Obserwatorzy.

wtorek, 4 grudnia 2012

Dla Marcinka

Dobroczynnością nie należy się chwalić , trzeba pomagać nawet wtedy gdy nikt o tym nie wie.  Ja jednak mam  też dług do spłacenia więc  postanowiłam zamieścić zdjęcia tego co wysłałam  na kiermasz organizowany  przez   Grodzię z Kuźni Upominkóww ramach pomocy dla Marcinka.
Przypominam Wam, że Ewa  przysyłając mi wełenki nie chciała nic  dla siebie, prosiła bym wysłała coś na kiermasz. Ewo  w takim razie są to prezenty od Ciebie i ode mnie .




niedziela, 2 grudnia 2012

Coś za coś.

W jednym z poprzednich wpisów  pisałam Wam o 3 wspaniałych dziewczynach które  wymieniły niepotrzebne im włóczki, kordonki i inne przydasie na moje prace. Pokazywałam już co w zamian wysłałam do Krystyny  Anny pisałam o tym  tu skarby robótkowe do wymiany.
Dziś mogę już pokazać co przygotowałam dla Maris bo przesyłka do niej dotarła.Nie pokazuję Wam skarbów jakie od niej dostałam bo Krystyna przysłała mi jedną paczkę w której były również włóczki od Maris ( dziweczyny się spotkały i wspólnie o mnie pomyślały). Nie wiem więc ktore włóczki były od której , zresztą Maris przysłała mi jeszcze dodatkową paczuszkę. Maris chciała abym zrobiła 3 zwierzątka dla jej wnuczek. Przygotowałam więc dwa kotki i myszkę.  Do przygotowania takich zwierzątek nie potrzeba ogromnych ilości włóczki, wystarczą podstawowe umiejętności szdełkowania. Cała tajemnica tkwi w wykończeniu zwierzatek bo to ono decyduje czy  zwierzątko jest   uśmiechnięte, czy groźne, wesołe czy smutne, radosne czy ponure.
Dla Maris też przygotowałam małą niespodziankę.  Maris  po raz kolejny bardzo Ci dziękuję

Jeśli podobają się Wam prace przygotowane dla dziewczyn , jesli macie niepotrzebne Wam  kłębuszki włóczek ( mniejsze,  większe albo całkiem małe- obojętnie  bo  przydaje się każdy kawałek) , nici , kordonki , sznurki    lub inne rzeczy o których pisałam TU   napiszcie do mnie chętnie się wymienię.  Czasem potrzeba mi  np. do zrobienia oczka kota  intensywnie zielonej włóczki, szkoda mi wtedy biec do sklepu i kupować 10 dkg  z której wykorzystam tylko kawałeczek, stąd mój apel do Was.

A teraz czas na  pokazanie tego co wysłałam do Maris.





I mała  niespodzianka dla Maris szydełkowa broszka.



piątek, 30 listopada 2012

Odrobina szczęscia

Do Świąt jeszcze daleko a ja już mam pierwszy prezent.  Wygrałam nagrodę pocieszenia u  Edy.
Jakiś czas temu trafiłam na  na jej blog ,  koniecznie zobaczcie jak cudne rzeczy ona tworzy.  Jej prace to prawdziwe perełki.
Paczuszka od Edy przywędrowała do mnie aż z dalekiej Holandii. Eda obdarowała mnie  tyloma prezentami jakby to była nagroda główna a nie pocieszenia. Zresztą sami zobaczcie.

Prześliczna zawieszka świąteczna, cynowe  wytłaczane serduszko, serwetki świąteczne, kalkomania, koroneczka, werniks , słodycze ,był jeszcze  marcepan  ale się nie załapał do zdjęcia  bo w tajemniczy sposób zniknął.
Edo bardzo dziękuję za śliczne prezenty,  wszystko  wykorzystam bo może nie jestem mistrzynią decu ale mam dużo zapału do nauki.

środa, 28 listopada 2012

Dobrzy ludzie są wśród nas.

Wczoraj  napisałam Wam o  Ewie   wobec której mam dług wdzięczności za śliczne, nowiutkie wełenki , które mi przysłała i nic za nie nie chciała. Po wczorajszym wpisie  Ewa odezwała się i wreszcie będę mogła spłacić dług ale ponieważ Ewcia jest  cudownie bezinteresowną osobą  zaproponowała mi ,abym przeznaczyła  moją pracę  nie dla niej ale na kiermasz organizowany przez  Grodzię z Kuźni Upominków
 Kiermasz organizowany jest na rzecz wspaniałego, dzielnego chłopca Marcin Sporek  który walczy z bardzo ciężką chorobą.





Ja  już szykuję przesyłkę bo czasu do  kiermaszu jest niewiele. Jeśli któraś z Was też chciałaby pomóc to  byłoby cudownie. Więcej informacji znajdziecie   tu  Pomoc dla Marcinka
Z tego co widziałam  na blogach i FB   jest mnóstwo dobrych ludzi wśród nas.

wtorek, 27 listopada 2012

Skarby robótkowe do wymiany.

