  z  beżowych nici,  z atłasową wstążeczką. Taki maleńki prezent przygotowałam dla mojej koleżanki która podrzuca mi czasem resztki  włóczek. Do zrobienia zakładki wykorzystałam  grube nici do szycia   bawełniano-poliestrowe w które  otrzymałyśmy od sponsora- firmy  COATS  na  bezpłatne warsztaty patchworkowe  grupy Szczecin Szyje o których możecie poczytać na naszym blogu Szczecin Szyje.
Grupa miłośników rękodzieła się  rozrasta  i w naszym mieście wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie  Szczecińskich Włóczkomaniaczek . Było   tłoczno, gwarnie i bardzo twórczo. Jeśli nam zazdrościcie  spotkań   rozejrzyjcie się wokół Was i do dzieła  wystarczy chcieć poświęcić swój czas aby spotkać się w gronie  fantastycznych , twórczych osób.


piątek, 17 października 2014

Malinowa chusta

          Jakiś czas temu otrzymałam od HM Pstro  trzy skandynawskie romanse i dwa moteczki włóczki. Książki przeczytałam już dawno i przekazałam  dalej w świat. Włóczka też  znalazła swoje zastosowanie bo jest milusia , puchata , ma piękny malinowy kolor choć to akryl jeszcze z Jugosławii.  Wydziergałam z niej kolejną chustę tym razem bardzo prostym wzorem. Ponieważ chusta nie jest wełniana musiałam ją blokować przy pomocy żelazka z parą. No cóż coś za coś  wełniane chusty  wyglądają "szlachetnie"  blokują się cudnie  ale co z tego jeśli "gryzą"  szczególnie osoby alergiczne  i psują radość z posiadania chusty. Podobno są wełny które nie :gryzą ale musiałabym sprawdzać to organoleptycznie bo   na metkach i banderolach brak  zapisu " niegryząca". Chusta jest średniej wielkości 180 x100 cm w sam raz do zamotania  lub okrycia ramion. To moja kolejna chusta bo jakoś tak się dziwnie składa, że co jakąś zrobię to w tajemniczy sposób natychmiast znajduje się ktoś komu jest ona koniecznie potrzebna  albo wymieniam ją na coś innego albo  darowuję komuś  w prezencie. W efekcie końcowym jestem jak ten przysłowiowy "szewc".


piątek, 10 października 2014

Zimowy naszyjnik

        Zimowy naszyjnik  - tak mi się skojarzyła nazwa  tego co udało mi się  wydziergać z zielonej   włóczki. Naszyjnik  zmieniał się w trakcie  roboty bo zaczynając go nie miałam  planu  ani wzoru  ani nawet wizji jak ma on wyglądać. To jedna z takich prac które się tworzy dla  samej radości  tworzenia. Włóczka o nieznanym mi składzie składająca się z cieniutkich niteczek w różnych zielonych odcieniach. Pisałam już o  niej  wcześniej a nawet pokazywałam Wam robótki z niej robione coś w innych zestawieniach kolorystycznych   Miseczka-pojemniczek  Naszyjnik jest bardzo gruby ale ponieważ jest z włóczki nie jest ciężki tak sobie myślę, że  będzie pasował do   jakieś dzianinowej bluzki lub sukienki. Długość zrobiłam regulowaną bo nie mogłam się zdecydować  jak należałoby go nosić. To jedna z  moich prac na poprawę nastroju czyli mój  freeform   o  innej pracy w tym stylu możecie poczytać  tu  Freeform.
Tak jak i inne  praca tak też nie rozwiązała problemów ale sprawiła, że zapomniałam o nich choć na chwilkę.




niedziela, 5 października 2014

Szmatkowa bransoletka

           Rękodzieło z nici i szmatek tak brzmi tytuł mojego bloga. Większość moich prac jest z "nici"  jeśli  to  umowne  pojęcie   może  określać  wszelkiego rodzaju włóczki, sznurki, nici, kordonki i muliny. Tytuł bloga  jednak  zobowiązuję więc tworzę też ze  "szmatek". Czasem są to  całkiem duże "szmatki" potrzebne na uszycie czegoś konkretnego,  czasem to skrawki  szmatek  które zamiast wyrzucić do kosza  przerabiam na  rzeczy niekoniecznie mi potrzebne.  
         Skrawki materiału  pozostałe po szyciu  poszewki też do kosza nie trafiły choć było to zaledwie kilka  paseczków o szerokości kilku centymetrów.. Splotłam je w dwa warkocze , końcówki  wydziergałam na szydełku, skręciłam ze szmatek nieduży kwiatuszek który przyczepiłam na szydełkowym kółeczku, zapięcie za maleńki  guziczek i bransoletka gotowa. Czy to  recykling ?  Nie mam pojęcia. Szmatki wykorzystałam nowe choć to tylko ścinki po szyciu , włóczka też nowa  choć to maleńkie  resztki pozostałe po  innej robótce. Czy to recykling czy nie  bransoletkę  szmatkową prezentuję  na zdjęciach poniżej i mam nadzieję, że Wam się spodoba  takie  spożytkowanie  resztek materiałów.

