Obserwatorzy.

niedziela, 30 września 2012

Czekolada

Uwielbiam  czekoladę, zawsze poprawia mi humor z przyjemnością zapisałam się więc na czekoladową wymiankę zorganizowana przez Modrak.
Temat był kuszący, w paczuszce miała się znaleźć nasza ulubiona czekolada oraz  rękodzieło w kolorze czekolady i  jeszcze jakimś wybranym przez naszą parę wymiankową. Temat nie był więc taki całkiem prosty.
Moją parą wymiankową została Maggie,   wybrała ona dla siebie czekoladę malinową lub śliwkową a kolor dodatkowy czerwony. Jak zwykle miałam mnóstwo pomysłów co przygotować i jak zwykle nie mogłam się zdecydować co będzie najbardziej odpowiednie. Zrobiłam więc wszystko co mi przyszło do głowy czyli brązową bransoletkę zapinaną na czerwone guziczki, brązowy listek - podkładkę pod kubek, szydełkową miseczkę na drobiazgi ozdobioną atlasową wstążeczką i czekoladowego kotka z kokardą. Dorzuciłam trochę przydasi, czekoladę malinową i inne słodkości. Maggie  odpisała, że jest zadowolona z prezentów, mam nadzieję, że nie jest to tylko uprzejmość ale faktycznie jej się spodobały drobiazgi w przygotowanie których włożyłam  sporo serca.



Ja w tej wymiance poprosiłam o czekoladę deserową a kolory  dodatkowe jakie wybrałam to różowy i biały. Maggi przysłała mi śliczny notesik-przepiśnik z okładką haftowaną krzyżykami. W środku włożyła mi przepis na czekoladową babkę. Koniecznie muszę ją spróbować upiec. Oczywiście dostałam też czekoladę i inne słodkości oraz serwetki, wstążki i zapachowe świeczuszki.Niestety przesyłka od Maggi została mi dostarczona całkowicie podarta więc nie wiem czy to wszystko co mi Maggi wysłała czy nie. Pytałam o to Maggi bo Poczta Polska proponowała mi nawet złożenie reklamacji ale widocznie nie miała czasu mi odpisać więc pokazuję wszystko co do mnie dotarło.Dziękuję Modrak za organizację smakowitej wymianki i Maggi za prezenty.

Drogie koleżanki wkładajcie przesyłki choćby do zwykłego woreczka foliowego , jeśli nie używacie kopert bąbelkowych. Meggi włożyła wszystko w zwykłą kopertę, która zamokła na deszczu i się podarła w kilku miejscach. Szkoda naszej pracy i wysiłku.

piątek, 28 września 2012

Bielizna dla mężczyzny.

Niech Was nie zmyli ten tytuł. Nie będą to męskie  gatki ani bokserki. Chodzi mi oczywiście o damską bieliznę ale widzianą męskim okiem. Niedawno pokazywałam Wam różowe szydełkowe stringi a ponieważ wzbudziły zainteresowanie  zrobiłam też  wersję czerwoną tym razem nie stringi ale pełne majteczki. Jak myślicie kto je u mnie zamówił? Oczywiście jakiś miły Pan, który postanowił zrobić  niespodziankę pani swojego serca. Do kompletu poprosił jeszcze o staniczek. Trochę mieliśmy problemu  z ustaleniem rozmiaru ale trzystopniową skalę to zna każdy Pan ( mały, średni, duży biust) więc jakoś się udało i podobno komplecik pasuje na obdarowaną. Mogę więc go już pokazać i Wam. Widocznie miałam rację, ze taka bielizna jest dla mężczyzn chociaż noszą ją kobiety.



poniedziałek, 24 września 2012

Kocurek czapka dla dziecka.

Kurteczkę dla wnuczka już pokazywałam ale  przecież  jak jest czas na kureczki to i na czapeczki. Dzieci jak wiadomo nie przepadają za czapkami i nie inaczej jest z naszym maluchem. Kocurek jednak mu się spodobał jest więc nadzieja, że będzie go chciał nosić tak chętnie jak  ubiegłorocznego tygryska.
Czapka zrobiona na drutach najprostszym wzorem jest ciepła bo z mieszanki wełny , moheru,i akrylu. Obawiam się tylko czy nie będzie "podgryzać". Wykonanie proste nawet dla początkujących dziewiarek a ozdabianie pozostawiam wyobraźni. W moim przypadku oczy i nosek są z włóczki fantazyjnej Pom-pom, jęzorek  to aplikacja zrobiona na szydełku a reszta to haft.


piątek, 21 września 2012

Dziurawe swetry.

Ponieważ  aktualnie szyję a na efekty trzeba trochę zaczekać postanowiłam wyciągnąć na światło dzienne  stary sweterek. Zrobiłam go już dawno dla mojej córki. Zgodnie z dzisiejszym tytułem  sweterek jest dziurawy,  ma rękawki 3/4 i łódkowaty dekolt. Oczywiście te dziury to nie efekt  zużycia sweterka ale zamierzona ozdoba zresztą  zgodna z projektem córki. Muszę powiedzieć, że  trochę nieswojo się czuję jak  pruję prawie skończoną robótkę ale ten wzór właśnie na tym polega. Może i wy " poprujecie" sweterek?


środa, 19 września 2012

W jesiennym nastroju.

Lato się kończy, kolejny rok mija. Jakaś nostalgia mnie dopadła  i tak powstał szydełkowy wisiorek z drewnianym koralikiem. Zdjęcie na suchym patyczku  w sam raz pasuje do mojego nastroju.Mało mam chęci do robótek, trochę szyję i tyle. Chyba trzeba uciec do lasu na grzybki, żeby świeże powietrze wygnało posępne myśli.


poniedziałek, 17 września 2012

Kurteczka

           Gdzieś na blogach widziałam , że dziewczyny  przystąpiły do akcji " Uwolnij tkaniny ze swojej szafy". Wprawdzie nie przystąpiłam do zabawy ale pomyślałam sobie, że  czas uwolnić z szaf i moje zapasy materiałowe. Materiałów mam mnóstwo, czasem kupionych bo akurat się trafił jakiś fajny, czasem kupiony bo był okazyjnie tani, czasem kupiony z konkretnym przeznaczeniem ale potem koncepcja się zmieniła.Mam też sporo resztek materiałów z szycia sukienek do tańca zostawionych bo a nóż się do czegoś przydadzą. Czasem zaglądam do SH  a tam można trafić całe kupony nowego materiału na wagę po kilka złotych za kilogram więc jak tu się nie skusić kiedy za 3 zł można dostać 3 m nowiutkiego dżinsu. Szafy puchną a ja jakoś ostatnio niewiele szyłam. Postanowiłam jednak uszczuplić swoje zapasy i trochę poszyć. 
           Dzisiaj pokaże Wam właśnie skończoną  sztruksową kurteczkę dla wnuczka. Sztruks  szaro-niebieski został uwolniony z szafy,  błękitna podszewka też. Kurteczka miała być modelem z Burdy ale  w trakcie wyszło coś zupełnie innego. Doszłam do wniosku, że zmienię kieszenie, wciągnę w pasie  i przy rękawach gumkę.Taka mi się wydaje bardziej funkcjonalna. Nie wiem dlaczego dla tak małych dzieci  szczególnie dla chłopców sprzedaje się teraz króciutkie kurteczki , które są kopiami ubrań dla dorosłych. Nie jest to ani wygodne ani tym bardziej ciepłe. Moim zdaniem kurteczka powinna być za pupę.Ponieważ uwolniony z szafy materiał wydał mi się trochę za smutny dla dwulatka dodałam kolorowe guziczki a już po zrobieniu zdjęć doszyłam na kieszonkach guziczki w kształcie samolotu i kotka. Wnuczkowi się spodobała i już zabrał ją do swojego domku mogę więc i Wam pokazać z nadzieją, ze się spodoba.


czwartek, 13 września 2012

Miętowa Gail.