W jednym z moich wpisów zaproponowałam Wam  wymianę moich prac na niepotrzebne Wam włóczki,  kordonki, resztki czesanek do filcowania , druty, szydełka, widełki , laleczki dziewiarskie, guziczki, koronki  i inne akcesoria potrzebne do robótek wszelakich. Pisałam o tym TU.
Na moją propozycję odpowiedziała wtedy Ewa z blogu W -Ewkowie   która przysłała mi śliczne wełenki  i u której dalej mam dług wdzięczności. Ewo  miałaś wybrać sobie  coś z moich prac, dalej czekam  może coś Ci się spodoba.
Minęło już kilka miesięcy i o tym wpisie zapomniałam, aż tu pewnego dnia  napisała do mnie Krystyna Anna  i zaoferowała mi , że podzieli się swoimi zapasami.Tym razem  bardzo nalegałam na wymianę  nie chcąc być niewdzięczną..Krysia przysłała mi cały worek skarbów. Były tam kłębuszki wełenek, mniejsze, większe i całkiem duże,  trochę wstążek, koralików, koronek. Krysia nie chciała abym je pokazała na blogu ale było tego całkiem sporo.  Krysiu bardzo Ci dziękuję. Na szczęście znalazło się kilka  moich rzeczy które Krysi się spodobały. Wczoraj  dotarły one do Krysi  więc mogę je pokazać.
To jednak nie koniec historii  z włóczkami w tle,  bo jeszcze jedna dobra dusza przysłała mi swoje skarby . Tą wspaniałą osobą jest Maris. Ponieważ jednak do Maris moja przesyłka jeszcze nie dotarła  napiszę o tym osobny post bo nie chcę psuć jej niespodzianki.
Drodzy blogowicze gdyby ktoś  jeszcze był chętny na wymiankę  moich prac na   wymienione wyżej   robótkowe skarby to zapraszam do kontaktu.

A to moje dowody wdzięczności przesłane Krystynie Annie.

Lniana Pani Bałwankowa z długim sznurkowym warkoczem bo ja szyć  też potrafię.



Zakładka do książki z cieniowanego kordonka z atłasową wstążeczką.


Broszka z perłą z  kordonka

sobota, 24 listopada 2012

Rękodzieło na wagę.

Mój wpis o tym jak cenią nasze rękodzieło  przeczytało sporo osób, dużo z Was zabrało też głos w tej sprawie. Postanowiłam więc jeszcze raz poruszyć ten temat.  Dziś  chodzi mi o rękodzieło którego  sama nie wykonałam a konkretnie o rękodzieło  kupione w  w sklepach z używanymi rzeczami na wagę. Mam w pobliżu domu taki sklep, ciuchbuda jak każda inna a jednak to właśnie w niej spotykam  super ludzi. Przychodzi młoda dziewczyna, plastyk i szuka wełnianych rzeczy do filcowania, przychodzi starsza Pani , wyszukuje  koronkowe serwetki, potrzebne jej do odciskania w glinie, przychodzi inna i szuka materiałów do szycia. Czasem  sobie trochę porozmawiamy na temat naszych prac. Jako te osoby które same coś robią  nie możemy przejść obojętnie obok przepięknych haftów, koronek, plecionek  rzuconych  razem ze starymi ręcznikami. Ja też czasem kupuję przepiękne rzeczy  , ręcznie robione , oczywiście na wagę. Jak pomyślę ile godzin pracy i ilu umiejętności potrzeba aby takie rzeczy stworzyć to jest mi zwyczajnie żal, że trafią one na śmietnik  i czy mi potrzebne czy nie to biorę. Czasem dopiero w domu się zastanawiam po co mi to, ale jak już je wypiorę , wyprasuję to czasem po prostu cieszą moje oczy. Wyjmę z kuferka popatrzę i schowam. 
Jest jednak i druga strona  takich sklepów,  otóż psują one rynek rękodzieła nowego. Gdy my robimy  i chcemy sprzedać po godziwej acz minimalnej cenie nasze prace  słyszymy za drogo. W hipermarkecie, w chińskim markecie( bo i coś takiego ostatnio widziałam ) , w ciuchbudzie  kupuje się rękodzieło za grosze. To nic, że złej jakości, to nic, że używane ale tanie. Dlatego podziwiam tych co mają odwagę prowadzić działalność gospodarczą i zajmują się  wytwarzaniem rękodzieła, to trudny kawałek chleba.
Na koniec  przydługiego wpisu pokażę coś co jest ilustracją  moich nudnych wywodów. Kupiony w SH dywanik a może makatka , ręcznie haftowany wełną, ręcznie tkany i wiązany, wymiary 80 x 50 cm po wypraniu  wygląda jak nowy i jest cudny. Kosztował mnie 3,5 zł  no to same powiedzcie jak tu się nie skusić na coś takiego, jak pozwolić na to aby trafił do spalarni śmieci.


czwartek, 22 listopada 2012

Owoce nie tylko na kompocik

W tym roku choinka  będzie "smaczna" bo udekorowana takimi oto owocami. Proste , dość szybkie w wykonaniu, można wykorzystać do ich wydziergania  resztki wełenek. A resztek kolorowych wełenek mam teraz spory zapas i to dzięki  2 sympatycznym osobom, które podzieliły się  ze mną swoimi skarbami. Kto to jest ? O tym napiszę wkrótce osobny post ale  są między nami wspaniałe bezinteresowne osoby. 
Polecam owocowe dekoracje świąteczne, kto umie niech dzierga, kto nie umie  dziergać a chce mieć niech spojrzy w pasek boczny.
Co roku obiecuję sobie,że żadnych dekoracji robić nie będę a potem wymyślam  jakieś nowe i koniecznie, ale to koniecznie muszę  je mieć. Magia Świąt jednak działa.