PS
Odpowiadając na  komentarz Ewy Handmade Art pod moim  poprzednim    wpisem o bordowej chuście wyjaśniam, że chusta jest w całości zrobiona na drutach . Wykończenie o które pytałaś to pikotki  ale  wydziergane na drutach, to fajne i efektowne  zakończenie , łatwe do zrobienia. Filmiki instruktażowe są na YouTube.

Szmatkowa bransoletka i szmatki z jakich powstała


poniedziałek, 29 września 2014

Bordowa chusta

           Bardzo lubię ten wzór chusty   Holden-shawlette . Zrobiłam  już kilka takich   chust w różnych kolorach . Możecie je zobaczyć TU i TU. Wzór nie  jest bardzo bogaty ale efektowny  i co ważniejsze niezbyt trudny w wykonaniu. Bordową chustę  dziergałam w czasie długiej jazdy samochodem. Chusta jest wykonana z wełny otrzymanej   w czasie jednej z wymianek Podarowałam ją  mojej koleżance wobec której mam dług wdzięczności. Chusta jej się spodobała ale niestety ją "gryzie" ( jak to  prawdziwa wełna). Chyba będę musiała  wydziergać  coś innego ty  razem z mniej szlachetnego  surowca  za to milszego w dotyku.


sobota, 20 września 2014

Słodycze które nie tuczą.

          Ciasteczka, czekoladki,cukiereczki , babeczki,  kawusie  jednym słowem słodycze. Jedni je lubią i się do tego przyznają inni udają, że  nie lubią i podjadają ukradkiem. Ja należę do  jawnych wielbicieli słodyczy z przyjemnością zapisałam się  więc na  Słodką Wymiankę u  Justyny Z. Zwłaszcza, że chodziło o słodycze które nie tuczą.
        Wymianka była w formie łańcuszka  ja robiłam prezenty dla Beaty B Przygotowałam dla niej białą kosmetyczkę z  babeczką. Babeczka jest   aplikacją  3D  i na czubku szydełkowej śmietanki ma wisienkę . Do  babeczki przydałaby się i   słodka kawusia ze śmietanką  wysłałam jej więc szydełkową filiżankę- igielnik  ozdobioną maleńkim haftem. Całość uzupełniłam   różowymi, cukierkowymi przydasiami i odrobiną prawdziwych słodkości.
      Dla mnie prezenty przygotowała Viola  Dostałam pachnące  ręcznie wykonane mydełko, haftowany magnesik, drewniane serduszko i zawieszkę oraz super użyteczne przydasie i  pyszne słodkości. Violu dziękuję za prezenty, Justyno dziękuję za organizację  wymianki. 
         To  ostatnia wymianka na którą się zapisałam   gdyby ktoś był jednak chętny na wymianę prywatną  to nadal zapraszam do kontaktu.
        A teraz zdjęcia wymiankowych prezentów.

Kosmetyczka z babeczką


 Filiżanka igielnik



A to moje prezenty od Violi



niedziela, 14 września 2014

Wiatraczki

          Moje koleżanki z grupy Szczecin Szyje  przygotowują   cudną niespodziankę dla  szczecińskiego Hospicjum Szyją wspólnie patchworkową  kołderkę  i poszewki na poduszki . Motywem przewodnim  są  tzw. wiatraczki. Ja  jeszcze nie dojrzałam do szycia patchworków a może raczej  boję się zarazić kolejną pasją robótkową.  Z powodu braku umiejętności nie pomagam więc w szyciu i z tego powodu mam lekkie wyrzuty sumienia, że nie  dokładam się do realizacji  szczytnego celu . W związku z tym postanowiłam jednak dołączyć się do  charytatywnej akcji  i zrobić coś co potrafię.  Tak powstała poszewka na poduszkę którą mam nadzieję uda mi się przekazać dla   podopiecznych Hospicjum.  Poszewka  jest wykonana na szydełku ale to też  "patchwork"  z  obowiązkowym motywem wiatraczka.

Moja wiatraczkowa poszewka. Może nie tak piękna jak uszyta ale zrobiona z sercem.


A tu  wspólnie szyta kołdra  jeszcze w trakcie pracy. . Prawda, że będzie  piękna  ?