Pogoda za oknem już przypomina o jesieni , chociaż w dzień słoneczko to wieczory już bardzo zimne. Czas wrócić do ciepłych chust  którymi tak miło się otulić. Zielona miętowa Gail  powstała   specjalnie  jako dowód wdzięczności dla kogoś to pomaga mojemu dziecku które mieszka wiele kilometrów z dala ode mnie. Dla chętnych do nauki przypominam , że fajny opis  tej chusty znajduje się  TU.
To  moja kolejna chusta Gail , bo to jednak wyjątkowo  piękny wzór. Z różnych wełenek, w różnych kolorach  zawsze wygląda efektownie.
Powiem Wam w tajemnicy, że mimo iż zrobiłam już  chustę Gail kremowa-ecri, błękitną , białą, brązową, czarną  to sama nie mam ani jednej. Co zrobię chustę z myślą o sobie to zaraz znajdzie się na nią jakiś chętny. Postanowiłam tej jesieni  wydziergać jedną dla siebie ale póki co  pochwalę się miętową Gail , która jest już u nowej właścicielki  i mam nadzieję, że sprawiłam jej miła niespodziankę.


PS.
Maszyna naprawiona, cena naprawy  do zniesienia. Okazało się, że zaszkodziło jej szycie sztruksu który strasznie pyli no i wciągnęła jakąś nitkę w silnik. Przy okazji dowiedziałam się, że takich maszyn się nie  konserwuje samemu a i czyścić trzeba ostrożnie. Oczywiście przy lada trudnościach należy oddać do serwisu!!! Chyba następny sztruks uszyję na starym Łuczniku. Zawsze to bezpieczniej.

wtorek, 11 września 2012

Uśmiechnięta lupa w ubranku.

Nie wiem jak Wy ale ja z wiekiem mam coraz słabszy wzrok.Wprawdzie jeszcze   nawlekam igłę  ale z trudem. Przy robótkach muszę się więc wspomagać okularami, szkłem powiększającym itp. W rozgardiaszu robótkowym trzeba jednak pilnować aby nie porysować  szkła lupy. Uszyłam jej więc polarkowe ubranko z resztek jakie mi pozostały po szyciu bluzy. Mogłam uszyć zwykły pokrowiec ale od czego mam wyobraźnię. W ten sposób najprostszy pokrowiec zamieniłam w uśmiechniętą buźkę. Wystarczyły dwa drewniane koraliki i skrawek płótna. Nawet mąż się uśmiał jak to zobaczył. Wam też się podoba?





W nawiązaniu do wczorajszego wpisu  chcę poinformować, że pan mechanik się nie zjawił  więc maszyna dalej czeka na naprawę , no cóż dobrze, że udało mi się znaleźć kogoś to umie naprawiać takie  cuda techniki. Muszę dalej czekać.

poniedziałek, 10 września 2012

Nieszczęście.

Przez 35 lata szyłam na ukochanym Łuczniku. Mimo, że maszyna nadal jest w pełni sprawna  doszłam do wniosku, że czas coś zmienić czyli iść z postępem. Parę lat temu postanowiłam zainwestować w maszynę komputerową i zakupiłam Brothera. Kupiłam dość prostą wersję bez haftów, miliona różnych ściegów wychodząc z założenia, że im prostsza  tym mniej awaryjna. I właśnie wczoraj to cudo techniki się psuło,  nici zablokowały silnik jak wynika z komunikatu bo ona jest taka sprytna, że komunikuje  co jej jest. Oczywiście  nie ma żadnej możliwości aby odblokować silnik samemu . Jutro czeka mnie spotkanie z mechanikiem i mam tylko nadzieję, że naprawa nie będzie kosztowała tyle co nowa maszyna  i tak oto stary Łucznik wrócił do łask. Muszę jednak przyznać, że przyzwyczaiłam się już do dobrego czyli nawlekacza nici, automatycznego obszywania  dziurki, automatycznej regulacji i innych udogodnień. 
Musicie poczekać na prezentacje nowych ubranek uszytych oczywiście dla wnuczka. Żeby jednak nie było tak zupełnie bez ilustracji  to dziś zdjęcie starej klasycznej bluzeczki uszytej jeszcze na Łuczniku.
Trzymajcie kciuki , żeby   cena naprawy nie przyprawiła mnie o zawał.


sobota, 8 września 2012

Słodkie sny z króliczkiem.

Czytam na blogach relacje zestresowanych rodziców którzy posłali właśnie dzieci do przedszkola. Mój wnuczek ma to szczęście, że babcia czyli ja nie ma szczęścia i  nie może znaleźć pracy więc zamiast do  żłobka czy przedszkola (bo chyba są już takie co przyjmują dwulatków)   przychodzi do babuni.Miło spędzamy czas a jak się zmęczymy to śpimy. Żeby sny były kolorowe uszyłam piżamkę z króliczkami. Mięciutka flanelka ze starych zapasów doczekała się zastosowania a aplikacja powstała z resztek płótna  z szycia fartuszka  z lawendową koronką na  wymiankę kuchenną
Do kompletu jest jeszcze milusi, różowy miś wygrany dawno temu przez ciocię na turnieju tańca  i już mamy wszystko co potrzebne aby sny były słodkie i kolorowe.


piątek, 7 września 2012

Malutkie rozczarowanie

Pamiętacie jeszcze moje Candy   ?  Obiecałam zrobić dla wygranej osoby takie zwierzątko jakie będzie   się jej najbardziej podobać. Zgłosiło się sporo chętnych musiałam więc "wybierać". Wybranka losu chciała konika. Pomimo problemów rodzinnych zrobiłam konika tak szybko jak mogłam, wysłałam go wraz z poidełkiem i  siankiem aby nie był spragniony i głodny w czasie podróży. Dołożyłam też karteczkę z pozdrowieniami i adresem mojego blogu. Spieszyłam się tak bardzo, że nie zrobiłam żadnych zdjęć. Pomyślałam sobie  zobaczycie go na blogu tej do której konik pojechał , ale się pomyliłam. Konik dojechał bo wiem to ze strony Poczty Polskiej. Adresatka nie była uprzejma potwierdzić mi odbioru przesyłki, od czasu przesłania mi adresu milczy. Zaglądam czasem na jej blog ale i tam cisza o koniku, no cóż może się nie spodobał?  Minęło właśnie 1,5 tygodnia od czasu gdy przesyłka do niej dotarła więc chyba konika już nie ujrzycie i musicie mi uwierzyć na słowo, że  jednak powstał i pojechał do nowej właścicielki 
 Candy to taka miła zabawa, można kogoś obdarować  tak za nic, z czystej  życzliwości dla ludzi. Nie oczekiwałam  niczego od obdarowanej oprócz  małego dziękuję stąd moje malutkie  rozczarowanie.
Piszę o tym tylko dlatego abyście wiedzieli, że spełniłam to co obiecałam w Candy.
PS.
Jak widać w komentarzu sprawa się szybciutko wyjaśniła. Najważniejsze, że  konik  ma się dobrze w nowym domu.

sobota, 1 września 2012

Turkusowo-zielono mi.