środa, 21 listopada 2012

Aniołek.

W zeszłym roku aniołki szyłam , z błyszczącej satyny i koronki.Kto ich nie widział to zapraszam TU
W tym roku aniołki są szydełkowe  z buziami malowanym na drewnianych koralikach z włóczkowymi włosami. Teraz siedzą sobie i czekają na Święta. Nie wiadomo kiedy zleciał ten rok dopiero co był Nowy Rok a tu już następne Święta. Całe szczęście, że my się nie starzejemy tylko  nasze dzieci i wnuki tak szybko rosną. Dopiero co wnuczek cały mieścił mi się na kolanach a teraz nie mogę go doścignąć w naszej ulubionej zabawie w ganianego. No i pomysły ma już zupełnie abstrakcyjne. W związku z powyższym niedługo napiszę Wam co ma wspólnego Wiking z rodzimym żubrem. A dziś niech Was raduje aniołek.


sobota, 17 listopada 2012

Bałwanek i o tym jak cenią naszą pracę.

Dzisiejszy wpisy jest o bałwanku i jeszcze o czymś.  Bałwanek  dla odmiany  nie jest dziergany ale uszyty.Z mięciutkiej bawełny, czapka i szalik to resztki materiałów  jakie normalni ludzie wyrzucają do kosza a nienormalni czyli rękodzielnicy skrzętnie chowają w pudełkach, torebkach, skrzyneczkach i koszach. Wiadomo prędzej czy później wszystko się przyda.Jeszcze tylko trochę haftu, koraliki i bałwanek gotowy. Teraz czeka tylko na śnieg.


A teraz inna historia  nie wiem czy śmieszna , czy raczej smutna. Jakiś czas temu pokazywałam Wam chustę Gail.Właśnie tą:

Chusta jest wełniana, duża . Kto czyta mój blog wie, że zrobiłam ją  ot tak aby zająć czymś myśli. Postanowiłam  ja więc sprzedać bo rodzina ma  chusty w różnych kolorach , wzorach  i następnych nie chce.
Wystawiłam ją w jednym serwisie , gdzie to kupujący podaje cenę za jaką by chciał kupić wystawiony  przedmiot. Chciałam sprawdzić jak ludzie  widzą i doceniają naszą pracę.  Na blogach promowana jest  akcja  stop chińszczyźnie popierajmy  rodzime rękodzieło.  A rzeczywistość jest troszeczkę  inna, zresztą  co się dziwić skoro tyle osób jest bez pracy lub pracuje za grosze.
Oglądających  moją chustę było dużo i wreszcie ktoś się zdecydował zaproponować cenę za jaką by ją kupił. I tu historia robi się śmieszno-smutna. Było to 12 zł!!!!!!!!. Kolejnej oferty od tej osoby nie było widocznie tylko tyle była gotowa za chustę zapłacić.  Najpierw się uśmiałam ale potem pomyślałam o tych co muszą się ze sprzedaży swoich prac utrzymać . I tak doszłam do wniosku , że chińszczyzna i tak wygra choć wszyscy wiemy, że jest złej jakości a i wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Ma jednak   nad nami wszystkimi jedną przewagę ale jak ważną jest nią cena. Czasem tak niska, że zastanawiam się z czego ich wyroby są tak naprawdę zrobione.

czwartek, 15 listopada 2012

Czapka dla dziecka i powrót do blogowania.

Mam sprzęt zastępczy, dysk poszedł do naprawy gwarancyjnej mogę powoli wracać do życia blogowego. Na szczęście odzyskano  bardzo dużo danych, więc  nie jest tak źle jak  na początku wyglądało.  W międzyczasie   sporo się wydarzyło wiec  będę miała o czym pisać. Miło mi, że pomimo iż  nowych  wpisów było jak na lekarstwo to nadal odwiedzało mnie sporo osób. Dziękuję wszystkim  za komentarze i słowa otuchy. Niestety rzeczy martwe bywają złośliwe i psują sie w najmniej odpowiednim momencie.
A teraz wracam do robótek. Może niektórzy pamiętają jeszcze czapki które w zeszłym roku dziergałam dla wnuczka.
Kto nie widział to  może obejrzeć teraz:
czapka  Miś
czapka Tygrys
czapka Hełmofon
czapka     Żabka
 Wnuczek uwielbia  czapki:  misia i tygryska i jeszcze  je wciska na główkę. Zresztą czapki  włóczkowe potrafią "rosnąć"  wraz z dziećmi.
W tym roku zrobiłam już  czapkę Kocurek  no ale jedna czapka to za mało. Babcia musiała wymyślić   coś nowego bo dla kogo tworzyć jak nie dla naszych milusińskich. Dziś pokażę nowego puchatego tygryska tym razem  bardziej łagodnego niż zeszłoroczny.