sobota, 6 września 2014

Koty

             Zgodnie z obietnica dziś dalsza część mojej wymianki z . Tynką  Kapelusik i torebeczka  była  dla Zosieńki , dla Antosia   malutkiego synka Tynki uszyłam poszewkę na poduszkę. Jedynymi  wskazówkami otrzymanymi od Tynki  co do  wyglądu poszewki był jej kolor, miała być  zgaszona zieleń i najważniejszy element kot, koniecznie czarny, żeby przypominał mu kotka prawdziwego, domowego. Poszewkę uszyłam z zielonej bawełny i ozdobiłam  aplikacją. Kot jest z czarnego, grubego, mięciutkiego futerka, ma wąsiki z czarnej włóczki i przechadza się pod zielonymi listkami. Zosia dostała oprócz kapelusika  torebeczkę w prezencie więc i  dla Antosia przygotowałam małą niespodziankę. Skoro  maluszek lubi kotki zrobiłam mu małą maskotkę w postaci pręgowanego kotka. Tynka napisał mi, że  Antoś polubił swoich nowych przyjaciół  choć kotka  na razie pożyczyła Zosieńka.
            Skoro była to wymianka to pora pokazać co otrzymałam w zamian. Nie mogłam się zdecydować co bym chciała  więc uzgodniłyśmy, że będzie to niespodzianka.Tynka  przysłała mi  całe pudło niespodzianek. Skrzyneczkę, pudełeczko z pierścionkami do serwetek, podkładki w pudełeczku, urocze świeczniki, malutkie słoiczki, bransoletki oraz inne przydasie , słodkości i drobiazgi. Jestem bardzo zadowolona z wymianki, podobno dzieciom  Tynki też  przypadły do gustu prezenty przygotowane przez nieznaną ciocię. Tynko  bardzo Ci dziękuję.
          Wszystkich, którzy chcieliby się ze mną wymienić, zapraszam do kontaktu a ponieważ szykuje mi się w rodzinie ślub szczególnie zapraszam tych co chcieliby  wymienić moje prace na jakieś  ślubne gadżety prezentowe. Panna Młoda ma artystyczną dusze więc poszukuję czegoś oryginalnego ,  ewentualnie podpowiedzcie mi co by to mogło być. Jakoś wypadłam z  obiegu w ślubnych tematach i potrzebuję podpowiedzi.

 Koty dla Antosia


 Niespodzianki od Tynki

czwartek, 4 września 2014

Kapelusik dla Zosieńki

         Odkąd prowadzę bloga mam sporo nowych  znajomych szkoda, że większość wirtualnych. Jedna z nich   Tynka  zaproponowałam mi prywatną wymainkę . Tynka chciała abym zrobiła kapelusik dla jej córeczki i poszewkę na poduszkę dla synka. Trochę trwało zanim uzgodniłyśmy jak to wszystko ma wyglądać ale koniec końców wymianka  się odbyła. Tynka  zostawiła mi sporo wolnej ręki określając  tylko kolory. Wydziergałam  dla Zosieńki   bordowy  kapelusik   z małym rondem , aplikacjami z szydełkowych kwiatuszków i listków , sznureczkiem do regulacji obwodu  główki . Niestety  przymiarek nie było bo mieszkamy daleko od siebie  ale  udało mi się namówić wnuczka aby założył kapelusik na  parę sekund, żebym zobaczyła czy wszystko dobrze leży.
        Oprócz kapelusika wysłałam Zosi  malutką niespodziankę w postaci torebeczki. Pomyślałam sobie , że kobietka nawet zupełnie malutka  z pewnością  nie pogardzi nową torebką. Torebeczka jest  niewielka, z przodu ma aplikacje szydełkowe naszyte  tak by przypominały wizerunek kotka, zapinana jest na zatrzask i ma sznureczek do noszenia.
      Podobno  wszystko Zosi się podoba  więc   jestem zadowolona ze swojej pracy i mogę ją Wam pokazać.  W następnym wpisie będzie  ciąg dalszy naszej wymianki, żeby Was nie zanudzić długą pisaniną.

Kapelusik dla Zosieńki
Kocia torebeczka


poniedziałek, 1 września 2014

Kocurki

           Koty, kotki, koteczki, kocury  lubię je wszystkie i te milusie i te z charakterkiem. Z przyjemnością zapisałam się  na Kocią wymiankę którą zorganizowała Ania
          Temat  koci jest bardzo wdzięczny ale też trochę  oklepany. Zastanawiałam się jakby tu zrobić kota innego niż wszystkie.Tak powstał kocurek z charakterkiem zamiast słodziutkiego  koteczka . Kocur jest czarny , włochaty i zamiast się uroczo uśmiechać liże swoją łapkę. Mam nadzieję, że podoba się  Eluni... która została moja wymiankową  parą. Oprócz kocurka wysłałam  jej jeszcze  kosmetyczkę z całym stadkiem kotów małych i dużych oraz trochę przydasi i słodkości.
          W zamian od Eluni otrzymałam cudny koci haft. Gdy  go wyjęłam z koperty mój mąż zapytał czy to malowany obrazek a tymczasem  to haft krzyżykowy  na białej kanwie tylko krzyżyki są mikroskopijne. Teraz mam dylemat jak wykorzystać ten cudny haft może poduszka, może torebka, może obrazek,  sama jeszcze nie wiem. Oprócz tego dostałam też przepiękną karteczkę z  wyhaftowanymi uroczymi kolorowymi kociakami. Jest naprawdę wyjątkowa. W paczuszce były też słodkości, włóczki, koraliki. Eluniu bardzo Ci dziękuję za  wspaniałą wymiankę.
           Nigdy bym nie  wyhaftowała sobie jakich śliczności,  pewnie też nigdy bym ich  sobie nie kupiła a tak dzięki blogowi i naszym wymiankom mogę cię cieszyć posiadaniem  pięknych rzeczy  których sama zrobić nie potrafię.






A oto   prezenty od Eluni