To już ostatnia z wymianek na które się zapisałam. Zorganizowała ją Hanka   która podeszła bardzo poważnie do tematu i dobrała pary wymiankowe  tak aby każda z osób  zajmowała się inną techniką rękodzieła. Haniu dziękuję za włożony trud i zaangażowanie. Temat  wymianki to kolor turkusowo-zielony.
Moją parą wymiankową została Monika która jak sama napisała zajmuje się biżuterią sutaszową. Długo się zastanawiałam co przygotować, co sprawiłoby przyjemność Monice. Zrobiłam kilka rzeczy i nie mogłam się zdecydować co wybrać więc wysłałam wszystkie. Monika napisała mi, że prezenty się jej  spodobały więc  pora pokazać je publicznie.
Przygotowałam koronkową  bransoletkę szydełkową, szydełkową  kosmetyczkę, puchatą , dużą ale leciutką broszkę wydzierganą na drutach,  filcowy wisiorek z koralikami. Do tego  trochę przydasi w podobnej kolorystyce i słodkości.

Monika przysłała mi śliczne kolczyki i to nawet 2 pary oczywiście sutasz ,  fajny zielony naszyjnik, przydasie i słodycze. Wszystko ślicznie i pomysłowo zapakowane. Zobaczcie sami jakie  cudeńka dostałam. Moniko dziękuję za wszystkie prezenty,  są piękne.


czwartek, 30 sierpnia 2012

Różowe gatki w kwiatki.

Dawno temu kiedy moja córka  była nastolatką uprosiła mnie aby  zrobić jej koronkowe , szydełkowe  majteczki. Wtedy były bardzo modne. Pomyślałam więc, że może zrobię podobne na sprzedaż kto wie może się komuś spodobają. To żmudna robótka z bawełnianych, cienkich nici które muszą być dobrej jakości, miękkie, odporne na częste pranie.  Elementów nie można zszywać ale należy je łączyć w tracie robótki aby gatki były trwałe. Majteczki  wyglądają  efektownie  ale to chyba bielizna  raczej dla facetów do oglądania bo więcej odkrywa niż zakrywa. Tam gdzie umieściłam zdjęcia obejrzało gatki  mnóstwo osób ponad 10000 w ciągu 2 dni. Oczywiście nikt nie kupił  mimo, że cena ma się nijak do włożonej pracy i ceny materiału. Myślę jednak, że i Wam pokażę różowe stringi, może Was  zainspiruję i  wydziergacie  coś podobnego  dla siebie.  Ja jako stateczna babcia nie noszę takiej bielizny stawiając raczej na wygodę a nie na modę  ale zapewniam, że mężowie  w każdym wieku będą zadowoleni jak sobie sprawicie takie koronkowe, seksowne   gatki.


Właśnie odkryłam konkurs w Akademii Rękodzieła myślę,że koronkowe gatki można zgłosić do rywalizacji.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Na pożegnanie lata.

Jako osoba bezrobotna mam nieustające wakacje ale inni czekają na urlop jak na zbawienie. Tak też jest z moimi dziećmi. Tak się złożyło, że córka  będzie na urlopie dopiero we wrześniu. Mimo, ze mieszka daleko to wpada czasem do mamy jak po ogień i wtedy szyjemy, reperujemy, dziergamy, pieczemy co się da. Tak było i tym razem , nawet nie przypuszczacie ile rzeczy można  zrobić przez 5 dni. Uszyłam bluzkę i  sukienkę, zasłony, firanki, obrusy, woreczki  na drobiazgi ,upiekłam chleby i babeczki. Matki tak już maja, że chcą dzieciom nieba przychylić. Nie zrobiłam, żadnych zdjęć bo nie miałam do tego głowy. Nie zdążyłam jednak zrobić wszystkiego bo z resztek materiału miała być jeszcze plażowa torba. Oczywiście torebka  już gotowa  poleciała w paczce ale dzięki temu choć jedną rzecz zdążyłam sfotografować aby Wam pokazać. Torba uszyta jest z drukowanej bawełny w fantastyczny wzór. Torba jest z podszewką, usztywniona,  z kieszonkami wewnętrznymi,  a z resztek uszyłam jeszcze kosmetyczkę z krótka rączką na drobiazki, klucze, telefon itp. ,Z tego samego materiału uszyłam plażową,  długą do ziemi sukienkę.  Córka odpoczywać będzie tam gdzie jest ciepło więc wszystko się przyda.
A ja mam okazję trochę się pochwalić nową robótką.


sobota, 25 sierpnia 2012

Papier i głupie pytania.

         Czasem trzeba odpocząć od wełenek i zająć się czymś innym. Pokazywałam Wam już kilka moich prób recyklingu  niepotrzebnych gazet. Jedne były udane  jak np. papierowy kolaż   lub kwiatki z gazety inne mniej jak np.   koszyczek w kółeczek.
         Spodobała mi się praca z papierem  i możliwości jakie ona daje. Chciałam spróbować różnych technik i tak oto powstała  papierowa miseczka. Tym razem to nie wiklina ale kawałki gazet  uformowane na metalowej miseczce. Ponieważ  są to  eksperymenty  a ja dalej bez pracy to staram się wykorzystać materiały które mam w domu nie inwestując  zbytnio pieniędzy. W związku z tym wykorzystałam lakiero-bejcę która została mężowi po jakimś remoncie. Niestety kolor okazał się mało ciekawy więc miseczkę ozdobiłam jeszcze motywem z serwetki papierowej. Wyszło jak wyszło, trochę krzywo, trochę nierówno ale ja jestem zadowolona z efektu.
        Nauczyłam się czegoś nowego , miseczkę wykorzystuję na różne drobiazgi i nie zwracam uwagi na  głupie pytania po co ja to robię. Odpowiadam zawsze, że  dla swojej przyjemności. Ciekawa jestem czy i Wy spotykacie się z takimi reakcjami otoczenia .Dlatego lubię pokazywać moje prace na blogu bo tu  zaglądają w większości pasjonaci  wszelkiego rękodzieła którzy  takich pytań nie zadają. Wiedzą, że nie wszystko musi być  na pokaz, dla pieniędzy itp. Czasem warto zrobić coś dla samego faktu  tworzenia i radości z tego czerpanej.

piątek, 24 sierpnia 2012

Wiara w ludzi czyni cuda.