niedziela, 11 listopada 2012

Cath Kidston

Kłopoty z komputerem   mocno mnie ograniczają technicznie wiec mój wpis o właśnie zakończonej wymiance z konieczności musi być  inny niż zwykle. Wymiankę w stylu Cath Kidston zorganizowała Luna (dziękuję  Ci Luno , Twoje wymianki zawsze są wzorowo zorganizowane). Mówiąc szczerze niewiele wiedziałam o tym stylu, zanim się zapisałam na wymiankę,  musiałam poszukać  co jest głównym motywem tego stylu. Okazało się, że  to motyw róż, kropek a kolory to róż i pastele. Moja parą wymiankową została Martita1987
Jak zwykle  nie bardzo wiedziałam co przygotować bo taki przesłodzony styl nie koniecznie jest w moim guście. Uszykowałam więc trochę drobiazgów z różowej włoczki : dużą broszkę- różę z cieniowanej włóczki z różowym wykończeniem, różowe pudełeczko na  biżuterię lub inne drobiazgi ozdobione  koronką, igielnik w kształcie babeczki z wisienką. Oprócz tego uszyłam woreczek na przydasie i różaną zawieszkę .  Zdjęcie skopiowałam z poczty wysłanej do Luny mam nadzieję, ze coś na nim widać. Niestety  nie mogę pokazać tego co otrzymałam od Martity. Ona jeszcze  na blogu nie napisała o wymiance a ja  nie mam narazie możliwości dodania  swoich nowych zdjęć.  O tym co dostałam napiszę więc trochę później  ale już dziś dziękuję Marticie1987 za różane prezenty.


Martita zamieściła już informacje więc pożyczyłam zdjęcie  od niej  abyście mogli zobaczyć co ja dostałam w tej wymiance.



poniedziałek, 5 listopada 2012

Staruszek na pocieszenie.

Niestety komputer rozsypał się na dobre. Mąż wyciągnął z piwnicy  staruszka- komputer  aby można było choć pocztę odebrać. Przez jakiś czas będę na niego skazana. Nie ma więc  mowy o nowych zdjęciach mogę tylko od czasu do czasu coś do Was napisać ewentualnie przypomnieć coś starego. Lepsze to niż nic  więc nie wybrzydzam choć strony otwierają się w ślimaczym tempie. Zaczęłam już dłubać coś  na Święta choć obiecywałam sobie , że nie będę.  Ta choinka ze zdjęcia ma już swoje lata  ale nadal ją lubię, prosta do zrobienia nawet dla początkujących  dziewiarek  a ile możliwości zdobienia!!!
Ta akurat jest z cekinami i łańcuszkiem choinkowym ale może być z koronkami, kokardkami, cukierkami i co tam jeszcze wymyślicie. Zrobić łatwo a zdobienie można zostawić  trochę starszym dzieciom.
PS.
Dziękuję wszystkim za wsparcie, staram się trzymać nerwy na wodzy i  "nie płakać nad rozlanym mlekiem".

piątek, 2 listopada 2012

Komputery też dokonują żywota.

W przeddzień wszystkich Świętych właśnie  mój komputer dokonał żywota. Rozsypał się nowy dysk jeszcze na gwarancji. To żadna pociecha bo straciłam prawdopodobnie wszystkie dane, materiały, wzory i zdjęcia. No cóż siła wyższa, ale szkoda  bo przez parę lat zbierałam różne ciekawe wzory , o sprawach ważniejszych  niż robótki nawet nie wspominam. Piszę post korzystając z  czyjejś uprzejmości , więc  mam przymusową przerwę. Gdyby ktoś  czegoś potrzebował to proszę pisać na maila.

niedziela, 28 października 2012

Ciasteczko z truskawkami do kawki.

Dziś obiecane ciasteczko do kawy.  Zapraszam na ogromne ciacho z czekoladą , śmietaną i truskawkami.
Dekoracja, igielnik, zabawka  ? Sama nie wiem ale życzę smacznego . Przez  monitor komputera można tylko oko nakarmić.



sobota, 27 października 2012

Zapraszam na kawę.

Zrobiło się zimno , dziś zmiana czasu , dni coraz krótsze  więc zapraszam na  gorącą kawkę z bitą śmietanką  w  białej filiżance z różyczką. Smacznego.
To tylko  szydełkowe dzierganki, taki  ozdobny igielnik. Sympatyczny  drobny prezencik. Podoba się Wam?
Mam ostatnio  chęć na robienie rzeczy mało praktycznych. no cóż czapek i szalików mam pół szafy i nie chce mi się robić kolejnych. Zresztą robienie takich drobiazgów  jest bardzo przyjemne. Jutro będzie ciasteczko do kawy. Zapraszam.



czwartek, 25 października 2012

Kto lubi pająki? Zapraszam.

Czy  lubicie pająki? Ja niespecjalnie ale   wiem jak są pożyteczne i  zgodnie z zasadą "szczęśliwy  ten dom gdzie pająki są"   toleruję ich obecność. Zresztą trudno  byłoby się ich pozbyć  w sytuacji kiedy mam w domu bardzo dużo zieleni  w tym całą ścianę obrośniętą pnączami które są ich rajem. Biorąc  to wszystko pod uwagę oraz  z okazji Halloween  wydziergałam serwetę z pająkiem.Wzór tak mi się spodobał, że   nie mogłam się powstrzymać choć  prawdę mówiąc nie bardzo wiem co z nią teraz zrobić. Ale co tam  jak to mówią "jeść nie woła"   , serwetka poleży a ja pomyślę.  Oto pająk  krzyżak w całej okazałości.


wtorek, 23 października 2012

Śmieszno- strasznie.

Zbliża się śmieszno- straszne święto Halloween. To nie nasza tradycja , ale  młode pokolenia wykorzystują każdą okazję do zabawy. Młodość ma swoje prawa i powinna być wesoła i pogodna . Chociaż nie mam przekonania do tego święta to jednak przygotowałam kilka drobiazgów z tej okazji : brelok  do kluczy i zawieszkę. Wszystko straszne i "krwawe", a żeby groza była jeszcze większa gałkę oczną można wyjąć z powieki. Kto chce niech się śmieje, kto chce niech się boi. Zapraszam do zabawy  w duchy.


czwartek, 18 października 2012

Czekając aż chleb wyrośnie.

Od 1, 5 roku regularnie piekę w domu chleb. Nie na drożdżach ale na  samodzielnie hodowanym zakwasie. Za każdym razem chleb jest inny, eksperymentuję , mieszam mąki, proporcje,  zmieniam dodatki, zioła. Taki chleb jest świeży nawet po tygodniu jeśli uda mu się do tego czasu dotrwać. Pieczenie chleba nie jest trudne wymaga tylko czasu. Czekając  cierpliwie aż  chleb wyrośnie   wydziergałam  włóczkową różyczkę a właściwie różę bo na ok. 9 cm średnicy. Cieniowana włóczka z połyskującymi włoskami  z domowych zapasów, szydełko, dobre chęci , trochę umiejętności i  dodatek do swetra,  czapki lub torebki  gotowy.
Polecam i pieczenie chleba i dzierganie.


Chlebek upieczony proszę się częstować,  do wyboru pszenny lub orkiszowo-żytni,  smacznego.




wtorek, 16 października 2012

Ostatnie motyle w tym roku.

 Papierową miseczkę  zrobiłam  jakiś czas temu ale zapomniałam Wam pokazać. To oczywiście papierowa wiklina tym razem  nie popełniłam  poprzedniego błędu który TU  opisałam  i pomalowałam miseczkę  wodną farbą. Przykleiłam też  motyle z serwetki którą mi podarowałyście w jednej z  wymianek i oczywiście całość polakierowałam. Ten pomazany  zielony kolor to taka moja wizja "artystyczna" a nie brak staranności przy malowaniu. Miseczka nie jest idealna ale przecież to rękodzieło więc nie może być równiutkie jak z maszyny. Jestem zadowolona z efektu , myślę, że w długie jesienne wieczory  coś tam jeszcze poplotę.


sobota, 13 października 2012

Jesienna Gail z podróży

Pamiętacie zdjęcie z  z papierową różą ? Tak wyglądała zieleń na moim balkonie a teraz  mam prawdziwą jesień i kolorowe liście winobluszczu. Na ich tle zrobiłam zdjęcie  kolejnej chusty Gail. Wydziergana z wełny na grubych drutach,  cieplutka a jak ją ciasno złożyć to zmieści się w męskich dłoniach. Wydziergałam ją w czasie podróży do rodziców. To taki mój lek na skołatane nerwy. Mimo kłopotów trzeba przecież  coś robić aby nie zwariować.

Wzór, schemat  i opis chusty  Gail znajduje się TU. Zresztą jest tam mnóstwo fantastycznych rzeczy wiec warto tam zajrzeć.

Jakby ktoś był chętny to zapraszam do moich sklepików. Namiary po prawej stronie bloga.

czwartek, 4 października 2012

Kotek

Za oknem listopad , leje od kilku godzin. Taka pogoda ma na mnie zły wpływ , nic mi się nie chce nawet pisać na blogu. Popatrzyłam jednak ile osób mnie odwiedza codziennie i  postanowiłam zwalczyć lenistwo.
W ostatnim  wpisie pokazywałam Wam  co przygotowałam na wymiankę czekoladową. Między innymi był tam brązowy kotek. Zrobienie kotka jest banalnie proste nawet dla początkujących dziewiarek.
Wzór na zrobienie takiego kotka można znaleźć TU. Może komuś się przyda link i  pokusi się o samodzielnie zrobionego kotka. Jest  łatwy  w robocie ale bardzo sympatyczny w razie czego pomogę.
A może chcielibyście takiego kotka w Candy?
A tak na marginesie  powiem, że denerwują mnie  kursy i tutoriale zamieszczone na  blogach gdzie  ktoś opisuje  wykonanie rożnych rzeczy jakby to były jego  pomysł  nie wspominając ani słowa, że  wzory i opisy znalazł w sieci. Dużo buszuję po sieci , zwiedzam mnóstwo stron robótkowych  niekoniecznie polskich.  Ludzie na świecie tworzą prawdziwe cuda  i jak potem znajduję  opis wykonania  ze zdjęciami  na jakimś polskim blogu   to tak sobie myślę : fajnie, że opis jest po polsku tylko dlaczego nie ma odnośnika do strony z której ktoś zaczerpną inspirację. Oj marudzę, marudzę  niech mnie usprawiedliwi paskudna pogoda.