        Dziś wpis wyjątkowy bo dotyczy wyjątkowej osoby, jest nią Ewa z blogu w-ewkowie    .  Przy okazji wyników mojej zabawy ze zwierzakami zaproponowałam Wam  ewentualną wymiankę TU.  Przypada mi się  do moich robótek każdy niepotrzebny  Wam kłębek wełny lub nici , każde szydełko lub druty lub inne akcesoria które czasem macie ale nie używacie. Mogę wymienić się na dowolną pracę, mogę zrobić coś na zamówienie,  możemy umówić się na coś specjalnego. Już wiecie, że szydełkuję, dziergam na drutach oraz szyję na tyle dobrze, że mogę zaproponować na wymianę moje prace.
      Na moja propozycję  szybciutko odpowiedziała Ewa. Zaproponowała mi zbędną jej włóczkę  ale wyobraźcie sobie, że  nic za nią nie chciała.  Próbowałam ją przekonać , żeby choć  pozwoliła mi zwrócić koszty przesyłki ale nawet tego nie chciała. Jestem jej ogromną dłużniczką, to wspaniała osoba która jest najlepszym przykładem  tego, że  ludzie są dobrzy i życzliwi a Ci źli to tylko wyjątki.  
      To jednak nie koniec historii ponieważ wczoraj dostałam  od niej paczkę. Spodziewałam się kłębuszków różnych włóczek a dostałam ponad kilogram nowych wełenek. Prawdę mówią to się nawet wzruszyłam, że są jeszcze tak bezinteresowne osoby. Ewo chciałam Ci publicznie podziękować za wspaniały prezent który umacnia mnie w przekonaniu, że trzeba wierzyć w ludzi.
A na koniec  sami zobaczcie,  że mam za co dziękować.


środa, 22 sierpnia 2012

W marynarskim stylu.

Dzis podsumowanie kolejnej wymianki którą zorganizowała Diana. której  dziękuję za trud poświęcony na organizację. Była to wymianka  w marynarskim stylu. Moją parą wymiankową została  Ruda S.  Diana  wymyśliła, że marynarski styl to   paski, połączenie bieli, czerwieni i granatu, wszelkie żeglarskie emblematy jak np. kotwica. Tym razem postanowiłam potraktować temat dość dosłownie i uszyłam lniany  marynarski worek na drobiazgi z aplikacją,  zawieszkę lub podkładkę w kształcie żaglówki, granatowo- czerwono- białą broszkę , koło ratunkowe na wszelki wypadek oraz szydełkowy koszyczek na orzechy bo miało być tez coś zdrowego jako przekąska. Dodałam do tego trochę przydasi w  marynarskich kolorach i trochę mniej zdrowych ale jakże smacznych słodziaków .


Ruda S    przysłała mi przepiękne prezenty. Cudowny  naszyjnik , bransoletkę  i kolczyki oraz mnóstwo innych  drobiazgów. Naszyjnik i bransoletka były tak śliczne, że zostały porwane zanim zdążyłam się nimi nacieszyć. Nawet zdjęcia nie zrobiłam ale nie mogłam przecież odmówić mojej córeczce, która wpadła z krótką wizytą i zachwyciła się biżuterią. Ruda S była tak miła, że przesłała mi zdjęcia abym mogła Wam pokazać na blogu  jakie śliczne rzeczy dostałam w wymiance. Jeszcze raz dziękuję Rudej S za prezenty. Dzięki takim wspaniałym osobom już dawno zapomniałam o  nieudanej wymiane  pachnącej różami i dalej mam ochotę na kolejne zabawy.


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Zaległa wymianka kuchenna

Nie było  mnie parę dni a już narobiłam sobie   zaległości blogowych. Jedną z nich jest  podsumowanie wymianki kuchenne zorganizowanej przez Bożenkę. Termin  chwalenia się prezentami był do 15 sierpnia więc jestem trochę spóźniona  ale  wymianka była cudowna. Moją parą została Lucyna .
 Prezenty dla niej przygotowałam już wcześniej  tak aby nie  spóźnić się z wysłaniem. A oto co wysłałam.
Bawełniany fartuszek z lawendową koronką haftowaną w różyczki.Mam nadzieję, ze jeszcze takie fartuszki są w użyciu. Szydełkowe łapki do  chwytania gorących garnków, troszkę słodkości,  przydasi , szydełkowych kwiatków i suszoną bazylię z mojego ogródka , którą nawet spróbowałam narysować kredkami na torebce.


Lucyna przysłała mi wielką paczkę ze  wspaniałymi ślicznie  zapakowanymi prezentami.
Proszę bardzo podziwiajcie tak jak ja jakie wspaniałości dostałam.





Bardzo dziękuję Lucynie za prześliczne prezenty, Bożenie za zorganizowanie wspaniałej wymianki..
Aż się chce  brać udział w następnych zabawach.

Candy ze zwierzakami.

Przepraszam, że tak późno  ale udało mi się wyjechać z miasta w czasie  upałów i stąd małe opóźnienie.  Do zabawy ze zwierzakami zgłosiło się sporo osób. Każda z nich miała swojego faworyta nawet świnka. Losować już nie  wolno więc  z pomocą Pana R. " wybrałam" osobę która napisała komentarz nr 47.


 
Osobą tą jest skimmia   której spodobał się  konik. Czekam  do piątku na  adres do wysyłki . Pozostałym osobom dziękuję za udział w zabawie.

Jakby ktoś chciał  jakieś zwierzątko lub inną moją pracę to zapraszam do kontaktu. Chętnie wymienię się na  np. przydasie do robótek : włóczki,  kordonki, ozdobne taśmy lub koronki itp. a może masz niepotrzebne np odziedziczone po babci szydełka , druty drewniane, laleczki dziewiarskie , kółeczka do kwiatków lub inne akcesoria do robótek które chętnie wymienię na moje prace.

Zapraszam wkrótce na nowe Candy bo upały maja się skończyć  więc będę miała więcej chęci do wymyślania nowych robótek. Trzeba też  zacząć  projektowanie nowych czapek dla mojego  coraz  starszego wnusia.
Jeszcze raz dziękuję za odwiedzanie mojego bloga i wszystkie komentarze. Ponieważ liczba obserwujących przekroczyła 200 przygotuję jakąś niespodziankę dla obserwatorów.


niedziela, 19 sierpnia 2012

Wyniki Candy w poniedziałek.