niedziela, 30 września 2012

Czekolada

Uwielbiam  czekoladę, zawsze poprawia mi humor z przyjemnością zapisałam się więc na czekoladową wymiankę zorganizowana przez Modrak.
Temat był kuszący, w paczuszce miała się znaleźć nasza ulubiona czekolada oraz  rękodzieło w kolorze czekolady i  jeszcze jakimś wybranym przez naszą parę wymiankową. Temat nie był więc taki całkiem prosty.
Moją parą wymiankową została Maggie,   wybrała ona dla siebie czekoladę malinową lub śliwkową a kolor dodatkowy czerwony. Jak zwykle miałam mnóstwo pomysłów co przygotować i jak zwykle nie mogłam się zdecydować co będzie najbardziej odpowiednie. Zrobiłam więc wszystko co mi przyszło do głowy czyli brązową bransoletkę zapinaną na czerwone guziczki, brązowy listek - podkładkę pod kubek, szydełkową miseczkę na drobiazgi ozdobioną atlasową wstążeczką i czekoladowego kotka z kokardą. Dorzuciłam trochę przydasi, czekoladę malinową i inne słodkości. Maggie  odpisała, że jest zadowolona z prezentów, mam nadzieję, że nie jest to tylko uprzejmość ale faktycznie jej się spodobały drobiazgi w przygotowanie których włożyłam  sporo serca.



Ja w tej wymiance poprosiłam o czekoladę deserową a kolory  dodatkowe jakie wybrałam to różowy i biały. Maggi przysłała mi śliczny notesik-przepiśnik z okładką haftowaną krzyżykami. W środku włożyła mi przepis na czekoladową babkę. Koniecznie muszę ją spróbować upiec. Oczywiście dostałam też czekoladę i inne słodkości oraz serwetki, wstążki i zapachowe świeczuszki.Niestety przesyłka od Maggi została mi dostarczona całkowicie podarta więc nie wiem czy to wszystko co mi Maggi wysłała czy nie. Pytałam o to Maggi bo Poczta Polska proponowała mi nawet złożenie reklamacji ale widocznie nie miała czasu mi odpisać więc pokazuję wszystko co do mnie dotarło.Dziękuję Modrak za organizację smakowitej wymianki i Maggi za prezenty.

Drogie koleżanki wkładajcie przesyłki choćby do zwykłego woreczka foliowego , jeśli nie używacie kopert bąbelkowych. Meggi włożyła wszystko w zwykłą kopertę, która zamokła na deszczu i się podarła w kilku miejscach. Szkoda naszej pracy i wysiłku.

piątek, 28 września 2012

Bielizna dla mężczyzny.

Niech Was nie zmyli ten tytuł. Nie będą to męskie  gatki ani bokserki. Chodzi mi oczywiście o damską bieliznę ale widzianą męskim okiem. Niedawno pokazywałam Wam różowe szydełkowe stringi a ponieważ wzbudziły zainteresowanie  zrobiłam też  wersję czerwoną tym razem nie stringi ale pełne majteczki. Jak myślicie kto je u mnie zamówił? Oczywiście jakiś miły Pan, który postanowił zrobić  niespodziankę pani swojego serca. Do kompletu poprosił jeszcze o staniczek. Trochę mieliśmy problemu  z ustaleniem rozmiaru ale trzystopniową skalę to zna każdy Pan ( mały, średni, duży biust) więc jakoś się udało i podobno komplecik pasuje na obdarowaną. Mogę więc go już pokazać i Wam. Widocznie miałam rację, ze taka bielizna jest dla mężczyzn chociaż noszą ją kobiety.



poniedziałek, 24 września 2012

Kocurek czapka dla dziecka.

Kurteczkę dla wnuczka już pokazywałam ale  przecież  jak jest czas na kureczki to i na czapeczki. Dzieci jak wiadomo nie przepadają za czapkami i nie inaczej jest z naszym maluchem. Kocurek jednak mu się spodobał jest więc nadzieja, że będzie go chciał nosić tak chętnie jak  ubiegłorocznego tygryska.
Czapka zrobiona na drutach najprostszym wzorem jest ciepła bo z mieszanki wełny , moheru,i akrylu. Obawiam się tylko czy nie będzie "podgryzać". Wykonanie proste nawet dla początkujących dziewiarek a ozdabianie pozostawiam wyobraźni. W moim przypadku oczy i nosek są z włóczki fantazyjnej Pom-pom, jęzorek  to aplikacja zrobiona na szydełku a reszta to haft.


piątek, 21 września 2012

Dziurawe swetry.

Ponieważ  aktualnie szyję a na efekty trzeba trochę zaczekać postanowiłam wyciągnąć na światło dzienne  stary sweterek. Zrobiłam go już dawno dla mojej córki. Zgodnie z dzisiejszym tytułem  sweterek jest dziurawy,  ma rękawki 3/4 i łódkowaty dekolt. Oczywiście te dziury to nie efekt  zużycia sweterka ale zamierzona ozdoba zresztą  zgodna z projektem córki. Muszę powiedzieć, że  trochę nieswojo się czuję jak  pruję prawie skończoną robótkę ale ten wzór właśnie na tym polega. Może i wy " poprujecie" sweterek?


środa, 19 września 2012

W jesiennym nastroju.