Dziś króciutko , nie było mnie przez tydzień. Okazało się, że  można żyć bez dostępu do dóbr cywilizacji takich jak telefon komórkowy i  internet a nawet bez  prysznica i wody bieżącej. Jutro nadrobię wszystkie zaległości. "Wybiorę"   kogoś ze zgłoszonych chętnych  chcących zwierzątko szydełkowe. Pochwalę się prezentami z wymianki kuchennej. Ale to wszystko jutro, bo dziś  muszę odpocząć po podróży w takim upale.

piątek, 10 sierpnia 2012

Romantyczny facet i nieudany eksperyment z papierową wikliną

Drogie Pani przekonałam się na własnej skórze, że są jeszcze romantyczni faceci. Wyobraźcie sobie, że koronkową podwiązkę dla narzeczonej zamówił u mnie sympatyczny Pan i to chyba w tajemnicy przed nią  czyli ma to być niespodzianka. Zdarzyło mi się pierwszy raz , że rękodzieło zamówił mężczyzna. A u Was  u tych co coś sprzedają jak to jest ? Zgłaszają się Panowie?
Dzisiejszy wpis  jest jednak głównie o nieudanym eksperymencie w temacie papierowej wikliny. Znalazłam TU. filmik jak zrobić koszyczek z kółeczek. Zabrałam się dzielnie  do dzieła , skręciłam rurki, zwinęłam kółeczka. Połączyłam gorącym klejem z pistoletu. Koszyczek wyszedł mi całkiem zgrabny i byłam zadowolona. Postanowiłam go polakierować półmatowym  białym lakierem nie dla tego, że taki mi się spodobał ale głównie dla tego, że taki znalazłam w w królestwie  małżonka czyli w piwnicy. Lakierowanie szło mi szybciutko choć lakier strasznie  śmierdział bo okazało się, że  nie jest to lakier rozcieńczalny wodą . Jak już skończyłam malować to z przerażeniem stwierdziłam, że koszyczka nie ma. Sam się rozłożył na czynniki pierwsze, bo lakier rozpuścił klej. Polakierowałam więc każdą część osobno a potem skleiłam na nowo. Niestety nie jest już taki ładny jak poprzednio, bo resztki kleju zostały,   ale trudno za naukę trzeba płacić. Pokażę Wam mój koszyczek choć nie bardzo jest się czym chwalić. A jak Wy początkujące adeptki papierowej wikliny będziecie  coś plotły z papieru to pamiętajcie o moim wpisie. Doświadczone  blogowiczki które plotą z papieru cudeńka pewnie o tym wiedzą. Nie zniechęciło mnie to jednak do papierowej wikliny wie  niedługo będą  nowe  eksperymenty.



wtorek, 7 sierpnia 2012

Łapki żabki.

Tytuł dzisiejszej notki to nie żart. To co chcę pokazać do są prawdziwe łapki żabki. Tylko  żabka nie jest żywa a kuchenna. Taki praktyczny, użyteczny drobiazg  może uchronić nasze kuchenne ściereczki przed przypaleniem przy przenoszeniu gorących garnków.
Kuchenne łapki  to para żabek. Pani żabka z kokardą  i szminką  na ustach, Pan żabka trochę skromniejszy.
Super się bawiłam przy ich robieniu. Włóczki potrzeba niewiele, może być z recyklingu choć łapki muszą być dość grube aby nie poparzyć rąk i najlepiej przynajmniej z dużą domieszką wełny aby się nie podpaliły przypadkowo. Myślę , że i u Was wywołają one uśmiech na twarzy.



czwartek, 2 sierpnia 2012

Torebka

W ramach eksperymentów  szyciowo-dzierganych  uszyłam ostatnio kolejną torebkę. Tym razem jest to torebka uszyta z kremowo-beżowego płótna z bawełnianą kwiatową podszewką. Jest usztywniona klejonym sztywnikiem więc zachowuje formę.  Eksperymentem jest ozdobienie torby  pomarańczową serwetą wykonana na drutach i innymi pomarańczowymi elementami. Myślę, że efekt końcowy jest całkiem fajny.  Pomarańczowe  elementy bardzo ożywiły torebkę i  podkreśliły jej indywidualny charakter. Po ostatnich wybrzydzaniach rodziny  na błękitną torebkę od razu wystawiłam ją na sprzedaż na Allegro. Ciekawa jestem czy się komuś spodoba na tyle aby ją kupić?  Jak nie to zrobię z niej Candy i ktoś się ucieszy (przynajmniej mam taka nadzieję)



środa, 1 sierpnia 2012

Koty

Dziś relacja z kolejnej fajnej wymianki która zorganizowała Ania z bloga I wyszło szydło z worka.
Tematem wymianki były koty. To bardzo wdzięczny temat więc z przyjemnością pracowałam nad prezentami dla mojej pary  którą została Lusiaczka. Przygotowałam koty w 3 wersjach, uszytego, wyhaftowanego , wydzierganego.Powstała więc maskotka, obrazek i zawieszka. Oto one.


Ja natomiast otrzymałam śliczne kocie serduszko oraz okrągłe pudełeczko na drobiazgi ozdobione kocim wizerunkiem. Dostałam też mnóstwo przydasi i słodkości. 
Bardzo dziękuję Lusiaczko za śliczne prezenty, Ani dziękuję za organizację wymianki.



Należy Wam się też informacja jak zakończyła się moja wymianka pachnąca różami  z Aniołowo o której pisałam na blogu TU.   Otóż  po kilku moich mailach z prośbą o zwrot moich prezentów , po mailach od organizatorki , po przesłaniu mi błędnej informacji, że przesyłka została wysłana  dwa tygodnie temu otrzymałam w końcu wczoraj  prezenty wymiankowe ( wysłane w piątek). Mają one niewiele wspólnego z rękodziełem. Jest to  chustka w róże  kupiona w sklepie, skromniutka szydełkowa bransoletka, jeden kordonek i 1 saszetka kawy 3w1. Nie będę jednak wybrzydzać. Prezent to prezent ale zdania nie zmieniam i nie chciałabym spotkać  tej koleżanki w żadnej  kolejnej wymiance.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Słoneczna broszka

Mam mnóstwo fantazyjnych włóczek.Grubsze, cieńsze, z  włoskami, z pomponikami, supełkami , wstążkami itd. Leżą sobie w szufladach i czekają  co też wymyślę aby je zastosować. Dziś  w roli głównej pomarańczowe i zółte włóczki o fantazyjnych splotach i fakturze. Powstała z nich słoneczna broszka, albo kwiatek, albo ozdoba do włosów. Zastosowania jeszcze nie wymyśliłam
Zapraszam  na moje Candy jeszcze  2 tygodnie  do końca.
.

sobota, 28 lipca 2012

Chabrowy komplet z nici

Lato jednak wróciło i to z temperaturami które trudno znieść. Dziś więc pokażę Wam letni komplet szydełkowej biżuterii  zrobiony   dla  bardzo sympatycznej osoby w jej ulubionym kolorze.Komplet składa się z bransoletki, wisiorka na sznureczku, kolczyków oraz pierścionka z regulowanym obwodem. Zrobiłam go  z nici bawełnianych merceryzowanych w  chabrowym kolorze.Nowa właścicielka zdjęcia już widziała więc mogę je Wam pokazać. Mam nadzieję, że i jej i Wam komplet się spodoba.



Zapraszam do moich maleńkich sklepików, gdzie można kupić  niektóre moje prace. Mogę też się wymienić głównie na przydasie do robótek lub szycia.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Sowy

Wiecie, ze lubię wymianki jeśli tylko mogę to biorę w nich udział. Nie zniechęciła mnie nawet przykra sytuacja z wymianki  pachnącej różami ( dalej nie mam prezentu ).
Zawsze uważałam, że większość blogujących to wspaniali ludzie z pasją i życzliwością dla ludzi. Zapisałam się więc na kolejną wymiankę  którą zorganizowała  Etoile  . Dziękuje Ci za  organizację tej  sympatycznej  wymianki.
Tematem wymianki były sowy.  Moją parą wymiankowa została Hanka z  Moje Anielskie skarby. Przygotowałam dla niej sowę szydełkową z puchatej , fantazyjnej włóczki oraz sowę uszytą  z materiału z kieszonką na  drobiazgi. Dołożyłam sowią kartkę, słodkości i kilka przydasi. Gdy otrzymałam wielką paczkę od Hanki pomyślałam sobie, że mój prezent był zbyt skromny w stosunku do tego co sama otrzymałam i mimo protestów Hanki ( jej się mój prezent podobał)  wysłałam jej dodatkowo jeszcze jedną szydełkową sowę ( to ta z prawej strony u góry) oraz  kolorowe motyle które Wam ostatnio pokazywałam ( ich akurat na zdjęciu brakuje)


A teraz pokażę Wam  prezenty od Hanki. Drewniana deseczka i łopatka oraz buteleczka ozdobione fantastycznymi sowami w technice decoupage. Do tego sowie puchate serduszko, mnóstwo przydasi i słodkości. Wszystko było ślicznie opakowane  w piękny szal , który jest tłem na drugim zdjęciu i sznureczkowe ozdoby Podziwiajcie cuda które dostałam.



Dziękuję za  wspaniałą wymiankę , dzięki niej już przebolałam zawód jaki mnie spotkał w poprzedniej wymiance.

czwartek, 19 lipca 2012

Zapomniane kwadraty

Zrobiłam kiedyś,  trochę włóczkowych kwadracików a  potem o nich zapomniałam  Miała  być z nich poduszka, potem wymyśliłam kołderkę do wózka a skończyło się na schowaniu do szuflady . Jak je już odnalazłam to  zrobiłam z nich torebkę. Torebka miała być dla kogoś w rodzinie ale  pojawił się  pewien problem.  Jest to zjawisko znane wszystkim rękodzielnikom  którzy uszczęśliwiają  rodzinę swoimi pracami. Rodzina ma  tyle różnych robótek, że zaczyna wybrzydzać. A to nie ten rozmiar, a to nie ten kolor, a to mamy tego już za dużo. Tak było i teraz   więc postanowiłam, że  tym razem oddam ją obcym i tak  zapomniane kwadraty cieszą już nową właścicielkę.
Oto torebka z zapomnianych kwadratów.


sobota, 14 lipca 2012

Czerwone broszki bo dalej pada.

Ostatnio były broszki granatowe i niebieskie. Dziś recykling  szmatek ,nici i wełny w kolorze czerwonym. U mnie nie pada ale leje deszcz   więc energetyczny kolor się przyda na poprawę samopoczucia.
Przy okazji chciałabym z satysfakcją  pokazać, że dwie moje broszki zostały ilustracją dla artykułu o trendach na lato 2012  zamieszczonego w Srebrnej Agrafce .  Jedna z  nich to  czerwona broszka z organzy.
Jak widać na trzecim zdjęciu nie zapominam też  o filcowaniu, tym razem na sucho.



wtorek, 10 lipca 2012

Bransoletka wcale nie mini.

Ostatnio ponarzekałam na wymianke pachnącą różami  ale przecież większość wymianek to sama przyjemność. Poznajemy nowe blogi , nowe koleżanki blogowe ( bo kolega jeszcze mi się nie trafił), możemy się pozachwycać ich pracami i umiejętnościami. Wiola  z  blogu Wioletkowy skrawek nieba
wymyśliła  mini wymiankę bransoletkową . W tej wymiance wysyłałyśmy tylko bransoletkę i nic więcej. Koszty przygotowania i wysłania były  mniejsze bo bez przydasiów i słodkości  ale odpowiedzialność większa bo to tylko jeden jedyny prezent i powinien ucieszyć obdarowanego. Wiolu dziękuję za zorganizowanie wymianki , to były fajny pomysł bo przecież tak naprawdę zależy nam głównie na wymianie naszych prac a nie tego co kupimy w sklepie.
Ja tym razem miałam szczęście w losowaniu par i wylosowałam Malgoś 13.
To wspaniała, sympatyczna  osoba, wymieniłyśmy się mailami,  uzgodniłyśmy nasze preferencje co do kolorów i nawet  jednakowy termin wysyłki. Dostałam od niej wspaniała frywolitkową bransoletkę w kolorach  morza bo o takie kolory prosiłam.
Nie potrafię robić frywolitki więc tym bardziej ucieszyłam się z prezentu który możecie podziwiać na zdjęciu poniżej.Jeszcze raz dziękuje za to cudo.


Ja podarowałam Małgoś 13  bransoletkę z wełny i szydełkowej koronki w kolorach o jakie prosiła.


To była jak dla mnie wspaniała wymianka. Dostałam piękny prezent, poznałam sympatyczną osobę , wymieniłyśmy się  prezentami długo przed  umownym  terminem,   dla mnie to była MAXI wymianka a nie mini.

niedziela, 8 lipca 2012

Zapomniana rocznica i Candy.

Dziś zaczęłam się zastanawiać  kiedy to ja założyłam blog i  okazało się , że równo rok temu zrobiłam pierwszy wpis. Zupełnie zapomniałam o tej rocznicy a przecież trzeba to jakoś uczcić. Tradycją są  rocznicowej rozdawajki  więc i ja taką ogłaszam. Zastanawiałam się co Wam podarować bo przez ten rok nauczyłam się robić tyle nowych rzeczy. Myślę jednak, że podaruję Wam  coś robionego na szydełku. Szydełkowanie jest mi najbliższe, najbardziej lubię  to robić a skoro dostałam wyróżnienie na najfajniejszą zabawkę szydełkową to niech jedno z tych zwierzątek będzie prezentem w moim Candy. Pewnie jeszcze coś dorzucę  do zwierzaka ale to już niespodzianka.
Portret zwierzątek można zobaczyć TUTU i TU


Zasady zabawy


1) Jeśli chcesz  zwierzątko  zostaw komentarz pod tym postem   z  kolejnym numerem , jeśli chcesz tylko komentować  to nie wstawiaj numeru.
2) Jeśli jesteś posiadaczem bloga to dodaj informację i zdjęcie na swoim blogu z informacją i aktywnym linkiem do zabawy. To akurat warunek konieczny bo chciałabym aby  bawiło się sporo osób.
3) Miło mi również będzie jeśli przyłączysz się do grona moich obserwatorów  ale jeśli nie masz zamiaru mnie odwiedzać po skończeniu rozdawajki to nie musisz. 
4) Termin zgłoszenia chęci posiadania zwierzaka   ustalam na 15 sierpnia. 
Zgodnie z nowymi trendami ( czyli straszeniem nas konsekwencjami organizowania gier losowych)  po tym terminie " wybiorę"   sobie  ze zgłoszonych osób tą do której wyślę maskotkę.
5) Napisz które zwierzątko chciałabyś/chciałbyś dostać i dlaczego akurat to.
 Nie wysyłam prezentów za granicę ( no cóż koszty)

sobota, 7 lipca 2012

Wymianka brzydko pachnąca.