Lato się kończy, kolejny rok mija. Jakaś nostalgia mnie dopadła  i tak powstał szydełkowy wisiorek z drewnianym koralikiem. Zdjęcie na suchym patyczku  w sam raz pasuje do mojego nastroju.Mało mam chęci do robótek, trochę szyję i tyle. Chyba trzeba uciec do lasu na grzybki, żeby świeże powietrze wygnało posępne myśli.


poniedziałek, 17 września 2012

Kurteczka

           Gdzieś na blogach widziałam , że dziewczyny  przystąpiły do akcji " Uwolnij tkaniny ze swojej szafy". Wprawdzie nie przystąpiłam do zabawy ale pomyślałam sobie, że  czas uwolnić z szaf i moje zapasy materiałowe. Materiałów mam mnóstwo, czasem kupionych bo akurat się trafił jakiś fajny, czasem kupiony bo był okazyjnie tani, czasem kupiony z konkretnym przeznaczeniem ale potem koncepcja się zmieniła.Mam też sporo resztek materiałów z szycia sukienek do tańca zostawionych bo a nóż się do czegoś przydadzą. Czasem zaglądam do SH  a tam można trafić całe kupony nowego materiału na wagę po kilka złotych za kilogram więc jak tu się nie skusić kiedy za 3 zł można dostać 3 m nowiutkiego dżinsu. Szafy puchną a ja jakoś ostatnio niewiele szyłam. Postanowiłam jednak uszczuplić swoje zapasy i trochę poszyć. 
           Dzisiaj pokaże Wam właśnie skończoną  sztruksową kurteczkę dla wnuczka. Sztruks  szaro-niebieski został uwolniony z szafy,  błękitna podszewka też. Kurteczka miała być modelem z Burdy ale  w trakcie wyszło coś zupełnie innego. Doszłam do wniosku, że zmienię kieszenie, wciągnę w pasie  i przy rękawach gumkę.Taka mi się wydaje bardziej funkcjonalna. Nie wiem dlaczego dla tak małych dzieci  szczególnie dla chłopców sprzedaje się teraz króciutkie kurteczki , które są kopiami ubrań dla dorosłych. Nie jest to ani wygodne ani tym bardziej ciepłe. Moim zdaniem kurteczka powinna być za pupę.Ponieważ uwolniony z szafy materiał wydał mi się trochę za smutny dla dwulatka dodałam kolorowe guziczki a już po zrobieniu zdjęć doszyłam na kieszonkach guziczki w kształcie samolotu i kotka. Wnuczkowi się spodobała i już zabrał ją do swojego domku mogę więc i Wam pokazać z nadzieją, ze się spodoba.


czwartek, 13 września 2012

Miętowa Gail.

Pogoda za oknem już przypomina o jesieni , chociaż w dzień słoneczko to wieczory już bardzo zimne. Czas wrócić do ciepłych chust  którymi tak miło się otulić. Zielona miętowa Gail  powstała   specjalnie  jako dowód wdzięczności dla kogoś to pomaga mojemu dziecku które mieszka wiele kilometrów z dala ode mnie. Dla chętnych do nauki przypominam , że fajny opis  tej chusty znajduje się  TU.
To  moja kolejna chusta Gail , bo to jednak wyjątkowo  piękny wzór. Z różnych wełenek, w różnych kolorach  zawsze wygląda efektownie.
Powiem Wam w tajemnicy, że mimo iż zrobiłam już  chustę Gail kremowa-ecri, błękitną , białą, brązową, czarną  to sama nie mam ani jednej. Co zrobię chustę z myślą o sobie to zaraz znajdzie się na nią jakiś chętny. Postanowiłam tej jesieni  wydziergać jedną dla siebie ale póki co  pochwalę się miętową Gail , która jest już u nowej właścicielki  i mam nadzieję, że sprawiłam jej miła niespodziankę.


PS.
Maszyna naprawiona, cena naprawy  do zniesienia. Okazało się, że zaszkodziło jej szycie sztruksu który strasznie pyli no i wciągnęła jakąś nitkę w silnik. Przy okazji dowiedziałam się, że takich maszyn się nie  konserwuje samemu a i czyścić trzeba ostrożnie. Oczywiście przy lada trudnościach należy oddać do serwisu!!! Chyba następny sztruks uszyję na starym Łuczniku. Zawsze to bezpieczniej.

wtorek, 11 września 2012

Uśmiechnięta lupa w ubranku.

Nie wiem jak Wy ale ja z wiekiem mam coraz słabszy wzrok.Wprawdzie jeszcze   nawlekam igłę  ale z trudem. Przy robótkach muszę się więc wspomagać okularami, szkłem powiększającym itp. W rozgardiaszu robótkowym trzeba jednak pilnować aby nie porysować  szkła lupy. Uszyłam jej więc polarkowe ubranko z resztek jakie mi pozostały po szyciu bluzy. Mogłam uszyć zwykły pokrowiec ale od czego mam wyobraźnię. W ten sposób najprostszy pokrowiec zamieniłam w uśmiechniętą buźkę. Wystarczyły dwa drewniane koraliki i skrawek płótna. Nawet mąż się uśmiał jak to zobaczył. Wam też się podoba?





W nawiązaniu do wczorajszego wpisu  chcę poinformować, że pan mechanik się nie zjawił  więc maszyna dalej czeka na naprawę , no cóż dobrze, że udało mi się znaleźć kogoś to umie naprawiać takie  cuda techniki. Muszę dalej czekać.

poniedziałek, 10 września 2012

Nieszczęście.