          Zapisałam się jakiś czas temu na wymianke pachnąca różami u Luny z Uroczyska Luny..  Lubię wymianki, to okazja do poznania innych blogujących  rękodzielniczek, otrzymania fajnych drobiazgów , czasem tak różnych od tego co same potrafimy robić. Czasem zachęcona prezentem uczę się nowych technik a czasem ktoś uczy się  nowości na przykładzie moich robótek . Nigdy nie odmawiam pomocy czy wyjaśnień.
         Wiele z Was miało przykre doświadczenia z wymiankami  ale ja miałam same pozytywne. Wszystko co dobre kiedyś się jednak kończy  i tak jest tym razem. Dziś mija termin realizacji wymianki pachnącej różami , na przygotowanie  i wysłanie prezentu był aż miesiąc.  Ja swój prezent wysłałam już dawno , jednak moja para wymiankowa czyli Aniołowo  nie przysłała mi nic, nie napisała ani słowa wyjaśnienia, nie skontaktowała się z organizatorką wymianki  aby przedłużyć termin ( sprawdziłam to wczoraj). Wiem z różnych blogów, że to nie jest pierwszy problem z  Aniołowo  Sama byłam już uczestnikiem zamieszania jakie ta blogująca koleżanka sprawiła w innej wymiance .  Przechodzimy nad tym do porządku  mówiąc sobie to tylko zabawa, ale nikt nie lubi być wykorzystanym. Każda wymianka  oprócz naszego talentu i serca  wymaga również pieniędzy. Materiały do zrobienia prezentu, przydasie i słodkości nie rosną na trawniku a i wysłanie prezentu kosztuje.
          Jak znam życie to Aniołowo  pogonione  przez organizatorkę pewnie coś , kiedyś  mi wyśle , pewnie wymyśli też jak zwykle jakieś usprawiedliwienie ale to już nie będzie przyjemność. Jeśli ktoś nie potrafi wywiązywać się z terminów,  a co gorsza nie poczuwa się do obowiązku napisania choć kilku słów wyjaśnień ( jeśli faktycznie coś się  nieprzewidzianego zdarzyło)  to ja z taka  osobą bawić się nie chcę.
          Nie chcę jednak przez jedną osobę rezygnować z wymianek. Zapisując się na następne wymianki będę zawiadamiać organizatorki o problemie jaki mnie spotkał  z strony Aniołowo i jeśli  nie będzie ona wykluczona z wymianki to w przypadku jej wylosowania zrezygnuję z wymiany ,  to  ma to być dla mnie  przyjemność i oczekuję zabawy a nie problemów. Już napisanie tego postu było dla mnie niemiłym  obowiązkiem.
PS. Odpowiedź dla komentującej Ewy
 Mnie tak jak napisałam nie chodzi o to, ze nie przysłała mi  niczego w terminie ale o  brak jakiegokolwiek kontaktu i zainteresowania. Ja nikogo nie osądzam i nie oceniam, nie wiem czy miała powody czy nie.Opisałam tylko fakty. Tak jak przypuszczałam znajdą się osoby które będą Aniołowo usprawiedliwiać  szkoda, że  tylko, że ona nie zdobyła się na słowo wyjaśnienia. A wystarczyłoby  napisać teraz nie mogę wyślę np.  za miesiąc.
14.07.2012
Informacja dla tych którzy uważali, że zbyt wcześnie napisałam o problemie z wymiankową parą. Minął tydzień i dalej sytuacja się nie zmieniła czyli   brak  jakiejkolwiek informacji. 
21.07.2012
Minął kolejny tydzień , sytuacja bez zmian czyli prezentu brak.

Na koniec   pokażę co przygotowałam dla Aniołowo.
Tematem wymianki były róże więc przygotowałam  kilka ich wersji.
Różany  igielnik  zdobiony koronką gipiurową

 Różaną bransoletkę  z  wełnianej  folkowej chusty i wstążki atłasowej ( w środku drewniana bransoletka)

Różaną broszkę   zrobioną na szydełku i kilka drobiazgów przydasiowych.


piątek, 6 lipca 2012

Trochę reklamy.

Kto do mnie zagląda ten wie, że dłubie sobie raz na szydełku, raz na drutach, czasem haftuje , szyję, sklejam, plotę, filcuję. W zależności od humoru, pogody, namowy lub bez powodu. Zanim zaczęłam pisać blog wszystko to lądowało w szufladach i czasem wydawało mi się, że  robienie rękodzieła niepotrzebnego nikomu nie ma sensu. Dzięki Wam wiem, że tak nie jest , moje prace się podobają i cieszą czyjeś oczy,  ja lubię to robić, lubię uczyć się nowych rzeczy, nowych technik. Teraz zmuszona sytuacją  wystawiam trochę tych  niepotrzebnych  mi  rzeczy  i  czasem znajduję chętnych do ich zakupu. To nie jest działalność zarobkowa, raczej zdobywanie skromnych  środków na nowe materiały. Przy okazji spotykam bardzo sympatyczne osoby  które doceniają trud włożony w ręczną pracę. Tak było i ostatnio . Pisałam w   Coś niebieskiego  o sympatycznej osobie dla której robiłam podwiązkę i proszę bardzo jaka spotkała mnie miła  niespodzianka. Osoba ta pofatygowała się aby odwiedzić mój blog i napisała pod Coś niebieskiego cudowny komentarz. Wybaczcie ale musiałam się  pochwalić. 
A teraz aby tytuł posta był prawdziwy to reklamuje letnie szydełkowe bransoletki które oferuję za grosze. Jeśli ktoś jest chętny to wystarczy do mnie napisać lub zajrzeć do galerii których namiary  znajdziesz w prawym pasku bocznym.
Zapomniałam napisać, ze wymienić też się mogę.



poniedziałek, 2 lipca 2012

Prawie prawdziwa róża.

Choć marzy mi się domek z ogródkiem to całe życie mieszkam w blokach. Namiastką ogródka jest mój balkon gdzie jak twierdzi mój mąż nie ma już miejsca dla niego bo wszędzie rośnie "zielsko". Kwitnie mi już chińska róża, begonie, lobelia  i zasiane pierwszy raz  kwiaty z mieszanki dzika łąka. Ale chciałam Wam pokazać coś innego. Prawie prawdziwą różę bo wykonaną z papieru a właściwie z filtrów do kawy. Znalazłam  fajny kurs robienia takich kwiatków TU a ponieważ z zamierzchłych czasów zostały mi filtry do ekspresu którego już dawno nie mam to musiałam spróbować. Muszę powiedzieć, że efekt końcowy mnie zaskoczył , nie przypuszczałam, że te papierowe kwiaty są takie  ładne. 




PS. Dziękuję za pochwały to moje "zielsko" tak Was oszukuje.Skoro róża tak się podoba to spróbujcie zrobić  same to całkiem łatwe. Tylko nie zniechęcajcie się bo po zanurzeniu w farbce róża wygląda smętnie.

niedziela, 1 lipca 2012

Coś niebieskiego.


Pamiętacie  niedawno pokazywałam Wam ślubną podwiązkę  wydzierganą na szydełku.Zgodnie z tradycją Panna Młoda powinna mieć coś nowego, coś niebieskiego...... Zwróciła się do mnie jedna sympatyczna osoba z prośbą  o zrobienie dla niej podobnej podwiązki w kolorze  jasnego złota  z błękitną  wstążeczką. Nie pisałabym o tym gdyby nie piękne słowa które przysłała mi w e-mailu:
"Chodzi mi o to, żeby była "moja", a nie taka jak wszystkie - satynowe czy tiulowe"
Myślę, że te słowa oddają sens wykonywania naszych robótek.Rękodzieło zawsze ma indywidualny charakter, nawet jeśli robimy podobne rzeczy to nigdy nie są identyczne.
Rzeczy produkowane   taśmowo w ogromnych ilościach gdzieś na dalekim wschodzie, identyczne  można kupić w Polsce, Niemczech czy Francji.

Nie pokażę Wam tej podwiązki, niech to będzie widok  tylko dla tej miłej osoby no i dla jej przyszłego męża. Tak bardzo spodobało mi się to co napisała, że postanowiłam przesłać  jej jeszcze małą niespodziankę. Zresztą ja zawsze staram się dołączyć jakiś maleńki drobiazg do każdej wysyłanej rzeczy, lubię sprawiać niespodzianki i mam nadzieję, że sprawiają one przyjemność. Zamiast leżeć w szufladzie cieszą  czyjeś oko.
Dla Was zdjęcie w trakcie roboty tylko po to aby pokazać śliczne  nici w kolorze ecri lub jasnego złota zależy jak kto  patrzy.


piątek, 29 czerwca 2012

Zielono mi i papierowo.

Przy okazji kwiatków z gazety wspomniałam, ze skręcam rurki z papieru. Od jakiegoś czasu "chodziła"  za mną papierowa wiklina  postanowiłam więc zabrać się za skręcanie gazet  Dziś pokażę Wam efekty. 
Zielony kolaż powstał  z katalogu jednego z hipermarketów budowlanych. Zależało mi aby utrzymać się w podobnej kolorystyce czyli zielono- brązowej. To wcale nie takie łatwe skręcić rurki  tak by uzyskać założone kolory i podobną grubość rurki, chyba, że skorzystałabym z gotowych kolorowych  papierów ale to nie byłoby to co chciałam osiągnąć.  Frajdy miałam przy układaniu kolażu co niemiara tylko skręcanie rurek jest nudne ale można to robić oglądając telewizję jednym okiem. Poukładałam, posklejałam , oprawiam w ramkę z ozdobnej tektury falistej i tak to wygląda.


Albo tak  w zależności od humoru


Dziś liczba oglądających mojego bloga  przekroczyła  20000.To jak dla mnie jakaś abstrakcyjna liczba chociaż niezły ze mnie matematyk. Dziękuje wszystkim zaglądającym, jeszcze bardziej dziękuje wszystkim komentującym. Lubię nasze wirtualne miejsce, fajnie jest pokazać  co się dłubie w zaciszu domowym. Super przyjemnością  jest czytanie pozytywnych komentarzy na temat swoich "dzieł". Do tego czasu moje prace chowałam do szuflady lub rozdawałam rodzinie  i na tym słuch o nich ginął. Nigdy  nie robiłam zdjęć moich prac bo nie widziałam  takiej potrzeby. Wszystko się zmieniło po założeniu bloga, zmieniło się na lepsze. Dziękuję Wam.

środa, 27 czerwca 2012

W prostocie siła.

Buszuję sobie po sieci podglądając na YouTube filmiki z kursikami  tworzenia najróżniejszych rzeczy.. Jedne kursy są wspaniałe i można się wiele nauczyć, inne są inspiracja do tworzenia własnych prac. Ostatnio przeglądałam filmiki dotyczące papierowych kwiatków. Znalazłam kurs zrobienia prostego ale efektownego kwiatka z papieru TU
Pomyślałam, że w podobny sposób można by było zrobić kwiaty z materiału.. Znalazłam nikomu nie potrzebny kawałek materiału i postąpiłam identycznie jak w ww.  instrukcji tylko zamiast papieru użyłam biały materiał. Nie związałam też środka drucikiem kreatywnym tylko mocną nitką. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że w ten prościutki sposób można w 5 minut zrobić  sympatyczny kwiat. Można wykorzystać w ramach recyklingu niepotrzebne szmatki , najlepiej takie które się nie strzępią. Teraz mam tylko problem do czego przyczepić ten kwiatek bo przecież nie do kożucha.

PS.
Tańcząca para w tle to jedna z licznych nagród zdobytych na parkietach przez moją córunię.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Trochę szczęścia.

Mimo, że z wiadomych względów u mnie teraz "chude lata"  to szczęście nie opuściło mnie tak całkiem. Czasem uda mi się wygrać u Was jakieś Candy i otrzymać wspaniałe prezenty. Tak było też niedawno kiedy  Ania-w małym domku z bloga Prezenty z duszą  wylosowała mnie jako szczęśliwą wygraną. Kilka dni temu otrzymałam przesyłkę a w niej same śliczności w czerwonym energetycznym kolorze. Aniu dziękuje po raz kolejny za prezenty . 

Przy okazji  mojego Candy  jak i tych organizowanych u Was poznałam tyle wspaniałych osób ,  zapisałam się do obserwowania tylu blogów , ze Blogger zaczyna się mi buntować. Nie lubię jednak usuwać fajnych blogów tylko dlatego, że Candy się skończyło a Bloggerowi  trudno przejrzeć wszystkie w poszukiwaniu nowych postów.

piątek, 22 czerwca 2012

Paw.

       Tak, tak jestem dumna jak paw chociaż nie zamierzam się puszyć. Moje wesołe zwierzątka zostały wybrane w zabawie zorganizowanej przez Małopolanki  jako  najfajniejsza  szydełkowa maskotka. Z uznaniem spotkała się moja  dbałość o detale,  doceniona największą pracochłonność i staranność wykonania.
       Dziękuję za uznanie jest mi ogromnie miło, że maskotki podobają się Wam równie mocno jak mojemu wnuczkowi dla którego jej robiłam. Jednocześnie gratuluję pozostałym nagrodzonym. Wszystkie zgłoszone prace były wspaniałe.
      Chciałabym przypomnieć, że TU    możecie znaleźć  instrukcje wykonania pieska. Do wykonania zwierzątek potrzeba niewiele materiałów, wystarczą resztki włóczek, a nawet  włóczki z recyklingu . Trochę pracy i zaangażowania i można sprawić dziecku radość. Moje dorosłe już dzieci pamiętają każdą ręcznie zrobiona zabawkę. Każda miała imię  i zapisała się szczególnie w ich pamięci.
       A ponieważ doceniłyście  dbałość o szczegóły i wykonanie to prezentuje  portrety  nagrodzonych zwierzątek.
 Krówka Krysia i konik Zdzisio
 
Piesek   Kapsel
Świnka Gosia
m