Przez 35 lata szyłam na ukochanym Łuczniku. Mimo, że maszyna nadal jest w pełni sprawna  doszłam do wniosku, że czas coś zmienić czyli iść z postępem. Parę lat temu postanowiłam zainwestować w maszynę komputerową i zakupiłam Brothera. Kupiłam dość prostą wersję bez haftów, miliona różnych ściegów wychodząc z założenia, że im prostsza  tym mniej awaryjna. I właśnie wczoraj to cudo techniki się psuło,  nici zablokowały silnik jak wynika z komunikatu bo ona jest taka sprytna, że komunikuje  co jej jest. Oczywiście  nie ma żadnej możliwości aby odblokować silnik samemu . Jutro czeka mnie spotkanie z mechanikiem i mam tylko nadzieję, że naprawa nie będzie kosztowała tyle co nowa maszyna  i tak oto stary Łucznik wrócił do łask. Muszę jednak przyznać, że przyzwyczaiłam się już do dobrego czyli nawlekacza nici, automatycznego obszywania  dziurki, automatycznej regulacji i innych udogodnień. 
Musicie poczekać na prezentacje nowych ubranek uszytych oczywiście dla wnuczka. Żeby jednak nie było tak zupełnie bez ilustracji  to dziś zdjęcie starej klasycznej bluzeczki uszytej jeszcze na Łuczniku.
Trzymajcie kciuki , żeby   cena naprawy nie przyprawiła mnie o zawał.


sobota, 8 września 2012

Słodkie sny z króliczkiem.

Czytam na blogach relacje zestresowanych rodziców którzy posłali właśnie dzieci do przedszkola. Mój wnuczek ma to szczęście, że babcia czyli ja nie ma szczęścia i  nie może znaleźć pracy więc zamiast do  żłobka czy przedszkola (bo chyba są już takie co przyjmują dwulatków)   przychodzi do babuni.Miło spędzamy czas a jak się zmęczymy to śpimy. Żeby sny były kolorowe uszyłam piżamkę z króliczkami. Mięciutka flanelka ze starych zapasów doczekała się zastosowania a aplikacja powstała z resztek płótna  z szycia fartuszka  z lawendową koronką na  wymiankę kuchenną
Do kompletu jest jeszcze milusi, różowy miś wygrany dawno temu przez ciocię na turnieju tańca  i już mamy wszystko co potrzebne aby sny były słodkie i kolorowe.


piątek, 7 września 2012

Malutkie rozczarowanie

Pamiętacie jeszcze moje Candy   ?  Obiecałam zrobić dla wygranej osoby takie zwierzątko jakie będzie   się jej najbardziej podobać. Zgłosiło się sporo chętnych musiałam więc "wybierać". Wybranka losu chciała konika. Pomimo problemów rodzinnych zrobiłam konika tak szybko jak mogłam, wysłałam go wraz z poidełkiem i  siankiem aby nie był spragniony i głodny w czasie podróży. Dołożyłam też karteczkę z pozdrowieniami i adresem mojego blogu. Spieszyłam się tak bardzo, że nie zrobiłam żadnych zdjęć. Pomyślałam sobie  zobaczycie go na blogu tej do której konik pojechał , ale się pomyliłam. Konik dojechał bo wiem to ze strony Poczty Polskiej. Adresatka nie była uprzejma potwierdzić mi odbioru przesyłki, od czasu przesłania mi adresu milczy. Zaglądam czasem na jej blog ale i tam cisza o koniku, no cóż może się nie spodobał?  Minęło właśnie 1,5 tygodnia od czasu gdy przesyłka do niej dotarła więc chyba konika już nie ujrzycie i musicie mi uwierzyć na słowo, że  jednak powstał i pojechał do nowej właścicielki 
 Candy to taka miła zabawa, można kogoś obdarować  tak za nic, z czystej  życzliwości dla ludzi. Nie oczekiwałam  niczego od obdarowanej oprócz  małego dziękuję stąd moje malutkie  rozczarowanie.
Piszę o tym tylko dlatego abyście wiedzieli, że spełniłam to co obiecałam w Candy.
PS.
Jak widać w komentarzu sprawa się szybciutko wyjaśniła. Najważniejsze, że  konik  ma się dobrze w nowym domu.

sobota, 1 września 2012

Turkusowo-zielono mi.

To już ostatnia z wymianek na które się zapisałam. Zorganizowała ją Hanka   która podeszła bardzo poważnie do tematu i dobrała pary wymiankowe  tak aby każda z osób  zajmowała się inną techniką rękodzieła. Haniu dziękuję za włożony trud i zaangażowanie. Temat  wymianki to kolor turkusowo-zielony.
Moją parą wymiankową została Monika która jak sama napisała zajmuje się biżuterią sutaszową. Długo się zastanawiałam co przygotować, co sprawiłoby przyjemność Monice. Zrobiłam kilka rzeczy i nie mogłam się zdecydować co wybrać więc wysłałam wszystkie. Monika napisała mi, że prezenty się jej  spodobały więc  pora pokazać je publicznie.
Przygotowałam koronkową  bransoletkę szydełkową, szydełkową  kosmetyczkę, puchatą , dużą ale leciutką broszkę wydzierganą na drutach,  filcowy wisiorek z koralikami. Do tego  trochę przydasi w podobnej kolorystyce i słodkości.

Monika przysłała mi śliczne kolczyki i to nawet 2 pary oczywiście sutasz ,  fajny zielony naszyjnik, przydasie i słodycze. Wszystko ślicznie i pomysłowo zapakowane. Zobaczcie sami jakie  cudeńka dostałam. Moniko dziękuję za wszystkie prezenty,  są piękne.